Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Valorant Przed premierą

Przed premierą 2 marca 2020, 09:00

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Niskie wymagania i brak cheaterów – Valorant to strzelanka twórców LoL, która może namieszać

Valorant, strzelanka od twórców League of Legends, zapowiada się niezwykle ciekawie. Niskie wymagania sprzętowe, brak lagów i cheaterów oraz sporo wzorów z CS GO sprawiają, że ten tytuł może mocno namieszać!

Zapowiadana premiera gry: sierpień 2020.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Firma Riot Games nie tylko ściąga do siebie pracowników Blizzarda, ale też pod pewnymi względami wzoruje się na swoim kalifornijskim konkurencie – na przykład przyjmując jego strategię niewymyślania koła na nowo. Po co tworzyć nowy gatunek czy rewolucyjny tryb, skoro można skopiować pomysł konkurencji, jednocześnie realizując go dużo lepiej? Warcraft naśladował Diunę, World of Warcraft czerpało garściami z Everquesta, a nowa strzelanka Riot Games to nic innego jak Counter Strike – tyle że z bohaterami. Czy takie podejście wystarczy, by pokonać legendarne dzieło Valve? Próbujemy znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Bohater w strzelaniu cię nie wyręczy

Zdecydowanie największą różnicę między Counter Strikiem a Valorantem stanowią wspomniani wyżej bohaterowie. W wersji gry, którą mieliśmy okazję przetestować, dostępnych było 8 herosów, ale w dniu premiery możemy spodziewać się minimum 10 postaci. Każda z nich poza wyglądem różni się od pozostałych czterema posiadanymi umiejętnościami. Jedna podstawowa dostępna jest w każdej rundzie za darmo, dwie kolejne można kupić na początku starcia za posiadaną gotówkę. Dodatkowa, czwarta to zdolność specjalna, którą otrzymujemy po uzbieraniu odpowiedniej liczby zabójstw lub zebraniu sfer mocy dostępnych na mapie.

Przypomina to trochę Overwatcha? Może, ale w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej. Przede wszystkim zdolności są dużo słabsze i raczej jedynie pomagają w zastrzeleniu wroga, niż bezpośrednio przyczyniają się do jego zlikwidowania. Mamy więc dostęp do różnego rodzaju „czarów” obszarowych, które ograniczają widoczność niczym granat dymny czy jak koktajl Mołotowa powoli zadają obrażenia znajdującym się w ich zasięgu wrogom. Większość zdolności dostępnych w Valorancie to umiejętności wspomagające, a 90% fragów zdobędziemy dzięki klasycznej broni palnej.

Istnieją oczywiście zabójcze wyjątki, ale nawet one wymagają sporych umiejętności i dobrego planowania, żeby uśmiercić wroga. Najczęściej są to zdolności specjalne, których „ładowanie” trwa dużo dłużej niż w przypadku bohaterów Overwatcha i da się ich użyć tylko raz na kilka rund. Dobry przykład unaoczniający filozofię, którą kierowali się projektanci gry, stanowi nalot z powietrza, do jakiego ma dostęp jeden z bohaterów. Atak ten okazuje się bardzo potężny i może zlikwidować całą drużynę wroga, ale zanim trafi w cel, przeciwnik ma wystarczająco dużo czasu, żeby uciec z zagrożonego eksplozją miejsca. Dodatkowo gracz wzywający zrzut jest przez krótki czas bezbronny i łatwo go wtedy zabić.

Bohaterowie to żadna nowość w grach sieciowych, niemniej na pewno jeden z elementów, który może dać przewagę nad Counter Strikiem. Nie tylko dlatego, że gracze uwielbiają bawić się w kolekcjonerów. Bohaterowie stanowią również świetny substytut fabuły w pozycjach sieciowych. Nawet jeżeli nie interesujemy się szczególnie historią świata gry, dużo łatwiej przywiązujemy się do grania konkretną postacią niż bezimiennym terrorystą. Oprócz tego fantastyczne umiejętności pozwalają na dużo większą swobodę w rozwijaniu gry i wprowadzaniu nowych ciekawych pomysłów. Powolne zmiany w CS-ie można oczywiście uważać za dużą zaletę produkcji Valve (klasyczne sporty też radzą sobie całkiem dobrze bez comiesięcznych aktualizacji), ale dla graczy w LoL-a czy Fortnite’a częste nowości to już standard, bez którego twórcom trudno byłoby utrzymać zainteresowanie danym tytułem.

Chociaż umiejętności w Valorancie na pierwszy rzut oka nie wydają się bardzo potężne, na najwyższym poziomie rozgrywek mogą mieć olbrzymie znaczenie. Będzie to jednak wymagać sporych zdolności i koordynacji w drużynie. Jestem przekonany, że gdy grę dostaną w swoje ręce e-sportowi zawodnicy, to nieraz będę musiał zbierać szczękę z podłogi, oglądając ich efektowne akcje.

Trochę o tym, jak działają serwery i czemu w Valorancie nie będzie lagów

Drugi aspektem gry, którym Valorant ma zamiar konkurować z Counter Strikiem, są kwestie techniczne. W przeciwieństwie do Fortnite’a czy Apex Legends gra od początku była przygotowywana z myślą o profesjonalnych zawodnikach i zapewnieniu im jak najlepszych warunków. Wszystkie serwery będą działać z odświeżaniem 128 Hz, co w przypadku CSGO ma miejsce wyłącznie na serwerach prywatnych i podczas profesjonalnych turniejów.

W trakcie krótkiej prezentacji zademonstrowano również, jak twórcy Valoranta mają zamiar radzić sobie z graczami, którzy wykorzystują swoje słabe połączenie internetowe, żeby zdobyć przewagę nad przeciwnikiem. Mowa oczywiście o powszechnych w niektórych grach „teleportach”, które sprawiają, że lagujący gracz pojawia się i znika, uniemożliwiając trafienie go przez przeciwnika. W Valorancie problem ten ma rozwiązać synchronizacja animacji po stronie serwera. Na zaprezentowanym demie lagujący przeciwnik poruszał się u innych graczy zupełnie normalnie, dzięki czemu zabicie go przestawało być problemem.

Skoro już jesteśmy przy lagach, to tych w Valorancie ma być jak najmniej. Wszystko dzięki rozwijanej przy okazji League of Legends infrastrukturze sieciowej Riot Games. Mowa nie tylko o serwerach studia, ale również o jego własnych routerach czy kablach. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Gdy siedzimy przy komputerze i klikamy jakiś przycisk, informacja o naszym kliknięciu musi trafić na serwer gry. To, jak szybko tam trafi, nie zawsze zależy wyłącznie od odległości od serwera. Bardzo często zdarza się, że dla naszego dostawcy internetu bardziej opłacalne okazuje się puszczenie sygnału przez kilka innych odległych punktów, bo jest to zwyczajnie tańsze. O ile w przypadku przeglądania internetu nie stanowi to dla użytkownika większego problemu, o tyle w trakcie gry wzrost opóźnienia z 80 do 300 milisekund potrafi być bardzo odczuwalny.

Dzięki własnej infrastrukturze i współpracy z dostawcami internetu Riot może wysyłać sygnały ze swoich gier krótszą i nowocześniejszą sieciową autostradą. Skutek? Już na starcie 75% graczy w Valoranta ma posiadać maksymalnie 35 milisekund opóźnienia, a liczba ta powinna w przyszłości jeszcze się zmniejszyć.

TWOIM ZDANIEM

Który typ rozgrywki wolisz?

58,3%
CS:GO
41,7%
Overwatch
Zobacz inne ankiety
STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?
STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?

Przed premierą

W jednym z „fałszywych” zakończeń gry S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla bohater wyraża życzenie: „Chcę, by Zona zniknęła”. I rzeczywiście, cykl, który dał nam Strefę, zaginął na lata – aż teraz nagle zapowiedziano jego kontynuację. Czy to może się udać?

Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi
Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi

Przed premierą

Escape from Tarkov zapowiada się na najbardziej realistyczny symulator przebywania na nieprzyjaznym terenie. Mechanizmy zabawy są bardzo proste – największe przeszkody czają się zupełnie gdzie indziej.

Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera
Graliśmy w Watch Dogs Legion – sandbox bez głównego bohatera

Przed premierą

Seria Watch Dogs od lat próbuje być konkurencją dla GTA, z każdą częścią szukając własnej tożsamości. Tym razem trafimy do Londynu w niedalekiej przyszłości, hakowanie nie będzie już główną atrakcją, a wśród dziesiątek bohaterów trafimy także na Polaków.