Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Tom Clancy's Ghost Recon: Breakpoint

3 września 2019, 18:00

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Ghost Recon Breakpoint to gra totalna, która ma w sobie wszystko

Ghost Recon: Breakpoint to gra totalna – produkcja, która ma ambicje połączyć wszystkie obecne na rynku trendy i zadowolić każdego. Tylko czy przy tak przebogatej zawartości nie pojawi się nagle przesyt? Czy stworzenie takiej gry jest w ogóle możliwe?

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Ghost Recon: Breakpoint – przy Anthem bawiłem się lepiej

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Istnieje pewne (całkiem trafne zresztą) stwierdzenie, że jeśli grało się w jedną grę Ubisoftu, to tak, jakby grało się we wszystkie. Francuski wydawca specjalizuje się w tytułach z otwartym światem i trzeba przyznać, że opracowany przez niego patent całkiem dobrze się sprawdza, bo jego produkcje potrafią – mimo wszystko – sprawiać mnóstwo frajdy. Nie inaczej jest z Ghost Recon: Breakpoint, w którym do formuły poprzedniego Wildlands dodano sporo elementów z The Division 2 oraz Assassin’s Creed: Odyssey, praktycznie przekształcając nową odsłonę cyklu w looter shootera. Czy można jednak w tym łączeniu mechanik posunąć się jeszcze dalej? Można!

Choć z grą spędziłem zaledwie kilka godzin, najtrafniej mogę ją podsumować tak: jeśli grałeś w Ghost Recon: Breakpoint, to jakbyś grał w większość pozycji obecnych na rynku. Liczba zapożyczeń mocno wykracza tu poza listę tytułów Ubisoftu, czyniąc z Breakpointa chyba najbogatszą w „ficzery” pozycję, jaką widziałem. Niektóre z nich całkiem zgrabnie wpisują się w tematykę serii, inne wydają się dodane nieco na siłę. Ogólny odbiór będzie chyba mocno zależny od naszych oczekiwań i wcześniejszych doświadczeń. Jedni dostaną przebogatą w nowości megaprodukcję, w której w końcu jest niemal wszystko, inni – wielki śmietnik, do którego na nieszczęście wrzucono wszystko, co się dało, z takich tytułów jak:

  1. Anthem;
  2. Tomb Raider;
  3. Days Gone;
  4. The Division 2;
  5. Destiny 2;
  6. Counter Strike: Global Offensive;
  7. The Crew 2;
  8. Forza Horizon 4;
  9. Playerunknown’s Battlegrounds;
  10. Call of Duty;
  11. każda współczesna gra-usługa.

Ghost Recon – looter shooter

Zanim przyjrzymy się bliżej pomniejszym elementom, jakie znalazły się w Ghost Recon: Breakpoint, warto najpierw wyjaśnić najbardziej istotną zmianę w stosunku do poprzedniego Wildlands, czyli zwrot w kierunku looter shootera. Tak jak w The Division 2 każdy element wyposażenia ma tu teraz swój kolor oznaczający jego rzadkość i level. Po całej mapie rozsiane są skrzynie z łupami, fanty mogą także wypadać z pokonanych wrogów. Na szczęście nie ma tu skomplikowanych statystyk sprzętu i uzbrojenia – całość jest równie prosta jak w Destiny czy ostatnich „Asasynach” – zmieniamy karabin „lvl 10” na karabin „lvl 13” i tym sposobem awansujemy.

The Division mocno oberwało się za dysonans, jaki powodowała konieczność faszerowania podwórkowego bandyty w dresie trzema magazynkami pełnopłaszczowych pocisków 5,56 mm, zanim ten w końcu padł. Twórcy Ghost Recon: Breakpoint dość przytomnie rozwiązali ten problem, idąc na pewien kompromis. Wrogiego żołnierza zawsze pokonamy jednym celnym strzałem w głowę (dwoma, jeśli ma hełm). Gdy natomiast zabłądzimy w rejon z przeciwnikami o dużo wyższym poziomie niż nasz (oczywiście mają wtedy nad głowami symbol czaszki!), nadal jest to możliwe, ale nagle to my stajemy się dużo bardziej wrażliwi na ostrzał i możemy zginąć w sekundę. Wrogie siły dysponują jeszcze kosmicznie wyglądającymi maszynami – dronami i to właśnie one pełnią obowiązkową w tym gatunku funkcję gąbek na pociski z widocznym paskiem życia.

Blaski i cienie lootowania

Czy wyszło to grze na dobre, czy wręcz przeciwnie? Skrzynie z łupami to w końcu takie darmowe loot boksy i otwieranie ich, chcąc nie chcąc, wciąga. Zbaczamy z trasy, penetrujemy bunkier i dostajemy kamizelkę oraz pistolet o wyższym poziomie – tania zagrywka, ale nie da się ukryć, że ośrodek nagrody w mózgu to lubi, a my chcemy coraz więcej. Levelowanie w ten sposób zastąpiło żmudne gromadzenie zasobów z Wildlands i jest to w pewnym sensie zmiana na plus. Została ona jednak wprowadzona pewnym kosztem.

Najmniejszym problemem są psujące klimat absurdy. Wyrzucamy kozackie taktyczne rękawiczki komandosów i zastępujemy je takimi gumowymi do czyszczenia toalet tylko dlatego, że te mają o wiele wyższy level. Nie możemy ciągle używać ulubionego karabinu, bo nagle zaczął odstawać poziomem od misji, a lepsze pojawiają się w innych modelach. Trochę gorzej robi się, gdy w kooperacji ludzie się rozbiegają, by zbierać łupy, zamiast strzelać do wroga i wypełniać cel misji. Widać tu, niestety, przepaść między starannymi projektami misji w The Division, gdzie fanty były umieszczone pomiędzy momentami strzelania, a zwykłym rozrzuceniem skrzynek w otwartym świecie, w którym podejście do misji jest dowolne.

Ghost Recon Breakpoint to gra totalna, która ma w sobie wszystko - ilustracja #1
Supernowoczesne drony kompletnie nie pasują do klimatu Breakpointa.

Wreszcie drony, czyli ghostreconowe gąbki na pociski, są totalną pomyłką. W porównaniu z naszymi komandosami wyglądają jak technologia z innej planety. Czułem się, jakbym znowu odpalił szturm w Destiny i musiał pół godziny strzelać do wielkiego czołgu na Marsie. Tutaj czołg występuje w wersji mini, ale walka z nim przebiega dokładnie tak samo. Po 10 minutach, 4 zgonach i wypruciu 8 magazynków mały behemot stracił zaledwie niewielką część paska zdrowia, a ja byłem w nastroju „Exit to desktop”.

Czy w kooperacji byłoby szybciej i sprawniej? Na pewno? Czy fajniej, bardziej klimatycznie? Nie! To po prostu leniwa metoda na zwiększenie poziomu trudności starć z wrogami, zwłaszcza w co-opie, która zupełnie nie pasuje do koncepcji autorów: „chcemy byś poczuł, jak to jest być żołnierzem sił specjalnych”. Czułem się bardziej jak upośledzony kosmiczny marine, któremu za karę zabrano działko pulsacyjne, a zostawiono karabin z departamentu archeologii. Kosmiczne drony niestety psują spójność świata gry – i w mechanice rozgrywki, i w wątku fabularnym.

EJ, WEŹ POŻYCZ

Najnowsze Ghost Recon nie tylko zapożycza z innych produkcji, inne tytuły również zapożyczają z Breakpointa. Tak jest np. z trybem rusznikarza – Gunsmith. Dostępna jeszcze za czasów Xboksa 360 możliwość personalizacji części broni palnej w atrakcyjnej formie graficznej pojawiła się ostatnio chociażby w Escape from Tarkov czy pojawi w nadchodzącym Call of Duty: Modern Warfare. Szkoda tylko, że tryb ten w stosunku do naśladowców okazuje się nieco uboższy, a modele broni nie są równie ładne – być może z powodu perspektywy trzeciej osoby, z której i tak nie widać wielu detali.

TWOIM ZDANIEM

Lubisz drony w grach?

Nie
61,7%
Są mi obojętne
24,3%
Tak
14%
Zobacz inne ankiety
Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!
Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!

Przed premierą

Klimat współczesnego pola walki był chyba tym, czego seria Battlefield potrzebowała najbardziej. Pierwsze godziny z wersją beta Batlefield 2042 udowadniają, że klimaty z „trójki” i „czwórki” powróciły z pełną mocą!

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.