Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
14 maja 2003, 11:06

autor: eLKaeR

Świątynia Pierwotnego Zła - przed premierą

Greyhawk: The Temple of Elemental Evil to gra z gatunku cRPG bazująca na klasycznym module Advanced Dungeons & Dragons (pen-and-paper) z 1985 roku zatytułowanym „The Temple of Elemental Evil”.

Przeczytaj recenzję Świątynia Pierwotnego Zła - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

AD&D – cztery magiczne symbole

Advanced Dungeons & Dragons, ze swym ogromnym światem, zalicza się bez wątpienia do kanonu klasycznych (zwanych „papierowymi”) gier fabularnych i jawi się jako zjawisko kultowe. Nie powinny nikogo dziwić liczne próby interpretacji fragmentów owego systemu w wirtualnej rzeczywistości (na przykład popularne serie Pool of Radiance, Baldur’s Gate i Icewind Dale). W przygotowaniu znajduje się kolejny tytuł, powiązany z D&D. Mowa o nowym projekcie programistów zatrudnionych w kalifornijskiej firmie Troika Games, noszącym nazwę Greyhawk: The Temple of Elemantal Evil. Warto zauważyć, iż ludzie zaangażowani w to przedsięwzięcie, stworzyli wcześniej między innymi pierwszą część słynnego cyklu Fallout, a także głośną Przypowieść o Maszynach i Magyi, czyli Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura.

Historia „Szarego Jastrzębia” oraz nowości w jego dossier

Greyhawk: The Temple of Elemental Evil bezpośrednio nawiązuje do specjalnego modułu, opracowanego przez samego Gary’ego Gyraxa i wydanego w 1985 roku. Oryginalna wersja rzeczonej pozycji korzystała z zasad pierwszej odsłony AD&D, ale autorzy gry wirtualnej postanowili zaimplementować w swoim dziele reguły edycji trzeciej, stawiając jednocześnie na daleko posuniętą integralność. Dzięki temu rozwiązaniu ujrzymy między innymi ponad sto rozmaitych kreatur (począwszy od goblinów, a skończywszy na demonach) i blisko ćwierć tysiąca zaklęć magicznych, pogrupowanych w kilka poziomów i kategorii.

Tytułowy Greyhawk to wolny ośrodek miejski (alias „Klejnot Flannaessu”), zlokalizowany na tajemniczej planecie Oerth. Akcja gry rozpoczynać się będzie w małej wiosce Hommlet, gdzie przybywa drużyna mogąca liczyć maksymalnie pięciu awanturników. Każdego z nich charakteryzować ma szereg współczynników, wśród których fundamentalną rolę spełnia charakter, wyrażający przede wszystkim „kompatybilność” danego osobnika, zarówno z innymi członkami wędrującej ekipy, jak i z bliższym lub dalszym otoczeniem. Wyraźnie zaznaczyć należy, że z natury źli herosi nie znajdą się w gorszej sytuacji społecznej niż praworządni pogromcy smoków i oswobodziciele pięknych księżniczek zarazem (vide Baldur’s Gate, gdzie życie niegodziwcom dość skutecznie uprzykrzają wszechobecni żołnierze Płomiennej Pięści). Ponadto postać zostanie wyposażona w szereg umiejętności, zależnych od jej klasy (w tym także zdolności specjalne – między innymi dyplomacja, bezgłośne poruszanie się i zbieranie informacji). Doskonałym wsparciem dla kwintetu zawadiaków pod naszą kontrolą będą wszelakiej maści sojusznicy, zdobywający doświadczenie wraz z zespołem i podlegający indywidualnemu rozwojowi, ale sterowani przez Sztuczną Inteligencję. Sprzymierzeńcy rekrutować się mają najczęściej spośród setek napotkanych bohaterów niezależnych (NPC), a każdy z nich inaczej zareaguje na konkretne poczynania gracza.

Baldur's Gate 3 w Early Access to na razie fundament pod wielkie RPG
Baldur's Gate 3 w Early Access to na razie fundament pod wielkie RPG

Przed premierą

Baldur’s Gate 3 we wczesnym dostępie sprawia wrażenie gry, w której zadurzą się fani serii Divinity: Original Sin i Dragon Age… ale niekoniecznie Baldur’s Gate. Tak czy owak szykuje się znakomite RPG – o ile zostanie należycie połatane.

Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy
Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy

Przed premierą

Hell, it's about time – powiedział Findlay w zwiastunie StarCrafta 2 i ten cytat idealnie pasuje do sytuacji Blizzarda. Możliwe, że Diablo 4 będzie takim hack'n'slashem, o jakim zawsze marzyliśmy i pozwoli nam wybaczyć firmie wszystkie potknięcia.

Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze
Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze

Przed premierą

Miłośnicy FromSoftware szaleją z powodu masy drobnych smaczków w zwiastunie, laicy zastanawiają się, dlaczego nowe Dark Souls nazywa się Elden Ring. Japońskie studio zdaje się w swoim nadchodzącym projekcie popadać w lekką artystyczną stagnację.