Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Days of War Przed premierą

Przed premierą 8 lutego 2017, 15:34

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Graliśmy w Days of War – przedwczesny szturm na Omaha Beach

Days of War próbuje przywrócić blask drugowojennym strzelankom, ale na razie oferuje zbyt mało, byśmy ponownie dali się oczarować szturmem na plażę Omaha.

Zapowiadana premiera gry: 2019.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Days of War w skrócie:
  1. sieciowa strzelanina we wczesnym dostępie;
  2. 3 mapy i 2 tryby rozgrywki;
  3. 9 klas postaci;
  4. broń i lokacje wzorowane na uzbrojeniu i polach bitew z II wojny światowej;
  5. bardzo szybka, zręcznościowa rozgrywka.

Strzelaniny osadzone w czasach II wojny światowej są dziś niczym pieśń przeszłości, moda z pierwszego dziesięciolecia XXI wieku, która przeminęła i nie chce powrócić. Wszystko wskazuje jednak, że prędzej czy później doczekamy się ponownego zalewu tytułów z garandami i thompsonami w roli głównej. Jaskółką nadchodzących zmian był niezwykle ciepło przyjęty Battlefield 1 ze swoją I wojną światową, a reakcje w internecie jasno pokazały, że wszyscy są już mocno znudzeni futurystycznymi starciami.

Inni wielcy wydawcy nie poszli jeszcze za przykładem Electronic Arts, więc swojej szansy na tym polu upatrują małe studia, często za pośrednictwem Kickstartera. W tym roku możemy spodziewać się rozwijania co najmniej trzech pozycji: Day of Infamy, Battalionu 1944 i opisywanej tu gry Days of War studia Driven Arts, która niedawno pojawiła się we wczesnym dostępie na Steamie.

Powrót do przeszłości

Graliśmy w Days of War – przedwczesny szturm na Omaha Beach - ilustracja #1
Pierwsze chwile na plaży Omaha to świetny klimat i wspomnienia dawnych gier z II wojną światową w tle.

Zwrot „wczesny dostęp” są w tym przypadku bardzo trafny, gdyż Days of War faktycznie udostępniono naprawdę wcześnie. Nie oznacza to jednak ogromnej liczby błędów uniemożliwiających zabawę, tylko raczej ascetyczną wręcz surowość i ubóstwo oferowanej zawartości. W pakiecie dostajemy bowiem raptem trzy mapy, dwa tryby rozgrywki i całkowity powrót do mechanizmów rodem z początku XXI wieku, obecnych w Call of Duty 2 czy Day of Defeat. Zapomnijmy o rozwijaniu postaci, odblokowywaniu wyposażenia czy skórek i taktycznym działaniu w oddziałach.

Nie ma też muzyki, nie ma bogatych dźwięków otoczenia. Days of War to niezwykle dynamiczna rozgrywka z podziałem na klasy, których charakterystyczne typy broni o różnych możliwościach najbardziej wpływają na nasz styl gry. Jedyną „nagrodą” po zakończonym meczu jest ksywka na liście i liczba fragów z boku. Niektórym to wystarczy, a jeśli okaże się, że to za mało, to czy powrót do tematyki II wojny światowej będzie dodatkowym atutem gry?

Graliśmy w Days of War – przedwczesny szturm na Omaha Beach - ilustracja #2
Pomimo sterylnej grafiki lokacje mają swój charakter.
Graliśmy w Days of War – przedwczesny szturm na Omaha Beach - ilustracja #3
Kampienie i walka w wąskich gardłach mapy – patologia Days of War.

Do dyspozycji oddano nam na razie dwie mapy miejskie – jedną w zrujnowanym normandzkim Carentan, znanym z serialu Kompania braci, a druga to francuski Kaysersberg w malowniczej, zimowej aurze. Oba miasteczka są również dostępne w innych porach dnia czy przy odmiennej pogodzie, co daje wrażenie większego zróżnicowania aren. Trzecią propozycję stanowi popularna w filmach i grach lokacja Omaha Beach, pozwalająca ponownie rozegrać etap znany z Medal of Honor: Allied Assault bądź przypomnieć sobie podobną mapę z Day of Defeat. Grafika prezentuje się znośnie (niezłe tekstury), choć bywa miejscami bardzo sterylna.

Wcielając się w amerykańskiego lub niemieckiego żołnierza, mamy dostęp do każdej znanej broni z tego okresu – od springfieldów i K98, przez garandy, thompsony, MP40 czy Stg44, po strzelby i wyrzutnie granatów. Otrzymujemy więc praktycznie większość tych najbardziej rozpoznawalnych ikon z obrazów o II wojnie światowej, jednak klimatu z Szeregowca Ryana próżno tu szukać. Wszystko za sprawą obiecanej przez autorów szybkiej, polegającej tylko na „skillu”, rozgrywki.

Graliśmy w Metro Exodus i wiemy, czym tak naprawdę jest nowe Metro
Graliśmy w Metro Exodus i wiemy, czym tak naprawdę jest nowe Metro

Przed premierą

W nowym Metrze metra nie ma, ale też jest... wiecie, tak samo jak z bunkrami. Artiom po całym życiu spędzonym w tunelach moskiewskiej kolei podziemnej wyrusza w podróż po Rosji pociągiem i to rodzi pytanie, czy to jeszcze jest Metro?

Graliśmy w Resident Evil 2 – klasyk odnowiony niemal nie do poznania
Graliśmy w Resident Evil 2 – klasyk odnowiony niemal nie do poznania

Przed premierą

Lepsze zazwyczaj jest wrogiem dobrego – a przy nowej wersji Resident Evil 2 Capcom zamierza dość sporo namieszać w formule pierwowzoru. Po zagraniu w nowego Residenta jestem jednak przekonany, że Japończycy wiedzą, co robią.

Graliśmy w Metro Exodus – słowiańskie postapo nie wybacza
Graliśmy w Metro Exodus – słowiańskie postapo nie wybacza

Przed premierą

Metro nie wybacza. To trudna gra, musimy przechodzić ją uważnie, bo inaczej będzie nam ciężko. Pojechaliśmy do Londynu, żeby jeszcze przed targami E3 zobaczyć jak się ma słowiańska postapokalipsa od 4A Games.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.02.2017 20:14
1
Robak82
14
Legionista

Ta "Wczesna recenzja" w 100% zgodna z moimi odczuciami, brak jakiejkolwiek taktyki skreśla u mnie ten tytuł (tylko skill i traf), i ta szybkość rozgrywki, nie raz bywało że od spawnu do spotkania wroga to jakieś 5-10s (i to nie był spawnkiller), ehhh a może za dużo w Arme grałem i się czepiam.

P.S. 25 euro to za dużo, radze poczekać na dodatkową zawartość lub promocje.

08.02.2017 23:42
odpowiedz
yadin
102
Legend

Wygląda na to, że to wyłącznie gra pod multiplayer. Skoro nie ma taktyki, gameplay nie istnieje, to takie rzeczy robi się pod klany kafejkowe (kiedyś takie naprawdę istniały). Szkoda, bo brakuje klimatu II wojny światowej.

09.02.2017 07:14
odpowiedz
2 odpowiedzi
n0rbji
59
Siedzący Byk

Bez singla to gra wybrakowana

10.02.2017 09:20
zabojczy345
12
Konsul

Czy ja wiem. Stare BFy pokazały że gra nie musi mieć singla by była dobra.

10.02.2017 14:53
Wodzuu
33
Centurion

Dokładnie, pierwszy bf 1942 nie miał singla, a był świetną grą, ale to były chyba inne czasy i początki multi w takim wymiarze, to było coś takiego no.. nowego.. świetnego, skala bitew. Ciężko dziś już zaskoczyć graczy..

09.02.2017 11:53
👎
odpowiedz
2 odpowiedzi
alchemiakr
34
Konsul

Jak 15 lat temu był okres gdzie ukazywały się tytuły w okresie II WŚ to 99% tytułów z tamtego okresu były bardzo dobrymi grami np. Call Of Duty, Medal Of Honor, Wolfenstein czy nawet Polski Mortyr to były dobre tytuły.
A teraz 99% gier które będą się ukazywały w tym okresie to będą jakieś gnioty wymieszane z kaszanką, a wszystko przez robienie gier pod konsole.

post wyedytowany przez alchemiakr 2017-02-09 11:54:03
09.02.2017 12:01
zanonimizowany1200449
10
Chorąży

Nie ośmieszaj się.
15 lat temu to ciebie jeszcze na świecie nie było.

17.02.2017 07:21
n0rbji
59
Siedzący Byk

teraz tworzą niekompletne i wybrakowane gry bez kampanii single...

09.02.2017 13:31
1
odpowiedz
Stryjek26
24
Centurion
7.5

Kolejny klon starego CoD'a i MoH'a. Lepiej wydaje mi się zostać przy Wolfenstein Enemy Teritorry

09.02.2017 16:35
odpowiedz
jigsaw77
10
Legionista

Dajmy trochę czasu tej grze , wydawca obiecuje wsparcie dla klanów i trybu competitive , dostęp do map społeczności.
Teraz jest jeszcze zbyt ubogo i zbyt wcześnie żeby ocenić tą grę.
Potwierdzam też słowa autora cała frajda jest tylko na małych serwerach 12-16 slotów , gra drużynowa w teamie to może być to czego szukamy.
BTW mamy jeden polski serwer na 12 slotów niestety graczy na nich brak ( PRS )

10.02.2017 11:48
odpowiedz
1 odpowiedź
StabbingWestward
45
Konsul

jest już heroes and generals po co milionowa gra na rynku.

10.02.2017 15:33
lhobbit
52
Chorąży

Są już szachy i warcaby - po co nam milion innych planszówek? ;)

10.02.2017 23:07
👍
odpowiedz
Wojcieszy
8
Legionista
9.5

Brak taktyk? No jak wejdziecie na serwery 16vs16 w CS:GO to też taktyk nie uświadczycie... Grając już 6vs6 ze znajomymi trzeba grać taktycznie by nie dostawać w pupę.
W grach tego typu te emocje przy ,,skakaniu" dwóch graczy są najlepsze!

17.02.2017 08:51
odpowiedz
zanonimizowany1074990
29
Generał

Znowu Normandia? Ileż można. Jeśli wracać do 2WŚ (czemu nie), to choć od świeżej strony. No i oczywiście multi. Bo tak łatwiej. Dobra, werdykt jasny. Neeext!

23.02.2017 11:58
odpowiedz
Nolifer
112
The Highest

Dla mnie zawsze w grach multiplayerowych największym minusem jest chyba uboga zawartość, toteż tutaj też zapewne będę na to psioczył.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze