Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Factorio Przed premierą

Przed premierą 6 kwietnia 2016, 06:00

autor: Adam Zechenter

Redaktor. Historyk. Miłośnik strategii, gier sieciowych i dobrej literatury.

Graliśmy w Factorio – szarobury tycoon nowej generacji

Czeskie Factorio jest dowodem na prawdziwość tezy, że to nie oprawa zdobi grę. Za szaroburymi sprite’ami niczym z połowy lat 90. kryje się bowiem jedna z najbardziej rozbudowanych gier ekonomicznych ostatnich lat.

Zapowiadana premiera gry: 2020.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

FACTORIO W SKRÓCIE:
  1. ciekawy miks gatunków…
  2. ... w którym budujemy fabryki i bronimy się przed obcymi;
  3. szerokie możliwości optymalizacji produkcji;
  4. wymagająca rozgrywka;
  5. ogromnie rozbudowana zawartość gry;
  6. wsparcie dla modów;
  7. szarobura oprawa graficzna oparta na sprite’ach;
  8. polska wersja językowa;
  9. jeden z niezależnych hitów Steama.

Twórcy niezależni wiele razy udowodnili, że nie trzeba ogromnych budżetów, aby stworzyć przebojową grę, która zdobędzie serca tysięcy fanów – istnieje masa takich produkcji, że wspomnę tylko o Don’t Starve czy popularnym ostatnio Stardew Valley. Głównym czynnikiem decydującym o sukcesie tych tytułów jest – jak mniemam – autentyczna pasja, jaką do swojej pracy czują autorzy. Nie inaczej jest z innym, choć mniej nagłośnionym hitem Steama – Factorio. To zaskakujące, ale ta szarobura produkcja od miesięcy znajduje się w czołówce najczęściej ogrywanych tytułów na tej platformie. Za sukcesem stoi wysoki poziom trudności, ogrom możliwości i dość interesujące wymieszanie elementów z kilku gatunków. Postanowiliśmy sprawdzić, czy czeska gra jest dobrze naoliwioną maszyną, która pewnie zmierza w kierunku wakacyjnej premiery, czy też potrzebuje jeszcze wyregulowania.

Graliśmy w Factorio – szarobury tycoon nowej generacji - ilustracja #2

Komunikat

Graliśmy w Factorio – szarobury tycoon nowej generacji - ilustracja #3

Ten tekst mówi o fabrykach i taśmociągach. W grze wydobywamy węgiel i konstruujemy linie produkcyjne. Jeśli macie żyłkę do inżynierii, kochacie uzupełniać tabelki Excela, a satysfakcję sprawia wam dobrze zaprojektowana sieć montażowo-produkcyjna, to trafiliście do industrialnego raju – nieco tylko zadymionego. Jeśli to jednak nie wasze klimaty, stąpajcie ostrożnie – towarzyszyć będzie wam tylko syk pary, kłęby dymu i warkot pracujących maszyn.

Bob budowniczy

Zacznijmy od postaw – właściwa zabawa w Factorio została podzielona na kilka trybów rozgrywki. Dostępnych jest kilka kampanii, w tym wstępna, będąca rodzajem samouczka (warto też sięgnąć po poradniki wideo – tutorial to za mało). Osią rozgrywki jest jednak tryb swobodny (freeplay), w którym rzucani jesteśmy na losowo generowaną planetę. Tam mamy stworzyć gigantyczną fabrykę, nie dać się pokonać obcym insektopodobnym istotom, a wreszcie wystrzelić na orbitę satelitę. Warto podkreślić, że ten cel sprawia, że gra zachowuje spójność mimo mocno otwartego charakteru. Na samym początku rozpoczynamy z kilkoma przedmiotami i musimy postawić pierwsze kopalnie – dostarczają one podstawowych surowców, takich jak miedź, żelazo czy węgiel. Początkowo nasze środki produkcji (a więc kopalnie, ale i kotły czy piece) będą wykorzystywać do pracy energię z paliw kopalnych (głównie węgla, ale i drewno się przydaje), ale potem trzeba przestawić produkcję na elektryczność (początkowo też powstającą na bazie „czarnego złota”, do czasu, gdy opracujemy ogniwa fotowoltaiczne). Gdy więc powstają pierwsze sztabki czy trybiki, zaczynamy tworzyć z nich bardziej skomplikowane produkty – podajniki, „naukę”, amunicję, tory, pociągi, pancerze – wybór jest przeogromny. A wszystko po to, aby stworzyć coraz bardziej zaawansowane technologicznie fabryki, przedmioty i rodzaje broni.

Grałem 4 godziny w King’s Bounty 2 i jest lepiej niż sądziłem
Grałem 4 godziny w King’s Bounty 2 i jest lepiej niż sądziłem

Przed premierą

King’s Bounty wraca z pełnoprawnym sequelem. Seria doczekała się bardzo wyraźnych zmian, a my mogliśmy spędzić z nią kilka godzin i zobaczyć, jak te zmiany sprawdzają się w praktyce.

Czekaliście na The Settlers w starym stylu? No cóż, nie tym razem
Czekaliście na The Settlers w starym stylu? No cóż, nie tym razem

Przed premierą

W The Settlers uwagę zwraca możliwość nietypowego podejścia w zajmowaniu nowych terytoriów – i wszystko byłoby fajnie, gdy nie to, że klimatu Osadników sprzed lat nie poczułem.

King’s Bounty 2 spróbuje przywrócić czar Heroesów, ale nie będzie łatwo
King’s Bounty 2 spróbuje przywrócić czar Heroesów, ale nie będzie łatwo

Przed premierą

Deweloperzy z 1C Entertainment najwidoczniej wzięli sobie do serca przestrogę, że lepsze jest wrogiem dobrego, i na wszelki wypadek w kontynuacji King’s Bounty postanowili zaprojektować wszystko znacznie gorzej.