Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Walking Dead: Survival Instinct Recenzja gry

Recenzja gry 28 marca 2013, 12:00

autor: Hed

Recenzja gry The Walking Dead: Survival Instinct - tego trupa kijem nie tykać

Po sukcesie The Walking Dead poprzeczka w kategorii opowieści o zombie została zawieszona wysoko. Niestety, nowa gra The Walking Dead: Survival Instinct nawet nie zbliża się do tego poziomu, z produkcją studia Telltale dzieląc co najwyżej niedociągnięcia.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji X360, PS3

PLUSY:
  • próba wyjścia poza liniową strzelankę;
  • dobrze oddane ryzyko używania broni palnej.
MINUSY:
  • krótka, bezsensowna i niepotrzebna opowieść;
  • beznamiętne postacie i brak jakichkolwiek emocji;
  • toporny system poruszania się i walki;
  • zombie przegrywają z quick-time eventami;
  • niewykorzystanie potencjału motywu podróżowania, zarządzania drużyną i walki o przetrwanie;
  • pośpiech w wykonaniu, powtórki i błędy.

Studio Telltale pokazało w swoim The Walking Dead, że nie potrzeba wybuchów, widowiskowych scen akcji czy zaawansowanego silnika graficznego, aby trzymać gracza w napięciu i zawładnąć jego wyobraźnią. Mając to na uwadze, wziąłem się za The Walking Dead: Survival Instinct, pierwszoosobową grę przygotowaną przez studio Terminal Reality, która była mocno krytykowana przed premierą w związku z filmem, jaki wyciekł do sieci. Po dwukrotnym przejściu kampanii mogę powiedzieć, że Survival Instinct rzeczywiście przypomina The Walking Dead studia Telltale. Właśnie tym, jak brzydko wygląda i topornie radzi sobie ze scenami akcji. Problem polega na tym, że w Survival Instinct bardziej dynamiczne momenty stanowią sedno rozgrywki, a nie tylko dodatek do ciekawie napisanych postaci. Bo takowych w ogóle tutaj nie ma. Oto gra o przetrwaniu pozbawiona polotu, emocji i szlifu przynależnego wysokobudżetowym tytułom.

Patrzcie, to aktorzy z serialu!

The Walking Dead: Survival Instinct to prequel serialu emitowanego przez stację AMC, koncentrujący się na rodzeństwie Dixonów: Darylu i Merle’u. Wcielamy się w pierwszego, znacznie bardziej rozsądnego z braci, aby stanąć w obliczu wybuchu epidemii zombie, tutaj zwanych „szwendami” (z ang. „walkers”). Daryl wyrusza na poszukiwanie Merle’a, a później przedziera się do punktu ewakuacyjnego w Atlancie. I to w zasadzie wszystko, co musicie wiedzieć o fabule. Nie dlatego, że chcę uniknąć zdradzenia nagłych zwrotów akcji. Chodzi o to, że scenariusz Survival Instinct jest kompletnie beznamiętny i pozbawiony jakichkolwiek emocji, cechujących większość opowieści z uniwersum Żywych trupów. Zamysł był chyba taki, by historia pokazała umocnienie więzi między obydwoma panami. Na przykład to, że nieobliczalny Merle mimo wszystko troszczy się o brata. Trzeba to sobie jednak wydedukować, bo narracja w grze nasuwa skojarzenia z telewizyjnymi programami śniadaniowymi – terkocze sobie w tle bez ładu i składu.

Merle nie pojawia się zbyt często, ale zawsze rozrabia. - 2013-03-26
Merle nie pojawia się zbyt często, ale zawsze rozrabia.

Podróż Daryla została przedstawiona w dość ciekawy sposób – przynajmniej na papierze czy raczej mapie. Przemierzając Stany Zjednoczone, wybieramy bowiem, jakimi drogami pojedziemy, co przekłada się na ilość zużytego paliwa czy ryzyko zepsucia się pojazdu. Pusty bak lub uszkodzenie wozu nie oznaczają porażki – gra oferuje wtedy możliwość poszukania w okolicy kanistrów z benzyną czy płynu chłodzącego. Do Atlanty da się dotrzeć kilkoma trasami, odwiedzając po drodze różne miejsca i trafiając na inne wątki fabularne. Wariantów jest jak na lekarstwo, ale i tak stanowi to miłe urozmaicenie dla statycznych kampanii solowych. Dodatkowo po drodze zdarzają się opcjonalne przystanki, podczas których znajdujemy jakieś przedmioty lub spotykamy pewne postacie. W każdym z dostępnych samochodów jest kilka miejsc, które mogą zająć bohaterowie niezależni. Przed właściwymi misjami fabularnymi wydajemy im zresztą rozkazy, dozbrajając i wysyłając na poszukiwanie zasobów.

Przyznacie, że od strony pomysłów i założeń tytuł wykazuje ciekawe podejście do tematu i wydaje się nie najgorszym symulatorem podróży przez ziemie, na których królują zombie. Niestety, wszystko to, co brzmi tak fajnie w powyższym opisie, kompletnie nie sprawdza się we właściwej grze.

Gorące powitanie w The Walking Dead: Survival Instinct. - 2013-03-26
Gorące powitanie w The Walking Dead: Survival Instinct.

Walka o przetrwanie (ochoty do grania)

The Walking Dead studia Terminal Reality jest siermiężną graficznie pierwszoosobową pozycją akcji z topornym sterowaniem, nieudolnym zachowaniem przeciwników i kiepsko zaprojektowanymi poziomami. Długo trwało, zanim przyzwyczaiłem się do stylu tej produkcji – premiującej nie tyle skradanie się, co po prostu bieganie po poziomach od jednego do drugiego celu. Szwendy oczywiście przeszkadzają w szukaniu leków, ratowaniu ocalałych i ściganiu Merle’a, ale robią to bardziej nieporadnie niż kiedykolwiek. Blokują się na prostych elementach, nie radzą sobie w ciasnych pomieszczeniach, szybko przestając się nami interesować. Późniejsze etapy po prostu przebiegłem, lekceważąc przeciwników i kompletnie nie czując wobec nich respektu. Tym bardziej że w sytuacji krytycznej (kiedy pozwolimy się podejść), gra raczy nas serią quick-time eventów, dzięki którym można dosłownie położyć kilkunastu zombie i wyjść z tego bez szwanku. Chciałbym powiedzieć, że to próba oddania brawurowości Daryla, ale niestety jest to raczej dowód słabości samej gry. Okazuje się ona łatwa, „kanciasta” i przeważnie nudna, bo bardzo rzadko rzuca nam jakiekolwiek wyzwania, przy okazji łamiąc kilka z żelaznych zasad uniwersum. Na przykład to, że ze szwendami nie uprawia się zapasów.

Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego
Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia DICE zrezygnowała z kampanii singlowej – zamiast tego zdecydowano, że gracze otrzymają więcej różnorodności w zawartości dla wielu graczy. Czy to dobry kierunek rozwoju?

Recenzja GTA Trilogy Definitive Edition - nie o taki remaster nic nie robiłem
Recenzja GTA Trilogy Definitive Edition - nie o taki remaster nic nie robiłem

Recenzja gry

GTA: The Trilogy Definitive Edition to mocno nieprzemyślany pakiet remasterów. Pomimo dość ładnej grafiki za cenę jednej gry dostajemy trzy stare. Można się przy nich nieźle bawić, ale raczej nie przekonają do siebie nowych graczy.

Recenzja gry Call of Duty: Vanguard - tylko dla największych fanów serii
Recenzja gry Call of Duty: Vanguard - tylko dla największych fanów serii

Recenzja gry

Najnowszy Call of Duty: Vanguard to poprawna strzelanka w singlu i powtórka z rozrywki w multi. Nie zaskakuje ani na plus, ani na minus, co czyni z niej nieco bladą, łatwą do zapomnienia odsłonę.