Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 listopada 2011, 12:50

autor: Sarge

Need for Speed: The Run - recenzja wyścigów ze skryptami jak z Call of Duty

Po niezbyt udanych odsłonach ProStreet oraz Undercover, studio EA Black Box próbuje swych sił w kolejnej części serii Need for Speed.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • widowiskowość i dobrze oddane poczucie prędkości;
  • licencjonowane samochody;
  • bardzo dobra oprawa graficzna;
  • niezły, zręcznościowy model jazdy.
MINUSY:
  • przestarzały system wyścigów rodem z serii Sega Rally;
  • odczuwalny handicap;
  • mało wymagający poziom trudności;
  • minimalne wyjechanie poza trasę kończy się powrotem do punktu kontrolnego;
  • niewielka żywotność trybów dla jednego gracza;
  • liczne skrypty w trakcie wyścigów w trybie głównym.

Seria Need for Speed w ostatnich latach bardzo się rozrosła. Doszło do tego, że poszczególne odsłony opracowują różni deweloperzy. Po nieco bardziej symulacyjnej drugiej części Shifta przyszła pora na kolejn ą próbę studia EA Black Box. Zespół ten stworzył krytykowane edycje o podtytułach ProStreet oraz Undercover. W związku z tym spore obawy wzbudzały zapowiedzi Need for Speed: The Run – produkcji, która w kilku aspektach jawiła się jako pewnego rodzaju eksperyment.

Jednym z takich ryzykownych elementów miała być dość mocno zaznaczona fabuła. Podstawowy tryb zabawy opowiada historię Jacka Rourke’a, który mocno zadłużył się u pewnej organizacji przestępczej, a ta wydała na niego wyrok śmierci. Bohater w ostatniej chwili uniknął zmiażdżenia przez maszynę na złomowisku i przyjął pomoc swojej przyjaciółki. Rudowłosa Sam Harper poinformowała go o nielegalnym wyścigu z San Francisco do Nowego Jorku i przewidzianej nagrodzie w wysokości 25 milionów dolarów. Jack jest niezwykle utalentowanym kierowcą, więc podjął się wyzwania, którego wypełnienie może być jedyną szansą na spłacenie długu. Sytuację komplikuje nieco fakt, że w wielkim wyścigu startuje ponad 200 zawodników, a główny bohater na początku plasuje się na samym końcu stawki i musi sukcesywnie przebijać się do przodu.

Historia, która miała być motorem napędowym głównego trybu, tak naprawdę nie pełni zbyt istotnej roli i równie dobrze mogłaby w ogóle nie istnieć. Z jednej strony to plus, bo przecież mamy do czynienia z grą wyścigową, a ta powinna opierać się na rywalizacji na torze. Jeśli jednak twórcy zdecydowali się zawrzeć w swoim dziele jakiś wątek fabularny, to wypadałoby, by był on nieco ciekawszy. W rzeczywistości mamy do czynienia z zaledwie kilkoma filmami przerywnikowymi, nic nie wnoszącymi do zabawy. Niektóre scenki są nawet urozmaicone sekwencjami QTE, podczas których główny bohater porusza się na nogach, a my musimy w odpowiednim momencie wciskać wyświetlane na ekranie przyciski. Wbrew wszelkim obawom jest to ledwie widoczny margines całego trybu The Run, więc przeciwnicy takich rozwiązań mogą spać spokojnie. Z serii Need for Speed nie zrobiono nagle gry akcji.

Trzon zabawy nadal stanowią zatem wyścigi, które – niestety – pozostawiają sporo do życzenia. W ramach kampanii dla jednego gracza otrzymujemy dziesięć długich odcinków dzielących się na kilka mniejszych etapów. Każdy z nich ogranicza się do wyprzedzenia kilku rywali lub przejechania konkretnej trasy w wyznaczonym limicie czasowym. W tym pierwszym przypadku zabawa przypomina dowolną odsłonę zręcznościowej serii Sega Rally. Należy zatem wyprzedzić określoną liczbę kierowców, którzy znajdują się w pewnym odstępie przed nami. Największym minusem takiego systemu jest fakt, że cały tryb The Run trzeba rozegrać dokładnie według planu twórców. Jeśli zatem przejedziemy dany odcinek na drugim miejscu, musimy próbować jeszcze raz, dopóki nie pokonamy wszystkich. Trochę zaburza to element rywalizacji, bo przez cały czas mamy poczucie, jakbyśmy grali w widowiskowym filmie akcji, w którym poszczególne wydarzenia ustala reżyser, a nam pozostaje jedynie je odtworzyć.

Całość sprawia tym gorsze wrażenie, że deweloper zaimplementował bardzo widoczny handicap. Przeciwnicy znajdujący się przed nami potrafią zauważalnie zwolnić, by umożliwić ich wyprzedzenie. Zupełnie inaczej ma się sytuacja, gdy przewodzimy stawce – wtedy odjechanie innym zawodnikom na większy dystans jest niemal niemożliwe, gdyż w magiczny sposób trzymają się oni blisko głównego bohatera, aby przypadkiem nie poczuł się zbyt pewnie. Dochodzi nawet do sytuacji, gdy niektórzy rywale dają się wyprzedzać w konkretnym momencie. Pod koniec danego odcinka możemy być niemal pewni, że oponenci z przodu dość znacząco zwolnią. Bardziej doświadczonym graczom polecam od razu wypróbowanie trzeciego poziomu trudności (czwarty odblokowuje się dopiero po jednokrotnym ukończeniu gry). Na normalnym wyścigi są wręcz banalne, a i na tym wyższym nie okazują się zbyt trudne.

Na szczęście model jazdy nie jest najgorszy i pozwala całkiem przyzwoicie się bawić. Oczywiście należy pamiętać, że mamy do czynienia z typową zręcznościówką, więc kierowanie samochodem nie ma absolutnie nic wspólnego z realizmem. Autorzy postawili na widowiskowość, zatem gnanie 300 kilometrów na godzinę po oblodzonej nawierzchni jest tu na porządku dziennym. Bardzo dobrze oddano poczucie szybkości, więc osiąganie zawrotnych prędkości sprawia w tej grze sporą frajdę. Model jazdy jest jednak zdecydowanie zbyt łatwy do opanowania. Nawet jeśli stracimy panowanie nad samochodem, to handicap i dopalacz nitro (napełniający się w miarę efektownej jazdy) szybko pozwalają nadrobić stracony czas i pozycję.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

sekret_mnicha Ekspert 6 grudnia 2013

(PC) Mogło być fantastycznie. Need for Speed: The Run ma odpowiedni pomysł i technologiczną bazę do stworzenia jednego z najlepszych odcinków serii. Szkoda, że realizacja nie dogoniła moich wyobrażeń.

6.5

El_Miczelov :) VIP 31 marca 2018

(PC) Ta gra po prostu nie jest godna nosić tytuł Need For Speed. Wyścig przez całą szerokość Stanów Zjednoczonych, który trwa raptem 2 godziny, z czego 1/4 to cutscenki? Wymiana samochodów na coraz mocniejsze (i to kilkukrotna) w trakcie trwania wyścigu? Konieczność zaliczania kończenia kolejnych etapów na pierwszym miejscu, żeby móc w ogóle jechać dalej (w takim wyścigu).
W dodatku to multi... Brak jakichkolwiek ustawień, tylko wszystko losowe - od map, po dostępne samochody.

Chcecie taki wyścig? To już lepiej w The Crew. Zróbcie ustawkę w SF i ustawcie GPS'y na NY. Kto pierwszy ten lepszy.

3.0
Recenzja Mario Kart Live - zaledwie ciekawostka za bagatela 400 zł
Recenzja Mario Kart Live - zaledwie ciekawostka za bagatela 400 zł

Recenzja gry

Mario Kart Live na papierze brzmi jak rewolucja: niestety ta rewolucja kończy się po dwóch godzinach, mordowana przez nudę, powtarzalność i problemy techniczne.

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi
Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi

Recenzja gry

Need for Speed: Heat to najlepszy NFS, ale tylko na tle dwóch ostatnich odsłon. Zapamiętamy go jednak na zawsze dzięki wyjątkowym przygodom z policją. Uberpolicją!

Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię
Recenzja gry Forza Horizon 4 – tak się wygrywa bitwę o Anglię

Recenzja gry

Forza Horizon 4 zmienia się w pełnoprawne, samochodowe MMO. To bardzo dobra gra, która błyszczy na tle konkurentów, a zawiedzie odrobinę jedynie weteranów serii.