Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 listopada 2010, 14:22

autor: Crash

Harry Potter i Insygnia Śmierci – część 1 - recenzja gry

Testujemy pierwszą odsłonę ostatniego epizodu sagi o przygodach słynnego czarodzieja z Hogwartu. Odkryj, ile magii jest w nowym Potterze.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Harry Potter od ponad dekady bawi zarówno młodych, jak i tych starszych amatorów niezobowiązującej rozrywki. Książki i filmy z jego nazwiskiem w tytule generują miliardowe zyski, jednocześnie dostarczając frajdy fanom na całym świecie. Kult magii i Hogwartu urósł do tak niebotycznych rozmiarów, że co sprytniejsi przedsiębiorcy postanowili się na nim dorobić, serwując licencjonowane suplementy wątpliwej jakości. Niestety, w zalewie tandetnych zabawek i tanich gadżetów już od wielu lat swoje miejsce mają gry. Najnowsza odsłona znanej serii, zatytułowana Harry Potter i Insygnia Śmierci – część 1, nie przysłuży się raczej polepszeniu sytuacji, zajmując zaszczytne miejsce wśród najgorszych dzieł o nastoletnim czarodzieju.

Podobnie jak niemal wszystkie poprzednie gry z tego cyklu również Insygnia Śmierci – część 1 bazują na obrazie kinowym o tym samym tytule. Pociąga to za sobą szereg oczywistych konsekwencji. Zarówno wygląd głównych bohaterów, jak i odwiedzanych lokacji wzorowany jest na ich odpowiednikach z filmu. Nie inaczej potraktowano fabułę (choć o tym przekonamy się dopiero po wyjściu z seansu). W konsekwencji otrzymujemy jego klon, zaadaptowany do growych realiów. Byłaby to wspaniała alternatywa dla osób przedkładających rozrywkę w zaciszu domowym nad zatłoczone multipleksy, gdyby nie niski poziom wykonania gry.

Modele głównych bohaterów, niemal jako jedyny aspekt gry,prezentują się całkiem nieźle.

Gra jest prostym portem z konsol, co można zauważyć już podczas próby dostosowania ustawień graficznych do mocy naszego komputera. Otwierając odpowiednią zakładkę w opcjach, mamy możliwość wpłynięcia wyłącznie na rozdzielczość i ogólną jakość efektów wizualnych. Zostaliśmy zatem pozbawieni szansy oglądania grafiki na bardziej szczegółowym poziomie. Można to jednak wyjaśnić, poniekąd usprawiedliwiając twórców – gra jest tak technologicznie zacofana, że nieszczególnie jest sens dostrajania czegokolwiek.

Oprawa wizualna już przy pierwszym kontakcie z gra sprawia wrażenie uwstecznionej w stosunku do współczesnych produkcji. Momentami miałem wrażenie, jakbym grał w tytuł z początku ubiegłej dekady. Nawet późniejsze gry na PlayStation 2 czy pierwszego Xboksa wyglądały znacznie lepiej. Ilość elementów otoczenia, poziom detali, tekstury, oświetlenie czy dodatkowe efekty – wszystkie prezentuje równie niski poziom. Stosując nomenklaturę szkolną, za grafikę nowy Potter otrzymuje w pełni zasłużoną jedynkę, z drobnym plusem za modele postaci. Te wypadają przeciętnie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę twarze bohaterów – z łatwością można rozpoznać grających ich aktorów. Niestety, zarówno liczba dostępnych modeli (przeciwnicy to armia klonów), jak i ich animacje wołają o pomstę do nieba.

Podczas rozgrywki przez większość czasu ruchy zarówno Harry’ego, jak i pozostałych postaci nie zachwycają. Wielu gestów zwyczajnie brakuje – jak chociażby podnoszenia przedmiotów czy otwierania walizek – a te, które obserwujemy na ekranie, są niedopracowane. Wszyscy w ten sam sposób poruszają ciałem, rzucają zaklęcia czy padają na ziemię pod wpływem wybuchu.

Za wolność naszą i waszą – recenzja gry Liberated
Za wolność naszą i waszą – recenzja gry Liberated

Recenzja gry

Polskie dystopie zawsze interesowały mnie najbardziej – dobrze jest posłuchać o pesymistycznych wizjach rodaków. Liberated to nowatorski projekt indie warszawskiego studia. Jest ambitny i ciekawy – a przy tym pięknie... narysowany?

Recenzja gry Minecraft: Dungeons – prawie jak Diablo, tylko dla dzieci
Recenzja gry Minecraft: Dungeons – prawie jak Diablo, tylko dla dzieci

Recenzja gry

Zupełnie nowy Minecraft to posiadający niewiele wspólnego z oryginałem hack’n’slash. Przelotny romans Mojanga okazał się całkiem udany, ale równocześnie pozostawił pewien niedosyt, przez który z tego związku raczej dzieci nie będzie.

Recenzja gry Resident Evil 3 – Mr. X był ledwie rozgrzewką
Recenzja gry Resident Evil 3 – Mr. X był ledwie rozgrzewką

Recenzja gry

Resident Evil 3 to na pierwszy rzut oka więcej tego samego co w zeszłorocznym RE2 Remake. Nemezis tkwi jednak w szczegółach.