Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 kwietnia 2009, 14:35

autor: Shinobix

Ninja Blade - recenzja gry

Wojownicy cienia znów w akcji. Sprawdzamy jak twórcy serii Tenchu poradzili sobie z kolejną grą o ninja i czy jest ona warta uwagi miłośników fruwających gwiazdek.

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

Gier o ninja jest bez liku, z czego zdecydowana większość nie jest warta przypomnienia. Nie znaczy to wcale, że temat został zamknięty – wojownicy cienia są jak bumerang, z tym że na salony udaje im się dostać nadzwyczaj rzadko. Jeśli odjąć cykl Ninja Gaiden i kilka bijatyk, na próżno szukać wysokiej klasy gry o ninjutsu. Przygody Ryu Hayabusy wyznaczyły nowe standardy w gatunku gier akcji, ale też przeznaczone były dla miłośników technicznej maestrii i perfekcyjnego opanowania licznych kombinacji ciosów. From Software, twórcy serii Otogi i Tenchu, podeszli do tematu z innej strony, opracowując grę o mniejszym ciężarze gatunkowym, skierowaną do graczy mniej odpornych na regularne oglądanie napisu „game over”. Ninja Blade, mimo pewnych podobieństw, nie jest klonem Ninja Gaiden i choć tytuły te to gry akcji, jest też między nimi kilka zasadniczych różnic.

Ken Ogawa, czyli ninja.

Ninja Blade opowiada o losach mistrza ninja, Kena Ogawy, który wraz z oddziałem innych wojowników wyrusza odbić Tokio z łap robali, które zamieniają ludzi w potwory, a miasto w prawdziwe piekło. Aż chciałoby się napisać, że fabuła nie jest tak istotna, bo Ninja Blade jako gra akcji zawiera w końcu inne interesujące aspekty rozrywki. Szkopuł w tym, że From Software stworzyło coś w rodzaju interaktywnego filmu, gdzie sterowanie jest kontekstowe i opiera się na naciskaniu sekwencji przycisków w określonym momencie (innymi słowy – quick time event). Gdy nam się nie powiedzie, film się cofa i zaczynamy ponownie z ujemnymi punktami przy podliczaniu statystyk. Gdy akurat nie oglądamy sekwencji filmowych, to zwyczajnie biegamy naszym bohaterem po niezbyt rozbudowanych poziomach, zabijamy potwory, ale w głównej mierze bijemy się z przeróżnymi bossami.

Etapy są krótkie, ale nad wyraz intensywne, gdyż właściwie za każdym rogiem kryje się pomniejszy boss, którego trzeba wykończyć odpowiednią metodą. To właśnie nagromadzenie rozmaitych potworów wyróżnia Ninja Blade spośród innych gier akcji. Nasz bohater wyposażony jest właściwie we wszystko, co może służyć maksymalnej destrukcji i niewiele różni się pod tym względem od sławnego Ryu Hayabusy z Ninja Gaiden. Mamy więc kilka rodzajów broni: podstawową katanę, wielki dwuręczny miecz oraz do wywijania – ostrza na łańcuchu. Oprócz tego Ken ma w arsenale specjalne moce ninjutsu, może panować nad powietrzem, ogniem i piorunami. Wystarczy ustawić odpowiedni żywioł i nasz bohater rzuca nim jak mag czarem.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.