Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 18 grudnia 2007, 15:00

autor: Marcin "jedik" Terelak

Championship Manager 2008 - recenzja gry

Po pierwszych niepowodzeniach własnych koncepcji, Eidos postanowił naśladować pomysły z FM-a i czyni to także w najnowszej edycji. Sęk w tym, iż siłą FM-a jest nie tyle koncept, co zaawansowane skrypty.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Legenda. Coś, co w dzisiejszych czasach na równi pomaga, jak i szkodzi. Pomaga, gdyż pozwala sprzedać nawet mierne produkty dzięki marketingowi umiejętnie wykorzystującemu chlubną przeszłość. Szkodzi, ponieważ dostarcza argumentów przeciwnikom szargania tego, co dobre w legendzie. Proporcje tych, którzy się nabierają i nie chcą być nabierani, uzależnione są przeważnie od gatunku, do którego należy gra, film czy książka. Zazwyczaj im bardziej gatunek jest „lekki”, tym łatwiej przychodzi zarabianie pieniędzy na głośnym tytule. Inaczej jest w przypadku produkcji poważnych i jakkolwiek specjalistycznych. Ich domyślny odbiorca zazwyczaj wie, czego chce i wymaga, by oferowany produkt dysponował odpowiednio wysokim poziomem. Idealnym przykładem jest tu Championship Manager. Gra, którą od jakiegoś czasu wydaje się już chyba tylko po to, by zarobić na legendzie. Sądząc po poziomie, jaki prezentują kolejne odsłony tego tytułu, trudno o inne wnioski.

Historia Championship Managera sięga wielu lat wstecz i zapewne wielokrotnie było dane Wam ją słyszeć. W wielkim skrócie, było to tak, iż bardzo dawno temu grupa zapaleńców stworzyła najrealistyczniejszego menedżera piłkarskiego, jaki kiedykolwiek pojawił się w „wirtualu”. Rok w rok udoskonali swoje dzieło, by było jeszcze lepsze. Po iluś edycjach pojawiły się duże pieniądze i jak to zazwyczaj bywa... kłopoty. Twórcy weszli w konflikt z wydawcą gry (Eidosem) i postanowili pójść własną ścieżką. Cała sprawa skończyła się tak, iż zespół pasjonatów związał się z firmą SEGA, która zaczęła wydawać ich kolejne menedżery, a Eidos zachował prawo do tytułu „Champioship Manager” i począł nabierać co mniej zorientowanych fanów. Tak jest do dziś. Każdego roku możemy pograć w Football Managera, którego tworzą ludzie od legendarnego CM-a i w Championship Managera z Eidosu, którego wydaje się prawdopodobnie tylko dla pieniędzy.

Po pierwszych niepowodzeniach własnych koncepcji, Eidos postanowił naśladować pomysły z FM-a i czyni to także w najnowszej edycji. Sęk w tym, iż siłą FM-a jest nie tyle koncept, co zaawansowane skrypty tworzące wirtualny świat gry i ultrarealistyczny silnik meczowy. Tego Eidos odtworzyć nie potrafi. W efekcie CM już od kilku lat drepta w miejscu.

Wszystko wskazuje na to, iż tegoroczna edycja będzie nie tylko przedłużeniem tego stanu rzeczy, ale nawet krokiem wstecz. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest oprawa graficzna. O ile Football Manager zaskoczył fanów generalnym remontem, który wprowadził grafikę na nowy poziom, o tyle CM jest po prostu brzydki. I nie mam tu na myśli tego, że są tabelki. Tabelki mają być, bo o to chodzi w tej grze. Mam na myśli rozdzielczość ekranu, kolorystykę skórki i wygląd elementów ekranowych. Gra działa w rozdzielczości 1024x768, co powoduje zniekształcenie wyświetlanych danych na monitorach LCD. Jakby tego było mało, skórka jest bardzo ciemna i nie dość, że obrzydliwa, to utrudniająca orientację w wyświetlanych danych. Większości wpisów po prostu nie widać lub widać je bardzo słabo. Od gry odrzucają też czcionki i przyciski. Są wykonane w bardzo marnej rozdzielczości i kłują w oczy pikselozą. Przyznam szczerze, iż nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem tak brzydkiego menedżera. Do głowy przychodzą mi tylko pierwsze odsłony Liga Polska Manager. O ile mnie pamięć nie myli, początkowe edycje CM-a, które pojawiły się około 13-14 lat temu stały na lepszym poziomie. Nie wspominając już o edycjach sprzed 10 lat. Dla mnie jest to kpina. Wyskok, który trąca amatorką i to w grze, która od zawsze słynęła z eleganckiego i przejrzystego interfejsu.

Recenzja Nintendo Switch Sports - Sony zrobiło to lepiej
Recenzja Nintendo Switch Sports - Sony zrobiło to lepiej

Recenzja gry

Nintendo Switch Sports mogło być wielkim powrotem gier ruchowych. Zamiast tego cofa ten gatunek do 2006 roku, oferując mniej niż poprzednie pozycje z cyklu, seria Sports Champions Sony czy wiele innych produkcji dostępnych na Switchu.

Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze
Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze

Recenzja gry

FIFA 22 na konsolach nowej generacji dostarcza to, czego nie było w kilku poprzednich odsłonach tego cyklu – radość z gry i zmiany większe niż tylko poprawa koloru murawy. Choć do ideału jeszcze sporo brakuje, można mówić o wytyczeniu dobrego kierunku.

Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście
Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście

Recenzja gry

Nowa odsłona Mario Golf wprowadza zaskakująco dużo świeżości do gry w golfa i daje sporo frajdy, choć w pewnych aspektach rozczarowuje.