Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 kwietnia 2007, 15:05

autor: Stranger

S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla - recenzja gry

BARDZO dobra strzelanka, oferująca jednocześnie więcej od wielu innych PeCetowych shooterów. Nie jest to może megahit, ale nie mamy też do czynienia z zabugowaną kaszanką.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Na temat tego, jak S.T.A.L.K.E.R. miał początkowo wyglądać, można byłoby przygotować całkiem obszerny artykuł. Inny tekst z tej samej serii mógłby z kolei przedstawiać wszystkie zmiany (często bardzo drastyczne), na które w kolejnych latach autorzy się decydowali. Oczywiste jest jednak to, iż działania te pozbawione byłyby większego sensu. Nie jest już bowiem istotne, jaki S.T.A.L.K.E.R. miał być. Gra JEST oficjalnie dostępna i tylko to się w tym momencie liczy. Nareszcie zaistniała też okazja ku temu, żeby przyjrzeć się ostatecznej wersji dzieła ukraińskich programistów. Dzieła, które stanowi całkiem pokaźny kawałek ich życia. Czy S.T.A.L.K.E.R. może być jednak określany takim mianem? I które z rzucanych początkowo obietnic znalazły swoje potwierdzenie w finalnej wersji produktu? Na te i podobne pytania postaram się w tej recenzji odpowiedzieć, podając wszystko w takiej formie, żeby nie nadużyć cierpliwości tych graczy, którzy nie stracili jeszcze wiary w ten tytuł. Przy okazji zapraszam też do lektury niedowiarków i obrażalskich, których przez tych kilka lat uzbierało się pewnie całkiem sporo. ;-)

Gordon?

Myślę, że żaden z Czytelników nie obrazi się na mnie, jeśli podstawowe i najbardziej oczywiste kwestie związane z fabułą Cienia Czarnobyla przedstawię w dość skompresowanej wersji. Nie będę się więc rozpisywał na temat prawdziwej katastrofy, która miała miejsce 26 kwietnia 1986 roku. W przedstawianej w grze alternatywnej wersji rzeczywistości w 2006 roku dochodzi do drugiej eksplozji reaktora, tym razem jednak o zdecydowanie bardziej „tajemniczym” podłożu. Do strefy uważanej za niebezpieczną zaczynają przedostawać się kolejne osoby, wiedzione wrodzoną ludzką ciekawością i możliwością szybkiego wzbogacenia się. Akcja opisywanej gry rozpoczyna się dopiero w 2012 roku, a wcielamy się oczywiście w jednego z tytułowych Stalkerów. Można byłoby w tym miejscu zadać dość oczywiste pytanie – kim tak naprawdę taka osoba jest? W moim osobistym przekonaniu jest to nieco hardcore’owe połączenie najemnika oraz poszukiwacza przygód (i skarbów ;-)).

Nie chcę oczywiście rzucać niepotrzebnymi spoilerami. Na pewne rzeczy muszę jednak zwrócić uwagę. S.T.A.L.K.E.R. pod wieloma względami odbiega od innych gier z tego gatunku (shooter FPP). Kolejne szczegóły fabuły serwowane są bowiem w szczątkowej formie i to już praktycznie od samego początku zabawy, gdy w dzienniku zdarzeń odnajdujemy niezrozumiały wpis odnośnie wytropienia i zabicia innego Stalkera. Nie można też nie wspomnieć o dziwacznych filmikach przerywnikowych. Stopniowe kojarzenie podawanych przez grę faktów niektórym z Was może się oczywiście spodobać, ale osoby przyzwyczajone do strzelanek, w których mają wszystko ładnie pokazane, będą miały powody do narzekań. Nie zrozumieją bowiem kluczowych wydarzeń i przegapią pojawiające się tu i ówdzie zwroty akcji (jak chociażby ten odnośnie personaliów głównego bohatera). Graczy tych mogą też rozczarować niektóre z zakończeń, które prezentują się dość... hmm... oryginalnie. :-) Generalnie myślę jednak, że jeśli komuś już od pierwszych minut taki styl rozgrywki się spodoba, to będzie się dobrze bawił aż do momentu ujrzenia jednego z końcowych filmików.

Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście

Recenzja gry

Mimo piętnastu lat na karku, Stranger's Wrath wciąż trzyma się nieźle, głównie dzięki nietuzinkowym mechanikom strzelania i ciekawie wykreowanemu światu. Ale port na Switcha mógł być lepszy.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.