Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 marca 2007, 12:08

autor: Madraf

War Front: Punkt Zwrotny - recenzja gry

War Front: Turning Point ma zadatki na prawdziwego kopciuszka. Zrodzony w węgierskim studiu Digital Reality, w zapowiedziach obiecujący wspaniałą fabułę i jednostki niewidziane w żadnym innym RTS-ie w realiach II WŚ.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Oto zapis mojego prywatnego blogu, jaki prowadziłem od momentu zainstalowania tej niecodziennej strategii osadzonej w „realiach” II Wojny Światowej.

Dzień pierwszy

Lubię dawać szansę outsiderom – tytułom, które gdzieś tam się pałętają za urodzonymi megahitami. Nie dla nich targowe trofea, nie dla nich ogromne kampanie reklamowe czy kolejki w preorderach. Ale jakoś te gry lubię – przynajmniej do rozegrania pierwszych minut. Co prawda jeszcze nigdy nie odpłaciły mi czymkolwiek poza którymś ze stadiów rozczarowania, ale nic to – ciągle wierzę w bajkę o kopciuszku elektronicznej rozgrywki. Może to będziesz ty, o piękna?

War Front: Turning Point ma zadatki na prawdziwego kopciuszka. Zrodzony w węgierskim studiu Digital Reality, które ostatnie sukcesy święciło dzięki grom na Amigę (tylko nie wyjeżdżajcie z Desert Rats), niezbyt zauważalny na targach, jednak w zapowiedziach obiecujący wspaniałą fabułę i jednostki niewidziane w żadnym innym RTS-ie w realiach II WŚ. Pierwszy kontakt nie okazał się gorzkim rozczarowaniem. Wiem, że to pierwszy dzień, ale nie potrafię powstrzymać euforii. War Front mi się podoba.

Sporo zamieszania wprowadza intro będące dość przypadkowym miksem scen z samej gry (uwaga: możliwe rozczarowanie!), ale już wprowadzenie do pierwszej misji amerykańskiej kampanii (jest też niemiecka) obiecuje ciekawy pomysł fabularny (odwołuję przygotowania do rozczarowania). Oto proszę państwa, mamy 1000 dzień okupacji Londynu przez wojska niemieckie. Rzecz oczywiście wygląda beznadziejnie, ale oto Brytyjczycy szykują się do decydującego uderzenia, a pomoże im w tym oczywiście amerykański sojusznik w liczbie 1, którego poznajemy, gdy ucieka motorem przed Niemcami wyposażonymi w odrzutowe plecaki.

Powiem więcej – co wy na to, że Hitler zginął na początku wojny? W takie „realia” rzuca gra – uwierzcie mi, jak skomplikowana robi się wojna, gdy zabraknie Hitlera. Niemcy zdobywają Wielką Brytanię, w Vaterlandzie działa jakiś całkiem potężny ruch oporu. Tylko Stalin się nie zmienia. Z jednym wyjątkiem – nie wyrzyna swoich naukowców, szprycuje ich tylko, żeby zwiększyć (dzieci, to nieprawda) ich mądrość. I to będzie źródło naszych kłopotów. I nieziemskich jednostek wojskowych. Powyższy akapit warto zapamiętać, bo z gry się o śmierci Hitlera nie dowiecie.

Wyzwolić Londyn! Jak się uda, napiszę, jak było.

Dzień drugi

Udało się, Niemcy zostali wyrzuceni za kanał La Manche, a Big Ben w końcu wybija godziny wolnych ludzi.

A dokonałem tego w taki sposób. Mając do dyspozycji garść piechoty i super jednostkę, jaką od jakiegoś czasu w RTS-ach są główni bohaterowie (tu Amerykanin Lynch) dostałem prosty rozkaz zniszczenia (uwaga) bazy wroga. Zaznaczam wszystkich i dajemy przez pierwszy most, gdy do niego dochodzimy, na naszych oczach zostaje wysadzony w powietrze. Fajnie, gra się komplikuje. Bierzemy objazd, niszczymy pojedyncze jednostki wroga, dostajemy w końcu wsparcie czołgów i atakujemy bazę. Specjalne moce naszego bohatera (jak, znów zaskoczenie: większa siła ognia) są pasywne – działają automatycznie. W wirze walki trudno je zauważyć. Po zdobyciu (zniszczeniu) niemieckiej bazy następują typowe dla War Front radiowe pogaduszki naszego herosa i jego szefa. A potem cut-scenki, dla których warto toczyć tę wojnę.

Warto się wsłuchać w dialogi w czasie briefingów – potrafią być całkiem zabawne. Przed misją w Rosji:

Lynch: Ach, będzie zimny szampan i gorące kobiety.

Sagnier (francuski kompan): Nie zapominaj, że to Rosja. Spodziewaj się zimnych kobiet i gorącego szampana.

Taa...

Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie
Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie

Recenzja gry

Rebellion to niezwykła gratka dla oddanych fanów serii Assassin’s Creed… nie stroniących od gier pokroju Fallout: Shelter... którym podobają się awatary z Xboxa… i nie przeszkadza im masa grindu... który można przyspieszyć płacąc.

Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...
Recenzja gry Mutant Year Zero – XCOM, Original War i Fallout wchodzą do baru...

Recenzja gry

Roku 2018, co robisz? Przestań! My chcemy żyć, a Ty zasypujesz nas świetnymi tytułami na wiele godzin (oraz Falloutem 76). Jeszcze nie skończyliśmy Red Dead Redemption 2, a tu przyszła paczka z Mutant Year Zero od The Bearded Ladies...

Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!
Recenzja gry RimWorld – największa wada? Wciąga jak bagno!

Recenzja gry

Po ponad pięciu latach we wczesnym dostępie RimWorld doczekał się oficjalnej premiery w wersji 1.0. Tym samym w nasze ręce trafia jedna z najbardziej dopracowanych i wciągających gier niezależnych ostatnich lat.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.02.2007 21:10
👍
ROJO.
125
Magia Kontrastu

Bardzo fajnie napisana recka - w sposób ciekawy przede wszystkim. Bardzo lubię taki styl. Po stosunkowo nawet wysokiej ocenie widać, że opłacało się wierzyć w tą grę! Pozdrawiam kolegę z branży :-) !

08.03.2007 14:49
odpowiedz
Grucha
167
Extreme Lifestyle

Co do świetnego AI komputera to rzeczywiście przyznaję rację. Potrafi czasem namieszać ostro i doprowadzić do białej gorączki. Gra jest niezła. Jak dla mnie mocne 80%.

12.03.2007 13:30
👍
odpowiedz
ROJO.
125
Magia Kontrastu

Cut-scenki - wymiatają! Dawno nie widziałem tak widowiskowych przerywników filmowych!

14.03.2007 13:12
😊
odpowiedz
focus.
3
Junior

Ladna recka. Ciekawie napisana jak na moj gust.

14.03.2007 19:30
odpowiedz
ROJO.
125
Magia Kontrastu

Gra wciąga niczym odkurzacz Karcher MONO-SB! Jestem pewien, że będzie to godny konkurent dla Wojen o Tyberium, lecz z braku dobrej reklamy w porównaniu z tą którą prazentuje Najnowszy C&C - pojedynek jest z góry przegrany - a ta wyśmienita gra - będzie niezauważona, mimo, że Tiberium Wars też będzie (i na razie jak pokazuje demo - jest) prosty jak budowa cepa. Jak wy jak uważacie? Jak Ty uważasz Madrafie?

14.03.2007 19:34
odpowiedz
Gimli syn Gloina
15
szarzasty

no niezła recenzja. Fajnie napisana. Ale ważniejsze chyba jest to że większosc informacji została w niej zawarta co nie zawsze sie udaje jeśli pisze sie w taki sposup.

Co do samej gry to sie zapowiada ciekawie. Na screnach prezentuje się nieźle. Jeśli to takie codename panzers: faza pierwsza w wersji nieco futurystycznej to proszę jedną sztukę

14.03.2007 19:52
odpowiedz
ROJO.
125
Magia Kontrastu

Bardziej do Act Of War bym ją porównał.

14.03.2007 20:40
odpowiedz
Gimli syn Gloina
15
szarzasty

Bardziej do Act Of War bym ją porównał.

hmmm. może też. ale Act Of War w sumie jest podobne do panzers. Duża liczba dobrych jednostek i atak na wroga. wszystko banalnie proste. Chociaż w recenzji punktu zwrotnego jest mowa o wielkim poziomie trudności a panzersi byli banali więc moze jest kilka różnic jeśli chodzi o samą rozgrywkę

PS. ROJO czy Ty jesteś jakimś pracownikiem gola?? pytam ze względu na nick

14.03.2007 20:57
odpowiedz
ROJO.
125
Magia Kontrastu

Tak. Mam przyjemność pisać dla GOLA już praiwe od roku - głównie publicystykę, recenzje czasami zapowiedź. Korektuję również poradniki w wersjach angielskich. Dzięki naszemu serwisowi poznałem mnóstwo fajnych osób z branży. Pozdrawiam

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze