Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 listopada 2006, 13:01

autor: Borys "Shuck" Zajączkowski

Gothic 3 - recenzja gry

Gothic 3 jest jak rajski ogród. Wieść niesie, że jest przepiękny, screenshoty powalają na kolana, ale większość ludzi długo jeszcze go ma własne oczy nie zobaczy.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Od redakcji: Gothic III, po wyjęciu z pudełka, na przeciętnym sprzęcie gracza ledwie się daje odpalić, często po żmudnych zmaganiach z konfiguracją gry i samego komputera, a czasem nie ruszy w ogóle. Czekaliśmy z ostateczną formą recenzji na łatkę 1.09 z nadzieją, że zmieni ona podobnie wiele, jak poprzedzająca ją 1.08 (scalona z polskim wydaniem). Tak się jednak nie stało – odpalenie Gothika wciąż jest nie lada próbą cierpliwości dla posiadaczy nie dość mocnego sprzętu lub nie dość mocnych nerwów. Zdecydowanie warto jednak tę próbę podjąć.

Pamiętacie, jak kiedyś wyglądał świat przedstawiony w grach? Był płaski. Tu i ówdzie z wielkiej płaszczyzny coś wystawało, a projektanci map wymyślali iluzje udające wielopoziomowość terenu. Ale w zasadzie aż do dziś trzeci wymiar – pionowy – przysparza twórcom gier problemów. Owszem, zwiedzamy wielopiętrowe budynki i bywa, że na horyzoncie zamajaczą piękne góry. W zdecydowanej większości przypadków wciąż jednak podróżujemy z grubsza po płaskim, a to co jest od postaci gracza wyższe, ogranicza ją. I pośród tej powszechnej płaskości jest tytuł, który gra jej na nosie w sposób, który spragnionemu odkrywcy musi przyprawić banana na twarzy. W tej grze jeśli hen daleko widnieją sakramencko wysokie góry, spośród nich strzelają w niebo wieże zamku, a za nimi, na horyzoncie, majaczą kształty jeszcze wyższe, możemy być pewni, że tam jakoś da się wspiąć. Chociaż znalezienie właściwej drogi potrwać może nawet kilka dni. Ta gra to Gothic. Dziś gramy w część trzecią. Najbardziej trójwymiarową ze wszystkich ją poprzedzających. Jest w niej pięknie.

Oto esencja Gohtika: Na dole widok z farmy za Monterą na góry oddzielające Nordmar od Myrtany. Na górze widok ze szczytu na farmę i kawałek Montery. Jakiego potwora musiałem ubić, żeby górny screenshot bezpiecznie zrobić, to moje.

Ktoś mógłby się słusznie zapytać, jak bardzo nudne musi być szukanie dróg w tak wielkim i tak skomplikowanym geometrycznie świecie. Dość wspomnieć niedzielne rodzinne spacery do parku po najpiękniejszym ze światów przecież, by uświadomić sobie, że podziwianie najwspanialszych nawet widoków dobre jest na pierwsze parę minut. Ale i pod tym względem Gothic pokazuje klasę – ciężko w tej grze przebiec prostą drogą do miejsca, gdzie winno się jakąś misję wykonać, tyle po drodze idzie znaleźć i spotkać. Tu w czarcim kręgu rosną zioła potrzebne do mikstur, tam pasie się stado jeleni, których skóry chodzą po dobrej cenie, gdzie indziej wejście do jaskini rzuca obietnicę znalezienia czegoś cennego. Czasem, w najbardziej odludnym miejscu spotkamy człowieka, który nauczy nas – nie za darmo – jakiejś cennej umiejętności, a może i ciekawy quest zaoferuje.

Sumuje się z powyższym niesamowite bogactwo fauny oraz w jeszcze większym stopniu flory. Dla przykładu: łąk nie porastają wyłącznie łany trawy – tu jakieś kwiatki, gdzie indziej paprocie, zioła, z których wiele można zbierać. Inne rośliny i inne zwierzęta spotkamy nad brzegami rzek, inne buszują po lasach, jeszcze inne kryją się pośród skał. Różni się również zachowanie poszczególnych gatunków zwierząt i monstrów. Jelenie na widok człowieka rzucają się do ucieczki, bizony dalej spokojnie się pasą, a rozpruwacz chrząknie dwa razy ostrzegawczo i rzuci się do ataku. Nocą wszystko kładzie się spać. Ludzie do łóżek, zwierzęta gdzie popadnie. Niebezpiecznie wówczas biegać po lesie – można nadepnąć drzemiącego w paprociach cieniostwora i kłopot murowany. Dobrze, że przy odrobinie zdrowego rozsądku oraz znajomości terenu przed większością stworzeń da się uciec.

Opowiadać o świecie Gothika mógłbym godzinami – bo i wielu godzin potrzeba, by go choć pobieżnie zwiedzić. Faktem jest jednak, że pod względem czysto technicznym wydany pół roku temu Oblivion stoi zauważalnie wyżej. Grafika w Gothiku nie jest tak zaawansowana, jednak konstrukcja jego świata nie ma sobie równych. Nie da się dobrze opisać uczucia, jakie towarzyszy – dla przykładu – wyjściu z Silden na tereny łowieckie, gdy przed graczem rozpościera się pokryta pagórkami wyżyna, a hen na horyzoncie widnieją, spływające z gór Nordmaru, trzy wodospady. W stronę rzeki zbiega zaś z pastwisk stado bizonów do wodopoju. To trzeba zobaczyć.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

U.V. Impaler Ekspert 13 grudnia 2010

(PC) Trywialne i nudne zadania, brak solidnej fabuły, która zachęcałaby gracza do kontynuowania przygody, kiepskie rozwiązania w mechanice rozgrywki, fatalna optymalizacja i ogólne niedopracowanie – to właśnie te czynniki decydują o słabej kondycji produktu.

5.5
Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie
Recenzja Diablo Immortal. Zagrać warto, ale przywiązywać się - zdecydowanie nie

Recenzja gry

Diablo Immortal nie jest ani spóźnionym żartem na prima aprilis, ani ostatecznym tryumfem NetEase w formule Diablo. Podwykonawca Blizzarda odniósł kilka zwycięstw na polu hack'n'slashy, ale – jak to w gotyckiej opowieści – nie obyło się bez ofiar.

Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami
Recenzja gry King Arthur: Knight’s Tale - okrągły stół z powyłamywanymi nogami

Recenzja gry

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. O tym, że wojnę często wygrywa się nie armią, a złotem, przekonał się nie tylko tytułowy król, dokonując żywota już w intrze gry King Arthur: Knight’s Tale, ale przede wszystkim... autorzy tej produkcji.

Recenzja gry Tales of Arise - nowe rozdanie dla serii
Recenzja gry Tales of Arise - nowe rozdanie dla serii

Recenzja gry

Japońskie RPG w ostatnich latach przechodzą swoisty renesans, co bardzo cieszy. Nie jest to wprawdzie powrót do formy ze złotej ery gatunku, ale w zasadzie można powiedzieć, że jest całkiem dobrze. Czy Tales of Arise podtrzymuje ten trend?