Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 3 stycznia 2006, 11:42

autor: Samuraai

Fire Emblem: Path of Radiance - recenzja gry

Nasza drużyna kontra przeciwna. Mapa podzielona jest na kwadraty, czyli pola ruchu – jak na szachownicy. Każda jednostka może poruszyć się o daną ilość pól. Potem można zaatakować. Pod naszą komendą będą jednostki piesze, konne, a także latające.

Recenzja powstała na bazie wersji GCN.

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że GameCube jest konsolą, której historia powoli dobiega końca. Wszyscy jej posiadacze czekają jeszcze tak naprawdę na jeden wielki tytuł – mowa oczywiście o Zelda: Twilight Princess. Do tego czasu popularny „toster” zobaczy naprawdę niewiele gier dedykowanych tylko jemu (czyli exclusive’ów), a te są zawsze najbardziej cenione przez posiadaczy tej czy innej konsoli. Jedną z takich gier jest właśnie Fire Emblem: Path of Radiance. Oczekiwania wobec tego tytułu były spore, a historia tej serii i wysokie oceny poprzednich części wydawanych na Gameboy’a Advance napełniały nadzieją posiadaczy GCN. Szykowała się długa, epicka i głęboka gra.

Poprzednie Fire Emblemy były taktycznymi erpegami. Path of Radiance również należy do tego gatunku. Gra zaczyna się przepięknym intrem wykorzystującym graficzną technologię cell-shading. Animacja walczących na drewniane miecze postaci zapiera dech w piersiach – życzyłbym sobie, żeby japońskie gry następnej generacji konsol miały tak doskonale opracowane scenki przerywnikowe! Po chwili okazuje się, że poznaliśmy właśnie Ike’a, młodego acz rozsądnego i zdecydowanego chłopaka – głównego bohatera gry. Surowym sparingpartnerem w opisanym wyżej pojedynku jest jego własny ojciec – lider i przywódca dzielnej grupy najemników – Greil Mercenaries.

Ja Wam dam Zeldę! Ike się nazywam i rządzę w Fire Emblem! Grać, nie marudzić!!!

Tego dnia okaże się, że Ike okaże się gotowym, by stać się w końcu członkiem owej grupy. Moment walki pomiędzy Ikiem i jego tatą jest dobrą okazją do pierwszych objaśnień systemu gry – tu oraz przy każdej najbliższej okazji gracz dowiaduje się o zasadach rządzących rozgrywką. Cały tutorial jest bardzo sprytnie obmyślany – gra nie zasypuje gracza całą masą informacji na samym początku, ale wyjaśnia kolejne motywy przy następnych, coraz to bardziej złożonych bitwach.

Struktura gry wygląda następująco: szkieletem rozgrywki są następujące po sobie, kolejne walki na trójwymiarowych mapach. Nasza drużyna kontra przeciwna. Mapa podzielona jest na kwadraty, czyli pola ruchu – jak na szachownicy. Każda jednostka może poruszyć się o daną ilość pól. Potem można zaatakować. Pod naszą komendą będą jednostki piesze, konne, a także latające. Różnią się od siebie oczywiście zasięgiem ruchu przypadającym na turę, oraz rodzajem posiadanej broni. Większość jednostek, by zaatakować, musi znaleźć się w bezpośrednim kontakcie z przeciwnikiem (czyli stanąć na polu obok), niektórzy wojownicy, tacy jak magowie czy łucznicy, potrafią atakować z dystansu. Nie muszę chyba tłumaczyć, że przewagę w pojedynku 1 na 1 ma ta postać, która zaatakuje pierwsza – czasem równa się to ostatecznemu zniszczeniu przeciwnika dzięki podwójnemu atakowi (nasza postać atakuje, przeciwnik odpowiada, a my jeszcze kontratakujemy – wszystko w jednej turze). Zawsze wiemy, czy taki fortunny atak będzie miał miejsce – przed ewentualnym pojedynkiem zostaje wyświetlona tabelka porównująca statystyki dwóch wrogich jednostek.

Recenzja Mass Effect: Legendary Edition - drogo, ale dobrze
Recenzja Mass Effect: Legendary Edition - drogo, ale dobrze

Recenzja gry

Złe wieści, pecetowcy. Mody jednak nie wystarczą, by mieć to samo, co oferuje Mass Effect: Legendary Edition. Może dałyby podobny efekt w ME2 i ME3, ale w „jedynce” zmieniono tyle, że chwilami przypomina raczej remake niż remaster. Tylko ta cena…

Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku
Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku

Recenzja gry

Jedna z najwspanialszych opowieści gier wideo, fenomenalna zabawa medium i wybitne dzieło sztuki muzycznej w końcu otrzymały formę, na jaką zasługiwały od jedenastu lat.

Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców
Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców

Recenzja gry

Nintendo Switch dostało prawdopodobnie jedną z najlepszych gier w 2021 roku. Monster Hunter: Rise pokazuje, że przy odpowiedniej ilości czasu, środków i umiejętności można stworzyć coś pięknego na hybrydowej konsolce Japończyków.