Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 1 grudnia 2005, 09:21

autor: Krzysztof Gonciarz

Age of Empires III - recenzja gry

Dziki Zachód jeszcze nigdy nie był tak pięknie cyfrowy. Jeden z największych tegorocznych pewniaków uderza z siłą rozpędzonego stada bizonów i nie zatrzyma go nawet propozycja zapalenia fajki pokoju.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Sezon otwarty. Nie ulega to wątpliwości, wystarczy przyjrzeć się naszej rubryczce „już w sklepach na świecie”, by w pełni poczuć skalę rozgrywających się na naszych oczach wydarzeń. I nic, że znakomita większość tegorocznych killerów to albo kontynuacje bezpośrednie, albo prostolinijne przedłużenia pewnych developerskich koncepcji, okraszone zaledwie asekuracyjną dawką eksperymentalności. Grunt, że coś się dzieje. Jednym z najbardziej wyczekiwanych highlightów sezonu Gwiazdka 2005 miał być i zapewne będzie Age of Empires 3, wysmażony przez kowbojów z teksańskiego Ensemble Studios.

Sześć lat minęło odkąd poprzednia część serii, okraszona podtytułem The Age of Kings, zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich komputerowych strategów, słusznie zasługując na miano gry wartej każdych pieniędzy (co było nie bez znaczenia, jako że w chwili premiery w Polsce cena AoE2 oscylowała w okolicach 250 zł). To, co ponad pół dekady temu było innowacyjne, dziś zasługuje raczej na miano oldschoolowego. I tak oto trzecia część zapisanego złotymi zgłoskami w historii gier komputerowych cyklu plasuje się gdzieś pomiędzy klasyczną retro-RTS-owością, a popartym high-endowymi technologiami futuryzmem.

Epickość przytłacza.

Takie gry nie dostają taryfy ulgowej. Buńczuczne zapowiedzi autorów zawsze owocują tym, że oczekuje się od nich perfekcji i poddaje najsurowszym osądom. W przypadku AoE3 proces oceniania zacząć można już od pierwszego ukazania się menu głównego, na którego tle widzimy śliczniutkie, żyjące swoim życiem miasto. Tryby gry oddane do naszej dyspozycji nie zaskakują: mamy przydatnego na starcie tutoriala, główną kampanię fabularną, skirmish z komputerem oraz osławiony już multiplayer za pośrednictwem serwisu Ensemble Online (konotacje Battle.Net-owe oczywiste). Trudno jest rozstrzygnąć, która z powyższych pozycji odebrana powinna zostać jako danie główne. Nie oczekujmy, że wieloosobowe przygrywki w tego RTS-a urosną do rangi sportu niczym w konkurencyjne dzieła Blizzarda, z drugiej jednak strony sama kampania nie wydaje się być główną esencją gry.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…

Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji
Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji

Recenzja gry

Najbardziej kompleksowy symulator średniowiecznego władcy powraca po ponad ośmiu latach. To absolutnie potężny ogrom możliwości z dwiema poważnymi wadami.

Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!
Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!

Recenzja gry

Dzięki ekipie Mimimi Games do łask wrócił gatunek gier kojarzonych przede wszystkim z niezapomnianą serią Commandos. W drugim podejściu do tematu, niemieckie studio zabrało się za przywrócenie do życia marki Desperados.