Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 maja 2005, 09:12

autor: Wolfen

Act of War: Direct Action - recenzja gry

Autorzy z Eugen Systems zatroszczyli się o swoje dzieło od początku do końca, przykładając się nie tylko do samej rozgrywki, lecz również tła fabularnego. Opowieść ukazana w grze przypomina swoją złożonością i zwrotami akcji niejeden technothriller.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Czy nie macie ostatnio dosyć coraz dziwniejszych strategii, w których autorzy próbują łączyć wiele gatunków w jednym, np. RTS z cRPG? Ja osobiście mam ich już po dziurki w nosie i z wielkim zapałem wziąłem się za poszukiwania typowego RTS-a, który nie będzie kolejną kalką Warcrafta, tylko nawiąże do starych tradycji świętej pamięci Westwooda. Na moje szczęście szperanie nie okazało się bezowocne.

Z początku podchodziłem do Act of War, jak jaskiniowiec do ognia. Pierwsze wzmianki o tym tytule po prostu ignorowałem, ponieważ sądziłem, że powstaje kolejna przebajerzona produkcja z ambicjami większymi od bycia „zwykłą” strategią czasu rzeczywistego. Po okresie zapomnienia los nieoczekiwanie zetknął mnie z Aktem Wojny i nagle w ciągu sekundy przypomniałem sobie najlepsze chwile spędzone przy Command & Conquer, Red Alercie oraz Generalsach. Zdumiony takim niespodziewanym obrotem sprawy, postanowiłem przypatrzeć się AoW jeszcze bliżej.

Ekipa z francuskiej stajni Eugen Systems zatroszczyła się o swoje dzieło od początku do końca, przykładając się nie tylko do samej rozgrywki, lecz również całego tła fabularnego, które jest często przez twórców RTS-ów po prostu olewane. Opowieść ukazana w grze przypomina swoją złożonością i zwrotami akcji niejeden technothriller i nic w tym dziwnego, ponieważ nad całością czuwał znany pisarz Dan Brown (tak, ten od Kodu Leonarda da Vinci). Tym razem mamy do czynienia z ogromnym kryzysem paliwowym w Ameryce (cena jednego galonu wynosi 7 dolarów), za którym stoi międzynarodowa organizacja terrorystyczna zwana Consortium. Gracz wciela się w postać Jasona Richtera, dowódcę tajnej jednostki Task Force Talon. Jest to specjalna grupa ludzi, przeznaczona do tropienia i likwidacji niebezpiecznych ośrodków terrorystycznych na całym świecie.

To tyle słowem wstępu, pora na konkrety związane z samą grą. Po pierwszym uruchomieniu Act of War zdumiało mnie, że zamiast zwykłego intro, wykonanego w postaci animacji komputerowej, postanowiono powrócić do scen filmowych. Co najważniejsze nie są to wstawki zrobione na odwal się, tylko bardzo dobrej jakości obrazy, które po złożeniu w jedną całość stworzyłyby niezłą produkcję filmową. Pierwsza scena filmu kończy się w momencie pokazania sojuszniczych żołnierzy, podchodzących do terenu opanowanego przez wroga. W tym czasie zostajemy przeniesieni na pole bitwy i rozpoczyna się pierwsza misja. Myślicie, że to koniec niespodzianek? Nic z tego, zaraz po objęciu kontroli nad oddziałem, w lewym górnym rogu pokazuje się mały ekranik, gdzie wyświetlana jest animacja komputerowa, przedstawiająca to, co obecnie dzieje się z twoimi żołnierzami. Oczywiście nie są to scenki generowane w czasie rzeczywistym, tylko zestaw przygotowanych z góry obrazów, ale możliwość obejrzenia przeprowadzanego szturmu z dwóch perspektyw naprawdę robi wrażenie. Początkowo tak duża ilość materiałów pobocznych może sprawić wrażenie, że całość to jeden wielki, interaktywny film, w którym gracz jest tylko dodatkiem, jednak z czasem każdy zapanuje nad całością.

Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG
Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG

Recenzja gry

Dobrze znane graczom King’s Bounty stało się zupełnie inną, bardziej erpegową produkcją. Czy to wyszło jej na dobre? Nie jestem pewien.

Recenzja gry Humankind - ambitny rywal Cywilizacji
Recenzja gry Humankind - ambitny rywal Cywilizacji

Recenzja gry

Czy potrzebujemy jeszcze jednej gry, takiej jak Civilization? Twórcy Humankind odpowiedzieli twierdząco i na dodatek faktycznie mieli pomysły na to, co zrobić inaczej. Wyszło lepiej?

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.