Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

NieR Replicant ver.1.22474487139... Recenzja gry

Recenzja gry 22 kwietnia 2021, 14:00

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku

Jedna z najwspanialszych opowieści gier wideo, fenomenalna zabawa medium i wybitne dzieło sztuki muzycznej w końcu otrzymały formę, na jaką zasługiwały od jedenastu lat.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4.

Kiedy w 2017 roku zadebiutował NieR: Automata, wziął niemal wszystkich z zaskoczenia. Sequel mocno niszowego nawet wśród wiernych fanów „japońszczyzny” NieR-a: Gestalta z 2010 roku zwracał na siebie uwagę mainstreamu nie skojarzeniami z poprzednią grą, a ekipą twórców – po tym jak autorzy pierwowzoru zbankrutowali, Square przekazało markę w ręce studia PlatinumGames, mistrzów slasherów mających na koncie Metal Gear Rising czy serię Bayonetta. Większość z nas zagrała wówczas w Automatę dla soczystych walk i efektownych starć z potężnymi bossami.

Tylko nieliczni, którzy mieli już wcześniej do czynienia z wytworami umysłu Yoko Taro, wiedzieli, czego naprawdę się spodziewać. I zapewne ze sporą satysfakcją spoglądali, jak cały świat w końcu odkrywa to, świadomość czego oni mają już od 7 lat, a czasem i dłużej. Że NieR-y to przede wszystkim historia, która przebija nawet to, co oferują tytuły uznawane za najwybitniejszych przedstawicieli growej gałęzi popkultury.

Wraz z zachwytami nad Automatą przychodziła oczywiście ochota na więcej – czyli w tym wypadku poznanie poprzedniej części cyklu. Tu jednak pojawiał się problem, bowiem Gestalt zadebiutował wyłącznie na PlayStation 3 i Xboksie 360 – a na tej pierwszej platformie dodatkowo uchodził za trudno dostępnego i drogiego białego kruka. To dość zawężało możliwości nadrobienia zaległości. Dziś na szczęście problem ten się rozwiązał. Jedenaście lat po premierze Gestalt doczekał się remastera pozwalającego poznać wspaniałość oryginalnego NieR-a na PC, PS4 i Xboksie One (a za sprawą kompatybilności wstecznej – także na PS5 i XSX). A nawet czegoś więcej niż remastera, bowiem zakres zmian, jakie wprowadza Replicant ver.1.22474487139..., daleeeeko wykracza poza tylko podkręcenie rozdzielczości i uwolnienie liczby klatek na sekundę.

Zdaję sobie sprawę, że dla większości czytelników Replicant ver.1.22474487139... będzie pierwszym spotkaniem z oryginalnym NieR-em, stąd recenzję postanowiłem podzielić na dwie części. Na pierwszych dwóch stronach zawarłem ogólne informacje o tym, czym jest ta gra i dlaczego warto w nią zagrać (bo absolutnie warto!). Stronę trzecią i czwartą dedykuję osobom, dla których nie będzie to pierwsze rodeo z Kaine, Emilem, Weissem i spółką – znajdziecie tam bardziej szczegółową i konkretną listę zmian oraz nowości, jakie oferuje odświeżenie.

  1. Część 1
  2. Część 2
Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #1
Relaks przy fontannie, obok bardka śpiewająca piękną piosenkę i biegające dookoła dzieciaki - pierwsze chwile z grą to sielanka.

Średniowieczn[A] przyszłość

PLUSY:
  1. fenomenalna historia, która przytłacza emocjonalnie;
  2. fenomenalna ścieżka dźwiękowa, która dogłębnie Was poruszy;
  3. fenomenalna ilość nowej zawartości fabularnej, nieobecnej w pierwotnej wersji gry;
  4. fenome... udany system walki, mocno ulepszony względem tego z Gestalta;
  5. niezwykła zabawa formą, żonglująca gatunkami czy łamiąca konwencje narracyjne;
  6. zdubbingowanie kwestii dialogowych, które dawniej zdubbingowane nie były;
  7. bardzo dobre dopracowanie techniczne całości, wykraczające poza zwykły remastering.
MINUSY:
  1. w większości nieciekawe i mało angażujące zadania poboczne;
  2. archaiczna konstrukcja świata, na dodatek w zbyt dużym stopniu oparta na bieganiu tam i z powrotem pomiędzy tymi samymi lokacjami;
  3. nadal nierówny poziom trudności – gra szybko staje się banalna;
  4. pełne zrozumienie przedstawionej tu historii wymaga sięgnięcia do zewnętrznych źródeł.

Pomijając krótki prolog pełniący funkcję samouczka, akcja Replicanta przenosi nas w odległą o ponad tysiąc lat przyszłość. Tajemniczy kataklizm doprowadził do upadku ludzkości. Zdobycze cywilizacyjne przepadły, a nieliczni ludzie zamieszkujący obecnie naszą planetę cofnęli się w rozwoju do czasów średniowiecza. Na dodatek muszą stale mierzyć się z nękającymi ich niebezpiecznymi istotami zwanymi shades oraz zarazą stopniowo odbierającą życie kolejnym osobom. Na tę nieuleczalną chorobę zapada też siedmioletnia Yonah, młodsza siostra głównego bohatera gry, kanonicznie noszącego imię Nier (choć jeśli chcemy, możemy nadać mu dowolne inne).

Aby uratować swoją najbliższą rodzinę, Nier rozpoczyna pełną przygód podróż w poszukiwaniu leku. Z czasem dołączają do niego niezwykli towarzysze – arogancka, lewitująca, magiczna książka, zwąca się Grimoire Weiss, paradująca w bieliźnie, wulgarna i porywcza wojowniczka Kaine oraz Emil – kilkusetletnia eksperymentalna broń o umyśle małego chłopca. Odwiedzają oni m.in. nadmorskie miasteczko, tajemniczą świątynię, pustynię czy zrujnowaną fabrykę z dawnych czasów.

Brzmi sztampowo? I tak ma brzmieć – przez pierwsze godziny zabawy NieR bardzo stara się udawać schematyczną grę fabularną i robi to na tyle skutecznie, że momentami można nawet zapomnieć, iż akcja tego tytułu toczy się w odległej przyszłości, a nie standardowym świecie fantasy. Zwiedzamy malownicze lokacje, dokonujemy heroicznych czynów, korzystamy z magii, pomagamy mieszkańcom, przysłuchujemy się ciętym dialogom naszych towarzyszy – realizujemy wesołe RPG-owe fantazje bohatera.

Mówimy jednak o grze zaprojektowanej przez Yoko Taro, więc to oczywiście zagrywka pozwalająca mocniej zaprzyjaźnić się z bohaterami i ze światem (która zresztą bardzo dobrze działa – Kaine, Weiss i Emil szybko zaskarbiają sobie naszą sympatię). W końcu gwałtowny zwrot akcji mocno podbija stawkę i zmienia atmosferę gry. Przestaje być miło. Robi się smutno, melancholijnie, czasem wręcz depresyjnie. Do tego kolejne elementy dotąd jednowymiarowego świata Replicanta zaczynają jakby nie do końca się ze sobą łączyć. Coraz mniej subtelne sugestie dają znać, że chyba brakuje nam jakichś istotnych informacji. Sytuacja osiąga apogeum w fenomenalnym finale, który przytłacza emocjonalnie i rzuca odpowiedzi... wprowadzające jeszcze większy zamęt.

Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #2
Nikt nie przeklina tak pięknie jak Kaine <3
Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #3
I nikt nie przekomarza się z Kaine tak dostojnie jak Weiss.

Napisy końcowe to jednak dopiero początek. Replicant, podobnie jak Automata, to gra, w której pełne zrozumienie wydarzeń wymaga kilkakrotnego zaliczenia całej historii – trzy podejścia to minimum (a do kompletnej orientacji w fabule konieczne jest jeszcze sięgnięcie do zewnętrznych źródeł). Zrealizowano to jednak w innej formie. O ile w Automacie kolejne zaliczenia tej produkcji pozwalały zapoznać się z praktycznie zupełnie nowymi jej fragmentami, w Replicancie ver.1.22474487139 drugie i trzecie podejście oznacza faktycznie przechodzenie jeszcze raz dużego fragmentu tej samej gry – tyle że tym razem rozbudowanej o świeże sceny przerywnikowe i dialogi, rzucające zupełnie nowe światło na znane już wydarzenia.

W dobie sztucznie rozciąganych niepotrzebną zawartością tytułów takie podejście może wywoływać całkiem uzasadnioną niechęć. W tym wypadku jednak się sprawdza, przynajmniej pod względem fabularnym. Dawkowanie informacji i ujawnianie wielu z nich graczom dopiero później pozwala lepiej zrozumieć bohaterów i ich motywacje, a przede wszystkim podkreśla tragizm całej opowieści, który – gdy w końcu poznajemy ją w pełni – okazuje się przytłaczający.

Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #4
Górska wioska Aerie to bardzo niepokojące miejsce.

Historia w Replicancie osiąga to, za co tak pokochałem styl Yoko Taro – nie tylko wywołuje spektrum bardzo silnych emocji, ale przede wszystkim nie boi się poddawać motywacji gracza w wątpliwość, obnażać jego wąskich horyzontów, zmuszać do zadawania trudnych pytań i udzielać na nie niewygodnych odpowiedzi. No i torturować, z sadyzmem zadając cierpienie każdemu, kogo tak polubiliśmy w trakcie gry. W tym świecie nie ma szczęśliwych zakończeń – jeśli któreś na takie wygląda, to znaczy, że nie znamy jeszcze wszystkich faktów i trzeba grać dalej. Całość jest przemyślana w najdrobniejszych detalach i wyjątkowo ambitna.

Przy tych peanach dodam, że opowieść nie zachwyciła mnie aż tak bardzo jak ta z Automaty, gdyż nie skupia się ona w tak dużym stopniu na rozważaniach filozoficznych o naturze człowieczeństwa i sensie istnienia. Niemniej nie jest za tamtą historią daleko w tyle i wciąż stanowi fenomenalny pokaz możliwości gier wideo jako medium, które pozostaje z odbiorcą na długo po zakończeniu zabawy.

Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #5
Widok prawie jak z Automaty.
Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139... - najwspanialsza opowieść tego roku - ilustracja #6

OD CZEGO LEPIEJ ZACZĄĆ, OD REPLICANTA CZY OD AUTOMATY?

Akcja NieR-a: Automaty dzieje się wiele tysięcy lat po wydarzeniach przedstawionych w Replicancie i każda z tych gier opowiada zamknięte historie, powiązane ze sobą jedynie smaczkami oraz ogólną historią świata przedstawionego. Teoretycznie jest więc obojętne, od czego zaczniemy, choć jeśli koniecznie chcemy zachować chronologię wydarzeń, lepiej byłoby zacząć od Replicanta ver.1.22474487139. W praktyce jednak radziłbym coś zgoła przeciwnego.

Zarówno Replicant, jak i Automata w pewnych punktach scenariusza serwują gigantyczną woltę fabularną, która rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia i robi piorunujące wrażenie. Problem w tym, że znajomość jednej gry pozwala z dużo większą łatwością przewidzieć nagły obrót sytuacji z drugiej. Mając za sobą Automatę, nie dałem się zaskoczyć kluczowemu zwrotowi akcji Replicanta. Gdybym zaczął od Replicanta, to z kolei dużo łatwiej byłoby mi rozgryźć Automatę. Zagranie w jedną grę automatycznie umniejsza wrażenia towarzyszące obcowaniu z drugą. Z tego względu na pierwszy raz polecam jednak lepszą, choć chronologicznie późniejszą Automatę. Najlepszą grę we wszechświecie lepiej jest poznawać w całej jej glorii i chwale, bez wiedzy, która mogłaby pogorszyć to doświadczenie.

TWOIM ZDANIEM

Zagrasz w nową wersję Nier: Replicant?

Tak!
70,6%
Nie :(
29,4%
Zobacz inne ankiety
Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców
Recenzja gry Monster Hunter: Rise - prawdziwa rewolucja dla mobilnych łowców

Recenzja gry

Nintendo Switch dostało prawdopodobnie jedną z najlepszych gier w 2021 roku. Monster Hunter: Rise pokazuje, że przy odpowiedniej ilości czasu, środków i umiejętności można stworzyć coś pięknego na hybrydowej konsolce Japończyków.

Recenzja gry Bravely Default 2 - bardziej default niż bravely
Recenzja gry Bravely Default 2 - bardziej default niż bravely

Recenzja gry

Bravely Default 2 - długo wyczekiwany jRPG na konsolę Nintendo Switch - okazał się dobrą, rzemieślniczą robotą, niepozbawioną wad i problemów szacownego gatunku. Pozycja dla fanów starych, japońskich gier, którzy nie boją się wielogodzinnego grindu.

Cyberpunk 2077 na PS4 to katastrofa. Miałeś spalić miasto, nie konsolę, samuraju
Cyberpunk 2077 na PS4 to katastrofa. Miałeś spalić miasto, nie konsolę, samuraju

Recenzja gry

Cyberpunk 2077 to świetna gra, która Was zachwyci. Ponoć, w wersji na PC. Ja grałem na podstawowej wersji PS4 i świetną grę może widzę, ale zagrzebaną pod morzem problemów.