Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Call of Cthulhu Recenzja gry

Recenzja gry 30 października 2018, 10:00

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?

Twórcy Styxa i RPG Gra o Tron zapraszają na przygnębiającą opowieść o szaleństwie. Czy bazujące na papierowym erpegu i twórczości Lovecrafta Call of Cthulhu przekona do siebie fanów strasznych przygodówek? Jeśli przymkną oko na parę wad – to tak.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. dobry system dialogów bezpośrednio powiązany z umiejętnościami;
  2. problemy można rozwiązać na kilka sposobów;
  3. świetna atmosfera i ciekawa historia;
  4. pierwszej klasy voice-acting;
  5. sporo decyzji do podjęcia...
MINUSY:
  1. ...które mają niewielki wpływ na cokolwiek;
  2. słaby lip-sync i niektóre animacje;
  3. drobne błędy techniczne;
  4. potknięcia w polskiej wersji językowej;
  5. przez większość czasu gra przechodzi się sama.

W dobrej klasycznej powieści detektywistycznej ta ostatnia, najtrudniejsza sprawa zawsze przychodzi sama do zmęczonego życiem, nadużywającego alkoholu detektywa. W Call of Cthulhu, najnowszej grze studia Cyanide, tak właśnie się dzieje. Edward Pierce, weteran wielkiej wojny, budzi się z koszmaru na kanapie we własnym biurze. Pierwszą myślą jest chęć sięgnięcia po szklaneczkę czegoś mocniejszego, by uspokoić skołatane nerwy. Być może gracz pozwoli bohaterowi skosztować trunku, być może nie, ale do drzwi i tak zapuka interesant.

O pomoc prosi bogaty przemysłowiec. Jego córka wraz z rodziną wyprowadziła się na odludną wyspę Darkwater, gdzieś u wybrzeży Bostonu, gdzie wszyscy zginęli w pożarze. Tu pojawiają się wątpliwości. Czy informacje o wypadku są prawdziwe? Co wspólnego ze sprawą ma niepokojący obraz? Czy jest możliwe, by oczyścić nazwisko męża zmarłej? Kilka dociekliwych pytań później Pierce staje na pomoście. Krajobraz Darkwater i nisko wiszące chmury wyglądają posępnie. Bohater jeszcze nie wie, że właśnie zrobił pierwszy krok na drodze do szaleństwa.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #1
Koło dialogowe z zaznaczonymi cechami potrzebnymi do rozmowy.

Jądro ciemności

Twórczość H. P. Lovecrafta pełna jest elementów idealnie nadających się do wykorzystania w emocjonującym wirtualnym horrorze i aż dziwne, że do tej pory tak niewiele głośnych tytułów bazujących na pracach pisarza ujrzało światło dzienne. W zasadzie jedyną taką grą, automatycznie przychodzącą na myśl większości z nas, są Mroczne zakątki świata wydane w październiku 2005 roku. Świat wystarczająco długo czekał na produkcję odpowiedniego kalibru, która przygotuje ludzkość na nadejście Wielkiego Przedwiecznego. Call of Cthulhu pojawia się zatem w idealnym momencie, tuż przed dziadami, by przetestować wytrzymałość gracza na różnego rodzaju straszności. Czy skutecznie?

Miło mi donieść, że twórcy z zadania wywiązali się solidnie i gracze zdecydowanie częściej będą mierzyć się z szaleństwem obecnym w grze zgodnie z intencją autorów niż z powodującymi nerwicę błędami. Call of Cthulhu bierze z wykreowanego przez Lovecrafta świata co ciekawsze elementy i robi z nich całkiem niezły użytek, stanowiąc niesłychanie klimatyczną, trwającą nieco ponad 8 godzin przygodę.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #2
Prekursor knajp typu „dark restaurant”.

Słowo „przygoda” pojawia się oczywiście nieprzypadkowo. Gracze wcielają się tu w detektywa, który za rozwiązaniami siłowymi nie przepada i nie jest w nich biegły. Edward Pierce w pracy używa intelektu, spostrzegawczości i elokwencji, co czyni z gry hybrydę przygodówki, RPG i tzw. symulatora chodzenia z bardzo symbolicznymi elementami strzelanki. W języku angielskim istnieje określenie „slow burn”, które dobrze opisuje Call of Cthulhu – wszystko dzieje się tu raczej niespiesznie, wymaga skupienia, a niepokojące wydarzenia mnożą się, by doprowadzić do ekscytującego finału (jednego z kilku). Scenariusza zdradzać nie zamierzam, ale jest on mocną stroną tej produkcji.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #3

DRUGA OPINIA

Call of Cthulhu zapowiadał się na survival-horror, ale tak naprawdę wyszedł z tego dość rozbudowany symulator chodzenia, co wcale nie jest wadą. Wszak Wielcy przedwieczni z mitologii Cthulhu to przeciwnik, z którym ciężko walczyć tradycyjnymi metodami.

Gra przez większość czasu przechodzi się sama, jednak wciągająca fabuła i mroczny klimat z opowiadań Lovecrafta skutecznie odwracają naszą uwagę od jej niedoskonałości. Spodobał mi się także element RPG-owy, który rzeczywiście wpływa na to, jak widzimy świat gry i jak przechodzimy pewne etapy. Zachęciło mnie to nawet, by od razu przejść grę ponownie.

Autorom zupełnie nie wyszła za to mechanika zmiennej poczytalności naszego bohatera ani wybory dokonywane podczas gry. Podejmujemy decyzje na wagę życia i śmierci innych osób, a gra to kompletnie lekceważy. Pomimo ciekawej fabuły, można poczuć na końcu małe rozczarowanie. Dodajmy do tego mocno toporną jak na współczesne czasy rozgrywkę i oprawę graficzną, a wyjdzie nam gra, która niestety nie dorównała Mrocznym Zakątkom Świata.

OCENA: 7/10

Dariusz „DM” Matusiak

Bogowie muszą być szaleni

Historię podzielono na kilkanaście rozdziałów, w których większość aktywności sprowadza się do eksploracji i rozmów. Oba te elementy zostały przygotowane naprawdę dobrze i bezpośrednio połączone z systemem rozwoju bohatera.

Pierwszy raz wgląd w to, co gracz w skórze Pierce’a może osiągnąć, mamy już na samym początku. Protagonista odbiera telefon z siedziby firmy detektywistycznej, której jest członkiem, i musi podać swojej rozmówczyni kilka podstawowych informacji do kartoteki. Wtedy uruchamia się okno ze statystykami: siedem wskaźników wpływa na to, w jaki sposób Pierce postrzega świat, do jakich wniosków może dojść i jak daleko sięga jego wiedza.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #4
Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagi fhtagn.

Im bardziej rozwinięta jest elokwencja, tym łatwiej przekonamy drugą osobę do swoich racji. Im sprawniejszy instynkt, tym szybciej odnajdziemy ślady w otoczeniu – i tak dalej. Punkty rozwoju zdobywamy w trakcie gry, wykonując normalne czynności, a potem inwestujemy je w wybraną cechę. Wybory te wpływają na to, jakie opcje dialogowe są dostępne, oraz na ilość możliwych rozwiązań występujących w grze zagadek.

Mechanizm ten stanowi podstawę całej rozgrywki i został bardzo dobrze opracowany, choć posiada też jeden potencjalnie istotny minus (o czym później). Wyzwania, jakie Call of Cthulhu rzuca graczowi, to różne wariacje na temat „jak dostać się do jakiegoś miejsca”. Jeśli nasz detektyw woli inwestować w masę i mięśnie, łatwiej będzie mu np. podnieść ciężką kratę blokującą podziemne przejście do zamkniętego magazynu. Jako mózgowiec-słabeusz będzie w tej sytuacji zmuszony się z kimś dogadać. Ewentualnie w zupełnie innym miejscu gry będzie w stanie odnaleźć wskazówkę, wymaganą do rozwiązania w gruncie rzeczy prostej zagadki, zamiast siłować się z ukrytymi w regale drzwiami. Taki system daje miłe złudzenie wolności i pozwala podchodzić do problemów zdroworozsądkowo.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #5
Niepokojących sekwencji jest tu pod dostatkiem.
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #6

SAMOTNIK Z PROVIDENCE

Howard Phillips urodził 20 sierpnia 1890 roku w Providence w stanie Rhode Island. Gdy pisarz miał trzy lata, jego ojciec trafił do szpitala, gdzie pięć lat później zmarł. Dowody wskazują na to, że mężczyzna chorował na kiłę. Wychowaniem chłopca zajęła się matka, dwie ciotki i dziadek, znany przemysłowiec, Whipple Van Buren Phillips. Lovecraft był bardzo zdolnym dzieckiem, ale także chorowitym samotnikiem, poznającym świat głównie dzięki książkom. Autor oprócz wielu opowiadań zostawił po sobie także bogatą korespondencję, która jest szalenie ciekawą lekturą.

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #7
Zabieg refundowany przez NFZ.

Drugi typ decyzji odwołuje się do wspomnianej wcześniej szklanki z alkoholem. Gdy Pierce go wypije, w rogu ekranu pojawi się znane chociażby z gier świętej pamięci studia Telltale hasło „to wpłynie na Twoje losy”. Tego typu momentów jest sporo – można jakąś postać oszczędzić albo przeczytać zakazaną księgę, by zdobyć większą wiedzę na temat okultyzmu (ale można też tego kogoś zabić, a tomiszcze zostawić w spokoju).

Wiedza i pewne ekstremalne zachowania mają swój koszt w postaci wpływu na kondycję psychiczną bohatera. Im stabilniejszy jest Pierce, tym łatwiej mu rozmawiać z ludźmi i wyciągać logiczne wnioski. Im więcej okropieństw pojawia się na jego drodze, tym częściej natrafiamy na zablokowaną kwestię dialogową albo tym szybciej detektyw panikuje w ciasnych pomieszczeniach (tak, w grze trzeba się chować przed zagrożeniem).

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #8
Bywa ślicznie i nastrojowo.
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy? - ilustracja #9
Statystyczny Polak już ma odpowiedź na ten dylemat.

I tu docieramy do wspomnianego minusa – jak poważnego, to zależy od nastawienia. Wszystkie te mikrorozgałęzienia mają niewielkie konsekwencje (a w przynajmniej dwóch przypadkach w zasadzie żadne – temat dziwnie się urywa) i prowadzą do wspólnego finału, gdzie do podjęcia jest ostateczna decyzja. Domyślam się, że niektóre zachowania wpływają na liczbę opcji udostępnionych na samym końcu, co może przywodzić na myśl niesławne trójkolorowe rozwiązanie akcji z trylogii Mass Effect albo to, w jaki sposób oszukiwał graczy Vampyr (tu zresztą stan rozgrywki też nadpisuje się za każdym razem i nie można sprawdzić innej drogi bez przejścia gry na nowo).

Ten element gameplayu nosi znamiona budżetowych niedostatków – widać, że autorzy chcieli wycisnąć z tego coś więcej, ale zabrakło pieniędzy lub czasu. Gra jest jednak na tyle miła, że udostępnia punkt zapisu na minutę przed końcem zabawy i nic nie stoi na przeszkodzie, by szybko zobaczyć pozostałe możliwe finały (swoją drogą, jeden z nich wygląda na preferowany przez twórców, bo dzieje się w nim dużo więcej).

Co sądzisz o prozie H.P. Lovecrafta?

79,8%

To ponadczasowa klasyka

11,5%

Nie mam zdania

3,6%

To dobra, rzemieślnicza robota

2,9%

To całkowicie przereklamowany kicz

2,1%

To nic szczególnego, ot opowiastki grozy

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

DM Ekspert 30 października 2018

(PS4) Call of Cthulhu jest trochę jak film zrobiony tanim kosztem na podstawie dobrej książki. Świetnie wykreowani bohaterowie oraz trzon fabuły nie są w stanie zamaskować tandetnych efektów specjalnych oraz kiepskiego montażu. Dla niektórych będzie to kompletny niewypał, dla miłośników klimatycznych horrorów - zwłaszcza fanów twórczości Lovecrafta – pozycja obowiązkowa. Jest przecież wiele niskobudżetowych filmów o statusie "kultowy". Podobnie może być z Call of Cthulhu.

7.0
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił

Recenzja gry

Pierwszy epizod Life is Strange 2 rozpoczyna historię zupełnie inną od nastawionej głównie na nastoletnie perypetie i osadzonej w jednym mieście opowieści z „jedynki”, ale nie gubi przy tym najlepszych zalet swojego poprzednika.

Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności
Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności

Recenzja gry

Agony miało pokazać innym pierwszoosobowym horrorom gdzie raki zimują. Niestety, tegoroczna wizyta w piekle, mimo swoistego odpychającego uroku, nie zostanie bestsellerem sezonu. A szkoda.

Recenzja gry Detroit: Become Human – Blade Runner dla mas
Recenzja gry Detroit: Become Human – Blade Runner dla mas

Recenzja gry

Opowiedziana w Detroit historia wciąga, angażuje i zapewnia emocje, ale jednocześnie pełna jest schematycznych wątków i unika jakichkolwiek ambitniejszych zagadnień, przez co nie potrafi na dłużej zapaść w pamieć.

Komentarze Czytelników (85)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.10.2018 10:22
odpowiedz
elathir
35
Generał

Uff, bałem się, że będzie gorzej i się zawiodę a tak jak tylko znajdę czas, a że gra nie jest długa to nie będzie to trudne, warto będzie ograć :) W sam raz ja jesienne wieczory :P

30.10.2018 10:24
odpowiedz
Bukary
163
Legend

A ja z kolei liczyłem na więcej.

Zagram pewnie, jak cena troszkę spadnie.

30.10.2018 10:27
1
odpowiedz
1 odpowiedź
T_bone
191
CMDR

GRYOnline.plNewsroom

Mam nadzieję, że The Sinking City też będzie ok.

30.10.2018 10:46
odpowiedz
4 odpowiedzi
marcing805
122
PC MASTER RACE

W sumie tego się spodziewałem. Ale miałem cichą nadzieje, ze gra nie będzie symulatorem chodzenia. Liczyłem bardziej na przygodówkę z licznymi zagadkami. Robienie gier „na chodzenie” to nie jest dobry kierunek. Można opowiedzieć dobrą historie i nie robić z gry samograja.

30.10.2018 11:00
😢
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Miodowy
26
Old Dziad

Ta sonda jest chyba nieco chybiona (czy tez nieprecyzyjna) - z mojej obserwacji fanów Lovecrafta jest cała masa, ale takich co go czytali już niewielu.

30.10.2018 12:13
odpowiedz
5 odpowiedzi
D.a.r.k.ELF
12
Pretorianin

A wspomniał ktoś że gra jest tylko na 6 godzin? Niczym kampania w Call of Duty czy Battlefield :D Warto za taką kasę?

30.10.2018 13:22
1
odpowiedz
Hydro2
119
Legend

Skoro gra na 8h to pora zapauzować RDR. I tak będę to przechodził do końca roku, więc po namyśle CoC idzie teraz na pierwszy ogień (choć miało tak nie być.) Dla mnie to na plus, bo lepiej krótką wciągająca gra niż długa nudna :)

30.10.2018 13:32
1
odpowiedz
D.a.r.k.ELF
12
Pretorianin

Jak dla mnie za taką kasę raczej nie warto i chyba lepiej jak już kupić sobie w promocji na Steam nowy survival horror - Colina Legacy za 30 zł, który po dosłownie 1,5 miesiąca od wyjścia wczoraj dodatkowo dostał nasz język! :) Zrecenzował i ograł go również Kaftann podobnie jak Call of Cthulhu które skończył w 6 godzin.
https://www.youtube.com/watch?v=7OfCYDV65MI&t=504s

30.10.2018 13:35
4
odpowiedz
9 odpowiedzi
DanuelX
80
Kopalny

Przeliczanie długości gry / złotówki = jej jakość jest... niepoważne. Wg tej logiki najlepszą grą wszech-czasów jest Saper - można w niego grać WIECZNIE.

post wyedytowany przez DanuelX 2018-10-30 13:36:16
30.10.2018 14:04
odpowiedz
McPatryk1995v2
14
Umbrella Corporation

O północy nie mogłem zagrać, bo na rano do pracy, ale dzisiaj wieczorkiem sobie pogram chwilkę i zobaczymy z czym to się je :) Nie spodziewałem się horroru najwyższych lotów, więc też podejrzewam, że nie zostanę zawiedziony :)

30.10.2018 15:45
odpowiedz
1 odpowiedź
berial6
97
Donut Hole

Mam jedno, bardzo ważne pytanie- czy w i w tej odsłonie można strzelać do przedwiecznych? :)

30.10.2018 15:53
odpowiedz
marcban
40
Pretorianin

Z jednej strony mnie kusi bo wiadomo Lovecraft i klimat.
Z drugiej, póki co trochę drogo niestety.

30.10.2018 16:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Ghost2P
96
Fuck Society

Jedna z wyzszych ocen w sieci - w niektórych narzekaja nawet na fabule

Niestety slabo wyszło ;/

30.10.2018 18:27
odpowiedz
futureman16
28
Generał

Myślę zagrać krótka liniowa lubię takie gry od czasu do czasu.

30.10.2018 18:52
1
odpowiedz
drenz
55
Generał

Ogólnie takiej spodziewałem się oceny. Dobrze, że jednak nie kupiłem. Tak myślałem, że będzie to gra do 10 godzin i będzie miała trochę niedoróbek. Poczekam aż stanieje i będzie dopracowana - oby, bo do tej pory Styx: Shards of Drakness nie został naprawiony do końca. Najbardziej z klimatów Lovecraftowskich czekam na Stygian.

30.10.2018 19:15
odpowiedz
bullgod
35
Centurion

Oj, ładna to ta gra nie jest.

30.10.2018 19:32
😂
odpowiedz
9 odpowiedzi
A.l.e.X
117
Alekde

9.5 godziny za 170 PLN czyli wychodzi jak już ktoś chce policzyć 17.9 PLN za godzinę, teraz znajdź mi usługę która cię zadowoli w takiej cenie za godzinę ;)

Wy chyba dawno nie graliście w gry przygodowe które standardowo mają podobną długość albo są nawet krótsze / dla mnie to akurat zaleta dobrze podana fabuła w przerwie pomiędzy wyprawą na legendarnego aligatora a legendarną pumą.

30.10.2018 20:02
odpowiedz
McPatryk1995v2
14
Umbrella Corporation

Pograłem na razie 2,5 godziny, niestety o tej porze i tylko tyle, ponieważ jutro do pracy, ale jak na razie z tym co się zapoznałem to się nie zgadzam z oceną, jak na razie dla mnie to takie mocne 8+/10, ale zobaczymy jak będzie dalej :)

Zgodzę się, że graficznie przypomina gry z poprzedniej generacji, modele i ich mimika nie powalają, a wręcz dołują, ale fabularnie i klimatycznie jest potwornie wciągająca :D Obawiam się jedynie, że fabuła może się po pewnym czasie zepsuć, ponieważ wydaje się być pośpieszona, niektóre sceny zostały zagrane zbyt szybko, aby można było ogarnąć co się stało, jak chociażby w ostatniej scenie w jaskini. Ogólnie też bardzo przypomina taki miks przygodówki z point'n'click, ponieważ głównie tu chodzimy i klikamy w podświetlone obiekty, ale jak na razie to nie nudzi, a rozmowy z mieszkańcami Darkwater rekompensują ten styl gry :)

Jutro w nocy zabiorę się za kontynuowanie przygody z przedwiecznymi :)

30.10.2018 21:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
TobiAlex
131
Senator

Zawsze mnie rozwala "...które mają niewielki wpływ na cokolwiek;". Dla mnie decyzje do podjęcia to takie, które nawet w grze spowodują, że przez kilka minut będę się zastanawiał, takie, które po zagraniu będą siedzieć mi w głowie "czy dobrze zrobiłem" a nie takie, które cokolwiek w grze zmieniają, bo jak gra jest długa to i tak z czasem zapomina się co wybraliśmy.

31.10.2018 00:03
odpowiedz
1 odpowiedź
pawell75
29
Chorąży
8.5

To gra nie dla każdego. Jest liniowa, mnóstwo rozmów i tekstów do przeczytania. To po prostu przygodówka z elementami RPG i horroru. Mi akurat brakuje w tej chwili takich gier i Call of Cthulhu wypełnia pewną pustkę. Zapraszam na gameplay
https://youtu.be/duf_qLvQIFU

31.10.2018 08:09
📄
odpowiedz
1 odpowiedź
DogGhost
118
The Way of The Samurai

Odnośnie dopisków w ramkach:
- odnośnie wymowy imienia cthulhu w ramkach, to skoro autor powołuje się na samego Lovecrafta to warto było dopisać, że podana tam wymowa była przez niego uważana za błędną i bliższa mu była kh'luloo
- odnośnie papierowego RPG-a warto dodać, że obecnie trwają prace nad polską wersją językową najnowszej 7. edycji - pracuje nad nią firma Black Monk Games, a dla zainteresowanych dzisiaj o 12:00 rusza zbiórka na wspieram.to

W kwestii samej gry jestem nastawiony umiarkowanie optymistycznie, ale w natłoku innych tytułów i biorąc pod uwagę krótki czas gry i niewielką motywację do jej powtarzania, to poczekam na przeceny ;)

31.10.2018 09:51
odpowiedz
6 odpowiedzi
Kaczmarek35
8
Generał

To dobrze, że gra jest przygodówką, bo gier z tego gatunku najbardziej mi brakuje i jedynie gry niszowe są bogate w ten gatunek ostatnimi czasy więc trzeba się naszukać.

W recenzji jedna rzecz niepokoi. Gra ma miejsca, gdzie wiesza się podczas wyboru dialogu i pomaga jedynie zapis.
Może lepiej poczekać na patche.
Z tego co widzę klimat rybackiej osady na wysepce zbliżony do filmu Dagon 2001.

Cóż najpierw chyba powrócę do Morrowinda z największym modem Overhaul 3.0 co zapewne zajmie mi cały listopad i grudzień, a potem wezmę się za spatchowany Call of Cthulhu, Kursk, Resident evil 2, AC Odyssey z dwoma dodatkami. Niestety w ostatnich kilkunastu latach nie warto brać się za gry blisko premiery, a z bugami nie mam zamiaru ogrywać niczego, bo jest niesmak.

Jak ktoś przejdzie niech opisze szerzej sytuację z krytycznymi bugami.

31.10.2018 14:15
👍
odpowiedz
A.l.e.X
117
Alekde

nie wiem czy gra jest aż tak krótka oglądając dokładnie wszystko i sprawdzając trzeci chapter skończyłem po prawie 3 godzinach, a jest ich chyba 10 lub więcej, więc dla mnie to prawdopodobnie będzie gra na 10-12 godzin.

dodatkowo gra ma nieziemski klimat i bardzo dobry voice acting + muzykę co buduje świetny klimat w nocy, niestety ma też wady zapis automatyczny co niestety sprawia że aby zrobić komplet osiągnięć trzeba chyba grać z 2-3 razy.

01.11.2018 17:21
👍
odpowiedz
2 odpowiedzi
A.l.e.X
117
Alekde

Skończenie gry zajęło mi ostatecznie 15 godzin, więc aczkolwiek wszystko sprawdzałem i czytałem / wynik zacni jak na grę przygodową. Gra ma kapitalnie opowiedzianą historię i klimat. Całość zamyka się w 14 rozdziałach. Polecam.

01.11.2018 20:00
odpowiedz
3 odpowiedzi
mehow91
55
Pretorianin

Czy ktoś może napisać mi ile w grze jest takich akcji, w których trzeba uciekać, chować się przed potworami/przeciwnikami jak w alien, penumbrze, amenzji itd.? Bo to mnie szczerze zniechęca do kupienia gry i w ogóle grania w nią. Liczyłem na "czystą" przygodówkę, a nie takie głupoty... :/

02.11.2018 21:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
pieterkov
79
Konsul
6.5

1. Drobne błędy w tekście widoczne na screenach:
https://imgur.com/a/JPpSiWi
2. Armia klonów – od samego początku nadziewamy się na dwie takie same postacie stojące obok siebie. Element szaleństwa? :D
https://imgur.com/a/AqivSDO
3. Gra momentami sprawia wrażenie niekompletnej np. wchodzimy do baru i niby jest scena splunięcia nam pod nogi ale brakuje dźwięku splunięcia i chlapnięcia, a sama animacja jest za szybka i nawet nie zauważamy co się stało, jakby scena była niedokończona, nie bardzo wiadomo co pokazuje kamera, tylko jakaś plama na podłodze sprawiła, że doszedłem do wniosku, że najwidoczniej miała być to scena splunięcia nam pod nogi.
4. Niektóre dialogi są jakby dziurawe. Np. rozmawiamy z barmanem o nalaniu drinka a potem ni z gruszki ni z pietruszki wybierając opcję „zapytaj o X” bohater rzuca „co możesz mi o niej powiedzieć” i barman odpowiada pomimo tego, że nie wie o kogo w ogóle pytamy bo nie wspominaliśmy o tym nic wcześniej w rozmowie.
Albo wtrącenie o długach jakiejś postaci które wykonujemy pomimo tego, że o tych długach nie wiemy – widocznie pominęliśmy jakąś wskazówkę, ale jako gracz jesteśmy confused.
Albo zaczynamy rozmowę z nowo spotkanym policjantem i rozmowa „kim są ci ludzie którzy pytają o to miejsce?” mimo, że policjant nie wspominał o żadnych ludziach ani nikogo nie widzieliśmy.
Albo w dialogu pada „to nagroda za to, że jesteś moim informatorem” mimo, że wybraliśmy inną ścieżkę i nie jesteśmy informatorem.
Albo bohater jest zdziwiony, że NPC pojawił się pomóc i ogólnie cały dialog jakby było to zaskoczeniem, mimo, że wcześniej zgodziliśmy się na pomoc – widocznie gracz miał nie prosić o pomoc.
Prawdopodobnie gra przewidziała że wybiorę jakąś inną opcję dialogową wcześniej lub będę miał jakiegoś skilla i przed tym miał być jakiś inny dialog wynikający z wybrania innej opcji – ale cóż, twórcy nie rozpisali tych dialogów zbyt dobrze.
5. Na i5 + gtx1070 miałem dropy do 45fps (w jednym miejscu nawet 28fps) w full hd. Normalnie 60-180 a nawet 200fps.
6. Dziennik czasem nie pasuje do rzeczywistości. Przykładowo wchodzimy do magazynu a w dzienniku pojawia się informacja, że weszliśmy do tunelu i że coś złapało nas za nogę - pomimo tego, że w rzeczywistości zwyczajnie weszliśmy drzwiami. Myślałem, że może dziennik wyprzedza zdarzenia, ale nawet po wyjściu z magazynu (również drzwiami) scena z dziennika się nie odgrywa bo była to po prostu inna droga do magazynu (swoją drogą nawet nie wiem jak ją odkryć, bo drogę przez tunel sobie skreśliłem łamiąc korbę przy otwieraniu kraty, okazało się, że złożyłem znalezione przedmioty w złej kolejności).
Wielokrotnie dziennik nie wyświetla następnego celu i nie wiemy co mamy robić, szczególnie jak przegapiliśmy jedną z linijek dialogu, a dziennik uparcie jest pusty.
7. I tutaj dochodzimy właśnie do „może miałem za mało siły” – gra nie informuje która cecha będzie testowana po wciśnięciu przycisku interakcji i nie mamy możliwości powtórzenia interakcji. Ja np. podszedłem do drzwi żeby klasycznie pociągnąć za klamkę a okazało się, że bohater chciał otworzyć je wytrychem. Próba nieudana, bo miałem za mały skill, ale miałem kilka zapasowych punktów doświadczenia i gdybym wiedział, że będę teraz testowany na otwieranie zamków to awansowałbym w to.
8. Kamera w cutscenach czasem świruje, np. z każdą kwestią dialogową coraz bardziej odjeżdża w bok aż w końcu pokazuje ścianę zamiast postaci.
9. „Zagadki logiczne” polegające na znalezieniu klucza, zębatki itp. to najgorszy element gry. Z lampą nic nie widać bo cały obraz jest prześwietlony a z zapalniczką trzeba dosłownie wejść na przedmiot żeby móc podjąć z nim interakcję – podnieść go. Często sprowadza się to do chodzenia w kółko ciemnego pokoju z zapalniczką przez 5 minut aż łaskawie znajdziemy zagubiony przedmiot. Dobrze, że gra chociaż daje znać, że już znaleźliśmy wszystko. Szczególnie zmęczył mnie etap w szpitalu psychiatrycznym gdzie trzeba było się skradać, szukać kluczy, latać w te i we wte, a czasem uciekać biegiem. Gra nie mówi zbyt dokładnie co robić i wiele rzeczy trzeba zgadywać samemu – fajne, ale czasem mogłaby nieco bardziej poprowadzić za rączkę.
10. Wszyscy recenzenci twierdzą, że jest inaczej ale umiejętności bohatera zdają się do niczego nie służyć. Czasem mamy np. pomnik i interakcja z nim opisana jest jako okultyzm, ale nie wiadomo czy mając niższy poziom umiejętności nie moglibyśmy podjąć tej interakcji i co ona w ogóle daje poza prostym komentarzem bohatera który nic nie zmienia w fabule ani gameplayu. To samo w dialogach – mamy dodatkowe opcje wymagające x poziomu ale nic one nie zmieniają poza jednym/dwoma zdaniami komentarza, reszta konwersacji leci tak samo.
11. Im dalej w las tym bardziej rozgrywka męczy – ucieczka przed potworem, zabawa w doktora, ganianie po szpitalu z lampą i wypalanie glifów na ścianach – zagadki te nie dostarczają żadnej frajdy, a jedynie męczą, w dodatku nie zapewniając graczowi żadnej pomocy jak przejść dany etap.
Fabuła też jest taka sobie, głównie przez swoje zagmatwanie tłumaczone cthulhu. W praktyce gracz nudzi się gdy kolejny raz jego poziom okazuje się mniej lub bardziej realną marą senną i po paru godzinach gry już w ogóle nie wiadomo co jest naszym celem, po co to robimy i kto właściwie jest głównym bohaterem oraz głównym złym. Fabuła zdaje się mieć kilka wątków z czego żaden z nich nie jest jakoś szczególnie interesujący.
Ogólnie już po 1/3 gry byłem śmiertelnie znudzony i kolejne sesje z grą były bardziej torturą niż przyjemnością. Skończyłem grę bardzo mocno na siłę.
12. Mimika twarzy nie istnieje. W recenzjach wspomina się tylko o niektórych NPC a dla mnie wszyscy npc przypominają Pinokia. Wykonują jakieś losowe animacje machania rękami i ruszania ustami ale nie ma to nic wspólnego z kwestiami.
13. Zakończenia rozczarowują w tym sensie, że to jedynie kilka minut filmiku i nie wynikają z gry, a decyzji podjętej na końcu. Niby jest ich 4 i trzeba je odblokować decyzjami, ale ja po swoim zakończeniu po prostu obejrzałem resztę na yt. Gra moim zdaniem nie ma żadnej replayability bo nie czuję, że cokolwiek pominąłem złym doborem skilli – co najwyżej parę zbędnych, krótkich kwestii dialogowych. Btw. w dialogach wkurza mnie, że nie wiadomo które wybory popchną dialog dalej, a które są jedynie dopytywaniem o szczegóły.
Sam finał to scena z potencjałem (epicka wręcz - nad brzegiem oceanu), ale zniszczona przez wymęczenie gracza parę godzin przed i zbędne dialogi w trakcie finału – nadal nie wiemy dokąd i po co właściwie zmierzamy, mimo, że npce rozmawiają o tym jakby było to oczywiste. Potem już tylko z radością oglądamy filmik i usuwamy grę.

Żaden z tych błędów nie jest istotny ale nie jest to prawie perfekcyjna gra na 9. Ot taka solidna 6, czy 7 za klimat. Ciut lepiej od vampyra, ale liczne niedopracowania są widoczne podobnie jak tam. Coś ciągle pchało mnie do przodu, żeby grę przejść, ale wielokrotnie była to droga przez mękę.

post wyedytowany przez pieterkov 2018-11-02 21:25:26
04.11.2018 23:52
odpowiedz
Trzynaście;
87
Trzynastka

W porównaniu do DCOTE lepsza czy gorsza?

05.11.2018 14:50
odpowiedz
Snufkin_
11
Legionista

Grę ukończyłem wczoraj. Klimat jest gęsty a historia w grze jest ciekawie przedstawiona.
Co prawda ja troszkę inaczej to widziałem ale nie jest źle.
Grafika znośna (nie to jest najważniejsze w tego typu grze), udźwiękowienie bardzo dobre.
Błędów poważnych raczej nie spotkałem jedynie kilka błędów w tłumaczeniu.
I tak - jesteśmy prowadzeni za rączkę. Gra liniowa ale w przygotówce to nie jest minus.
Mamy kilka etapów skradankowych, jeden etap strzelania.
Plus za cztery zakończenia.
Jak dla mnie największym minusem był brak zagadek w których trzeba trochę pomyśleć. Nie licząc jednej z sejfem.
Jest niby system przydzielania punktów do umiejętności jednak jeśli chodzi o ilość dróg jakie ten system otwiera w grze to nie jest tego dużo. Ot inaczej poprowadzony dialog albo wybór czy otworzymy jakieś przejście wytrychem czy znajdziemy klucz.
Bardzo przyjemna przygodówka nie wymagająca główkowania z ciekawą historią i Lovecraftowskim klimatem. Gra na 2-3 wieczory.
Dużo osób porównuje ją do DCOTE. Nie wiem czy jest sens. Jeśli już robimy takie porównania to mimo wszystko DCOTE stawiam wyżej ale nie wiem czy nie jest to po prostu z sentymentu ;) W DCOTE ostatni raz grałem kilka lat temu.

post wyedytowany przez Snufkin_ 2018-11-05 14:51:41
05.11.2018 15:46
odpowiedz
verify
144
Generał

Lepsza, czy gorsza od DCTOE? Na pewno inna. W moim prywatnym rankingu starsza produkcja stoi troszkę wyżej, ale w tę nowa warto też zagrać. Pomimo niedoróbek ma świetny klimat.

07.11.2018 16:57
odpowiedz
margrabina
85
Pretorianin

na gram w plusach dopracowane spolszczenie, na gry-online potknięcia w polskiej wersji językowej. I komu wierzyć?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze