Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Ghost of a Tale Recenzja gry

Recenzja gry 20 marca 2018, 14:45

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji

Ghost of a Tale to przeurocza opowieść z fantastycznymi bohaterami, w której jednak da się odczuć brak fachowca od tworzenia gier, przez co pełna wad rozgrywka nie idzie w parze ze świetną historią.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji XONE

ZALETY:
  1. świetnie wykreowani, przekonujący bohaterowie;
  2. fabuła oraz spójny, pełen głębi świat gry;
  3. wygląd i animacje postaci;
  4. początkowo mechaniki rozgrywki wydają się całkiem ciekawe...
WADY:
  1. ...ale później skradanie robi się albo niepotrzebne, albo jest go za dużo...
  2. ...z uwagi na zbyt mały świat gry dla tak sporej liczby monotonnych, zbędnych questów;
  3. brak wielu ważnych efektów dźwiękowych;
  4. nieistotny rozwój RPG;
  5. muzyka pojawia się zdecydowanie zbyt rzadko – a to przecież gra o minstrelu;
  6. sporadyczne błędy w grafice i konstrukcji map.

Abstrahując od stereotypowego strachu przed myszami, taki mały, kucający gryzoń, trzymający w łapkach kawałek sera, stanowi całkiem pocieszny i sympatyczny widok. Jeśli jednak ten słodziak zagnieździ się gdzieś w naszym domku letniskowym, chrobocząc przez całą noc, wygryzając dziury w odzieży i zanieczyszczając spiżarnię – wtedy nie pomoże mu uroczy pyszczek. Gniew i frustracja wezmą górę! Twórcy, a właściwie głównie jeden człowiek – Lionel Gallat – stojący za studiem SeithCG, niezwykle trafnie oddał tę zależność.

Powstająca przez pięć lat (dzięki zrzutce na platformie Indiegogo) gra Ghost of a Tale na początku zachwyca. Czaruje świetnie wykreowanymi postaciami, dialogami, fabułą, bajkowym uniwersum z bogatą historią i przez kilka pierwszych godzin sprawia wrażenie naprawdę urzekającej produkcji. Z czasem jednak zaczynają wychodzić na wierzch nie do końca przemyślane mechaniki rozgrywki, które ciągnąc się przez dobre, o wiele za długie, 20 godzin potrzebnych do ukończenia gry, potrafią nieźle zmęczyć i doprowadzić do szewskiej pasji. Ghost of a Tale to jedna z tych pozycji, którą przechodzi się z nosem w poradniku – chyba że jest się uzbrojonym w anielską wręcz cierpliwość.

Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #1
Pociesznego gryzonia Tilo nie można nie polubić!
Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #2

Stojący za projektem Lionel Gallat to były animator z Dreamworks i Universal Studios, pracujący przy takich kinowych przebojach, jak Książę Egiptu, Droga do Eldorado czy Rybki z ferajny. Tworząc Ghost of a Tale, inspirował się dziełami z gatunku dark fantasy – filmami Ciemny kryształ i Tajemnica izby oraz grą Dark Souls, ale pocieszne, antropomorficzne zwierzaki to przede wszystkim wpływ disnejowskiego Robin Hooda i serii książek dziecięcego fantasy – Redwall.

Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #3
Świat gry i jej bohaterowie to ogromne zalety Ghost of a Tale.

Gdzie szczury śpią, tam Tilo harcuje

Gra opowiada historię myszki Tilo – minstrela z bajkowej krainy, którego poznajemy w więzieniu twierdzy zajmowanej przez zakute w zbroje szczury. Jak można przypuszczać, droga na wolność szybko staje otworem, a naszym celem jest odnalezienie zaginionej żony Meery. Po drodze jednak pojawiają się zupełnie inne kwestie związane z mieszkającymi w zamczysku szczurami, dawnymi dziejami całej krainy i kilkoma zabawnymi bohaterami pobocznymi – zakutą w dyby żabą piratem czy parą złodziejskich myszy: Gusto i Fatale.

Ci świetnie wykreowani bohaterowie oraz świat, w jakim żyją, to zdecydowanie największe zalety gry. Ich cudaczny wygląd i kapitalne animacje są jak z produkcji stojącej o trzy klasy wyżej. Tilo od razu kupuje nas swoją miną, strojami i tym, jak w chwili bezczynności drapie się po czterech literach. Autentycznie przejmujemy się jego smutkiem i pragniemy, by w końcu spotkał się z Meerą. Poważny Silas, choć jest szczurem, budzi szacunek, a jego losy współczucie. Stara kucharka z kolei jest jak dobra babcia racząca nas smakołykami. Czuć tutaj rękę profesjonalnego animatora i kogoś, kto ma za sobą doświadczenie przy hollywoodzkich przebojach.

Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #4
Zakuty w ciężką zbroję Tilo to inspiracja Dark Souls - dzięki takiemu przebraniu jednak świat gry stoi otworem.

RPG bez rozwoju, skradanka bez skradania

Ten filmowy dryg z pewnością wystarczyłby do stworzenia świetnej gry przygodowej, ale Ghost of a Tale miało ambicję być skradanką RPG i to wyszło już, niestety, tylko tak sobie. Działania mechanizmów RPG w ogóle tu nie czuć, natomiast ze skradanki szybko robi się „dreptanka” i symulator szukania igły w stogu siana. Choć zdobywamy jakieś nowe zdolności, a pasek zdrowia powiększa się wraz z rosnącym levelem postaci, podczas rozgrywki zdaje się to nie mieć znaczenia. Mój Tilo był dokładnie tak samo mocarny w pierwszej godzinie, jak i w piętnastej.

Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #5
Poszukiwanie przedmiotów zaprowadzi nas w kilka rożnych scenerii.
Recenzja gry Ghost of a Tale – przeurocze pasmo frustracji - ilustracja #6
W grze brakuje mówionych dialogów, a nawet wielu efektów dźwiękowych - jest za to sporo czytania po angielsku.

Statystyki RPG wydają się tu tym bardziej niepotrzebne, gdyż Tilo z założenia ma być bezbronną myszą, która wśród większych szczurów i tak nie ma szans, dlatego jego atutami są spryt i zręczność. Tutaj na arenę wkracza warstwa skradankowa, która na początku jest jeszcze nawet ciekawa i zabawna. Używamy patyków i butelek, by zmylić lub ogłuszyć strażników, przemykamy chyłkiem lub chowamy się w beczkach czy szafach.

Istotną rolę w rozgrywce pełnią jednak stroje różnych postaci, niczym w serii Hitman, i kiedy w pewnym momencie zdobywamy zbroję szczura, skradanie nagle staje się zbędne, bo strażnicy zaczynają uważać nas za swojego kamrata. Wygodne przebranie za wroga daje jednak tylko chwilową przewagę i poczucie mocy, gdyż szybko orientujemy się, jaka jest cena za jego noszenie. Tilo, i tak już średni sprinter, w ciężkiej zbroi może się poruszać wyłącznie z prędkością kulawego żółwia. Do wyboru jest więc albo bardzo powolne skradanie się połączone z paniczną ucieczką i obiciem pyszczka raz po raz, albo bardzo uciążliwe dreptanie lub miks tych dwóch strategii, czyli ciągłe zmienianie kostiumów.

Recenzja Expeditions: Rome - ach, gdyby ta gra była równie dobra, jak długa...
Recenzja Expeditions: Rome - ach, gdyby ta gra była równie dobra, jak długa...

Recenzja gry

Expeditions: Rome to historyczne RPG, które zabiera nas na wyprawę do starożytnego Rzymu. Szkoda tylko, że przygoda ta nie jest krótsza, bo w trakcie 50 godzin zabawy wychodzi na jaw zbyt wiele jej słabości.

Recenzja gry Kroniki Myrtany - pełnoprawny Gothic od fanów dla fanów
Recenzja gry Kroniki Myrtany - pełnoprawny Gothic od fanów dla fanów

Recenzja gry

Kroniki Myrtany oficjalnie dołączają do pierwszego i drugiego Gothica jako te gry, do których wracam najczęściej. Tak, są aż tak dobre, że nawet będąc darmową modyfikacją, zasługują na recenzję.

Recenzja gry Pokemon Brilliant Diamond - remake bezpieczny, ale dobry
Recenzja gry Pokemon Brilliant Diamond - remake bezpieczny, ale dobry

Recenzja gry

Pokemon Brilliant Diamond (oraz jej siostrzana edycja Shining Pearl) to odświeżona wersja gry z 2006 roku. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się na więcej zmian i zaserwowali nam bardzo bezpieczny remake.