Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Monster Hunter: World Recenzja gry

Recenzja gry 25 stycznia 2018, 15:15

autor: Danteveli

Recenzja gry Monster Hunter: World – udane łowy

Wysyp gier RPG w 2018 roku rozpoczyna Monster Hunter: World. Nowa odsłona popularnej serii o polowaniach na wielkie potwory oferuje świetny system walki, efektowną oprawę i tonę bossów do pokonania.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

Monster Hunter to jedna z tych serii gier, które odnoszą olbrzymie sukcesy w Japonii, a na Zachodzie są doceniane jedynie przez wąskie grono graczy. Dotychczasowe próby popularyzacji cyklu poza Krajem Kwitnącej Wiśni nie przyniosły widocznych rezultatów – głównie dlatego, że pojawiały się w ostatnich latach na mobilnych konsolkach Nintendo. Wszystko zmieniła udana premiera Monster Hunter: World na PlayStation 4 i Xboksie One – debiut MHW to dla nowicjuszy najlepszy moment, żeby rozpocząć polowania na grubego zwierza, bo to po prostu najlepsza część cyklu.

Co zmieniło się względem recenzji w przygotowaniu?

Jeśli czytaliście już udostępnioną przed tygodniem recenzję w przygotowaniu, nie musicie ponownie przebijać się przez cały tekst, by dowiedzieć się, co się w nim w międzyczasie zmieniło. Istotne zmiany znajdziecie we fragmentach zatytułowanych: „Do broni!” (strona 2), „W grupie raźniej” (strona 3) oraz „Gra na całe życie” (strona 3).

Nowy ląd, nowe potwory

PLUSY:
  1. niełatwy i rozbudowany system walki;
  2. 14 typów broni oferujących mocno odmienne doświadczenia;
  3. możliwość stosowania różnych taktyk w starciach ze stworami;
  4. usprawnienia względem poprzednich części;
  5. polowania na potężne potwory są świetne;
  6. większe mapy, po których możemy poruszać się bez ekranów wczytywania, jak to było w poprzednich grach.
MINUSY:
  1. sporadyczne problemy z pracą kamery;
  2. na początku rozgrywka może wydawać się zbyt chaotyczna.

W grze wcielamy się w wykreowanego przez nas łowcę potworów, który wraz z towarzyszami wyrusza zbadać nowy kontynent. Podczas morskiej podróży zostajemy zaatakowani przez olbrzymiego stwora. Pierwsze starcie kończy się dla nas szczęśliwie, bo udaje nam się umknąć, ale wiadomo, że przeciwnik ten sprawi jeszcze wiele kłopotów. Oś fabularna skupia się na rozwiązaniu zagadki owego monstrum i zbadaniu, co przyciąga najpotężniejsze bestie do nowo odkrytego kontynentu.

Cykl Monster Hunter nie słynie z rozbudowanych i wielowątkowych opowieści. Zazwyczaj cała zabawa sprowadza się do polowania na coraz mocniejsze maszkary. Tym razem mamy prostą w założeniu, ale intrygującą historię, która sprawdza się nieźle. Odrobina kontekstu w odniesieniu do kolejnych misji w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, otaczająca nowego potwora aura tajemnicy skutecznie zachęca do dalszej rozgrywki. Szkoda tylko, że nie poświęcono nawet chwili na przybliżenie nam bohaterów tej opowieści. W trakcie gry spotykamy masę postaci, które poza tym, że fajnie wyglądają, nie mają nic do zaoferowania. Kolejni herosi pojawiają się znikąd, wygłaszają swoją kwestię i znikają. U osób zaczynających przygodę z tym uniwersum może to jedynie pogłębić poczucie zagubienia. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby albo zrezygnowanie z postaci niewnoszących prawie nic do fabuły, albo poświęcenie im większej uwagi i rozbudowanie ich ról.

Warstwa fabularna pozwala także na wypełnianie nieco bardziej zróżnicowanych misji wątku głównego. Rozgrywka nadal sprowadza się do polowania na potwory, jednak od czasu do czasu otrzymujemy zadania, podczas których mamy ochraniać towarzyszy, poszukiwać zaginionych członków ekspedycji czy zbierać składniki niezbędne do budowy kolejnego zamorskiego przyczółka. Ta odrobina różnorodności powoduje, że pojedynki z wielkimi bestiami nie powszednieją, a kilka z tych wyzwań zapewne zapadnie mi na dłużej w pamięć.

CO Z PC?

Monster Hunter: World ukaże się na pecetach z opóźnieniem. Twórcy pracują obecnie nad przeniesieniem gry na komputery osobiste, a zajmie im to pewnie parę miesięcy. Tak czy inaczej: warto poczekać!

Recenzja gry Monster Hunter: World – udane łowy - ilustracja #2
Nowy kontynent, nowa przygoda.

Rewia mody

Recenzja gry Monster Hunter: World – udane łowy - ilustracja #3

Każda potwora znajdzie swego amatora – poradnik do gry Monster Hunter: World!

Rozgrywka w grach takich jak Monster Hunter opiera się na tropieniu potworów i walce z tymi potężnymi przeciwnikami. Pojedynki z monstrami trwają od kilku do kilkudziesięciu minut i tylko od naszych umiejętności zależy, jak szybko się z nimi rozprawimy. Nagrodą za pokonanie wielkich bestii są materiały pozwalające na tworzenie nowych zbroi i ulepszanie broni. Schemat zabawy to powtarzanie w nieskończoność kolejnych polowań, by zdobywać surowce niezbędne do produkcji upragnionych przedmiotów.

Walki są ekscytujące i zwycięstwo w starciu z wielkim stworem sprawia wiele radości. Jednak to chęć zdobywania nowych elementów stroju skłania do powtarzania tej samej misji wiele razy. Pod tym względem Monster Hunterowi blisko do gier takich jak Destiny, gdzie długość zabawy uzależniona jest od tego, jak bardzo zależy nam na pozyskiwaniu kolejnych przedmiotów. Swoista rewia mody z masą fikuśnych strojów sprawia, że w ten tytuł można grać nawet miesiącami. Oczywiście nie chodzi tu tylko o kolekcjonowanie wdzianek. Samo mierzenie się z coraz silniejszymi potworami przynosi olbrzymią satysfakcję i gra obyłaby się bez zabawy w przebieranki.

Rozgrywka dzieli się na dwie części. Pierwsza to bieganie po bazie. Tu wyznaczane są kolejne misje, zadania poboczne, różne wyzwania i dodatkowe cele. Na miejscu zlecamy też wykonanie nowych elementów pancerza i ulepszamy broń. W naszej bazie znajduje się także stołówka, gdzie czeka ciepły posiłek dający tymczasowy bonus do punktów życia, staminy czy umiejętności. Mamy również okazję oddać się dodatkowym czynnościom, takim jak sadzenie nasion czy wysyłanie naszych kocich sojuszników w teren. Baza stanowi też miejsce, gdzie spotykamy się ze znajomymi i na przykład siłujemy na rękę lub toczymy pojedynki na arenach. Istnieje tu też możliwość zebrania ekipy do wyruszenia na wyprawę w trybie kooperacji.

Kiedy chcemy zabawić się w polowanie, mamy dwie opcje. Możemy zdecydować się na misję z konkretnym celem i limitem czasowym. W ten sposób rozwijamy fabułę i odblokowujemy kolejne lokacje. Podobnie jest z zadaniami pobocznymi i specjalnymi śledztwami, które oferują dodatkowe nagrody i wyzwania. Jeśli natomiast mamy ochotę na trochę więcej swobody, możemy wyruszyć z ekspedycją. Wtedy nie ciąży na nas ograniczenie czasowe, nie zostaje też wyznaczony konkretny cel. Ekspedycje pozwalają na zakładanie kolejnych obozów, łowienie ryb czy wykonywanie drobnych questów zlecanych przez spotkane postacie.

Wspomniane questy polegają zazwyczaj na wytropieniu i zabiciu określonego potwora. Bestie posiadają różne umiejętności i zdarza się, że walczymy z wielkim ziejącym ogniem dinozaurem, by chwilę później stanąć przeciwko latającemu „pterodaktylowi”. Klucz do sukcesu stanowi poznanie słabości wroga i niszczenie jego opancerzonych elementów. Walki potrafią trwać kilkadziesiąt minut, a każda z maszkar ma przynajmniej dwa zestawy ataków. Na dodatek zraniona stara się zbiec. Ten element gry może wydać się denerwujący. W końcu kto chciałby, by przeciwnik na chwilę przed śmiercią zniknął z pola bitwy? Mamy jednak możliwość powstrzymania potworów przed ucieczką, a same pościgi potrafią być naprawdę dynamiczne. Śmiganie na lianach i atakowanie zwierzyny z powietrza jest widowiskowe i sprawia masę frajdy. Pod tym względem Monster Hunter: World prezentuje się znacznie lepiej od wszystkich innych gier koncentrujących się na polowaniu na demony, stwory z bajek czy roboty.

Recenzja gry Monster Hunter: World na PC – RPG, jakiego na pecetach jeszcze nie było
Recenzja gry Monster Hunter: World na PC – RPG, jakiego na pecetach jeszcze nie było

Recenzja gry

Oto padł kolejny konsolowy bastion – jeszcze jedna seria, która dotąd omijała komputery szerokim łukiem, w końcu zawitała w nasze skromne steamowe progi. Wprawdzie pecetowy Monster Hunter: World wnosi trochę błota na butach, ale to i tak dostojny gość!

Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!
Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!

Recenzja gry

Brian Fargo jeszcze raz postanowił pokazać nam postapokaliptyczny świat serii Wasteland. Tym razem jednak od drugiej strony. Opuszczamy pustynie Arizony i udajemy się do zasypanego śniegiem Kolorado.

Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King
Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King

Recenzja gry

Nowe Paper Mario to bardzo lekkie elementy RPG i mnóstwo humoru, koloru i płaskich papierowych stworków zamienionych przez tytułowego króla w złowieszcze wersje origami. Oraz oczywiście Mario i pewna księżniczka do uratowania.