Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Torment: Tides of Numenera Recenzja gry

Recenzja gry 28 lutego 2017, 09:00

autor: Gambrinus

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku

Po latach niezliczonych przesunięć premiery Torment: Tides of Numenera w końcu trafił na rynek. Czy warto było tyle czekać? Absolutnie tak!

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. intrygujący, oryginalny świat;
  2. wiele opcji odegrania postaci;
  3. mnóstwo decyzji;
  4. spójna konstrukcja fabuły, która nie pozwala porzucić głównego wątku;
  5. ambitne podejście do gatunku;
  6. kilka drobnych, pomysłowych mechanizmów rozgrywki;
  7. wiele powodów, by zagrać przynajmniej dwa razy.
MINUSY:
  1. pewne wady systemu – z czasem zarządzanie pulą atrybutów ma coraz mniejsze znaczenie;
  2. nierówna oprawa graficzna.

Kickstarterowy renesans gier RPG nagminnie odwoływał się do złotej ery gatunku z przełomu wieków. Pillars of Eternity miało być nowoczesnym ujęciem koncepcji z pierwszych i drugich Wrót Baldura, Tides of Numenera zaś to ewidentny spadkobierca gry Planescape: Torment. I choć nie obeszło się bez pewnych potknięć, inXile ostatecznie wychodzi zwycięsko ze starcia z legendą Bezimiennego. Tides of Numenera jest ambitnym i udanym rozliczeniem z koncepcją gry fabularnej, w której większość akcji toczy się w okienku dialogowym.

Sukces tego tytułu stanowi dla mnie niemałe zaskoczenie, bo studio inXile, odnosząc się do klasyki sprzed niemal 20 lat, potrafiło przecenić swoje możliwości. Wasteland 2 stanowi dowód na to, że ekipa Briana Fargo nie bez powodu nie mogła przez lata wyjść z cienia – postapokalipsa w jej wykonaniu była pod wieloma względami technologicznie zacofana i zwyczajnie brzydka, a przy tym płytsza od strony mechaniki, przynajmniej w momencie premiery, niż chociażby kultowy Fallout 2.

Również premiera nowego Tormenta nie obędzie się bez kontrowersji, bo Amerykanom nie starczyło czasu na implementację wszystkich elementów obiecanych w trakcie akcji społecznościowej. I choć inXile nadal nie radzi sobie do końca z artystyczną stroną swoich projektów, Tides of Numenera powinno spełnić oczekiwania nawet tych bardziej wybrednych fanów gatunku.

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku - ilustracja #1
Tym ludziom wmówiłem, że jestem bogiem. Numenera pozwala na wiele opcji odgrywania postaci.
Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku - ilustracja #2
Numenera to ni science fiction ni fantasy.

Nowe, wspaniałe Sfery

Torment rzecz jasna wyraźnie nawiązuje do Planescape’a, ale inXile postawiło na nowy, oryginalny Dziewiąty Świat, stworzony przez Montego Cooka, legendę klasycznych gier fabularnych. Tides of Numenera to przy tym podwójne dziecko Kickstartera, bo Cook fundusze na papierowy podręcznik zebrał już w 2012 roku, na rok przed rozpoczęciem akcji inXile. Dobór świata miał niebagatelne znaczenie dla klimatu gry. Tak jak Planescape oferował wrażenia niespotykane wtedy na ekranach komputerów, tak dzisiaj Numenera też jest niecodzienna, szczególnie na tle typowego fantasy.

Świat Numenery to bowiem połączenie postapokalipsy, science fiction i fantasy, a wszystko to w estetyce nawiązującej do psychodelicznych lat 70. i 80. oraz oprawy komiksów Moebiusa. Feudalne cywilizacje zbudowane na gruzach poprzednich epok sąsiadują tu z rejonami przeczącymi prawom fizyki, a bohaterowie uganiają się za drogocennymi artefaktami o często nieznanych właściwościach. Dziwaczne rasy wchodzą w interakcje ze spadkobiercami pradawnych mocarstw, o których zachowały się jedynie szczątkowe informacje, zaś granica między wysoko rozwiniętą technologią a magią pozostaje płynna i nieczytelna.

Przełożenie na grę tak ambitnie zarysowanego uniwersum byłoby godnym wyzwaniem dla samego Moebiusa. Niestety, pod względem wizualnym Numenera kontynuuje niechlubne tradycje Wastelanda 2, gdzie rzemieślnicze braki towarzyszą wpadkom artystycznym, a oprawa gry nijak ma się do ilustracji z pięknego papierowego podręcznika. Wystarczy spojrzeć na miniatury towarzyszy czy niektóre animowane elementy lokacji.

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku - ilustracja #3
Każda spotkana w świecie gry postać jest dość gadatliwa. Podobnie ma się rzecz z towarzyszami.
Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku - ilustracja #4
Kim jesteś naprawdę? Gra pozwala realnie ukuć charakter naszego bohatera.

Nowy Torment pod względem wizualnym prezentuje się po prostu nierówno – niektóre miejscówki są zwyczajnie brzydkie, gdy inne wypadają… no, przynajmniej intrygująco. Wyczuwam tutaj problem z zarządzaniem projektem – nie stworzono jakiejś jednej, spójnej artystycznie wizji, co najlepiej obrazują malunki towarzyszące okazjonalnym „grom paragrafowym”. Nieprofesjonalne i namaziane od niechcenia, nasuwają skojarzenia z tanią grą mobilną, a nie projektem wartym grube miliony dolarów.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Draugnimir Ekspert 27 lutego 2018

(PC) Opisać wielkość Tormenta w 600 znakach? Niewykonalne! Od czego miałbym w ogóle zacząć? Od absolutnie urzekającego uniwersum? Od fascynujących, skłaniających do refleksji historii i idei przekazywanych za pośrednictwem praktycznie każdego NPC czy przedmiotu? Od mnogości wyjść z każdej sytuacji i możliwości unikania przemocy prawie przez całą przygodę? Od genialnego splecenia ze sobą wątków głównych i pobocznych w spójną całość? Czy może od świetnie zaprojektowanych kryzysów, które redefiniują istotę walki w grach RPG?… To bezapelacyjnie jeden z najlepszych rolplejów, jakie w życiu widziałem.

9.5

kalevatar Ekspert 13 marca 2017

(PC) Tam, gdzie próbuje być Tormentem, przegrywa, odtwarzając podobne motywy bez zrozumienia roli, jaką pełniły w oryginalnej grze. Jednak tam, gdzie pozwala sobie na własną tożsamość, Numenera jest zaskakująco wciągająca i dobrze napisana. Niektóre wątki poboczne to prawdziwe perełki (sekta kanibali!), a liczba możliwych rozwiązań poszczególnych questów naprawdę imponuje. Zdecydowanie wolę pochłaniać ściany tekstu, niż zaliczać obowiązkowe walki, więc mechanika bardzo mi pasowała. Szkoda tylko, że gra jest szpetna jak nieszczęście.

8.0

Zmroku Ekspert 28 lutego 2017

(PC) Taniec z legendą często kończy się otwartym złamaniem. I owszem, Torment jest brzydki, bywa niespójny, a topornego interfejsu nie wytłumaczy największy sentyment. Ale jednocześnie ten świat zupełnie Was pożre. To tutaj legalnie działa sekta kanibali, silniki antycznej rakiety służą jako piece hutnicze, ogarnięte epidemią miasta pływają na wielorybach, a internet to artefakt, który przetrwał koniec świata i „unosi się” między wymiarami. Nie, nie wszystko się udało. Towarzysze są nudni. Pamiętacie Morte’a? Więc tu go nie ma. Pomimo tego czyta się tę grę świetnie. A walka? Panie, jaka walka?

8.0

Soulcatcher Ekspert 28 lutego 2017

(PC) Na wstępie gra atakuje nas nadmierną ilością tekstu, tak jakby autorzy chcieli nas upewnić, że to jest naprawdę fabularna i rozbudowana gra. Po chwili jest już lepiej więc nie zrażajcie się. Niewątpliwą zaletą gry jest duża wielowątkowość. Niby fabuła przesuwa się za każdym razem podobnie, ale to tylko pozory. Wszystkie questy mają od 2 do 5 rozwiązań (naprawdę), niektórych wcale nie oczywistych. Można przejść całą grę właściwie bez walki, co daje naprawdę bardzo ciekawą rozgrywkę. Pomimo ogólnie bardzo dobrego wrażenia widać jednak pewne niedoróbki. Liczcie na dobrą zabawę. Podoba się.

8.5
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie
Graliśmy w DLC Legacy of the First Blade do AC Odyssey – wreszcie asasyni w asasynie

Recenzja gry

Podobnie jak przy Tyranii króla Waszyngtona, Ubisoft dzieli DLC do Assassin's Creed: Odyssey na trzy części. Sprawdziliśmy, jak sprawdza się pierwsza z nich. Oto Legacy of the First Blade.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Recenzja gry

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Recenzja gry Wojna Krwi – świetna opowieść, ale tylko dobra gra
Recenzja gry Wojna Krwi – świetna opowieść, ale tylko dobra gra

Recenzja gry

Pierwsze godziny w Wojnie Krwi są kapitalne, a cała opowieść zachwyca i przeraża. Im bardziej zagłębiamy się jednak w mechanikę zabawy, tym bardziej doskwierać zaczynają jej różne bolączki.

Komentarze Czytelników (148)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.02.2017 11:21
👍
9
odpowiedz
Albanoid
28
Pretorianin

GRYOnline.plTeam

Grę przeszedłem i kończymy właśnie poradnik. Recenzja Gambriego jest świetna i od siebie też mogę naprawdę polecić Tormenta. Jest naprawdę bardzo wiele różnych możliwych interakcji i praktycznie każde zadanie można ukończyć na więcej niż 3 sposoby. Co więcej, większość decyzji zostanie przez grę doskonale podsumowane, więc warto zwracać uwagę na to co się w grze robi/mówi.

Historia jest dobrze poprowadzona, w grze istnieją dobrze ukryte przedmioty, które odblokowują bardzo interesujące sceny paragrafowe, które rozszerzają naszą wiedzę o świecie i w pewnym kontekście potrafią go modyfikować. Mamy 6 towarzyszy, każdy z własną historią i możliwe będzie lepsze poznanie każdego z nich. Choć w grze miało być pierwotnie więcej towarzyszy, to twórcy chcieli doprowadzić tych co są teraz, a inni mają dojść w potencjalnych update'ach.

Zakończenia są sycące, rzecz jasna o nich sza, ale w moim odczuciu, aby dokładnie zbadać każdą odnogę questową, odkryć wszystkie smaczki, to zdecydowanie czas wydłuży się wielokrotnie. Warto również dodać, że gameplay zadowoli każdego - można grać postacią dyplomatyczną, która uniknie większości walk w grze, lub postawić na ofensywę i mieć o wiele więcej potyczek w grze.

Oprawa graficzna jest w moim odczuciu całkiem niezła - choć jak Gambri ujął bywa nierówna, bo mamy przepiękne lokacje, a miejscami widać drobne niedoskonałości techniczne.

Kazdy fan rpg, a najbardziej tych klasycznych będzie miał prawdziwą gratkę ;)

post wyedytowany przez Albanoid 2017-02-28 11:23:16
10.03.2017 16:20
5
odpowiedz
eninede
2
Junior
7.5

No i zaliczona !!! :) Mogę w końcu napisac o grze w całokształcie. Nie jestem jednak w stanie ocenić tej gry inaczej niż porównując ja do Planescape Torment.
Podobnie jak u starszego brata w "Tides of numenera" jest "w cholerę" czytania i czytania... i czytania !!! ;) Byłem jednak gotowy by poznać 9 świat dokładniej, w końcu sama idea wydaje się fantastyczna.
Ciekawe też były te pseudo-filozoficzne ;) dywagacje. Mam jednak wrażenie, że zaczepienie o "tę" właśnie myśl przewodnią gry było troche niebezpieczne i mieszane odczucie wywarło na mnie samo przesłanie (mam wrażenie ukryte) filozofii gry. I tak w P:T było to niewinne "Co może zmienić naturę człowieka" tak w "ToN" niebezpiecznym wydaje się już pytanie "Co warte jest ludzkie życie"... później w grze sugerując różne alternatywy odpowiedzi, które mogłyby być różnie interpretowane.
Nie wiem czy ktoś się ze mna zgodzi... ale mysle też, ze gra jest po prostu... krótka. A wydłużona została jedynie sztucznie przez mase tekstu, na którego czytanie poświęcić trzeba dużo czasu. Porównując do P:T, mniej jest w niej dostępnych lokacji. Duża część lokacji zaprezentowanych na trailerach jest po prostu śmiesznie "mała" (i był to jedynie "chwyt marketingowy" pokazując screenshot jakiegoś miejsca). Wierzyłem w ogromny "wodny świat", który okazał się... no właśnie. Miałem nadzieję na rozbudowany kosmiczny/astralny świat, który był jedynie małymi instancjami.
Mniej chyba jest tez questów. Po stworzeniu bohatera "inteligentnego" wiekszość zadań możnaby chyba rozwiązać rozmawiając... "wszędzie" z "każdym" - najłatwiej wybierając z listy najdłuższą wypowiedź i dla "odmóżdzenia" brakowało przymusowych starć z przeciwnikami. W całej grze walczyłem... 3 razy???... i nigdy nie zaczepił mnie żaden "zbir", a co najśmieszniejsze... w ostaniej "potyczce" z Rozpaczą żaden z członków mojej drużyny nie udeżył przeciwnika (bo nie musiał) ani razu. Mimo, że miałem w drużynie Glewię i Szelmę ich "wojenne umiejętności" wykorzystywałem jedynie do otwierania drzwi i niszczenia obiektów :P :D.
Jeśli chodzi o grafikę to rysowane lokacje są bardzo ładne i szczegółowe. Największe wrażenie wywarł na mnie Wykwit. SUper pomysł organicznego będącego żywym tworem miasta. Wszytkie pozostałe miejsca wykonane po prostu ładnie. Mimo to w 2017 roku z budzetem 5mln dolarow od gry RPG chciałoby się więcej... dużo więcej (tym bardziej gdy ma sie ta informacje, ze pelnoprawna gra miala juz powstac za 900tys, a sama ToN wykorzystywała już wcześniej sprawdzony silnik). I tak mimo ładnych lokacji... brakuje w nich animacji, które nadały by miastom życia. Wszystko wydaje się statyczne, a miasta wydają się w jakiś sposób wypustoszałe. Wrażenie to pogłębia możliwość oddalenia kamery, która pokazuje nam duży obszar z stojacymi w miejscu (czesto w grupach) postaciami. Az chciało by się zobaczyć chodzących klientów (na rynku) i bawiące się dzieci (na klifach) lub wiwatujacych/buntujacych sie widzow egzekucji. Efekty specjalne chociażby "czarów" natomiast są niezłe. Ich jakości nie można niczego zarzucić. Brakuje jednak wyraźnej widocznej różnicy między tym słabszymi i lepszymi, w sumie odnieść można wrażenie, żę tych lepszych... nie ma. Umiejętności/skile kończą się na lvl 4 (SIC!!!). Szkoda też, że zachowanie postaci na ekranie jest nieadekwatne do opisu (postacie zwyczajnie stoja w miejscu mimo, że w tym czasie mają skakać, czołgać się itp... a jedyna sytuacja gdy opis odpowiada ruchom jest... śmierć). "Motion capture" jest wykonany natomiast bardzo dobrze. Postacie poruszają się tak jak powinny.
Brakuje bardziej rozbudowanego interfejsu, który w obecnym stanie jest bardzo ascetyczny (i mi przywiódł na myśl, że to jeszcze beta gry) w trybie czytania zapelniajacy pol ekranu. Az chcialo by sie zobaczyc inny dla poszczegolnych klas postaci (coś jak interfejs ras w starcrafcie). Brakuje portretów naszych rozmówców nawet tych najważniejszych. Brakuje mapy z możliwością przeniesienia w kliknięte miejsce. Brakuje bestiariusza (słyszałem, że twórcy będą chcieli dodać tę opcję później... ale to nie jest gra "na kilka razy"... przynajmniej w obecnym stanie).
Ekwipunek mógłby być obszerniejszy, bardziej różnorodny. Więcej broni, więcej pancerza. Szkoda też, że nie ma przemiotów, które wyróżniałyby się pośród innych swoją mocą i dostępnością. Dziwnym jest też fakt, iż mimo to, że możnaby zmienić pancerz członkom drużyny to taki nie istnieje... ??? Wyobraźcie sobie też, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;) Gdybym z kolei ich użył w tych niewielu potyczkach, trudność gry by nie istniała sprowadzając swój poziom do matematycznego 0 "zera".
Spodobały mi się natomiast niektóre części mechaniki rozgrywki. Nie jestem pewien czy dobrze zauważyłem, ale to od naszych poczynań/wyborów/dialogów (np uzywając retrospektorów) zależy późniejsza dostępność skili jakie moglibyśmy wybrać podczas awansu na wyższy poziom. Dziwnym jednak jest dodanie do gry tur i jedynym usprawiedliwieniem mogłyby się wydawać kryzysy w których bierze udział sama Rozpacz (i tylko ona, jako najpotężniejszy przeciwnik, który w normalnym trybie walki nie dałby nam żadnych szans... ten jej dmg ~ 456790 przy naszych "ogromnych" ~50 :D) i quest z wykradnieciem rdzenia (w ktorej to w jednym czasie trzeba było wykonać kilka czynności). W samych jednak turach (jeśli już są) brakuje też pol ruchu, przez co tworzy się pewnego rodzaju zamęt bo nie widać wyraźnej granicy ruchu (tym bardziej gdy stoimy za przeszkodą).
Nielogiczny jest także etap tworzenia postaci. Wybieramy klase, dobieramy specjalizacje, atrybuty... ale jaki ma to sens jesli budzimy sie nie wiedzac kim/czym jestesmy (tym bardziej jeśli wśród skili nie będziemy posiadali anastezy przypominającej nam o naszej "przeszłości")? Nasz tworca prawdopodobnie storzyl nas (jako "ostatnią wersje") doskonalymi... to najlepszym (i chyba najprostrzym) rozwiazaniem bylo by po prostu dać możliwość wyboru w trakcie już samej gry (tak jak to miało miejsce w starym P:t - gdzie to my podczas rozgrywki dowiadując się o sobie czegoś nowego mogliśmy wybrać to kim chcemy byc: wojownikiem, magiem czy zlodziejem), a dopiero to w które atrybuty wsadzilismy najwiecej punktów decydowało, w której klasnie sprawdzimy się najbardziej. Ale skoro chciano nam dac "rozbudowany" tryb tworzenia postaci to dlaczego nie ma mozliwosci wyboru zdjecia bohatera, jego glosu, "gabarytów" (przecież w samej grze nie ma żadnego nawiązania co do naszej fizyczności, a danie graczom takiej możliwości byłoby po prostu zaspokojeniem ich potrzeb). Niewazne czy jestesmy silnym Glewia, uniwersalnym Szelma, czy inteligentnym Nano - różnic nas bedzie jedynie ubiór. Z takimi mozliwościami jakie daje gra, też chciałoby się zagrać kimś innym niż tylko człowiekiem. W takim uniwersum możliwości są nieograniczone, a twórcy musieli mieć tego świadomość. Myślę jednak, że ich to przerosło... no chyba, że niebawem zobaczymy masę DLC uzupełniającyhc grę o to co powinna już posiadać na starcie... bo możliwości modyfikacji tej gry są teoretycznie nieograniczone. Ewentualnie można odnieść wrażenie, że twórcy grę mogli uprościć celowo - dostosowując ją do konsol. No ale to przecież nie jest gatunek pod pady !!!!!
Wyobraźcie sobie, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;)
Twórcy zagrali na naszej naiwności i był to typowy "skok na kasę". Po zainkasowaniu okrągłej już sumki nie mieli już motywacji by zrobić grę taką jaka powinna być w rzeczywistości. Żle nie jest, ale do P:T jej całe lata świetlne. Nie mniej - grę oceniam pozytywnie.

28.02.2017 12:23
odpowiedz
el.kocyk
120
Legend

jak rozumiemjak dodalem jakas bęte do steam (z KS) to juz pelny produkt tez tam bedzie I nie moge odsprzedac? po tylu latach od wsparcia wolalbym wersje na ps4 (a niestety nie udalo sie im tego dodac choc pare tygodniu temu niby probowali)

28.02.2017 12:26
odpowiedz
1 odpowiedź
r_ADM
188
Legend

I jeszcze jedno. Czy pudelkowa wersja PC zawiera tylko polska wersje czy jest tez mozliwosc zainstalowania wersji angielskiej?

28.02.2017 12:32
2
odpowiedz
Nolifer
111
The Highest

Czegoś takiego właśnie oczekiwałem, jest bardzo dobrze, chociaż miałem pewne obawy, ale ostatecznie wyszło tak jak powinno. :)

28.02.2017 13:34
odpowiedz
4 odpowiedzi
Kamook
56
Konsul

A co, wersja PC-owa nie ma aczików i sterowania padem ?

post wyedytowany przez Kamook 2017-02-28 13:34:11
28.02.2017 13:47
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Tuminure
90
Senator

"aby w zarodku zdusić zarzewie nadchodzącego konfliktu" - co? Chodzi o to, że zduszamy początkową fazę początkowej fazy?

28.02.2017 15:24
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Gosen
94
Pretorianin

Czy ja wiem czy aż tak dobrze? Na początku w Tormencie nie było wiadomo praktycznie nic, tajemnica odkrywana powoli, a tutaj dialogi jakieś takie... czegoś w nich brakuje, od razu wiadomo o co chodzi, nie ma żadnego poszukiwania, praktycznie większość istotnych kwestii jest wyjaśniania w pierwszych rozmowach, reszta to szczegóły. Wszystko jakby podane na tacy i trochę niewykorzystanych elementów, bo co z tego, że potrafię czytać w myślach, jak nie przekłada się to na rozmowę?

28.02.2017 15:51
3
odpowiedz
Trygław
32
Pretorianin

Odnoszę wrażenie, że obecnie producenci "oldskulowych" crpg starają się podbić wartość gry za pomocą ilości zaimplementowanego w nie tekstu. Poniekąd to słuszne założenie do momentu, w którym ów tekst jest związany z samą rozgrywką a nie dodany na zasadzie im więcej tym lepiej. PoE, Tyranny czy obecnie TToN mają znacznie więcej tekstów niż spójności czy wartości do ich zawartości w do stosunku rozgrywki. Osobiście wolę czytać książki niż gry ale to kwestia gustu.

post wyedytowany przez Trygław 2017-02-28 16:06:46
28.02.2017 16:15
odpowiedz
el.kocyk
120
Legend

czy ktos ma wersje z KS?
czytam w mailu od nich:
I already used my beta key on Steam. Do I need to use a new key?
If you already have the beta/early access version of Torment installed, you do not need to use a new key – the game in your Steam library should update to the final version automatically (provided you have auto-updates turned on in Steam).
As a free bonus, since beta Steam keys auto-update to the final game, this means any backers who got the beta separately will get a bonus game key. You are welcome to give this one to a friend or family member if you wish. Consider it a special thanks for backing at a higher pledge level!

i ja wlasnie mam juz dodana bete, ktora teraz sie aktualizuje
a w portau dla backersow widze jest klucz gry..i nie wiem teraz czy to ten sam, czy powinienem miec jakis inny zeby komus dac?

28.02.2017 16:45
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
ligant
20
Centurion

"Wasteland 2 stanowi dowód na to, że ekipa Briana Fargo nie bez powodu nie mogła przez lata wyjść z cienia – postapokalipsa w jej wykonaniu była pod wieloma względami technologicznie zacofana i zwyczajnie brzydka, a przy tym płytsza od strony mechaniki, przynajmniej w momencie premiery, niż chociażby kultowy Fallout 2."

Zabawne bo fallout 3 też był technologicznie zacofany ( jak na grę z 2008 roku ) i płytszy mechanicznie od fallouta 2, co naturalnie golowi nie przeszkodziło dać mu 9/10...

Jeszcze bardziej zabawnie jest gdy ktoś kto chwalił serpent in the staglands za grafikę pisze jaki to Wasteland 2 jest brzydki i technologicznie zacofany.

post wyedytowany przez ligant 2017-02-28 16:45:45
28.02.2017 19:12
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Black Star
44
Centurion

Niby wszystko ok, ale na przykład w recenzji na Polygamia już tak różowo nie jest. I przytoczone tam argumenty trochę mnie niepokoją. W tamtej recenzji autor pisze o rozciągniętych na siłę patetycznych opisach, i bohaterach z którymi bardzo ciężko się utożsamiać. Brakuje tu trochę humoru tak subtelnie wyważonego jak w Tormencie, przez co ci poboczni bohaterowie wyszli za mało ludzcy.
Tak jak ktoś pisał wyżej, dobrze jeżeli gra ma dużo tekstu i dużo głębi którą chce pokazać, ale niedobrze jak gra ma tylko i wyłącznie pierdyliard bezsensowych i nudnych dialogów i nic poza tym. Tides of Numenera na pewno przejdę i wtedy się zobaczy.

28.02.2017 19:52
1
odpowiedz
1 odpowiedź
marcing805
122
PC MASTER RACE

Warto wspomnieć, że gra na konsolach( przynajmniej PS4) jest niedopracowana. Działa w 20 klatkach a sejwy ładują się po 2 minuty.

28.02.2017 19:56
1
odpowiedz
taffer33
23
Centurion

Jak tak was czytam to coś czuję, że kolejny cRPG po PoE i Tyranny, gdzie do perfekcji zabraknie ciekawych towarzyszy. W obu wymienionych przeze mnie grach byli w zamyśle może i intrygujący, ale poprowadzeni w ekstremalnie nudny i żmudny sposób (żadnych fajnych relacji, banterów, wszystko sprowadza się do zadania setek nudnych pytań i uzyskania odpowiedzi jak z encyklopedii). A w Tormencie taki romasik z Anną, czy właściwie każda rozmowa z Morte to było po prostu arcydzieło gatunku. Eeeech, Harebrained, dawać kolejnego Shadowruna, bo tylko wy pokazujecie jak powinnny wyglądać dialogi i opisy w grach.

28.02.2017 21:05
odpowiedz
9 odpowiedzi
Elvenking1994
18
Chorąży

Polecam recenzję na polygamii, bo jak się okazuje tak kolorowo wcale z "nowym" Tormentem nie jest.

28.02.2017 21:05
😐
odpowiedz
2 odpowiedzi
kuba1711
92
Ten post może kłamać?

Niestety do było do przewidzenia... Czyli na razie pudełko trzeba odstawić na półkę i poczekać z miesiąc czy dwa aż naprawią co trzeba. A korci jak jasna cholera :/

01.03.2017 01:31
😒
odpowiedz
2 odpowiedzi
topyrz
61
pogodnik duchnik

Brak 100% "spójnej wizji artystycznej", nierównowaga w testach pod koniec rozgrywki oraz brak obiecanej zawartości. Przynajmniej te 3 fakty bezspornie wskazują, że znowu mamy do czynienia z niedokończonym tytułem.

01.03.2017 09:05
odpowiedz
3 odpowiedzi
Tuthrick
23
Centurion

Pillars of Eternity okazało się dla mnie fajne, Tyranny jeszcze lepsze i wygląda na to, że Torment: Tides of Numenera kontynuuje tą passę. Gra już czeka na dysku, tylko kurcze na razie czasu wolnego zbyt mało.

To będzie chyba jeden z pierwszych cRPGów, który spróbuję przejść bez wczytywania gry w ogóle (ze względu na możliwość kontynuowania po porażce oraz śmierci), jakkolwiek chęć sprawdzenia innych ścieżek nie byłaby ogromna.

01.03.2017 16:23
👍
odpowiedz
Pshemeck
55
Semper Invicta
9.5

Gra niemal perfekcyjna. Oczywiście, mówię po rozegraniu 6 godzin, więc zostawiam sobie mały margines.
Jeden mały minusik za portrety postaci, są po prostu brzydkie.
Drugi troszkę mniejszy za walkę, bo raz że da się jej w większości uniknąć, a dwa że można było się tego spodziewać. W końcu to Troment.

01.03.2017 16:45
odpowiedz
5 odpowiedzi
zanonimizowany1213054
3
Konsul

A czy to prawda że obsługi pada od x360 nie ma i tylko DS4, ONE i Steamowy są obsługiwane?

01.03.2017 21:49
odpowiedz
Zarek00
86
Dziad Borowy

Ja na razie na brak walki narzekał nie będę bo jestem na zbyt wczesnym etapie ale już mnie szlag trafia przez pewną upierdliwość. Poruszanie się po korytarzach to istny ból dupy. Nie można ustawić drużyny w poprzek horyzontalnie zorientowanego korytarza jeśli przesłania go jakaś ściana i widoczny jest jedynie kawałek podłogi. No kuźwa gęsiego mości panowie! Jak to przeszło w produkcji to ja nie rozumiem. Przecież znikające ściany to patent stosowany do cholery już w ubiegłym wieku (chwilami odnoszę wrażenie, że ludzie którzy "testują" te gry robią to tylko po to, żeby mieć o czym pie***ić na youtube.A developerzy udostępniają im je, żeby pier***li o nich na youtube). Fakt, że po kilku godzinach gry moja postać ma dalej 1 lvl pominę, może jest w tym jakiś głębszy sens.

post wyedytowany przez Zarek00 2017-03-01 22:03:32
01.03.2017 22:10
1
odpowiedz
eninede
2
Junior

Zaczałem grac i musze powiedziec, ze czuc te sama filozoficzna glebie co w Planescape'ie co jest zreszta ogromnym plusem. Specificzny swiat robi ogromne wrazenie. Ale, ze jestem wielkim fanem/fanatykiem starego P:T musze opisac wady. Zbyt wiele jest niedociagniec jak dla gry tej wielkosci: wszystkie postacie sa jednakowe (wysokosc, sylwetka), wszystkie uzywaja chyba tez pajaczka przez co wszystkie stoja nienaturalnie wyprostowane z rekoma odchylonymi do tylu i "motylem" na plecach. Nie ma ludzi grubszych, chudszych, wyzszych, nizszych... wsyzscy sa tacy sami. W miastach brakuje ludzi... zycia (tragedii nie ma ale w starym Planescape'ie np na targowisku bylo czuc o wiele bardziej rumor/ruch chocby poprzez dzwieki rozmow itd). Mapa bez mozliwosci przeniesienia sie w klikniete miejsce? Przeciez to absolutna podstawa. Tury zamiast aktywnej pauzy? Nic to nie wnosi do gry bo Fallout Tactics to to nie jest, a i nawet jakby to pol ruchu brakuje. No i te enigmaty, ktore sa niczym innym jak swoistymi potionami/scrollami/zakleciami jednokrotnego uzytku tyle, ze inaczej sie nazywajace. Ta gra zarobila 5 razy wiecej niz docelowo zakladano, wiec gdy bede juz gleboko w "tym lesie" mam nadzieje, ze dostrzege ten 5mln dolcow.

01.03.2017 22:14
odpowiedz
Aen
171
Anesthetize
9.5

Na razie jest wspaniale. Klimat wylewa się z ekranu, gram chyba 5 godzinę, a zobaczyłem dopiero z 4-5 lokacji. Knajpa psioniczna jak żywcem przywołała w głowie obraz Pod Gorejącym Człekiem, zwłaszcza że w środku jest jeden z tamtejszych bywalców :)
Dla fanów Planescape - Obowiązek.

01.03.2017 23:59
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
zanonimizowany1101535
23
Generał

Przeczytalem recenzje, ale mnie ona nie przekonuje. Po pierwsze jak wierzyc komus, kto nie lubi Tyranny, przeciez to chyba najlepszy rpg ostatnich kilku lat.
Po drugie, obejrzalem recenzje Karaka z ACG (chyba moj ulubiony recenzent) i po zobaczeniu gry w ruchu widze, ze nie przekonuje mnie ta ona zupelnie swoim wygladem. Lubie klimatyczne miejscowki, ale tu jest raczej brzydko i nieciekawie. Portrety to porazka. Ooglnie cala warstwa artystyczna imo niedomaga. Czy naprawde inXile nie potrafi zrobic ladnej schludnej grafiki? I tak widze progres, bo Wasteland 2 byl przeokrutnie brzydki, tu jest troche lepiej. Obsidian robi znacznie ladniejsze gry na tym samym silniku (w Tyranny czy Pillarsy az chce sie grac patrzac na screeny, tutaj od razu odstrasza). Nie podoba mi sie tez, ze jak podswietlimy przedmioty/ludzi to caly ekran napacka "artystycznymi" napisami z tymi podkresleniami i calosc jest nieczytelna.
Po trzecie co tu duzo mowic, albo juz lata nie te, albo mnie czytanie z ekranu nie porywa. Jasne Planescape Torment to legenda i swietna gra i kiedy w nia gralem to ilosc tekstu mi nie przeszkadzala, ale jedna taka wystarczy. Juz przy okazji PoE i Tyranny mialem troche dosc czytania, a tu jest jeszcze wiecej. Nie zacheca mnie to. Nie zachecaja tez inne negatywne/przecietne recenzje (chocby ta z Poly), wytykajace wady, bugi i inne niedociagniecia. Chyba na Golu zbytnio zachlysnieto sie tym tytulem.

Na plus mechanika kryzysow, mozliwosc przejscia bez walki (ktora jak sie okazuje tez jest taka sobie) i stosunkowo krotki czas gry, nie lubie gier ktore trwaja 30+ godzin, nawet rpgow. Czasu nie mam raz tego przejsc, a juz nie mowiac o ponownym graniu i innych wyborach. 20 godzin na Tides wydaje sie ok.

Podsumowujac, chyba inXile nie dalo rady udzwignac legendy Tormenta. W sumie sie nie dziwie, bo W2 byl wyjatkowo slaby. Gdyby Obsidian sie za to zabral, moze bylby hit. A tak srednia na MC w zaleznosci od platformy to 76-83 (pewnie jeszcze pojdzie w dol), czyli gra ok, ale szalu nie stwierdzono.
Co do kupna to jestem w rozterce, ale za taka cene to bardziej na nie. Moze kiedys, ale poki co poslucham ACG i poczekam az stanieje. Jest w co grac (swietny Nioh, Horizon), a za niedlugo wychodzi tez Nier (pierwsze recenzje juz sa, powyzej 90) i nowy Mass effect.

post wyedytowany przez zanonimizowany1101535 2017-03-02 00:09:48
03.03.2017 09:24
1
odpowiedz
SpoconaZofia
22
Konsul

Osobiście jestem zadowolony z gry .Przedmowa Colina McComba z "przewodnika podróży" trafiła do mnie. "Naszym celem nie było stworzenie historii, która przyćmiłaby PS:T, ani dokładne powielenie doświadczenia, jakim był dla graczy pierwowzór. Zależało nam po prostu na stworzeniu godnego następcy. Torment:Tides of Numenera to gra science fantasy dla jednego gracza, w której szczególny nacisk położono na fabułę".

05.03.2017 05:03
odpowiedz
futureman16
28
Generał

I chyba odpuszczam grę może kiedyś na laptopie przy zbyt duzej ilości czasu.

05.03.2017 20:51
1
odpowiedz
MasteRofNumberS
1
Junior

Powiem tak, Tormenta mam już za sobą i najwidoczniej jedno przejście mi wystarczy. Co widzę w tej grze? Na plus zasługuje tworzenie postaci i samo zarządzanie tym jak się wykorzystuje skille, można mieć atrybut a można go nie mieć i dołożyć trochę gemów intelektu. Samo wykorzystanie tego w grze? Wszędzie, dosłownie wszędzie można tego użyć, więc gra naprawdę wynagradza niekiedy inwestowanie w dane atrybuty. Planescape torment przeszedłem dość niedawno jako że należę do młodszego pokolenia. Ale nie odrzuciła mnie grafika ani nic, grało się dość przyjemnie, a fabuła miodzio. Tutaj mamy walkę (na szczęście omijalną), która jest po prostu nudna. Nie trudna, nie wymagająca, nie taktyczna, dla mnie była nudna, ale sam nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie co tak męczy, może zły balans? Bezużyteczne enigmaty? Oprawa graficzna mnie nie obchodzi, ale interakcje z drużyną kuleją strasznie. Jeśli kogoś nie straszą ściany tekstu i faktyczne pieprzenie o niczym to może uzna to za dopracowane, ja uznałem te postacie za płytkie, ot nic nadzwyczajnego. No więc pomyślałem, że ta gra fabułą stoi, ale i tu pozostał niedosyt. W Tyranny czułem ten konflikt, te relacje między npc a bohaterem, edykty miały tam moc (chociaż niewykorzystaną), enigmaty wypadają blado przy tym, bardziej przydają się artefakty jak już by się ktoś zastanawiał. Główna oś fabularna gry jest nader często zawalona bezsensownym tekstem, zbyt przewidywalna, a w połączeniu z "głębią" postaci nie wywiera na mnie przesadnego wrażenia. Ot idę gdzie mnie zadania poniosą, niby jest ten patos, ale ciężko go dostrzec, bez zadań przynieś i zanieś się nie obejdzie oczywiście. Podsumowując tak szybko jak przeszedłem tak szybko zapomnę, następnym razem muszę trochę poczekać z zakupem, gra warta zapłacenia tych 120, ale jakbym ją przechodził z 2 razy, a o niej raczej zapomnę. Mimo wszystko solidne RPG z fabułą są zawsze mile widziane, wiec mogę zrozumieć te wysokie oceny. ;D

08.03.2017 11:54
😡
1
odpowiedz
CHam-solo
14
Legionista
6.0

Podobno sukcesor Planescape Torment.
Niestety nie jest tak różowo. Jedyne co łączy oba produkty to: Torment w tytule, nieśmiertelność protagonisty i kilka jawnych zrzynek

+plusy+
klimat pierwszej połowy gry
setting 9 świata
lokacje (niebędące wykwitem) są naprawdę fajne
interesujący system walki, trochę powolny ale daję radę
odpowiednia długość gry, jedno przejście na 25h, gdyby było dłużej byłoby nie strawnie
latająće chomiki w bańkach

-minusy-
poziom trudności, tzn jego brak
główna linia fabularna ssie i nie połyka
wykwit - moim zdaniem najgorsza lokacja ever
nudni towarzysze i ich deficyt
drobne błędy techniczne
grafika i animacje, przede wszystkim portrety
obiecywali Fronczewskiego a dostał tylko kilka zdań
limit doświadczenia 4 level, serio?
kopia niektórych rozwiązań prosto z oryginalengo tormenta, tylko ze zmianą nazw (vide: cienie a fragmenty rozpaczy)

Jeśli kochasz inexile i łykasz hype na indie cprg jak pelikan kupuj w ciemno - 10/10
Jeśli grałeś w Planescape: Torment w zeszłym miesiącu, odpuść sobie nowego tormenta. - 6/10 i poczekaj na wersję gold/extended czy jakąkolwiek inną.

I tak polecam

09.03.2017 18:14
😡
1
odpowiedz
Kolborano
2
Junior

Wiele jest rzeczy ciekawych w tej grze jak fantastycznie wykreowany świat ale ilość niedoróbek w stosunku do ceny i faktu, że to projekt z kickstartera sprawia, że tej grze nie można zwyczajnie dać więcej niż 5 po premierze. Mniejsze i większe błędy gry, błędy i braki w tłumaczeniu, fatalna końcówka, prymitywny wręcz system ekwipunku i waluty. Pod koniec gry miałem ponad 6k błyszków i kompletnie zero możliwości ich spożytkowania, ponieważ ostatni kupiec oferuje nam przedmioty... za darmo. Mało przydatne enigmaty z których ostatecznie prawie w ogóle nie korzystałem w trakcie gry, czyli mechanika ze zmarnowanym potencjałem. Ja rozumiem też że jest to retro gra, mająca nawiązywać do klasyki gatunku ale jeżeli po kickstarterze gre się wycenia na 128 zł w górę a przy rozmowach nie ma nawet głupich portretów osoby z której rozmawiamy a dorzucimy jeszcze błędy i niedociągnięcia opisane wyżej to gra jako produkt jest po prostu próbą naciągnięcia potencjalnych nabywców. Nie mam problemów co do grafiki czy ilości tekstu - to jest właśnie taki rodzaj gry dla odpowiedniego odbiorcy ale mamy 2017 rok i jak za taką cenę mogli się na prawdę lepiej postarać, dodając chociażby wspomniane portrety postaci. Tak, byłem zafascynowany poznawaniem kolejnych zakamarków świata Numenery ale spadki wydajności przy pewnych momentach, braki i błędy w tłumaczeniu kompletnie zabijały klimat jaki w między czasie został zbudowany. Pochwalając ten tytuł tylko pozwalacie na to aby takie niedoróbki były tolerowane przez nas konsumentów. Planescape Torment i Torment Numenera łączy tylko i wyłącznie słowo "Torment" bo Numenera jest przy oryginale jak mały chorowity braciszek podłączony pod kroplówkę, którą w tym momencie jest m.in redakcja GoLa. Dla mnie jest to strata pieniędzy i czuję się zawiedziony tym co miało być a co faktycznie dane było mi zobaczyć. O dziwo też każda negatywna opinia na temat tej gry jest praktycznie z automatu oceniana negatywnie co daje mi wrażenie, że tylko dzieci lub osoby o małym szacunku do własnych pieniędzy siłą będą broniły tego tytułu. Zachłysnęliście się widmem klimatu i "inteligencji" czy "kulturalnego" zachwytu jaki towarzyszy fanom takich produkcji? Przejdzie wam jak przejdziecie całą grę albo zaczniecie zarabiać własne pieniążki.

post wyedytowany przez Kolborano 2017-03-09 18:21:45
10.03.2017 16:20
5
odpowiedz
eninede
2
Junior
7.5

No i zaliczona !!! :) Mogę w końcu napisac o grze w całokształcie. Nie jestem jednak w stanie ocenić tej gry inaczej niż porównując ja do Planescape Torment.
Podobnie jak u starszego brata w "Tides of numenera" jest "w cholerę" czytania i czytania... i czytania !!! ;) Byłem jednak gotowy by poznać 9 świat dokładniej, w końcu sama idea wydaje się fantastyczna.
Ciekawe też były te pseudo-filozoficzne ;) dywagacje. Mam jednak wrażenie, że zaczepienie o "tę" właśnie myśl przewodnią gry było troche niebezpieczne i mieszane odczucie wywarło na mnie samo przesłanie (mam wrażenie ukryte) filozofii gry. I tak w P:T było to niewinne "Co może zmienić naturę człowieka" tak w "ToN" niebezpiecznym wydaje się już pytanie "Co warte jest ludzkie życie"... później w grze sugerując różne alternatywy odpowiedzi, które mogłyby być różnie interpretowane.
Nie wiem czy ktoś się ze mna zgodzi... ale mysle też, ze gra jest po prostu... krótka. A wydłużona została jedynie sztucznie przez mase tekstu, na którego czytanie poświęcić trzeba dużo czasu. Porównując do P:T, mniej jest w niej dostępnych lokacji. Duża część lokacji zaprezentowanych na trailerach jest po prostu śmiesznie "mała" (i był to jedynie "chwyt marketingowy" pokazując screenshot jakiegoś miejsca). Wierzyłem w ogromny "wodny świat", który okazał się... no właśnie. Miałem nadzieję na rozbudowany kosmiczny/astralny świat, który był jedynie małymi instancjami.
Mniej chyba jest tez questów. Po stworzeniu bohatera "inteligentnego" wiekszość zadań możnaby chyba rozwiązać rozmawiając... "wszędzie" z "każdym" - najłatwiej wybierając z listy najdłuższą wypowiedź i dla "odmóżdzenia" brakowało przymusowych starć z przeciwnikami. W całej grze walczyłem... 3 razy???... i nigdy nie zaczepił mnie żaden "zbir", a co najśmieszniejsze... w ostaniej "potyczce" z Rozpaczą żaden z członków mojej drużyny nie udeżył przeciwnika (bo nie musiał) ani razu. Mimo, że miałem w drużynie Glewię i Szelmę ich "wojenne umiejętności" wykorzystywałem jedynie do otwierania drzwi i niszczenia obiektów :P :D.
Jeśli chodzi o grafikę to rysowane lokacje są bardzo ładne i szczegółowe. Największe wrażenie wywarł na mnie Wykwit. SUper pomysł organicznego będącego żywym tworem miasta. Wszytkie pozostałe miejsca wykonane po prostu ładnie. Mimo to w 2017 roku z budzetem 5mln dolarow od gry RPG chciałoby się więcej... dużo więcej (tym bardziej gdy ma sie ta informacje, ze pelnoprawna gra miala juz powstac za 900tys, a sama ToN wykorzystywała już wcześniej sprawdzony silnik). I tak mimo ładnych lokacji... brakuje w nich animacji, które nadały by miastom życia. Wszystko wydaje się statyczne, a miasta wydają się w jakiś sposób wypustoszałe. Wrażenie to pogłębia możliwość oddalenia kamery, która pokazuje nam duży obszar z stojacymi w miejscu (czesto w grupach) postaciami. Az chciało by się zobaczyć chodzących klientów (na rynku) i bawiące się dzieci (na klifach) lub wiwatujacych/buntujacych sie widzow egzekucji. Efekty specjalne chociażby "czarów" natomiast są niezłe. Ich jakości nie można niczego zarzucić. Brakuje jednak wyraźnej widocznej różnicy między tym słabszymi i lepszymi, w sumie odnieść można wrażenie, żę tych lepszych... nie ma. Umiejętności/skile kończą się na lvl 4 (SIC!!!). Szkoda też, że zachowanie postaci na ekranie jest nieadekwatne do opisu (postacie zwyczajnie stoja w miejscu mimo, że w tym czasie mają skakać, czołgać się itp... a jedyna sytuacja gdy opis odpowiada ruchom jest... śmierć). "Motion capture" jest wykonany natomiast bardzo dobrze. Postacie poruszają się tak jak powinny.
Brakuje bardziej rozbudowanego interfejsu, który w obecnym stanie jest bardzo ascetyczny (i mi przywiódł na myśl, że to jeszcze beta gry) w trybie czytania zapelniajacy pol ekranu. Az chcialo by sie zobaczyc inny dla poszczegolnych klas postaci (coś jak interfejs ras w starcrafcie). Brakuje portretów naszych rozmówców nawet tych najważniejszych. Brakuje mapy z możliwością przeniesienia w kliknięte miejsce. Brakuje bestiariusza (słyszałem, że twórcy będą chcieli dodać tę opcję później... ale to nie jest gra "na kilka razy"... przynajmniej w obecnym stanie).
Ekwipunek mógłby być obszerniejszy, bardziej różnorodny. Więcej broni, więcej pancerza. Szkoda też, że nie ma przemiotów, które wyróżniałyby się pośród innych swoją mocą i dostępnością. Dziwnym jest też fakt, iż mimo to, że możnaby zmienić pancerz członkom drużyny to taki nie istnieje... ??? Wyobraźcie sobie też, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;) Gdybym z kolei ich użył w tych niewielu potyczkach, trudność gry by nie istniała sprowadzając swój poziom do matematycznego 0 "zera".
Spodobały mi się natomiast niektóre części mechaniki rozgrywki. Nie jestem pewien czy dobrze zauważyłem, ale to od naszych poczynań/wyborów/dialogów (np uzywając retrospektorów) zależy późniejsza dostępność skili jakie moglibyśmy wybrać podczas awansu na wyższy poziom. Dziwnym jednak jest dodanie do gry tur i jedynym usprawiedliwieniem mogłyby się wydawać kryzysy w których bierze udział sama Rozpacz (i tylko ona, jako najpotężniejszy przeciwnik, który w normalnym trybie walki nie dałby nam żadnych szans... ten jej dmg ~ 456790 przy naszych "ogromnych" ~50 :D) i quest z wykradnieciem rdzenia (w ktorej to w jednym czasie trzeba było wykonać kilka czynności). W samych jednak turach (jeśli już są) brakuje też pol ruchu, przez co tworzy się pewnego rodzaju zamęt bo nie widać wyraźnej granicy ruchu (tym bardziej gdy stoimy za przeszkodą).
Nielogiczny jest także etap tworzenia postaci. Wybieramy klase, dobieramy specjalizacje, atrybuty... ale jaki ma to sens jesli budzimy sie nie wiedzac kim/czym jestesmy (tym bardziej jeśli wśród skili nie będziemy posiadali anastezy przypominającej nam o naszej "przeszłości")? Nasz tworca prawdopodobnie storzyl nas (jako "ostatnią wersje") doskonalymi... to najlepszym (i chyba najprostrzym) rozwiazaniem bylo by po prostu dać możliwość wyboru w trakcie już samej gry (tak jak to miało miejsce w starym P:t - gdzie to my podczas rozgrywki dowiadując się o sobie czegoś nowego mogliśmy wybrać to kim chcemy byc: wojownikiem, magiem czy zlodziejem), a dopiero to w które atrybuty wsadzilismy najwiecej punktów decydowało, w której klasnie sprawdzimy się najbardziej. Ale skoro chciano nam dac "rozbudowany" tryb tworzenia postaci to dlaczego nie ma mozliwosci wyboru zdjecia bohatera, jego glosu, "gabarytów" (przecież w samej grze nie ma żadnego nawiązania co do naszej fizyczności, a danie graczom takiej możliwości byłoby po prostu zaspokojeniem ich potrzeb). Niewazne czy jestesmy silnym Glewia, uniwersalnym Szelma, czy inteligentnym Nano - różnic nas bedzie jedynie ubiór. Z takimi mozliwościami jakie daje gra, też chciałoby się zagrać kimś innym niż tylko człowiekiem. W takim uniwersum możliwości są nieograniczone, a twórcy musieli mieć tego świadomość. Myślę jednak, że ich to przerosło... no chyba, że niebawem zobaczymy masę DLC uzupełniającyhc grę o to co powinna już posiadać na starcie... bo możliwości modyfikacji tej gry są teoretycznie nieograniczone. Ewentualnie można odnieść wrażenie, że twórcy grę mogli uprościć celowo - dostosowując ją do konsol. No ale to przecież nie jest gatunek pod pady !!!!!
Wyobraźcie sobie, że przez całą grę nie użyłem ani jednego enigmatu mając na uwadzę to że są to potężne przemioty i prawdopodobnie najlepiej byłoby je zbierać na bardzo trudnych przeciwników, których... nigdy nie spotkałem, co spowodowało, że od ilości samych enigmatów rozchorowali mi się bohaterowie :D ;)
Twórcy zagrali na naszej naiwności i był to typowy "skok na kasę". Po zainkasowaniu okrągłej już sumki nie mieli już motywacji by zrobić grę taką jaka powinna być w rzeczywistości. Żle nie jest, ale do P:T jej całe lata świetlne. Nie mniej - grę oceniam pozytywnie.

11.03.2017 21:10
😉
odpowiedz
Tupolew
21
Legionista

fajna ta gra. polecam.

13.03.2017 19:51
odpowiedz
Arturo1973
13
Legionista
7.0

Gra całkiem niezła, ale nie oszukujmy się - do klimatu Planescape Torment jej daleko. Pewnie sporo osób tęskniło za grą z takim klimatem jak PT. Ja też tęskniłem. I prawdopodobnie już nie będzie gry tak kapitalnej jak Planescape Torment.
Tides of Numenera to gra całkiem niezła, ale maksymalna ocena to 7. Planescape Torment to rzecz jasna 10.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze