Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 16 listopada 2006, 12:29

autor: Fulko de Lorche

Zapach papieru cz. III

Przełom wieku i tysiąclecia był decydujący dla wielu prasowych tytułów o grach. Mimo iż pluskwa milenijna okazała się jedynie sprytnym chwytem marketingowym i nie ona zadecydowała o losach niektórych gazet, dla wielu czasopism nadeszły ciężkie czasy.

Nienajgorszy debiut PC Games CD (ponad 33 tys. czytelników w 1998 roku) nie przyniósł wymiernych korzyści w kolejnych miesiącach działalności pisma. Teoretycznie wszystko przemawiało za powodzeniem periodyku – doświadczony skład redakcyjny (Piotr „Młynek” Młyński, Andrzej „C(w)alineczka” Cwalina, Krupik, Peyotl, Berger i inni), atrakcyjny wygląd (180 stron w pełnym kolorze), wiele ciekawych działów i profesjonalne opisy gier. Niestety, w odróżnieniu od konkurentów PC Games CD zamieszczał na płytkach jedynie dema. Czy to brak pełnych wersji był przyczyną niewielkiej popularności czasopisma? Być może, w każdym bądź razie jeden z najlepszych magazynów growych na polskim rynku po zaledwie roku egzystencji upadł.

Action Plus przeszedł niezwykłą metamorfozę, co jednak nie uchroniło go przed upadkiem. Zastanawiająca jest również porażka PC Games CD.

Jeszcze krócej oddychał branżowym powietrzem periodyk PC Solution , wydawany przez niezmordowane Computer Graphics Studio. Kontynuując tradycje kultowego autochtona – Computer Studio , pismo zawierało szczegółowe poradniki, solucje i tipsy na PC. Nie zachwyciło jednak wystarczająco graczy i upadło na początku 2001 roku, wydając zaledwie 5 numerów.

Kolejnym czasopismem, które nie wytrzymało konkurencji z najlepszymi, było IO . Po początkowej „bidzie z nędzą”, jaką prezentowało premierowe IO , przyszedł czas na ulepszenia. Miesięcznik zwiększył do setki liczbę stron, podrasował szatę graficzną i zainwestował w lepszy papier, ale szczerze mówiąc, niczym specjalnym nie zaskakiwał. Ot, taka sobie gazetka, tworzona przez mało znany skład, w której na dodatek korektor publicznie szydził sobie z nieporadności językowej redaktorów. Z jednej strony to dość oryginalne podejście było nawet zabawne, ale z drugiej – obniżało poważnie rangę samych recenzentów. No bo jak traktować poważnie faceta, który nie umie poprawnie sklecić paru słów po „polskiemu”?

To, czym IO przyciągało i jednocześnie zwodziło czytelników, były pełne wersje gier na Coverach. Dlaczego zwodziło? Bo każdy jeleń pokroju Fulko dawał się skusić na zakup czasopisma po tym, jak przeczytał na okładce zdanie: „5 pełnych wersji gier i 5 pełnych wersji programów!”. Niech żyje reklama! Trochę smutno się człekowi robiło i zęby głośno mu zgrzytały, gdy owe „pełne wersje” okazywały się albo freeware’owymi wprawkami średnio utalentowanych amatorów albo starociami mającymi więcej lat, niż mój wysłużony Fiat. Za takie atrakcje na CD czytelnicy odpowiednio „podziękowali” IO – po dwóch latach męczarni upadło w grudniu 2000 roku.

Po lewej Lara, po prawej Lara. Nie pomogła żadnemu z obu pism przetrwać.

Jeden z najkrótszych stażów na polskim rynku zanotował Maniak , tworzony przez redaktorów z PSX Extreme . Podtytuł „serwis informacyjny” był jak najbardziej na miejscu, bowiem magazyn był nastawiony na przedstawianie jak największej liczby gier, a nie na ich szczegółowe testy. Dzięki temu można było upchać notki nawet 200 tytułów! Mimo niezbyt długich tekstów, większość gier oceniało kilku autorów, nieraz różniących się w opiniach. Bardzo podobał mi się layout tego czasopisma, a szczególnie odmienne tła dla każdej platformy sprzętowej.

Na minus Maniaka zaliczyć można luzacko-niepoważny styl, przeniesiony żywcem z PSX Extreme. Niektórych czytelników (np. mnie) dobijały idiotyczne miny redaktorów na miniaturkach zdjęć czy ich komentarze. Nieludzko bezsensowny był także dział Hyde Park, zawierający zbiór tekstów, będących wypocinami ludzi na żywca nie mających o czym pisać. Oczywiście, kto nie chciał, nie musiał tego czytać, dlatego zestawiając wady i zalety Maniaka , przynajmniej u mnie wychodziło na plus. W związku z tym byłem chętny kupować to pismo regularnie, ale chyba tylko ja. Po trzech numerach Maniak upadł.

Zapach papieru cz. II
Zapach papieru cz. II

Wysyp nowych czasopism o grach w „złotym pięcioleciu” stanowił poważny problem i ostrzeżenie dla starszych wydawnictw, zadomowionych już na rynku. Środowisko czytelników nie jest bowiem z gumy i jeśli jedni przyciągną ich do siebie, to inni na tym stracą.

Zapach papieru cz. I
Zapach papieru cz. I

Historia pism komputerowych w Polsce sięga czasów PRL-u, historia magazynów o grach jest nieco młodsza, choć równie bogata. W pierwszych latach komputeryzacji w Polsce nikt nie ryzykował tworzenia i wydawania czasopisma o grach.