Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 7 maja 2022, 09:30

autor: Jan Tracz

Filmy znienawidzone przez swoich reżyserów

Kiedy jesteś artystą, masz podobno prawo do nienawiści wobec swoich dzieci (dzieł). Prezentujemy listę dziesięciu reżyserów, którzy nie przepadają za swoimi własnymi tytułami.

Może się wydawać, że wykonywanie zawodu reżysera jest spełnieniem marzeń. Możesz kręcić, co tylko ci się podoba, pracujesz ze znakomitymi aktorami, masz szansę zdobywać najważniejsze dla branży nagrody. Okazuje się jednak, że nie jest to wyłącznie droga usłana różami. Wiele czynników może wpłynąć na pracę przy filmie. Frustrujący producenci, brak czasu, problemy z funduszami, ekipa filmowa, z którą trudno się dogadać, albo niewdzięczny temat scenariusza.

I nawet jeśli jakimś cudem dokończysz dany tytuł, to później nie będzie on dla ciebie ukochanym dzieckiem, a raczej bękartem, którego nawet nie zechcesz odwiedzać. Ktoś mógłby uznać, że to porównanie jest na wyrost, ale reżyserzy naprawdę potrafią swoje filmy… nienawidzić (tak jak mówi tytuł tego zestawienia). Oto lista dziesięciu reżyserów, którzy wręcz nie chcą słyszeć o niektórych swoich dokonaniach filmowych.

Obcy 3 – David Fincher

  1. Gatunek: horror science-fiction
  2. Rok produkcji: 1992
  3. Gdzie obejrzeć: Chili, Rakuten, vod.pl

Startujemy z trzecią częścią popularnej serii science-fiction, Obcy. Chodzi mianowicie o epizod wyreżyserowany przez Davida Finchera, który nieco podzielił największych fanów tej opowieści rodem z najstraszniejszego horroru. Reżyser takich filmów jak Siedem czy Fight Club czuje prawdziwą nienawiść, kiedy wraca myślami do tego, jak wyglądała praca nad Obcym 3. W końcu, jak stwierdził, „to wszystko było okropne. [Kręcenie tego filmu] to najgorsza rzecz, jaka przydarzyła mi się w życiu!”. Jaka historia stoi za tymi słowami?

Nic dziwnego, że Fincher z rozżaleniem wraca do swojego debiutu filmowego. Jak sam wspomina, na przygotowanie miał jakieś pięć tygodni, do tego pracował z niedokończonym scenariuszem. Co więcej, podczas dwuletniej pracy nad filmem Fincher został zwolniony aż trzy razy! I nawet jeśli reżyser miał doświadczenie z pracy przy teledyskach, to musiała być to dla niego jazda bez trzymanki. W końcu, jak sam przyznał w 2009 roku, „nikt nienawidził tego filmu bardziej niż ja; do dziś nikt nienawidzi [tego projektu] bardziej niż ja”.

Trzeba też wspomnieć o fakcie, że Fincher nie miał wówczas wyrobionego nazwiska. Jego próśb zapewne nie brano na poważnie, a niektóre pomysły po prostu zbywano. Całe szczęście udało mu się dokończyć projekt, a następnie zdobyć wystarczająco dużo rozgłosu, aby móc skupić się na kolejnych filmach (które przyniosły mu rozgłos wśród widzów, jak i oklaski amerykańskich krytyków).