Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Felietony

Felietony 15 października 2019, 14:58

autor: Julia Dragović

Słodkie kotki, dzikie bajki, socmoderna i RPG-i.

Drama z Blizzardem, czyli jak chińska cenzura wpływa na popkulturę

Jak gusta chińskich władz i ich polityka wpływają na to, co zobaczycie w kinach i w co zagracie na konsolach. O co chodzi w aferze z Blizzardem? Dlaczego nagle wszyscy mówimy o Hongkongu? I dlaczego nagle wszyscy mówią o South Parku i NBA?

W wyniku zadziwiającego zbiegu okoliczności i niemal jednoczesnych, powiązanych ze sobą trzech afer jesteśmy świadkami chwilowej odwilży. Oto topnieje i kruszy się masywny stary lodowiec pod nogami wpływowych Chin. Chwilowo odsłaniają się trakty i połączenia, zwykle niewidoczne dla postronnego obserwatora. Możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a to, co z tą wiedzą zrobimy, będzie mieć wpływ na przyszłość.

Zgaduję, że znajdą się tacy, którzy jeszcze nie widzieli historycznego odcinka Miasteczka South Park pt. Band in China. Gdyby istniał sylabus dotyczący problemu negatywnego wpływu Chińskiej Republiki Ludowej na popkulturę, ten krótki seansik na pewno znalazłby się w wymaganiach wstępnych do owego „przedmiotu” (pozdrawiam wszystkich studentów; dacie radę, jeszcze tylko dziewięć miesięcy i wakacje). Ale nie istnieje. Zatem wstawiam odnośnik do wspomnianego odcinka tutaj i subtelnie sugeruję, byście go obejrzeli, najlepiej właśnie teraz (a potem tu wrócili) albo zaraz po lekturze tego artykułu. Właściwie... zrobicie, co będziecie chcieli. Prawda? Prawda.

Niechlubny bohater tego tekstu – Blizzard – ma za sobą kilka niezwykle trudnych dni. - Drama z Blizzardem, czyli jak chińska cenzura wpływa na popkulturę - dokument - 2019-10-17
Niechlubny bohater tego tekstu – Blizzard – ma za sobą kilka niezwykle trudnych dni.

Trzy afery – jedno źródło

Wyjaśnijmy, o jakich to trzech aferach wspomniałam powyżej. Po pierwsze, o tej związanej z Blizzardem i jego niechęcią do masek przeciwgazowych oraz niewygodnej polityki. Po drugie, o kontrowersjach wynikających z rzeczonego odcinka South Parku. I po trzecie, o historii jednego niefortunnego tweeta i NBA. Te trzy, nazwijmy to dyplomatycznie, sytuacje, są mniej lub bardziej połączone z protestami w Hongkongu. Bez wątpienia są też związane z Chinami, cenzurą, propagandą i pieniędzmi.

A musicie wiedzieć, jeśli jeszcze nie wiecie, że Chiny to dla europejskiej i amerykańskiej rozrywki finansowe eldorado. Tyle tylko, że aby zacząć korzystać z jego dobrodziejstw, należy zaprzedać duszę diabłu. Podpisać cyrograf Titeliturego. Albo – jak to przedstawia South Park:

You got to lower your ideals of freedom if you want to suck on the warm teat of China.

Czyli po prostu wybrać ścieżkę konformistyczną. I właśnie tę ścieżkę obrała zachodnia branża rozrywkowa, mająca – stety, niestety – ogromny wpływ na „naszą” popkulturę.

WAŻNE!

Kiedy w tekście piszę o Chinach (w jakiejkolwiek formie) jako o podmiocie decyzyjnym, za każdym razem mam na myśli wyłącznie aparat rządowy ChRL, nie zaś samych obywateli.

O co chodzi z Hongkongiem?

Co musicie wiedzieć, zanim zaczniecie lekturę? Przede wszystkim, czego dotyczą protesty w Hongkongu, bo to obecnie główny wspólny mianownik większości kontrowersji związanych z Państwem Środka – szczególnie tych dotyczących Blizzarda. Trwający od czerwca zryw rozpoczął się jako odpowiedź na projekt ustawy zezwalającej na ekstradycję obywateli autonomicznego (i bardziej wolnościowego) Hongkongu do ChRL. Ustawa wzbudziła obawy związane z prawami człowieka – mówiąc wprost, „niewygodni” ludzie mogliby zacząć znikać.

Wystarczył jeden chłopak w masce, by wywołać wielką międzynarodową aferę. - Drama z Blizzardem, czyli jak chińska cenzura wpływa na popkulturę - dokument - 2019-10-17
Wystarczył jeden chłopak w masce, by wywołać wielką międzynarodową aferę.

Opór społeczny był tak duży, że momentami na ulicach protestowały prawie dwa spośród siedmiu milionów mieszkańców. Maski przeciwgazowe, których używano do ochrony przed gazem łzawiącym (oraz ukrywania tożsamości), stały się symbolem ruchu, podobnie jak parasolki w protestach z 2014 roku. Administracja, licząc, że zniechęci to ludzi do wychodzenia na ulicę, zakazała zakrywania twarzy maskami. Bezskutecznie.

Jak to zwykle bywa, z czasem policja zaczęła używać siły. Jej brutalność rosła. Zachodnie media przewidywały, że Xi Jinping nie pozwoli sobie na najbardziej drastyczne środki, by nie przyćmić obchodów 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej, w końcu jednak użyto wobec cywila ostrej amunicji.

Mimo że we wrześniu projekt kontrowersyjnej ustawy anulowano, prodemokratyczne protesty trwają nadal, nie są one już jednak tak pokojowe. Protestujący walczą m.in. o uwolnienie aresztowanych, wszczęcie śledztwa w sprawie brutalności policji i wyciągnięcie konsekwencji wobec funkcjonariuszy oraz o dymisję Carrie Lam, szefowej administracji Hongkongu. Oficjalnie Republika przyrównuje te protesty do aktów terrorystycznych oraz separatystycznych.

Możemy zaczynać.

Nie rozumiem, czemu Blizzard wydał Warcraft 3 Reforged
Nie rozumiem, czemu Blizzard wydał Warcraft 3 Reforged

Wyczekiwany remake Warcrafta 3 trafił na rynek i... spotyka się z przyjęciem chłodniejszym niż iglica Lodowego Tronu. I szczerze mówiąc, nie rozumiem czemu Blizzard w ogóle zdecydował się wypuścić grę w takim stanie.