30 miesięcy i 2 dodatki później. Największa rewolucja w Diablo 4 zachodzi tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu

Odwiedziłem siedzibę Blizzarda, aby zagrać w nowy dodatek do Diablo 4: Lord of Hatred. Czeka nas wiele zmian w kluczowych mechanikach gry, ale Diablo 4 w końcu zmierza w dobrą stronę. Choć wydarzyło się to wszystko trochę zbyt późno.

Paweł Woźniak

1

Choć dodanie do Diablo 2 nowej klasy w postaci Czarnoksiężnika było czymś niespodziewanym, tak od dłuższego czasu wiemy już, że archetyp ten pojawi się też w pozostałych odsłonach serii. Jednym z tytułów, który zyska kolejnego bohatera jest oczywiście Diablo 4. Czarnoksiężnik przybędzie do Sanktuarium 28 kwietnia, wraz z premierą drugiego dodatku – Lord of Hatred. Jakiś czas temu miałem okazję odwiedzić siedzibę Blizzarda, by sprawdzić tę klasę w akcji i dowiedzieć się, czy nowe mechaniki faktycznie są w stanie naprawić grę. Dlatego pozwólcie, że wspólnie przyjrzymy się temu, co czeka nas w Diablo 4.

Czarnoksiężnik gwiazdą dodatku

Jednym z najmocniejszych punktów poprzedniego dodatku, Vessel of Hatred, była bez wątpienia klasa Spirytysty – chwalona za świeży koncept i dynamikę. Wszystko wskazuje na to, że Lord of Hatred podąża tą samą ścieżką, serwując nam bohatera, który ma szansę skraść całe show. Nowy Czarnoksiężnik to postać, której design Blizzard określa mianem „heavymetalowego buntu”. Twórcy sięgnęli głęboko do lore, przedstawiając go jako adepta zakazanych sztuk, ukształtowanego przez mroczną spuściznę Vizjerei – tych samych magów, którzy w przeszłości igrali z siłami, których nie powinni tykać.

Estetyka klasy jest ciężka, przemyślana i inna od Czarnoksiężnika z Diablo 2 – metalowe łańcuchy, wszechobecne płomienie i surowy, fizyczny wysiłek wkładany w okiełznanie chaosu. To właśnie zarządzanie chaosem definiuje rozgrywkę. Dlatego Czarnoksiężnik jest jedną z niewielu klas korzystających z dwóch zasobów jednocześnie – używa Gniewu, by siać zniszczenie, oraz Dominacji, by kontrolować przyzwane demony.

Czarnoksiężnik z Diablo 4 ma znacznie cięższy klimat. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment. - 30 miesięcy i 2 dodatki później. Największa rewolucja w Diablo 4 zachodzi tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu - dokument - 2026-03-05
Czarnoksiężnik z Diablo 4 ma znacznie cięższy klimat. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment.

Sercem rozwoju postaci jest tutaj system Odłamków Duszy. Gracz wybiera jeden z czterech głównych Odłamków, który definiuje jego archetyp i pasywne bonusy, wiążąc go z konkretnym demonicznym towarzyszem. Rzut oka na dostępne opcje pokazuje różnorodność:

  1. Legion – pozwala tworzyć fizyczne ciała demonów i kontrolować całą armię istot, zalewając wroga liczebnością.
  2. Szara Eminencja (Mastermind) – tu korzystamy z żarłocznego demona cienia, który pozwala na manipulację polem bitwy.
  3. Rytualista (Ritualist) – w tym wariancie poświęcamy naszego demona, rezygnując z aktywnego zwierzaka na rzecz potężnego wzrostu własnych obrażeń i skuteczności.
  4. Forpoczta (Vanguard) – dosiadamy ognistego rumaka, działając jak szybki taran, który rozbija szeregi wrogów i wywiera nieustanną presję poprzez mobilność.

Do tego dochodzi system Wariantów ekspresji, który pozwala modyfikować działanie konkretnych umiejętności. Możemy na przykład skupić się na „Rozjuszeniu” (przywołanie brutala niszczącego wszystko na drodze) lub skorzystać z „Diabelstwa Abaddona”, przyzywając potężnego demona z dwuręcznym mieczem, który dziesiątkuje wrogów.

Granie Czarnoksiężnikiem daje mnóstwo, momentami wręcz sadystycznej frajdy. W aspekcie feelingu walki Blizzard wciąż stawia poprzeczkę wysoko. W czasie walki dosłownie czuć ciężar każdego ataku – słychać pękające kości, widać wybuchające flaki demonów i rozbryzgi krwi. Animacje oraz udźwiękowienie to absolutna czołówka, co akurat w przypadku tej serii nie powinno nikogo dziwić.

Nowe miejsce akcji - Skovos

Nowe zabawki potrzebują jednak nowej piaskownicy. Lord of Hatred zabiera nas na legendarne wyspy Skovos – miejsce, które weterani Diablo 2 doskonale kojarzą jako mityczną ojczyznę Amazonek. Tym razem porzucamy ponure pustkowia na rzecz gęstej, dusznej dżungli i wulkanicznych wybrzeży. Deweloperzy podeszli do tego regionu w bardzo ciekawy sposób, kreując go na „kolebkę ludzkości”.

Demony na pewno okażą się przydatne w walce. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment. - 30 miesięcy i 2 dodatki później. Największa rewolucja w Diablo 4 zachodzi tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu - dokument - 2026-03-05
Demony na pewno okażą się przydatne w walce. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment.

Czuć tu zupełnie inny vibe niż w reszcie Sanktuarium. Architektura i otoczenie sugerują, że życie toczyło się tu dotąd w miarę normalnie. Mieszkańcy Skovos nie są, jak ludzie z Kiowosadu, zahartowanymi w boju survivalowcami, którzy na widok demona odruchowo sięgają po topór. Są cywilizacją dumną, ale nieprzygotowaną na nagły napływ piekielnych pomiotów. Ten kontrast między rajskim krajobrazem a brutalną inwazją buduje klimat zaszczucia w raju.

Ten bardziej „przyziemny” charakter regionu idealnie też tłumaczy pojawienie się nowej, zaskakującej mechaniki – wędkowania. Tak, dobrze czytacie. W świecie wiecznej wojny znalazło się miejsce na moment oddechu. Jeśli znudzi Wam się siekanie nowych potworów i kultystów, możecie wyciągnąć wędkę i zapolować na grubą rybę. Brzmi dziwnie w krwawym hack’n’slashu? Może trochę, ale w kontekście cywilizacji żyjącej z darów morza ma to sens i stanowi przyjemną odskocznię od ciągłej rzezi.

Talizmany i sety

Prawdziwa rewolucja zachodzi jednak tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu – w tabelkach i poszukiwaniu idealnych statystyk. W Lord of Hatred Blizzard wyciąga w końcu asa z rękawa w postaci systemu Talizmanów, który ma szansę nieco zmienić zasady gry.

Twórcy wyciągnęli wnioski z historii serii i tym razem nie każą nam poświęcać cennego miejsca w ekwipunku. W nowym dodatku otrzymujemy dedykowaną zakładkę, która działa niezależnie od naszego plecaka. Talizmany przywracają do łask legendarne Zestawy (sety), ale robią to w sposób, który naprawia jeden z największych błędów Diablo 3. Wcześniej, aby zyskać potężny bonus setowy, musieliśmy nosić konkretne, często słabsze elementy pancerza, co zabijało różnorodność buildów. Teraz zestawy budujemy wyłącznie w oparciu o Talizmany. Wilk syty i owca cała – możemy cieszyć się potężnymi bonusami za skompletowanie setu, a jednocześnie w głównych slotach pancerza wciąż nosić nasze ulubione Unikaty i Legendy.

Czy Diablo 4 zmierza w dobrym kierunku? Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment. - 30 miesięcy i 2 dodatki później. Największa rewolucja w Diablo 4 zachodzi tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu - dokument - 2026-03-05
Czy Diablo 4 zmierza w dobrym kierunku? Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment.

Kostka Horadrimów powraca

Lord of Hatred sięga też po rozwiązanie, które fani Diablo 2 darzą szczególnym sentymentem. Do gry powraca słynna Kostka Horadrimów, która ma za zadanie rozwiązać jeden z najstarszych problemów „czwórki” – poczucie bezwartościowości wypadającego łupu.

Już podczas transmisji z okazji 30-lecia serii Blizzard zaprezentował, jak Kostka ma temu zaradzić. Mechanika pozwoli nam wrzucać do środka przedmioty oraz materiały, by łączyć je w coś zupełnie nowego. Wśród ujawnionych opcji znalazło się między innymi:

  1. dodawanie losowego afiksu do przedmiotu;
  2. przerabianie trzech takich samych unikatów w jeden nowy;
  3. łączenie trzech przedmiotów tego samego typu w jeden nowy;
  4. ulepszanie wyposażenia rzadkiego (złotego) do poziomu legendarnego.

Wygląda więc na to, że w końcu rzadziej będziemy zostawiać „śmieci” na ziemi, bo nawet niepozorny sprzęt może posłużyć jako baza do transmutacji. Wszystkie te zabawki wykorzystamy w przebudowanym endgame. Blizzard wprowadza również bowiem „Plany Wojenne” – system, który pozwala graczom dosłownie zaprogramować własną ścieżkę progresji. Zamiast bezmyślnie biegać po losowych Lochach Koszmarów, zbieramy dane i układamy własny scenariusz działań, dobierając aktywności i nakładając na nie konkretne modyfikatory trudności i nagród, tak aby zbierać przedmioty bardziej przydatne pod naszą konkretną postać.

Odświeżone drzewko umiejętności pozwoli na znacznie głębsze kombinacje. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment. - 30 miesięcy i 2 dodatki później. Największa rewolucja w Diablo 4 zachodzi tam, gdzie hardkorowi gracze spędzają najwięcej czasu - dokument - 2026-03-05
Odświeżone drzewko umiejętności pozwoli na znacznie głębsze kombinacje. Diablo 4 Lord of Hatred, Blizzard Entertainment.

A skoro o buildach mowa – w Lord of Hatred limit punktów umiejętności wzrasta do 75, a same drzewka przechodzą gruntowny lifting. Pojawiają się „Węzły Mistrzostwa” na końcach gałęzi oraz pasywne synergie między różnymi kategoriami skilli. Pozwoli to nareszcie na tworzenie sensownych hybryd i sprawi, że rozwój postaci staje się znacznie głębszy już od samego początku gry. Całość dopełnia wyczekiwany od lat filtr łupów, który pozwoli nam odsiewać śmieci jeszcze zanim podniesiemy je z ziemi. Wygląda więc na to, że Blizzard w końcu przestał walczyć z przyzwyczajeniami graczy i dał im narzędzia, o które prosili od samej premiery.

Diablo 4 – 30 miesięcy i 2 dodatki później?

Ale przy tych wszystkich nowych zapowiedziach i zbliżającej się premierze dodatku ciężko się jest na chwilę nie zatrzymać i podyskutować o tym, co od 2023 roku dzieje się z Diablo 4. Bo patrząc na nowe mechaniki, grając Czarnoksiężnikiem, obserwując wszystkie zmiany i wiedząc, że fabuła w końcu zmierza ku końcowi, nie mogłem się pozbyć pozytywnego wrażenia. Wrażenia, że Diablo 4 powoli, ale nieustannie zmierza ku lepszemu. Że jeszcze jedna nowa mechanika, jeszcze jeden nowy sezon i wszystko będzie takie, jakie powinno być na samym początku w 2023 roku. Tylko że wtedy dopada mnie nieco bardziej dołująca rzeczywistość. Od premiery gry minęło już 2,5 roku i gra dopiero teraz nabiera kształtów, o które gracze prosili od początku. I nie byłoby to większym problemem, gdyby Diablo 4 było grą darmową z opcjonalnymi mikrotransakcjami. Ale nie jest. Trzeba zapłacić zarówno za podstawkę, jak i za dodatki, które wprowadzają najciekawsze mechaniki do gry.

To prowadzi nas do dość gorzkiej konkluzji, która wybrzmiewa coraz głośniej. Diablo 4 stało się projektem „na raty”. Zapłaciliśmy pełną cenę za produkt premium, a w zamian otrzymaliśmy plac budowy, na którym deweloperzy po latach orientują się, co było nie tak, kiedy wiele osób od samego początku wskazywało oczywiste problemy. Spójrzmy prawdzie w oczy – systemy takie jak Loot Filter czy sensowne rzemiosło to nie są „innowacyjne ficzery”, którymi powinno się reklamować płatny dodatek. Bo dla konkurencji w postaci Path of Exile czy nawet Last Epocha to już raczej po prostu standard.

Kiedy patrzę na Lord of Hatred, widzę ogromny nakład pracy i faktyczną chęć naprawy błędów przeszłości. Ale widzę też metkę cenową. Aby cieszyć się pełnym, naprawionym doświadczeniem – z dwiema nowymi klasami, kompletnym endgame’em i mechanikami, które nie irytują – musimy wydać równowartość nowej gry AAA (licząc podstawkę i oba dodatki). I choć obecnie ta cena nie odstrasza aż tak bardzo, to osoby, które kupiły Diablo 4 w dniu premiery mogą czuć się dziś poszkodowane. Bo dopiero po 30 miesiącach (i dwóch dodatkach) gra zaczyna przypominać coś, o czym mogli marzyć.

Mimo to, nastroje w sieci powoli się zmieniają. Jeszcze rok temu dominowała wściekłość i memy o „martwej grze”. Dziś narracja przesuwa się w stronę ostrożnego optymizmu. Gracze, choć wciąż narzekają na monetyzację, doceniają, że Blizzard w końcu przestał walczyć z ich przyzwyczajeniami. Zamiast uparcie forsować swoją wizję, twórcy w końcu dali nam to, czego chcieli gracze. A historia Diablo 4 to fascynujące studium przypadku tego, jak potężna marka może próbować przetrwać taki kryzys tożsamości. Gra przeszła drogę od gigantycznego hype'u, przez bolesne zderzenie z rzeczywistością i masowy odpływ graczy, aż po mozolne odzyskiwanie zaufania. Lord of Hatred ma być kropką nad „i” tego procesu. Dla wielu będzie to moment powrotu do Sanktuarium, by sprawdzić, czy obietnice w końcu mają pokrycie w rzeczywistości.

Czy więc warto? Jeśli jesteście fanami serii, odpowiedź i tak brzmi „tak”, bo Diablo to wciąż niedościgniony wzór, jeśli chodzi o felling i płynność walki. Żadna inna gra nie daje takiej satysfakcji z wciskania klawiszy i patrzenia, jak hordy demonów zamieniają się w krwawą mgiełkę. Ale trzeba mieć świadomość, że ten obecny, bardziej zadowalający stan gry został osiągnięty olbrzymim kosztem – dosłownie i w przenośni. Istnieje duża szansa, że Blizzard w końcu dostarczy nam Diablo, na jakie zasługiwaliśmy w dniu premiery (albo przynajmniej bliskie tej wizji). Szkoda tylko, że musieliśmy na nie czekać 30 miesięcy i zapłacić za nie podwójnie. Miejmy nadzieję, że przy ewentualnym Diablo V wnioski zostaną wyciągnięte nieco wcześniej.

Diablo IV

Diablo IV

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 6 czerwca 2023
Diablo IV - Encyklopedia Gier
7.7

GRYOnline

6.2

Gracze

6.4

Steam

8.8

OpenCritic

Wszystkie Oceny
Oceń
Diablo IV: Lord of Hatred

Diablo IV: Lord of Hatred

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 28 kwietnia 2026
Diablo IV: Lord of Hatred - Encyklopedia Gier
Chcę zagrać

Paweł Woźniak

Autor: Paweł Woźniak

Od 2019 roku związany z GRY-OnLine, gdzie zaczynał jako autor newsów, a obecnie jest jednym z redaktorów tvgry. Obecnie interesują go przede wszystkim gry RPG, soulslike i metroidvanie, ale sporą część gamingowego życia poświęcił też produkcjom sieciowym. W grach ceni sobie głównie rozbudowane mechaniki rozwoju postaci oraz swobodę w działaniu, a na omawiane tytuły stara się patrzeć z różnych perspektyw. Od 2023 roku prowadzi również swój kanał na YouTube.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl