Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 27 stycznia 2019, 13:00

autor: Patryk Fijałkowski

Dziennikarz, pisarz i głupek. Lubi „St. Anger”. Ma jedną nogę krótszą, ale nie pamięta którą.

Porażki gatunku battle royale – te gry nie zjadły kurczaka

Nie wszystko złoto, co się... nazywa battle royale. Szczególnie gdy co drugi deweloper chce skorzystać z popularności takich gigantów jak Fortnite czy PUBG. Przedstawiamy pięć gier, które przegrały battle royale w zeszłym roku.

W ostatnich miesiącach mogliśmy po raz kolejny obserwować owczy pęd deweloperów, którzy próbowali zarobić na nowej modzie. Tak jak kiedyś po Warcrafcie zapanował szał na RTS-y, a po League of Legends na MOB-y, tak PUBG i Fortnite stały się początkiem nowej gorączki. Jak się niestety okazało, niektóre „owce” poszły jak barany na rzeź.

Na liście znajdziecie pięć gier, które już umarły, bądź mają czysto hipotetyczne szanse na odzyskanie zaufania graczy. Do zestawienia dodaliśmy też dwie gry, które mają jeszcze szanse na ratunek – ciągle nie umarły, ciągle są nad kreską, ale ich twórcy muszą się sporo napracować, żeby w czasem nie trafiły one na listę battle royale’i, które nie zjadły kurczaka.

POMINĘLIŚMY KOGOŚ?

Tym razem wyjątkowo prosimy, żebyście nie dopisywali kolejnych gier do naszej listy w komentarzach. Jeśli jakieś battle royale pojawiło się na zbyt krótki czas, żebyśmy o nim usłyszeli, to może nie kopmy już leżącego.

CZAS ŻYCIA

Przy każdej grze zaznaczamy, jak długo dana produkcja „żyła”. Większość z opisanych tu tytułów wzbudziła pewne zainteresowanie tuż po premierze, a potem liczba graczy zaczęła szybko maleć. Za moment śmierci gry uznajemy dzień, w którym na serwerach bawiło się zbyt mało osób, żeby dało się utworzyć choćby jeden mecz. Rekordzista przeżył... jeden dzień.

Islands of Nyne: Battle Royale

W SKRÓCIE

  1. Czas życia: 67 dni
  2. Premiera: 16 lipca 2018 roku
  3. Przejście na model F2P i koniec wsparcia: 20 grudnia 2018 roku, 157 dni po premierze
  4. Dzienna liczba graczy na Steamie obecnie: 30–50

Trudno powiedzieć coś dobrego o Islands of Nyne, ale spróbuję. Jest to gra. Uruchamia się i można w niej strzelać. Jeśli zaś chodzi o całą resztę, tytuł ten mógłby figurować w encyklopedii pod definicją słowa „porażka” i związku frazeologicznego „skok na kasę”.

Islands of Nyne, wydane we wczesnym dostępie Steama w lipcu 2018 roku, prezentowało się jak standardowy miks battle royale i FPS-a w sosie SF. Rozgrywka miała być dynamiczna, trochę w stylu Call of Duty, ale utrudniała to chociażby fatalna optymalizacja. Gra gubiła mnóstwo klatek nawet na mocnym sprzęcie, wyglądając jednocześnie jak coś z poprzedniej generacji. Walka o życie zmieniała się więc w pokaz slajdów z kiepskich wakacji. Do tego dochodziła masa błędów i problemy z serwerami, które nie potrafiły udźwignąć kilku tysięcy graczy pierwotnie zainteresowanych tym tytułem.

Na tym etapie można jeszcze powiedzieć: zdarza się. Nawet gigantyczne studia muszą gasić pożary po premierze swoich gier sieciowych. Tylko sęk w tym, że twórcy Islands of Nyne byli jak ten pies z internetowego komiksu: zamiast zająć się gaszeniem pożaru, siedzieli w jego epicentrum i popijali herbatkę.

W ciągu pierwszych tygodni żaden z problemów nie doczekał się rozwiązania. Liczba graczy spadła do kilkuset, potem do kilkudziesięciu. Ludzie próbowali zapomnieć, że wydali około 90 zł na ledwie działający szmelc, a samo Islands of Nyne pod koniec poprzedniego roku przeszło na model free-to-play. Nie zwiększyło to w żaden sposób liczby osób nim zainteresowanych. Tytuł pozostał klatkującym cmentarzem.

TWOIM ZDANIEM

Grasz w gry z gatunku battle royale?

Ten gatunek zupełnie mnie nie interesuje
57,1%
Kiedyś grałem, ale mi się znudziło
14,5%
Tak, gram w PUBG-a
11,3%
Nie gram w battle royale, ale może kiedyś zagram
7,2%
Tak, gram w różne gry z tego gatunku
5,7%
Tak, gram w Fortnite
4,2%
Zobacz inne ankiety
Z1 Battle Royale

Z1 Battle Royale

ARK: Survival of the Fittest

ARK: Survival of the Fittest

Radical Heights

Radical Heights

Islands of Nyne: Battle Royale

Islands of Nyne: Battle Royale

The Culling 2

The Culling 2

Teamfight Tactics – czym jest nowa gra twórców League of Legends?
Teamfight Tactics – czym jest nowa gra twórców League of Legends?

Znajomi grają w TFT, a Ty nie masz pojęcia, o co chodzi? Tłumaczą Ci, że to Auto Chess w LoL-u, a Ty dalej nie jesteś pewien, w czym rzecz? Wyjaśniamy, czym jest najnowszy sieciowy fenomen.

Moda na porażkę – czemu twórcy gier bezmyślnie gonią za rynkowymi trendami?
Moda na porażkę – czemu twórcy gier bezmyślnie gonią za rynkowymi trendami?

RTS-y, MMORPG, klony Minecrafta, retro, survivale, battle royale. Historia gier komputerowych ślepym podążaniem za trendami się toczy. Ta sama historia uczy też, że bezmyślne stawianie na to, co modne, niemal nigdy nie kończy się dobrze.

Gry, które sprowadziły na swoich twórców zagładę
Gry, które sprowadziły na swoich twórców zagładę

Każda nowa gra to dla jej autorów nadzieja na sławę i wielkie pieniądze. Bywa jednak tak, że dany tytuł zamiast przynieść zyski doprowadza swoich twórców do bankructwa albo zamknięcia. Wbrew pozorom takich przypadków było w historii branży całkiem sporo.

Komentarze Czytelników (26)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.01.2019 14:34
1
DzikiTibijczyk
2
Legionista

Oh, jaka wielka szkoda...

27.01.2019 14:35
ddawdad
odpowiedz
2 odpowiedzi
ddawdad
12
Generał

W tej liście można wymienić wszystko co nie jest Fortnite i PUBG....

27.01.2019 15:28
topyrz
3
topyrz
72
chockity!

Blackout jeszcze sobie ludzie chwalą.

28.01.2019 09:45
Gieszu
11
Konsul

PUBG, Fortnite, Blackout i Ring of Elisium, reszta nie warta zainteresowania

27.01.2019 16:19
odpowiedz
Notorious_one
8
Chorąży

Dying Light...jakie to było oczywiste, że wyjdzie z tego spory niewypał XD

27.01.2019 16:42
odpowiedz
2 odpowiedzi
Zaknafein89
18
Chorąży

Zawsze jak coś nowego pojawia się masa klonów większość robiona na kolanie po kosztach, a czas życia 1 dzień to już totalny dramat i skok na kasę.

27.01.2019 17:55
3
Persecuted
91
Senator

Tak, ale niektórym się udaje zdetronizować króla. Fortnite w swoich początkach był zupełnie inną grą, a moduł BR dołożono do niego na fali mody, wywołanej popularnością PUBG. Z czasem się okazało, że w "normalnego" Fortnite ludzie za bardzo nie chcą grać, za to w tryb BR i owszem. Reszta to już historia.

post wyedytowany przez Persecuted 2019-01-27 17:56:05
27.01.2019 18:44
Zaknafein89
18
Chorąży

PUBG przegrał częściowo na własne życzenie przeze powolny rozwój zawartości. Fortnite wygrał dobrym modelem F2P i komiksowa grafika przyciągnika masy graczy szczególnie młodszych jak i tych znużonych czekaniem na rozwój PUBG'a. Tryb zombie chyba jest płatny wiec to pewna blokada dla jego popularności. Poza tym Epik Games posiada niezbyt chlubny tytuł największej pralni brudnych pieniędzy przez możliwości odsprzedaży waluty z Fortnita.

27.01.2019 16:56
TheCerbis
odpowiedz
TheCerbis
35
The Wolf Among You

Co za kurczak?

27.01.2019 18:28
odpowiedz
Medire
1
Junior

ARK: Survival of the Fittest , był za darmo od poczatku stworzenia gry (o ile pamiętam, moze dla posiadaczy gry), i właśnie najwięcej osób grały w igrzyska w momencie boomu na arka. Poza tym, w głównie brały tam udział plemiona, które walczyły o realną kasę.

[link]

post wyedytowany przez Medire 2019-01-27 18:30:03
27.01.2019 20:03
darden
odpowiedz
1 odpowiedź
darden
36
Pretorianin

dla mnie każda gra BR to porażka od samego początku szkoda że tak masowo wprowadzają ten tryb do takich produkcji jak chociażby rdr 2

28.01.2019 09:46
Gieszu
11
Konsul

To, że Tobie się nie podoba nie oznacza że innym tak samo. Wciskać mogą gdzie chcę, grać w ten tryb nie musisz

27.01.2019 20:50
/|\
odpowiedz
8 odpowiedzi
/|\
8
Konsul

Czy wiecie skąd się wzięło "Royale". Określenie marketingowe. Ma kupującego/korzystającego delikatnie łaskotać - po jego ego.

Marketingowcy to kłamcy i manipulatorzy. Odkąd zabrali się za rynek gier (szczególnie ci najlepiej opłacani) to ten w mojej subiektywnej ocenie zaczyna lecieć lotem koszącym i musi za przep. "dupnąć". Przede wszystkim zaś już częstokroć dupnęło zaufanie świadomych użytkowników do pewnych firm. Kierunek został obrany. Ten kierunek to masówka dla debili. Pyskówki ludzi reprezentujących rynek którym się "wyrwało" iż nie ważny user a sprzedaż i maksymalizacja przychodów. Iż odbiorca ma zamknąć (wybaczcie) ryj i łykać.

Nie jest niczym złym kiedy ktoś sobie zarobi. Nie jest niczym złym kiedy odpowiada na zapotrzebowanie. Czym innym jest prowokowanie zapotrzebowania i totalny brak szacunku dla odbiorcy. Tyle się mówi o równości i szacunku. Gdzie jest ten szacunek dla nas graczy? Gry coraz droższe kontakt twórców z odbiorcami coraz mniejszy. Ich odpowiedź na nasze potrzeby...? Szacunek dla kupującego - a co to takiego?

Gry to sztuka. Serio tak uważam. Zebranie ekipy ludzi utalentowanych w konkretnych specjalizacjach potrafi dać więcej czy podobnie jak film w kinie czy dobra książka.
Książki są w wycofaniu gdyż jedynym ich błyskiem jest dekoder w głowie czytającego. W przypadku gry czy filmu można manipulować widzem na kilkadziesiąt sposobów.

Teraz tak końcowo. Jakim językiem rozmawia z ludźmi korporacja? Jaki język potrafi do niej dotrzeć? Ten język to finanse. Wyniki finansowe. Zakładając na obecną chwilę iż chodzi tylko o finanse. To sami ukręcamy sobie pętlę na szyję. Kupując "krapy" i pozwalając na traktowanie nas z buta prze największych "graczy".

Żadnych pre-orderów żadnego tam wspierania dla podmiotów tworów które chcą nas wysysać...

Chcesz mój szmal? Bez piractwa? Dobra. Dostaniesz go ale licz się z moimi potrzebami. Nie wymyślaj co ma mi się podobać i nie wmawiaj mi czego potrzebuję. Twórz a nie udawaj. Nie wal mnie od tyłu kolejnym DLC. Zapłacę za uczciwą robotę. Za uczciwie wykonaną pracę każdy zasługuje na wynagrodzenie. Kiedy to nastąpi (ja wiem że nie) będziemy piratów wieszać. Tak żeby nam nie psuli porządnych zdolnych chłopaków i dziewczyn odpowiedzialnych za tworzenie. Będziemy mieli powody aby rozwiązać i inne problemy ale przede wszystkim będziemy się traktować ze wzajemnym szacunkiem.

Pieniądze można zarobić uczciwie. Tylko na liście chętnych do płacenia coraz mniej ludzi z krytycznym rozumowaniem.

Mam nadzieję że Moderator nie rzuci się ochoczo do usunięcia mojego postu. Sądzę że jest on związany z tematem a i w zasadzie z kierunkiem portalu. Ewentualnie zawsze może tą wypowiedź pozostawić z racji humorystycznej. Ludzie potrzebują się czasami pośmiać. ;-)

TheCerbis
"Co za kurczak?"

Również mnie to zastanawia. I z lenistwa nadal nie wiem. ;-)

27.01.2019 21:40
5
micin3
76
Buc

Czy wiecie skąd się wzięło "Royale". Określenie marketingowe. Ma kupującego/korzystającego delikatnie łaskotać - po jego ego.
Co za bzdura. Battle Royale to nazwa książki z 1999 roku, skąd także wzięła się nazwa obecnego gatunku gry.

I witamy w dorosłym życiu - żadna firma nie przejmuje się graczem, tylko wynikami finansowymi, zaś gry są tworzone po to, aby zarabiać.

27.01.2019 21:53
/|\
/|\
8
Konsul

Kolego. To słowo nie jest niczym nowym ale nigdy nie jest kojarzone ze słabością czy czymś poniżej. Pochodzenie samego słowa (kojarzenie przekazu) ma zupełnie inną historię ja odniosłem się do wykorzystania go.

Poddam Ci pod rozwagę o wiele więcej: "limitowana wersja" "king size" "exclusive". Czy teraz coś dostrzegasz? Poza tym iż jestem śmieszny?
Dzięki że się uaktywniłeś.

EDIT: pochodzie na pochodzenie.

post wyedytowany przez /|\ 2019-01-27 21:58:20
27.01.2019 22:02
/|\
/|\
8
Konsul

I jeszcze jedno. Bo widać nie specjalnie umiałem to ukazać chodziło mi o konkretny wyraz a nie o zbitkę dwu wyrazów. ;-| Właśnie w połączeniu one są twierdzą. Kto by się przejmował "battle"? ;-(

28.01.2019 03:50
1
OMG
40
Centurion

Gry są coraz tańsze. Większość najpopularniejszych gier jest w ogóle darmowa (płatności są opcjonalne i nie mają wpływu na grę). Reszta gier, poza b. nielicznymi wyjątkami, tanieje dużo szybciej niż kiedyś
Gier jest coraz więcej. Wychodzi ich dosłownie tysiące. Wystarczy sięgnąć po coś co wg. ciebie ma wartość, nikt nikogo nie zmusza do grania w gry mainstreamowe.
Aktywne "Społeczności" gry, to jakieś 1% graczy, z których 0,1% to krzykacze, głośno domagający się na forach, konkretnych zmian i ulepszeń. Ponieważ ich styl gry i zzangażowanie rózni sie od 99% pozostałych graczy, przeważnie ogromnym błędem jest ich słuchanie. Ostatnim takim przypadkime jest Fallout '76, "fani" krzyczeli, że chcą F4 z dużą mapą i z multi - w efekcie mamy chyba największy hejt w historii gier.
Dziwne jest to przyczepianie się do podstaw marketingu i nazewnictwa. Mają się reklamować "już teraz w sprzedaży - kolejny taki sam przeciętny produkt!"?

28.01.2019 05:24
2
micin3
76
Buc

/|\
Ale pierdzielisz jak potłuczony.
Słowo royal wcale nie zostało stworzone ani spopularyzowane przez marketingowców, tak samo jak "King size (no chyba że będziesz próbował mówić że porównywanie rozmiarów np łóżek to chwyt marketingowy).
I jak royal miało by być kojarzone że słabością? To tak jakbyś miał porównać słowo magnificent I dumać, że nigdy nie było użyte jako krytyczne.
Limitowana edycja? A jak mają to nazwać, "wersja z ograniczoną ilością kopii bez powtórnych wydań"?

I nie chodzi mi o to co chcesz przekazać ale jak - brzmisz jak osoba która właśnie odkryła jak działa świat i firmy na niej.

28.01.2019 09:14
CheshireDog
3
CheshireDog
81
Desk jockey
Image

Co do nazwy Battle Royale - to nie teraz wymyślili ją marketingowcy, tak jak pisał Micin3 powstała książka o takim tytule około 19 lat temu: https://en.wikipedia.org/wiki/Battle_Royale_(novel) . Prosto z Wikipedii opis fabuły: " Raz do roku, drogą losowania, wybrani zostają uczniowie jednego z liceów, którzy trafiają na bezludną wyspę, aby rozegrać makabryczną grę. Jej zasady są proste: przez trzy dni uczestnicy gry będą przemierzać wyspę w celu wyeliminowania pozostałych zawodników – swoich szkolnych kolegów. Jeżeli po trzech dniach przy życiu pozostanie więcej niż jeden zawodnik, wszyscy ocaleni zginą."

Potem powstała manga i film na podstawie tej nowelki, a w szeroko pojętej popkulturze zaczęto używać tego terminu do określania walk "każdy na każdego i jeden zwycięzca". Nie chcę się kłócić czy to celowo użyto słowa "royale" czy nie, ale istnieje ten zwrot już od dawna i nie powstał teraz na potrzeby obecnych marketingowców.

Co do tekstów o podejściu firm, nic odkrywczego, ale przedstawione w bardzo dobitny (czasem agresywny sposób). Zgadzam się z tobą, ale twoja forma przekazu trochę odpycha (to kwestia osobista, więc inni mogą to uznać za coś genialnego)

Co do kurczaka, w PUBG jak wygrasz dostajesz komunikat jak z obrazka, w Polskiej wersji też jest coś z kurczakiem.

28.01.2019 14:43
TheCerbis
1
TheCerbis
35
The Wolf Among You

Oo, dzięki za wyjaśnienie kurczaka, Psie z Cheshire!

29.01.2019 22:37
/|\
/|\
8
Konsul

@micin3
Przetłumacz słowo "royale".
Nie łapiesz co to marketing i tyle. A "king size" no cóż kolejne odwołanie do królewskości ale nie nie to nie chwyt marketingowy. A sprzedawanie gum do żucia w kształcie papierosów z nadrukami logotypów prawdziwych marek to również przypadek.

Nie chcę się sprzeczać. Niech każdy uznaje co chce.

28.01.2019 08:11
mastarops
odpowiedz
2 odpowiedzi
mastarops
80
Konsul

Najwyraźniej osoby grające w Fortnite nie czytają gola :)

28.01.2019 09:47
1
Gieszu
11
Konsul

Bo większość graczy Fortnite dopiero uczy się literek i czytania. Hue hue hue

29.01.2019 09:12
Marokso
Marokso
25
Pretorianin

@Gieszu ahahahaha

28.01.2019 17:49
GanderPL
😃
odpowiedz
GanderPL
10
Legionista

Tak jest, większość produkcji zdycha w biedzie, bo deweloperzy woleli ziszczać swoje chore fantazje, niż słuchać graczy. Krzyżyk na drogę, złamasy.

28.01.2019 21:56
Janczes
odpowiedz
Janczes
136
You'll never walk alone

tylko w cs:go gralem w ten tryb rozgrywki

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze