Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 7 października 2018, 11:30

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Jak olewano Dziki Zachód, czyli dlaczego growe westerny to nisza

Kto chce zagrać w solidną grę wideo, osadzoną na Dzikim Zachodzie, poza Red Dead Redemption nie ma ogromnego wyboru. Większość deweloperów unika tej tematyki – i trudno im się dziwić, bo zrobienie i sprzedanie dobrego westernu to diablo ciężka robota.

Gdy miałem okazję pograć przez godzinę w Red Dead Redemption II, uśmiech ani na chwilę nie schodził mi z twarzy. Nawet nie dlatego, że najnowszy projekt studia Rockstar okazał się wyśmienity, ale przede wszystkim z tego powodu, iż mogłem wrócić na Dziki Zachód – w świat tak ekscytujący, a jednocześnie uporczywie traktowany przez największych deweloperów po macoszemu. O dobre interaktywne westerny naprawdę trudno, zaś przyczyn tego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. A niemalże murowany sukces Red Dead Redemption II może jeszcze temu gatunkowi zaszkodzić.

Z TEGO TEKSTU DOWIESZ SIĘ

  1. Kiedy skończyła się popularność filmowych westernów.
  2. Kto stworzył pierwszą westernową strzelankę.
  3. Kiedy temat Dzikiego Zachodu wrócił i...
  4. ...dlaczego umarł przez Rockstara.
Nie to, żeby gracze mieli z tego powodu rozpaczać. - 2018-10-05
Nie to, żeby gracze mieli z tego powodu rozpaczać.

Pionierzy na growych pustkowiach

Miłośnicy gier wideo osadzonych na Dzikim Zachodzie nie mogą, niestety, narzekać na klęskę urodzaju. Duża w tym wina faktu, że popularyzacja interaktywnej rozrywki – a więc przełom lat 70. i 80., kiedy to na automatach królowały Breakout i Pac-Man – zbiegła się w czasie z momentem, gdy westerny przestały przyciągać widzów do kin. Po spektakularnej finansowej i artystycznej klęsce Wrót niebios w reżyserii Michaela Cimino (film doprowadził do bankructwa studia United Artists) nikt w Hollywood nie chciał ryzykować z gatunkiem, którym spora część publiki była zwyczajnie zmęczona. Zdecydowanie bardziej sensownym rozwiązaniem wydawało się wówczas stawianie na kino fantastycznonaukowe, które po gigantycznych sukcesach Gwiezdnych wojen, Bliskich spotkań trzeciego stopnia czy Obcego – każdego całkowicie odmiennego w klimacie – stało się kulturowym fenomenem.

Śmierć z powodu dyzenterii zdarzała się w The Oregon Trail na tyle często, że ten ekran stał się inspiracją dla wielu memów czy nawet... koszulek. - 2018-10-05
Śmierć z powodu dyzenterii zdarzała się w The Oregon Trail na tyle często, że ten ekran stał się inspiracją dla wielu memów czy nawet... koszulek.

Nic więc dziwnego, że i deweloperom gier nie spieszyło się wówczas do wydawania produkcji osadzonych na Dzikim Zachodzie. Zdarzały się naturalnie wyjątki. Pod koniec lat 70. na półki sklepowe trafił tytuł do dziś wspominamy z rozrzewnieniem przez starszych graczy. Mowa o The Oregon Trail, stworzonym jeszcze w 1971 roku, ale przez długi czas udostępnianym wyłącznie w szkołach do celów naukowych – gra miała bowiem pokazać dzieciom trudy życia amerykańskich osadników w XIX wieku. Ciekawy pomysł poprowadzenia własnej pionierskiej ekspedycji przez niegościnne Wielkie Równiny, sporo losowych wydarzeń oraz nienaturalnie wysoki współczynnik zgonów na dyzenterię sprawiły, że The Oregon Trail szybko trafiło poza lekcyjne klasy i uzyskało kultowy status.

Jedną z pierwszych firm, która eksperymentowała z Dzikim Zachodem w grach, było japońskie Nintendo. Już w 1974 roku Gunpei Yokoi stworzył elektromechaniczny automat typu arcade z grą Wild Gunman. Używaliśmy w nim kontrolera-pistoletu do staczania wirtualnych pojedynków w samo południe. 10 lat później gra trafiła na konsolę Famicom, gdzie korzystaliśmy z light guna. Była to prawdopodobnie pierwsza westernowa strzelanka w historii.

Wraz z początkiem lat 80. interaktywna rozrywka otrzymała kolejny głośny western. Tym razem niestety rozgłos spowodowany był nie samą jakością produktu jak w przypadku The Oregon Trail. Custer’s Trail studia Mystique okazało się bowiem tytułem wyjątkowo prostym i równocześnie prostackim – cała zabawa polegała na unikaniu strzał, dotarciu do słupa po prawej stronie ekranu i zgwałceniu przywiązanej do niego Indianki. Organizacje walczące o prawa zarówno rdzennych Amerykanów, jak i kobiet słusznie podniosły larum, a gra ostatecznie została wycofana ze sklepów, choć zdążyła sprzedać się w ponad 80 tysiącach egzemplarzy. Samo Mystique zakończyło działalność wraz z krachem na rynku w 1983 roku, wcześniej wydając parę innych tytułów zahaczających o 8-bitową pornografię. Krzyżyk na drogę.

Aż do początku tego wieku westerny pozostawały niszą w interaktywnej rozrywce. Niektórzy deweloperzy ryzykowali jednak z tą nieszczególnie popularną tematyką, niekiedy z niezłym rezultatem. Dla przykładu w 1996 roku pojawiło się Wild ARMs, intrygujące połączenie motywu Dzikiego Zachodu ze specyfiką japońskich RPG, które na tyle dobrze sprzedało się w Japonii, że doczekało się kilku kontynuacji. Z kolei Outlaws, kowbojski FPS studia LucasArts nie odniósł komercyjnego sukcesu, ale wywarł niemały wpływ na cały gatunek pierwszoosobowych strzelanek, wprowadzając m.in. możliwość przybliżenia widoku przez lunetę snajperską podczas używania karabinu.

Outlaws nie trafiło z datą premiery – parę lat później gra miałaby z pewnością większą szansę na sukces. - 2018-10-05
Outlaws nie trafiło z datą premiery – parę lat później gra miałaby z pewnością większą szansę na sukces.

PRERIE I PUSTYNIE

Dodatkowy powód, dla którego Dziki Zachód nie zdobył popularności w czasach pierwszych strzelanek, stanowiły ograniczenia technologiczne. Łatwiej było umiejscowić grę w ciasnych korytarzach, tak jak w Wolfensteinie i Doomie, niż na otwartych przestrzeniach Ameryki Północnej.

Który cyfrowy western był najlepszy?

58,2%

Red Dead Redemption

25,2%

Call of Juarez: Gunslinger

5,5%

Desperados Wanted Dead or Alive

4,6%

Gun

3,1%

Outlaws

2,7%

Inny

0,7%

The Oregon Trail

Red Dead Redemption II

Red Dead Redemption II

Red Dead Redemption

Red Dead Redemption

Call of Juarez: Więzy Krwi

Call of Juarez: Więzy Krwi

Red Dead Revolver

Red Dead Revolver

Call of Juarez

Call of Juarez

Gun

Gun

Wild Arms

Wild Arms

Niesamowite detale Red Dead Redemption 2 – Rockstar znów dopieszcza jak nikt inny
Niesamowite detale Red Dead Redemption 2 – Rockstar znów dopieszcza jak nikt inny

Red Dead Redemption 2 oprócz olbrzymiego świata, multum aktywności, wyjątkowego klimatu Dzikiego Zachodu i potencjalnie świetnej fabuły zaoferuje coś jeszcze – przywiązanie do detali, jakie znajdziemy tylko w grach Rockstara.

Najlepsze westerny gier komputerowych - top 10 redakcji gry-online.pl
Najlepsze westerny gier komputerowych - top 10 redakcji gry-online.pl

Premiera nowego Call of Juarez to dobra okazja, by przyjrzeć się najlepszym grom osadzonym w realiach Dzikiego Zachodu. W rankingu redakcji same westernowe perełki.

Komentarze Czytelników (64)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.10.2018 11:58
5
Matihias
26
Chorąży

Ani słowa o Red Dead Revolver? W końcu to była pierwsza część serii Red Dead.

07.10.2018 11:58
5
Matihias
26
Chorąży

Ani słowa o Red Dead Revolver? W końcu to była pierwsza część serii Red Dead.

07.10.2018 12:02
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Dead Men
110
Generał

GUN miał rewelacyjną Hollywoodzką obsadę aktorską.

07.10.2018 12:20
odpowiedz
8 odpowiedzi
JackieR3
11
Generał

Seria Call Of Duty albo Battlefield mogłyby zahaczyć np. o bitwę nad Little Big Horn gdzie gen.Custer dostal od Sitting Bulla bęcki albo o Wojnę Secesyjną.Nie wiem.Amerykanie boją się swoich świętości ruszać czy co ?

07.10.2018 12:43
odpowiedz
2 odpowiedzi
DanuelX
78
Kopalny

Bez czytania: dlatego, że westerny to utarta klisza, zbiór powtarzanych schematów z niewielkim marginesem na zmiany. Ile można odgrzewać historię o "komboju znikot" szukającym zemsty za śmierć bliskich?

07.10.2018 12:53
odpowiedz
Jonasz95
94
Pretorianin

Nikt tu niczego nie zabijał. Jak można wyczytać z samego tekstu, tematyka westernu była zawsze w grach niszowa. Kilka wymienionych tu tytułów sprawy nie zmienia, szczególnie, że w większości nie były to nawet produkty z wyższej półki budżetowej (Darkwatch, Oddworld: Stranger’s Wrath, Desperados). Jedyne większe produkcje w tym klimacie to Outlaw, Gun, RDR i ewentualnie Call of Juarez: Więzy Krwi.

07.10.2018 13:10
odpowiedz
2 odpowiedzi
kiera2003
50
Konsul

Szkoda że jest bardzo mało gier o tematyce dzikiego zachodu. Pierwsza część Red Dead Redemption jest moim zdaniem świetna.

Pamiętam że jeszcze były jakieś przygodówki na Amidze, ale to było cholernie dawno temu.

07.10.2018 13:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Guntor
16
Konsul

RDR to dla mnie najlepsza gra w jaką grałem kiedykolwiek. Rockstar w każdej swojej grze osiąga mistrzostwo, ale tutaj po prostu przebili samych siebie. Jeszcze tylko 19 dni.

07.10.2018 13:59
odpowiedz
ashanazai
46
Pretorianin

nie wspomniano o dwóch dobrych grach:
- westerado: double barreled - dobra i wciągająca gra akcji z widokiem z góry,
- dead man's hand - FPS z 2004 roku, dosyć dobry jak na tamte lata.
Co do Outlaws to był to jeden z lepszych FPSów, też warty polecenia.

07.10.2018 14:09
2
odpowiedz
yomitsukuni
93
Pretorianin

Custer’s Trail studia Mystique” – nie ma takiej gry, była Custer’s Revenge. Autorowi chyba się pokićkało z tym oregońskim „szlakiem”.

07.10.2018 16:23
😍
odpowiedz
5 odpowiedzi
PROsiak83
1
Legionista

Dzieli nas tylko 19 dni do zakupu najładniejszej gry tej generacji. Najcudowniejszy prezent w postaci tego exa dla posiadaczy czarnulek i x-pudeł :)
Dziękujemy R*

07.10.2018 16:39
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
damianyk
71
Konsul

Szkoda że nikt nie porusza w grach tematu początków osiedleńców w Ameryce z perspektywy Indian. Może gdyby pokazać jak pionierzy (czyt. najeźdźcy) wyrywali ziemię z rąk ich właścicieli, jak pozbywano się ludzi z ziemi która była ich domem od pokoleń to taka gra oprócz gameplaya miała by coś do przekazania.

07.10.2018 18:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Octavianus
14
łysy łowca

Red Dead Redemption póki co nie skończyłem, strasznie mnie wymęczyło, może za dużo skupiłem się na zadaniach pobocznych, a za mało na głównym wątku, muszę dać tej grze drugą szansę.

07.10.2018 19:28
2
odpowiedz
7 odpowiedzi
maciell
50
Pretorianin

Heh krecenie hype dalsza czesc... RDR to byla naprawde slaba gra. Mechanika strzelania (nacisnij jeden przycisk, aby namierzyc wroga i drugi strzelanie), polowanie to byla parodia, pojedynki to juz duzo lepsze byly w Call of Juarez: Gunslinger. Fabula byla tez niezbyt lotna. Mi jedynie co podeszlo to poker i oczko w tej grze. Konsolowcy zrobili z tej gry Bog wie co, aby Pececiarzy szlag trafial. Grajac ta gre caly czas lapalem sie jakby to fajnie na pc wygladalo : graficznie i z myszka bez autolocka. Typowy konsolowy samograj. Teraz pewnie bedzie to samo 10/10 gra zycia itp pierdoly.

post wyedytowany przez maciell 2018-10-07 19:30:21
07.10.2018 19:30
😃
1
odpowiedz
The Trooper
36
Bad Meme

GUN w swoim czasie robiło ogromne wrażenie.
Prześwietna gra.

07.10.2018 19:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Darth Father
116
I forgot

[1]

Tyle ze w tekscie JEST wzmianka o red dead revolver... Nawet tak zalosnie krotkiego artykulu juz matolectwo nie przeczyta i pedzi wypisywac dyrdymaly w komentarzach. Nie masz tez czegos takiego jak "seria Red Dead". Jest wylacznie seria Red Dead Redemption. Ten puryzm jest zenujacy.

07.10.2018 21:49
odpowiedz
Kvachu
25
Chorąży

Wyszło kiedyś coś takiego jak Dust: A Tale of the Wired West, bodajże w 1995 roku. Nie grałem bo miałem wówczas za słaby sprzęt (Amiga 600) ale obrazki w recenzji Secret Service robiły na mnie wtedy spore wrażenie. Teraz jak się ogląda te screeny czy filmiki na youtube z gameplayów to można się zaśmiać :) ale jak na połowę lat 90-tych to było coś.

08.10.2018 00:13
odpowiedz
Theddas
118
Mighty Pirate

A gdzie amigowe Colorado? Cudny klimat.

08.10.2018 07:35
odpowiedz
maxxi_sc
20
Chorąży

Bardzo ciepło wspominam red dead redemption, bez wątpienia jest to najlepsza gra r*. Dlatego też bardzo czekam na dwójkę. Czy zabije gatunek westernów? A niech zabija: wole jedną grę westernową pokroju rdr na dekadę niż nie warte wspominania popłuczyny

08.10.2018 08:50
odpowiedz
1 odpowiedź
lordpilot
146
Senator

No cóż growe westerny to nisza. Na salony (czy raczej, żeby pozostać w temacie - saloony), na szerokie wody mainstremu wprowadził je dopiero R* doskonałym Red Dead Redemption. Czy byłoby lepiej gdybyśmy zamiast jednego arcydzieła, gry kompletnej (która jest hołdem zarówno dla tamtej epoki, ale też dla ery kiedy westerny rządziły w kinach) otrzymali więcej produkcji niszowych albo ze średniej półki? Zdania będą pewnie podzielone, ja osobiście wolę dostać jedną perełkę zamiast wielu średniaków :).

08.10.2018 10:39
odpowiedz
Carbon Cabron
13
barczysta barista

Ja jeszcze pamiętam coś takiego jak GunSmoke, na automatach się grało bardzo dawno temu... a Gun, seria Call Of Juarez i Red Dead Redemption to już klasyka

08.10.2018 11:45
odpowiedz
Grey[TT][CFOG]
56
Pretorianin

RDR wspominam bardzo ciepło, szczególnie za twist.
Ale największą przygodę miałem podczas gry w Outlaws, pierwszej grze, w której trzeba było się chować, łatwo można było zginąć i do tego historia opowiedziana była w interesujący sposób. Remake byłby mega fajny i myślę, że mógłby się sprzedać.

08.10.2018 12:51
odpowiedz
Kilejko
33
Chorąży

The town with no name - to dopiero gra

08.10.2018 12:57
1
odpowiedz
Cainoor
199
Mów mi wuju

Mi już zawsze western na PC będzie tez kojarzył się z tym Mad Dog McCree :)
https://youtu.be/H6BbjxAsdIg

08.10.2018 17:34
😜
odpowiedz
drenz
53
Generał

Najlepszy VG western wszechczasów, któremu RDR liże obcasa -> https://www.youtube.com/watch?v=UDuFDlAZpZY
Oj grało się :)

09.10.2018 22:30
1
odpowiedz
MadGuarang
6
Legionista

Mam bardzo sporo watpliwosci co do glownej tezy artykulu. Jakoby sukces Rockstar'a odstraszal innych developerow.

Z doswiadczenia otaczajacego nas swiata mozemy obserwowac zjawisko dokladnie odwrotne.

Czyli sukces, czy to ksiazkowy czy filmowy raczej przeklada sie na mase podobnych produkcji, od takich ktore szukaja wlasnej drogi po bezczelne copy-pasty z dwojka czy trojka w tytule.
Idac tokiem rozumowania autora:pepsi et consortes w obliczu wynikow finansowych cocacoli powinni natychmiast zamknac firmy, po ulicach powinny jezdzic wylacznie Fordy itd. Jak nietrudno zauwazyc nic takiego nie ma miejsca, niezaleznie od dziedziny zycia od kultury po ekonomie.
Autor, ktory oglasza ze "ziemia jest plaska" zamiast chowac sie za garda, ze to tylko opinia, powinien choc sprobowac dac kilka argumentow za taka teza. W ramach chocby dziennikarskiej uczciwosci.
Teza ta nie ma zadnego pokrycia w rzeczywistosci. Najlepszym komentarzem do tego artykulu jest coraz glosniejsze pohukiwanie Techlandu, ktory - kto wie - moze zamierza pogrzac sie w ciepelku sukcesu Rockstara.
Ja rozumiem, ze zrobic liste z wikipedii moze zrobic kazdy licealista, ale naczelny przed decyzja o publikacji tekstu moglby zaproponowac kilka poprawek (chocby!).

Przepraszam za personalne wycieczki, ale zwyczajnie inaczej sie nie da. Czy autor rozumie, co to jest za slowo "renesans"? (Moze ponowna wycieczka do wikipedii pomoze?) Czy tych kilka filmow, ktore pojawily sie po "Tanczacym z Wilkami" czy "Unforgiven" Eastwooda faktycznie zasluguje by w ogole nazwac to trendem, to jest pytanie.

Pozwole sobie nie zgodzic sie z teza ze niska atrakcyjnosc tematyki Dziekigo Zachodu wynika z malej ilosci broni dostepnej w tamtym okresie. Jak dowiodl Primal Hunt (ale oczywiscie w miejsce tego tytulu prosze sobie wstawic dowolna gre ktora rozgrywa sie przed XX wiekiem) nawet w okresie jaskiniowcow - jesli jest dobry pomysl - mozna znalezc wystarczajaco wiele sposobow na kreatywne usmiercanie.

Osobiscie, ale wcale sie nie upieram, proponowalbym najpierw przyjrzec sie blizej filmom, ktore w znaczacy sposob opisywaly Dziki Zachod.

O ile Tanczacy z Wilkami jest uwazany za pozegnanie kina z westernem znanym jako lukrowana bajka, czy powazniej mowiac, z mitem Dzikiego Zachodu, to "Unforgiven" zapoczatkowal proces zgola odwrotny - demitologizacje.

Czy po anty-westernie Eastwooda swiat kina przelknalby kolejna bajke a'la Rio Bravo z Johnem Waynem? Bardzo watpliwe.

Filmy, na ktore powolal sie autor maja jedna ceche wspolna, kontynuuja prace, ktora zapoczatkowal Eastwood. Odklamywania, lamania nieprawdziwych bohaterskich zyciorysow kowbojow.

Zwroce uwage jeszcze na westerny Sama Peckinpaha, jego filmy, moim zdaniem wciaz oglada sie swietnie. Dlaczego? Bo western byl tutaj oprawa, a nie glownym daniem. Porzucam filmy i przenosze mysl do swiata gier.

Takze w tym trendzie upatrywalbym zrodel sukcesu Techlandu. Przede wszystkim stworzyli ciekawa historie, bohaterow - a przeciez nie uzyli do tego jakichs nieznanych nam elementow. Dobra, wiarygodna historia (chocby nie wiadomo jak niesamowita) sprzeda film, czy gre.

Takze mamy albo "Rio Bravo" albo "Call of Juarez". Zachod ugrzeczniony, podkolorowany a przez to nieprawdziwy, albo Zachod rozliczeniowy, ktory z kolei jako gatunek filmowy czy growy moze byc dosc ciezkostrawny. Zwlaszcza dla mlodszego pokolenia.

Co do kilku watkow moge sie spierac, chetnie tez dam sie przekonac do innych pomyslow. Co do "tezy" o zabojczym sukcesie (i to jeszcze dodatkowo wytluszczonym przez redakcje na koniec artykulu!) - no coz pozostane przy zdaniu, ze jednak Ziemia jest okragla.

Przepraszam za brak polskich znakow, taki mam komputer.

09.10.2018 22:41
odpowiedz
Iselor (Łódź)
109
Generał

westerny to utarta klisza

Bo ja wiem czy antywesterny i sphagetti westerny to utarta klisza? No nie.

12.10.2018 14:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Jango Kane
23
Konsul

I jak zwykle robi się wielki hype wokół RDD2 a ja wyjdę przed szereg i powiem, że ta gra może być mocno średnia i nie nakręcałbym się zbytnio. Dlaczego? Bo wystarczy spojrzeć na ich ostatni wielki tytuł GTA 5(Online). Otóż gra ma się nijak do swoich poprzedniczek.

Jak ktoś zagrywał się w San Andreas czy Vice City to z pewnością był zawiedziony singlem w GTA 5, który był krótki, płytki i wręcz sprawiał wrażenie samouczka przed graniem online, które bardzo szybko zostało zrujnowane przez grind, mikropłatności, wszelkiej maści cheaterów, niedopracowane tryby gry w które nikt nie grał wypuszczane niczym seria z ckmu oraz coraz to głupszą zawartością w stylu latających samochodów strzelających rakietami.

Na pewno R* stworzy piękny i ogromny otwarty świat, ale czy zdoła go wypełnić zawartością? Czy singiel będzie miał interesującą fabułę i postacie, które zapadają w pamięć? Czy będzie długa kampania dla jednego gracza? Czy będzie zbalansowane multi bez natrętych mikropłatności i całej masy cheaterów? Poczekamy, zobaczymy ;-)))

13.10.2018 20:50
odpowiedz
KUBAA@^
40
Pretorianin

Ah ten zly Rockstar...Zawsze mogli zrobic gre o magicznej krainie,mlodym pieknym bohaterze ktory idzie w swiat walczyc ze smokami,elfami i magami.To bylby pomysl na gre!

post wyedytowany przez KUBAA@^ 2018-10-13 20:53:28
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze