Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

EVE Online Publicystyka

Publicystyka 28 listopada 2017, 17:59

autor: PefriX

MMOholik zagubiony w świecie fantasy. Nie pogardzi dobrą książką lub serialem.

Milionowe straty i prawdziwe zdrady – EVE Online to fenomen wśród gier

Czy w 2017 roku powiedziałby ktoś, że jedna gra MMO po ponad 10 latach będzie dostarczała tyle emocji co dobry film sensacyjny? O dziwo, wcale nie chodzi tutaj o World of Warcraft!

Witajcie towarzysze, dzisiaj zabiorę Was autostopem przez galaktykę, czyli do świata EVE Online. Uprzedzam jedynie, że tytuł ten ma już sporo lat na karku – jego premiera datowana jest na rok 2003. Z tego powodu omawiane przypadki dotyczyć będą przede wszystkim ostatniego roku. Mam przy tym nadzieję, że dzięki temu przekonacie się, jak wielka to produkcja. Żadne inne MMO nie dostarcza bowiem tylu emocji, o czym sami zaraz się przekonacie. No nic, pasy zapięte? Zatem ruszamy!

Przystanek 1. Imperium kontratakuje

Zaczniemy z przytupem, bowiem od samego Goonswarm Federation, czyli największego sojuszu w EVE Online. Znani są lepiej jako imperium, bowiem przy ponad 30 tysięcy członków trudno uznać ich za coś małego. Uwierzcie staremu wydze, ale gdy w galaktyce dzieje się coś niedobrego, to przedstawiciele Goonswarm Federation na pewno są w to w jakiś sposób zamieszani.

Żebyście mnie nie zrozumieli źle, nie oznacza to, że w składzie GF znajdziemy aż tylu graczy. Sojusze w EVE Online składają się z grupy korporacji (gildii/klanów), które chcą ze sobą współpracować. Niemniej sami musicie przyznać, że zebranie takiej ilości osób pod jednym sztandarem jest niezwykłym wyczynem. Nie dziwne zatem, że trzęsą oni przestrzenią kosmiczną. Są w końcu największą organizacją w historii gier MMO!

Jak możecie się sami domyślać, z taką popularnością związana jest również nienawiść ze strony konkurencji. Walczą z pszczółkami (logiem sojuszu jest żółta pszczoła), nie zgadzając się na ich hegemonię. Wkrótce sami się przekonacie, że Goonswarm Federation to siła ogromna, ale nie niepokonana. Kilka razy zdarzyło się już, że mniejsze sojusze niczym Dawid wygrywały z tym Goliatem.

Przystanek 2. Ósmy pasażer Nostromo

Nie bez powodu tekst rozpoczął się od przedstawienia właśnie tej organizacji. Mają oni ogromne wpływy w świecie EVE Online, a społeczność równo podzieliła się na fanów oraz przeciwników. Nie dziwne zatem, że każde zamieszanie z nimi związane, odbija się szerokim echem w samej grze. Teraz posłuchacie historii o pewnym pilocie, który wystrychnął na dudka sojusz Goonswarm Federation.

W tym roku włodarze EVE Online wprowadzili potężne cytadele frakcji „Blood Riders”. Nie dziwne zatem, że społeczność niemal od razu rzuciła się, aby je zniszczyć. Wiadomo było, że w środku mogli liczyć na niezłe łupy, więc każdy sojusz wytaczał swoje najdroższe zabawki. Szybko okazało się, że cytadela jak stała, tak stoi, a gracze tracą jedynie statki, warte wiele miliardów ISK-ów (waluta gry).

Goonswarm Federation uznało, że najwyższa pora na zmianę strategii. Zamiast korzystać z ciężkich okrętów wojennych, skorzystali z tanich, ale niezwykle zwrotnych fregat. Liczono bowiem, że ich szybkość pozwoli na uniknięcie ostrzału ze strony cytadeli. Wysłano 500 graczy, aby ci powalczyli z tą metaforyczną Gwiazdą Śmierci. O dziwo taktyka sojuszu podziałała. Udało się osłabić obronę struktury, która po wyzerowaniu osłon stała się wrażliwa na obrażenia. Pszczoły (Goonswarm Federation) posłały wtedy swój rój, by zniszczyć upragnioną cytadelę.

Po wyczerpującej walce cel eksplodował, a łup leżał na wyciągnięcie ręki. Tutaj warto dodać, że za zniszczenie cytadeli sojusz mógł liczyć na schematy potrzebne do stworzenia nowych statków. Nie trzeba chyba nikomu mówić, że te warte były niebotyczne kwoty! Wtem znikąd pojawił się mały pojazd, który skradł schemat na Moloka (statek wojenny) i próbował ratować się ucieczką.

Złoczyńcą okazał się pilot Hudders z sojuszu TEST Alliance Please Ignore. Są to najwięksi wrogowie imperium, którzy niczym rebelianci, pragną obalić ich galaktyczny reżim. Nasz bohater skorzystał ze statku interceptor klasy „Claw”. Tak tak, niewiele to Wam mówi. Wystarczy wiedzieć, że jest to niezwykle zwinny pojazd, pozwalający ukrywać się przed radarami ogromnych machin. Nie dziwne zatem, że udało mu się podlecieć tak blisko.

Wracamy jednak do naszego pilota. Widzę w Waszych oczach, że liczycie na niesamowity zwrot akcji. Niestety, Hudders nie uciekł daleko – w zasadzie nie miał szans zbiec przed pogonią ze strony tak licznego wroga. Jego pojazd został zniszczony, ale we wraku nie odnaleziono ukradzionych schematów. Zwyczajnie spłonęły, więc sojusz nie odzyskał straconego przedmiotu.

To jednak nie koniec historii. Pszczoły po raz kolejny zrobiły podejście do cytadeli, ale i tym razem utraciły schemat. Jeden z graczy Goonswarm Federation zwyczajnie zwinął blueprinta na Moloka. Następnie na swojej alternatywnej postaci wystawił zdobycz na aukcji. Nie było możliwości na sprawdzenie tożsamości zdrajcy. Trzeba jednak mu pogratulować zachowania zimnej krwi. Pszczoły musiały pogodzić się ze stratą.

Grałeś kiedyś w EVE Online?

54.8%

Nie gram, ale lubię czytać o tym co się dzieje w grze.

22.3%

EVE nigdy mnie nie interesowało.

11.2%

Odpaliłem EVE tylko na chwilę i darowałem sobie.

7.5%

Kiedyś grałem regularnie ale to było dawno.

4.3%

Nadal gram, to moje główne hobby.

EVE Online

EVE Online

Jestem hardkorem – 10 najtrudniejszych gier MMORPG na rynku
Jestem hardkorem – 10 najtrudniejszych gier MMORPG na rynku

Gry MMORPG uchodzą na domenę hardkorowych graczy – żeby coś w nich osiągnąć, trzeba nie tylko świetnie się na nich znać, ale też spędzać setki godzin w wirtualnych światach. Oto nasza lista najbardziej hardkorowych tytułów, w której można teraz zagrać.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
28.11.2017 22:14
6
Fazo86
5
Legionista

Panie autorze, lata świetlne to jednostki odległości, nie czasu.

28.11.2017 22:16
1
odpowiedz
maciokoki
33
Konsul

fajnie się czyta o takich rzeczach.. ale nie chciałbym być tym frajerem w tych tysiącach graczy ... co do samej gry kiedyś miałem krótki epizod z nią jakiś miesiąc... a potem wróciłem do swoich gier ale to pewnie dlatego że lubię być samowystarczalny

post wyedytowany przez maciokoki 2017-11-28 22:17:43
28.11.2017 23:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Soulcatcher
202
ELEX

Fazo86 —> to taka gra słów, sporo przelecianych statkiem lat świetlnych. A jeżeli nie to naprawdę smutne :)

29.11.2017 00:48
Fazo86
5
Legionista

No, raczej nie gra słów, skoro po myślniku jest "jego premiera datowana jest na rok 2003". Jednoznacznie chodzi o czas ;)

post wyedytowany przez Fazo86 2017-11-29 00:48:47
29.11.2017 08:03
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Wielki Gracz od 2000 roku
103
El Kwako

Próbowałem w to zagrać, przeszedłem "samouczek", chciałem zostać górnikiem. Po półtorej godziny szukania miejsc gdzie mogę wydobywać surowce i przeczesaniu poradników internetowych (bezcelowe) to darowałem sobie. Za dużo czasu tu trzeba poświęcić. Wiem, że jak się wsiąkniesz, to już raczej nie opuścisz tej gry.

PS. Ale chciałbym takie EVE w świecie Star Wars.

06.12.2017 13:23
Tygrysek_C2H5OH
4
Legionista

może coś z tego Ci się spodoba:
1: Star Trek Online (naprawdę darmowy - walutę premium możesz mieć za grind)
2: Star Citizen
3: Detached (jak masz okularki VR to chwyta za serce i wyrywa w kosmos ;) są filmiki na YT kręcone pod VR)
4: Hellion (gra kładzie nacisk na przetrwanie: tlen, paliwo, promieniowanie itd)
5: Dual Universe
6: Elite Dangerous
7: Space Engineers
i możliwe że coś pominąłem bo jest tego sporo :)
Gram w Star Treka (7XII zaczyna się "Winter Event" - warto - można zdobyć ship) i Star Citizen.
A do EVE to wiem że kiedyś zajrzę ;)

29.11.2017 08:17
odpowiedz
Mwa Haha Ha ha
29
Generał

Srednia zacheta do czytania tekstu, jak juz w pierwszym czy drugim zdaniu blad rzeczowy, dotyczacy roku swietlnego. Otoz rok swietlny to nie jest taki dluzszy, kosmiczny rok. Jest to odleglosc, jaka swiatlo przebywa w ciagu roku, rowna okolo 9,4 biliona km. Bilion to 10^15.

29.11.2017 08:32
😉
odpowiedz
Fantasta_13
46
Pretorianin

Tekst powinien się nazywać "Powrót do przyszłości". Choć tematyka to podróże kosmiczne, to poziom tekstu przypomina teksty GOLa sprzed 10 lat. Tylu błędów językowych dawno nie widziałem w jednym teksćie. Może warto byłoby skupić się na mniejszej liczbie historii, aby opowiedzieć o nich dokładniej? Bo trzeba przyznać, że umiesz zajawić tekst w odpowiedni sposób. Powodzenia w dalszej pracy!

29.11.2017 09:50
2
odpowiedz
Papiak82
6
Junior

To jest gra na lata i przede wszystkim dla osób dorosłych o mocnych nerwach. Zginąć możesz wszędzie i zawsze. Moja przygoda z EVE to już ponad 12 lat oczywiście są przerywy nawet 2-3 letnie jednak ciągle się do tego tytułu wraca. Bicie leveli czy umiejętności - zapomnij są skile które robią się z czasem można je przyśpieszyć i tyle. Jak ktoś ma kilkadziesiąt tysięcy wolnych PLN to może sobie obecnie te skile zakupić. Jednak aby je kupić ktoś musi je sprzedać i tak wszystko tu wygląda nic nie bierze się z du.y. W tej grze czasem aby tylko wsiąść do statku którym nie będziemy mogli robić nic. Trzeba odczekać nawet rok. Tak więc jak ktoś lubi grać z innymi jest cierpliwy i odporny na stres bo jakby nie patrzył jak spada Ci ship za miesięczny abonament za net to trochę boli - to polecam.

29.11.2017 11:07
2
odpowiedz
sifulord
17
Legionista

Papiak dokladnie gra na lata sam juz siedze ponad 9 lat, odbijalem sie dlugo o tej gry ale w koncu udalo mi sie zalapac troche o grze i wciagnac ale latwo nie bylo. Gra skoplikowana, bardzo trudna dla poczatkujacych i nie ma tu skalowania trudnosci od razu jestes wrzucony w wir wszechswiata. Najlepiej przylaczyc sie do jakiejs korporacji ktora wspiera mlodych zeby pomogli ci co i jak, bez tego bedzie bardzo ciezko. Gra dla cierpliwych i posiadajacych sporo czasu, ale emocji sporo. No i nawet po tylu latach nadal odkrywam Eve na nowo, zaczelem od zwyklego pilota, jako juz doswiadczony uczylem innych a teraz posiadam 15 os maly corp w WH i ucze sie nimi zarzadzac, kierowac i trzymac w ryzach.

EVE jest nie dla kazdego ale nie raz trzeba jej dac 2 a nie raz 3 szanse - ja dopiero za 3 zostalem z nia na dluzej i nie zaluje oj nie zaluje - historie jakie tam powstaly przyjaznie i wrogowie - epickie sprawy.

29.11.2017 11:22
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Morn
12
Legionista

Jako Goonowa pszczółka potwierdzam większość faktów :)

06.12.2017 21:21
xittam
92
Konsul

omfg... nie można potwierdzić większości faktów. Fakt jest faktem czyli czynem dokonanym i równym 100% czyli albo coś się wydarzyło, albo jest bzdurą.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze