Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 19 lipca 2017, 16:00

autor: Draug

Gracz, fantasta, bibliotekarz. Entuzjasta dobrych opowieści, intensywnych strzelanin i samochodówek.

Upadek wersji demonstracyjnych gier – dlaczego twórcy przestali wypuszczać dema?

W ostatnich latach nasza branża przeszła liczne przemiany, które nie obyły się bez ofiar – jedna z owych negatywnych konsekwencji to zepchnięcie na daleki margines wersji demo gier. Kto za tym stoi? Czy jest nadzieja na poprawę sytuacji?

Pamiętacie czasy świetności papierowych pism o grach? To comiesięczne wyczekiwanie kolejnego numeru, wędrowanie do kiosku, a potem rozpakowywanie zdobyczy drżącymi rękoma i przewracanie z namaszczeniem stron wydzielających zniewalający zapach farby drukarskiej? A przecież jeszcze więcej emocji dostarczały płyty dołączane do gazetek. Pełne wersje gier, zwiastuny nowych tytułów, przydatne programy, mody i inne ciekawe znaleziska z internetu… No i dema. Czy był lepszy sposób na zaostrzanie sobie apetytu na nadchodzące gry niż sprawdzanie ich wersji demonstracyjnych, których nie mogło zabraknąć na krążku żadnego szanującego się wydawnictwa?

Dziś oczywiście wszystko to wygląda zupełnie inaczej. Zarówno prasa, jak i „demówki” stały się zagrożonymi gatunkami. Deweloperzy na ogół już nie kłopoczą się udostępnianiem grywalnych próbek swoich dzieł – stosują inne, prostsze środki, by przykuwać uwagę graczy i skłaniać ich do zakupów, a dema zostawiają sobie zwykle na końcu listy z rzeczami do zrobienia, jako swoiste koło ratunkowe. Jak do tego doszło? Na jak daleki margines zepchnięto wersje demonstracyjne? Co zastępuje je dziś na rynku? Jaka jest szansa, że jeszcze powrócą w chwale? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

Niestety, taki widok jest coraz rzadszy. - 2017-07-20
Niestety, taki widok jest coraz rzadszy.

Demonstracja deficytu demonstracji

DEMA W CYFRACH:
  1. Steam – ok. 10% gier ma wersje demonstracyjne (1600 demówek);
  2. PSN – ok. 5% gier ma wersje demonstracyjne (200 demówek).

Zacznijmy od oglądu bieżącej sytuacji. Czy sprawy wyglądają bardzo źle? Na pewno nie jest z nimi dobrze – przytoczmy kilka liczb na poparcie tej tezy, porównując platformy Steam i PlayStation Store. Na pierwszej z nich na 16 085 produktów oznaczonych jako pełne wersje gier przypada raptem 1675 demówek – czyli raptem 10,4% pecetowych tytułów oferuje możliwość ich bezpłatnego wypróbowania przed zakupem. Jeszcze słabiej jest na konsolach firmy Sony – na platformie cyfrowej dystrybucji japońskiego giganta widnieje tylko 201 wersji demonstracyjnych w stosunku do ponad 4 tysięcy „pełniaków” (ok. 5%). Słowem, margines. Choć to nieco dziwna dysproporcja, zważywszy że deweloperzy wydają się chętniej udostępniać próbki właśnie na konsolach – a przynajmniej sugerują to przypadki takich gier jak Prey, Watch Dogs 2 czy NieR: Automata, których pecetowcy nie mogą bezpłatnie przetestować.

Co gorsza, przestało być regułą, że wersja demo ukazuje się przed premierą gry – coraz częściej pojawia się ona dopiero po rynkowym debiucie tytułu, ewentualnie bezpośrednio przed nim. Stoi za tym prosta przyczyna. Grywalna próbka już nie jest głównym motorem napędowym sprzedaży gier – dziś stanowi dla nich raczej ostatnią deskę ratunku. Gdy kopie nie znikają ze sklepowych półek tak szybko, jak życzyłby sobie wydawca, w odpowiedzi nierzadko pojawia się spóźnione demo, wywołując trochę medialnego szumu i wznawiając chociaż na chwilę akcję serca gry, która zaczęła umierać w samotności, zapomniana przez konsumentów. Takie praktyki są już udziałem zarówno największych producentów – ostatnio popremierowych próbek doczekały się chociażby Mass Effect: Andromeda i Hitman – jak i twórców „indyków” (np. polski Butcher i Stories Untold).

Nawet tytuł czerpiący tak wiele ze starej szkoły robienia gier jak Doom otrzymał wersję demonstracyjną dopiero miesiąc po premierze. Co gorsza, pierwotnie próbka miała być dostępna tylko przez tydzień. - 2017-07-20
Nawet tytuł czerpiący tak wiele ze starej szkoły robienia gier jak Doom otrzymał wersję demonstracyjną dopiero miesiąc po premierze. Co gorsza, pierwotnie próbka miała być dostępna tylko przez tydzień.

Pochód fałszywych bóstw

Na szczęście sama idea udostępniania graczom gier do wypróbowania przed premierą nie umarła całkowicie – uległa jednak przeobrażeniu w nowe formy. Na popularności zyskały zwłaszcza beta-testy. Wprawdzie dotyczy to niemal wyłącznie tytułów wyposażonych w funkcje sieciowe, ale że te ostatnie również mocno się rozpowszechniły w ciągu minionych lat, mamy już do czynienia z codziennym zjawiskiem. Szkoda tylko, że nierzadko udział w pierwszych fazach testów (jeśli nie we wszystkich) jest zarezerwowany dla osób, które kupiły daną pozycję w pre-orderze. Innymi słowy, trzeba zapłacić pełną cenę gry, aby móc upewnić się – zwykle w trakcie zaledwie jednego weekendu – że faktycznie jest to produkcja, którą chciałoby się kupić. Niech każdy sam oceni, jak bardzo kuriozalnie to brzmi. Niby przedpremierowe zamówienie od biedy da się anulować… Ale to i tak nie jest fajna praktyka.

Dobrze przynajmniej, że coraz częściej pre-order staje się tylko jednym ze sposobów na zaproszenie do testowania gry – choć jako jedyny daje gwarantowany udział w zabawie. Równie dobrze można wysyłać zgłoszenia i liczyć na łut szczęścia przy losowaniu uczestników albo polować na rozdawanie kluczy do wersji beta. Ale i tak najbardziej godna pochwały jest idea zupełnie bezpłatnych, otwartych beta-testów, w których może wziąć udział każdy zainteresowany, nie martwiąc się o limit miejsc.

Call of Duty: WWII to jeden z ostatnich przypadków gry oferującej beta-testy tylko „pre-orderowiczom” (Activision jak dotąd nie zająknęło się na temat otwartej bety). - 2017-07-20
Call of Duty: WWII to jeden z ostatnich przypadków gry oferującej beta-testy tylko „pre-orderowiczom” (Activision jak dotąd nie zająknęło się na temat otwartej bety).

Druga wiodąca forma udostępniania próbek gier przed premierą, która upowszechnia się dzisiaj kosztem tradycyjnych dem, to wersje trial. Na tym polu przoduje zwłaszcza firma Electronic Arts ze swoimi programami abonamenckimi EA Access (na XOne) i Origin Access (na PC). Wprawdzie tu również trzeba zapłacić za szansę na pełniejsze wyrobienie sobie zdania o grze przed jej nabyciem, ale warunki są zupełnie inne. Raz, że koszt wynosi raptem 15 zł za miesiąc dostępu, dwa, że trial oferuje zwykle 10 godzin obcowania z pełną wersją produkcji (bez żadnych blokad), a trzy, że w podaną cenę wlicza się dodatkowo dostęp do innych trialów oraz dziesiątków pełniaków. Nadal nie jest to tak elegancka forma udostępniania gier do wypróbowania jak klasyczne darmowe dema, ale trudno zaprzeczyć, że EA/Origin Access też ma swoje zalety.

Ponadto zjawiskiem nieco podobnym do beta-testów i już równie spopularyzowanym, tyle że występującym po premierach gier, są tzw. darmowe weekendy, które rozkręcił Steam. Na platformie firmy Valve Software różni deweloperzy regularnie umożliwiają bezpłatne pobieranie swoich gier i bawienie się nimi przez pełne trzy dni. I choć w tym przypadku zdarzają się ograniczenia (np. w odsłonach serii Call of Duty nigdy nie można przejść kampanii podczas darmowego weekendu), jest to zdecydowanie łatwiejsza forma promocji niż szykowanie odrębnej, „samobieżnej” wersji demonstracyjnej danego tytułu z własną kartą na Steamie etc.

Call of Duty: WWII

Call of Duty: WWII

Mass Effect: Andromeda

Mass Effect: Andromeda

Mafia III

Mafia III

Prey

Prey

Final Fantasy XV

Final Fantasy XV

Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?
Ciemna strona dystrybucji cyfrowej – dlaczego Mafia nie jest dostępna w sprzedaży?

Dystrybucja cyfrowa sporo nam dała, ale sporo nam też zabrała – a jedną z najbardziej nieodżałowanych jej „ofiar” jest Mafia: The City of Lost Heaven. Szukamy odpowiedzi na pytania, dlaczego gry nie ma już w sprzedaży i jakie są szanse na jej powrót.

Koniec MMORPG? Analizujemy stan i przyszłość sieciowych gier RPG
Koniec MMORPG? Analizujemy stan i przyszłość sieciowych gier RPG

12-letnie rządy World of Warcraft budzą podziw, ale w ich cieniu kryje się ponura refleksja na temat kondycji gatunku MMORPG. Czy jedyną szansą na ratunek przed zepchnięciem w otchłań są dla niego azjatyckie i/lub mobilne gry free-to-play?

Komentarze Czytelników (51)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
19.07.2017 17:36
14
odpowiedz
1 odpowiedź
techtrance
46
Centurion

A mi się wydaje, że nie wypuszczają dema, bo ludzie po zobaczeniu jaki crap się szykuje, nie kupiliby potem pełniaka :)

19.07.2017 19:06
6
odpowiedz
9 odpowiedzi
Sebastian_DamnGoodGamer
10
Pretorianin

Najgłupszym komentarzem jest "przecież można zwrócić gry na steamie" jasne, jeśli nie kupimy wersji box, do tego steam nie oddaje pieniędzy, tylko pozwala wybrać inne gry wpłacając te 60$ na konto steam. Co jeśli chcę zagrać w dany tytuł, nie podoba mi się i nie mam zamiaru kupić innej gry tylko np rolki?

19.07.2017 17:08
Nuker
14
Legionista

Za dużo roboty jest z tworzeniem dem. Devsi na końcu są skupieni na ukończeniu gry, które często i tak są na premierze w nieciekawym stanie. Aby stworzyć demo duża część osób zamiast kończyć grę, robiłaby demo i to w dodatku pewnie po godzinach na grubym crunchu. Wystarczy się dowiedzieć jak wygląda tworzenie dem na targi E3, ponoć nie ma większych crunchy niż przed E3 aby sklecić demo na targi :-)

post wyedytowany przez Nuker 2017-07-19 17:08:58
19.07.2017 17:27
odpowiedz
AleX One
17
Legionista

Dopnę się z optymistycznym zdaniem, że wcale tak źle nie jest: https://gameplay.pl/news.asp?ID=94430

19.07.2017 17:30
odpowiedz
sebogothic
102
Senator

Chyba nieco za późno ten tekst wyszedł. Co prawda był taki okres, ale teraz coraz częściej wychodzą dema albo triale. Kiedyś brak dem tłumaczono tym, że ich stworzenie pochłania czas i pieniądze, które można by przeznaczyć na dopracowanie gry, więc obecnie jest jakiś kompromis. Wersje próbne wychodzą, ale najczęściej po premierze. W sumie jak ktoś jest zdecydowany to kupi i tak, a demko albo trial wydane po premierze mogą zachęcić do kupna nieprzekonanych. A przed premierą można pograć w ramach testów beta. Kiedyś gazetki z grami były jedynym źródłem informacji o grach, a teraz w dobie internetu ich popularność znacząco spadła.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-07-19 18:17:05
19.07.2017 17:35
odpowiedz
Ernest1991
6
Konsul

Zdecydowanie za późno taki materiał. W szczególności, że wersje demo powoli wracają do łask. Dodatkowo bety/triale.

19.07.2017 17:36
14
odpowiedz
1 odpowiedź
techtrance
46
Centurion

A mi się wydaje, że nie wypuszczają dema, bo ludzie po zobaczeniu jaki crap się szykuje, nie kupiliby potem pełniaka :)

19.07.2017 17:38
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
planeswalker
27
Senator

Takie artykuły można było pisać w poprzedniej generacji, a nie teraz. Sytuacja znacznie się zmieniła i twórcy często wydają dema.

19.07.2017 19:06
6
odpowiedz
9 odpowiedzi
Sebastian_DamnGoodGamer
10
Pretorianin

Najgłupszym komentarzem jest "przecież można zwrócić gry na steamie" jasne, jeśli nie kupimy wersji box, do tego steam nie oddaje pieniędzy, tylko pozwala wybrać inne gry wpłacając te 60$ na konto steam. Co jeśli chcę zagrać w dany tytuł, nie podoba mi się i nie mam zamiaru kupić innej gry tylko np rolki?

19.07.2017 20:01
odpowiedz
maciokoki
33
Konsul

jak dobrze przyjrzycie się.... to zobaczycie że powoli się to zmienia i twórcy zaczynają wypuszczać dema gier znowu... np ostatni mass effect ... kolejna sprawa to to że early access też odchodzi do lamusa... zaczekajcie jeszcze z rok i uważam że wszystko zacznie wracać do normy (powiedzmy)... dużo tutaj zmienił nasz wiedzmin III który pokazał że zrobienie dobrej gry z kilkoma drobnymi raz na dwa-trzy lata z drobnymi błędami opłaca się bardziej niż robienie taśmowego gówna co pół roku czy rok

post wyedytowany przez maciokoki 2017-07-19 20:03:28
19.07.2017 20:07
😜
odpowiedz
topyrz
49
pogodnik duchnik

Mam wrażenie, że gdzieś w odmętach swego zacisza rednacz ma listę tematów do obrobienia w przeciągu roku lub podobnego odstępu czasu. Pewne kwestie w podobnej formie pojawiają się u Was cyklicznie. Dobrze, że zwykle i przynajmniej autorzy się zmieniają.

19.07.2017 22:13
odpowiedz
6 odpowiedzi
mareczeklubigry
21
Pretorianin

Mafia III Dishonored 2 Andromeda Shadow Tactics czy wreszcie darmowe godziny w BF1 Star Wars Batllefront BF4.... mam wrażenie że autor artykułu albo przespał gdzieś ostatnie pół roku albo przygotował ten tekst i zapomniał go wrzucić a teraz mu się przypomniało

19.07.2017 22:56
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
damianyk
61
Pretorianin

Otóż powód jest prosty i jest nim ekonomia. Demo wykaże wszelkie zgrzyty gry, rozbieżności pomiędzy tym co producent obiecywał a tym co faktycznie gra oferuje. A to oznacza, że przynajmniej część klientów sobie daną produkcję odpuści. Prosty przykład: Bioshock - pograłem w demo, stwierdziłem, że to nie dla mnie, nie kupiłem, producent stracił klienta. Mafia 3 - pograłem w demo, zobaczyłem wszystko co w tej grze jest dobre, nie kupiłem, nie ma klienta. Albo taki np. Dirt Rally. Gra jak dla mnie wspaniała, ale trzeba przyznać, że znacznie odbiegająca charakterem od poprzedniczek. Wystarczy poczytać forum żeby zobaczyć ile jest ludzi narzekających, bo kupili wcale nie tanią grę, z myślą o łatwym graniu w stylu Showdown a tu taka niespodzianka. A gdyby było demo, to przynajmniej część z nich by sobie odpuściła.

20.07.2017 01:02
😜
2
odpowiedz
wafel_15_84
6
Chorąży

Przecież w dniu premiery otrzymujemy właśnie demo,lub wersję beta jak kto woli,branża gier przeszła tak liczne przemiany aby teraz walić w dupala gracza bardziej niż walą się tanie dziwki przy drodze.

20.07.2017 06:45
odpowiedz
Kamilowy
69
Generał

Dema były rewelacyjne jak Internet nie był tak dostępny. Kupywało się gazetki i grało.
Pamiętam demo medal of honor allied assault gdzie grało się na lekcji informatyki :)

20.07.2017 06:59
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
MikoLMJ
5
Legionista

Nie kupuję gier w dniu premiery więc nawet demo by mnie nie przekonało :)

20.07.2017 08:10
odpowiedz
yadin
95
Senator

Nie pamiętam, ile razy korzystałem przed zakupem pełnej wersji gry z dema. Natomiast żadnej z ulubionych gier, a mam ich kilka, nie ogrywałem wcześniej w wersji demonstracyjnej, bo dane studia takich wersji nie wydawały. Mimo to nigdy nie straciłem.

W przypadku gier z najwyższej półki robienie dema mija się z celem. Ilość materiałów video, zwłaszcza tych, które wychodzą po różnych targach, jest tak duża, że gracze już na wiele miesięcy przed premierą mogą zapoznać się z jakością gry.

Ponadto fora internetowe, na których gracze wymieniają się tysiącami opinii zaraz po premierze, minimalizują potrzebę wydawania wersji demo. W zasadzie korzystając z opinii graczy naciąłem się ostatnio jedynie na "Horizon Zero Dawn". Z pozostałymi tytułami trafiałem w dziesiątkę.

20.07.2017 08:41
3
odpowiedz
Vader
156
Legend

Moim zdaniem sprawa jest prosta. Szybko odkryto, że w dobie średnich gier, których produkcją zarządzają kolesie z MBA ze swoimi tabelkami, a nie pasjonaci z pomysłem - większa sprzedaż będzie, przy zastosowaniu marketingu w oparciu o Hype, szumne zapowiedzi, atmosfere tajemnicy i wypuszczanie co jakiś czas mega podrasowanych w photoshopie screenów.
Demo potrafi często pokazać czarno na białym, że grafika średnia albo ładna ale słabo zoptymalizowania, rozgrywka nudna, brakuje tego, tamtego i tamtego i ogólnie słabo. Być może mając dema, nie kupilibyśmy wielu średnich gier.

20.07.2017 10:41
odpowiedz
Duchos
21
Konsul

Nie ma dema, żeby twórcy mogli robić crapishony bez całkowitej kontroli.

20.07.2017 15:49
odpowiedz
RBL
20
Legionista

No akurat teraz widzę że właśnie dema wracają do łask. Gram na PS4 i systematycznie w bibliotece pojawia się coraz więcej dem. Właśnie ogrywam to z Mass Effect: Andromeda i mimo że gra ma wiele niedociągnięć to wydaje mi się że w świetle tej nieustannej krytyki mimo wszystko zachęcili mnie do kupna tej pozycji.

Jeszcze rok temu ilość dem można było policzyć na palcach jednej ręki, ale dziś pojawia się ich z każdym miesiącem coraz więcej.

20.07.2017 16:36
1
odpowiedz
Persecuted
68
Generał

"Dotyczy to zwłaszcza dewelopera i akademickiego wykładowcy Jessego Schella, który podczas rozmaitych konferencji w 2013 roku przekonywał, że dema nie tylko nie pomagają w nakręcaniu sprzedaży gier, ale… wręcz w tym przeszkadzają. Na dowód przytoczył swoją analizę tytułów wydanych na konsolę Xbox 360. Według jego danych, pozycje, których premierze towarzyszył tylko zwiastun, w ciągu pół roku sprzedawały się przeciętnie w ok. 525 tys. kopii. Z kolei produkcje wypuszczane zarówno z trailerem, jak i z grywalną próbką, w sześć miesięcy osiągały sprzedaż na znacznie niższym średnim poziomie – ok. 250 tys. egzemplarzy."

Niech zatem żyje oszukańczy marketing i kreowanie produktu, który nie istnieje... Co oczywiście nie znaczy, że z praktycznego punktu widzenia nie ma w tym racji. Ja sam muszę potwierdzić, że dema znacznie częściej mnie zniechęcały do zakupu niż zachęcały (choć i tak bywało).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-20 16:38:08
21.07.2017 08:39
2
odpowiedz
1 odpowiedź
htmzor
12
Legionista

Sprawa wygląda dość prosto. Dawniej na premierę wychodziły w pudełku gry UKOŃCZONE, do takiej gry zazwyczaj po miesiącu wychodził mały patch usuwające drobne błędy. W tym momencie na premierę wychodzi jedno wielkie GÓWNO, wymagające wielu miesięcy łatania potężnymi patchami, naprawiającym kompleksowo każdy aspekt rozgrywki. Po co ktoś miałby wydawać demo gry, która przez pierwsze miesiące od premiery jest w zasadzie niegrywalna? 20 lat temu kupowałem grę, instalowałem i grałem. Obecnie siedzę pół dnia na google i klepie: "Low fps fix", "fps drop fix", "looping sound fix", "ingame freezes fix", "100% cpu usage fix" i tak w kółko, jedno naprawie, pojawia się następne. Sytuację ratują jedynie torrenty, uchroniły mnie ostatnimi czasy przez zakupem chociażby Mafii III czy badziewnej Andromedy.

21.07.2017 12:30
2
odpowiedz
mastarops
58
Konsul

Mi dem brakuje, ostatnio grałem w niezliczoną ilość syfu tylko dlatego, że kupiłem grę która powinna mi się podobać. Okazała się słaba (lub po prostu nie dla mnie), no ale zapłaciłem ... Stary jestem, szkoda mi czasu na takie pierdoły. Na PC chyba zacznę ściągać piraty - w tym sensie, że spróbuje pirata przed zakupem (albo te lipne konta na steam). Na konsolach tylko pudła (przynajmniej mogę sprzedać).

29.07.2017 22:55
odpowiedz
RadolSzczecin
15
Legionista

A propos gazet z płytami to kolejna głupota:
Kupuje grę na płycie a wymagane mam podpięcie do neta i rejestracje na internecie...a jeszcze pewnie coś trzeba ściągnąć.
Gra dołączana na płycie to w sumie jest fikcja.

Ja ją kupuje na płycie po to by uruchomić gdziekolwiek i bez żadnych wymagań dostępu do internetu - tak jak było to kiedyś.

p.s.
Brak dem - wspiera piractwo - producenci sami są sobie winni.
Wolę pobrać pirata i sprawdzić za nim kupię

post wyedytowany przez RadolSzczecin 2017-07-29 22:57:21
30.07.2017 00:00
odpowiedz
Blackthorn
98
Senator

Ten sam temat i te same przestarzałe argumenty... Na PSN fakt, że w ramach abonamentu, ale są dostępne wersje trial gier w cenie PS+ (w którym dostaje się też pełne wersje i na PS4 jest wymagane do grania po sieci). Na pc na głównej platformie sprzętowej czyli Steama jest możliwość zwrotu pieniędzy po podaniu powodu (nie istotne w zasadzie), przegraniu nie więcej niż 2 godzin to na dodatek często pojawiają się darmowe weekendy z grami. Oczywiście jakieś wersje demo też się znajdą. A na orgin jest dostępna usługa EA Access, gdzie dostaje się nie tylko dostęp do wersji Trial to też w ramach usługi dostęp do pełnych wersji gier.
Do tego na youtubie można bez większych problemów znaleźć pokaźne gameplaye z gier, testy konfiguracji, od zalania videorecenzji.
No i zawsze można oczywiście poczekać aż cena spadnie do takiego stopnia w którym nie będzie nam żal wydać pieniędzy. Przy takiej popularności paczek a'la humble bundle oraz sezonowych wyprzedaży to nie jest coś nierealnego.
Każdy pretekst dobry do piractwa.

PS: Doświadczeni gracze i tak od co najmniej dekady mają w rzyci wersje demonstracyjne, bo doskonale zdają sobie sprawę, że nie raz dają jedynie złudzenie dobrej gry lub wręcz przeciwnie.

post wyedytowany przez Blackthorn 2017-07-30 00:04:13
03.08.2017 22:07
👎
odpowiedz
TomPo75
56
Pretorianin

Podziekujmy graczom, ktorzy lykaja jak pelikany papke PR i kupuja preordery. Po co robic demo, po co w ogole sie starac zrobic dobra gre, skoro kasa jest juz na koncie?
Kolejny krok tej "ewolucji" to projekty typu StarCitizen - pelne kieszenie pieniedzy choc nawet jeszcze gry nie ma i nie wiadomo czy kiedykolwiek bedzie.
Reasumujac - gracze sami sa sobie winni ze rynek gier upadl na pysk i na 100 gier trafia sie moze 1 warta uwagi, i 1 na 1000 ktora w dniu premiery nie bylaby w wersji beta.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze