Hellmaker- są 3 minima i to dla każdego rodzaju podejścia, a nie ot tak do wartości co podałeś bo co podałeś dotyczą ILS:
- minima samolotu
-minima pilota
- minima konkretnego podejścia
tam nie było systemu ILS i najbardziej limitował samolot który który wymuszał widzialność 1800 metrów, zaś podstawę chmur 100 albo 120 w zależności czy była to procedura cywlina 2*NDB (120 metrów) czy wojskowa 2*NDB + radar.
Wątpie aby pilot kiedykolwiek robił tą procedurę wojskową (u nas w Polsce od lat niestosowaną), bo nie odpowiadał wysokością.
Kluczową kwestią jest zdanie odchodzimy w automacie, czyli pilot wciska guzik a samolot dodaje mocy i idzie do góry, tutaj to nie mogło zadziałać, o czym pilot nie wiedział (bo nie powiedziałby że odchodzimy w automacie). JAk to możliwe - tego typu podejścia są bardzo rzadko spotykane a i mała szansa jest aby że akurat zdarzyło się tam nieudane podejście.
Zanim rozpiął (przesilił) autopilota i dodał mocy, walnął w drzewo bo do tego używali radiowysokościomierza.
Btw, potwierdzania minimów na podstawie jakiegoś lotu z pasażerami nigdzie na świecie nie ma i już wojsko ten zapis zdjęło. Symulator lub lot bez pasażerów. W Brukseli jest ILS.
Będą kolejne katastrofy w wojsku bo dla przewozu ludzi nie wprowadzono przepisów jak w lotnictwie cywilnym, które m.in:
- zabraniają tzw. próbnych podejść
- nie pozwalają na wycieczki do kabiny od pewnego momonetu lotu (poniżej 3km wysokości)
- jasno określają że ten co steruje nie prowadzi korespondencji
- wymuszają cykliczne sprawdzenia bez pasażerów różnych podejść
- każą za łamanie przepisów, typu schodzenie wg. nie tego co trzeba wyskościomierza, ignorowanie TAWS
- łącznie kilkadziesiąt stron ograniczeń - googlnij PART OPS.
Żenuła
Może Rutkowski jest showmenem - ale jak trzeba to używa wariografu, bada dna, chodzi przy sprawie - policja jednak tkwi w betonie.
Grubo jadą - trzeba ssać co popadnie za nim u nas tak będzie - zapewne z kilkuletnim opóźnieniem
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/366761,zdechl-kot-jaroslawa-kaczynskiego-alik.html
Będą zadymy na pogrzebie, za oknem była mgła ...
Gdy po schodach płynie sobie
Ciepła ludzka krew
Karzeł ciągnie zwłoki kobiet
Lubi damską płeć
Matko moja, spójrz przez okno
Wszędzie śmierć i krew
Idzie wojna, idzie wojna
Idzie krwawa rzeź
Tam na polu leży głowa
Gnije szczurza pierś
Robot gwałci krokodyla
Małpę gryzie pies
Już się skrada, już zabija
Wojny wampir gdzieś
Będzie wojna, będzie wojna
Będzie krwawa rzeź
Lądowanie super, a co będzie jeżeli się okaże że nie wciśnięty był bezpiecznik od elektrycznej instalacji awaryjnej zrzutu podwozia albo że poziom płynu hydraulicznego w instalacji nie był w wystarczającej ilości przed startem?
Tak z ciekawości czy euforia przejdzie w linczowanie?
Tak swoją drogą:
a) ciekawe czy LOT przerwa - ten samolot to 20% ruchu transatlantyckiego
b) lądowanie piękne, ale żeby zaraz po opinii PKBWL kapitan nie miał prokuratora, cały lot a nie tyko lądowanie będzie weryfikowany. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w samolocie, dlaczegoś nie wyszło awaryjne wypuszczanie podwozia
W wypadku lądowania od razu było widać, że poszły przez gęsi 2 silniki, tutaj trzeba z końcową oceną zaczekać. Krótkotrwałych bohaterów było sporo, np. helikopter z Millerem.
Wypadki lotnicze są dobrym towarem dla mediów, gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Piloci znają ryzyko, a mimo wszystko latają. Nikogo w ciągu ostatnich lat nie zabili co był na ziemi, więc nie dbajmy o ich życie - wiedzą co robią. Piloci zdają egzaminy praktyczne i teoretyczne co roku, nikt nie umiejący latać wcale by się nie prześliznął, jakiś czas temu rzeczywiście ktoś próbował omijać jedynie teorię - sprawą zajęło się CBA i póki co nikogo nie skazano. Polaczkowatość polega właśnie na tym, żeby wbić szpilę biznesmenom, aktorom bo motywem jest oczywiście szczera troska o ich bezpieczeństwo. Ludzie ci są marginesem a w lotnictwie jest mnóstwo ludzi dla których latanie jest pasją życia - ale srał ich pies dowalić nowobogackim jest ważniejsze.
Z góry te próbne podejście było bez sensu, narażało na przewalenie minimalnej wysokości, a dalej na ryzyko wypadnięcia z pasa, bo po w dalszej części pasa mógł być kibel, czego na początku nie można ocenić. Po to są przepisy o których pisałem wyżej.
Ich minima były 120 metrów na 1800 widoczności. Nie zabiliby się na 90 (chyba że rosjanie pomyliliby się w podawanym ciśnieniu), tylko po co schodzili przy widzialności 400 - to jest problem.
A skąd wiesz do czego byli zobowiązani Rosjanie? Skoro komisja milera zwróciła się o przepisy wojskowe, a debilizm sytuacji polega na tym, że powołujemy się na przepisy których nie mamy?
Pilot nie jest w stanie zbadać dokładnie w ułamku sekundy warunków do lądowania i dlatego podaje się je z ziemi. Musi kierować się tym co się podaje, a to było daleko poniżej mimimów. Szczególnie istotne to jest we mgle, pilot może zobaczyć początek pasa, zacząć lądowanie a dalej będą płaty mgły (albo shallow fogg) i nic nie będzie widział w czasie przyziemienia i jest zonk. Pas miał ponad 2 km a widzialność była 400 metrów, samolot leciał ponad 250 km/h co daje 4 km/min i ok 80 m/s. Dlatego ewentualne lądowanie narażało pasażerów i tak zwane próbne podejście nie miało sensu.
Czyli generalnie pilot zamierzał lądować (bo gdyby zobaczył fragment pasa lub światła to by to zrobił), mimo że widzialność była 4 razy mniejsza niż minimum dla samolotu.
Wysokościomierz został przestawiony do góry, żeby ściszyć TAWS, można to było zrobić innym guzikiem.
Ale ciekawi mnie ten sens próbnego podejścia nawet jakby zrobione było ok?
Przepisy są podstawą żeby mówić o odpowiedzialności.
Każdy wyraz ma określone znaczenie. Później okazuje się że dziennikarze wiedzą co to zgoda warunkowa a piloci nie. Zarówno wieża jak i piloci nie operowali wspólnymi przepisami.
Na pytanie kontrolera czy lądował na lotnisku wojskowym, pilot potwierdził. Potem nie wykonywał tej procedury (kwitowanie), kontroler powinien przewalić go na procedurę cywilną (wyższe minima). Przepisy definiują też dokładność urządzeń. Nikt nie wie według jakich przepisów odbywał się ten lot. Trudno więc mówić o odpowiedzialności.
Z tym dzieckiem to nie przesadzaj.
Są trzy rodzaje minimów:
- pilota
- samolotu
- lotniska
i bierze się najbardziej restrykcyjne. Piloci przekroczyli każde - najbardziej dla samolotu - minimalna widoczność to 1800 metrów i to ich obowiązywało.
Po co jest ten przepis:
Dowódca lub pilot lecący może rozpocząć podejście według wskazań przyrządów niezależnie od podawanych wartości RVR lub widzialności meteorologicznej, ale nie będzie kontynuował podejścia poza marker zewnętrzny lub pozycję
równoważną, jeśli podawana wartość RVR lub widzialność są niższe od obowiązujących minimów.
To jak nie chcieli lądować tylko zabrać na wycieczkę po drzewach? PO CO - nawet jakby zrobili to na dobrej wysokości?
4Yi marker jest na wysokości ponad 300 metrów. Wiesz po co są te zapisy? Po to żeby nie było takich dzwonów. Loty wykonywane są według przepisów a nie tylko technicznych lub pilotażowych możliwości, bo po co narażać ludzi. Technicznie większość samolotów jest w stanie wykonać pętlę (nieduży zakres przeciążeń) - nie oznacza to że ktoś to robi.
1. Pilot zawsze decyduje o lądowaniu i ponosi dalej za to odpowiedzialność, może być tak że z jakiś przyczyn oceni, że lepiej wylądować niż lecieć gdzieś indziej, kontrolerzy powinni dać mu wylądować a potem się czepiać. Kontrolerzy mogą zaproponować lotniska zapasowe li tylko. Umowa czyli plan lotu swoją drogą takowe zawierał.
2. Gruzja przykładem
3. Właśnie przez taką możliwość wykonywania "próbnych podejść" zakazaną w przewozie lotniczym na całym świecie i dla wszystkich lotów w wieli krajach np. USA stała się tragedia. Nie przesadzaj więc z legalnością, filozofią sztuki pilotażu tego ryzykownego działania. To nie prawo, to raczej luka w prawie, której nie zlikwidowano. Ja nie rozumiem co to za różnica, że samolot w konfiguracji do lądowania i z pilotami szukającym świateł nazywa się nie lądującym a wykonującym próbne podejście, gdyby zobaczyli pas to by wylądowali. Podejście próbne oznaczałoby, że zabrano pasażerów na wycieczkę przy ziemi for fun.
1. Nikt nie kieruje na lotnisko zapasowe - to tylko decyzja pilota
2. Delegaci mają taką logikę, że dobry pilot, co się nie boi wyląduje w każdych warunkach
3. Piloci lądowali zgodnie z procedurą, że można lądować w każdych warunkach - w wojsku do przewozu pasażerów jest no limits, w cywilu nie można nawet rozpocząć podejścia - i to jest wał. Poruszanie się w przestrzeni powietrznej lotniska nie odbywała się według żadnych przepisów, bo nie mieliśmy do nich dostępu tzn. rosyjskich wojskowych, cywilnych z kolei nie znała obsada rosyjska
Komisja poszła w złą stronę. Zaczęła się opierać o rosyjskie wojskowe przepisy, których nie posiadała (zwróciła się do strony rosyjskiej o kopię) ani piloci ich nie znali. Największym błędem było wysłanie samolotu do tzw. niesklasyfikowanej przestrzeni, gdzie nie ma znanych załodze przepisów (każdy wyraz ma konsekwencje prawne). Zrobiono tak bo według cywilnych za wszystko ponoszą winę piloci i nie można było ruskim powbijać szpil.
Brakuje konkluzji, że VIP powinni być zgodnie z cywilnymi przepisami dotyczącymi przewozu ludzi, wtedy będzie jasne, kto może być w kabinie, że nie można rozpocząć podejścia jak nie ma pogody itd itp.
A pisali go zabójcy mojego prezydenta co użyli elektromagnesu, sztucznej mgły i sztucznego miodu od sztucznych pszczółek!
ten sam procek, ale w 4 dochodzi lampa, lepszy wyświetlacz, obustronna kamera i żyroskop optyczny i cena :-)
Wow - nutkaa z Markizem skakała, ja zmieniłem znaki tego samolotu z SP-KON, na SP-KÓŃ i czasami tam powożę
Też nie cierpię cwaniaczkowatej promocji. Dobrą analogią też mogłoby być piwo tyskie z którego robi się ołtarzyk narodowy nie wiadomo skąd. Świątki, cycki, przecieki, rąbki - nie da się tak że gracze i recenzenci ocenią core, a stragan ze świątkami?
Zmienił się właściciel części firmy, a reszta to gdybanie. Kto to jest empik to wiem, jeżeli kapitał imperialistyczny został zastąpiony pejsatym, to dobrze! A gdyby ten z kolei był zastąpiony żółtym to jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że empik rozumie, że serwis internetowy to lata pracy dla użytkowników, którzy tolerują reklamę, bo obok niej się coś kryje, a nie tylko dociskana sprzedaż krótkoterminowa.
Rola Błasika w załodze była tak jak rola jąder w stosunku tzn. uczestniczą ale nie wchodzą.
Skąd się biorą te brednie, że samolot nie lądował ale podchodził do lądowania, albo że kontrolerzy sprowadzali samolot?
Brakująca kasa pochodzi z zakupu paczki prezerwatyw XS i batonu Princepolo. Daje to coś ok 10 złotych
Haha - kto uwierzy w troskę o obywateli Libii?
Troszczyć można się było w biednych krajach afrykańskich, tam gdzie nie było ropy a ginęły dużo większe rzesze ludzi.
Krwiożerczy imperializm znowu ujawnia swe faryzejskie oblicze.
Nie za bardzo mam jakiś program do bloczków, ale gdybyś w lewej części w kolumnie 1 obrazka z [12] pod "pisz a" dodał:
Czy b>c i jeżeli tak: "pisz c, pisz b" jeżeli nie "pisz b; pisz c".
Analogiczne operacje musisz dopisać w kolejnych 3 kolumnach (2,3,4).
Nie łapiesz że żeby zamknąć algorytm musi być w drodze z dołu do góry użyte pisz a, pisz b i pisz c, zaś wartości a,b,c decydują o kolejności pisz.
Narysuj to co napisałem, to rzucę okiem.
To po prostu chyba pisze najmniejszą i dobrze, potem dopisz pod każdym dwie w pozostałe
To nie może być przyczyna, tylko jedno z wielu zaniedbań składających się na okoliczności katastrofy
Zgodnie z instrukcją obsługi nie wolno było robić tego podejścia w AP, a na dodatek zamiast korzystać z NDB korzystano z GPS. Zejście poniżej 100 metrów można robić wtedy jak widać pas, więc pilot ani nie lądował, ani nie wykonywał podejścia, ani nie przerywał tylko macał ziemię. Przeprowadzanie tego eksperymentu to coś takiego jak np. producent samochodu nie zezwala na jazdę z zaciągniętym ręcznym hamulcem, ale ktoś udowadnia że można jednak na nim jechać.
Pilot nie wykonał czynności przerywających podejście, wcisnął guzik który zgodnie z regułami miał nie działać, nie sprawdził że nic on nie daje i powinien wykonać szereg czynności z którymi zwlekał za długo. Czy nie można było po bożemu?
Ano, z tego co opublikowano nie wynika aby rozpięto AP (zerwano go nisko), nie przesunięto gał (to jest rejestrowane) i nie podniesiono maski do góry.
Nie ma procedury powtarzania, jest dwóch pilotów lecący (PF) i monitorujący (PNF) i dla nich rozpisuje się głosy np.
PF: flaps 10
PNF: flaps ten set
PF: checked
Standaryzacji takiej nie było, zwyczajowo przyjęło się że na go-around (odchodzimy) od dowolnego członka załogi przerywa się podejście zwane w wojsku zajściem (jak w ciążę) od rosyjskiego zachod. PNF prowadzi korespondencję, tutaj kapitan był PF i częściowo PNF, co też jest kuriozum.
Z Witebskiem to też zadaję takie pytanie. Mógł być to błąd dyspozytora (jeśli dane są publikowane w AIP) lub pilota jak nie sprawdził NOTAM (dyspozytor wkłada wydruk do teczki).
Dla mnie szczytem głupoty jest wysyłać samolot w niesklasyfikowaną przestrzeń powietrzną i po wypadku prosić o przepisy które tam obowiązują, ja na miejscu ruskich powiedziałbym że trzeba było wziąć przed lotem.
Nie było żadnych procedur - więc te odchodzimy nic nie oznaczało.
Ruscy zrobili tylko jeden błąd, jak samolot nie realizował wojskowej procedury, powinni podwyższyć minimum z 80 m do 100 m i poinformować że pas jest wolny, brak kontaktu radarowego, wykonanie procedury 2*NDB według ICAO na własną odpowiedzialność, po czymś takim mogli sobie wyjść na faję i czekać na wielkie bum. W tej procedurze nie potrzeba kontrolera.
Witebsk - lotnisko nie było zamknięte tylko nieczynne w weekendy, to standardowa procedura, nawet na polskich podawane są godziny pracy. Zamknięcie to zupełnie inny temat.
Od słów samolot nie odchodzi trzeba wykonać parę czynności i wiedzieć że guzik uchod nic nie robi przy tym rodzaju podejścia. Patrzę na czerwony guzik z napisem "Opublikuj" mówię parę razy "opublikuj" i nic (rozglądam się i nie widzę wokół elektromagnesu) - w końcu ruszam ręką - tadam.
Ale może Błasik był dowódcą, wiele przepisów (poczytaj wyżej) wskazuje że niekoniecznie kapitan musi być dowódcą.
Mnie ten po prostu rozwalił ---> https://www.gry-online.pl/forum/legendarne-watki-i-prowokacje/z7a7f15c?N=1
I po to są w wymagane ubezpieczenia w przewozie lotniczym, co zauważyli ruscy. Goście dostają to co się należy na bazie przepisów + górkę od przewoźnika. Tutaj każdy może pojechać Państwo bez dna.
Ostatni news jest że słychać jak z tyłu dobiega głos do kabiny "Ląduj ciadu" i pierwsza litera drugiego wyrazu jest przedmiotem kolejnych ekspertyz. Potem jest przerwa, coś niezrozumiałego i kapitan mówi "i jego matkę też".
To zaczyna być religia:
1. Co ma na Boga to że gość był dokładny skoro nie wiedział że w tym podejściu (bez glisady) przycisk nie działa. 8 razy to samo - dla jaj powiedział "odchodzimy w automacie" (automat wyzwala się przez ten guzik) czy jak? Tu się nic nie dało ustawić. Nie było też zdecydowanej reakcji manualnej ani werbalnej na tą sytuację.
2. Samolot zrobił dzwon bo zeszedł za nisko. A kto jest winien zależy od przepisów.
Lukulus--> Nie powtarzaj się tylko stwierdź fakty. Protasiuk powiedział "odchodzimy w autopilocie", a autopilocie nie dział ten "uchod" (do odejścia w autopilocie) zgodnie z instrukcją, nieważne ile miał godzin (robił 6 takich podejść i to bez go-around) nagrania i dokumentacja świadczą o błędzie. To są fakty i nikt tego nie kwestionuje - no i niestety nie wiedział. Może wykrywa się to nie w sekundę (trzeba zauważyć że turbiny się nie rozkręcają), nie popchnął gał (nie ma rejestratorach ruchu dźwigni) i nie zerwał albo wyłączyć autopilota od razu ale po jakimś czasie. Czytaj co piszę a nie powtarzaj, ze możliwe jest niemożliwe. Jedyne wytłumaczenie to nie elektromagnes, ale sfabrykowanie głosu Protasiuka i zmiana danych rejestratora.
Ja przede wszystkim twierdzę, że nikt nie analizuje jakie przepisy miały zastosowanie, natomiast orzeka się o winie - a to jest nierzetelne. Protasiuka jak się wczytasz też bronię.
olivierpack- TAWS jest podłączony też do wysokościomierza barycznego kapitana i przestawienie wysokości na nim miało miejsce i ściszyło go na jakiś czas. Używany on był bez sensu, wystarczyło wcisnąć guzik terrain inhibit, żeby załatwić sprawę i miało by się inne ostrzeżenia przede wszystkim SINK RATE czyli za duże tempo zbliżania się do ziemi na ostatnich 300 metrach. Radiowysokościomierz używa się tylko w specyficznych podejściach np. ILS CAT II, opieranie się na nim to wał, tym bardziej że załoga miała świadomość niecki przed pasem.
Te 12 sekund mogło wynikać z paru kwestii np. pokazanie Błasikowi że i tak robią więcej niż powinni, może czekanie na jego decyzję. Jak dołożyli już parę sekund to może wtedy wcisnęli "uchod" i reakcja na niezadziałanie dopiero zajęła kilka sekund. Wszyscy wiedzieli że kapitan będzie schodził poniżej minimów (bo po cholerę by je zaczynano, pozostałe załogi Jaka i ILa też to robili), ale nie ustalono ile, więc odliczano do końca. W końcu zrobił się burdel (3 wysokości: 2 z baro i jeden radio), TAWS, autopilot, brak mocy wynikający z nura, który pozwoliłby na go-around itd.
Co do winy kontrolerów nie można mówić co powinni a co nie, nie pokazując przepisów (frazeologia, odpowiedzialność itd), a tutaj mamy problem i dwie opcje:
1. cywilne icao
2. wojskowe rosyjskie - a my ich nie mamy
Super byłoby wiedzieć przed wylotem na których się opieramy.
Skoro Rosjanie zaczęli nas punktować po linii cywilnych (powołując się na informacje zawarte w AIP Rosja i zarzuty w raporcie też oparte na cywilnych procedurach), to po jaki grzyb wychylamy się w ruskie przepisy wojskowe.
W cywilnych co prawda kontroler nie sprowadza samolotu, a załoga sama realizuje to co na kartce (kontroler wydaje tylko zgodę na podejście i bezwzględne na lądowanie), ale rozmawiając tym samym językiem jednakowych procedur cywlinych można powiedzieć, że:
- wieża wyprowadzała nieproceduralnie na prostą z użyciem nieautoryzowanego urządzenia
- wieża zakłócała podejście mówiąc o pozycji, korzystając z jakiś radarków samoróbek
- wieża używała niestandardowej korespondencji - jak np. zgoda warunkowa na lądowanie
i Rosjanom ciężko by było się z tego wykręcić.
Teraz mówimy, że coś powinni ale skąd my wiemy co powinni to nie wiemy i to o nas świadczy źle.
A te nagranie to chyba na komórkę sobie Klich odegrał :-)
Kontrolerzy w tym podejściu nie sprowadzają samolotu na pas, wyprowadzili samolot na prostą do lądowania, a dalej zgodnie z kartką podejście miała wykonać załoga wykorzystując dwie radiolatarnie (a nie GPS wg. którego załoga schodziła) i wysokości z kartki.
Coraz bardziej widać że załoga przekroczyła wysokość bo posługiwała się radiową, wysokościomierz Protasiuka został rozjechany aby ściszyć TAWS, jak zauważyli, że są za nisko wcisnęli "uchod" a ten zgodnie z regułami tego podejścia nie dodał mocy, jak już się wykapowali zaczęli wykonywać go nie w automacie to było po ptokach.
Nasze twierdzenia że załoga chciała odejść sprowadzała się do tego że jak jedziemy samochodem i powiemy słowo "hamujemy" to auto zwalania.
Dla mnie to jedna wielka kompromitacja, że ktoś mówi co powinni zrobić kontrolerzy, bo nie mamy ruskich przepisów wojskowych które to regulują. Jak założyć że procedura była cywilna, to jedyne co jest z wieży to zgoda na podejście i na lądowanie. Błąd ruskich polegał na tym, że po pytaniu o lotniska wojskowe, jak piloci nie kwitowali wysokości co było częścią procedury z użyciem radaru na Żuku powinni powiedzieć, że w takim razie są w cywilnym podejściu, podnieść wysokość ze 100 metrów na 120 i dodać że podejście jest na własną odpowiedzialność. My nie powinniśmy się wygłupiać i mówić co powinni kontrolerzy nie mając przepisów, które powinny być u nas przed lotem. W tej sytuacji powinniśmy twierdzić że obowiązywały przepisy cywilne (czyli inaczej niż twierdzimy), były to jedyne opublikowane przepisy, a kontrolerzy zakłócali lot wbrew procedurom cywilnym, dali zgodę warunkową której w przepisach cywilnych nie ma co jest jakąś zagadką, itd. Czyli naruszane były przepisy na które się sami ruscy powołują. Samolot całą drogę leciał w przestrzeni cywilnej (samoloty wojskowe też tak często latają) zgodnie z jej regułami i po co się wpuszczamy w kanał.
Btw. ciekawy artykuł--->http://www.wprost.pl/ar/227308/Wielki-szwindel-Kulisy-36-pulku-lotnictwa/
Wciskają nasi kit, wojsko co jest winne teraz próbuje kogoś umoczyć.
Decyzję o podejściu podjęli Polacy, a Ruscy chcieli mieć wariant z Wnukowem w razie czego. Warunki podaje się załodze a ona podejmuje decyzję.
Sterylność w kokpicie, a na wieży to dwie różne kwestie - nie słyszałem o wymogu na wieży ale wskazałem wyżej dla samolotów przewoźników.
A co ma ten IŁ i JAK do rzeczy za naruszanie przepisów powinni siedzieć.
Ale też ruscy wspomnieli o cywilnych przepisach dla Tupolewa!
Trepostwo też nie rozumie, że minima lotniska to jedno a samolot miał wyższe i to jest jednym z powodów dlaczego wieża nic nie ma do decyzji pilota.
Gości co to publikują takie bzdury powinni posadzić - jakim prawem samolot wleciał w przestrzeń obowiązywania wojskowych procedur rosyjskich skoro ich nie znaliśmy (ostatnio poprosiliśmy o nie).
To załoga podejmuje też decyzję o locie na zapasowe i ona je wyznacza.
Ruscy mieli podać warunki i to zrobili (koniec ich odpowiedzialności kontrolerów w procedurze cywilnej - a innej nie znaliśmy)- niech nasi wskażą przepisy wg których tak nie jest. Stąd należy włożyć wszystkie zdania co powinni zrobić kontrolerzy między bajki. Te rzekome braki reakcji na odchylenia wynikają z braku kwitowania wysokością przez załogę, bez tego goście mają ograniczoną możliwość podpowiedzi ze względu dokładność radaru. Po jaką cholerę schodził pilot niżej - wbrew procedurze i zgodzie.
Bada sie zawsze wszystkich w kabinie, tak jak bada sie kierowcow. Przyczyna wypadku bylo zejscie pilota ponizej zgody i ktora jest w procedurze, po naruszeniu wielu innych przepisow i wykazaniu sie nieznajomoscia wyposazenia. Tego lotu w ogole nie powinno byc.
Próbki pobrano od razu ze wszystkich ciał w kabinie (jeszcze przed indentyfikacją), oczywiście zaraz będzie że gość gnił inaczej. To była tylko jedna z okoliczności, jego tam w ogóle nie powinno być chyba że pełnił jakąś funkcję członka załogi.
Manolito --> lądowanie bez zgody to jest przestępstwo, popełniła je załoga Jaka której w ostatniej fazie polecono odejście na drugi krąg, a ci wbrew instrukcji samolotu lądowali włączając rewersy w locie. Czy ktoś ich ukarał? Dopóki wojsko będzie tolerować takie zagrania, a nie karać to problem nie jest w samolotach, symulatorach, kontrolerach tylko w systemie.
Co do tego że może się okazać że było inaczej. Mówimy na razie o tym co wynika z dostępnych danych obu stron.
Co by nie wyszło to ja bym szukał, kto wyłączył dla lotów z VIP zapis (stosowany w całym świecie w przewozie (Aneks 6 ICAO), u nas wymagany przez ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 18 czerwca 2003 r.w sprawie bezpieczeństwa eksploatacji statków powietrznych):
"Dowódca lub pilot pilotujący samolot może rozpocząć podejście instrumentalne niezależnie od podawanych wartości RVR lub widzialności meteorologicznej, ale nie będzie kontynuował podejścia poza marker zewnętrzny (OM) lub pozycję równoważną, jeśli podawana wartość RVR lub widzialność są niższe od minimów wyznaczonych" . Wymagana widzialność dla tego samolotu wynosiła 1800 metrów. Czyli na wysokości 500 metrów powinien dawać nogę.To jest furtka do zabijana ludzi i ruscy nie mają z tym nic wspólnego.
Takich wyłączonych zapisów jest mnóstwo i dotyczą one przebywania w kabinie osób nie będących członkami załogi, sterylnego kokpitu od 3km wysokości, obowiązku zastosowania się do GPWS, treningu, szkolenia (wychodzi że nie znali obsługi autopilota i TAWS), wymaganej dokumentacji, przestrzegania mas samolotu, wymogu zamykania kabiny, wyznaczenia dowódcy lotu (to nie to samo co kapitan) i wielu innych kwestii.
Parę innych cytatów:
"Dowódca lub pilot pilotujący samolot podejmie natychmiastowe działania korygujące dla przywrócenia bezpiecznych warunków lotu, kiedy dowolny członek załogi lub pokładowy system ostrzegania o bliskości ziemi (GPWS) wykryje niezamierzone zbliżenie do ziemi."
GPWS to TAWS w tym wypadku, gdyby załoga zainhibitowała teren, system ostrzegłby o zbyt dużym tempie zbliżania się do ziemi (SINK RATE), niezależenie od tego że lotniska nie było w bazie. Zero reakcji, tylko niedozwolone ściszenie przez wysokościomierz, co pozbawiło kapitana możliwości kontroli wysokości względem lotniska.
" W locie wg wskazań przyrządów (IFR) dowódca samolotu:
(1) Nie przystąpi do startu, jak również
(2) W przypadku zmiany trasy w trakcie lotu nie będzie kontynuował lotu poza punkt, od którego ma zastosowanie zmieniony plan lotu,
dopóki nie uzyska informacji wskazującej na to, że w przewidywanym czasie lądowania prognozowane warunki meteorologiczne na lotnisku docelowym i wymaganych na lotniskach zapasowych będą równe lub wyższe od minimów planowanych.
"
Lotnisko zapasowe Witebsk było nieczynne, więc go nie można było planować a tak się stało. Takie pomyłki mogą rodzić kolosalne skutki, kiedy samolot tam poleci z małą ilością paliwa.
"Przewoźnik zapewni, aby nikt poza członkami załogi wyznaczonej na lot nie miał wstępu lub nie był przewożony w kabinie załogi, chyba że osoba ta jest:
(1) Pracującym członkiem załogi;
"
Jaką funkcję pełnił Błasik? Czy na pewno nie dowódcy?
"
Dokumenty pokładowe
(a) Przewoźnik zapewni, aby w każdym locie na pokładzie znajdowały się następujące dokumenty:
(2) Świadectwo zdatności do lotu (CoA) w oryginale;
(6) Polisy ubezpieczenia w oryginale lub kopii.
" Brak, a kasa na cywilne ubezpieczenie pary prezydenckiej była i to w wielkości pokaźnej w stosunku do tego co otrzymaliby z ubezpieczenia przewoźnika.
Są to fakty potwierdzone przez obie strony. Wojsko tłumaczy okrętnie, że VIPy nie zasługują na taki elementarny poziom bezpieczeństwa, bo gdyby lecieli na piwo do Irlandii Ryanerem to wtedy i owszem. Cywilne procedury miały być wprowadzone do przewozu ludzi po katastrofie CASY. Teraz chcąc odwrócić uwagę pułkownicy szukają coś na ruskich, którzy nas wypunktowali jak dzieci. Te rzeczy wszyscy to a wszyscy mają gdzieś, czy gołym okiem nie widać gdzie był problem?
maniiekk44 - kombinuj dalej. Niezależnie od od typu statku nie ma odwołań od raportu, jest raport i uwagi drugiej strony. Państwowy to nie jest to samo co wojskowy. Jak nie lądowali to co tam robili, wietrzyli Kaczyńskiego w jarze ? W żadnej procedurze nawet w tej umowie międzypaństwowej co była tylko ideą nie było odwołań.
Na razie to stawiamy sobie za punkt honoru żeby znaleźć jakieś miejsce , co pozwoli przywalić ruskim. To jest fajne, tylko nie możemy tego robić pod jakąś chorą tezę.
Lukulus - piloci zachowywali się niewytłumaczalnie dużo wcześniej. Co z tego że ktoś coś powiedział jak brakło mu woli to zrealizować, może to był sygnał dla dowódcy 006 że sytuacja kwalifikuje się na go-around a ten milczał? Żaden sprzęt w liczbie pojedynczej, ale serie serie blokad na dźwigniach mocy, klap, mikrofonach - działając selektywnie przez parę sekund - naprawdę lepsza jest historia o sztucznej mgle.
Pułkownikowi Grochowskiemu ktoś powinien powiedzieć że zajść to można w ciąże, a podejście się zaczyna jak jest pogoda, odchodzi się w wojskach lądowych a odlatuje w lotnictwie. Niech studiuje lepiej kto był dowódcą lotu.
Trafiłeś w sedno sprawy on (006) nie wydał zgody na lądowanie, zazwyczaj załogi specpułku zlewały zgody (JAK wcześniej, Zurich i inne przypadki) i daltego załoga nie robiła go-around. Zamiast pytać po locie a nie przed jakie procedury obowiązywały w Smoleńsku, należy sprawdzić nasze.
Manolito - zgoda na podejście i lądowanie to dwie zupełne różne zgody. Jak nie ma zgody na lądowanie to na końcu podejścia trzeba jechać na drugi krąg (np.na pasie może paść się plutonowy Gustlik Jeleń). Z tą zgodą warunkową i oczywistością to jest tak, że nasza komisja dopiero ostatnio w uwagach do raportu poprosiła o ruskie procedury wojskowe i spytała co to znaczy zgoda warunkowa na lądowanie - stajesz się mądrzejszy od nich. Taki jest efekt wysyłania samolotu w przestrzeń której reguł nie znamy - znowu winni są w Warszawie.
Lukulus - wciśnięto czy nie wciśnięto załoga nie wiedziała, że automat nie przestawi mocy bez aktywnej glisady, 3 gał do przodu nie dano (rejestruje się oprócz mocy, kąt gałek czyli Power Lever Angle) i oczywiście powinni je dopchnąć od razu, ale esemesem lub elektromagnesem ktoś je zablokował na kilkanaście sekund (no przecież skoro zakładasz że blokada nie była psychiczna to musiała być fizyczna i to taka co zablokuje siłę dwóch chłopa), bo przesunęli je dużo później. Nie były to jedyne rzeczy które zostały tak zablokowane. Wszystkie blokady i ślady ich założenia zabrało KGB, bo się przydadzą jak kiedyś z przyleci PLF102. KGB wiedziało że nasza obsługa to flejtuchy i pijaki co nawet do tego samolotu włożyli świadectwo zdatności od innego samolotu co był wtedy w naprawie.
Zastanowiłeś się już kto był dowódcą lotu? To naprawdę ciekawszy wątek.
Bo schodzili na radiowysokościomierzu - co jest wałem kardynalnym i nikt tego nie kwestionuje.
Komenda była a dalej schodzili spokojnie.
Zwyczajowo jest to going around flaps 28 check power - klapy, podwozie i mikrofony zablokował elektromagnes, treści pełnego go-aorunda nie było. Dalej przy positive rate of climb jest podwozie - ale będąc w emergency (dużo za nisko, lepiej szybciej zmniejszyć opór).
Jakby ktoś szanował moc to podchodziłby na mocy 70 (jak mówi instrukcja), a tu tak nie było. Dobrze również żeby wiedział co naprawdę się stanie po naciśnięciu guzika uchod. Żeby pojawiła się moc to trzeba dać gały do przodu, a to oprócz faktycznej mocy jest zarejestrowane - a raczej tego wychylenia rejestratory nie podały do sytuacji kiedy już było game over.
A skąd się wziął ten przestępczy nawyk wyciszania TAWSA pokrętłem wysokościomierza? W CASIE wyłączali go z obwodów wyłącznikiem. Tradycja bojowa?
A nie czekali na decyzję Błasika oceniając że to on musi ją zaaprobować? Co za różnica co kto powiedział jak nikt nic nie zrobił.
Jaki zdrowy rozsądek - kto nie znając samolotu wozi prezydenta naruszając przepisy?
Za granicą piloci mówią, z mamy pretensje do ruskich, że dali nam się zabić.
Oczywiście że mam pewność że dostali zniżanie do 100 metrów (120), a zeszli pod ziemię (poniżej poziomu lotniska) przy prawidłowo podanym ciśnieniu, ignorując TAWS i spokojne odliczali wysokość nad jarem a nie nad pasem, będąc już w tym momencie martwymi. Nie współpracowali z kontrolerami, korzystali z furtki prawnej że mogą robić co chcą - z efektem bum.
Ta sekwencja nie oznacza że tych rzeczy nie należy robić sekwencyjnie - moc (zdołowana przez nura) jest pierwsza i ona ma wchodzić sobie jak pozostałe czynności są robione. Wszystkie czynności mają być zrobione w 3 sekundy a moc ma rosnąć i rosnąć. Rejestrator podał kiedy dźwignie zostały przesunięte (silnik nie wszedł na moc jeszcze), tak późno to oni już byli dead - ale widocznie już magnes ktoś wyłączył.
Maniiekk44 - co za problem:
1-7 prawda - żeby odpolitycznić to też tak było za premiera Kaczyńskiego
8 - nieprawda, pilot nie realizował procedury która pozwalała na bezpieczne zejście.
9. Umowa z 1993 roku była intencją i nic by nie dała w praktyce.
10-11 - jak w/w
12. Dobra to róbmy sekcje od nowa, jak J.Kaczyński najpierw poznał brata, a zapomniał powiedzieć że po przywiezieniu do polski to był kto inny to szkoda mu było zmarnować ceremonii pochowania np. Szmajdzińskiego na Wawelu
13. Stan toalety zapewne jest kluczowy - ruscy skutecznie zabezpieczyli to co trzeba
14, Dowody możemy uzyskać wjeżdżąjąc na białym koniu - tylko czego?
15-30 I CO Z TEGO!
Lukulus - zostawmy co kto powiedział na 5 niezależnych rzeczy nikt nic nie zrobił. 5 (słownie:pięć) tylko dwie miały związek z autopilotem który jak coś nie zrobił to trzeba zrobić to ręcznie. Tylko magnes!!! Procedura go-around była znana, ale nie do końca w tej konfiguracji w której pilot lądował 6 razy i akurat nie trzeba było jej wykonywać.
Lukulus ---> zobacz w linku--> http://centre-telechargement-rikoooo.com/dl/FS2004/avions/Tupolev_Tu-154m_2.02/Tu-154M.pdf na stronę 143, owszem można zrobić bez ILS, ale trzeba walnąć mocą, a tego nie było, do czasu jak nie było za późno!
Czy nasi zrobili w końcu jakieś błędy ? :-))))))))))
Zrozum że procedura go-around to nie jest powiedzenie, próba zrobienia jednego punktu, to 5 rzeczy prawie na raz, wtedy można mówić że wykonali.
Lukulus - autopilot i auto-throtle mogło podnieść dziób i dodać mocy (nie zrobiło to robimy to z łapy, tylko elektromagnes mógł zablokować klapy, podwozie, radio zewnętrzne (na zewnątrz trzeba podać decyzje) i CVR czyli załoga przemilczała to między dobą - trochę dużo rzeczy na raz?
Dowód że nie znał modów autopilota:
10:32:55,8-10:32:58,9 I pilot: Podchodzimy do lądowania. W przypadku nieudanego podejścia odchodzimy w automacie.
Z kolei instrukcja mówi że automat działa tylko w ILS (jak jest glideslope) - dlatego ruscy punktowali że pilot zrobił tylko 6 podejść NDB a w żadnej nie było procedury go-around.
Zaczniesz szukać trochę kto jest u nas winny?
Jak zaczniesz rozmydlać co wyprawiał IL to zaraz zaczniemy rozmawiać dlaczego zabił się Kennedy. Goście potrafili naruszać przepisy i się nie zabić - co to ma do nas ?- kiedyś zginą, tak jak w tej katastrofie zginęło dwóch szefów MON sprzed Bogdana Klicha (Szczygło i Szmajdziński), co skróciło kolejkę do prokuratora.
MANOLITO - są dwie rzeczy zgoda na podejście i zgoda na lądowanie. Zgoda na podejście była na lądowanie nie było. Poczytaj u góry, że zgoda na lądowanie to jest pasatku razrieszaju, to nie padło. Zamiast tego dziennikarze i Klich coś mówić o zgodzie warunkowej i co ona oznacza. Ja wiem co ona oznacza ale nie powiem (czytałam na ruskim forum pilotów wojskowych), oficjalnie co to jest nie wiemy bo zapytaliśmy się Rosjan co to znaczy według ich procedur. Bez zgody na lądowanie pilot nie miał prawa zejść poniżej 120 metrów (nawet Klich mówi o 100 albo 120 metrach - różnica wynika czy jest procedura cywilna czy wojskowa, a do tej drugiej nasza załoga się nie stosowała). Wyrównanie, wytrzymanie - na to zgody nie było, a pilot zszedł poniżej nie dość że 120 metrów to zszedł na ujemną wysokość według podanego prawidłowo ciśnienia.
Lata się w takich warunkach na jakich samolot, lotnisko i kwalifikacje pozwalają - tutaj limitował samolot dla tego typu podejścia 120 * 1800 - zaorane. Na innym lotnisku mogło by to być 30*300 (co przy wyposażeniu do ILS CATII może być prostym rutynowym lądowaniem ) metrów. Jak ktoś narusza minima to jest przestępcą, co naraża pasażerów. Ja cały twierdzę że nie musiał być to kapitan Protasiuk.
Warunki były spoko na ILS CATII - ale ich nie było i nikt ich nie obiecywał.
To że pilot nie znał automatyzacji sterowania (działanie uchod) wynika z transkrypcji , jak twierdzisz że Ruscy jeszcze spreparowali jego głos, no to super. Jak twierdzisz że coś co po serii naruszeń uniemożliwiło im podniesienie podwozia, klap i maski i dodanie mocy to mógł być to tylko elektromagnes. Do tego to coś zablokowało nagrywanie w kokpicie i radio na zewnątrz.
Nowe samoloty nic nie pomogą jak ma się w dupie zdrowy rozsądek i nagminnie łamie przepisy.
Lukulus - jest parę warstw problemów.
Odetnijmy nieprawidłowości na lotnisku - poprawianie świateł i wycinanie drzew przed progiem, nie grało to roli w wypadku (samolot rozwalił się dużo wcześniej) ale mogliby o tym Rosjanie napisać.
W lotnictwie państwowym lotów wykonuje się kilka na miesiąc w cywilnym dziesiątki dziennie.
Mgła jest mgła jak nie ma warunków to operator decyduje czy lecieć czy nie, a nikt nie opublikował czy taki lot był legalny (instrukcje specpułku) - wg. procedur cywilnych można rozpocząć lot jak prognoza przewiduje poprawę +/- 1 h od przewidywanego czasu podejścia (to był krótki lot więc znowu ktoś poszedł na skróty).
Wg procedur podejścia cywilnych nie można było schodzić w dół bo nie ma wymaganej pogody, masa jest za duża, procedury są nie znane (zwracamy się o nie po katastrofie) itp. itd.
To są pryncypia - tego lotu nie powinno być. Jakbyś to zrozumiał wejdziemy w smaczki.
Wiatr jest tylno boczny - załodze to przeszkadzało (rozważali lądowanie z drugiej strony), mogło nie starczyć pasa z MDA(H). JAK walnął rewersami w powietrzu wbrew instrukcji - tak jakbyś w samochodzie jak nie starcza hamulców używał wstecznego. Popatrz na schematy mentalne w komunikacji z Jakiem:
#@$%#@% pogoda pizda tu jest $^%$^ Odp: A wylądowaliście?
Rozmowa cpt z drugim pilotem : pogoda zła. cpt: a wylądowalii?
Problem debeściaków inny zrobił to ja nie jestem gorszy.
W przewozie obowiązuje mnóstwo innych reguł: nikt z poza załogi w kabinie, zakaz wejścia w procedurę jak nie ma lotnisku minimów, go-around się realizuje a potem wyjaśnia dlaczego ktoś powiedział to słowo, nie wolno przekraczać 5 m/sek na ostatnich 300 metrach, jak GPWS mówi pull-up to to robimy jak nie widzimy ziemi, jak lotniska nie ma w bazie to używamy modu terrain-inhibit, robi się briefing do lądowania, lata się do przestrzeni gdzie nauczyło się procedur, loty są ubezpieczone (TEN PROBLEM WRÓCI PO ŻAŁOBIE- NIE MA TU LIMITU ODSZKODOWAŃ WYNIKAJĄCYCH Z KONWENCJI - rodziny zaraz powiozą państwo na miliony $), używa się pomocy lotniskowych a nie gps, załoga ma licencje, a samolot świadectwo zdatności itd itp.
Nikt nie sprawdził czy oprócz procedur jest odpowiedni PCN pasa, kategoria PPOŻ, urządzenia handlingowe, załoga zna język - tzn czy jest to w rozumieniu procedur lotnisko odpowiednie, zgodne z zatwierdzoną instrukcją, bo albo jej nie ma albo ktoś chowa ją pod łóżkiem wojskowym.
Lukulus nie pogrążaj się. Co z tego może wyjść, goście podchodzą na mocy, często w konfiguracji gładkiej (klapy i podwozie do góry). Zapisz sobie na kartce co to znaczy go-around (moc, maska, klapy podwozie) i wyjdzie ci że niezależnie od intencji werbalnych nie zrobiono czterech warunków procedury - nie da się ich zablokować sms-em. Jak autopilota nie znała załoga zawsze wystarczy szarpnąć zdecydowanie kolumnę. Nie powtarzaj że drugi pilot podciągnął kolumnę co nie ma sensu, ma to sens jak ktoś dba o własny kręgosłup. Może sensem jest procedura że Błasik musiał na to pozwolić. Swoją dociekliwość i dywagacje przekieruj na to co i kto zrobił aby się rozwalić. Wykonaj mentalne zadanie i tłucz winowajców, a nie graj z ruskimi w szachy że to był pat a nie mat. Nie żyj nadzieją że to ruscy - zastanów się dlaczego nasi robią głupoty co ich ruscy nie mogli przewidzieć. Zauważ że klucz do katastrofy może być w procedurach specpułku (kto jest commanderem lotu), dlaczego samolot poleciał w przestrzeń której przepisów nie znaliśmy, w pogodę która nie pozwalała na lot. Odrobina realiów a nie że magia wykaże że w ostatniej chwili coś nie grało z samolotem, bo naruszenia logiki i przepisów naszej załogi były znacznie wcześniej.
Dajcie sobie panowie spokój z tym co kto powiedział, problem był dlaczego nie zrobił i spojrzyjcie na tylny fotel z napisem 006. Na 4 czynności wszystkie 4 urządzenia nie były zablokowane w fabryce, która musiała założyć że na sms zablokujemy im wszystko, a oni nawet nie powiedzą słowa o tym CVR.
Panowie jeszcze raz, zostawcie rusofobię - kto zawinił ze strony polskiej że przed katastrofą jest naruszenie za naruszeniem. Nie słowa wszak się liczą a 4 czyny, o każdym nich można porozmawiać, dwa miały być z automatu (słynny przycisk) ale nie dla tego podejścia, robimy 2 pozostałe a na te co wynikają z nieznajomości samolotu są instynktowne substytuty, co były zrobione za późno. Piątą czynnością było poinformowanie kontrolera o intencji przejścia na drugi krąg.
Cały cmyk to lansowanie przez trepostwo, że nie lądowali tylko robili próbę. Zabezpieczają się przestępcy że lądowali w warunkach jak nie można. Podwozie i klapy umieli wypuścić schować już nie. Wszystko lansowane przez gości co powinni być już w areszcie co teraz myślą jakby w to ruskich wkręcić z pułkownikiem Klichem na czele co sieje ferment, bo o lotnictwie cywilnym nigdy nie miał pojęcia.
Tuskowi bęcał Kaczyński (zabijesz gówno a będziesz siedział jak za człowieka) sięgnij po przestępcze wojsko. Też chcesz aby gość co naraził dziennikarzy na śmierć było kluczowym świadkiem? Da swiazji.
griz 636 - są dowody że tych maszyn był 10 i wszystkie zakładały że, że SuperSzpieg spowoduje że wbrew logice i przepisom samolot poleci i dalej na siłę będzie się chciał rozbić. Mgłę tą rozsiano na kilkuset km. Oczywiście tą osobą był Lech Kaczyński, co jak wiedział że jest na śmietniku historii zwietrzył szansę pochówku na Wawelu - za tą pieprzoną prowokację montujmy rolki po jego katafalkiem.
Tylko proszę nie dawajcie linków do przestępców co powinni siedzieć dzisiaj czyli pilotów Jaka - nie dość że mataczą ale mogli zabić ludzi. Lądowanie to przestępstwo na pasie mógł być UAZ co sprawdza stan pasa. Nie szukajcie ostatniej nadziei białych u Ruskich namierzajcie naszych gości co powinni siedzieć nie mataczyć!
Tak jest skoro nie użyli elektromagnesu, nie biegali po jarach z reflektorami, nie wywołali mgły z nienacka to zrobili taki mechanizm w samolocie: który zakładał że załoga z naruszy przepisy 10 razy w locie do Katynia, bla bla bla - panowie tłuczcie naszych przestępców a dajcie spokój ruskim. Oczywiście blokada sterów była wyzwalana przez sms! i na dowód tego należy załączyć pokrycie gsm co tam było. Takimi wpisami osłabiacie szanse że winni zostaną ukarani, a katastrof nie będzie. Kto dowodził tym lotem i według jakich procedur - to jest pytanie. Pijany Błasik czy nie. Ruscy chcieli zabić Kaczyńskiego, po to że szanse jego na następną prezydenturę była jak Żydów w Majdanku i trzeba było go pochować na Wawelu - ŻENUŁA.
Zwykłe reguły rzemiosła stają się przedmiotem polityki religii. Jak ktoś jeszcze cytuje wypowiedzi gości ze specpułku co mieli zabijać ludzi to super. Problemy są u nas i nikt nie ma ochoty drążyć.
CASA niczego nie nauczyła:
a) w kokpicie dalej są wycieczki
b) EGPWS jest ignorowany
c) minima naruszane
d) procedur współpracy brak (też odpowiedzialności)
e) szkolenie kuleje
f) przepisy nie zostały zmienione i loty bojowe są traktowane tak samo jak wożenie najgorszego cargo czyli pasażerów.
h) promuje się i wymusza naruszania, bezkarność za naruszenia pozostaje
a my ciągle o ruskich.
Już nowy szef wojsk mówi że robią zmiany - łże jak pies znowu kosmetyka, pierwsze wyrzucić załogę Jaka za naruszenia - znaczy że coś się zmieniło. Jak go dziennikarz TVN zapytał czy nie będzie kastastrof odpowiedział, że oczywiście na to nie może dać gwarancji (śmiejąc się)
Przeczytaj wyżej że wręcz przeciwnie ja ich bronię, a winię kogoś innego. Przyczyna mogłaby być w Błasiku.
Zapytaj każdego co oznacza go-around, 2 sekundy szybka sekwencja czynności. Jak AP się nie rozłączył to sekunda dodatkowych czynności.
Lukulus - analizuj dalej.
Oni się spodziewali, że moc wejdzie sama z AT bo nie znali automatyki tego podejścia.
A co się nie trzyma kupy jak gość podciąga przy zapiętym autopilocie, może chciał wypłaszczyć odrobinę podejście.
Jak się autopilot nie rozpina to jest na to parę metod - ostateczna jest prosta, zdecydowane szarpnięcie sterów i tak oni zrobili tylko za późno.
Spoko spoko - mamy dwa różne światy:
a) proceduralny zakładający pewien margines bezpieczeństwa
b) laboratoryjny - to już jest próg techniczny, zakładający, że od tego momentu to już jest amen.
Zasłużyli pasażerowie na to aby ich wprowadzać w tak krytyczną sytuację jak w punkcie b?
Guzik uchod mogli wcisnąć - on w tym podejściu nie działał tak jak oni się spodziewali (nagrania), co ruscy wypunktowali - nic on nie robił - smutne - mogło to dołożyć parę sekund na zdziwkę, tak jak napisałem 1 sekunda i nie brzoza byłaby cała.
Co do jednej rzeczy to mnie naprawdę bulwersujesz. Rozumiem że trzeba gdzieś złapać ruskich albo na technice albo procedurze. Ale zdanie:
"
Całkowitym nieporozumieniem jest próba stosowania cywilnych rygorów dotyczących wycieczek pod palmy Egiptu naszych dresów z Polski, do misji wojskowych, których cel jest znacznie bardziej ważki....
"
to jest kanał i jak nie zginie takie przekonanie to co roku będziemy mieli katastrofy samolotów wojskowych z pasażerami, choć lotów takich jest wykonywanych 100 razy mniej niż w wypadku cywilnych.
Rozdziel 2 światy lot bojowy i lot z przewozem pasażerów. Czy lot do Smoleńska był bojowy? Czy pasażerowie wiedzieli że wykonywane są kaskaderskie manewry lege artis? Czy głowa państwa nie zasługuje na mniejsze ryzyko? Czy wie że wyeliminowano wszelkie przepisy bezpieczeństwa?
Co do tego przycisku chcieli czy nie chcieli. Może i chcieli ale się też nie spieszyli. Jakby chcieli to by zrobili to co jak już zrobili było za późno. Walneliby by mocą, po słowie go-around i pociągneliby kolumnę sterów zdecydowanie (a nie trochę jak drugi pilot który miał dobrze ustawioną wysokość barometryczną) co rozłącza autopilota, dalej klapy, podwozie i wszystko byłoby ok.
Ruscy i tak nie pociągneli jednej kwestii, nie chcąc tak jak my wchodzić w rzeczy o których nie mamy pojęcia (procedury wojskowe w Rosji, nie znamy a wysyłamy samolot), kto był dowódca lotu. Nie mieli naszych przepisów i tych ze specpułku.
W lotnictwie używa się kilku podobnych określeń: captain, commander, pilot in command, crew member 1. Może okazać ze commanderem był Błasik, to on przyjmował pasażerów i decydował o locie. Może być tak że to on musiał podjąć decyzję o odejściu. Rozróżnienie to jest w wojsku (np. jeden w kluczu dowodzi kilkoma dowódcami) i w cywilu (np. świeży kapitan leci z instruktorem, lot z dwiema zmieniającym się załogami, jedna osoba musi odpowiadać za cały lot). Nie znam też tych przepisów dla wojska polskiego(cywilne można sprawdzić pisząc w google EU-OPS i tam wszędzie będzie commander), ale może to dopiero rzucić nowy światło na sprawę. Na koniec dnia odpowiada nie kapitan a dowódca (commander,kamandir), operator powinien wyznaczyć dowódcę, kapitan jest wtedy tylko osobą lecącą po lewej stronie. Dlaczego nikt nie zajmuje się tą kwestią ? Gdzie są dziennikarze? Może sprawdzić jako kto figurował Protasiuk na planach, kto wyznacza dowódcę itp. itd.
Idąc dalej powinni zażądać prób alkomatowych osób odpowiadających za obsługę naziemną i dyspozytorów, no bo kto trzeźwy wkłada w papiery świadectwo zdatności od innego samolotu.
Generalnie zaczyna się wojna polsko rosyjska. polegająca na wciąganiu ich w nasze lotniczo-wojskowe szambo a nikt nie wywala Klicha, dwóch byłych szefów MON zginęło w katastrofie, ale jest gdzieś jeszcze Szeremietiew, emerytowani generałowe , nikt nie broni pilotów co byli ofiarą systemu.
Ruscy popełnili błędy nie mające większego wpływu na wypadek ale nie są one rzeczowo podnoszone. Kontrola dla czytelności powinno go nie wektorować, pytać czy zna lotniska wojskowe, ale wysłać na NDB, dać zgodę na podejście proceduralne czyli bez specyficznego tandetnego wojskowego radaru i lądowanie na własną odpowiedzialność według procedury (wtedy nikt nic nie podpowiada i pilot ma jasność) i dzwonić po straż i karetki. To samo należało zrobić (znowu na ndb) i wyjaśnić załodze jak nie stosowała się do procedury i nie kwitowała wysokością odległości, to wykonuj sam zgodnie z procedurą cywilną. Powinni powiedzieć, że poprawiono lampy i wycięto drzewa za progiem, nic to by nie szkodziło im, bo i tak samolot rozbił się dużo wcześniej.
Na pewno nasz ekspertyza da sporo nowych faktów (nie zmieni jednak kwintesencji), bo słuchając transkrypcji widać, że stosunkowo łatwo wyłapać więcej niż jest, zwłaszcza jak wezmą w jej badaniach piloci, rozumiejący lotniczy slang.
Ostatnia nadzieja białych coś z magicznym autopilotem.
Go around przy tak mocy zdławionej powinien być na 200 metrach!!! Podobno w warunkach laboratoryjnych daje się go zrobić przy tej mocy z 50 metrów.
Nie gra roli kto powiedział go-around - jego się wykonuje od razu na komendę dowolnego członka załogi.
Czyli podjęli decyzję za późno ze zdławionym silnikiem (tego nie wie kontroler), z procedury spóźnionej wykonali 2 elementy tylko moc i podniesienie dzioba, cały problem polegał na tym że w tej konfiguracji samolot spadłby jakby nawet nie zaczepił o brzozę ze względu na przeciągnięcie. Pociągniecie było paniczne. Jeżeli pilotem lecącym był kapitan, to drugi pilot jeżeli kapitan po tym słowie nie reaguje to wykonuje procedurę sam i w drugą stronę,
Podciąganie kolumny przez drugiego pilota było instynktowne chyba i siła nie była za duża. Procedura nie była wykonana do końca, czyli nie wykonana - pomijając że powinna być powtarzam wykonana znacznie wyżej i w całości. Jak coś leci 8 m/sek w dół to każda sekunda się liczy, jedna sekunda i np. brzoza byłaby cała. Takie tempo jest niedozwolone w ostatniej fazie lotu i po raz kolejny podejście powinno być przerwane gdzieś na 500 metrach.
Wiedzieli nie wiedzieli czy jak się robi go-around - generalnie wiedzieli, ale nie wiedzieli od kiedy go powinni zrobić, nie robili go sprawnie (słowo - szybkie akcje) i pomylili mody autopilota (dla podejścia ndb). Dlaczego powiedzieli (dużo za późno) a nie spieszyli się z płynnym wykonaniem, to już psychologia. Gdyby było coś nie tak też by ktoś coś powiedział.
Tylko nie pisz że zgodnie z kanonami sztuki mogli zejść na 100 metrów (to już mały szczegół że zeszli na minus kilkadziesiąt metrów względem lotniska), to jeden z tricków naszej armii, który pozwala omijać ograniczenie zgodnie z którym pilot zmienia zawód na mniej odpowiedzialny jak zejdzie poniżej 300 metrów, gdy nie ma wymaganej widzialności (w tym podejściu 1 800 metrów) na pasie. To jest pieprzona propaganda polskich generałów, którzy przez lata nie zauważyli, że polscy VIP nie zasługują na podobny poziom jak w przewozie lotniczym, bo dla nich pilot miga ma wykonać zadanie nawet jak się zabije, a VIPy muszą być za wszelką cenę tam gdzie chcą choćby martwi.
Sens części naszych uwag jest taki, załoga nie naruszała naszych przepisów (czyli naginamy tu nasze wojskowe które pozwalają na wszystko, tu międzynarodowe cywilne, a tam wasze wojskowe co ich nie znamy), bo wojsko wyłączyło sobie wszelkie ograniczenia, a wy czekiści pozwoliliście im się zabić.
Lukulus --> rejestratory nie wykazały nieprawidłowości, część polskich uwag uwzględniono, nie dali się wciągnąć w dyskusje o kontrolerach, bo z opublikowanych danych w AIP Rosja ich rola ogranicza się do dania zgody i podania warunków.
Procedurę go around ćwiczy się (szybka pewna sekwencja) na symulatorach. W locie wykonuje się ją b.rzadko, zwłaszcza jak lata się na statucie HEAD (prezydent), tutaj był jeszcze go-around w podejściu co pilot wykonał tylko 6 razy. Istotnie kapitan wożący taki skład mieć wylatane 10 000h, z tym nalotem nie dostałby pracy jako kapitan w Wietnamie gdzie brakuje pilotów ---> http://www.pilotjobsnetwork.com/jobs/Jetstar_Pacific .
Zamiast gości szkolić i karać za naruszanie przepisów (ktoś powiedział słowo załodze Jaka że lądowali bez zgody, za co każdy inny pożegnałby się z pracą?) wmawia się gościom, że są najlepsi, a człowiek jest tylko człowiekiem.
Karanie za naruszanie to byłby cud w wojskowej stajni Augiasza, ignorowanie to norma, ale tu jest bardziej kretyński przypadek promowania takiego stylu latania, dalej jest tylko słowo wymuszanie. Cały system polegał na tym, że latali na kwitkach drukowanych przez MON, więc im nawet nikt licencji nie mógł zabrać. Później nasze uwagi są takie: Zgodnie z regulaminem MON pilot nie musi mieć licencji, samolot świadectwa zdatności do lotu (ten co jest kompromitacją miał od PLF102 który stał w naprawie), podział czynności w załodze wieloosobowej jest niezdefiniowany bo w MON nie trzeba - taki jest sens całej serii naszych uwag, na które Rosjanie mogli powiedzieć, a róbcie jak chcecie, wasze uwagi opublikujemy, jak macie porządek, że drzewo rośnie korzeniami do góry, to my tego w raporcie nie zamieścimy, pokażcie sami światu swój burdel.
Załoga nie była przygotowana na go-around (za małe obroty), które wynikały z redukcji na za dużą wysokość nad radiolatarnia (nurek wg radiowysokościomierza), dodatkowo cały lot był na FMS (LNAV). Go-around jest szybką sytuacją - jak ktokolwiek z załogi powie te słowo czynności powinny być realizowane natychmiast, od tego słowa jest koniec zabaw, a wszelkie wątpliwości mogą być rozstrzygnięte po locie, może być nawet tak że w czasie rozpoczęcia jego realizacji zobaczy się pas, ale to już jest za późno . Na każdym samolocie istnieje kilka sposobów na odłączenie autopilota (np. przycisk na wolancie, na AP, "ręczne przełamanie", bezpiecznik, FD itp.). Można sobie poprawiać pitch z zapiętym autopilotem przez podciąganie kolumny, ale do procedury nieudanego podejścia potrzebna jest moc, wytworzenie jej zajmuje czas. Z mocą idzie dziób do góry i zmiana konfiguracji (klapy, podwozie) a tego też brakło. Cały komplet tych czynności to góra 5 sekund od słowa go-around. Duży procent Polaków mówi ale kurcze coś ci ruscy musieli sknocić jak nie kontrolerzy to producent złomu. Oni obiecali pas, podali pogodę, a samolot był sprawny - reszta była w naszych rękach.
Wszelkie opinie że mogły obowiązywać na lotnisku przepisy wojskowe, pochodzą wyłącznie od wojskowych w tym płk. E.Klicha, bo oni według nich latali. Polacy latali według tych samych przepisów wojskowych za czasów Układu Warszawskiego. One się cały czas zmieniają i nie ma tak jak w wypadku lotnictwa cywilnego że załączniki i dokumenty ICAO je określają a każdy kraj publikuje odstępstwa. Wewnętrzne przepisy wojskowe kraju nie są ot tak opublikowane. Karty podejścia dostarczone przez ruskich mają cywilną procedurę.
Przed wyjściem na prostą kontroler zapytał czy pilot lądował na lotnisku wojskowym, co można zrozumieć czy zna procedurę zamiast 2 NDB (cywilna) procedurę 2 NDB + RSP (wojskowa), co pozwalało dać możliwość schodzenia do 100 zamiast 120 metrów. Pilot potwierdził znajomość, a za moment całkowicie ignorował tę procedurę nie podając wysokości, czyli zachowywał się jak w procedurze cywilnej 2 NDB. Kontroler mógł go wtedy pogonić albo powiedzieć kontynuuj na własną odpowiedzialność.
OK - załóżmy że obowiązywały przepisy wojskowe w rejonie lotniska nawet. Komisja Millera zażądała ostatnio kopii procedur wojskowych. Skąd u nas tyle wątpliwości? To już sprawa dla prokuratury, kto dopuścił do lotów gdzie nie wiadomo jakie przepisy obowiązują?
W wariancie procedur cywilnych (przyjętym przez Rosjan) nikt nie kwestionuje że raport jest słuszny i kontrolerzy za nic nie odpowiadają.
W wariancie procedur wojskowych mówienie że kontrolerzy dali ciała, jest nierzetelne, bo tych procedur nie znamy (np. każdy ma inną interpretację zgody warunkowej), a jakby nawet to załoga nie stosowała się do niej (celowo lub z powodu nieznajomości).
Reasumując jedną z większych przyczyn katastrofy było to że nie zostały określone przepisy wykonania lotów w rejonie Smoleńska (całą trasę samolot przeleciał zgodnie z przepisami cywilnym w przestrzeni cywilnej) i załoga weszła w procedurę które nie znała.
Przepisy to podstawa, każde słowo ma określone znaczenie prawne, niemożna wchodzić w obszar zgadywania lub domniemywania.
zknightz ---> To urządzenie ma małą dokładność (to nie są rady naprowadzania jak w cywilu) i jest stosowane w lotnictwie wojskowym rosyjskim do pewnej procedury (kwitowanie wysokości na odległość - do tej procedury załoga nie stosowała się. To jednak szczegół nieważne jaka była odległość od pasa, był na prawo czy lewo pilot nie może zejść poniżej wysokości minimum jak:
a) nie ma zgody , a jej nie było
b) nie widzi pasa lub świateł podejścia
Na tym polega cała filozofia latania wg przyrządów i pilot nie może się spodziewać pasa - on go ma widzieć na wysokości 120 m - na tej wysokości kończy się ścieżka a lot może być tylko w poziomie. Jest to kardynalny błąd. To jest podejście nieprecyzyjne tzn. nie ma sprowadzania ścieżką do pasa - tylko do pewnej wysokości poniżej bez widoczności pasa nie można zniżać.
Guzik prawda z tym świadomym fałszowaniem, odległość od pasa może pilot widzieć z FMS (tam była poprawna pozycja lotniska, więc te teorie o zmianach są o kant tego pilot nie dotyka) tylko trzeba było ustawić pozycję progu a nie tzw. ARP w tym wypadku koło środka pasa. Btw. 240 km/h to 40 m/s (samolot podchodził też za szybko) - zanim kontroler coś powie to mija kilkanaście sekund niekiedy stąd też pojawiają się błędy.
Jeżeli kontroler zrobił jakiś błąd to niepotrzebnie w ogóle się odzywał. Powinien dać zgodę na podejście i lądowanie i nie byłoby tych całych dyskusji. W procedurze którą otrzymaliśmy z ambasady nie zakładało się że ktoś będzie coś w ogóle robił poza dwoma zgodami.
W linku jest stek bzdur podobnych do teorii o sztucznej mgle, tzn. rosjanie ganiali po jarze z reflektorami bo podsłuchali, że załoga jaka poinformowała tupolewa o bramce i z góry wiedzieli że Polacy będą łamali przepisy kierując się radiowysokościomierzem. Świateł tych przez tą mgłę i tak by nikt nie zobaczył. Gdyby ktokolwiek w kabinie coś widział to obowiązkowa jest komenda pierwszego co zobaczy albo światła albo pas "contact", albo pas (światła) widzę, bo wtedy zgłasza się to kontrolerowi i robi się ostanie czynności do lądowania. Zgodnie z tą teorią tymi słowami było ustalone z góry słowa "k%&$ mać". Skąd ruscy wiedzieli że ktoś będzie chciał zrobić "próbne podejście"? Z raportu wynika że wcale się nie palili do tego aby samolot nie spadał z lotniska.
Jeżeli chcesz poczytać fachowców to raczej polecam stronę pprune ---> http://www.pprune.org/rumours-news/415657-polish-presidential-flight-crash-thread.html
Oczekujemy od ruskich tego żeby przyznali się do tego, że nie zapobiegli celowemu ciągowi naruszeń prowadzących do katastrofy.
To Manolito uznajmy w takim razie, że zasadniczo pomagał.
Za zdanie, że ktoś musiał ignorować TAWS powinno się sadzać. Nikt ta nie robi.
Lutz - pasażerowie mogą pić do upadłego, ale z dala im od kokpitu.
Złom jest tutaj określeniem masy.
Kwintesencją naszych lamentów jest:
You shouldn't have let us crash our plane!
Wracając do stanu Błasika, który opowiadał w kabinie wycieczkom jak działa skrzydło i robił czynności zarezerwowane dla załogi (checklisty). Samochodem to ja mogę jechać sam po o paru piwkach, ale nie złomem co grzeje ponad 200 km/h przy widzialności 200 metrów i są niekiedy ułamki sekund na reakcje. Wszędzie niezależnie od warunków obowiązuje zasada sterylnego kokpitu, czyli mordy w kubeł.
PSXFAN - przeczytaj raport, oni podali według jakich zasad i to były jedyne dla nas dostępne zasady opublikowane w AIP Rosja. Zgodnie z nimi za pozycję odpowiada pilot - podejście na 2 ndb. Tam kontroler daje zgodę na podejście i na lądowanie i nic więcej nie musi. Inne zasady dotyczą wojskowych lotów rosyjskich (nie ma norm międzynarodowych) i my dopiero chcemy je TERAZ poznać - ale po co się kompromitować takim żądaniem. W tej rusko-wojskowej procedurze kwituje się wysokości przez radio, załoga tego nie robiła, więc byli zdani na siebie. Dlatego twierdzę, że nie można winić kontrolerów.
TAWS - co za różnica jak działa. Zasady są proste i nie ma wyjątków czy lotnisko jest w bazie czy nie. Jak pilot słyszy to ciągnie, chyba że leci z widzialnością i widzi przeszkodę, a tak nie było. Nie ma czasu na gdybanie jak to wyje. Tutaj została opracowana metoda na ściszanie, przez wciskanie guzika na wysokościomierzu, żeby go uszukać.
Manolito--> Jego tam w ogóle nie powinno być a zwłaszcza nietrzeźwego, jego nastrój mógł się udzielać:
Lekkie upojenie (ekscytacja, podchmielenie) –zawartość alkoholu we krwi 0.5 - 1.5 ‰ Objawy:
* wzmożona aktywność,
* polepszenie nastroju, wesołość,
* zmniejszony krytycyzm,
* spowolnienie refleksu,
* zaburzona czynność centralnego układu nerwowego.
zwłaszcza że wykonywał część czynności załogi tzn. czytał checklisty
Parę uwag:
1. Alkohol - widać Błasik gnił inaczej niż inni badani
2. Lot wojskowy - proszę mi wskazać jakie przepisy międzynarodowe regulują loty wojskowe, cywilne proszę bardzo --->http://dcaa.slv.dk:8000/icaodocs/ - proszę konkretnie - jakieś z Układu Warszawskiego i nie zmieniły się one do dziś?
3. Zgoda na lądowanie - nie było - zgoda na lądowanie jest pasadku razrieszaju - jak nie było tego to nie jest zgoda. Jak pilot wiedział co to znaczy zgoda warunkowa to był on mądrzejszy niż nasza komisja, bo oni właśnie pytają się ruskich. Nie kompromitujmy się że załoga leciała według przepisów które są dla nas nie dostępne - zwłaszcza przed lotem.
4. Alfabetem każdego lotnika jest że poniżej minimów nie możemy zejść jak nie widzimy pasa lub świateł podejścia. Nie jest problem w prawo czy w lewo - piloci sami zeszli nie widząc pasa, chyba że Rosjanie namalowali go w jarze.
5. Przestawienie wysokości po pierwszej reakcji TAWS, miało go wyciszyć, bo drze się głośno, widać że piloci mieli nawyki oszukiwania urządzeń, w Mirosławcu też zlewali.
Zamiast dyskutować co zrobić aby do takich katastrof nie dochodziło kompromitujemy się żądaniami planów lotniska, procedur itp. Nie ma międzynarodowych standardów lotnictwa wojskowego, są krajowe (i się ciągle zmieniają) oraz NATO. To wszystko powinno być u nas PRZED lotem - niech prokuratura pyta ministra obrony narodowej czy mamy. Zgodnie z przepisami opublikowanym i dostępnymi przed lotem, decyzję o lądowaniu podejmuje dowódca. Mówiąc że były inne przepisy i na dodatek o które prosimy jeszcze bardziej się kompromitujemy. Jak ktoś powie że lot był wojskowy, to proszę udowodnić, że posiadaliśmy kopię tych przepisów, a załoga je znała i potwierdzone było to egzaminem.
Samolot nie miał świadectwa zdatności, załoga licencji, jedna osoba znała rosyjski i pilotowała jednocześnie samolot, ale nie było potwierdzone egzaminem tak jak jest to niezbędne w lotnictwie, procedur współpracy w załodze nie było, w kabinie było oprócz Kazany i Błasika (kryptonim 006, którego zwłoki według naszej teorii gniły inaczej od pozostałych) jeszcze parę osób (komu tłumaczył mechanizację skrzydła?), naruszane były przepisy, załoga nie znała samolotu (mody autopilota w podejściu NDB), przekroczona była masa do lądowania. To jest miki tylko to wszystko jest ZGODNE z wojskową procedurą! W dniu dzisiejszym powinno się wywalić ministra Klicha i rozwiązać 36 SPLT. Czy komuś spadł włos z głowy jak załogi lądowały bez zgody w Zurychu, Bydgoszczy, czy przed PL101 w Smoleńsku - nie! Dlaczego? Bo taki jest ten cały chory system, jak VIPy nie będzie się przewozić wg. standardów lotnictwa cywilnego to sytuacja będzie się powtarzać. W lotnictwie cywilnym zejście poniżej 300 metrów jak nie ma widzialności to naruszenie przepisów i nie trzeba czarnych skrzynek, wystarczy odsłuch korespondencji z zewnątrz. Nawet jak komuś się uda to może mieć problem, bo wielu słucha częstotliwości lotniczych. Żaden z pytanych pilotów cywilnych nie wykonałby nawet startu ani próby podejścia w takich warunkach.
Częścią uwag się kompromitujemy. Radiolatarnie mogły być w innych miejscach niż na planach, problem katastrofy polegał nie na poziomie, ale zejściu poniżej minimów czy na pionie. Co z tego że przed progiem były drzewa o parę metrów za duże jak nie o nie się samolot rozbił, gdyby nie zszedł nie byłoby katastrofy.
Rosjanie mieliby by problem jakby obiecywali na lotnisku (a to u nas była podjęta decyzja o locie) coś czego później nie było. Były 2 NDB i pas jakieś długości - zgadza się.
Apropos zamknięcia lotniska, robi się to jak jest on nieczynny (roboty, awaria). Analogicznie proponuję zamykać katowicką jak jest mgła w prognozie. Mgła ma to do siebie że jej płaty mogą być w różnych miejscach, z wieży może wyglądać na silną z samolotu może być widać dobrze. Jak IL podchodził mogła być, za 15 minut mogła się przesunąć. Często na lotniskach urządzenia pomiarowe zamontowane obok pasa pokazują co innego niż na pasie jest. Jadać samochodem nawet, widzimy raz dalej raz bliżej, czasami wychodzimy z mgły na moment. Dlatego nie zamyka się lotnisk ze względu na mgłę i stworzone są procedury, zejścia do minimów, dalej albo widzimy pas albo nie.
Rosjanie niepotrzebnie pominęli parę rzeczy w raporcie i zmienili parę szczegółów, ale jest to wszystko poza kwintesencją wypadku. Dało to pożywkę dyskusjom, które nie są w tym kierunku co potrzeba.
Btw. z knightz - nie mieli prawa lądować, bo nie mieli zgody to raz. Nie mieli prawa zniżać poniżej 120 metrów (minima samolotu 120m*1800 metrów - bierze się najwyższe z minimów samolot, załoga, lotnisko) od wysokości pasa, a nie jaru (kapitan nie przestawił wysokościomierza, a posługiwał się radiowysokościomierzem co podaje wysokość do ziemi, a ta w jarze była wyższa - naruszenie elementarnych przepisów). Zniżanie dalsze może być TYLKO wtedy, kiedy:
a)mają zgodę na lądowanie
b) WIDZĄ pas.
Gdyby tak zrobili - katastrofy by nie było. Lądowanie bez zgody jest niebezpieczeństwem, ktoś może na pasie być np. samochód sprawdzający stan pasa.
W ramach teorii spiskowych niech znajdą się świadkowie, że w jarze namalowany był pas.
I co z tego że IL próbował lądować, to nie nasza sprawa. Załoga tym bardziej nie powinna kozaczyć.
Co do Edmunda Klicha, to dziwi mnie że pułkownik został szefem cywilnej komisji badania wypadków, a dalej został wypchnięty jako akredytowany. Uważam to za nieporozumienie bo specjalistów cywilnych jest dość. Stał się celebrytą i politykiem. Pamiętajmy że nasi cywilni fachowcy znaleźli przyczyny katastrof ruskich samolotów. Ma on tendencję do wchodzenia w procedury wojskowe, bo na nich się wychował.
Uważam, że powinniśmy podziękować Rosjanom za raport i wskazać jeszcze raz drugorzędne okoliczności katastrofy z którym się nie zgadzamy lub które pominięto.
Apropos klimatycznego mleczarza --> http://franzmauler.wrzuta.pl/audio/2Xq9S5By5Tn/jan_kaczmarek_-_piosenka_o_mleczarzu
Ale to jest jednak fenomen jesiennej deprechy, że człowiek z melancholią wspomina rzeczy z czasów kiedy było szaro i ponuro, ech nie było tak źle za tej komuny :-)
konkurencja nie śpi--> http://www.aquacityresort.com/sk/home/default.aspx
Trzeba odbyć podróż na wschód... --> http://www.youtube.com/watch?v=g3VfSl2O004&feature=related
a dalej są anioły --> http://www.youtube.com/watch?v=ixALZXKIl9U&feature=related
No wysącz - jedyne miasto co ma toast w nazwie. JJ to taka sama ikona rocka jak Hendrix czy Morrison, ostatnio czytałem że JJ rozbiła butelkę na głowie Morrisona jak się nawalony czepił Hendrixa przy stole.
A gdyby tak Phil założył wątek w ojczystym języku "Pozdrawiam czytelników GOL" to by się to wyświetliło? Gratulacje dla Łosia i Solnicy.
Jeszcze jakiś film jak kręcono film, poranne programy o gotowaniu - najważniejsze że licznik bije
Ale czy determinizm paliatywny w kategoriach absolutnych antycypuje adekwatnie percepcję aliceptów transcendentalnie permanentnych?
indi9-->Tobie jak byłeś mały to chyba ojciec z dziadkiem wchodzili do wanny, a matkę nazywał Linda córką psa
A może należy w takich sytuacjach używać słowa pseudowyciek i zapytać wydawcę, czy zawiadomił odpowiednie organa i na ile szacuje szkody?
Fakt problemów tytułu w połączeniu z problemami CDPROJEKTu dystrybutora to bardzo zła wiadomość dla wszystkich graczy. Jak tak dalej pójdzie to nie polskie wydania staną się ewenementem a ceny gier sięgną sufitu.
Czasem firmy padają nie od sytuacji finansowej lecz od plotek o ich upadłości, kancelacja tytułu to też co się odbija negatywnie. W tym znaczeniu każda tak poważna informacja powinna być rzetelnie potwierdzona, bo konsekwencje plotek bywają okrutne. Swoją drogą CDP powinien wcześniej wypowiedzieć się oficjalnie - nie byłoby tyle zamieszania.
Gdyby tak Linda powiedział "Bo to zła gra była", albo "Nie chce mi się z wami gadać, oglądajcie TVGRY..."
A ja po cichu marze o guitar hero: offspring czy guitar hero: red hot chili peppers :))
Tragedia!! Bez offspringa i Red hotów ( a ich perkusista pracował nad perkusją). Jest już pełna tracklista Do rockbanda 2?
Wiadomo mniej więcej kiedy wyjdzie giera na płycie? bo wole mieć na półeczce giere:)
Bardzo się ciesze, ze to nie na xboxa tylko na ps3 bedą te gry splszczone- wcześniej się nad nimi zastatnawiał a teraz polska wersja jezykowe i do tego trofea...
Ile będzie zajętych porów usb? czy tak jak w rock band potrzebny będzie hub jeśłi mam ps3 40 gb?
Temu Panu polecam "W pustyni i w puszczy" dotyczącą logiki Afroameryknina called Kali...
mam jeszcze pytanko. czy gry zakupine w stanach będą widziały dodatki z europejskiego ps strore. widze że nie działą to w drugą stronę a w takim przypadku?
ale powiedzieli to w prost czy sie w tej sprawie nieodzywaja bo wiele osób mówi ze nie bedzie
Dezyderata
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.
Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.
Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Ale mogą pracować bez komputerów:
"
Chwilowo CD Project nie nadąża z kupowaniem komputerów i przygotowywaniem stanowisk pracy dla zatrudnianych obecnie w trybie ciągłym projektantów, programistów i producentów gier komputerowych. Zamierza stać się największą firmą zajmującą się grami komputerowymi w naszym regionie Europy, prawdopodobnie również twórcą silnika, który będzie licencjonowany innym deweloperom.
"
http://www.computerworld.pl/news/141186_2.html
A jeśli idzie o silniki to może będzie diesel.
Materiał QL. Swoją drogą zmontowanie tych wszystkich "U R watchin....' może stanowić znakomitą reklamówkę TVGRY, zwłaszcza jak mówią to osoby liczące się w branży.
Gość ma już wymówienie chyba za wyjawienie tajemnicy handlowej. A tak byłoby jeszcze 5 konferencji prasowych, że się zastanawiają, że wybierają platformy, że wybrali, że podadzą daty.....
dzisiaj skończyłem grę i jestem zachwycony jednak po grze spodziewałem się wiecej elementów zręcznościowych i trudniejszych zagadek (nie rozumiem co było trudnego w tej zagadce z obracaniem zwierząt w strony swiata.)
Ponad połowa w Polsce i w Rosji to sukces w tych krajach, ale i świadczy że produkt nie jest międzynarodowy. Gdyby odjąć te kraje to była by to wtopa na całego.
Niech kupują. Ale jak zacznie się ten język M$ typu "jeszcze bardziej wydajny", "nowe możliwości dzielenia" to nie wiem czy popularność Yahoo nie ucierpi. Tak swoją drogą to google jest w stanie położyć M$ dając office sieciowy za darmo.
mam pytanie. czy wiadomo czy do wersji na ps3 będzie dodawany (lub do kupienia oddzielnie) hub usb? czy na wersji 40 gb będzie jakis sposób gry na 4 osoby(jeśli nie hubem)
Czy konsola ma blokadę regionalną?
W kwestii gier skierowanych na PS3 nie
to znaczy że tylko exlusivy mają ją? czy unreal tourment z ameryki mi pójdzie?
z tych pierwsze będzie u mnie unchated: drakes fortue
filmik fajny czekam na kolejne
znowu będą do wygrania konsolki gryi TV?
ja tylko czekam na rise of argonauts. ale miał byc chyba 1. czy 2. kwartał. szkoda ze zmienili
ej czy tu jest jakis błąd czy ta gra będzie samodzielna(tzn. nie bedzie wymagała podstawki) bo jak włączymy jakiś tam dodoatek to pojawia się gra jest dodatkiem do the sims 2 a linijke dalej gra jest dodatkiem do the sims 2: freetime
nareszczie cos o guitar hero... oprócz trough the flames według mnie zabrakło jescze rock you as hurricane
jedego nie pamietam : jak sie nazywał final na Wii? czy to bedzie ten sam co był zapowiedziany? usługa zapowiada sie swietnie moj brat bedzie w niebo wziety jesli chodzi o pokemon farm
na Wii same fajne gry które są na mojej liscie must havów . nie licząc resident evila i ghost sqada
nareszczie założyli temat! filmik był już od pewnego czasu dosepny. gra dla dzieci a nawet mnieśmieszy. jako że przeszedłem lego star wars obie części i czekam na complate saga na Wii ta gra jest dla mnie must havem. jednak zdziwiło mnie to że levele wydają sie bardziej pokręcone co może sprawić że rorgrywka bedzie ciekawsza. ale na pewno ta gra pojawi sie na inne konsole
eee ja o tym ghost of the past słyszałem 6 miesięcy temu i kolega mi mowił o rękawicy czasu. pokazali też grafiki koncepcyjne i właśnie na tej podstawie kolega twierdzi (ja nie do końca) że kolejnym artefaktem bedzie rękawica czasu. ja czekam z niecierpliwością. claudesspeed18 --> mi też sie tak wydaje
sory że pytam ale nie jestem zorientownay w temacie: czy to znaczt że te gry będą wymagały visty?
znalazłem jeszcze to: the Secret Apprentice is dispatched here in search of Shaak Ti.(tekst z locations :felucja dla niezoriętowanych to planeta z wieloma ogromnymi rodzajami roślin) a więc jako zadanie będziemy musieli znaleźć shaak ti!
ps.felucje widzimy na 2 i 3 zdjęciu
ciekawostka:jeżeli wejdżiemy na strone sw:tfu i weźmiemy characters gdzie mamy pewną niezgodność z sagą mianowicie widźimy jako jedną z głównych postacii mistrzynie jedi z rady SHAAK-TI która w usuniętych scenach zgineła z rąk greivusa w 3 części (mowa o tym była także w książkach) więc mamy zagadke do wyjaśnienia czy pomyłke twórców?
ja mam Wii i się ciesze na bank kupie ale tak samo jak mazurak222 też chciałbym wersje na pc
ekstra kupuje w dniu premiery zginął mi dark crusade to kupie ten mam nadzieje że będzie samodzielny i że będą tyranidzi.starają się uratować dark eldarów bo prawie nikt ich nie zbieara choć mają fajne pojazdy i zwykłych warriorów
zastanawiam sie czy bedą nowe singstary na ps3 bo teraz wszystke piosenki można ściągnąć
gra wygląda ekstra ciekawe jakie wymagania i czy będzie abonament.a w grze wszystko exo-forcy zamki itd oby był spiderman i star wars
o halo 2 mówili że nie wyjdzie na pc ajednak.tak samo będzie z halo 3 i halo wars.i dobrze bo na halo wars mam cheć
I jeszcze edycja kolekcjonerska pewnie będzie!Wpisujcie co według was powinno w niej być.Ja chciałbym w niej albo gre karcianą albo podzielić na kilka edycji (zerg,terran,protoss)i do każdej po figurce z armii.a tak przy okazji słyszałem coś o grze figurkowej typu warhammer,warhammer 40,000 czy władca pierścieni
tomimar-->pewnie tak jak w mario strikers a tak przy okazjii Ronaldinho będzie się nazywał Ronald-mii-nho.
mustang 15-->A WIESZ ŻE GRAŁEM KIEDY CIĘŻARÓWKA PS3 BYŁA W WAWIE GRAŁEM GODZINE A POTEM W RESISTENCE ALE MNIEJSZA Z TYM CO ROBIŁEM. MOTORSTORM JEST COOL I KONIEC
PS. ODWALCIE SIĘ WSZYSCY OD MOTOR STORMA SZCZEGÓLNIE TY MUSTANG 15
hehe nieźle. co do figurek to są strasznie drogie ! jakiś ość na motorku kosztuje 285 asam bez motorka 85zł. sporo ale są przynajmniej ładnie wykonane
Pamir - chciałbym zwrócić uwagę, że znam historię tej Wilgi bo nawet ją latałem. Należała do firmy handlującej dywanami Pamir, za niezapłacone rachunki za hangarowanie przejął ją Aeroklub Warszawski i odtąd Pamir kojarzy się z bankrutem.
jest jest jest wyjdzie na Wii a tak przy okazji na ds i psp nie będzie sie tak nazywało tylko jeszcze z jakimś podtytułem bo na konsole przenośne treba pamiętać!
stawiam że wyjdzie na PC a nawet jeśli to wyjdzie pół roku ze zmienionym tytułem np. rival swords i revelations na Wii i psp
Ten symulator jest klasy FNTPII jako jeden z trzech w Polsce. Rzeczywiście można się na nim sporo nauczyć. Zupełny hardcore to symulator FFS, gdzie jest już hydraulika (porusza kabiną w 3 osiach) i odczucia są już jak w prawdziwym samolocie, no ale też nie do końca bo np. nie da się wygenerować długiego przyspieszenia w czasie startu ani ostrego hamowania - takowych nie ma w Polsce. Ważne jest w miarę wierne odwzorowanie kokpitu. Warto spróbować ;-)
Hehe - walka z wiatrakami, notabene w tym imperialistycznym kraju M$ opatentował chyba instrukcję warunkową "if", pętlę 'for' i przekazywanie parametrów do procedury w nawiasach
ciekawe jak będzie z postaciami.tylko żeby nie było tak że każdy jest spider-menem,capitanem americą i wolwerinem
mnnie interesują te nowe samochody na pustynii.wjdzie połączenie motorstorma i coline .myśl myśl myśl fajnie
mustang_15--->jak dirt będzie sto razy lepszy to będzie gra roku ale nie przesadzaj.
PS.ODWAL SIE OD MOTORSTORMA
mnie bardziej interesuje kiedy bedzie battle revolution jesli ktos wie to niech odpisze zgory dziekuje
ja co prawda gdy byłem mały lubiłem godzille ale teraz nie ale mam Wii i może kupie (Wii jest exxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxtra
ja mam WII ale dla motorstorm i resistence bym sobie kupil PS3 bo grałem w tirze w wawie.
oby to wyszło na WII bo te dwie gry są eXtra reszta cienka
pozdro
tak ja a co ? jest suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! polecam
Myślę, że u nas powinni pogadać z TV Trwam, ma najbardziej ztargetowaną widownię, której można powiedzieć, że trzeba to szatańskie pudełko wykupić ze sklepów to nie kupi ich młodzież.
a można używać do oglądania filmów, surfowania i prostego edydora - bo to wystarcza?
Taa - sprzedają 2 razy prawie to samo, kolejny pomysł to sprzedawanie Pałacu i Kultury i ziemi na Marsie.
Dobra recka. Co do przepisów i ATC to odwzorowanie przepisów regionów i krajów to kawał pracy i skutkowałoby tym że trudno byłoby polatać w dowolnym kraju w zgodzie z przepisami. Poziom przejsciowy nie jest FL80 tylko może być 80 i tak jest zazwyczaj. Wbrew pozorom latanie VFR ma już też różnice ogromne - choćby FIS i cała masa niskich ograniczeń w przestrzeni.
Bardzo dobrze że jest ten multi na drugiego pilota. Przydałoby się nawet rozłożenie jednego lotu (może jakoś to się da) tak np. żeby overhead panel był na jednym, central pedestal na drugim itd. Dałoby się wtedy przybliżyć do prawdziwych symulatórów czy realnych maszyn.
Pomysł z holującym samolotem też fajna sprawa, tylko cały czad to latanie wtedy w kabinie szybowca - praktycznie niemożliwe jeżeli ster kierunku zczepiony jest ze sterem wysokości.
Tak myślałem kiedy w końcu pojawią się TCAS, (E)GPWS, radar pogodowy, glasskokpity itd - a tu proszę.
Nie widzę zapowiedzi urzetelnenia aerodynamiki oprócz efektu poduszki i to in minus - ciągle żywy samolot to będzie co innego.
Więcej powinno być realności wokół lotu i samolotu - np. ICAO Flight plan, prawdziwy loadshit itp - ale może to dla dodatkowców.
Przydałyby się lekcje nie na licencje ale na uprawnienia np. ME, SEPS, Type Rating.
Itd. itp - najważniejszy jest to że jest postęp zarówno od strony wizualnej jak i techniczej - na kolejnych parę symulatorów jest co robić ... A jak sobie przypomnę jakiś pierwszy M$ symulator to ten progres jest porażający*.
*Język z TV.
Jeszcze parę lat rządów Braci Mniejszych i w UK będzie połowa userów i tam będą ciekawe rozbicia na miasta.
Kiedyś to wróble po 2 kg miały.
Forma ważniejsza od treści, Wielkanoc wygrywa z Bożym Narodzeniem.
Dzieci Neostrady w necie szukają klasówek i rywalizacji językowej, zamiast rozrywki.
Świat się chyli ku upadkowi.
Od maja to wysokość przejściowa zazwyczaj bywa FL80, tak swoją drogą to opis został "zbeszczeszczony" nietechnicznymi pojęciami np. predkości (Vr, VRef30, ...), ale jest to już bardzo blisko rzeczywistego latania.
Oiolosse---> Tu nie chodzi o to żeby wyszedł, ale żeby wychodził. Można robić akademie, przdpremiery, przecieki, wycieki, latające węże,...
Z tymi pudełkami to jest trochę sztuka dla sztuki, 90% granych trafia do naszych graczy bez pudełek (whaterver it means).
Bill G to to kłamca - pamiętam jak n (n>7) lat temu powiedział że M$ pracuje nad tym że winda ładuje się za długo i że jgo to osobiście martwi (tzw. główny architekt) i nad tym pracują i nowa będzie to robić w parę sekund, później przy kolejnych wersjach obiecywał to samo. Myślę, że przy Viście zacznie obiecywać nie tylko gry z Xboxa ale też że będzie szybciej... Jak to powiedział Kurski - ciemny lud to kupi! Ja bym kupił (i zapłacił) cokolwiek od m$, jak skończą się te idiotyczne teksty na stronach i w czasie instalacji typu "jeszcze bardziej wydajne", "pomagają robić Algidy" itp. Nie zabraniam reklamy tylko niech powiedzą, że to jest niezły software - ot po prostu.
W zasadzie to ciężko jej coś zarzucić....
spoiler start
oprócz worka na głowę
spoiler stop
Najbardziej wk%^a mnie ten język M$ np. w czasie instalacji teksty typu "jeszcze bardziej wydajne", bezpieczne, z myślą o przyszłości - więcej to szkodzi niż pomaga.
Język M$, "jeszcze lepszy" wydajniejszy,...
Jak jest gra wydawana przez CDP, to chyba bez wątpienia na tej ich stronie będą dobre warunki, a ta wygoda, ładność to pikuś.
Foremniak jest całkowicie aseksualną ciotką, a Linda to taki facet co ludzie oglądają przez 20 minut i czekają aż z zacięciem powie k%^a.
To już 2 lata temu Bill G. rzucił hasło znaczka za centa na e-mail, teraz inni już temat podtrzymują.
Swoją drogą 1 cent razy parę milionów maili w spamie to już kasa - to chyba jednak jedyne rozwiązanie - za 2 lata 99 % mail to będzie spam.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-02-12 21:26:35]
Sam pomysł czerwonego krzyża na białym tlle powstał chyba z flagi szwajcarskiej która jest dopełnieniem - z dwóch kawałków materiału czerwonego i białego można szybko złożyć 2 flagi CK i szwajcarską. Podejrzewam, że to oni stoją za tym zamieszaniem.