gameplayowo straszny kloc. O niebo lepszy od śmieciowego Replicanta, ale nadal zbyt słaby żeby tracić dziesiątki godzin dla samej fabuły.
Męczyłem się przez pierwsze 4h gry i nie dane mi było uświadczyć tej rzekomej "najlepszej fabuły w grach wideo", a jedynie sztampową historyjkę z nijakimi postaciami.
W dodatku to jedna z najgorszych gameplayowo gier w jakie grałem, z tragiczną grafiką, stroną techniczną, animacjami, walką, movementem.
Gra na maxa nijaka, symulator polowania na owce (albo kozy) i biegania w tę i z powrotem za fetch questami. Totalna strata czasu...
This is the Police w świecie z The Boys. W skrócie świetna gra, ale trochę zmarnowany potencjał na coś większego...
Wielka szkoda, że sama gra jest tak krótka, a wybory mają wpływ na tak niewiele
spoiler start
Chociażby na zakończenie, gdzie różnice są tylko kosmetyczne
spoiler stop
Pozostaje mieć nadzieję na jakiś S2 czy chociażby kolejną grę w tym uniwersum, bo jest co tu robić.
Bardzo fajnie, że do typowej serialówki wprowadzili elementy gameplayu poza QTE, ale widać ewidentnie, że to tylko poboczny element, który ma zatrzymać naszą uwagę i wstrzyknąć trochę dopaminy, a nie wprowadzić realne zmiany w rozgrywce. Wolałbym żeby to było odwrotnie i to gameplay stanowił core rozgrywki jak w This is the Police. Ogromnym plusem jest tu humor, świetnie napisane postaci i uniwersum stworzone od zera, które śmiało mogłoby konkurować z tym z "The Boys". Jedna z lepszych gier, w jakie grałem w tym roku i zdecydowanie chcę więcej. Widać było jakość i postaranie, co jest dziś rzadkie w grach.
Po tej grze nie wyobrażam już sobie grania w gry turowe bez QTE. Baldur przy Clair Obscur to niemiłosierne nudy.
Kompletnie nie zgadzam się z pierwszym zdaniem. Jestem właśnie tą osobą, która uwielbiała Obliviona, ale to było jakieś 14 lat temu w okolicy premiery Skyrima. Obecnie ta gra jest zwykłym crapem i nie broni się absolutnie niczym. A już na pewno nie klimatem, bo ciężko uzyskać klimat z pustym światem i nudną fabułą. Jedyne co w tej grze się broni po latach to muzyka. Ale zamiast kupować i marnować czas lepiej odpalić soundtrack z gry na youtubie.
Przykład tego remastera powinien służyć do badań nad tym jak nostalgia wpływa na zdrowy rozsądek i myślenie człowieka oraz nad tym jak ogromny postęp wbrew obecnym przekonaniom dokonał się w branży gier.
Oblivion zawsze był grą słabą, pustą, nudną i powtarzalną, jednak wielu zapisał się w pamięci jako gra wybitna. Byłem jedną z tych osób, ale po zagraniu w tego pożal się boże remastera zmieniłem zdanie całkowicie
Walka jest na maxa uproszczona i po prostu słaba. Rozwój postaci i robienie buildów praktycznie nie istnieje, bo levelowanie czynności, które automatycznie przyznają jakiś bonus nie ma nic wspólnego z rozwijaniem postaci. Jedyne co można zrobić to levelować bazowe atrybuty jak siła czy magia.
Esploracja jest tragiczna i praktycznie nie istnieje. Na mapie są rozsiane losowe lokacje (większość z nich kopiuj-wklej), które po półminutowym loading screenie jedyne co oferują, to kilka przeciwników oraz w nagrodę skrzynka, w której znajdziemy 8 golda, 2 wytrychy i 1 miksturkę. Gra absolutnie nie nagradza eksploracji.
Fabuła i dialogi? Jakieś tam są i to wszystko. Ciężko powiedzieć cokolwiek o czymś, co samo w sobie jest nijakie i nie wzbudza żadnych emocji. Wszystko jest oczywiście przepełnione ekspozycją, bo Bethesda nigdy nie potrafiła opowiedzieć historii inaczej, niż w drętwych dialogach.
Na koniec warto dodać jeszcze parę słów o słabej optymalizacji. Gra, która wyszła rzekomo na UE5, wygląda jak sprzed dekady i mało tego, że nie działa płynnie na żadnym sprzęcie, to jeszcze crashuje to jest absurd.
Właściwie jeszcze większym absurdem jest to jak wiele graczy rzuciło się na tego crapa, wystawiając pozytywne opinie. Chociaż myślę, że odpowiedź na to zawarłem na samym początku xD
No nie wiem... Jak dla mnie te 2 najlepsze dla Ciebie misje dla mnie były najgorsze. Obie są bardzo liniowe z małymi obszarami, mamy zerowe pole do popisu i kreatywności. W misji z balem niby są 3 ścieżki, ale każda to chodzenie od znacznika do znacznika. Kasyno całkowicie liniowe.
Dziwne, że nie wymieniłeś tej zimowej misji skradankowej w Workucie, tam jest wiele nieoczywistych ścieżek i trzeba samemu próbować gdzieś dojść, a nie podążać do znaczka.
Misja z zombie moim zdaniem jedna z najlepszych i wcale nie dodana na siłę, bo zarówno motyw psychozy, jaki i motyw zombie jest używany od początku serii Black Ops. Nie znam do końca lore, ale zombie to chyba coś w stylu alternatywnej/wyimaginowanej rzeczywistości??
Pytasz gdzie misje w stylu Czarnobyla? Hmmm.... może gdzieś w studiu Infinity Ward? Treyarch za bardzo nie robiło takich misji. Ja Black Opsy kojarzę głównie z tajnymi operacjami oraz z motywami psychozy.
Czyli TES6 nie będzie przerostem formy nad treścią z całą masą nudnych dialogów pisanych na kolanie, kompletnie dennymi przerysowanymi postaciami i monotonną, nużącą walką. Na to właśnie liczyłem.
jeszcze nigdy nie widziałem żeby moderzy faktycznie naprawili jakąś grę. Jedyne co moderzy robią to albo usuwają jakieś funkcje niedostępne ze zywkłego menu, albo zaniżają ustawienia graficzne bardziej niż ustawienia niskie. Przecież żaden moder nie ma dostępu do kodu źródłowego, przez co nie może w żaden sposób wpłynąć faktycznie na optymalizację
Ta gra powstała "dzisiaj", bo to coś, na co czekali fani Nintendo od przynajmniej kilkunastu lat. Ktoś musiał to zrobić. Gdyby nie motyw Pokemonów to gra na pewno nie odniosłaby takiego sukcesu. Jest to ewenement, który zapisze się w historii gier jako gra bijąca rekordy, jednocześnie plując na najbardziej antykonsumenckie studio ever.
Samo to ostatnie sprawia, że ja trzymam kciuki za dalszy rozwój i za zgarnięcie przez twórców monopolu na gry w stylu Pokemon na PC oraz konsolach nowej generacji. Nintendo straciło właśnie rynek z największym potencjałem, więc trzeba się cieszyć.
Przy obecnym stanie gry zgadzam się z twoją opinią, jednak kompletnie nie rozumiem przytyku do ludzi, którym się podoba i pisania o jakiejś wyjątkowej szkodliwości gry.
Gra jest dopiero w early accessie, a celem samym w sobie jest zbieranie, łączenie palów, aby zdobyć jak najsilniejszego z jak najlepszymi cechami oraz statami. Mi też brakuje jakiegoś celu w postaci bossa, który jest uwarunkowany lore oraz fabułą, ale na wszystko przyjdzie czas.
Póki co ja pograłem kilkanaście godzin i nie widzę sensu grania dalej, ale widzę duży potencjał. To już zależy od twórców czy kasę wezmą dla siebie czy zainwestują w dalszy rozwój gry. Prawdopodobnie zarobili tyle, że mogą sobie pozwolić na urlop do końca życia, więc nie dziwię się jak tak zrobią, bo sam bym tak zrobił xD
Czy to aby nie za dużo na raz? Mają więcej w planach niż Ubisoft, a ekipę mniejszą kilkukrotnie. Przypominam, że zapowiedzieli już 4 nowe gry z Wiedźmina, remaster jedynki, nowe IP o nazwie projekt Hadar, a teraz druga część Cyberpunka.
Rozumiem, że walnęli już teraz plany wydawnicze do 2100 roku żeby kolejne pokolenia pracowników od razu miały co robić? :D
Od BG3 to bym wolał żeby się nie uczyli, bo będzie wiało nudą. Jak się od kogoś uczyć to tylko od Rockstara w kwestii projektowania świata oraz tworzenia żywego miasta.
tym wielkim ukłonem w stronę starych graczy jak rozumiem jest marna, okrojona, liniowa gra z fabułą na 12 godzin za 250zł?
Grałem we wszystkie od AC 1 do AC 3. Potem zrobiłem sobie przerwę, bo kolejne części były słabe i wróciłem przy okazji Origins. Jak dla mnie nowe odsłony to strzał w 10. Gdybym miał wymienić 3 najlepsze AC to zdecydowanie Valhalla, Odyssey i Origins, w takiej kolejności. Stare odsłony zupełnie się nie umywają do nowych. Widać, że zupełnie nie masz o nich pojęcia i nie grałeś w nowe odsłony AC, bo w każdej z nich można się skradać i planować, a sam element skrytobójstwa jest o wiele lepiej zrobiony niż w starych odsłonach. Szczególnie przy dużych lokacjach jak ktoś wyżej wspomniał.
Nie wiem czy to ignorancja, czy zwykła głupota przemieszana z nostalgią, ale piszesz zupełne bzdury na zasadzie starsze = lepsze.
Oryginalny Alan Wake to dla mnie gra 9/10, jednak ta wersja to jakieś nieporozumienie. Kompletnie nie rozumiem sensu powstania tego tytułu. Nie zmieniło się prawie nic, mieli możliwość i środki zrobić świetny remake z odświeżonym gameplayem na Unreal Engine 4, jednak zrobili zwykły remaster po taniości.
Chyba jedynym powodem powstania tego odgrzewanego kotleta było pokazanie środkowego palca Steamowi (przy okazji graczom) oraz zarobienie drugi raz na tej samej grze.
Może to przez mój długi staż w graniu, ale nawet przez moment nie pomyślałem, że gra jest trudna. Najwięcej zdarzyło mi się powtarzać walkę z 2-3 razy,
Z takim podejściem nie próbuj nigdy grać w gry z gatunku soulslike, bo nie wyjdziesz nawet z prologu
Jakim cudem niektórzy ludzie są aż tak głupi
- klimat jest fantastyczny. Mówisz, że przeciwnicy są śmieszni, a niżej piszesz, że masz problemy z pokonaniem ich xD
- te kartki ze scenariusza to element rozgrywki. Serio tego nie kumasz?
- narrator nie jest polecany podczas pierwszej rozgrywki. Sam jesteś sobie winien, że go odpaliłeś. Domyślnie jest wyłączony
- ociężały bohater to element rozgrywki. Można to usprawiedliwić tym, że Alan jest przez całą grę jest przemęczony i ranny. Lepsze to niż jak w innych grach, gdy główny bohater spada z klifu, otrzepie się i zaraz może sprintować i skakać jakby dopiero skończył rozgrzewkę.
- to jak w końcu przeciwnicy są śmieszni czy trudni? Walka jest całkiem wymagająca, ale akurat ja na poziomie normalnym nigdy nie miałem problemów z amunicją, ani tym bardziej z latarką i bateriami. Większość wrogów pada po 2-3 strzałach w korpus. W twoim przypadku to chyba skill issue, było grać na łatwym
- po raz kolejny jest to element rozgrywki, jest to efekt tego, że mrok rośnie w siłę Trollujesz prawda?
- to jak w końcu banalne rzeczy czy jednak masz problem z walką? Zdecyduj się
- moim zdaniem motyw "previously in alan wake" jest genialny. Można przechodzić grę grając rzadko i nie trzeba szukać na yt co się działo w fabule
- serio czepiasz się animacji w grze z 2010 roku?
- gra nie ma być straszna, a niepokojąca, to nie jest horror, bardziej thriller
- nie przypominam sobie jakoś szczególnie długich monologów bohatera. Moim zdaniem proporcje między cutscenkami, a gameplayem są dobre, ale możesz się nie zgadzać.
Spokojnie mogę stwierdzić, że to jedna z najlepszych gier akcji w jakie grałem
Świetna gra, szkoda że tak krótka. Całość skończyłem w 13h na normalu, a zrobiłem prawie wszystko. Na koniec można nadal expić w trybie Adventure i potem grać na wyższych poziomach trudności, ale nowego contentu już potem nie ma, a szkoda. DLC nie grałem, biorę się od razu za 2 część.
Mimo tego, że jest bardzo krótka, to jest to jedna z lepszych gier pod względem gameplayu w jakie grałem. Duża różnorodność broni i przeciwników, dobrze wykonane mapy. Nie za duże, nie za małe.
Ogromnym plusem gry jest również to, że w grze nie ma złych broni, armorów, ani umiejętności. Wszystkim da się grać, ale co będzie lepsze zależy już od nas i naszego stylu gry. Ja przez większość czasu biegałem z karabinem i hunter pistolem, lecz pod koniec zmieniłem na kuszę + revolver.
Poziom trudności na normalu jest dobrze wyważony, tak to powinno być w większości gier. Zwykli przeciwnicy padają na strzała lub dwa, ale biją sporo, wystarczy chwila nieuwagi i sami padamy.
Poziom trudności bossów jest tak zrobiony, że stanowią wyzwanie, ale nie są aż tak męczący jak w typowych soulsach. Każdy boss jest inny i trzeba się go nauczyć i potarzać walkę kilkukrotnie. Może z raz czy dwa na farcie udało mi się pokonać jakiegoś za pierwszym razem. W większości przypadków miałem kilka prób. Na duży plus również to, ze gra umożliwia zmianę broni i umiejętności (modów) w każdej chwili, co pozwala dostosować się pod każdego bossa.
Podsumowując gra krótka, ale warta zagrania. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno casuale, jak i miłośnicy soulsikeów. Jest to chyba jedna z łatwiejszych gier jeśli chodzi o gatunek souslike, gdyż podczas śmierci nie tracimy zupełnie nic oprócz czasu. Tak więc jest idealna jako wejście w ten gatunek.
Typowa gra od Arkane, czyli udaje, że mam milion różnych ścieżek i rzeczy do odkrycia, a w praktyce jest liniowa i większość znajdziek w ogóle nie nagradza gracza.
Do tego Deathloop robi się nudny już po 20 minutach. Już drugiej lokacji zupełnie nie chciało mi się zwiedzać, bo wszystko jest na siłe poukrywane. Zwykle robię gry na 100%, tak tutaj zanudziłbym się na śmierć przy eksploracji.
Rozumiem, że komputer służy głównie do pracy, bo do grania 64GB to spora przesada. 16GB spokojnie wystarcza do tej pory. To, że cities skylines 1 używało dużo ramu to była wina złej optymalizacji przy budowaniu ogromnych miast. W żadnej innej grze tak nie ma. Jak już wymieniać 16bg ram to na szybszy, a nie na większy, bo większa częstotliwość faktycznie zwiększy wydajność, choć minimalnie.
Dość zabawny to jest dla mnie twój komentarz, bo ja uważam zupełnie na odwrót. To Baldur i ogólnie gry od Larianów kojarzą mi się z tanim kinem i słabymi dialogami. Postaci są albo kompletnie nijakie, albo mocno przerysowane i przesadzone. Sposób w jaki się wypowiadają jest irytujący, jakby czytali z kartki na szkolnym przedstawieniu. Fabuła też jest bardzo daleka od wybitności.
Taki Mass Effect czy Dragon Age miażdży scenariuszem zarówno Baldura jaki i oba Divinity.
nie wiem skąd taki ogromny spust nad tą grą. Dla mnie to zwykła dobra gra, ale nic więcej. Pograłem jakieś 10h od premiery i nie było zupełnie nic w tej grze, co by mnie jakoś zaskoczyło albo wywołało efekt WOW. Czasem gra się przyjemnie, czasem gra irytuje, ale generalnie jest po prostu OK. Nie jestem w stanie zrozumieć tego ogromnego hype'u.
W sumie to nawet zazdroszczę ludziom takim jak ty, że ten Baldur aż tak wam się podoba. Sam próbuję go na siłę pokochać, ale jest ciężko, bo bardzo szybko się nudzę i nie mam ochoty słuchać w kółko nudnych dialogów.
Bardzo dobre DLC, biorąc pod uwagę zawartość cena 80zł jak najbardziej adekwatna. Contentu całkiem sporo, mi zajęło 20h, a i tak paru rzeczy nie dokończyłem.
Z fabułą się najbardziej postarali, jest sporo lepiej niż w podstawce, bardzo dobrze napisane postacie i na ogromny plus kontynuowany wątek bohaterów z gry podstawowej. Do tego dostajemy 2 nowe rasy, które mają ciekawe mechaniki i jednostki. Twórcy przebudowali też drzewka umiejętności i dodali nowe.
Co do map to część wykorzystali z podstawki, a część jest nowa, niemniej jednak same potyczki są lepiej zrobione i jakoś tak ciekawsze niż w głównej grze. Mimo wszystko miałem wrażenie, że były sporo prostsze, chociaż może to po prostu ja lepiej ogarniam grę niż na początku.
W każdym bądź razie w trybie klasycznym nie miałem kompletnie żadnych problemów, podczas gdy w podstawce zdarzyło mi się parę razy restartować mapy.
Niestety prawdą jest to co piszą inni. Jak się zpushuje obóz wroga na początku to ma się easy wygraną. Jak ktoś lubi się powoli budować to będzie atakowany z każdej strony ciągłymi hordami. Tę przypadłość miał każdy Spellforce, ale w tym DLC jest to najbardziej widoczne.
Na początku gra jest świetna i bardzo dobrze zbalansowana, ale im dalej, tym gorzej. Grę przed endgamem oceniłbym tak na 8.5/10.
Potem jest już zjazd na maxa. Trzeba całymi dniami nawalać treningi żeby w ogóle utrzymać atrybuty na sensownym poziomie. Do tego końcowa walka jest na mega rozczarowująca, a zakończenie fabuły gorsze od finału Gry o Tron. Brakuje finałowego bossa, jak na grę o sztukach walki przystało, a fabuła jest bardzo miałka i pomija bardzo ważne kwestie (nie będę spojlerował).
Mimo wszystko warto przejść, tym bardziej, że gra jest bardzo krótka i kosztuje zaledwie kilka PLN.
Zagrałem w darmowe demo i powiem szczerze - mocno się rozczarowałem. Czynności, które były przyjemne i proste w 1 części, tutaj są niepotrzebnie skomplikowane. Zamiast malować kilku pasków ściany to musimy to robić po malutkich kwadracikach. To samo z podłogami i płytkami, gdzie dodatkowo musimy jeszcze sami nakładać zaprawę. Zmęczyło i znudziło mnie to po 1 pomieszczeniu, nie wyobrażam sobie spędzenia tu tyle czasu, co w jedynce, w której miałem około 60h.
Chociaż te zmiany w gameplayu nie są w tej grze najgorsze. Zdecydowanie najgorsza jest zmiana grafiki. Tutaj gra zalicza na prawdę potężny regress. Jedynka była bardzo realistyczna, pomieszczenia wyglądały jak prawdziwe. Natomiast w dwójce mamy pseudo bajkową oprawę, gdzie wszystko wydaje się takie dziwaczne i koślawe. Niestety jak dla mnie mocne rozczarowanie. Jeśli 1 część podobała się wam za realizm i przyjemny, prosty gameplay - tutaj raczej nie macie czego szukać.
Zdecydowanie najlepszy dodatek do Valhalli jaki wyszedł. Mocno odświeża grę, nie nudzi jak 2 poprzednie. Wprowadzili jedynie 1 nową mechanikę z umiejętnościami hugr, a zmieniło to gameplay w tak dużym stopniu, że w zasadzie gra się w to zupełnie inaczej niż w podstawową grę, która w pewnym momencie robi się mocno nużąca.
Dlatego 2 pierwsze DLC nie przypadły mi do gustu, bo nie zmieniały prawie nic. Było to więcej tego samego. W Ragnaroku wcielamy się w Odyna i dostajemy "supermoce", które mocno urozmaicają rozgrywkę i mocno skracają nudne podróże oraz wspinanie na wysokie obiekty. Motyw jest podobny do tych snów/wizji Eivora z podstawki, jednak lepiej zrobiony. Do tego jest dużo więcej walki oraz bossów oraz co za tym idzie o wiele mniej nudnych misji niż w Asgardzie i Jotunheimie.
Polecam dla tych, którym Valhalla mocno się znudziła, ale mają ochotę wejść do tego świata w trochę innym stylu i na trochę innych zasadach.
Nie jest to żadne DLC, tylko zwykły darmowy update z jedną misją trwającą 15 minut, która pokazuje co stało się z Eivorem po skończeniu gry, oraz wprowadza do kolejnej części.
[SPOJLER ALERT]
Według mnie strasznie to wszystko uprościli. Najgorsze dla mnie jest to, że Eivor kanonicznie jest kobietą, co jest kuriozalne biorąc pod uwagę, to że gra była reklamowana męskim Eivorem, oraz aktor dubbingujący męskiego Eivora jest nieporównywalnie lepszy od generycznego głosu kobiecej wersji.
Po co w takim razie dawać wybór graczom, skoro koniec końców wybiorą za nas. Ta sama sytuacja z Kassandrą oraz Alexiosem z Odyssey. Ja grałem Alexiosem i dla mnie to on jest kanoniczny, a w Valhalli w queście nagle pojawia się Kassandra, którą zabiłem w poprzedniej grze. Tak ciężko było zapytać gracza i dać 2 postacie do wyboru cutscenki?
Szczerze? Zepsuli mi odbiór historii oraz wrażenia z gry tym zakończeniem. Jestem mega zawiedziony.
Ja mam tak, że nie lubię gier od From Software, a Elden Ringa nienawidzę szczególnie.
Nienawidzę go za to, że miałem do niego już 3 podejścia i nie potrafię za nic w świecie polubić tej gry, chociaż bym bardzo chciał.
Nic mi się w nim nie podoba, szczególnie drewniana walka i ta niesamowita toporność (gorsza niż w gothicu, czy starych elden ringach), ciągły backtracking, 0 informacji co robić i jak robić.
Według mnie to gra stworzona przez sadystów dla masochistów.
od kiedy RT i DLSS są standardem? XD W wielu grach RT to tylko pokaz do robienia screenshotów, do grania się nie nadaje. W takim Cyberpunku, mimo że mogę spokojnie grać na tej karcie z RT w 1440p powyżej 60fps, to z niego nie korzystałem bo różnice są niewielkie, a miejscami jest nawet gorzej (odbicia w kałużach). Zdecydowanie wolę więcej fps, za wodotryskami graficznymi nie przepadam.
Kupiłem kartę od AMD w pełni świadomie, że rezygnuję z tych funkcji. Z resztą mając kartę Nvidii RayTracingu również bym nie używał, bo również zżera masę klatek. DLSS bywa przydatne, to fakt ale AMD ma FSR, które od wersji 2.0 jest świetne, do tego dostępne szerzej niż DLSS za sprawą modów. FSR nie wymaga oficjalnego wsprarcia jak DLSS.
Przecież sekwencje walki z przeciwnikami to jedna z najprostszych rzeczy w tej grze. Najtrudniejsze zdecydowanie jest skradanie. Grałem na trudnym i nie przypominam sobie, abym jakoś szczególnie ginął od ludzkich wrogów. Jak ginąłem to w 90% celowo żeby wrócić do punktu kontrolnego.
Skoro brakowało ci surowców, to znaczy, że je marnowałeś albo biegłeś przez mapę prostu do wyjścia, nie otwierając skrzynek. Ja po kilku rozdziałach do końca gry miałem full wszystkiego, szczególnie amunicji alchemicznej.
Według mnie takie gry mają taką samą rację bytu jak sandboxy. Oba gatunki uwielbiam oraz uważam, że oba mają swoje plusy i minusy.
Takie samograje są dla osób, które nie mogą lub nie chcą przeznaczyć około 100h na sanboxa z otwartym światem. A sanboxy z kolei to nie są absolutnie gry przeznaczone do szybkiego zrushowania wątku głównego. Tam główne skrzypce gra eksploracja i side questy, lecz nie każdy to lubi.
Dlatego gameplay w takich samograjach jest liniowy, a akcja jest mocno skondensowana i bardziej filmowa przez oskryptowane sekwencje. W takich grach dzieje się bardzo dużo w krótkim czasie, podczas gdy w takim RDR2 potrafiłem po kilka godzin zwiedzać mapę szukając miejsc ze znalezionych map. Sam osobiście również czerpię dużo większy fun z sanboxów, ale liniówki czasem są przyjemną odskocznią.
Wracając jeszcze do Plague Tale Requiem, to nie jest ona wcale taka odtwórcza. W gameplayu jest masa zmian w stosunku do 1 części, szczególnie sporo większe mapy i zróżnicowany oraz zauważalnie trudniejszy gameplay. Mimo, że każda mapa ma tylko jedno możliwe wyjście, to można najczęściej do niego dojść na wiele sposobów, co w 1 części praktycznie nie występowało.
No niestety taki już urok AMD. Za lepszą wydajność trzeba płacić niestabilnymi sterownikami. Problem o którym piszesz to akurat konflikt sterowników z windowsem, który co chwile uporczywie zmienia sterowniki amd na jakieś swoje. Z wyjściem sterownika 22.11.2 się to uspokoiło, ale całkiem możliwe, że w twoim przypadku trzeba będzie przeinstalować sterowniki na czysto programem DDU.
Miałem ten sam problem na RX 6700 XT, ale w grudniu został rozwiązany i od tamtej pory odpukać nic nie crashuje. Jedyne lekarstwo to nigdy nie aktualizować żadnych sterowników oraz windowsa bez wcześniejszego sprawdzenia opinii ludzi np na reddicie.
Dlaczego grafiki amd to ponury żart? Takie wpadki się zdarzają obu firmom i są efektem robienia wszystkiego na szybko, byle tylko sprzedać. AMD od lat jest dużo bardziej opłacalne i oferuje dłuższe wsparcie. Zawsze jak oglądam jakieś benchmarki gier, to każdym nowym tytułem AMD coraz bardziej odskakuje wydajnościowo do przodu względem Nvidii w tej samej półce cenowej.
RTX 4090 topił ludziom wtyczki od zasilania. Czy to oznacza, że karty Nvidii to też ponury żart i musimy się przerzucić na nowe karty Intela? A nie czekaj, oni mają jeszcze gorsze problemy...Więc pozostają integry, albo oglądanie gier na YT
Od lat w każdej półce cenowej oprócz najwyżej amd jest bardziej opłacalne. Sam niedawno kupiłem RX 6700 XT za niecałe 2k. W tej cenie Nvidia nie ma nic ciekawego. Albo nieco słabszy RTX 3060Ti w podobnej cenie, albo dopłata aż 1000zł do RTX 3070, który jest jakieś 10% lepszy. Niestety obie te karty Nvidii mają jedynie 8GB VRAMu, podczas gdy AMD ma 12GB, co od razu skreśla zielonych do grania w 1440p.
W Stardew Valley walka była bardzo słaba. Polegała tylko na zdobyciu szybkiej broni i mashowaniu LPM. W nowej grze twórca pewnie popracował trochę nad systemem walki, ale w grach 2D moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak dobry system walki.
Do tego ta grafika....
Rozumiem, że jest w niej pewien urok, ale kompletnie nie pasuje mi do gry akcji polegającej głównie na walce. Czekałem na grę podobną do SV z bardziej rozbudowaną produkcją i ekonomią (bo to moim zdaniem było najlepsze w SV), bez zbędnej walki, a tu dostajemy więcej czegoś, co było zdecydowanie najgorzej zrobione w SV.
Zawsze jest sens wracać. Próbowali już robić coś nowego w uniwersum ME i fabularnie nie wyszło, także pora na powrót do korzeni. Nie rozumiem takiego gadania, że coś jest stare i przez to powinniśmy to porzucić. Jak dla mnie dalsze losy Sheparda mogłyby ciągnąć się przez kolejne 5 części i dalej bym w to grał. Na rynku brakuje takich gier, które ciągle trzymają się jednej historii i cały czas stoją dobrze fabułą. Obecnie prawie wszystko wychodzi w 1 części i to takie gry żeby pograć, przejść i zapomnieć. Brakuje serii, która przez lata opowiada tę samą dobrą historię, która sprawia, że całość dużo lepiej się zapamiętuje i gracz zżywa się z całą serią.
Andromeda pokazała już, że ciężko zrobić Mass Effect bez Sheparda. Była to dobra gra, ale słaby Mass Effect.
Twórcy musieliby się mocno postarać, ale nie jest to niemożliwe. Wystarczy poświęcić trochę czasu i napisać ciekawą postać z rozbudowanym charakterem, a nie płaską jak Ryder z Andromedy. Samo uniwersum ma ogromny potencjał i moim zdaniem bije na głowę takie Star Wars. Szczególnie w aspekcie wyjaśnienia używanej technologii, przedstawienia ras i generalnie całej historii świata. W Star Wars wszystko zawsze działo się "bo tak".
Mam jeden zarzut do tej gry, przez który przestałem grać - ma ona tragiczną optymalizację.
Gra ma wymagania zbliżone do Cyberpunka, a wygląda średnio. Od premiery early accessu prawie nic z tym nie zrobili. To samo z Valheim.
Jak podwyższyli abonament z 52zł na 60zł też masa osób miała rezygnować, a jakoś tego nie widać. Ja tam opłacam przez Turcję więc za max abonament wychodzi od 15 do 25 zł w zależności od kursu. Osatnio płaciłem 16 z groszami. Raczej nie zrezygnuję, ale przynajmniej nie dam im za dużo zarobić xD
Mimo, że jestem fanem serii Forza Horizon, to jednak ciężko mi się nie zgodzić z redakcją. Jest to najzwyczajniej w świecie odgrzewany kotlet z inną mapką i trochę lepszą grafiką, co boli jeszcze bardziej niż sprzedawana co roku FIFA, której obecna odsłona ma tym roku paradoksalnie więcej zmian i innowacji niż nowa Forza, na którą czekaliśmy 3 lata.
Moim zdaniem nie wprowadzili kompletnie nic ciekawego do FH5, a zebrali oklaski za samo zrobienie gry. Kompletnie też nie rozumiem decyzji studia o umiejscowieniu akcji gry w Meksyku, podczas gdy społeczność domaga się Japonii już od premiery FH3 albo i wcześniej. Ale wiadomo, że zrobienie lasu, paru pagórków, piachu, małego miasteczka i wulkanu jest dużo tańsze, prostsze i mniej czasochłonne niż taka Japonia. Oprócz tego gracze od lat domagają się większego tuningu aut oraz lepszych dźwięków silników, a dostają jakieś nowe beznadziejne minigry, w które każdy zagra raz dla spróbowania i na tym się skończy.
Niestety żyjemy w czasach, gdzie twórcy boją się zmian w rozgrywce, a gry robi się na podstawie utartych wcześniej schematów i tych innowacji w gameplayu praktycznie nie ma w porównaniu do rozwoju grafiki w grach. Wystarczy spojrzeć na popularne serie Ubisoftu - Assassin's Creed i Far Cry - rok w rok wychodzi gra bazująca na tych samych schematach. Dokładnie to samo od dawna robi Bethesda z Falloutami i Elder Scrollsami. Tak na prawdę jedyne większe firmy robiące gry AAA. wprowadzające faktyczne innowacje w swoich grach to CD Projekt Red i Rockstar, ale niestety robią gry raz na kilka lat,
Gra z pozoru całkiem ciekawa z naprawdę ładną grafiką, dobrym udźwiękowieniem i voice actingiem. Gameplay całkiem OK, przyjemnie walczy się z mobami, niestety gra ma jeden ogromny minus - ten cholerny Endless Run. Nie cierpię tego typu gier więc tak samo jak Dead Cells, Hades znudził mi się praktycznie od razu.
Za nic w świecie nie rozumiem fenomenu takich produkcji. Tytuł byłby o niebo lepszy gdyby istniał w nim normalny system progressu, rozwój postaci i mapa podzielona na etapy. Tutaj niestety po każdej śmierci tracimy wszystko, oprócz broni oraz kilku pasywnych perków i trzeba lecieć od początku z tymi samymi lokacjami, które różnią się jedynie kosmetycznie. Do tego za każdym razem dostajemy kompletnie losowe umiejętności, więc robienie buildu pod siebie kompetnie odpada. Jak ma się pecha i trafi na jakieś beznadziejne skille to w zasadzie cały run jest zniszczony i trzeba zaczynać od nowa.
Zabija to całkowicie przyjemność z gry oraz sprawia, że gra robi się nudna już za 5 podejściem.
W sumie grą nacieszyłem się zaledwie jakieś 40 minut. Potem przyszła kolej na kilka godzin nudy, aż wreszcie usunąłem. Wielka szkoda, bo zapowiadało się bardzo ciekawie.
Według mnie 2 pierwsze sezony były genialne pod względem akcji i fabuły, no i na tym powinni ten serial zakończyć. Na 3 sezonie ogromnie się zawiodłem, miałem wrażenie, że brakło im pomysłu na kontynuacje. Oderwałem się gdzieś w połowie
Już myślałem, że tylko mi się nie podoba Dark. Nigdy nie widziałem tak nijakiego serialu na Netflixie, a tam akurat konkurencja jest duża.
W 21 możemy planować treningi dla poszczególnych zawodników, w ogromnym stopniu decydować o ich rozwoju, nawet zmienić ich nominalną pozycję. Do tego duża customizacja menadżera, udzielanie wywiadów, wpływanie na morale zespołu i poszczególnych zawodników. To o wiele ważniejsze niż jakieś wybieranie sponsora czy rozbudowa stadionu, co NIE JEST obowiązkiem menadżera, a całego zarządu zespołu więc nie ma racji bytu jako mechanika.
Transfery nie są wcale nierealistyczne. Zagrałem kilka sezonów i nie widziałem żadnego dziwnego transferu, który nie miałby racji bytu np Messi do Realu, gdzie w poprzednich częściach zdarzały się takie kwiatki. Co do transferów, które nie są finalizowane - jeśli Twój zawodnik ma wysokie morale i jest szczęśliwy w zespole to nie będzie chciał odejść. Chyba logiczne. Wystarczy go posadzić na parę meczów na ławkę, nie przydzielać mu treningów to sam będzie chciał odejść.
Wyniki meczy są moim zdaniem bardzo realistyczne, na pewno bardziej niż w odsłonach, które wspominasz, gdzie OVRL piłkarzy decydował o wyniku i dobry skład sam wygrywał mecze. Obecnie jeśli mamy zespół nawet najlepszych piłkarzy świata, którzy są bez formy i nie mają punktów skupienia to zremisujemy lub nawet przegramy z dużo słabszym zespołem. A więc istnieje ten element strategiczny i trzeba piłkarzy przygotować do spotkania, a gra nie polega już na samym kupowaniu dobrych zawodników.
Co do mechaniki masz trochę racji ze strzelaniem bramek z główki, ale gameplay od FIFY 17 zmienił się bardzo mocno. Tak na prawdę w każdej odsłonie zmieniają balans rozgrywki. Natomiast zgadzam się w 100% z tym, że EA doi kasę co rok, ale to dlatego, ze seria FIFA nie ma i nigdy nie miała konkurencji. Niby jest ten śmieszny PES, ale nie przeszkadza on w niczym, oprócz tego, że raz na jakiś czas podkupi jakąś licencję na wyłączność. Mając monopol mogą robić co chcą, a fani chcąc nie chcąc i tak kupią nową odsłonę.
Ja ostatni raz grałem w minecrafta tak bardziej "na poważnie" jakoś przy wersji 1.6.4. Teraz już nie potrafię się w tym dobrze bawić. Niestety moim zdaniem Microsoft zepsuł Minecrafta i zaczęły wychodzić coraz głupsze i niepotrzebne Update'y. Zamiast ulepszyć budowanie, cavy, które zmienili dopiero teraz po wielu latach, beznadziejny system walki itd to skupiali się na wprowadzaniu kolejnych durnych i nikomu niepotrzebnych rzeczy w postaci pszczół, wodnych zombie czy świń w Netherze.
DLC zdecydowanie nie dla każdego, ale według mnie ma swój urok. Spędziłem dobre kilkanaście godzin na budowie krypty. Według mnie o wiele lepsze niż DLC Automatron, które daje jednego średniej długości questa i roboty do budowy.
Największy minus jest taki, że niestety budowanie w Falloucie 4 jest źle zrobione od podstaw i często są problemy z łączeniem pomieszczeń. Trzeba czasem sobie pomagać różnymi sztuczkami żeby coś połączyć.
Oprócz tego DLC nie oferuje w zasadzie żadnych questów. Jedynie około 4 mini zadania na zasadzie znajdź część i zbuduj coś w swojej krypcie. Cała reszta to budowanie własnej bazy, bo w końcu na tym polega ten dodatek.
Po co wydawać 10k na PC skoro wystarczy tak na prawdę wydać 4-5 tysięcy żeby mieć sprzęt, który pozwoli na 144fps w fpsach multiplayer (problemem może być dostępność GPU, ale z drugiej strony PS5 też nie ma w sklepach) Ba, już nawet mój komputer kupiony ponad 5 LAT TEMU za 4600zł daje radę wycisnąć min. 100fps w najnowszych codach, BFach, Apexie, Overwatchu, R6 Siege.
Obecnie można złożyć używany zestaw za jakieś 2000-2500zł, który również zapewni minimum 100 klatek w takich grach i jest bardzo sensowną opcją biorąc pod uwagę sytuację na rynku.
Jeśli chodzi o rozdzielczości na monitorze i TV to myślę ważna jest też gęstość pixeli czyli ppi. 24-calowy monitor 1080p ma tę samą gęstość pixeli, co 48-calowy TV 4k. Czyli w praktyce powyżej 48 cali jest większa pixeloza niż na małym monitorze Full HD. Oczywiście przy telewizorze siedzi się dalej oraz technologia wygląda trochę inaczej, ale żeby grać w miarę komfortowo to trzeba siedzieć dość blisko, a wtedy w przypadku np 55+ cali w 4k obraz już nie jest tak ostry.
Pierwszy raz spotykam się z taką opinią. Zazwyczaj monitor panoramiczny przydaje się do pracy, ewentualnie filmów i gier typu ETS2, Microsoft Flight Simulator. Fabularne gry single na panoramie? Jakoś nie potrafiłbym się przyzwyczaić, dla mnie 16:9 to idealna proporcja i raczej nigdy się to nie zmieni.
A ja z kolei nie wyobrażam sobie siedzenia na kanapie i grania na TV. Kupowałem PS4 z myślą o graniu na TV, a skończyło się na tym, że postawiłem konsole na biurku i grałem na monitorze.
Cóż, dla wielu w tym dla mnie granie przy biurku jest dużo wygodniejsze. Wolę po stokroć mój 24-calowy monitor 1080p 144hz niż 42-calowy TV 4k z HDR w dużym pokoju. Paradoksalnie to na monitorze lepiej widać, a fotel jest z reguły dużo wygodniejszy niż kanapa na dłuższe posiedzenia.
Zgadzam się. Choć gra nie jest słaba, to na pewno jest kompletnie czymś innym niż to, co zapowiadali redzi. Analogiczna sytuacja jak z grą No Man's Sky. Wyglądało to zbyt dobrze w trailerach i do tego ogromna maszyna marketingu. Śmiać mi się chce jak widzę kogoś, kto pisze, że to wina graczy, którzy "zmusili" redów do wydania CP.
Powoli dochodzi do miliona. Szczerze nie spodziewałem się takiego zainteresowania. Obstawiałem nie więcej niż 300-400k, a tu proszę
Ja się nie zgodzę. Osiągnięcia przecież nie są obowiązkowe, a pozwalają pobawić się tytułem dłużej. Po wbiciu platyny ma się satysfakcję, że ukończyło całość gry, a nie tylko jej część przechodząc na szybko. Oczywiście są gry, które robią to lepiej i gorzej. W grach takich jak Days Gone czy God of War platyna jest na tyle łatwa, że można ją wbić z przyjemnością bez marnowania czasu i nie można tu mówić o sztucznym przeciąganiu gry.
Nowe Assassiny są na tyle ogromne, że mogło by się wydawać, że mało komu będzie się chciało wbijać platynę, ale jednak 5% graczy to spora liczba. Tak jak w artykule wiele osób woli kupić grę, która starczy na setki godzin. Wiadomo każdy gra inaczej, ale przechodzenie gry na 40% tak jak wspomniałeś moim zdaniem nie ma większego sensu. Jak już coś przechodzić to wszystko albo nic. Nie mówię tu o wbijaniu platyny, ale o wyczyszczeniu mapy przynajmniej z tych ciekawszych aktywności. Jeśli gra oferuje coś więcej niż tylko fabułę to warto by to zaliczyć. Granie na wyścigi żeby tylko jak najszybciej przejść i zapomnieć już myśląc o kolejnej grze to dopiero największy rak branży gier.
Coś w tym jest, ale nie należy traktować takich gier na równi z Wiedźminem.
To taka gierka na zabicie czasu jak doom, cod czy fifa. Nic ciekawego, ale na zabicie czasu idealna.
Ale jesteś ograniczony do tych 200 gier, z czego dobrych jest może z 10. Reszta to indyki nie warte większej uwagi. Dlaczego ograniczony? Bo kupując gamepassa w dosyć niskiej cenie nie bardzo ma się ochotę wydawania 200-250zł na pojedynczą grę. Sam się na tym złapałem, bo gdy korzystałem z GP nie kupiłem kompletnie żadnej gry. Właściwie nadal mam gamepassa, bo kupuję gdy tylko widzę za 4zł, a ostatnio z promocji w Żabce zdobyłem 6 miesięcy. Obecnie gram jedynie w Forze, bo resztę gier, które mnie interesowały przeszedłem.
Moim zdaniem osiągnięcia powinny być tak zaprojektowane żeby platyna wpadała z przyjemnością. Przykładem takich idealnych platyn jak dla mnie jest God of War i Days Gone. W tych grach platyna weszła mi praktycznie sama bez żadnego parcia czy uczucia zmęczenia. Po prostu świetnie wyważyli poziom trudności z czasem potrzebnym na wymaxowanie. Grając w takie tytuły jak AC z jednej strony mam silną potrzebę na zaliczenie gry w 100%,, a z drugiej strony wiem, że nie jestem w stanie wytrzymać w grze tyle czasu ze względu na ogromną ilość rzeczy do zrobieni. Dlatego w Origins i Odyssey wbiłem mniej więcej po 100h i po przejściu fabuły i zadań pobocznych dałem sobie spokó. Latanie za znajdźkami po tak ogromnej mapie kompletnie mnie nie bawi. Dużo lepiej zrobił to God of War, gdzie znajdziek było niewiele do tego każda wymagała ruszenia głową, a nie tylko przebiegnięcia na sprincie danej lokacji żeby zebrać jakiś liścik czy też bezsensownego wspinania się kilka minut na budynek.
Kto uważa GTX 1060 za bardzo słabą grafikę? Bo to nadal całkiem niezła grafika, która jest bardziej średniakiem niż jakimś low-endem.
Z tymi klatkami akurat jest różnie. Mam RX 580 8GB i gra potrafi mieć 80+fps, ale gdy przychodzi deszcz często spada do 50 niezależnie od ustawień.
Optymalizacja jest nadal słaba, fakt, ale z tego co patrzę o wiele lepsza niż niż przy poprzednich assassinach. Tutaj na mojej karcie rx 580 mam spokojnie 60-70fps na nisko-średnich w 1080p, a w Origins i Odyssey mogłem sobie tylko pomarzyć o 60fpsach.
Czy ja wiem... we wstępie artykułu masz informacje, że
Xboksa Series X, który dostaliśmy do przetestowania, nie jest wersją finalną konsoli, jaka ostatecznie trafi do sprzedaży. Dlatego też naszych wrażeń z obcowania ze sprzętem nie należy traktować jako recenzji.
Więc moim zdaniem to nie tyle recenzja, co zwykły marketing.
Ja coś mocno przeczuwam ulepszone wersje obu konsol za 2-3 lata, które będą już zapewniać 4k 60fps i 1440p 120fps. Obecne konsole nowej generacji raczej nie zapewnią stałych 60 klatek w 4k, chyba że mocno zjadą z jakością albo dadzą skalowanie z 1440p.
Mam bardzo podobnie. Też jestem typem gracza, który lubi zbierać oraz robić wszystko, ale niezmiernie denerwuje mnie jeśli gra to mocno utrudnia. Sam również parę dni temu porzuciłem Yakuzę 0 z podobnego powodu.
130 cale? Gdzie ty to wyświetlasz :D? Poza tym przy full hd musi to wyglądać okropnie. Moim zdaniem to spora przesada. Dla mnie max to 24 cale. Próbowałem 32, 27, ale dla mnie zdecydowanie za duże.
Zawsze można wziąć IPS z odświeżaniem 144hz i mieć zarówno dobre barwy i kąty widzenia jak i odświeżanie. Taki monitor obecnie kosztuje 750zł więc to nie tak dużo.
Początkowo miałem to samo zdanie, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłem i dziś nie wróciłbym już do monitora 60hz. Gram przede wszystkim w single i uważam, że tu również 144hz jest o wiele lepsze. Fanaberia to monitor 240 czy 360hz to singlów, ale 144hz to za parę lat będzie standard.
Ja też nie widziałem większego sensu, bo nie mam high endowego sprzętu, ale kupiłem taki monitor i teraz w życiu nie wróciłbym do 60Hz. Nie musisz wcale mieć tych 144fps w grze żeby odczuć sporą różnicę. Nawet 70 czy 80 fps z FreeSynciem w grach jest wyraźnie płynniejsze. Sama praca na takim monitorze, przeglądanie neta jest też dużo bardziej przyjemne i mniej męczy oczy.
Tylko, że przeskok z 60hz na 144hz jest o wiele bardziej odczuwalny niż z 1080p na 4k. Ja odkąd kupiłem monitor 144hz zawsze będę stawiał na odświeżanie, a nie na rozdzielczość. Nie musisz nawet mieć tych 144fps w grach żeby odczuć różnicę. Już nawet 70 klatek jest wyraźnie płynniejsze od 60.
Ja w przyszłości myślę nad monitorem 24 calowym 4k 144hz, ale niestety na razie takich nie robią. Póki co większa rozdzielczość = większy monitor, a dla mnie 24 cale to już maksymalna wielkość ekranu. Obecnie nawet ciężko dostać monitor 24 calowy o rozdzielczości 1440p.
Leje na głowę czym dokładnie? Bo z każdą z wymienionych gier bawiłem się nieporównywalnie lepiej niż z Yakuzą. Cały gameplay w tej grze to jedna wielka budżetowa dziura. Non stop walki ze słabą mechaniką, nijakie miasto oraz nudne questy poboczne. Jedyne co mnie trzyma w tej grze to fabuła, bo naprawdę jest świetna. Choć nie wiem czy będę w stanie przeboleć te kilkadziesiąt godzin z tak beznadziejnym gameplayem żeby zobaczyć zakończenie. Najbardziej bolą cutscenki, które raz potrafią wyglądać świetnie i filmowo żeby za chwilę przerodzić się w pisany tekst z jakimś stękaniem zamiast mówienia. Zabrakło budżetu?
Pierwszy raz w życiu spotykam się z grą tak beznadziejną i świetną jednocześnie.
Sorry, ale automatyczne tłumaczenie to kompletnie poroniony pomysł :D Tłumacz google w wielu przypadkach kompletnie zniszczyłby sens niektórych zdań i wprowadził tylko więcej pytań. Nawet samo słowo 'levies' oznaczające coś w rodzaju rekrutów jest przetłumaczone jako 'opłaty'.
Grałem około 20h i na obecną znalazłem 2 bugi. W jednym rzekomo brat mojej postaci był własnym ojcem. Drugi bug to event, w którym było 50% szans na śmierć mojego króla oraz 50% na pokonanie napastnika. Pierwsze okienko mówiło o śmierci napastnika, a zaraz wyskoczyło 2 mówiąc o śmierci króla.
Jako, że lubię gry paradoxu i spędziłem w nich kilkaset godzin to próg wejścia do CK3 nie był zbyt wysoki (nigdy nie grałem w żadną część CK, jedynie w HoI4, EU4 i Stellaris). Obejrzałem kilka poradników, zagrałem 2 próbne kampanie i na obecną chwilę ogarniam podstawy. Stopień skomplikowania w porównaniu do EU4 jest dużo mniejszy. Myślę, że gra jest do ogarnięcia w jakieś 30h dla osoby, która nigdy nie miała styczności z żadną grą Paradoxu, bo jednak na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo rozbudowana przez mnogość opcji i w sumie to prawda, ale dużo rzeczy obecnie jest uproszczonych. Za jakieś 1.5 roku wyjdzie kilka update'ów i DLC, które mocno skomplikują grę.
Zamiast płakać, że nie ma polskiego weź jakiś kurs z angielskiego. Ja nauczyłem się angielskiego w 90% oglądając seriale, filmy na zagranicznym YT i grając w gry. Pozostałe 10% to wiedza ze szkoły. A jak nie to czekaj na spolszczenie, które pewnie wyjdzie po kilku miesiącach.
Kompletnie nie zrozumiałeś przesłania. Tu nie chodzi o kompletny brak rywalizacji, tylko o to, że gra nie potrafi oddzielić graczy lepszych od tych, którzy dopiero zaczynają. To jest główny problem gier multiplayer. Różnica w skillu niektórych graczy jest zbyt duża, przez co zwykły niedzielny gracz, który odpali sobie daną grę dla rozluźnienia jest albo zmieszany z błotem przez teammateów-tryhardów, albo zjechany do 0 przez przeciwnika. To obowiązek twórców aby takie grupy oddzielić.
Ja sam należę do obu tych grup jednocześnie. W niektóre tytuły gram tylko dla funu bez spiny, a w inne tryharduję i chcę być najlepszy w danym meczu. Dlatego uważam, że dobre dla wszystkich byłby system skutecznie segregujący graczy na podstawie wyników jak i też częstotliwości grania.
Chyba logiczne, że strona do funkcjonowania potrzebuje chwytliwych artykułów. Do tego temat jest mocno związany z tematyką strony i nawołuje do dyskusji więc moim zdaniem zrobili dobrą robotę.
Moim zdaniem gość z tiktoka ma sporo racji. Choć nie tylko winni są ci try hardowi gracze, ale także twórcy, którzy powinni skutecznie oddzielać prosów od niedzielnych graczy, którzy grają w takie Fall Guys tak po prostu dla funu.
To prawda. Pradox ma monopol na tego typu strategie więc robi co chce. Choć nie ze wszystkimi grami jest tak źle. Hearts of Iron IV posiada na chwilę obecną "tylko" 5 DLC, które kosztują średnio po 20-30zł i jak jest promocja można kupić podstawę ze wszystkimi dlc za 80-100zł, więc nie ma tragedii. Do tego gra ma ciągle nowe aktualizacje oraz co jakiś czas dodają osiągnięcia zaproponowane przez graczy. Z EU4 już nie jest tak kolorowo, bo DLC jest około 20.
Trudno się z Tobą niezgodzić. Faktycznie polityka Epic Games jest dość kontrowersyjna, a launcher bardzo wybrakowany, ale nadal uważam, że nie powinni na tym obrywać twórcy gier tylko jeśli już sama platforma.
Gra bardzo krótka, na jeden wieczór, ale był to najlepszy wieczór jaki kiedykolwiek spędziłem z grą. Przez to, że gra jest krótka jest bardzo intensywna i przepełniona emocjami. Wydawało mi się, że nigdy nie ocenię żadnej gry na 10/10, bo każda ma jakieś wady, ale to arcydzieło zdecydowanie na to zasługuje.
Zapowiada się bardzo ciekawie. Niestety wielcy przeciwnicy Epica muszą wyrazić swój bunt i oczywiście zaniżyć ocenę. Szkoda, że przez to najbardziej obrywa się twórcom tych gier, a nie Epicowi, z którym tak "zaciekle" walczą.
Moim zdaniem to złe podejście. Sam do niedawna miałem tak, że każdą grę chciałem przejść jak najszybciej myśląc już o kolejnej. Ale to odbiera masę przyjemności z rozgrywki. Dużo lepiej zająć się jednym, dobrym tytułem na raz i skupić się tylko na nim, nie myśląc jaki będzie następny. Nie ma nic złego w graniu dłużej w jedna grę dopóki sprawia przyjemność, bo w końcu to jest w grach najważniejsze. I nawet trochę grosza można zaoszczędzić :P
Filmy to co innego, bo te głośne zarobią masę podczas premiery kinowej. Z resztą to 2 kompletnie różne branże i nawet nie ma co porównywać.
Mi nie tyle przeszkadza długość gry, co stosunek ceny do jakości i długości. Wystarczy porównać RE3 do RDR2. Cena przy premierze praktycznie ta sama (teraz Red Deada można już dorwać za grosze), a RDR2 razem ze świetnym singlem i równie dobrym, choć ostatnio trochę olanym przez Rockstar trybem multiplayer starcza na co najmniej 100h. Kolejna sprawa to budżet. RE3 powstał za grosze w porównaniu do gry R* więc jakim prawem mogą wołać 250zł za tak krótką grę? Powinien powstać jakiś organ, który kontrolowałby ceny gier, bo to co się dzieje to porażka. Już pal licho te Resident Evile, bo na steamie jest masa indie gierek tworzonych przez max kilka osób, które kosztują niewiele mniej, a czasem nawet tyle samo, co ogromne produkcje AAA.
Xbox niby ma świetnego gamepassa, ale póki te gry są również na PC ja nie widzę sensu kupowania nowego Xboxa.
Nie wspominając o tym, że zdecydowana większość telewizorów nie ma nawet możliwości wyświetlania tych 120 klatek.
Mhz akurat nie robią żadnej różnicy w grach. Różnica między 1333Mhz, a 3600Mhz to zaledwie ułamek klatki.
Ja po własnych doświadczeniach powiem, że dokładając ostatnio kolejne 8GB RAMu (teraz łącznie mam 16GB) nie zauważyłem kompletnie żadnej różnicy nawet w nowszych grach. Jedyna zauważalna różnica, to mając odpaloną grę i kilka kart w przeglądarce mogę swobodnie przeglądać strony, co przy 8GB było średnio możliwe.
Ja problem ze spadkami miałem tylko w leśnych lokacjach lub gdy padał śnieg. Przez większość czasu gra trzymała stałe 60fps na wysokich na karcie RX 580.
Według mnie fabularnie jest na bardzo podobnym poziomie. Skusiłbym się nawet na stwierdzenie, że jest nawet trochę lepiej niż przy TLoU (tam kompletnie nie zgadzałem się z zakończeniem gry), ale za to mechanika i sam gameplay wraz z oprawą audiowizualną wypada już o niebo lepiej w a Plague Tale. Choć obie gry oceniłem na 9.0, to na dzień dzisiejszy TLoU oceniłbym na 8.0. Choć było świetne jak na swoje czasy to jednak musiało kiedyś ulec lepszej grze o podobnym gatunku i to właśnie się stało.
Kompletnie nie wiem o czym mówisz. Gram od ponad pół roku i jeszcze nigdy nie miałem crasha, ani stutteringu. Optymalizacja to cud w porównaniu do innych gier. Karta rx 580 chodzi mi na 50-60% przy bardzo niskich temperaturach i mam stałe 60 klatek na bardzo wysokich/Ultra. Podczas gdy takie gierki jak na przykład pillars of eternity 2 potrafią obciążyć kartę o wiele bardziej.
Meh.. nie rozumiem fenomenu figurek. Mniejszą jeszcze można gdzieś postawić, ale dla takiej 42cm jedyne zastosowanie, jakie przychodzi mi do głowy to strach na wróble. Poza tym cena 1350zł. Nawet gdyby była 10x tańsza to nie zdecydowałbym się na zakup.
Ja osobiście nie kupię powyżej 2000zł. Będę czekał nawet i rok aż stanieje. Do tego czasu jakoś przeboleję na PC z rx 580.
Masa świetnych gier wyszła w 2019 roku. Niestety 2020 rok przynajmniej dla mnie zapowiada się beznadziejnie pod względem premier. Wysyp gier, które kompletnie mnie nie interesują. Pierwszy raz od wielu lat nie mam nawet 1 tytułu, na który bym jakoś szczególnie czekał.
Ta gra ma w sobie coś, co odrzuca mnie już praktycznie na starcie. Przez 3 lata od premiery miałem już 4-5 podejść i za każdym razem wytrzymuję tylko kilka godzin. W 1 część, mimo że była bardzo podobna to grało mi się o wiele lepiej. Tutaj odrzucają mnie zbyt wielkie lokacje, masa rzeczy poukrywane w dziwnych miejscach i żeby odtworzyć głupi sejf trzeba się naszukać 15 minut. Wrogowie są zbyt czuli i próbując grać własnym stylem, czyli skradaniem bez zabijania ciągle muszę wczytywać grę i męczyć każdy poziom. Liczyłem na coś kompletnie innego, a może i gust aż tak mi się zmienił od ostatniej części.
Gta 5 cena przez dłuższy czas też nie spadała. RDR2 póki co najtaniej 190zł, ale podejrzewam, że na black friday albo najpóźniej święta będzie w okolicy 150zł.
Dubbing tragedia? Dlaczego niby? Moim zdaniem to najlepszy dubbing jaki słyszałem w grach sony, miejscami nawet lepszy od tego z Wiedźmina. Słabo to pod tym względem jest w Unchartedach, Spidermanie i Horizon Zero Dawn.
Uznawania konieczności zbierania surowców i tankowania jako minusy też kompletnie nie rozumiem. Przecież do buduje imersję i delikatnie zwiększa poziom trudności dodając przy okazji urozmaicenia.
Zgadzam się w 100%. Oczekiwałem dużo więcej patrząc na średnią ocen, a tu gra bardzo prosta, liniowa, Miałem wrażenie jakbym grał w jakąś grę przeglądarkową ze stron typu wyspagier. Straszny crap.
Muszę przyznać trochę racji. Starsze gry były faktycznie bardziej wymagające i bardziej widać w nich włożone serce niż w nowszych tytułach, ale co do oryginalności nie do końca się zgodzę. Kiedyś po prostu niemal każdy pomysł był oryginalny, bo gier było na tyle mało, że nie trudno było wymyślić coś nowego. Teraz, gdy jest dosłowny wysyp gier to siłą rzeczy muszą być do siebie podobne i korzystać z podobnych rozwiązań.
Mimo wszystko nadal uważam, że nowe gry są po prostu lepsze. Wynika to przede wszystkim z rozwoju technologii, który nie nastąpiłby tak szybko jeśli nie robiono by gier pod jak największe grono odbiorców.
Z resztą każdy oczekuje od gier czegoś innego. Jedni wolą wyzwanie, a drudzy (w tym ja) gry, które pozwalają się zrelaksować i nie są zbyt skomplikowane.
Dla niektórych najlepszy exclusive na PS4. Dla mnie najgorszy, w jaki do tej pory grałem oraz zdecydowanie największe growe rozczarowanie w życiu.
Grając cały czas miałem wrażenie, że gram w tytuł indie i to jeszcze sprzed dekady. Mechanika okropnie drewniana, brak fabuły, jakichkolwiek urozmaiceń, liniowe mapy. Jedyne co ta gra oferuje to bezsensowne tłuczenie potworków. Co z tego, że jest jakieś wyzwanie jeśli nie ma żadnej przyjemności z walki i pokonywania pokracznych bosów, a do tego na każdym kroku wieje nudą. Prawdziwym wyzwaniem jest zmusić się do tej gry żeby ją przejść.
Kompletnie nie to, czego oczekuję od gier. Zamiast relaksować, ma się ochotę rzucić padem o ścianę i połamać płytę. Ode mnie 4/10 i to mocno naciągane. Nauczka dla mnie żeby nie sugerować się wysoką oceną na GOL-u tylko obejrzeć gameplay przed zakupem :)
Mi dość często zdarza się wrócić do jakiejś starszej gry, ale niestety prawie zawsze się rozczarowuję i tylko niszczę dobre wspomnienia. Nawet nie da się porównać większości starszych gier do dzisiejszych tytułów, moim zdaniem przepaść jest ogromna. I nie chodzi tu nawet o grafikę, ale głównie o gameplay. Stare gry są bardzo drewniane, mało intuicyjne no i po prostu przestarzałe. Choć miło czasem wrócić i pograć te 30 minut to na dłuższą metę jest to masochizm.
Podzespoły AMD to przede wszystkim niższa cena. Sony z resztą i tak traci kilkadzisiąt dollarów na każdej sprzedanej sztuce, nawet są oficjalne dane.
A gry wyglądają i chodzą tak dobrze, bo twórcom dużo łatwiej zoptymalizować grę pod 1 konfigurację niż pod kilkaset różnych wariantów jak na pc. Ale przy RDR2 już trochę widać było, że tej mocy brakuje.
W którym miejscu niby PS4 źle skończył? A co do ray tracingu to moim zdaniem niepotrzebna technologia, która do grafiki mało wnosi, a wymagania 2x większe. Ja wolę solidne 1080p 60fps zamiast jakichś bajerów.
Wygląda jak połączenie Darkest Dungeon z Valiant Hearts. Choć niezbyt lubię walkę turową to zapowiada się dość ciekawie.
Dlaczego? Przecież Andromeda była bardzo dobrą grą i jedną z niewielu od EA, których zakupu nie żałowałem. Rozumiem zawiedzenie fanów oryginalnej trylogii Mass Effect, ale wystarczy potraktować nową część jako spin-off i nie oceniać przez pryzmat wcześniejszych. Może i była wpadka z animacjami na premierze, ale dość szybko to załatali więc nie ma co rozpamiętywać.
Twórcy postawili na coś innego, ale nie oznacza to od razu, że gorszego. Mnie osobiście w Andromedę grało się lepiej niż w ME1 i ME2. Jedynie trójka moim zdaniem przewyższa wszystkie. Wprawdzie nowa część miała dość słaby wątek fabularny i średnio ciekawe postaci, ale mnie urzekła otwartość świata, a przede wszystkim walka. Gdybym miał oceniać to ME1: 8/10, ME2: 7.5/10, ME3:9/10, MEA: 8/10.
Opera nawet ma wbudowane blokowanie reklam. Ale skoro zmodyfikują Chromium to Opera też będzie mieć zablokowane adblocki. Chyba, że przesiądą się na inny silnik albo w jakiś sposób wyeliminują to ograniczenie.
Gra świetna. Na plus klimat, postaci i grafika, która po tylu latach nadal zachwyca. Jeszcze w żadnej grze nie spotkałem tak dobrze zrobionego i wyważonego systemu ekwipunku oraz poziomu trudności. Grałem na trudnym i przez większość gry ciągle czegoś brakowało mimo, że przeszukiwałem wszystko (nawet wpadło osiągnięcie za wszystkie zebrane komiksy). Nie da się walczyć ciągle jedną bronią, bo naboi jest tak mało, że rzadko wystarcza nawet na 1 potyczkę. Ciągle trzeba grać inaczej. Raz skradać się, raz walczyć, a czasem uciekać.
Niestety jest też sporo minusów. Największy z nich to brak jakichkolwiek wyborów. Gra jest zbyt liniowa, co moim zdaniem trochę marnuje jej potencjał. Sztuczna inteligencja jest dosłownie durna. Skradając się Joelem wiele razy zauważyłem jak Ellie lub inny towarzysz biega w kółko dosłownie obok wrogów, a ci jakby nigdy nic nadal przeszukują teren. Fabuła też mogłaby być lepsza. Do połowy gry była wręcz nudna.
spoiler start
Ogromnym minusem jest też zakończenie, z którym się nie zgadzam. Joel udowodnił, że jest gorszy od wszystkich bandytów napotkanych na drodze. Nie dopuścił do wynalezienia lekarstwa i uratowania ludzkości tylko dlatego, że za bardzo przywiązał się do Ellie i mu odbiło. Stał się bezdusznym mordercą. Pod koniec gry liczyłem na to, że zarobi kulkę i Świetliki dokończą operację, ale gra niestety nie pozwala nam na żaden wybór.
spoiler stop
Podsumowując tak czy siak jest to najlepsza gra akcji w jaką grałem. Bije na głowę wszystkie Tomb Raidery i tym podobne. Mocne 9/10.
Co nie zmienia faktu, że lepiej mi się grało w Andromedę niż w 2 czy 1. Według mnie ME3>Andromeda>ME2>ME1.
Andromeda to całkiem dobra gra, ale kiepski Mass Effect, ponieważ za bardzo różni się od trylogii.
Ja się jakoś bardzo nie napalam na nowego Mount&Blade' a. Po screenach widać, że zbyt dużo nie zmienili. Pewnie znowu będzie ganianie za bandytami po całej mapie i chaotyczne zachowania SI podczas wojen. Walka nadal wygląda drewanianie. Mogliby przynajmniej zmienić sposób poruszania się po mapie nawet na turowy, gdyby fajnie to opracowali.
Ja gdy zamawiałem komputer w morele w 2016 roku stwierdziłem, że jeśli oferują składanie za złotówkę to się skuszę. Zawsze to trochę czasu zaoszczędzone, ale jak przyszło do 1 czyszczenia to zauważyłem wiele błędów. Ramy były źle włożone i zamiast działać w Dual channel działały w single. Oprócz tego karta była chyba wciśnięta na siłę w slot pci, przez co dobre pół godziny męczyłem się z wyciągnięciem. Jedyne co można pochwalić to to, że w miarę ładnie poukładali kable.
Z własnego doświadczenia i opinii innych wiem, że składanie w sklepie to loteria. Raz zrobią dobrze, a drugi raz od niechcenia więc lepiej poświęcić te pół godzinki i złożyć samemu. No chyba, że ktoś nigdy w życiu nie widział komputera od środka to zawsze można dać komuś zaufanemu do złożenia.
Niestety tylko graficznie, ale jak na Assasina to ta odsłona i tak stoi na bardzo wysokim poziomie.
Nie rozumiem dlaczego Odyssey ma niższą ocenę od Originsa. Według mnie nowy Assassin jest lepszy od wcześniejszego pod każdym względem. Ciekawsza fabuła, główny bohater, poboczne postaci bardziej wyraziste oraz "z charakterem", lepsze cutscenki i sceny rozmów i wreszcie dodali system dialogowy i wybory. Nawet system walki został znacznie poprawiony i nie polega już na trzymaniu 1 przycisku oraz posiada więcej zdolności specjalnych. Ekwipunek też na +. Wcześniej zbroja była tylko skinem, a teraz faktycznie poszczególne elementy różnią się statystykami. Nawet gra chodzi lepiej i płynniej niż rok temu. Przynajmniej na mojej karcie graficznej.
Dotychczas pograłem zaledwie kilkanaście godzin, ale w mojej opinii to najlepsza odsłona Assassin's Creed. Twórcy idą coraz bardziej w styl RPG-a niż skradanki, przez co mi osobiście gra się lepiej niż nawet w stare części np Brotherhooda czy Black Flaga.
Zgadzam się co do głupich praw i przepisów dot. internetu, ale porównanie piracenia do pomagania żydom podczas II WŚ mnie rozwaliło :D
A co do piractwa dodajmy też kwestię tego, że twórcy oczekują, że każdy kupi legalnie ich grę, ale w większości sami nie okazują żadnego szacunku dla graczy. (Bethesda, EA, Ubi... długo by wymieniać). Oczywiście są też uczciwi producenci, ale takich ostatnio niestety coraz mniej na rynku.
I nie powinno się też mierzyć wszystkich piratów jedną miarą, bo jeden piraci na potęgę, drugi okazjonalnie jak np zabraknie pieniędzy na steamie, a 3 z kolei pobiera żeby przetestować grę przed ewentualnym kupnem.
Z tym egzorcystą to się nie zgodzę. Podobnie jak reszta "produkcji" tego całego Spinka studio głupie to i mało śmieszne. Obejrzałem pierwsze odcinki i może uśmiechnąłem się z 2 razy.
Mi już zależy tylko na tym żeby 1 z platform zdominowała resztę. Już wolę płacić np 80zł za abonament na platformie, na której jest wszystko niż 50zł za kilka seriali i filmów, a później zmiana na inną za parę miesięcy.
Niestety nie zbyt grywalna i bardzo, bardzo toporna przynajmniej według mnie, ale czuć ten świetny postapokaliptyczny klimat, przez co nie mogę dać niżej niż 7.
Za czasów alphy wciągało jak ćmę do światła, ale teraz to już nie to samo. Grając po ponad roku przerwy mam wrażenie, że prawie nic się nie zmieniło i odpuściłem sobie po 2h. W grze nadal brakuje celu i dalej jest ten sam mało czytelny interfejs.
Może i trochę za dużo, ale gdyby grę robiło EA albo Ubi to pewnie zaśpiewaliby sobie 2x więcej.
To w takim razie rodzice Lewandowskiego mogą żądać pieniędzy od Bayernu, bo przecież nic za niego nie dostali.
Ostatnio właśnie zacząłem używać Edge' a i jest zauważalnie szybszy od Firefoxa. Nawet są dodatki pokroju AdBlocka czy różnych Downloaderów do filmów.
Zgadzam się w 100%. Również miałem kilka podejść do tej gry, ale się nie przekonałem. Mnie najbardziej odrzucił system walki oraz to, że w większości zadania poboczne są nie do końca zrozumiałe i nie wiadomo jak się za nie zabrać.
Wszystko to robi lepiej Pillars of Eternity, które według mnie bije na głowę Divinity klimatem, fabułą i systemem walki.
Grałem tylko w pierwsze części obu gier i muszę powiedzieć, że zarówno świat, klimat jak i system walki podobał mi się bardziej w pillarsach. Jakoś nie przekonuje mnie turowy system walki divinity. Do tego dochodzi pełno jakichś dziwnych efektów i nie wiadomo do końca co jak działa. W pillarsach jest to jakoś lepiej przedstawione, ale to tylko moja opinia. Gdybym miał oceniać to Divinity 5/10 Pillarsy 8/10.
Ja miałem tak z 3 częścią Herosów. Wszyscy się zachwycają tą grą mówiąc, że to gra wszech czasów, więc postanowiłem spróbować. Okazało się, że gra jest mocno średnia i spędziłem z nią jakieś 3 godziny próbując się przekonać, ale stety lub niestety nie wyszło.
Oczywiście prawie same starocie, które wybierane są przez sentyment. Dla kogoś kto nigdy nie grał w taką grę i uruchomi ją w dzisiejszych czasach nie ma praktycznie żadnych szans, żeby się spodobała, bo większość takich gier jest po prostu przeciętna lub co najwyżej dobra.
Mówi się, że FIFA to gra P2W, że trzeba wydawać setki złotych, żeby mieć dobry skład, a tak na prawdę to bez kupowania żadnych paczek można łatwo i dość szybko, bez grindowania dorobić się mocnej drużyny. Nie trzeba być też super skillowym graczem. Wystarczy ruszyć głową i wykorzystać rynek gry, robić SBC i grać w te najbardziej opłacalne tryby gry.
Piszesz tak, bo pewnie jesteś dorosły. Ciekawe czy pisałbyś tak mając mniej niż 18 lat. Śmieszne, że ludzie zapominają, że kiedyś też byli dziećmi.
czasami lepiej grać z dzieciakami niż z niektórymi "dorosłymi", którzy wyzywają wszystkich wokół.
To będzie płatne rozszerzenie czy jeśli mam enhanced edition to będę miał za darmo?
Według mnie takie przesycone barwy wyglądają paskudnie i najczęściej psują klimat gry, ale co ja tam wiem.
Po zagraniu w wersję BETA fajerwerków nie ma. Sporo błędów i różnych dziwnych rozwiązań, ale mimo tego gra się całkiem przyjemnie. Jak dotąd gra przeciętna nic więcej, ale tytułu nie ma co jeszcze skreślać, bo jak wyżej wspomniałem to dopiero BETA, więc wiele może się jeszcze zmienić.
Gry sportowe tak już niestety mają, że co rok wychodzi nowa odsłona, która na pierwszy rzut oka wygląda praktycznie tak samo jak zeszłoroczna, ale jak się dłużej pogra to można zauważyć różnicę. 17 część FIFY była wg. mnie warta do kupienia (w przeciwieństwie do poprzednich) ze względu na nowy silnik, tryb kariery itp. Na szczęście na PC cena to ok. 130 zł także tragedii ni ma :D
Ogólnie gra całkiem dobra, ale z tak skopaną optymalizacją jeszcze się nie spotkałem. Na karcie Sapphire R9 390 spadki do 20 fps w Bostonie...podczas gdy Wiedźmin 3 śmiga w 55-60fps na Ultra...ŻENADA.