Nie grałem w tą grę, oglądałem trochę materiałów gameplayowych, nie podeszło mi, więc sobie odpuściłem zakup, jako wielki fan serii SH więc szkoda.
Chciałbym się za to odnieść do tej śmiesznej wojenki z tym całym kiszakiem xD nie znałem typa, nie wiedziałem o jego istnieniu, więc już zrobiliście mu przysługę podbijając oglądalność, bo nie ja jeden z ciekawości obczaiłem „o co chodzi”.
Zanim napisze kto się bardziej ośmieszył, powiem, że sam fakt, że wdajecie się w dyskusję z jakiś streamerem jest nie na miejscu xD spójrzcie na polityków - niektórzy są jawnie wyzywani, nawet na własnych instagramach, prowokowani, oskarżani o różne rzeczy. Siedzą cicho, bo nie przystoi zniżać się do poziomu tych „atakujących”. Trzeba być „ponad to”. Taki zawód. Podobnie jak redaktor. Po co przejmować się pieprzeniem jakiegoś typa, który gra bluzga non stop xD angażowanie się w dyskusje z nim już było słabe, tym bardziej, że koleś sobie gadał, ale nikogo jawnie o przekręty w recenzji SH F nie oskarżał. Wyszło trochę „uderz w stół a nożyce się odezwą”.
Przejrzałem kilka „materiałów” tego typa. No cóż. Nie byłbym w stanie tego oglądać więc skupiłem się na tym komentarzu autora recenzji i odpowiedzi tego typa w filmiku na to.
No i uważam, że to autor recenzji się ośmieszył. Powiem, które argumenty MOIM ZDANIEM były słabe.
- tamten typek nie recenzował całej gry, nie wystawiał oceny, w prostacki sposób ją określił na podstawie swoich doświadczeń, no ale miał prawo. Nie zgadzam się z tym, że by WYRAZIĆ ZDANIE trzeba przejść całą grę. Wy, recenzenci musicie tak robić. Jakiś streamer - nie. Powiem szczerze. Recenzent jawnie upiera się, że później się rozkręca, że trzeba przejść kilka razy by zrozumieć… dobrze się bawić, bzdura. Jeśl „impreza się rozkręca”, to podzielcie grę na segmenty. Pierwsze 30% - tandeta - 4/10, kolejne 30% - 7/10, ostatnie 40 - 10/10 i wyliczcie średnią. Filmu też nie ocenia się przez pryzmat zakończenia, jeśli wcześniej była kupa , to o ile ktoś dotrwał do końca - nie sprawia to że to arcydzieło.
- kwestia czytania notatek. Tutaj typek również ma rację - gameplay nie może się opierać się na KONIECZNOŚCI czytania notatek. Nie może to zabijać całego gameplayu, nie w tym gatunku (przypominam - jestem fanem SH, szczególnie 2. Czytanie notatek usprawniało rozgrywkę, dawało satysfakcję, pozwalało bardziej się wczuć. Tutaj recenzent twierdzi, że gra całkowicie traci na wartości gdy się tego nie robi. No tak nie powinno być.
- o walce się nie będę wypowiadał, ale też przewinęło mi się ze strony recenzenta, że później jest lepiej. Co to za argument.
- o sposobie poruszania. Wizja artystyczna to jedno, drętwe animacje to coś innego. No a to można łatwo ocenić po gameplayach, nie trzeba grać. No i koleś też palcem pokazał o co mu chodzi
- autor recenzji niektóre kwestie przeinaczył albo pominął (nie mówię że celowo). Wyszło miejscami, że źle zrozumiał.
No podsumowując - nie jestem fanem tamtego gościa i nie zamierzam go oglądać xD no ale ja zresztą jak już to oglądam gameplaye bez komentarza, które pomogą mi podjąć decyzję, czy mi się gra może spodobać czy nie. No i zrobiliście mu przysługę nabijając oglądalność.
Co do samej gry - co mnie zniechęciło. W remakeu SH2 walka nie była idealna, więc nie to było czynnikiem decydującym. Bo bawiłem się świetnie. Jednak aspekt psychodeliczny, alternatywnej rzeczywistości jest dla mnie w SH2 najważniejszy. Tutaj widać że zrobione jest to tandetnie, na siłę. Serio tak jakby studio wyczaiło interesujący horror i kazało „dorobić to to to tamto by pasowało do serii SH” ?????+? Ta świątynia nijak ma się to alternatywnej wizji rzeczywistości. Bardziej przypomina schizy. Może sama historia jest kapitalna. Nie przeczę temu bo nie znam jej do końca. Jednak pozostałe aspekty, które pojedynczo nie miałyby znaczenia - tworząc całość mnie zniechęcają. Może kiedyś dam szansę tej grze, ale więcej niż 100 zł za nią nie dam. Za duże ryzyko by płacić 330 ?????+?
Zachowujesz się jakbyś przeżył jakąś traumę przez LoU i teraz chcesz za wszelką cenę wszystkich przekonać, że ta gra to zło XD
Piszesz bzdury akurat, ja na przykład bardzo lubię SH2, ale akurat walka tam to dramat, a sam styl sugeruje nawet, że gry typu LoU były inspiracją jeśli o ten system chodzi, ale nie wyszło to do końca dobrze.
Co do skradania, to argument z chowaniem ciał jest bezsensu. Miałbyś rację, gdyby było tak, że inni przeciwnicy nie widzą martwych towarzyszy. Jednak ich widzą, wzmaga to ich czujność i determinuje sposób w jaki szukają przeciwnika (także upierdliwych psów, które potrafią być bardziej wymagający niż ludzie). Bohaterowie nie są komandosami tam, chcą po prostu przeżyć i się prześlizgnąć, a nie oczyścić mapę xD
Poziom trudności, który wybierzesz ma też duże znaczenie. Kiedyś po paru drinkach motoryka szwankowała, więc z ciekawości, przechodząc remaster jedynki, ustawiłem sobie najniższy poziom trudności. Ostatnia misja, gdzie w szpitalu trzeba było się przedrzeć przez tłumy wrogów. No i okazało się, że na tym poziomie trudności wystarczyło biec do przodu, do właściwych drzwi, mimo tego, że do Ciebie strzelają xD Na wyższych poziomach trudności z klikaczami też w dużą przepychankę się nie wdasz, bo od razu ugryzie Cie w szyję i do widzenia.
Silent Hill jest super, ale mimo wszystko to męcząca gra, nie wyobrażam sobie, by po przejściu apartamentów zapis gry mi przepadł i musiałbym od razu zaczynać od nowa, musiałbym odpocząć, na pewno od razu bym się za powtarzanie nie zabrał. Szczególnie gdy już zna się fabułę i zakończenie.
Fabuła
spoiler start
Generalnie ja akurat nie uważam, że fabuła czy to w pierwszej czy drugiej części LoU była genialna. Była wręcz banalna, ale to postacie robiły robotę. Ich charakter, dialogi. Sama historia była przeciętna moim zdaniem. Pomijam już brak logiki w drugiej części. Gościowa nawalała kijem Joela, pamiętając śmierć ojca sprzed laty, a potrafiła "ochłonąć" przez "krótką chwilę", po tym jak zobaczyła masakrę w akwarium. Miłość życia i martwą kobietę w ciąży. A tutaj wystarczyło, że "chłopiec" powiedział, że ma nie zabijać i odpuściła. Może byłoby wiarygodne po jakimś upływie czasu, a nie "na gorąco". Tak samo irracjonalne zachowanie na farmie. Ellie rozumiała dobrze, że decyzja Joela z perspektywy logiki była zła. Miała do niego nawet o to żal. A tutaj przychodzi sobie Tommy, wjeżdża jej na psychę i idzie zabić gościówę, ktora dwa razy ją oszczędziła, dzięki litości której na świecie jest nadal Dina i "ich" dziecko. Na moje mogli zakończyć na farmie. Sam wątek Abby też był trochę nudny, przez co automatycznie za długi. Postać Leva i "jego" siostry mnie irytowała, więc czekałem na sceny w akwarium i retrospekcje.
spoiler stop
Jednak gameplay jest super, jedna z niewielu gier którą przeszedłem kilka razy. No i nieprawdą jest to, że jest "po sznurku". Wybór strategii - jest. Można omijać wrogów / zabijać po kryjomu / albo nawalać (szczególnie na niższym poziomie trudności). Można schować się w różnych miejscach, przejść przez różne budynki. SH2 pozornie ma bardziej otwarty "świat", ale tak naprawdę otwartość tego świata polega na tym samym co pierwszy dzień w Seattle w LoU2 (możesz sobie chodzić gdzie chcesz, ale tak naprawdę tylko po to, by sobie poszukać znajdziek i zapasów, bo i tak zmierzasz konkretnie w jedno i to samo miejsce. Tak też są skonstruowane Apartamenty, Szpital w SH2. Tam jednak potrafi to irytować, przez konieczność odwiedzania danego pokoju 10 razy.
Dla mnie nazywanie LoU grą wszechczasów itp to gruba przesada. Uważam, że na 10/10 nie zasługuje, ale na pewno to dobra gra, na pewno jedna z lepszych jeśli chodzi o gry TPP.
Kupowanie Apple Watcha dziecku? Nie zaglądam w portfel innych, więc nie będę krytykował, no ale na pewno nie będę też pochwalał.
Jeśli w jakiejś kwestii mogę wyrazić swoją opinię, to skrytykuję coś innego. "Nie wnikam". To źle, bo stwierdzenie, że apple watch jest potrzebny na lekcji, to tak jak stwierdzenie, że do jeżdżenia samochodem do pracy NIEZBĘDNY jest wypasiony sprzęt audio. Rozbawiło mnie to, że potrzebny na lekcji. Nie wyobrażam sobie do czego. Jedynie do odczytywania po kryjomu odpowiedzi na kartkówkę przesłanych smsem. Do niczego więcej. Gwarantuję. A na takim, bez AoD to i sprawdzenie godziny jest bardziej "wymagające" niż na zwykłym zegarku za 30 zł i może rzucić się w oczy.
Powinieneś wnikać, bo to wygląda jak po prostu kaprys, zachcianka, którą sprytne(zakładam po tym co mówisz) dziecko chce, wiedząc jakie masz podejście, dostać powołując się na swoje dobre wyniki w szkole (nie wprost. Liczy na podejście "ojej, ma dobre oceny, więc wie jak się uczyć, jak jest coś co może poprawić wyniki, to czemu nie!).
Dziecko ma niefajne podejście, bo nie ma odwagi wprost powiedzieć, że ma zachciankę, na której mu zależy i poprosić. Może po prostu wie, że (na szczęscie, oby), nie dajesz wszystkiego co chce.
Smartwatch jest bardzo fajnym gadżetem, nie tylko dla sportowców, daje wiele fajnych możliwości. W sytuacji gdy nie możesz wyciągnąć telefonu zobaczysz kto do Ciebie dzwoni, przeczytasz smsa. "odpiszesz" szybką odpowiedzią w sytuacji gdy telefon w kieszeni, "nie mogę odebrać", wygodnie też śledzić lokalizację i GPS. Przeczytasz powiadomienie. Gdy masz wiele sytuacji, w których telefonu nie możesz wziąć do ręki, to super sprawa. Ale powiedz mi, które z tego co wymieniłem mogą być przydatne na lekcji? Jedyne co, sprawdzenie godziny, a możliwość taką daje każdy zegarek.
Pogadaj z nim, niech Ci wyjaśni do czego mu to jest potrzebne.
Mała rada z mojej strony. Jeżeli Cię stać, to nie ograniczaj się "z rozpieszczaniem" dziecka, dla zasady. No ale rób to w taki sposób by go czegoś uczyć. Nie wiem, dawaj niekoniecznie małe kieszonkowe. Wiesz co dzięki temu osiągniesz? Dwie rzeczy. Cierpliwość - tego wymaga oszczędzanie. Dwa - zarządzanie. Będzie wiedział na czym zależy mu najbardziej. Kupi sobie coś na czym zależy mu najbardziej, rezygnując jednocześnie z czegoś innego. Mówię to z doświadczenia. Miałem w szkole wielu znajomych, którzy dostawali wszystko co chcą. Niektórzy z partyzanta. Chcę - mam. A niektórzy właśnie wymyślali jakieś preteksty. I wiesz co teraz jest? Nie są głupi, też mieli dobre oceny w szkole, konkursy itp. Dlatego też mają całkiem niezłe prace. No ale wiesz co się dzieje? Ledwo "dociągają" do ostatniego dnia miesiąca, bo zaraz po otrzymaniu wypłaty (nawet 10k miesięcznie), przewalają wszystko na pierdoły, zachcianki, nawet zbędne rzeczy. A znam takiego, który kupuje sobie nowe gry, bo są nowe, a część z tych gier leży nie rozpakowana. "ma to walor kolekcjonerski". I KAŻDY, którego znam, a miał co chciał, ma taki sam problem, a kilku ich było.
Jako człowiek, który ma Apple Watcha, mówię Ci, z dobrego serca, nie ma on żadnej funkcji która przydałaby się w szkole do nauki. Żadnej. Niektórzy krytykują Cie z zawiści, z samego faktu, że Cie stać. Gwarantuję, bo na ludziach trochę się znam, ale niektóre rady naprawdę są cenne i są warte przemyślenia.
Pozdrawiam :)
Ah. To jeden z tych tematów, którego po wszczeciu autorzy siadają wygodnie na kanapie i otwierają popcorn… No ale przynajmniej jest zabawnie. Trzeba przyznać.
Niektóre argumenty są tak absurdalne, że człowiek parska śmiechem. Najbardziej podoba mi się ten:
„Tylko szpanerzy kupują iphone. Po co taki drogi telefon, skoro na takim za półtora tysiąca mamy to samo”. Z pewnością. No wiecie. Mój wujek mógłby tak powiedzieć o gamingowych komputerach. „Po co Ci komputer za 15 tysięcy. Jakiś chory jesteś. Ja mam za 1500 zł i jest dokładnie taki sam. Nawet tapeta na pulpicie identyczna”. Nie można porównywać komputerow telefonów. Telewizorów. Samochodów, jedynie na podstawie „sa tanie i sa takie 10 razy droższe”. Znaczy subiektywnie można. Ale na pewno nie obiektywnie. Wszystko zależy od potrzeb. Głupota to jest wtedy gdy ktoś nie potrzebuje funkcji czy szybkości drogiego sprzętu a i tak go kupuje. To jest szpan. Iphonea 14 pro nie porównuje się z telefonem za 1000 zł. Można porównywać z alternatywa o podobnych parametrach. Jeśli jest coś rownie dobrego i, jak to tutaj niektórzy mówią, 5x tańszego to słucham. Telefon do dzwonienia. Aplikacji bankowych. Ok. Chcecie taki, może być i za 800 zł. Ale jeżeli jesteście programistami, którzy poprawiaja czasem kod w podróży w pociagu, za pomocą xCoda, okazjonalnym grafikiem, ktory pstryknie zdjęcie i ma je sekundę później na MacBooku, kims komu zależy na dobrym zdjęciu, w którego zrobieniu telefon pomoże swoimi algorytmami (nie mowie o żałosnych algorytmach niektórych flagowcow z Androidem, które wychwycą ze coś jest księżycem i podmienia to zdjecie na własny szablon). Mając swojego apple mam szybkość. Dobry aparat, ktory ma super algorytmy i wybaczy to, ze mi ręka zadrży, system, ktory ogarnie 20 rzeczy na raz, nawet gdy edytuje sobie kod do programu, system minimalistyczny, przejrzysty, bez zbędnych pierdół i wtyczek wbrew woli. Mam dobry ekosystem dzięki ktoremu w trakcie pracy mogę odpisać na SMSa na laptopie a nawet odebrać tam połączenie. Bez dodatkowego softu. Po prostu tak jest. Pomijam już kwestie matrycy i jej jasności która nawet gdy słońce wali prosto w ekran, to widzę wszystko. Dla mnie iphone to faktycznie „mini komputer”. A nie jestem dzieciakiem ktory ciśnie cała drogę tramwajem do szkoły tik toki i instagramy. Pomaga mi w pracy. Oszczędza moj czas. Mam flagowca samsunga. Sluzbowego. Dual sim. A nigdy poza praca go nie używam. Ale mam prawo porównać bo cenowo sa podobne. Ktoś szpanuje iphonem? No jasne. Od groma ludzi. Ale ostatnio często tez widuje ludzi z tym samsungiem co się składa w pół(nie pamietam nazwy i nie rozumiem fenomenu tego). Otwierają teatralnie i rozglądają czy ktoś patrzy. To nie jest szpan? Trzeba być obiektywnym Panie i Panowie. Nie. Apple nie jest przereklamowane, po prostu wielu niepotrzebne, co nie znaczy ze telefon za 800 zł ma to samo ?? bo nie. Nie ma. O MacBookach już sobie wywód daruje ale warto poczytać ile ramu zżera Windows w niektórych procesach. Łącznie z uruchomieniem. A ile MacOS ?? Szpan drogimi rzeczami jest powszechny. Szczególnie wśród ludzi którzy taki sprzęt biorą na raty. No ale czemu pod tym względem iphonem szpanuje więcej? Bo powszechnie wiadomo, ze jest drogi, po samsungu trudno ocenić na pierwszy rzut oka czy to model za 1500 czy 5000 (no chyba ze ten składany teraz). No ale obiektywnie. Jako ktoś kto ma dobre telefony, z wysokiej polki samsunga i applea, jako programista, nierzadko grafik i ktoś komu zależy na dobrych zdjęciach, bardzo dobrych, a nie sztucznie podkręconych algorytmami (te z applea ewidentnie poprawiaja to co widzimy a nie „rysują” to na nowo by pasowało do szablonu), mowie ze nie zmienię tego na nic innego. Pomaga mi w pracy i daje zauważalna oszczędność czasu i mniej frustracji w codziennym użytkowaniu. No ale ja nie jestem jakimś fanatykiem. Mowie teraz. Jeśli za rok wyjdzie cos co spełni moje oczekiwania, będzie od samsunga np. Nowy IPhone da, za przeproszeniem, du*y, to tak tez uznam. Jestem obiektywny. Oceniam to co mam teraz.
trevy138 - to jest wątek ogólnie o kampanii, a nie np CoD MW2(PS5) wiec w gre wchodzi tez wersja na PC, zakładam, że o taką chodzi, skoro autor sam nie uwzględnił Twojej opcji. Inna sprawa, że cena używki teraz też może być problemem, by ją kupić zanim się odsprzeda, dla kogoś kto nie ma :)
Legalnie? To chyba tylko obejrzeć na YT bo na znaczną obniżkę cen nowych gier z tej serii zwykle długo się czeka.
No cóż… mnie się podobało... A fanem coda jestem od pierwszej części. Nie mówię o MW a o tym codzie, który rywalizował jeszcze z Medal of Honor. Fakt. Nie ma tutaj super momentów zapadających w pamięć. Tak jak wybuch bomby atomowej czy misja w Czarnobylu z pierwszego Modern Warfare. O tym czy fabuła w jakiejś odsłonię była dobra, mogę powiedzieć dopiero po jakimś czasie. Bo dla mnie kryterium to to, ile z tej fabuły pamietam. Głównie te widowiskowe momenty (bo sama historia jest raczej zawsze taka sama. Pogoń za złymi bez jakiś wielkich twistow). Chodzi o te momenty. Dla przykładu. Z kontynuacji pierwszego MW nie pamietam nic, mimo ze gra mi się podobała. Jednak ja głównie kupuje dla singla. Traktuje to jak dobry film akcji, w którym czuć, że bierze się udział. Czasami trzeba trochę pokombinować, bo mimo, że to gra liniowa, czasami cierpliwość albo zmiana „strategii”(za dużo powiedziane dlatego cudzysłów, użyje przykładu, chociażby ostrzał, broniąc sojuszników na dachu. Mamy do wyboru 3 typy amunicji. Mozna tu jakaś strategie jednak przyjac) trochę gre ułatwi, bo przeciwnicy nie giną, tylko pojawiają się ciagle poki nie pójdziemy o krok dalej tak jak gra to zaplanowała. Grafika? No cóż, jest lepiej, całkiem ładnie, no ale liniowość i brak otwartego świata ma większy potencjał, tu już można byłoby ocierać się o fotorealizm, ALE! Niestety. Mamy wersje na ps4. Nie opłacałoby się robić dwóch różnych gier. Jedna wykorzystującą moc nowej generacji, druga tandeta która będzie płynnie śmigać na ps4. No to niestety mamy kompromis. Szkoda, bo uważam, ze to już czas gdy twórcy powinni się skupić tylko na nowych konsolach.
Grało mi się fajnie. Trochę rozczarowany jestem grafiką i brakiem opadów szczęki. Jednak. Nadal fajnie. Na pewno jest sporo lepiej niż Vanguard jeśli ogólnie o kodach mówimy. Porównywalnie z poprzednim MW. Mysle ze nie przesadzę mówiąc ze to ten sam poziom. Lepiej się strzela. Wyglada lepiej. No ale czy kampania lepsza? Nie wiem, ocenię po tym ile będę pamiętał. Do pierwszego, „oryginalnego” MW to nie ma startu.
No ale nie mogę powiedzieć ze jestem rozczarowany. Bo doceniam tez fakt, ze ta gra wyszła, odwagę twórców. Tak. Odwagę. Bo patrząc na to ze w grach wojennych ukrywa się swastyki, to patrząc na to co dzieje się teraz w Ukrainie, miałem obawy czy światło dzienne ujrzy gra która bądź co bądź opiera się o konflikt wojenny w czasach współczesnych. Można też przez przypadek zabić cywila (co oczywiście automatycznie kończy rozgrywkę), niemniej nie ma tu cenzury czy przesadnej ostrożności w samej walce. Ludzie myślący nie potraktują tej gry jako program treningowy dla zbrodniarzy wojennych czy poparcie tego co się dzieje teraz w Europie, ale jestem przekonany, ze znajda się ameby, które będą chciały spalić tą gre razem z twórcami na stosie.
Ja to mam problem z tym, że nie działa kilka wyróżnień, bo to właściwie one mnie motywują do gry.
Na starych engine'ach wiele się już nie zdziała. To właśnie to hamuje rozwój. Czyli uogólniając - stare konsole. Chcąc zarobić jak najwięcej, cisną na starych silnikach, co przekłada się też na wydajność na nowych konsolach (poza Forzą Horizon 5 nie spotkałem jeszcze gry, która chodziła bez jakichkolwiek chrupnięć na nowych konsolach, cutscenki w nowym CODzie, czy dynamiczne skrypty potrafią zadławić procesor). Robią gry pod stare konsole, dodając trochę refleksów świetlnych i lepszą rozdziałkę (a właśnie to sprawia, że moc obliczeniowa potrafi nie nadążyć za tymi sztucznie podbitymi teksturami). Często oglądam porównania gier wydanych na obie generacje, to największy postęp widać w czasie ładowania, nowe dyski robią swoje. A reszta? Bez szału. Ten BF miał działać też na starych konsolach, a tam, przy tej ilości graczy, dynamicznej rozwałce, to by się te maszyny spaliły.
Pograłem trochę i teraz rozumiem skąd ta liczba w tytule. To chyba rok wydania dużego patcha, który sprawi, że ten tytuł będzie grywalny.
Ok. Co do kwestii cross playu jeszcze sprawdzę. No ale co z ta lista? Dla mnie to niepojęte, by w trakcie gry online nie móc sprawdzić statystyk.
A co do chociażby tej listy? Można coś takiego ustawić w customizacji czy idea była taka by tego po prostu nie było. Biegnę z punktu a do punktu B. Dostaje headshota ale nalicza mi punkty za namierzenie i nawet tych punktow w trakcie meczu nie widać?
No ale ja dokładnie tak zrobiłem. To miałem na myśli mówiąc ze wyłączyłem na XSX
Hej, dostałem BF2042. Wczoraj podszedłem do tej gry. Odbiłem się niczym od ściany. Dziś chce dać druga szanse. No ale mam na szybko kilka pytan:
1. Nie ma tam listy uczestników meczu, na której widać punkty i swoją pozycje? Serio? W trakcie zajmowania stref albo namierzenia wroga pokazuje na ekranie, ze nalicza mi za to punkty a ja na żadnej liście w trakcie gry nie mogę tego sprawdzić?
2. Wyłączyłem cross play na XSX a i tak wyszukuje mi graczy Pecetowych
3. Nie ma możliwości filtrowania map i ilości graczy? Automatycznie mnie wali na serwer 128 na randomowa mapę..
4. Czy lagi na XSX to norma wynikająca z serwera czy problem graficzny? Jeśli to drugie to niewybaczalne w strzelance online.
Pewnie miałbym tez sporo pytan odnośnie portala, ale póki co nie podchodziłem do tego trybu.
Szkoda, że nie pomyliła w nocy wibrującego telefonu z wibratorem, to by nagranie wideo stamtąd udostępniła.. Pewnie specjalnie to zrobiła, by zrobić nagranie i być "cool" ;)
U nas to jest iluzja, mająca na celu przekonać innych, że muszą coś teraz kupić, a nie by dać możliwość by ktoś zaoszczędził :) Po prostu wykorzystanie marketingowego hasła, zabieg psychologiczny, który niestety się sprawdza, bo sprzedaż w tym okresie jest naprawdę duża. Często jest tak, że jeśli ktoś nie załapie się na promocję (która albo jest pozorem, albo faktyczną promocją, która przekłada się na ograniczoną ilość produktów), to i tak często nakręcony na dany produkt, kupi go po normalnej cenie :) No i samo hasło jest bardzo mocno eksponowane w telewizji, czy innych mediach (RTV Euro AGD jedzie na mocnych obrotach teraz).
Niektórzy już teraz często wpisują w google, czy pad od PS5 będzie działał przy PS4, więc jeśli się nakręcą, to i tak na święta sobie kupią dualsense'a :)
No nic, w takim razie powinienem się cieszyć, że trafiłem na takie mało wymagające. Nie problem jest przejechać odkrytym już skrótem, czy wbić 100mph tym fordem, ale gdyby nie zadziałało mi to z Vocho Baja, gdzie się trochę z tym namęczyłem, to bym się strasznie zirytował.
Uwielbiam forzę, ale strasznie irytują mnie problemy z wyróżnieniami. Czy ktoś ma podobne problemy, a może zna ich rozwiązanie? Typu sekwencja: zmień samochód, później wyłącz coś na mapie, spróbuj ponownie? Mam problem z dwoma wyróżnieniami póki co:
w strefie prędkości, gdzie polega to na tym, by średnia prędkość w strefie pomiarowej na klifie, w Fordzie Shelby musi być co najmniej 100 mph (tak, wiem, że to w milach, a nie kilometrach),
oraz powrót ducha potwora w historii, gdzie na 100% znajduję dobry skrót.
Problemy są powtarzalne z tego co widziałem w necie, ale zastanawiam się, czy ktoś wpadł na jakiś myk, tak jak mówiłem - sekwencja typu zmień samochód, ustaw ponownie, czy coś. Wkurza mnie strasznie fakt, że chcę zaliczyć 100% wyróżnień, a mimo tego, że udaje mi się to zrobić, to po prostu nie działa.
Jak tak dalej będzie, to za 2 lata sprzedasz go za 10 000 zł, bo na aukcji będzie to jeden z 10 dostępnych komputerów w naszym kraju.
Sceptycznie do tego podchodzę. Ostatni NFS, który mi się podobał to Most Wanted z 2005 roku. Odkąd Criterion Games się tym zajął, to robią po prostu Burnouta. Teraz, zamiast wymyślić coś innowacyjnego, będą zżynać z Forzy Horizon, bo widzą, że to się dobrze sprzedaje. Błędne podejście, wystarczyłoby dać jakąś prostą, ale nie tandetną fabułę, która szła by w parze z dobrym modelem progresji i pościgi policyjne na poziomie tych z pierwszego Most Wanted. Byłoby to "czymś innym", z ogromną szansą tego, że się uda. Po co nam druga Forza.
Czy ja wiem.. Producent na tym zarabia, daje niższą cenę "zestawu" bez ładowarki, cena wygląda atrakcyjniej, ale do konsumentów często nie jest to problem. Nawet dla użytkowników hermetycznego iPhone'a. A to dlatego, że teraz często telefony są po prostu wymieniane na nowsze modele, więc sporo ludzi używa po prostu starych ładowarek.
Co by nie mówić, szacun dla Rowling, że nie przegięła z HP. Mam na myśli to, że nie zepsuła tej serii. Powstało 7 głównych tomów, wszystko od A do Z. Mogła dalej kombinować, wymyślać kolejne, Harry Potter ma 30 lat, ma 40, ma 60, a później o dzieciach Harrego Pottera. Nie licząc sztuki teatralnej, nie ciągnęła tego na siłę. Ósma część spokojnie zarobiłaby gruby hajs, zarówno na książce, jak i na ekranizacji, ale u mnie zepsułoby to całkowicie obraz. Wiadomo, nie trzeba tego czytać, nie trzeba oglądać, ale kusi. Podobnie jak nowy Matrix, który wyjdzie, który też zarobi kupę hajsu, a może to wszystko zepsuć.. Dla mnie już Matrix Reaktywacje i Rewolucje wiele zepsuły. Mogli zostać przy pierwszej części. A tak, niestety pamiętam też kolejne dwie i pewnie będę pamiętał najnowszą, a to wypaczy i jeszcze bardziej popsuje obraz całości. Człowiek zna historię, która wydaje się być zamknięta, a tu pojawią się nowe wątki, ba, nawet wypaczenia tego co znaliśmy z poprzednich części, to powoduje niesmak.
...targetem byli ci co płacą, a byli to rodzice, którzy męczyli się na tym filmie, a gdyby był jeszcze dłuższy, to może ich dzieci ominęłaby przyjemność oglądania tego.
Ten ranking jeszcze bardziej uświadamia, że to był wyjątkowo słaby rok...
Jedyne "cheaty", których używałem, to wpisanie za gówniarza "tanktanktank" w GTA Vice City, by z nieba spadł czołg, którym można było się "przejechać".
Ja na CP2077 miałem hype niemniejszy niż na GTA V. W każdym razie, zakładając, że faktycznie było tak źle, to tak jak mówiłem - ta gra wycisnęła ostatnie soki z konsol starej generacji, a silnik gry zaprojektowany był bardzo dobrze. Silnik CP2077 ewidentnie jest skopany, to, że GTA V chodziło lepiej na nowych konsolach wynikało z wydajności nowych konsol. A teraz, odpalając CP2077 na XSX nadal jest tragedia. Wątpię, by udało się to naprawić, bo wiele rzeczy trzeba byłoby zaprogramować od nowa (chociażby NPCów). Nadal uważam, że GTA V wycisnęło co się dało z konsol starej generacji, no i mając premierę, nowych konsol na rynku jeszcze nie było. CP2077 wyszedł już w momencie, gdy nowe konsole rozwijały skrzydła, a:
1. Graficznie CP2077 na PS4 wygląda i chodzi tragicznie, w przeciwieństwie do GTA V, które na tych konsolach działa i wygląda lepiej na tych samych konsolach
2. Na konsolach nowej generacji również wygląda i chodzi tragicznie, więc widać, że problemem nie była wydajność konsol, a skopany silnik gry, szczególnie, że przez rok próbowali łatać to patchami.
Istotną kwestią jest też to, że nie było sytuacji, że GTA V wyglądało inaczej niż to co było pokazywane na zwiastunach. CP2077 ma ewidentnie desperacko pogorszoną grafikę, liczyli na to, że dzięki temu uda się osiągnąć lepszą wydajność. Przeliczyli się. To było oszustwo.
Nie bronie R*. Nie jestem już ich wielkim fanem, tłumaczyłem dlaczego. Nie rozumiem polityki GTA Online, o tym nowym remasterze to już szkoda gadać. Zapłacili tandetnej firmie, za tandetny produkt, by wydać go pod swoim logiem. Przerąbali sobie po całości.
W każdym razie, uważam, że GTA VI szybko nie wyjdzie, było wspominane o problemach, a uważam, że te z kolei wynikają z tego, że zmieniona została polityka. Gdy zaczęła się produkcja, na rynkach były konsole PS4/XOne. Myślę, że ta obsuwa polega na tym, że doszli do wniosku, że trzeba zaprojektować to na nowe konsole i wydać na nowe generacje, nawet u schyłku ich żywota, niż wydać za rok na PS5, gdy gra raziłaby "starością", odstając od nowych, konkurencyjnych produktów.
O usunięciu niewygodnych plików, to można byłoby mówić jakby usunęli wszystkie pliki i zrobili przelew dla klientów, z nadwyżką w postaci paru złotych na leki antydepresyjne dla tych, którzy to kupili.
Ten ranking niestety nie uwzględnia jednego faktu. FIFA 22 to świetna zabawa, a sama gra gości na niemal każdej domówce wśród gameplayowców i często jest rozrywką dla dzieci w niedzielne popołudnie, a jakiekolwiek zmiany/poprawy w mechanice gry, dają radość, "coś nowego". COD to z kolei świetny film interaktywny, a ludzie po przejściu kampanii (w tym ja) tą grę często sprzedają, a dla multiplayerowców to zawsze coś nowego, chociażby ze względu na mapy.
Obecność tych dwóch gier na szczycie rankingu jest dla mnie naturalna. Bardziej dziwi mnie Far Cry 6. Bo ani to zabawa na domówki, ani fajna kampania, ani dobry multiplayer. Takie flaki z olejem, które też są "tym samym co ostatnio". Rozumiem cel kupowania CODa, czy FIFY, ale tego nie rozumiem.
Od małego byłem graczem pecetowym i moim ulubionym gatunkiem gier były FPSy. Powodem kupna konsoli było... GTA. Na które na PC trzeba było zawsze zaczekać. Trochę się nad tym zastanawiałem, no ale zaryzykowałem. Było to PS3. Od tamtego czasu komputer służy mi tylko do pracy, do photoshopa i programowania. Internet przeglądam na telefonie / tablecie, a gram tylko na konsoli. Fakt, do FPSów trzeba było się przyzwyczaić. Aimy i inne można powyłączać i nabrać wtedy wprawy (multi w CODzie idealnie się do tego nadaje, można sobie wyrobić szybkość i celność :D ) . Jeśli chodzi o samochodówki to pad ma konkurencję tylko w kierownicy, FIFA, bijatyki.. na PC słabo mi się w to gra. No fakt, fanem strategii nie jestem, tam może faktycznie pad nie zdałby egzaminu. No ale to tyle jeśli chodzi o podejście do konsol i przesiadki z PC.
Teraz odniosę się do pytania. Ja kupiłem niedawno Xbox Series X, ale tylko dlatego, że zacząłem odczuwać długie loadingi w nowych grach na moim PS4 Pro. Taki FC6 na przykład... masakra. No ale PS4 Pro nadal stoi i stać będzie, póki nie kupię w przyszłości PS5. Generalnie to w Twoim przypadku idealnym byłoby wyhaczyć używaną konsolę poprzedniej generacji (nawet za pół ceny Xbox Series S). Jeśli chodzi o bibliotekę gier: wszystko co jest na nowego Xboxa, jest też na starego. Słabo wystartowała ta nowa generacja. Jeśli granie na konsoli by Ci podeszło i w przyszłości zaczęły pojawiać by się nowe tytuły, to kupiłbyś Series X. Prze "esce" za jakiś czas zaczniesz odczuwać różnicę. A jak by Ci nie podeszło, to po prostu zaoszczędziłbyś połowę ceny :D
No ja czułem się wydymany, kupując szrot, który nie dość, że był niegrywalny przez swoją ekhem "optymalizację", to jeszcze realna oprawa audiowizualna nijak się miała do tego co pokazywały OFICJALNE gameplaye.. ale co kto lubi :)
Ten remaster to kupa i śmiech na sali... ale CP2077 działa w STAŁYCH 60 klatkach? Chyba schodowych. Nawet patrząc na testy na YT po konkretnych paczach nie powiedziałbym. To też jest śmiech na sali, szczególnie, że tekstury, o ile w ogóle się doczytają, to potrafią zrobić to metr przed oczami. Tego remastera kijem bym nie dotknął, ale CP2077 drugi raz też nie :)
No miałem nie tracić czasu, ale jestem na tyle zaskoczony, że to zrobię. Sprawdź sobie jeszcze raz ten post z "boomerem". Zobacz kto na to zareagował. Z kim się tam "spierałem", bo wydaje mi się, że nie z Tobą. To nie ja na to odpowiedziałem, bo mnie to nie obeszło.
Poczucie humoru? Hah, ja też mam, nikt mi nie zarzuca braku :) I też bywam złośliwy. Jednak tu też mała rada. Przeczytaj sobie na spokojnie co i JAK pisałeś, wkur**łeś mnie agresywną postawą i tekstem, że masz mnie w dupie, to był humor? To wyjątkowo specyficzny. Ja tak nie mówię do ludzi żartobliwie.
Za poprztykanie to możesz uznać moją pierwszą moją odpowiedź tutaj, na Twojego posta. Nazwałem Cie tam debilem? Nie. Powiedziałem, że mam w dupie? Nie. Po prostu bawi mnie poziom tego remastera, i mam (niestety) takie poczucie "a nie mówiłem". Bo to co odwalili jest totalnie skrajnym partactwem. No ale sam sugerowałem, nie tylko tutaj, że też byłem głupi i nabrałem się na CP2077.
Tą dyskusję można uznać za poprztykanie, do momentu Twojego posta z hasłem, że masz mnie w dupie :)
Konkluzja? Nie czułem się urażony boomerem, ani innymi złośliwościami, JEDYNE czym sobie przerąbałeś - nieuprzejmym wyzwiskiem i swoją postawą :)
Naprawdę jestem zaskoczony, że potrafisz zachować się jak człowiek. Ja się nie obrażam, szczególnie o takie pierdoły. Peace.
To nie ja rozczarowuję się tym, że śmierdząca i przeterminowana szynka w moim domu nie smakuje dobrze. To nie ja przez brak argumentów mówię, że mam kogoś w dupie. I to nie ja błędnie interpretuję proste słowa, napisane polskim językiem, wyciągając błędny wniosek odnośnie odbiorców gier. Niemniej, ciekawe czy na żywo też jesteś taki wyszczekany, niestety nie przekonam się, a chętnie bym porozmawiał na żywo, gdzie na przemyślenie odpowiedzi masz ułamek sekundy, a nie tyle czasu, by podpytać osoby trzecie czy to dobra riposta. W każdym bądź razie, nie mam ochoty tracić więcej na Ciebie czasu, Tobie też nie mam ochoty przeszkadzać w testowaniu świetnego remastera, może wieczorem wydadzą dobrego patcha, więc baw się dobrze. I mam gdzieś co odpiszesz, jak uda ci się mi dowalić, to szacun, ale marne szanse, że zrobi to na mnie wrażenie :D
A ja mam w dupie to, że ty masz w dupie, po prostu liczyłem na to, że pomożesz mi zrozumieć skąd biorą się takie debilne zachowania. Ale jak widać mam rację, że potencjalne upośledzenie i głupota idą w parze z brakiem kultury ;)
Eh, jestem bardzo rozczarowany :( Miałem nadzieję, że mnie uświadomisz i zrozumiem przyczynę takiego głupiego zachowania. No ale nie masz potrzeby, albo racjonalnych argumentów, przeżyję :)
Może już cudowne studio, odpowiedzialne za wspaniały remaster 3 części zrobiło, tylko, że te 3 są tak świetnej jakości, że nie chcieli już włączać w pakiet czwórki, bo jeszcze nastąpiłyby zgony z zachwytu i niedowierzania "jakie to cudowne", a później ofiary liczyliby jako skutek CoVID.
Angemona - no nocne wyścigi uliczne raczej też do tej pory wydawały się "nie pasować" do Forzy, a widać, że twórcy odkryli w tym potencjał ;)
Jak produkcja jest ograniczona, Chiny się buntują, to w jaki sposób to można piętnować? Tutaj mądrym podejściem jest się przyzwyczaić i mieć to na uwadze, gdy chce się kupić sprzęt. Z tym akurat nic nie zrobisz. To nie przepis, który przez bunt można zmienić :) Nie zmusisz nikogo by więcej sprzętu produkował, skoro mu się to nie opłaca, nawet jeśli klientów chętnych sporo.
Byłem fanem FC do 3 części włącznie. W trójce czuć było tropikalny klimat i była zachowana równowaga między fabułą, a pierdołami typu crafting. Dobrze się w to grało komuś, kto po prostu chciał przejść grę, jak i komuś, kto chciał się pobawić. Kolejne części całkowicie olewały fabułę, na rzecz pierdół, z dobrej serii zrobiła się "zabawka" dla dzieci. Nawet oprawa szóstki, liczyłem na to, że będzie tropikalna, a jest.. wręcz bajkowa. Tak jak i sama mechanika gry, brakuje tylko skrzydeł i możliwości latania. To już nie dla mnie. Prędzej czy później stałoby się to "GTA Online", z czego GTA ma jeszcze ten plus, że w trybie dla jednego gracza jest normalna fabuła i mechanika gry.
Hmm... ogólnie wolę konsolę Sony, jakoś lepiej mi się na tym gra. No ale kupiłem Xbox Series X, ale dopiero tydzień temu. Wcześniej grałem na PS4 Pro. Nie żałuję, a na PS5 mogę poczekać. Z dwóch powodów, pierwszy to taki, że exów praktycznie póki co nie ma. A jeżeli są, to są też na PS4. Drugi.. to ogólnie słaba ta nowa generacja konsol. Naprawdę ciężko jest trafić na dobrą grę (ta jesień wyjątkowo słaba), a jeżeli taka już jest, to graficznie tyłka nie urywa, bo to cross-gen. W sprzętach jest ogromny potencjał, ale stare konsole są za bardzo wspierane moim zdaniem póki co. Nie kupiłbym Xboxa gdyby nie Forza i to, że zacząłem teraz odczuwać problemy techniczne niektórych tytułów na PS4 Pro. I nie mam na myśli braku płynności, a czasy loadingów. Odczułem to bardzo w FC6. Stąd pomysł na kupno Xboxa, szczególnie, że i jego dostępność może zostać wkrótce ograniczona. Kumpel, który pracuje w iSpocie ma klientów, którzy przychodzą po nowego iPhone'a, a nie mają go w sprzedaży. Żyła złota, zawsze na jesień, w czasie premiery nowych telefonów apple, schodziły jak świeże bułki, nie było problemów z dostępnością, bo sprzedawcy byli świadomi ile na tym można zarobić. Teraz nadal są świadomi, ale nie mają skąd tego sprowadzić. Tak jest z każdym nowym sprzętem. A będzie z tym jeszcze gorzej. Także PS5 to nie wyjątek.
Wyjaśnij mi jedną rzecz, bo nie pojmuję. Rozumiem naciąć się na nową grę. Jakąś, której się nie zna, gameplaye nie są znane, testów na konkretnym sprzęcie brak, lecisz z wywalonym jęzorem i kupujesz. Kota w worku. Rozumiem, sam tak się nabrałem, choćby z CP2077. No ale jak można kupić coś takiego, gdy zna się treść gry od podszewki, a już kilka dni temu był wysyp "gejmplejów", które jasno pokazywały, że na nowych platformach nie trzyma to płynności, że jest ciulowo zoptymalizowane (właściwie to w ogóle nie jest XD), jest zabugowane i przede wszystkim - wygląda tragicznie? Nie pojmuję, liczyłeś na to, że na Twojej konsoli/telewizorze będzie wyglądało/działało lepiej?
Wystarczyło zrobic Vice City na silniku GTA V. Zarobiliby na tym więcej (smutne jest to, ze na tym gniocie tez dużo zarobią).
Wygląda to tragicznie, ale teraz jasnym jest dlaczego akurat SA będzie w GamePassie. Jest najmniej śmierdząca kupą z tych trzech, więc liczą na to, ze ten remaster zachęci do kupna całego kompletu :)
Jedyne, co powoduje, że trzeba kupować/zdobywać lepsze auta to fotoradary i strefy pomiarowe, by osiągnąć jak najlepszy wynik. No ale nie każdy się w to bawi. Wyścigi nie mają nic do tego.
Tutaj raczej chodzi o to, żeby stworzyć bardziej uniwersalny klimat otoczenia. Mnie na przykład Anglia nie podeszła, tak jak i wielu fanom. A co do reszty. Co tam można zmienić, skoro jest zrobione kapitalnie :) Mnie tylko brakuje jakiś wyścigów z policją, skoro zaczęli dostrzegać potencjał w nocnych wyścigach. No ale w otwartym świecie nie ma co pewnie na to liczyć, wielu graczy największą przyjemność czerpie z eksploracji, a policja by to bardzo utrudniała :)
Co do kwestii poprawy GTA IV, to nie napisałem nic takiego: "w porównaniu do R*, który naprawił GTA IV na PC". W tej kwestii nie są lepsi niż CDP, jednak na innych platformach szło w to grać, mieli wylane na PC od samego początku swojej "kariery" i nie przypominam sobie tak wielkich obietnic co do naprawy, w przeciwieństwie do CDP, który od samego początku obiecywał gruszki na wierzbie. Odniosłem się do wątku GTA V, który na premierę na konsole starej generacji był ponoć na poziomie CP2077. Gdyby ktoś napisał, że GTA IV na PC było na początku na poziomie CP2077, to bym się zgodził. Z tymże GTA IV było bardzo za to krytykowane (a autor posta wyżej wyraził zdziwienie czemu GTA V dostawało 10/10, mimo ponoć niemal równego CP2077 poziomowi zepsucia).
No widzisz, ja bardzo dużą uwagę zwracam na płynność gry, widzę spadki nawet wtedy, gdy ponoć inni tego nie zauważają i im nie przeszkadza, więc faktycznie - zabawne, że uważam, że w GTA V było to na wybaczalnym poziomie, a w CP2077 nie. Nie mówię, że było idealnie, ale nie było takiej tragedii jak z CP2077.
A zauważę, że na CP2077 czekałem pod paczkomatem, na mrozie, do północy, aż otworzy się skrzynka, byłem strasznie podjarany tą grą (tak jak GTA V w czasie premiery), więc to nie jest jakiś bunt z mojej strony, a obiektywizm.
Ja też widziałem po kilku miesiącach jak to działa na PS4 i była tragedia. Problem w tym, że jednym patchem coś naprawią, innym za przeproszeniem spie***ą. I tutaj odnośnik do konsol nowej generacji:
na youtubie znajdziesz filmiki kolesia, który śledzi temat, pokazuje jak gra działa po konkretnych aktualizacjach. I dochodzi do tego, że niektóre tylko psują. Niska płynność, doczytujące się przed nosem tekstury i zwiechy, według mojej definicji czynią niegrywalną.
I tak, moim zdaniem GTA V wygląda lepiej, potrafi bardziej zaorać procesor swoimi detalami, a dawało radę od początku.
CP2077 ma ewidentnie skopany silnik gry, wystarczy porównać pokazowe gameplaye z rzeczywistością. Totalny downgrade.
I tak, CP2077 można porównać z GTA IV na PC na premierę. Mają nawet wspólny mianownik - możliwość zwrotu tytułu po premierze, przez bugi i to, że te gry były niegrywalne.
i PS, dla jasności: nie bronię R*. Gardzę tym nowym remasterem i ich polityką zarabiania kasy na gówniarzach, no ale trzeba być obiektywnym :) Tak samo jak nie mam potrzeby kolejny raz przechodzić GTA V :)
Grałem od premiery w GTA V na PS3 i się z tym nie zgadzam :) Spadki płynności owszem, były, ale były na wybaczalnym poziomie. Ta gra, co by nie mówić, wycisnęła ostatnie soki z tych konsol. CP2077 moim zdaniem wygląda gorzej niż GTA V, ma mniej detali, desperacko pogorszoną grafikę, żałośnie zaprogramowanych NPC, doczytujące się przed nosem tekstury, a na PS4 Pro nie byłem w stanie w to grać. Płynność (a raczej jej karygodny brak), bugi, zawiechy. No ja w GTA V tak dużych spadków FPS jakoś nie miałem. CP2077 nadal jest niegrywalny na konsolach, nawet tych nowej generacji, a to śmieszne, bo minęło wystarczająco dużo czasu, by pod takie wydajne maszyny, jakoś to zaprogramować.
PS. Uważam, że ocena 10/10 dla GTA V to ocena za wysoka, ale nie przez wydajność.
W pełni się zgadzam :) Szczególnie z tym pierwszym. Bo jeśli chodzi o styl retro, to nie wszędzie by się to sprawdziło. W grach typu Heroes of Might and Magic jak najbardziej, ale np w NFS Underground, czy Most Wanted (2005) niestety nie. Marzę o odświeżonych wersjach tych gier, jednak jestem pewien, że gdyby jedyne zmiany ograniczyły się do tych z trylogii GTA, to byłoby to niegrywalne. Próbowałem ostatnio podejść do Undergrounda, o tyle o ile model jazdy szło przełknąć, tak kanciaste linie na zakrętach już nie. Tu rozdzielczość nic by nie zmieniła. Mając porównanie z nowoczesnymi ścigankami (mowa o grafice), niestety, oczy bolą.
PS. bijatyki w stylu retro też się nieźle sprawdzają :)
Wszystko w rękach reżysera. Przed trylogią Nolana, batman też raczej kojarzył się z komiksem, gdzie super bohater jest super bohaterem i tyle, patrzyło się na jego dokonania i walkę ze złoczyńcami (a joker był bardziej postacią komediową, niż psychopatą). Nolan odkrył drzemiący potencjał i przez mroczny klimat, który zbudował, stworzył niemal arcydzieło. Myślę, że gdyby nie jego "mroczny rycerz", seria Arkham by nie powstała. Spider-Man póki co też kojarzy się raczej z "bajkowym" uniwersum, ale w jego historii też drzemie duży potencjał, o który twórcy gry na PS4 zaczęli się delikatnie ocierać. Mroczny rycerz był dla mnie sporym zaskoczeniem, pozytywnym zaskoczeniem. W Spider-Manie potencjał jest, ale co z tego będzie czas pokaże. Na sukces na miarę mrocznego rycerza nie liczę, ale zobaczymy :)
Jeżeli chodzi o klimat, to Vice City, jak na wielkiego fana lat 80 i "człowieka z blizną" przystało :) Ponadto podobała mi się mechanika tworzenia własnych biznesów, jeżeli chodzi o mapę to San Andreas. Tak, San Andreas a nie GTA V. Grając w to w tamtym czasie, wręcz porażało ogromem. No i 3 różne miasta. Klimat też całkiem fajny, jeżeli chodzi ogólnie o mechanikę i możliwości, to GTA V (no ale to kwestia tego, że jest to część najnowsza).
A jako, że kolejność w której to wymieniłem odwzorowuje moje priorytety w grze (klimat > mapa > możliwości), to tak też wygląda mój ranking, podsumowując.
1. Vice City
2. San Andreas
3. GTA V
Wszystko zależy od oczekiwań... Ja co roku kupuję CoDa na premierę, przechodzę i najczęściej zaraz po tym sprzedaję. Seria spełnia moje oczekiwania. Kiedyś jarałem się grami w otwartym świecie, nie wiem czy wynika to z tego, że już się "zestarzałem", czy z tego, że jest tego przesyt, ale teraz wolę liniowe, ZRÓŻNICOWANE gry. Teraz jak rozumieć to zróżnicowanie. Nie mam na myśli mechanik, w CoDzie chodzi cały czas o to samo - strzelanie, poruszając się z punktu A do punktu B. No ale chodzi o całe tło, które to otacza. Uważam, że sam scenariusz Vanguard jest sztampowy, ale miejsca akcji są zróżnicowane i potrafią zapaść w pamięć. Dla przykładu. Do dziś pamiętam misję w Czarnobylu w pierwszym Modern Warfare, wybuch bomby atomowej.. natomiast z zeszłorocznego Cold War, mimo, że grało mi się całkiem nieźle, nie pamiętam.. nic. Absolutnie nic. Przechodząc tą grę jeszcze raz, czułbym się jakbym grał "od nowa". To samo mogę powiedzieć o Modern Warfare z 2019 roku. Kojarzę, że była misja z noktowizorem, no ale to tyle.. Jednak Stalingrad, czy Pacyfik z Vanguard zapadną mi w pamięć. Wygląda to po prostu klimatycznie i robi wrażenie. A tego właśnie oczekuję od tej serii. Na temat multiplayera się nie wypowiem, nie mam czasu na granie w coś takiego. Kampania krótka? Owszem, ale tu nie ma żadnego regresu, każde poprzednie odsłony cierpią na ten sam "problem". Jako interaktywny film sprawdza się nieźle, dlatego nie jestem zawiedziony. Dostałem to, czego się spodziewałem. No ale tak jak mówię, wszystko zależy od oczekiwań. Dla porównania - tak jak wspomniałem, nudzą mnie gry w otwartym świecie, szczególnie, że cała ich istota sprowadza się również do poruszania z punktu A do punktu B, z tymże trwa to dłużej, nie jest się cały czas atakowanym i często jest wybór drogi. Eksploracja i znajdźki - to totalnie nie dla mnie, granie w coś takiego daje mi poczucie straty czasu. Najlepszym przykładem jest FC6. Dałem temu szansę, dostałem na prezent, więc zainstalowałem i... odinstalowałem po 3 godzinach. Straszna nuda, a klimatu za grosz. Otoczka nie jest tropikalna (tak jak sugerowały zachwyty w recenzjach), a raczej bajkowa. Crafting i zaglądanie w każdy kąt też mnie nudzi. Gra, która skupia się na kreowaniu świata, pod kątem eksploracji, jest przeze mnie omijana szerokim łukiem, po przykrych doświadczeniach z AC, FC chociażby. Jedynym wyjątkiem jest Forza Horizon, jednak tam eksploracja połączona jest z przyjemnością płynnej i satysfakcjonującej jazdy. Jeśli chodzi o inne gry, to właśnie CoD pasuje mi idealnie. Jeśli ktoś ma podobne podejście, to Vanguard raczej nie rozczaruje. Jeżeli natomiast ktoś liczy na zaskakujący wątek fabularny, bądź nowe mechaniki, to raczej się zawiedzie. Jeśli ktoś był fanem tego "odgrzewanego kotleta", to dostanie dokładnie to samo co co roku. Mnie to odpowiada :)
noobmer dobrze zrozumiał o co mi chodzi. Właśnie to mam na myśli, mi nie chodzi o progresje typu "stać mnie na nowy dom", a o to byśmy my musieli dostosować się do poziomu przeciwników, a nie odwrotnie. Nie podoba mi się fakt, że już na samym początku można jeździć lambo. Ja np. wyścigi uliczne często rozgrywam starym Skyline'm. Dla klimatu. No ale to nie konieczność, a gust. Wolałbym na początku musieć takie wyścigi rozgrywać jakąś starą toyotą, a dopiero z czasem, gdy osiągnę wyższy level, kupić coś nowego, bo inaczej bym nie wygrał. Motywowało by do kupna nowych aut. Póki co - ja tej motywacji nie mam. Mam chyba 15 aut, z czego wiele za darmo, kilka wygranych i raptem 3 kupione.
O tym nie wiedziałem, kupiłem wersję pudełkową, wówczas nie interesowałem się w ogóle game passem. Tutaj kupiłem wersję cyfrową, w którą mogłem już grać od piątku (450 zł bym nie wydał, ale w islandzkim storze można było kupić za 40 zł więcej niż zwykłą wersję). Ja mam tak, że lubię mieć poczucie posiadania "na własność". Mam tak z filmami, mam tak z grami. Także, jeżeli za coś warto zapłacić, to kupuję. Z GP korzystam głównie w celu sprawdzenia danej gry, bądź jakiś tytułów dla dwóch graczy.
Gdyby był to pad typu "xbox super hiper elite", oferujący lepsze wibracje, czy upłynniał każdą grę, byłbym w szoku. Jednak za taką "zabawkę", dla fanów, którzy spędzają z symulatorami lotów całe popołudnia, można tylko docenić fakt, że takie gadżety powstają, z myślą o nich :)
Sprytna polityka, pytanie kiedy i (czy) gra zniknie z GamePassa. Pytanie, czy ten ruch miał na celu statystyki (gigantyczne liczby graczy), czy zachęcenie do kupna w przyszłości, bo mając na uwadze, że to nie jest gra na jeden tydzień, taki zabieg mógłby przynieść masę $ (jeśli okazałoby się, że przeznaczeniem tej polityki jest udostępnienie ograniczone czasowo, wiele osób nie będzie miało o to pretensji typu "kto daje i zabiera", bo po długim graniu dojdzie do wniosku, że warto zainwestować i doceni, że nie kupił kota w worku. Dużo osób ma też podejście, że jeśli gra jest dobra, to warto ją mieć "na stałe", a nie "wypożyczoną").
Sama gra jest kapitalna. Jeżeli o mnie chodzi, to pierwsze dwa Horizony mnie nudziły. Trójka skradła me serce. Czwórką się rozczarowałem, ale to głównie dlatego, że klimat otoczenia mi nie odpowiadał. Piątka jest zrobiona kapitalnie, zarówno pod względem gameplayowym, jak i technicznym:
- jeśli chodzi o otoczenie, jest to kompromis. Wygląda kapitalnie, ale Anglia też nie była zła pod tym względem, po prostu ten klimat mi nie leżał. Wiele osób miało podobny problem, dlatego wyciągnięte zostały wnioski i otoczenie, nie dość, że piękne, to jest bardziej uniwersalne. Obrazki rodem z Forzy Horizon 3, oraz ciasne miasta, gdzie można rozgrywać wyścigi uliczne
- kwestie techniczne - geniusz. Gra, w otwartym świecie, dynamiczna (szybka zmiana obrazu przy dużych prędkośćiach), a na Xbox Series X chodzi płynnie. Wiele godzin spędziłem z grą i ANI RAZU nie miałem spadku płynności. Podczas gdy najnowszy, liniowy COD, miewał takie spadki w niektórych momentach.
- jeżeli chodzi o same samochody, jest w czym wybierać i jak na grę arcade, model jazdy jest kapitalny, czuć subtelne różnice między autami. Wiadomo, to nie symulator, więc poskaczemy sobie Lambo po wzgórzach, wygramy wyścig uliczny terenówką. No ale to jest gra arcade, tu też jest idealny kompromis.
Moim zdaniem gra jest niemal idealna, ma tylko jedną wadę, przez którą do 10/10 "trochę" brakuje. Mianowicie - brak modelu progresji. Nie podoba mi się fakt, że od samego początku można jeździć najlepszymi samochodami, to, że poziom przeciwników jest podpasowany pod nas, powinno być odwrotnie. Gra byłaby atrakcyjniejsza, gdyby samochód wybierany pod konkretny wyścig musiałby zgadzać się z jego standardami. Nie mam na myśli tuningu, ale powiedzmy, wiedząc, że konkurencja jest na poziomie 900 pkt, wybieramy odpowiedni wóz. Motywowałoby to do zdobywania i modyfikowania kolejnych aut, bo póki co motywacją są jedynie wyzwania typu próby czasowe i fotoradary.
Jeszcze moje marzenie, no ale to nie jest wada - chciałbym by pojawiła się policja. Twórcy zaczęli zwracać uwagę na nocne wyścigi uliczne, fajnie byłoby gdyby pojawiła się też policja. No ale tu trzeba byłoby zastosować większy kompromis niż w kwestiach powyżej. Wiadomo, ktoś kto jeździ po mapie dla przyjemności, nie chciałby ograniczeń w takiej postaci. No ale zawsze można byłoby zrobić specjalny rodzaj zawodów... może kiedyś...
Bo mam swoje zdanie i nigdzie nie twierdziłem, że ktoś musi je podzielać? XD W rzeczywistości też mówisz tak, każdemu kto ma inne zdanie niż Ty? Czy może trzeba zaczynać zawsze od "MOIM ZDANIEM"(w moim otoczeniu jest to zbędne, jeśli ze zdania idzie wywnioskować, że ktoś nie narzuca swojego zdania i nie przedstawia go jako jedyne słuszne XD) Jak dla mnie, możesz się nawet masturbować grając w ten remaster, nie kupisz go za moje pieniądze, więc mi to zwisa. No ale forum jest chyba po to by wyrażać swoje zdanie. Tak przynajmniej powinno być.
Po pierwsze, to ja nigdzie nie powiedziałem, że remaster ma wpływ na CZAS wydania GTA VI, napisałem po prostu, że dla mnie, patrząc na politykę firmy, jest to już obojętne.
adi9568 - tak? Automaty to co innego, jeśli natomiast chodzi o tytuły pudełkowe, to twierdzisz, że 14 latki kupowały hurtem GTA III? Nie wydaje mi się. Czymś innym jest przyniesienie do domu pudełka z grą z napisem 18+, która została kupiona za całe kieszonkowe, a czym innym wpisanie teraz kodu blik w jakimś storze. Ty może mówisz o tych, co cisnęli w piraty, ale to nie był target, liczyli się ludzie, którzy za to wówczas płacili.
Zasłużenie. Ja stałem pod paczkomatem na mrozie, czekając do północy, aż otworzy się skrzynka. Samo to sugeruje, że oczekiwania były ogromne. No ale ja nie powiem "zawiodłem się". Tak mógłbym powiedzieć, gdyby gra mnie rozczarowała treścią. A ja tej treści nie znam. Po tym jak zobaczyłem jak to działa na PS4 pro, od razu oddałem, gdy pojawiła się możliwość zwrotu. Ostatnio, gdy kupiłem Xbox Series X, chciałem zobaczyć jak to działa, ale przed zakupem się powstrzymałem. Chciałem najpierw zobaczyć na YT. I nadal wygląda i chodzi to tragicznie (na najmocniejszej konsoli na rynku). Nie potrafili zoptymalizować tego pod konsole, co jest najprostsze ze wszystkich platform (wszędzie te same parametry techniczne). Nie udało się, mimo desperackiego obniżenia jakości samej gry (tekstury, itp). To nie jest porażka? To jest gigant porażka. Wydać coś w tak tragicznym stanie technicznym. GTA V, przy ogromnym świecie i masie zawartości potrafiło wycisnąć ostatnie soki z PS3 i XOne (były spadki płynności, ale na wybaczalnym poziomie), a to, mimo słabej oprawy wizualnej, nie działa poprawnie na konsolach, które "niedawno" pojawiły się na rynku? Wystarczająco dawno, by poznać ich architekturę. Tutaj porażką nie jest fabuła i świat gry, bo niektórzy tutaj tak myślą. Porażką jest to, że zostało to w ogóle wydane i to jeszcze za pieniądze, które płaci się za inne, działające gry. Ja nie rozumiałem ludzi, którzy w to grali na PS4. I zachwycali się fabułą. Nawet od używanego samochodu oczekuje się sprawności (a są tańsze od konkurencji z salonu, Cyberpunk kosztował tyle ile tytuły konkurencji, która wydawała "sprawne" tytuły). Ja nie będę się zachwycał tym, że wygodnie się nim jeździ, ma stacje audio blutooth, skórzane fotele, dobrą klimatyzację, jeżeli psułby się na co piątym skrzyżowaniu. Taki samochód można naprawić. Jeśli sprzedawca by to obiecał, można się dogadać, ale mimo to i tak pozostałby uraz. Tutaj, mimo obietnic naprawy, minął prawie rok, a poziom jest zbliżony. Tu już nie chodzi o to by się buntować dla zasady, by dopiec CDP. Dla mnie to jest niegrywalne. Gry mają dostarczać frajdę, a ja czułem jedynie irytację po odpaleniu tego na PS4 Pro. Pewnie zaraz będzie odpowiedź, "nie chcesz to nie graj", "ja przegrałem setki godzin i się świetnie bawiłem". Ok, bawiłeś się świetnie, ale uznanie tej gry za porażkę na skalę globalną jest w pełni zasłużone, bo tych, co "męczyli się" dla fabuły jest zdecydowanie mniej niż osób, które CP2077 przez to olały. Najlepszym dowodem jest to, że grę można było zwrócić, co rzadko się zdarza. To najlepszy dowód na to, że to była totalna porażka.
No cóż, czasy się zmieniły i już nigdy nie będzie "tak jak kiedyś". Uwielbiałem GTA, jak wychodziła piątka, to odliczałem godziny do pojawienia się kolejnego zwiastuna. Do niedawna nie mogłem doczekać się zapowiedzi GTA VI. Teraz już mi to obojętne, po tym co widzę. Fakt jest taki, że targetem R* (i nie tylko niestety) stały się gówniarze. Czasy się zmieniły, kiedyś głównymi odbiorcami byli dorośli, pracujący ludzie, którzy szanowali pieniądze i wydawali je na pudełko z grą, jeżeli była tego warta. Czytali prasę, by poznać recenzję. Teraz najwięcej kasy wydają... małolaty z portfeli swoich rodziców (GTA Online najlepszym przykładem). Tacy wydają pieniądze bez zastanowienia, bo nie znają ich wartości. Dlatego też twórcy idą po najniższej linii oporu, by zarobić. R* jest raczej świadom, że ten remaster wzbudzi krytykę wśród emerytowanych fanów serii. No ale co z tego, skoro małolaty z GTA Online to kupią, bo wygląda cukierkowo (ten przesyt kolorów rażących w oczy wygląda żałośnie). Będą mieli okazje porozjeżdżać ludzi i postrzelać czołgiem w innych klimatach. Cała branża gier tak wygląda, zmienił się target, na nieszczęście tych, którzy oczekują porządnych produkcji. Dorośli teraz mniej kasy wydają na gry, w dzisiejszych czasach możliwości zainteresowań jest cała masa, popularne stały się sporty, aktywności fizyczne, łatwiej nauczyć się gry w szachy, łatwiej znaleźć podobnych pasjonatów. Wszystko to umożliwia internet, który jest też wykorzystywany do krojenia kasy z gier online. Lepiej nie będzie. Branża filmowa jeszcze trzyma jako taki poziom, bo nadal główną grupą odbiorców są ludzie dorośli, oby tak zostało :) Chociaż patrząc na nowe produkcje na netflixie też mam obawy co do przyszłości.
Wszystko zależy od oczekiwań... Ja co roku kupuję CoDa na premierę, przechodzę i najczęściej zaraz po tym sprzedaję. Seria spełnia moje oczekiwania. Kiedyś jarałem się grami w otwartym świecie, nie wiem czy wynika to z tego, że już się "zestarzałem", czy z tego, że jest tego przesyt, ale teraz wolę liniowe, ZRÓŻNICOWANE gry. Teraz jak rozumieć to zróżnicowanie. Nie mam na myśli mechanik, w CoDzie chodzi cały czas o to samo - strzelanie, poruszając się z punktu A do punktu B. No ale chodzi o całe tło, które to otacza. Uważam, że sam scenariusz Vanguard jest sztampowy, ale miejsca akcji są zróżnicowane i potrafią zapaść w pamięć. Dla przykładu. Do dziś pamiętam misję w Czarnobylu w pierwszym Modern Warfare, wybuch bomby atomowej.. natomiast z zeszłorocznego Cold War, mimo, że grało mi się całkiem nieźle, nie pamiętam.. nic. Absolutnie nic. Przechodząc tą grę jeszcze raz, czułbym się jakbym grał "od nowa". To samo mogę powiedzieć o Modern Warfare z 2019 roku. Kojarzę, że była misja z noktowizorem, no ale to tyle.. Jednak Stalingrad, czy Pacyfik z Vanguard zapadną mi w pamięć. Wygląda to po prostu klimatycznie i robi wrażenie. A tego właśnie oczekuję od tej serii. Na temat multiplayera się nie wypowiem, nie mam czasu na granie w coś takiego. Kampania krótka? Owszem, ale tu nie ma żadnego regresu, każde poprzednie odsłony cierpią na ten sam "problem". Jako interaktywny film sprawdza się nieźle, dlatego nie jestem zawiedziony. Dostałem to, czego się spodziewałem. No ale tak jak mówię, wszystko zależy od oczekiwań. Dla porównania - tak jak wspomniałem, nudzą mnie gry w otwartym świecie, szczególnie, że cała ich istota sprowadza się również do poruszania z punktu A do punktu B, z tymże trwa to dłużej, nie jest się cały czas atakowanym i często jest wybór drogi. Eksploracja i znajdźki - to totalnie nie dla mnie, granie w coś takiego daje mi poczucie straty czasu. Najlepszym przykładem jest FC6. Dałem temu szansę, dostałem na prezent, więc zainstalowałem i... odinstalowałem po 3 godzinach. Straszna nuda, a klimatu za grosz. Otoczka nie jest tropikalna (tak jak sugerowały zachwyty w recenzjach), a raczej bajkowa. Crafting i zaglądanie w każdy kąt też mnie nudzi. Gra, która skupia się na kreowaniu świata, pod kątem eksploracji, jest przeze mnie omijana szerokim łukiem, po przykrych doświadczeniach z AC, FC chociażby. Jedynym wyjątkiem jest Forza Horizon, jednak tam eksploracja połączona jest z przyjemnością płynnej i satysfakcjonującej jazdy. Jeśli chodzi o inne gry, to właśnie CoD pasuje mi idealnie. Jeśli ktoś ma podobne podejście, to Vanguard raczej nie rozczaruje. Jeżeli natomiast ktoś liczy na zaskakujący wątek fabularny, bądź nowe mechaniki, to raczej się zawiedzie. Jeśli ktoś był fanem tego "odgrzewanego kotleta", to dostanie dokładnie to samo co co roku. Mnie to odpowiada :)
Ja bym uważał. Takich rzeczy się nie pokazuje zawczasu, a jak już, to konsultuje z zaufanymi osobami. Wiele firm zaczynało od jakiegoś tandetnego loga, ale dlatego, że to był ich pomysł. Później wyciągali wnioski, rozwijali się. Wyrabiali markę, później mając już grupę odbiorców, starali się dostosować, by ulepszyć logo. Pytanie zawczasu na takim forum jak to, jest głupotą. Jeśli potencjalnie zrobisz coś "wow", to się nie zdziw jak później zobaczysz to z innym podpisem. Udowodnisz, że to Twoje, bo wrzuciłeś na forum o grach? Poczytaj o licencjach, prawach autorskich. Zły kierunek.
BTW. nie mówię tylko o "gigantach".
spoiler start
Wziąłem ostatnio żone w obroty, ale nawet jeśli mi od razu "zaciąży"
spoiler stop
Trochę spontaniczności. Z takim podejściem, to pewnie w wieku 20 lat już zrobiłeś sobie plan ramowy na życie i chronologicznie odhaczasz punkty dążąc do śmierci i (jeśli wierzysz), zmartwychwstania.
Co do wykształcenia, to dzisiejsze wykształcenie gówno znaczy. Bo odkąd pojawiły się smartfony, to byle debil potrafi skończyć studia. Kiedyś studiowanie to było ślęczenie w bibliotekach, MYŚLENIE. Wyciąganie wniosków. Prawdziwa nauka. A teraz, to sprawdzanie egzaminów z poprzednich lat (bo wykładowcy leniwi, nie silą się na nowe pytania). A "sprawdziany" można zaliczać trzymając zwinnie telefon pod biurkiem. Studiowałem na dziennych na jednym z renomowanych uniwersytetów i aż żal mi było patrzeć jakie debile kończą te studia z papierem inżyniera.
BTW kiedyś też ludzie kombinowali, ale musieli poszukać, kupić jakąś pracę. A teraz wystarczy mieć google.
Jaki z tego wniosek? Chcesz się czegoś nauczyć? To się ucz. Ja patrzę pod kątem IT - zauważ, że w większości ogłoszeń nawet nie ma "wymagane wykształcenie wyższe". Pracodawcy wiedzą jak sprawa wygląda. Dlatego liczą się testy na rozmowach.
Nie trać czasu na formalne wykształcenie, tylko się zmotywuj i sam się czegoś nowego naucz. No chyba, że chciałeś na medycyne iść, to raczej bez studiów się nie obejdzie.
Ostatnio w Bydgoszczy był też kurs refundowany z unii. Uczyli javascript i angielskiego, niczego nie wymagając. Mogłeś siedzieć w domu przy komputerze i się uczyć. Miałeś papier za ukończenie kursu i dodatkowo za to płacili, kilka stów miesięcznie, fundowali płatny 3 miesięczny staż.
Broń Boże nie baw się w studia wieczorowe, czy jakieś podyplomówki. Gdybym ja mógł cofnąć czas, to w życiu bym na studia nie szedł.
A rozliczanie z życiem to Ty zacznij jak będziesz miał 90 lat, a nie teraz XD Licz się tylko z tym, że dzieci bardzo Cie ograniczą, jeśli chodzi o możliwości rozwoju osobistego, więc tutaj, jeśli nie jesteś zadowolony z wypłaty, pracy, itp, to ZACZĄĆ działać powinieneś teraz, a nie po tym jak dzieci się urodzą. Wtedy opcji może być mniej, co nie znaczy, że jest się całkowicie uziemionym :D
Nieznaczny i chwilowy? Może oglądałeś filmiki na youtube z przyspieszeniem, by nie było widać, że gra przez długi czas jedzie na 14FPSach. A pokaz slajdów, to metafora. Takie trudne słowo, widać w szkole Cię jeszcze nie nauczyli. Jestem po prostu zdziwiony skąd ludzie biorą tyle cierpliwości by w to grać.
BTW. ja nikogo od dzieciaków nie wyzywam, a jak dostajesz jedynki na polskim, za sprawdziany z pisania listów, to "Ty" pisz z dużej litery, nie dość, że grzeczniej, to może i ocena będzie wyższa ;)
No ja nie spotkałem się raczej z kimś kto oczekiwał graficznych wodotrysków i pod tym względem go rozczarowało xD Raczej przeszkadzał brak grywalności. Naprawdę jesteś tak cierpliwym człowiekiem, że nie przeszkadzał Ci pokaz slajdów przejeżdżając przez centrum miasta, czy brak reakcji na przyciski na kontrolerze, choćby przy próbie zmiany kamery czy radia? I nie opowiadajcie głupot, że na 1.05 "jest już wszystko ok". Grałem na tym "paczu" na PS4 PRO. To było niegrywalne.
Jeśli sądzisz, że grę usunięto z PS Store dlatego, że nie było wodotrysków graficznych, to, no cóż... brak mi słów.
Z tymi dziećmi to śmieszny temat. Ludzie nie pracują zdalnie to „nie ma z kim dzieci zostawić”. Pracują w domu to „dzieci przeszkadzają”. A tak bardziej poważnie: jestem programista ale w życiu nie chce pracy zdalnej. Próbowałem tak kiedyś. Brakowało mi kontaktu z ludźmi. Jak byłem żółtodziobem to w biurze można było bez wydzwaniania zapytać kogoś „starszego” by coś podpowiedział. Można było pogadac. I praca to praca. Można to łatwo oddzielić od życia. Z praca zdalna już tak nie jest. No i w większości przypadków trzeba jesszcze robić szczegółowe raporty co się robiło. Mnie to męczyło. Za żadne skarby nie chce na stałe pracy zdalnej. Ewentualnie mając swoją działalność. Dostaje się projekt. Ma się dany okres czasu. I się go realizuje samemu rozkładając sobie czas, tak ze nikt nie patrzy na ręce. Liczy się to ze ktoś dostanie to co chce. Bo siedzieć 8 godzin z laptopem w domu i być cały czas pod telefonem to nie dla mnie.
Miałem okazję zagrać w remaster. To jest dokładnie to samo co było, tylko z możliwością zagrania na PS4 i Xbox One. Dlatego jeśli ktoś nie grał, a chce, to 100 zł nie majątek - ma to jakiś sens.
Jednak co do samej gry - dla mnie to ogólnie był gniot. Coś co jest najważniejsze - model jazdy. Ciągłe drifty na zakrętach, co wygląda jak ślizganie po lodzie, równie dobrze, zamiast samochodów mogłyby tam być modele sanek. Inne NFS przy tym to symulatory. Niemniej. Gra powinna być rozrywką. No a tu - jest to najbardziej nierówna gra w jaką w życiu grałem. Pościgi czy wyścigi to banał. Można zaliczyć kilka kraks, walnąć w kilka policyjnych blokad, a pod koniec wyścigu i tak się dogoni przeciwników.
Jednak czasówki - to jest piekło. Wystarczy na chwilę ZJECHAĆ z asfaltu, to już można wszystko powtarzać od nowa, bo szkoda zachodu by kończyć przejazd. Już wiadomo, że i tak złota nie będzie. Wystarczy raz wejść źle w zakręt i tak samo. Ja do niektórych podchodziłem kilkadziesiąt razy. Tylko się denerwowałem.
Powinna być możliwość wyboru trudności, albo chociaż zbalansowanie tego co jest. Trudniejsze wyścigi i pościgi, a mniej chore czasówki.
No właśnie też mnie to zawsze "bawiło". CP2077 na PS4 to chyba pierwsza gra na PS Store, która w dniu premiery kosztowała tyle ile w sklepie. Mnie się wydaje, że to zasługa tego, że Playstation Polska i polski Microsoft mają w dupie i to wszystko jest przeliczane bezmyślnie z dolarów i trafia bezpośrednio z rynków zagranicznych, oryginalnych, to i ceny niezmienione. Wydawcy sklepowi chcą sprzedać więcej a trochę mniej na tym zarobić, niż odwrotnie, dlatego pudełka wydawane są "po polsku", rynek wtórny też o tym decyduje, cena oryginału musi być kusząca i zachęcać przez jakiś czas po wydaniu, by ludzie nie rzucali się na używki. A cyfrówkami dotąd nikt się nie interesował. Nie kupisz używanej. Na promocjach można trafić coś fajnego, no ale nie dlatego że obniżona cena o X zł, a w procentach. Często też wydawca pudełkowy przestaje przejmować się swoją grą, dlatego taki Doom Eternal stoi na półce w media markt za ponad 200 zł, na PSStore można go teraz kupić za niecałe 100 zł, no ale przeceniony bodaj z 289 zł. Tyle bez promocji trzeba by było płacić.
"Zawsze tak było, że prosta i przyjemna muzyka trafia na listy przebojów i zawsze tak będzie, bo większość ludzi nie interesuje się muzyką i chce tylko czegoś, co im przyjemnie brzdąka w tle jak coś robią albo coś, do czego się dobrze tańczy i nie widzę w tym nic złego."
planeswalker - któryś raz próbuję wytłumaczyć o co mi chodzi, ale się ewidentnie nie rozumiemy. Jasno piszę, a z Twoich odpowiedzi wynika ciągle to samo: jak ktoś krytykuje, to albo błąd poznawczy przez sentymenty, albo ma za duże oczekiwania co do masowej muzyki, bo ona ma być do zabawy i nie dla "pro słuchaczy". No ale jakość tej "muzyki do zabawy", MASOWEJ TERAZ(!!!) można porównać DO TEGO SAMEGO TYPU MUZYKI sprzed lat. A ponadto były też szlagiery na porządny sprzęt audio. Ale cały czas mowa o muzyce dla MASOWEGO ODBIORCY. Masowa muzyka była i do zabawy i do ambitnych koncertów na cały stadion. Teraz nie wyobrażam sobie na co za parę lat mógłbym iść na Atlas Arenę w Łodzi na koncert. Tam raczej nic. Jak już to kameralne "perełki" NIE DLA MASOWEGO ODBIORCY. Masowa muzyka to kiedyś nie tylko muzyka do zabawy i tandetne remixy umcyk cyk, ale też coś na co można było iść na płytę stadionu. Ja tu mówię o obniżeniu poziomu, a nie sentymentach. Ale dobrze, nie chce mi się już ubierać w inne słowa, bo się nie dogadamy. Szczęśliwego Nowego Roku i niech każdy zostanie przy swoich poglądach ;)
No wiesz, ja fajnie tańczyłem przy Boysach jak byłem młody, no to teoretycznie powinienem się zachwycać i twierdzić, że współczesne disco polo to syf. Ja nie mówię o takiej "muzyce" i o takich sentymentach.
Ja mówię o takiej muzyce, dla której warto było kupić porządny sprzęt audio. No i paradoksalnie, niektóre "masówki" z przeszłości się na ten sprzęt nadają. Nowe masówki - nie bardzo. Masz swoje zdanie? Super. Jednak nie wrzucaj mnie do worka z ludźmi, którzy zachwycają się muzyką z sentymentu.
Jeżeli nie uważasz, że tu nie ma zjawiska takiego jak z grami - obniżenie poziomu. To też Twoja sprawa. Ocena gier jest subiektywna, ale nie uważasz, że poziom branży się obniżył? Choćby mniejszy nacisk na inteligencje przeciwników. Przecież można zrobić dwa poziomy trudności - jeden dla wymagających i drugi dla tych, którzy tego nie potrzebują. ALE JEST JEDEN, dlaczego? Bo wymagania są niskie i o tych "wymagających" się zapomina. Fabuła, kwestia subiektywna, ale chyba łatwo ocenić, że jakaś jest płytka, a inna choćby bardziej skomplikowana, wymagająca powiązania ze sobą jakiś faktów i wyciągnięcia wniosku. No ale żesz kurna, sama sytuacja z CP2077. Oceniajta subiektywnie, ale TO JEST PÓŁPRODUKT. Coś co nie miało prawa się ukazać. Te wszystkie kłamstwa... a jest MASOWA AKCEPTACJA tego. Przypomnijmy czasy, gdy wyszedł na PC totalnie zwalony port GTA IV. Gra świetna, ale założę się, że w takiej ankecie nie byłoby 75% odpowiedzi w stylu "kij tam z błędami, z tym że nie działa, z 14 FPSami i tak wspaniałe <3". Tam była masowa krytyka.
A co powiesz na to, że w radiu duża część "nowej" muzyki to żałosne remixy starych hitów? Dodanie basu umcyk umcyk i jest nowy hit. Bo brak pomysłów na coś innego? I to jest na liście przebojów, a nie "muzyka po godzinach". Subiektywna ocena i sentymenty to jedno. Uważam, że kiedyś społeczeństwo było bardziej kumate i przede wszystkim wymagające. I to nie sentyment. To obiektywna ocena poziomu czegoś. To się czuje, że coś było robione na kolanie "na odpierdal", a coś w czym jest dusza.
Nie chodzi też o innowacyjność, typu COŚ NOWEGO, ludzie jeszcze tego nie skumali, nie są na to gotowi. Ale to nie jest innowacyjność. To jest coś, co kiedyś było uważane za syf. Bo było proste, prymitywne, banalne. A teraz to jest fundament powszechnej kultury.
Przypomnę - MASOWY ODBIORCA, MASOWY PRZEKAZ, dostosowywanie się do tego wszystkiego. Nie mówimy tu o perełkach, czy o tym, że nie znajdzie się dobrej muzyki, czy gier. Znajdzie się. Ale trzeba szukać, bo to MNIEJSZOŚĆ.
Nie rozumiem. Co jest takiego oryginalnego w tej PRZECIĘTNEJ fabule. Już pomijam fakt, że słyszałem/czytałem opinie, że ta historia mogłaby być prekursorem czegoś, że jest czymś do tej pory niespotykanym. To już chyba opinie psychofanów. A ja się pytam "na chłodno" co jest tam oryginalnego. Jakie dialogi mogłyby zapaść w pamięć. Jakie sceny pamiętalibyśmy do końca życia? Wiem, dużo ludzi spuszcza się nad klimatem. Dlaczego filmowe ARCYDZIEŁO. Sama idea
spoiler start
tego, że jakiś koleś "siedzi innemu" w głowie? W podziemnym kręgu zrobiło to na mnie duże wrażenie, ale tam było to na innej, LEPSZEJ MOIM ZDANIEM koncepcji. Pierwsze i kolejne oglądanie tego filmu to coś zupełnie innego. Inne doświadczenie.
spoiler stop
czy jakiś oklepany element "gangsterskiego świata"? Naprawdę nie pojmuję.
Szkoda, że przy Falloucie 4 nie było takiej tolerancji. Też były "złamane obietnice"(choć przy tym co odwalił cdpr to "małe kłamstewka) no i problemy techniczne, ale i tak F4 był niemal bezbłędny w porównaniu do tego szamba. A co by to było jakby cdpr się wywiązało i gra była bez glitchy... O Panie, pewnie na gol pojawiłaby się ocena "11" zarezerwowana do największych arcydzieł na świecie.
Jestem fanem cyberpunkowych klimatów, ale ta gra to zwykły przeciętniak. Jedyne co urzekało to klimat miasta MIEJSCAMI. Bo na pewno nie jego interaktywność czy modele jazdy/strzelania/NPCów.
WYSZUKIWAĆ PEREŁKI. Widzę, że się nie zrozumieliśmy.
Kwestia muzyki: widzę, że przez brak cudzysłowu nikt nie domyślił się, że "nie będę na co miał iść na koncert" to metafora. Wy naprawdę myślicie, że ja słucham tylko radia? XD Właśnie, nie słucham, bo muzyka DOSTOSOWANA DO MAS TO GÓWNO. W tym rzecz! Mam swoje "perełki", bo muzyką się interesuję. Fakt, że ich wiek to zwykle 35-40 lat, no ale przez jakiś czas jeszcze będzie można pójść na ich koncert. No ale MASOWY ODBIORCA SŁUCHA W RADIU GÓWNA. Takie było przesłanie.
Tak samo gry - chyba oczywistym jest fakt, że trafią się perełki, bo mam nadzieję znajdą się ludzie, którzy wyłamią się z nurtu dążenia do zmniejszenia IQ przeciwników do zera i bubli technicznych wydawanych w stanie tragicznym. No ale nie warto kupować dla tego konsoli. Duża szansa, że trafi się to na steamie. Cyberpunk to gra dla mas. I o takich mówimy.
A teksty typu "za rok nikt nie będzie pamiętał". No jeśli ktoś wydał na takie niedorobione "coś" pieniądze i użerał się z tym grając przy 14 FPS nie będzie tego pamiętał, no to jest jedynie dowód na to co mówię. Pewnie to co napisałeś miało mnie skłonić do refleksji typu "kurde, racja". Nie, przeciwnie. To wszystko sprowadza się do pierwszej pozycji w tej ankiecie.
Mowa o MASOWYM ODBIORCY. Bo to pod niego dostosowywane jest NIEMAL (tym razem mam nadzieję, że ktoś to zrozumie) NIEMAL, wszystko. Kiedyś nie trzeba było szukać TYLKO perełek, bo było z czego wybierać. Teraz to zmierza w kierunku gówna, a to mnie smuci, bo świadczy to o tym, że ewolucja intelektualna przestała działać, a zmierza to w drugą stronę.
Spodziewałem się minusów pod moim postem, ale mam to gdzieś. I tak jestem zaskoczony, spodziewałem się masowego ataku na mnie. Wyraziłem swoje zdanie. No i chyba oczywiste, że skoro 3/4 głosujących poczuło się urażonych, to nie będą się ze mną zgadzać.
KRYTYKA MASOWEGO ODBIIORCY. Odbiorcy, który wyznacza kierunek. Dla muzyki, filmów, dla wszystkiego. Nie będę pocieszał się, że trafią się "perełki", które przez masy zostaną uznane za dziwactwa, chociażby przez to, że metaforyczny tekst w piosence będzie dla nich nie zrozumiały, albo brak "basu pierdolniecia". Już z grami tak jest, niektóre pomysłowe platformówki są krytykowane, bo są za trudne i nie ma naparzania całym magazynkiem w głowę przeciwnika.

Pisałem to już nieraz. Poziom gówna w muzyce (jak poumierają stare zespoły i wokaliści to nie będę miał na co iść na koncert, a wcale taki stary nie jestem). Poziom filmów tak samo. No to w temacie gier. Sam czuję się oszukany, oddałem to gówno natychmiast do sklepu, producent za te kłamstwa stracił totalnie w moich oczach. Te kłamstwa prezesów, że zaskoczeni byli, jak to dobrze działa na konsolach "tej starej generacji". Inne ściemy. Nadto - ta kupa była niegrywalna. Dosłownie. Niektórych misji nie szło przejść, przez lagi, czas reakcji na przyciski na padzie itp. Ja byłem pewien, że ludzie będą mądrzy i zrobią dym, że fala zwrotów będzie. A tutaj co? Proszę spojrzeć na zdjęcie.
Więc nie łudź się autorze wątku i nie pisz JESTEŚMY jako branża. Ja jestem oszukiwany, Ty jesteś. Ale zobacz jak duża część nie. Jesteśmy garstką "dziwaków", którzy myślą inaczej. Dlatego postanowiłem nie kupować PS5. Bo tym gównem, cyberszajsem właśnie całemu światu gracze udowodnili, że ich wymagania są niskie, to będą mogli robić techniczne gówna, za kilka lat bym musiał zastanawiać się kupując grę, czy w ogóle się zainstaluje, bo będzie podobna ankieta i "super gra, nie przeszkadza mi, że się nie zainstalowało za 1wszym razem, a dopiero za 20". Ja się wypisuję. Zostawię sobie PS4, będę grał w tytuły, które lubię, a zamiast grania i wyczekiwania na premierę, znajdę sobie jakieś inne, lepsze hobby.
PS. ludzie jeździli po wszystkich, że jakim prawem Last of Us 2 zostało w wielu miejscach uznane za grę roku. Założę się, że na tej stronie wygra to niegrywalne szambo od CDprojektu. To dopiero będzie ubaw.
W drugą stronę - zacznijcie jeszcze porównywać dziewczyny do gier. Np. szukajcie takiej, do której frontem można podejść, jeśli ma się dobrego skilla, a zakradając od tyłu na niższym poziomie trudności można mieć każdą xDD Takie kobiece Assassyns Creedy ;)
Już czytałem gdzieś tu, na forum, porównanie do branży medycznej. Walkę o życie prawdziwego pacjenta, wbrew złemu ordynatorowi (analogia oczywiście tyczyła się biednych developerów na tle zarządu). Teraz sama gra porównana do kobiet xDD Dżizas. Nie dziwię się, że po 4 dniach od premiery ludzie piszą, że mają przegrane już 40 godzin, co innego mają robić. Szukać kobiet w necie, bo na żywo nie zagadają? Zawsze można zrobić przerwę i "posuwać" Cyberpunka XD
Bardziej zdziwiony byłbym faktem, gdyby rekordzistą był facet, który ma żonę, dzieci, pracę i musi w nocy spać. Wtedy zastanawiałbym się ile trwa jego doba :D
Konsola to mimo wszystko podstawowy sprzęt gracza ;) Uważa tak Naughty Dog, uważa tak Rockstar :D no i nie tylko. Wiadomo, że jak ktoś chce mieć 8K i 60FPS, to musi mieć PC i najlepiej monitor za 4k zł. Cyberpunk "hehe patrzcie konsolowcy" to byłby zły przykład, bo ta gra to kupa i nie miało prawa zdarzyć się to co się zdarzyło(wydanie tej gry w tym stanie). Można teraz się kłócić, kto miał gorzej. Konsolowcy na premierę CP2077, czy PCtowcy na premierę portu GTA IV na PC. Nie w tym rzecz.
Za gówniarza byłem zapalonym pecetowcem, czasy Crysisa. Teraz w Dooma i Modern Warfare też wolę grać na PC, może nie 8k, ale full hd w maksymalnych detalach działa. No a mimo wszystko, ogólnie jakoś bardziej mam zapał do konsoli. Pierwszą to kupiłem ze względu na GTA V, bo jako wielki fan, nie wyobrażałem sobie, bym nie zagrał na premierę. Ah do dziś pamiętam tą długą kolejkę o północy pod media markt :D
Rzecz chyba w tym jakie ktoś ma podejście do grania. Dla mnie to hobby, na które nie zawsze mam czas. Na jesień wychodzi tyle tytułów, że nie jestem w stanie wszystkiego ograć, bo po prostu nie mam czasu... Inne zainteresowania, praca itp. Swoją drogą, jestem ciekaw jak to możliwe, że są osoby, które w kilka dni potrafią platynę na PS wyciągnąć, albo Achievementy na steamie, mając pracę, żonę dzieci. Ich doba trwa 48 godzin, a śpią 6?
Współczesna muzyka to gówno, jak Scorpionsy, Depeche Mode i inne "klasyki" poumierają, to nie będzie na co iść na koncert. No ale wszystko dostosowane do odbiorców, by jak najwięcej kasy było. Tak samo z grami. Tutaj jednak liczyłem na rozsądek. Jak coś takiego może się PODOBAĆ. Nie rozumiem, że ludzie męczą się, grając w to, mimo tylu błędów, które nie tylko uprzykrzają rozgrywkę, ale często uniemożliwiają grę. Kasują save'y, jakieś bugi, strzela się cały czas w głowę gościa, a mu nie ubywa HP. Zresztą, nie da się wymienić. Klimat może być świetny, fabuła też, ale jak można AKCEPTOWAĆ PÓŁPRODUKT. To tak jakby dostać ładny samochód któremu silnik gaśnie na co drugim skrzyżowaniu, no ale jest ładny i PRESTIŻOWY (to też jest tu problemem). Jeżeli to był eksperyment typu "wydajmy, zobaczymy co się stanie", to my gracze, mamy teraz przeje....e. Bo my, jako społeczność pokazaliśmy, że nie mamy dużych oczekiwań i możemy cieszyć się technicznymi gniotami. Ja już nawet nie wspominam o grafice, sztucznej (dosłownie sztucznej) inteligencji i innych pierdołach. Ktoś to akceptuje, to spoko. Ale tu jest problem globalny - TO TAK NAPRAWDĘ NIE DZIAŁA. Zielone światło to mają teraz do wydawania technicznych bubli. I jestem pewien, że następnym razem zwrotów nie umożliwią. Bo stwierdzą, że wydali normalną, sprawną grę.
PS. Jestem też pewien, że GTA VI już z góry projektowane jest pod multi, bo widzą ile frajdy dzieci mają z wydawania kasy w GTA Online, także też wiele się nie spodziewam, ale obym się mylił, bo to moja ulubiona seria gier. No ale jak mówiłem - to odbiorcy, a raczej ich małe wymagania, decydują.
MW jeszcze chwilę przed premierą Cold Wara w Media Markt kosztował 299 zł na PS4. Paradoksalnie, więcej niż w dniu premiery. Po prostu zaczął się dobrze sprzedawać i w sieci to nr. 1 jeśli chodzi o "strzelanki" multiplayer. Moim zdaniem zasłużenie zresztą. Poprzednie CoDy też wiele znaczyły, ale nowy Modern Warfare całkowicie pozamiatał. Zresztą, większość ludzi (w tym ja) wciąż woli grać w MW na sieci, niż w nowego black opsa. Czuć różnicę w starszym silniku na którym cold war jest zrobiony. Gra mi się gorzej.
W szalonym tempie jest tez zwracana ;) mogliby podać w procentach ile graczy oddało ale wiadomo ze nie zrobią tego :(
50 zł to ja mogę dać, ale za kilka rolek papieru toaletowego z artami i screenami z tej gry i podcieranie dupy stałoby się przyjemnością.
Ja pamiętam jak kupowałem zwykłą wersję Avengers, to Pani w MM mi steelbooka za darmo dała, bo "jej zalegał", a tytuły się zgadzają.
Fantasy Strike albo Fighting Game. Na steamie coś takiego było.
Ja nigdzie nie twierdzę, że Ty uważasz stan techniczny za dobry. Jednak padło stwierdzenie, że jest grywalne, ja się z tym nie zgodziłem. No bo skoro u mnie na pro nie jest, to jakim cudem może być na slim. No ale może to kwestia cierpliwości, dlatego ją podziwiam. Bo nie mogę uwierzyć, by działało "wystarczająco" by szło w to grać na slim. Szczególnie, że ponoć lepiej działa od patcha 1.04. A u mnie na 1.05 była jeszcze większa tragedia.
A plusów owszem nie czytałem, bo dla mnie ta gra takich nie ma, skoro nie szło w nią grać ;)
Ciekawa sprawa, bo taki COD bardzo długo trzyma cenę, przez swoje multi. Singlówki mają to do siebie, że w miarę szybko tanieją, z kilkoma wyjątkami. Jestem ciekaw jak będzie w przypadku tego badziewia, czy będzie to stopniowe, 229, 199, 179 itp. Czy od razu będzie bum na coś koło 150.
Jak myślicie, cena sklepowa spadnie po 21.12? Na rynku używek to jest już warte kilkadziesiąt zł. mniej niż Valhalla, a co sądzicie o cenach sklepowych? Do jutra nie mogli tego tknąć, bo grę zwracaliby nie tylko ci, którym się nie podoba, ale też cwaniaki, którzy oddawaliby droższą i brali tańszą. Ale co będzie dalej.
Podziwiam wytrwałość, cierpliwość i czekaj.. jest jeszcze taka cecha, która w każdym gównie znajdzie jakiś plus, a w każdym człowieku znajdzie cząstkę dobra. Nie pamiętam jak się nazywa :( nie, nie jest to optymizm.
No albo po prostu masz klapki na oczach.
Ja PRÓBOWAŁEM w to grać na PS4 PRO. Najlepsze jest to, że na aktualizacji 1.04 działało lepiej niż na kolejnej. Zrobili dokładnie to czego się spodziewałem. Sztuczki by "płynność" poprawić. Skutkiem tego jest np to, że naciskam przycisk zmiany widoku auta... Działa tylko raz na jakiś czas, muszę nawalać jak poje...y, żeby za którymś razem zmienił się widok. Radio tak samo. No i większość moich przejażdżek wygląda tak, że jadę po teksturze ulicy, brzydszej niż GTA III. Dopiero jak się zatrzymam i chwilę poczekam, to wczytuje mi się "prawdziwa" droga. Może niektórzy tego nie widzą i sztuczka działa. O gliczach typu niewidzialne budynki i przejeżdżanie przez nie itp, to nawet nie wspominam, bo z tym faktycznie można się jeszcze pogodzić i uznać, że jest to grywalne.
Teksty o moim uszkodzonym PS4, czy niedoczyszczonym czy cholera wie jakim można sobie darować, bo inne gry z otwartym światem takiego problemu nie mają. A ponadto, oglądałem filmiki na youtube i czytałem komentarze na forach. JEST DOKŁADNIE TAK JAK U MNIE.
Więc na Twoim slim działa lepiej? Jesteś pewien, że to PS4, a nie PS5? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć.

Scenariusz tego całego popremierowego spektaklu pierwsza klasa. Nie dość, że honorowi bo kasę oddają, to teraz jeszcze biedni i skrzywdzeni.
Może szukają wszystkich "taki plik nie istnieje, czy chcesz usunąć skrót", albo inny niepotrzebny szmelc, który się nie kompiluje :D
Eh, te szyderstwa z rzekomego zachwytu TYLKO nad exami. To niech ktoś mi powie, co poza TLoU2, GoT, czy FF VII było lepsze w tym roku? No skoro posiadacze Plejstejszyn widzą tylko eksy i mają swój "ekosystem" jak ktoś wyżej rzekł. Może przeoczyłem jakiś cudowny tytuł... Hmm, może Cyberbug? Kupiłem, grałem, z wielką radością oddałem. Może kolejny oklepany asasyn, w innym designie? Jakoś nic nie przychodzi mi do głowy.
Spokojnie, rozmażą tekstury, które jeśli chodzi o samo miasto już teraz są gorsze niż GTA Vice City, jeszcze bardziej ograniczą ruch na drogach, by procesor się nie spalił i na PS4 będzie śmigać.
Nie ma tu sytuacji "było zrobione, była wizja, cudownie, a NAGLE TO USUNIĘTO". Nic nie usunięto. Raczej DODAWANO na ostatnią chwilę. Owszem na filmikach robiło wrażenie wow, ale były to cutscenki i gejmpleje z kilku klimatycznych lokacji. Bary, puby, kluby, kilka innych. Tam naprawdę "wow", ale miasto? Miasto w tej grze wygląda gorzej niż Vice City.
Dlaczego ja kupiłem? Nie przez te filmiki, bo wiedziałem, że to pranie mózgów, marketing. Przez KŁAMSTWA. Konkretnie dwa:
1. Wypowiedź prezesa, że był zaskoczony tym, jak to bardzo dobrze działa na konsolach starej generacji
2. Newsy jak to zachodni dziennikarze, którzy testowali grę byli zachwyceni żywym i interaktywnym światem, że taki cudowny kontakt i reakcje NPC na zachowania gracza. A to wszystko okazało się być drewnem.
Przerażające jest to, że uważa się teraz graczy za debili. A może to takie pokolenie? Kiedyś ludzie kpili z Lejdi Gagi, albo Madonny, które moim zdaniem w porównaniu do dzisiejszej "listy przebojów", to gwiazdy muzyki. Co leci w radiu? Albo gówno, albo remixy starych piosenek. Z filmami to samo, poziom dna. No to graczy też trzeba dostosować do poziomu. Szkoda, że tak niewiele osób pójdzie ten szajs oddać do sklepów. "Niech leży na półce, może naprawią", "niech leży, nie chce mi się". Nawet jak ktoś ma miliony na koncie i nie robi mu 270 zł, to powinien, jak to było powiedziane w Psach, "w imię zasad" oddać to w sklepie, mimo fatygi.
Dura lex, sed lex.
CP miało prawo wydać gównianą grę, która przewijając się po drabinie testów, certyfikacji, akceptacji, mimo fatalnych wyników została wydana, to gracze mają prawo domagać się zwrotu za to gówno. Microsoft, Sony i inne platformy nie chcą się w ten konflikt mieszać, więc nie utrudniają, a wręcz ułatwiają egzekwowanie prawa. Trzeba też tym wszystkim platformom podziękować, bo sami też mają teraz przez to namieszane w swoich księgach rachunkowych (nie licząc GOG). Ogromny przychód, teraz spadki i wydatki. Teksty typu "przecież Sony powinno było to przetestować" raczej do mnie nie trafiają, bo takim tokiem rozumowania, to wszystkie sklepy powinny brać po jednym egzemplarzu towaru, który dostaną na palecie i testować w domu. I co, biorą pralki, lodówki i inne? Nie. Biorą towar od zaufanych firm i są świadomi, że to te firmy dostaną po dupie jeśli z towarem będzie coś nie tak. Sony nie "dogadało się" z kilkoma programistami z uczelni wyższej, tylko z renomowaną firmą, której mieli prawo zaufać. A jakby konsole się rozwaliły od tego szajsu, to przecież też CDP byłby za to odpowiedzialny i to oni by za to płacili. Sony czy Microsoft to tylko pośrednicy w sprzedaży.
Super, dzięki za informację! Możesz powiedzieć coś więcej? Czy wersję kupioną do paczkomatu można zwrócić w sklepie stacjonarnym?
Tylko fabuła i fakt, że znaczna jej część dzieje się w zamkniętych, klimatycznych lokacjach sprawia, że ludzie męczą się, grając w tą grę. Bo nie mogą doczekać się kolejnego dialogu i cutscenki w kolejnym klubie :D
Nie przełożyli, by nie przegapić "świętego Mikołaja". Wiele osób i tak gra, mimo że jest gówno, stacjonarnie raczej za dużo zachodu by próbować oddać, a ile prezentów z tego będzie :D
PS. Tego, że silnik klepany pod stare konsole, a nawet tekstur na czas nie potrafi doczytać.. to też mnie zastanawia od samego początku.
Już się naczytałem prymitywnych komentarzy w różnych wątkach tutaj, komentarzy typu "haha, sram na konsolowców, trzeba było kupić PC" i w ogóle. Pomijam fakt, że to najczęściej dzieci, którzy konsol w ogóle nie mają, bo rodzice im nie kupili (mamo, chce dobry komputer do nauki), albo są po prostu prymitywami. Ja nie mówię, że ktoś ma współczuć ludziom, którzy kupili to na PS4 czy XOne, to był świadomy wybór i ryzyko (to, że ci ludzie mają prawo mieć teraz pretensje do CDprojekt to inna sprawa i niech walczą o swoje), ale obrażanie? Może warto tych obrażających "konsolowców" ludzi uświadomić, że przy premierze GTA VI czy RDR III będą płakać, liżąc lody przez szybę, czekając rok i jak będą mieli pecha to dostaną taki port jaki GTA IV dostało na PC. Gracz to gracz, problem jest wspólny, bo jak skopali teraz na konsole, to następnym razem mogą skopać na PC. Wszyscy klienci muszą być zadowoleni i płacić za kompletny produkt. Duża część została wydymana, ale to, że ktoś ma PCta za 10 kafli i mimo złej optymalizacji, jakoś mu to działa, nie daje mu prawa do czucia się lepszym w przypadku tej tragicznej pod względem technicznym gry.
No gra jest grywalna jedynie w zamkniętych pomieszczeniach, póki nie ma wybuchów. No i w niektórych częściach miasta. Wszystko pozostałe to, jak to trafnie określiłeś, pokaz slajdów.
abyss1, jak długo pracujesz w CDP i ile premii Ci dali? Liczona od każdej aprobaty w odpowiedzi na komentarz? XD
Nie będę latał i kupował, silnika patchami nie naprawią. A doczytujący się fejs policjanta to akurat najmniej mi przeszkadza.
Gdyby CDProjekt kupił przed 10.12.2020 to ludzie mieliby orgazm (co gorsza - niektórzy nawet po premierze gówna CP2077 by wciąż go mieli). Ale wystarczy jakikolwiek news o EA i nawet nie zdąży się dojść do dwucyfrowego komentarza i już krytyka xD
A co tu można sądzić. Podejście "patriotyczne". O GTA newsów by nie robili, chyba że ktoś by dźgnął kogoś nożem na nocnej premierze czekając w kolejce pod MM. Jeśli chodzi o tematy, które na ogół mają w tyłku, to interesują się nimi wówczas, gdy można się nimi "pochwalić". Z filmami jest tak samo. Albo kontrowersja, albo potencjał światowy, a nie tylko krajowy.
PS. wątpię w to, że będą mówić o gównoburzy i zwrotach kasy za ten szajs ;)
Myślę, że treść tego oświadczenia mieli już przygotowaną długo przed premierą :D Ale wiedzieli jak na giełdzie wcześniej zagrać, zrobili to, a teraz, zgodnie z planem, 14.12.2020 pojawia się taka informacja pełna pokory. Dobrze wiedzieli, że święty mikołaj w wielu przypadkach będzie rozczarowujący i będą musieli oddawać kasę. No ale mają z czego. Jeszcze dla niektórych zaślepionych ludzi wyjdą na honorowych i odzyskają swój wizerunek.
No są różne fetysze, ale tutaj to jednak wolałbym zostać "prostytutką" i pobrać opłatę za swoje usługi. Testowania alfa aplikacji zwanej Cyberpunk :D
Informacja na ten temat będzie cenna :D W ostateczności zapłacę 70 zł za to, że miałem dostęp do alfatestów. No albo więcej, jeśli cex się pokapuje, że to gówno i obniży cenę odkupu. Dlatego im szybciej tym lepiej.
Teraz jedno pytanie i jedna prośba z mojej strony
Pytanie do osób, które zamawiały do paczkomatu z ME. Też nie mieliście paragonu w kopercie? Ja miałem samą grę. Wszystko jest w necie, ale wolę się upewnić.
Prośba: jeśli ktoś zdecyduje się oddawać, niech pochwali się jak mu to poszło. Wszak jest wiele sklepów, Media Expert, Media Markty i inne. Jestem ciekaw jak ten proces będzie przebiegał.
Racja, wspominają o procesie zwrotu gry. Najpierw trzeba "zagadać" do Media Expert.
https://pl.cdprojektred.com/news/wazna-informacja/ Tutaj oficjalny news, jeśli ktoś nie znalazł.
Dzięki!
Hłe hłe hłe czas na ironie, a jakże :D Na PC kupuję tylko cyfrówki, po co mam kupować puste pudełko z kodem.
Teraz PS4 - nowe gry na PS Store są droższe. CP2077 to pierwsza sytuacja gdy ja widziałem taką samą cenę jak na półce w ME. Pudełkowe można też sprzedać po przejściu danego tytułu. Więc ja jestem zwolennikiem pudełek, pomijając już aspekty kolekcjonerskie bo to aż takiego znaczenia dla mnie nie ma ;D
ale to jest temat dla ludzi, którzy zostali wydymani i muszą się bardziej postarać by problem rozwiązać, a nie kliknąć 2 przyciski na platformie cyfrowej.
Mi na tym aż tak nie zależało, nie brałem urlopu na datę wydania, ja nie miałem aż takiego hajpu jak inni. Ja kupiłem, bo wydali grę na konsolę. Miałem więc prawo założyć, że produkt jest kompletny. KURIOZUM. Pierwszy raz w MOIM ŻYCIU spotykam się z taką sytuacją, że na konsole dostaje niegrywalny tytuł 15 - 18 FPS. Na PS4 PRO. Wyobrażam sobie jak to działa na slim. To nie miało prawa się zdarzyć, a zdarzyło. Teraz chcę coś z tym zrobić.
Mam nadzieję, że Ty liczysz na "sprawną" wersję na PS5/XSX/PC. Bo na PS4 nigdy takiej nie będzie. Silnik jest zwalony. Naprawią Ci fruwających NPC i kilka tekstur, a nie płynność i doczytywanie przed twarzą, bo ewidentnie dysk tego nie wyrabia.
Eh, no właśnie jestem tego świadom, dlatego byłem ciekaw czy historia pokazała, że takie sytuacje miały miejsce. Ostatecznie, w cexie można to gówno sprzedać za 197 zł. Strata 70 zł brzmi lepiej niż 270.
Można zwracać wersje cyfrowe. A tego typu zwroty funkcjonują na wielu platformach nawet jak gra działa, a się nie spodoba. Po prostu PS Store miało bardziej rygorystyczne warunki, które poluzowało w porozumieniu z CDP. Pudełka to inny temat.
Myślę, że bardzo łatwo będzie zgadnąć o jaką "grę" (o ile tak to można nazwać) mi chodzi. Cyberpunk jeśli ktoś nie zgadł.
Możliwość zwrotu pudełka z tą grą, nie ponosząc żadnej straty, poza nerwami i straconym czasem (a tego już się nie naprawi), to moje marzenie. Ale jakoś nie wyobrażam sobie, by np. Media Expert na to poszło, nie opłaci im się to i za dużo roboty. A są świadomi tego, że to twórca dostanie po dupie. No bo co, od Sony można oczekiwać, że sprawdzi cyfrową wersję, ale Media Expert dostaje pudełko i sprzedaje pudełko. Dogadywało się z inpostem.. Co ich obchodzi, że sprzedali kupę w pudełku. Nie ich wina.
Nie wyobrażam sobie tego, ale ciekawość zwyciężyła - bo tak naprawdę chodzi mi o pytanie CZY KIEDYKOLWIEK zdarzyła się taka sytuacja? Wątpię, bo jeszcze chyba nikt nie wydał takiego syfu, ale może coś przeoczyłem. Dzięki za odpowiedzi.
Komentarze typu "no preorders" są zbędne, bo już na takie odpowiadałem :D
Możliwość zwrotu pudełka z tą grą, nie ponosząc żadnej straty, poza nerwami i straconym czasem (a tego już się nie naprawi), to moje marzenie. Ale jakoś nie wyobrażam sobie, by np. Media Expert na to poszło, nie opłaci im się to i za dużo roboty. A są świadomi tego, że to twórca dostanie po dupie. No bo co, od Sony można oczekiwać, że sprawdzi cyfrową wersję, ale Media Expert dostaje pudełko i sprzedaje pudełko. Dogadywało się z inpostem.. Co ich obchodzi, że sprzedali kupę w pudełku. Nie ich wina.
BTW. Czy zdarzyło się kiedyś, że można było zwrócić grę w pudełku w jakimś sklepie stacjonarnym? Oczywiście, grę odfoliowaną i ogrywaną, tak jak w tym przypadku.
Jedyne co może sprawić, że TROCHĘ zyskają w moich oczach, to jak otworzą na bazarze stoisko i będą wymieniać pudełka z tą grą na kilogram bananów. Warte tyle samo, a przynajmniej najeść się można.
Mnie bawi usprawiedliwianie CDP. Kupisz nowy sportowy samochód, za cenę taką samą, jak konkurent na miarę którego był promowany - dajmy na to Ferrari.. Będzie jeździł sporo wolniej niż powinien i się wyłączał, a zapłaciłeś tyle samo ile za ferrari.. To co, powiesz, że nowy producent ma prawo wydać gówno, bo nie ma doświadczenia?
To co powiedziałeś idealnie by pasowało do darmowej gry, która od początku jest reklamowana jako "eksperyment"(bo idąc Twoim tokiem rozumowania, skoro nie mają doświadczenia i porwali się na ZBYT GŁĘBOKĄ WODĘ, to można to nazwać eksperymentem). A eksperymentu nie ma prawa reklamować się jako KOMPLENTNY gigantyczny tytuł, który będzie rewolucją, zmiecie konkurencje i będzie wart swojej ceny. To nie gra COD Warzone, który jest darmowym, rozwijanym i naprawianym produktem, który nie miał prawa rozczarować, bo jest tym czym miał być.
PS. Ogólnie z wypowiedzi na tym forum - "bardzo dobrze konsolowcom, trzeba było kupić na PC hahah" - to mnie bawi najbardziej. Szkoda, że ci, co tak piszą, nie byli tacy "cwani" jak na premierę GTA V i RDR2 lizali lody przez szybę. Albo jak zainstalowali GTA IV na PC w okolicach premiery :)
Mea culpa. Dzięki za informacje. Może komuś innemu się przyda. Ja się dowiedziałem ze po patchu 1.04 nie odkryłem kolejnego buga w postaci znikających opcji z menu :D
Tak. Rozszyfrowałeś mnie. Szkoda, że nie zaskoczyłeś bo byłem pewien takiej reakcji. Ludzie czepiają się, ze twarz policjanta doczytuje się po kilku sekundach, wiec ja chyba mam prawo zwrócić uwagę na to ze z menu zniknęła. Dosłownie. Zniknęła mi taka opcja. Być może i tak chodziło się w bieliźnie, ale skoro trzeba wybrać fiutka na początku gry, spod prysznica wychodzi się w gaciach a z menu znika opcja to jest to raczej odkrycie kolejnego Buga a nie rozczarowanie.
PS. Jeśli ktoś jest w stanie wydać 270 zł by pooglądać wirtualne cycki, to współczuje. Lepiej wyszedłby chyba na kupnie abonamentu na jakiejś stronie porno ;) zreszta nie jestem na bieżąco wiec nie wiem.
Nawet to skopali XDD po patchu 1.04 na ps4 opcja ta zniknęła z ustawień i prawdopodobnie została domyślnie ustawiona jako włączona bo postać cały czas chodzi w bieliźnie. Jak widać nie tylko płynność i tekstury są problemem.
W tLoU2 pograj sobie na dobrym PC.
Najlepszy sandbox, bo? Jestem ciekaw.
A co do grajcie na dobrym PC, to mogłeś napisać do twórców: wydajcie grę tylko na dobre PC. To uniknęli by krytyki za wydymanie konsolowców. Bo jeśli prezesik pisze że dobrze to działa na konsolach PS4 i XOne, wydają kupę wbrew temu, to mam mieć wyrzuty, ze kupiłem na konsolę? Na stabilną platformę o tych samych parametrach, gdzie GRY MUSZĄ DZIAŁAĆ, jeśli są wydane, a nie być niegrywalne?
Jak gram na konsoli, bo tak lubię, ale mam jeszcze dobre PC, to mam podejmować decyzję wchodząc na stronę sklepu i "entliczek pentliczek", a jak źle trafię to będę miał kupę zamiast gry? Okej.
Może twórcy poszli Twoim tokiem, "poprawili błędy", bo po tym patchu z doczytywaniem tekstur jest jeszcze gorzej. Jakie to było do przewidzenia. Żałosne tricki - późniejsze doczytywanie tekstur i zmniejszony ruch na ulicach, który i tak był nienaturalnie mały. No i płynność lepsza, hura.
Nie doczytałeś. Powiedziałem, że mam nadzieję, że osoby, które absurdalnie wychwalają tą grę, atakując przy tym jakąkolwiek krytykę, a mają jednocześnie status Junior, to osoby, które mają w tym interes, a nie zaślepieni fanatycy.
Nie chodzi o to, że komuś gra się podoba. Ale o teksty, że nie ma prawa krytykować się twórców, że przeżyli piekło, tak jakby zrobili łaskę wydając tego bubla.
Dużo osób zapomina właśnie o obietnica... nie, jakich obietnicach... Padło nawet stwierdzenie z ust prezesa, że jest zadowolony z tego jak to świetnie wygląda i DZIAŁA NA STARYCH KONSOLACH.
" CP będzie im na tak starym sprzęcie działał i wyglądał dobrze mimo, że to było nie realne". Pomijając już deklaracje twórców, że tak jest, przyjrzyjmy się temu bliżej. PS3... GTA V... No i co teraz? Gra wyszła na koniec tamtej generacji.. Było to widać. Gra płynnie też nie chodziła, ALE BYŁA GRYWALNA, a content i wygląd jak na tamte czasy wszystko usprawiedliwiał. Tutaj mamy kupę graficzną, kupę fizyczną, kupę conentową, kupę interakcyjną, a sama gra w przeciwieństwie do GTA V na PS3 JEST NIEGRYWALNA. O otwartym świecie można zapomnieć, bo freezy, framerate rzędu 23 FPS na PS4 Pro powodują frustrację, ale nawet niektóre misje są niemożliwe do przejścia. Gdy pojawia się jakiś pościg z większą ilością aut i dochodzi konieczność strzelania, to nie wiem, może na auto aimie się da, ale w innym przypadku nie zdąży się nawet wycelować.
Zgadzam się, ale skoro nie wierzyłeś w to, że będzie zero błędów, to bądź teraz ostrożny z wiarą co do przyszłości tego tytułu. Sam próbowałem grać na PS4 Pro. Jest niegrywalne. GTA V wychodziło na koniec PS3/X360, było to widać i czuć grając, ale tytuł był grywalny. CP2077 moim zdaniem nie jest, ponieważ to, jak to działa, uniemożliwia czasem wykonywanie misji (pościgi, strzelanie z auta), pomijając już irytację z poruszania się po otwartym świecie.
Naprawdę, nie mogę pojąć reakcji typu "piekło przeżyli by to zrobić, to się cieszcie", "wkońcu wydali, to się cieszcie", "zróbcie lepiej", "a co, liczyliście, że od razu będzie działało". Gdyby to była darmowa gra, to to ostatnie miałoby jakikolwiek sens. Wydali za darmo, dla graczy, no ale cieszcie się, że wydaliśmy za darmo, ale trochę zrozumienia - ciężko nad tym pracowaliśmy i będziemy stopniowo ulepszać.
No ale gra, której promocja była manipulacją i fałszywymi obietnicami, gra za którą wzięli 270 zł? Takie teksty nie mają najmniejszego sensu. Sporo takich komentarzy piszą osoby, które mają tutaj "Juniora 0". Więc może siebie oszukuję, ale zakładam, że to ludzie jakoś związani z tworzeniem tej gry, którzy kontynuują pranie mózgów komentarzami na forach, bo jeśli nie, to współczuję podejścia.
Zawsze można liczyć... No tak, ale zapewne, podobnie jak ja - liczyłeś tez na dobrą grę. Przeliczyłeś się, jak wszyscy trzeźwo myślący ludzie, którzy mają otwarte oczy i nie kieruje nimi patriotyzm (CDP <3, ważne że się włącza <3)
To jest nauczka. Co do tej gry nie powinno się już mieć jakichkolwiek oczekiwań. Lepiej się pozytywnie zaskoczyć, jeśli cokolwiek naprawią, niż rozczarować, kolejny raz.
Skoro prezes bezczelnie kłamał, że na konsolach "starszej" generacji tak świetnie to wygląda i działa, to ewidentnie była to strategia i przekręt. Wiedzieli co się stanie po premierze tej kupy, co najwyżej się śmieją. Jeśli ktoś się cieszy, bo w swojej wyobraźni widzi płaczących szefów "dlaczego, przecież wydaliśmy tak świetny tytuł ;( ", to niestety, czas zejść na ziemie. Analitycy to przewidzieli i posprzedawali, pokombinowali tak, by teraz wyjść na tym jak najlepiej :D
"Co wy myśleliście że gra OD RAZU będzie idealna przykładem jest wiedźmin 3."
Uff, no tak, za rok jak kupię jakąś grę, to będę się cieszył, że się w ogóle włącza, ważne, że pudełko na półce, że się zainstalowało, to teraz czekajmy aż sprawią, że się włączy. Nie da się czytać tego. Po prostu się nie da.
Póki tej gry nie włączyłem, smuciła mnie ta wiadomość. Teraz uważam, że to na plus, przysługa dla graczy. "Chcesz to przejść, nie męcz się, wystarczy tylko 20 godzin i możesz usunąć"
Gdyby nie marketing, hajp, manipulacje trailerami, obietnice, to opinii byłoby zdecydowanie mniej, bo ludzie za granicą mieliby raczej ten tytuł gdzieś. Tylko patrioci by się na ten tytuł rzucili, ci sami, którzy teraz piszą "łee, nie jest tak źle". No cóż, ważne że się włącza.
Jest źle, jest bardzo źle. Tylko świetny klimat tę grę ratuje. A szkoda, że nie można się nim cieszyć.
Połatać to Ci mogą tekstury i glitche typu NPCty fruwające w powietrzu. Nie dodadzą interakcji z otoczeniem, nie naprawią płynności, skoro cały silnik jest skopany. Chyba, że zastosują żałosny trick - jeszcze bardziej ograniczą ruch na ulicach. Wtedy jazda samochodem będzie płynniejsza, bo ulice będą puste.
"Ale jakby Ubisoft albo EA tak odwaliło, to GOL rozgrzałby się do granic możliwości." Przecież oni nie muszą nic odwalać. Sam fakt, że wydają grę powoduje już krytykę.
Człowieku, Ty porównujesz grę do branży medycznej. Odpowiedzialność za kulawy projekt, który był spieprzony na własne życzenie (obiecanki cacanki, przekładanie premiery, później crunche i w rezultacie wydanie gówna, by nie przegapić świętego mikołaja), a życie człowieka? XDDD "Słyszysz" sam siebie? Chryste Panie.
Argumenty typu "nie mogli zmienić pracy, na chleb by nie mieli to też gówno prawda". Wiesz dlaczego? Pisałeś kiedyś CV? Zdarzyło się? Jeśli nie to wyjaśnię. Masz tam takie coś jak "doświadczenie zawodowe". Zapewniam Cię, że każdy, kto ma wpisane, że jest zatrudniony w CDP znajdzie pracę w ciągu kilku dni z tak zwanym palcem w dupie, szczególnie teraz, gdy liczy się praca zdalna, a do takiej potrzeba mimo wszystko kumatych ludzi. Czemu nie odchodzili? Bo byli odpowiedzialni za życie pacjenta? XD Nie, bo pachniała im kasa. Co do mojej pracy, nie muszę Ci się zwierzać, ale nie narzekam, JEDNOCZEŚNIE miałem opcje czegoś za co dostawałbym więcej kasy. Jednak wtedy takiego CP2077 bym nie sprawdzał, a już smacznie spał odsypiając "zapierdol" po ciężkim tygodniu pracy. Coś za coś.
Każdy, nawet głupi, wie, że facebook to baza danych. A im więcej tych danych, tym więcej wiadomo o osobach, które w tej bazie są. Śmieszne jest to, że te informacje udostępniane są na własne życzenie. Kiedyś zrobiłem z kolegą eksperyment. Znaleźliśmy kolegę z gimnazjum, korzystając z fb. Nie utrzymywaliśmy ze sobą kontaktu, ba, nie miał nawet zdjęcia profilowego, a nazwisko było coś w stylu "Adam Ka", że się nazwisko od K zaczyna. No ale wiedzieliśmy, że miał pierdolca na punkcie kwiatów. Kilka grup fanatyków kwiatów, przy tym grupa ogłoszeń z miasta, w którym mieszkamy. No i kolega został odnaleziony. I brak zdjęcia profilowego, czy zablokowane informacje. "Tylko ja", "Znajomi", "Znajomi znajomych" nic nie dały. Każdy powinien mieć tego świadomość no i zdecydować ile o sobie chce PUBLICZNIE udostępnić i czy mu to przeszkadza czy nie. I jak widać, nie chodzi tu tylko o zdjęcie czy wpisane nazwisko. Nawet sposób pisania, zachowania, a już w ogóle udzielanie się na jakiś grupach, pozornie anonimowo, udostępnia jakieś informacje na nasz temat.
"Ocenianie samo w sobie jest słabe". Hmm, o losie każdego z nas decyduje ocena, czyjaś ocena. Oceniają nas w szkole, by docenić umiejętności i wiedzę. Wszystko, co się dzieje to efekt czyjejś oceny. To oceny MOTYWUJĄ, oceny dają nauczki i wyraz zadowolenia bądź jego brak. Więc taki tekst bawi mnie do łez. Rada - jeśli ktoś będzie chciał wyrywać dziewczynę na "filozofa", dzieląc się refleksami o życiu, lepiej niech odpuści sobie ten tekst, bo wyjdzie jedynie na błazna.
Wróćmy jednak do równie śmiesznej kwestii - oceny twórców. Praca nad grą miała jeden cel. To nie było zbawienie świata, a z ich strony - perspektywa gigantycznego zarobku. Wykonali pracę, którą spieprzyli mówiąc delikatnie. Wzięli za tą pracę pieniądze i mało tego.. Oszukali mnie. Pojawiały się deklaracje i wyrazy radości nawet samego prezesa jak to jest zadowolony z działania tej gry na konsolach starszej generacji. Pokazywali celowo gameplaye z miejsc gdzie gra trzyma stały framerate. To była manipulacja.
Tak, nikt nie kazał mi kupować. Jednak miałem prawo zaufać po tych obietnicach, deklaracjach. DOSTALI MOJE 270 zł i ja nie mam prawa ich oceniać? Piszesz "jakie piekło przeszli" XDDD tak, było wspominane o crunchu i tym podobne. Tylko wiesz co? Sam jestem programistą i rynek pracy jest tutaj GIGANTYCZNY. Jeżeli mnie ktoś by cisnął i gnoił, to poszukałbym innej pracy. Pewnie za mniejsze pieniądze, no ale tak to w życiu bywa. Albo zostajesz, zarabiasz dużo i możesz skończyć na psychotropach robiąc grę w CDP, albo robisz aplikacje dla dużego sklepu internetowego, za niewiele mniejszą, ale mniejszą kasę. To był ich wybór, więc tekst o tym jakie piekło przeszli jeszcze bardziej mnie rozbawił. Dziękuję ogólnie, bo kilka tekstów i mądrości z dzisiaj warto zachować w pamięci by podzielić się nimi ze znajomymi przy piwie i wspólnie pośmiać.
No ale tekst o odruchach wymiotnych na widok oceniania twórców, którzy przeszli piekło chyba dziś wygrał :D
Ciekawe podejście do życia. Jak kupi się samochód reklamowany jako najbezpieczniejszy i pizdnie się nim w drzewo bo hamulce nie działały to tez trzeba odwalić się od twórców. Ludzie chcieli dostać to co im obiecano a zostali wydymani.
Mogli od razu powiedzieć ze na konsole wydadzą niegrywalną kupę. A nie manipulować pokazując gameplaye z barów albo pustkowia i jeszcze wypowiedzi prezesów jak to zaskakująco dobrze działa na obecnej generacji.
Nie rozumiem wylewającego się tu hejtu na ludzi, którzy kupują grę na premierę. To teraz doszło do tego, że np. mając konsolę, stabilną platformę, która służy do grania, każda ma takie same parametry można spodziewać się, że dostanie się niegrywalną kupę? To powinno być nagłośnionym skandalem. Do czego to doszło. Można mieć obawy co do fabuły, jeśli ktoś nie jest pewien czy mu się spodoba. Jednak jeśli ktoś nakręcił się samym klimatem i chce temu zaufać, to musi jeszcze martwić się o to czy gra "będzie działać".. To niedługo będzie jak toto lotek? "Kupujesz na własną odpowiedzialność, najwyżej w ogóle się nie zainstaluje i nie będzie działać"? Jak byłem gówniarzem i nie miałem konsoli, to nie kupowałem gier na premierę, gdy nie wiedziałem jak mój komputer to udźwignie (choćby Crysis). Wtedy szukałem analiz, opinii ludzi z podobnym sprzętem, ale kuźwa gra na konsolę? XDD W głowie się nie mieści, że kupując grę na PS4 Pro muszę się martwić tym, czy w ogóle będzie dało się w to grać. Jeśli ten leciwy bądź co bądź sprzęt nie był w stanie udźwignąć tego, to po prostu konsolowe wersje zacząć od PS5. No ale kasa. Dziwi mnie, że to jeszcze nie zostało aż tak bardzo nagłośnione, a wręcz można spotkać się z artykułami, które CHWALĄ (XDDDD) działanie na konsolach obecnej generacji. Niepojęte.
"Recenzja powstała na bazie wersji PC". To teraz czas na recenzję "Recenzja powstała na bazie wersji PS4 Pro". I wówczas każda ocena powyżej 3/10 sprawi, że stracę zaufanie do tego portalu i jego wiarygodności :D
Gra gorsza od części pierwszej, moim zdaniem. I takie zdanie mam po tym jak przeszedłem obie części pod rząd, chwile po premierze dwójki. Nie było to przypomnienie sobie jedynki, a przejście jej pierwszy raz. To jedynka już prędzej zasługiwała na 10/10, a dwójka na 9/10. Niemniej. Nie mam żadnych problemów z tym, że uznali to za grę roku, mimo przesadzonego zachwytu - zasłużenie. No bo co było lepsze? Jedynie przy GoT świetnie się bawiłem, no ale porównując, to jednak tLoU2 bardziej "urywał tyłek".
PS. dodam, że uważam, że gra jest gorsza od jedynki przez przedstawioną historię. Była moim zdaniem gorsza, a kapitalna grafika całkowicie tego nie rekompensuje.
Jakość tej gry skutek presji, pod którą się znaleźli. Nie umieli przewidzieć ile zajmie im praca nad tą grą, to powinni dać "data premiery nie została jeszcze ogłoszona" i spokojnie robić swoje. A nie przesuwanie co chwila terminu wydania. Wkurzali tym graczy, więc presja rosła. A teraz nie mogli sobie pozwolić na przesunięcie, nie z troski o graczy, a z troski o świętego mikołaja ;) Oh, dla jak wielu osób będzie to prezent świąteczny. Zabieg taktyczny. Bo do kasy media markt z tą grą będą też szły osoby, które konta tu nie mają, nie śledzą branży gier, a po prostu kiedyś przy niedzielnym obiedzie widziały jak podjarany szwagier oglądał na telefonie filmik z CP2077. Zarobią teraz 2 razy więcej niż zarobiliby po nowym roku.
Ja dbam o każdy sprzęt elektroniczny. Sam widok kurzu mnie wnerwia. Gra działa dokładnie tak jak pokazało digital foundry i inne filmy free roam, z youtube'a. To nie jest kwestia tego, że lepiej działa, czy gorzej działa. Dla mnie ta gra jest niegrywalna i oglądałem wiele gameplayów i na żadnym z nich gra nie chodziła gorzej niż u mnie, a tym bardziej już - lepiej.
PS. różnice, o których Ty wspominasz, 24-30, a 15-30, taki przeskok owszem jest, ale.. między PS Slim i PS4 pro. Jeśli ktoś jest w stanie w to "grać" na slimce to chyba jest baaardzo zaślepiony samą grą i jarał się nią tak, jak ja niegdyś GTA V. Moją wyobraźnię to przerasta, bo taka "płynność" uniemożliwia wręcz wykonywanie niektórych misji.
Szkoda, że to Cyberpunka nie można zwrócić. Jestem pewien, że sklepy typu Media Markt, miałyby spory ruch w dziale zwrotów i reklamacji i nie miałoby to związku ze świętami ;)
Różne śmieszne rzeczy czytałem, ale to, że złe działanie gry spowodowane jest "niedbalstwem" o konsole, to już rekord. Digital Foundry i wszyscy z Youtube'a mieli zakurzone konsole? Czy może za dużo gier instalowali i dysk się "zużył"? Skutkiem tego niedbalstwa o którym wspominałeś jest np to, że konsola chodzi jak odkurzacz w trakcie chłodzenia, albo co do dysku w skrajnych przypadkach wolna instalacja i ładowanie gry, ale na pewno nie niski framerate w cyberpunku. To nie windows, gdzie zasyfiony system czy niekatualne sterowniki mają wpływ na działanie gier. Konsole między innymi są po to, by nie musieć się tym przejmować. A aktualizacja softu, przy założeniu, że PS4 jest podłączone do internetu (a nowe gry już takiego dostępu wymagają, więc raczej bez internetu ciężko się obyć) to proces właściwie automatyczny. A dbać trzeba, jak o wszystko.
Źle? Pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją. Nie miałem dużych oczekiwań co do grafiki. Tu jest usprawiedliwienie. Otwarte miasto, "stare" konsole. Jednak to wygląda kupiasto i PIERWSZY RAZ spotykam się z czymś takim, że kupuję grę za niemałą kasę i NIE DA SIĘ W TO GRAĆ. GTA V wychodziło na koniec generacji PS3. Było to czuć, było to widać, jednak było grywalne. To nie jest. Nie przesadzam ani trochę. Misje w zamkniętych pomieszczeniach, jakoś utrzymuje te 30FPS póki jakiś granat nie wybuchnie, ale teren otwarty? Zresztą, sami zobaczcie. Powinni za to zwracać pieniądze za wersje pudełkowe nawet.
No i na ogół tego nie robię. Ale mając dzisiaj wolne, miałem ochotę sobie w nocy zbadać temat. Nie miałem aż takiego hajpu jak co niektórzy, ale wiązałem nadzieje z tą grą. I nie jest to zła gra, jeśli chodzi o fabułę, o klimat (rewelacja moim zdaniem), ale ewidentnie nie udźwignęli struktury. To nie jest świat Wiedźmina, więc zbyt pewnie poczuli się w "otwartych światach". Model jazdy, fizyka. Można się czepiać. ALE BRAK PŁYNNOŚCI JEST NIEWYBACZALNY. Nie wiem czy na PC / nowych konsolach udźwignęli chociaż optymalizację, ale gry na PS4 / XOne powinni byli przesunąć premierę. Nawet z GTA IV na premierę wersji PC nie było takich cyrków. Zakładam, że skoro na pro jest taka kupa, to na slimce jest jeszcze gorzej.
Ot choćby na "czystym" One -> https://www.youtube.com/watch?v=yOR3e2iJIR0 Kpina.
Na pro można mieć frajdę z gry, ale na pewno nie z Night City. Poruszanie się po otwartym mieście to tragedia. Niski framerate. Ciągle dropy. Jazda samochodem to jedynie konieczność by gdzieś dojechać bo zwiedzanie to tylko frustracja. Skandal. Powinno się to nagłośnić bo to nawet projektem beta nazwać nie można. I pacze raczej tego nie zmienia. Nie przebudują całej gry. Jedyne co mogą zrobić to jeszcze bardziej pogorszyć jakość która i tak pozostawia wiele do życzenia. Zaluje ze zasuwałem o północy do paczkomatu.
Jak ktoś się waha to polecam popatrzec na YT na filmy freeroam z ps4. Nie prolog. Nie misje. Nie kluby. Tylko właśnie freeroam.
To wyjaśnia, dlaczego ludzie, którzy grali zachwycali się, że "tak wspaniale to działa na podstawowych wersjach konsol PS4 i XOne" XD
A tak poważnie, fakt, że to sandbox trochę to usprawiedliwia. Nigdy najnowszy sandbox nie będzie wyglądał jak najnowsza gra liniowa (bądź gra z mapami z małym otwartym terenem). Szczególnie, jeśli naprawdę będzie tu obiecywana interakcja z otoczeniem. No i fakt, że ta gra była robiona tyle lat - to chyba logiczne że tworzona była i dostosowywana do starszych konsol. Graficznie jedynie co mogli dodać, to "sztuczki" typu HDR na PCcie, większa rozdzielczość, coś co "oderwie wzrok" od słabych modeli NPC na przykład.
Być może źle się wyraziłem. Chodziło mi o obiektywne podejście do samej gry i poczucie zobowiązania by traktować to jako dzieło sztuki już na starcie.
Z recenzjami to może być różnie. W sensie niekoniecznie muszą być obiektywne. Sam hajp może wywoływać u recenzentów wyrzuty sumienia, jeśli dadzą niższą notę niż 95%. Szczególnie, gdy nie wiedzą jakie oceny wystawią inni, by się nie "wyłamać". Idealny przykład to tegoroczny last of us. Moim zdaniem gra dobra, nawet bardzo, ale do jedynki nie ma startu, do jedynki, która nie była aż tak hajpowana, to 10 nie zbierała(9tki hurtem). Z drugą częścią ghost of tsushima byłoby podobnie. Jedynka, wyczekiwana jedynka, ale bądź co bądź nie była tak promowana, była więc obiektywnie oceniona. Last of Us 2 moim zdaniem nie. Ta gra z góry była "skazana" na 90-100%.
Oczywiście - nie oznacza to, że totalny szajs dostałby 10, bo to wywołało by już gigantyczne kontrowersje. Tu przykładem idealnym jest Fallout 4. Masa błędów, obiecywanie gruszek na wierzbie, to został oceniony lepiej niż być powinien, ale nie było skrajności.
Tutaj, jeśli gra będzie DOBRA, to i tak będzie traktowana jak WYBITNA. Więc 10tki mogą uspokoić na tyle, by wiedzieć, że nie jest to szajs, ale nie można popadać w ekstazę.
To chyba pierwsza gra, która w PS Store kosztuje tyle ile na półkach media markt w dniu premiery. Niemniej, rozumiem czemu ludzie wolą kupować w pudełkach (w tym i ja). Nie chodzi o "pamiątki", czy "ozdoby", a o możliwość sprzedaży. Wiele gier przechodzę i sprzedaję w cexie :D Nie wspominając o takich, które zawodzą już na starcie, bądź w trakcie.
Chociaż nie ukrywam - wygodnie byłoby móc pobrać pacza przed premierą, albo tak jak niektóre gry - w całości, a po północy sobie po prostu odpalić :D a tak będę musiał użerać się z pobraniem. Serwery będą zaje...e, a ja, mimo że mam internet 1Gb, to wi-fi z gigaboxa jest tragiczne, a kabla nie pociągnę, za daleko, więc mimo, że sobie z paczkomatu odbiorę chwilę po północy, to na pogranie kilka godzin będę musiał poczekać.
Co prawda robią to w sposób totalnie "Januszowy", ale mniejsza z tym ;)
I to jest przedmiotem mojej krytyki :D
No to było dokładnie tak jak sądziłem. Tylko nie przełożyło się na wynik, bo Włosi zmarnowali kilka setek, a w jednej akcji przeszkodził im sędzia. Innymi słowy:
1. Krychowiak buldożer, który ma fuksa, że w pierwszych minutach nie dostał żółtej kartki za 3 brzydkie faule z rzędu.
2. Lewandowski dosłownie interpretujący obrazek prezentujący ustawienie taktyczne (kółko z numerem 9 pod bramką przeciwnika). Dlatego uważam, że jest przereklamowany. Czeka jak księżniczka pod bramką i schodzi z boiska obrażony, bo nie dostał prostopadłego pod nogi. Skoro widzi, że stanie i czekanie na świetne podanie tu się nie sprawdzi, skoro nie ma Mullera, to też powinien cofnąć się do środka i walczyć o piłkę (bo nie, napastnik nie jest TYLKO od stania pod bramką przeciwnika i wykorzystywania prostopadłych podań).
3. O grze Milika się nawet nie wypowiadam.
4. Młodzi, którzy boją się jakby piłka parzyła. Przy jednej dobrej akcji przerzucali między sobą piłką, czekając aż podejdzie ktoś bardziej doświadczony. Brak wiary w siebie.
BTW. Z innej paczki - z ciekawości zapytam, może nie znam do końca panujących tu reguł. Swego czasu pod jednym artykułem, krytykującym bodajże miejsce zajmowane na dysku przez CODa Warzone. Napisałem "Mnie najbardziej wnerwia(z czego wnerwia napisałem w brzydszy sposób, używając przy tym gwiazdek, wkur... no wiecie o jakie słowo chodzi)" Słowo zostało usunięte, nie zastąpione synonimem. Więc moje zdanie straciło kontekst. Tutaj wyżej ktoś prymitywnie napisał do mnie, że nie mam pierdolić, tego nikt nie usunął. Więc "pierdolić" jest tutaj dozwolone? Muszę wiedzieć jak będę coś komentował w przyszłości :D
Wszystko się zgadza. Jednak ja nie mówię o szumie i nie uważam że tenis to niszowy sport. Mówię, że zainteresowanie w Polsce sztucznie wzrośnie i o tym że ten szum zaczyna być męczący i przesadzony. I nie da się go uniknąć włączając telewizor czy przeglądając internet.
Gratuluję dziewczynie. Wiele osiągnęła. Nie oglądałem meczu i nie zamierzam bo nie jestem fanem tenisa. Traktuje to jako sukces, który podziwiam ale nie będę teraz zachwycał się tym sportem (teraz pewnie fala fanów tenisa pojawi się jak grzyby po deszczu. To mnie bawi. Małysz, Kubica i ich sporty. Wykupowane licencje na transmisje, które znikną razem z udziałem Polaków w danej dyscyplinie). No i mimo mojego podziwu, zaczyna mnie męczyć to co dzieje się teraz w mediach. WSZĘDZIE. Nie istnieje inny temat. Do przesady. To już nie jest uznanie a patriotyczny fanatyzm.
Przywykłem już do tego, że nie można ZŁEGO SŁOWA o nim powiedzieć. No ale są dwie radykalnie skrajne opinie na jego temat: najlepszy na świecie, albo słaby i na jego miejscu każdy by tak grał. NIE. Ja nie jestem po żadnej z tych stron. Ja UWAŻAM, ŻE JEST PRZEREKLAMOWANY. ŻE JEST KRÓLEM STRZELCÓW, BO GRA W TAKIM ZESPOLE, że daleko mu do napastników, którzy są bardziej utalentowani od niego. W reprezentacji nie ma Mullera, to sobie tak dobrze nie radzi. MOJE ZDANIE. Proste. Teraz żałuję, że otworzyłem puszkę pandory wspominając słowo o nim, mogłem przecież się domyślić, że będzie to odbierane zerojedynkowo. Trzeba było zostać przy ocenie obrony naszej reprezentacji :D
Trochę prawdy w tym jest, jednak ja nie tyle porównuję do dalszej przeszłości, co do ostatniego meczu. Tam ze słabym przeciwnikiem obrona była tak koszmarna, że powtórka błędów z tamtego meczu przez Włochów zostałaby raczej wykorzystana. Zobaczymy. Obrona to najgorszy element w naszej drużynie MOIM ZDANIEM. I jest jeszcze jeden problem - energia. Jest to ważne, by móc biegać 90 minut na boisku, więc warto to zrównoważyć. A nasi w pierwszej połowie wyładowują akumulatory, to widać w drugich połowach.
Jak dla mnie możesz nosić gacie z jego wizerunkiem, napisałem SUBIEKTYWNIE co ja o jego grze myślę. A wyżej zapytałem gdzie są "testerzy" talentów na rozmowach rekrutacyjnych. Bo z pewnością tak wybiera się najlepszych piłkarzy, muzyków, piosenkarzy.
Ostatni raz powiedział tak do mnie ktoś, kto upierał się, że "przynajmniej" i "bynajmniej" to to samo. Gdy powiedziałem, że nie, powiedział tak samo jak ty teraz. To się nazywa brak argumentów, a takimi słowami to jeszcze trzeba być prymitywem. Nie pozdrawiam ;D
Mówisz tak jakbym MIAŁ OKAZJĘ SIĘ SPRAWDZIĆ. Jakbym skrytykował, że ktoś nie umie śpiewać, a jest gwiazdą, to też mnie zapytasz czemu nie jestem na jego miejscu? W Twoim miejscu zamieszkania działa to tak jak rozmowa o pracę? Zapraszają, sprawdzają i przydzielają do drużyny najlepszych? Daj namiary. U mnie to tak nie działa. Myślę, że ja wybitnym piłkarzem nie jestem, ale u mnie na osiedlu była masa "wirtuozów" piłki, ale nie mieli okazji/szczęścia się wybić. Znam też wiele osób, które świetnie śpiewają w lokalnych pubach, a powinny moim zdaniem wygrywać Voice of Poland.
Dziś zobaczymy jak naprawdę gra nasza wspaniała reprezentacja. Przed każdymi mistrzostwami pompowana była duża bańka. Śmiech mnie ostatnio wziął jak widziałem mecz z Finlandią. Po którym ciągle w telewizji zachwyt Grosickim i WSPANIAŁĄ GRĄ CAŁEJ REPREZENTACJI. Krztusiłem się ze śmiechu. Dziurawa niczym ser Szwajcarski obrona, piłki tracone przez Krychowiaka w przypadku meczu z rywalem na wyższym poziomie skutkowałoby masą piłek w naszej siatce. Dlatego dziś chcę zobaczyć jak NAPRAWDĘ wygląda gra naszej wspaniałej drużyny. Będzie też Robercik, nad którym zachwytu też nie rozumiem. Gdyby nie grał w Bayernie i nie dostawał "stuprocentowych" piłek pod nogę albo na głowę, głównie od Mullera, to królem strzelców by nie był. Nie bez powodu unika innych zainteresowanych nim klubów. Do świetnych bramek i akcji z premier league, to mu daleko... No ale dziś ma okazję się wykazać. Po ostatnim meczu unosi się jeszcze bańka. Dziś pęknie. Stawiam 3:0 dla Włoch. Na pewno na wygraną. Jeśli się pomylę (nie co do wyniku, a co do zwycięstwa), nasi wygrają wspaniałą grą, to zwrócę honor i powiem, że się myliłem co do poziomu naszej drużyny. Negatywne uczucia nie są wywołane tym jak grają, a tym jak prezentowana jest ich gra i ten cały teatrzyk.
Też się nad tym zastanawiałem. Albo chomikuj. Ja myślę, że chodzi o to, że podają się za pośredników (przy chomikuj to na pewno), który nie odpowiada za umieszczane treści. Więc musieliby ścigać każdego kto udostępnia osobno. W każdym razie, właściciele są sprytniejsi niż ten koleś co go złapali. Bo nie sądzę, by chodziło tu o gigantyczne łapówki.
Za samo ściąganie to w Polsce nie mieli prawa. Niestety. No chyba, że jednocześnie udostępniał (np. torrenty, albo inna sieć p2p, gdzie dzieje się to równocześnie, Ty pobierasz, ktoś od Ciebie). Raczej chodziło o WYKORZYSTYWANIE takich programów jak Photoshop, bez licencji.
Gdyby był tak lotny jak przewidujesz, to raczej w ogóle nie dałby się złapać. Pewnie nawet nie wiedział na jakich serwerach to udostępnia.
Oj, to nie takie proste. Jest popyt, jest podaż. Ludzie myślą, że duże studia tworzą gry dla idei, bo sprawia im to przyjemność, bo sami grali jak byli młodzi. Nie, tworzą dla kasy. A popyt to kasa. Zauważyłeś chyba ile powstaje teraz "remasterów". I to jeszcze słabej jakości. Ja wolałbym np. Crysisa 4, a nie to, co ostatnio zostało wydane. Remaster, który momentami wygląda gorzej niż oryginał. Wolałbym też nowego NFSa, na poziomie choćby Most Wanted z 2005 roku, albo jeszcze wcześniejszych. Ale po co takiego robić, można zarobić na podbiciu tekstur w HP 2010 i dodaniu oświetlenia, które jest iluzją naturalnego efektu. Ja na trailerze nie widzę widzę wielkich różnic. A ktoś to kupi, więc kasa będzie się zgadzać.
Zatem wniosek prosty. Sam kupować nie musisz, ale dzięki temu, że ktoś to kupuje, Ty też dostajesz po tyłku. Takie są fakty.
Tutaj jeszcze zabawniejszy jest fakt, że remaster Porshe byłby czymś prestiżowym wśród samochodówek, czymś na poziomie remastera Mafii. Tutaj jednak mówimy o grze z 2010, która wygląda całkiem nieźle.
Gry będą kosztować prawie 400 zł, postęp technologiczny będzie znikomy, a rynek zaleją remastery, by stwarzać iluzje, że na półce w sklepie można też znaleźć "tańsze gry". A nowe tytuły to będą zabugowane szroty. Tak zapowiada się przyszłość :D
Radia też już nie słucham, bo tam stało się to samo. To jest loteria, raz na 20 utworów trafi się starszy hit, a większość to albo szrot, albo co gorsza - profanacje starych tytułów i nie mówie tylko o tym co odwalił popek, ale masa tego typu zabiegów teraz :D Natknąłem się nawet na piosenkę tatu graną w innej wersji jako nowość :D Pomysły się skończyły.
Mnie najbardziej że przez to modern warfare w którego gram zajmuje aż 230 GB na dysku i tak jak na konsoli można odinstalować różne gówna, części składowe, tak na PC się nie da :/
Jak w tej dekadzie wyjdzie Avatar 2, to znajdzie się na pierwszym miejscu, ludzie z czystej ciekawości pójdą zobaczyć jak wygląda film, który tworzy się kilkanaście lat, co chwilę przekładając premierę.
Miałbym takie samo podejście nawet gdyby kosztowało 500 zł. Zrozumiałbym tylko wówczas, gdyby kupiona teraz była tańsza niż kupiona później, ale będzie odwrotnie. Dla niektórych też 360 za grę to nie dużo. Nie chodzi o kwotę, a o podejście.
Szczególnie, że nie będzie na dzień dobry żadnych eksów, ani gier, w które nie da się pograć na PS4.
Naprawdę aż tylu ludzi nie ma co robić z kasą, że chcą zostać królikami doświadczalnymi, na podstawie narzekań których konsole i tytuły będą dopiero stabilizowane?
A co chcesz na tym laptopie robić? O graniu to raczej zapomnij, chyba że w naprawdę starsze tytuły. Montowanie filmów - słabo to widzę. Jakie studia? Jakieś techniczne? Będziesz na nim programował? Te filmy montował? Czy po prostu do gromadzenia materiałów, nauki, pisania notatek, wypracowań w wordzie? Ja na studiach pisałem programy na tablecie Prestigio, podłączonym do tandetnej klawiatury, takiej w otwieranym pokrowcu xD wyglądał jak mini laptop. Sprawdziło się, ale nie polecam.
No właśnie trzeba jeździć ostrożnie. Tak jak w F1, nie chodzi o to, by przed pierwszym zakrętem być na pierwszym miejscu. A wyprzedzać powoli, 3 okrążenia to sporo by wszystkich wyprzedzić A z tym, że są szybsi to nieprawda. Widać to na tej prostej gdzie jest linia startowa.
Najlepiej byś sam ocenił. Poprzez gameplaye z youtube'a. Sporo osób przechodzi tą grę na PS4 Pro właśnie (w tym ja). I sporo z nich udostępnia filmiki z tego przechodzenia. Czasami potrafi przymulić (ale tu naprawdę sporo musi się dziać na ekranie, sam przejazd przez miasto np jest bardzo płynny, gorzej jak się naprawdę sporo dzieje), ale na pewno nie ma takiego dramatu jak w przypadku remastera Mafii 2. Tutaj największym problemem jest doczytywanie tekstur.. Tragedia pod tym względem i to mnie odrzuca.
Ja w przeciwieństwie do innych tego problemu nie upolityczniam. Mam w dupie co gadają partie na ten temat.
"umiera 5-10 osób wyjątkowo schorowanych z chorobami współistniejącymi". No widzisz, ta liczba mi wystarczy by zachować ostrożność tam gdzie mogę, wiele wcale z siebie nie dając, po prostu zasłaniając gębę małą szmatką. Może dla Ciebie powodem do noszenia maski musiałaby być PANDEMIA na miarę hiszpanki.
Po pierwsze to naucz się kultury: nie musisz nikogo obrażać, bo ma inne zdanie niż Ty, rzucając przy tym nazwą partii, za którą nigdy nie byłem i nie jestem.
Po drugie: naucz się czytać. Nigdzie nie napisałem o pandemii i sam napisałem, że mam wątpliwości
Po trzecie i najważniejsze: naucz się myśleć. Na tych przedmiotach to skąd się ten wirus bierze? Sam się generuje? Czy może przez to, że ktoś np. na ten przedmiot napluje?
Wyjaśnię prostszymi słowami, bo być może było za trudno. Nie jest wielkim wyczynem noszenie tych masek w miejscach publicznych, jedyne czego to wymaga, to odrobiny pamięci by o niej nie zapomnieć. I JEŚLI CHOĆ TROCHĘ OGRANICZY TO ROZNOSZENIE TEGO DZIADOSTWA PRZEZ PLUCIE NA PRZEDMIOTY CHOCIAŻBY, to należy to robić. Proste. A te hasła o TVPisach od razu przypominają mi "jebać system", "ludzie dają się wykorzystywać", "kontrolują nas!", "to wszystko Kaczyński, albo Putin", te wszystkie hasła mam w dupie, póki nie przekonasz mnie na 100%, że noszenie tego mija się z celem. Nie zrobisz tego. A mi wystarczy ułamek procenta by robić coś, co nie wymaga ode mnie wielkiego wysiłku A MOŻE POMÓC, a na pewno nie zaszkodzi.
„teksturka nie doczytala”. Nie. Dlatego ze te teksturki ZAWSZE pojawiają się z opóźnieniem. Nie dostrzegasz bądź Ci to nie przeszkadza to się ciesz :D spadki fps też są co jest nieadekwatne do jakości grafiki ale fakt, że w remakeu mafii 2 było pod tym względem o wiele gorzej :D
I w grach z otwartym światem owszem - psuje ni to odbiór całości.
W mieście też jest dramat. A jadąc samochodem i wciskając przycisk by obejrzeć się za siebie to czasami zanim zobaczy się miasto, ma się przyjemność zobaczyć przez ułamek sekundy białą teksturę :) zarabianie na sentymencie i wspomnieniach graczy. Sam się nabrałem. Niestety.
„Fantastycznie wykonane miasto”. Owszem. Jak się stoi. Bo w trakcie ruchu (jakiegokolwiek) to doczytywanie tekstur jest tak rażące, że zacząłem obawiać się, że coś z moim sprzętem jest nie tak. Że się popsuł. Specjalnie by to zweryfikować zacząłem oglądać gameplaye na youtubie i odetchnąłem z ulgą bo to po prostu grę skopali.
Powinny pojawić się statki kosmiczne. Jak do tego dadzą obecny model jazdy to będzie można nazwać to nawet symulatorem.
Oj, to wszystko bardzo szkodzi tej grze. Patrząc na ten cały hype, na ilość wiadomości.. Ludzi obiektywnych to zraża, a tym nakręconym zwiększa oczekiwania. Więc później prawdopodobnie będzie jak z Last of Us 2. Oczekiwania niespełnione, oceny 10/10 wystawione dla zasady, przy czym będzie narzekanie tych rozczarowanych, że ocena za wysoka.
Bo nie oszukujmy się - Last of Us 2 to świetna gra, o ile traktuje się ją obiektywnie, a nie przez pryzmat poglądów, a już w ogóle przez pryzmat oczekiwań czy poprzedniej części. Poprzeczka postawiona była za wysoko, dokładnie tak jak teraz z Cyberpunkiem.
"Tylko kto zdrowy kicha i kaszle? A jeśli już to robi i tak zasłania usta i nos - o ile odebrał jakieś szczątkowe wychowanie." Słuszna uwaga. O ile odebrał jakieś szczątkowe wychowanie. To wiesz co, może mam pecha, ale ja ostatnio widzę nawet takich "ludzi", którzy w biedronce potrafią kaszlać na niczym nie osłonięte owoce. Więc jeśli takiego chama nie wpuszczą do sklepu bez maseczki, to taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Nie opluje tych owoców. Więc owszem, z troską o innych, ale ktoś inny przestrzegając zasad, automatycznie troszczy się o niego.
A zasłanianie się stanowiskami WHO mnie mało obchodzi, wystarczy samemu pomyśleć i mieć szczątkową wiedzę, wyniesioną z biologii w szkole średniej.
Pamiętam, że miałem ubaw. Dlatego, że zanim podszedłem do tej misji pierwszy raz, w oryginale, to się już właśnie nasłuchałem, jakie to trudne, że dużo ludzi na tym kończy, że nie przechodzą gry, bo nie potrafią wygrać wyścigu. To się nakręciłem, a gdy przeszedłem wyścig za pierwszym razem, uznając za banalne, to miałem ubaw, bo naprawdę, wystarczy tylko pamiętać, że to "bolid z lat 30" a nie "BMW z GTA 5". Trzeba hamować, nawet jeśli przed nami są rywale. Trzy okrążenia starczą by wszystkich na spokojnie wyprzedzić.
Nie mogę tak powiedzieć o GTA Vice City i misji "Demolition Man". Do dziś pamiętam nazwę tej misji i frustrację, która mi towarzyszyła zanim sobie z tym na klawiaturze poradziłem xD
Jak jadąc samochodem, stojąc na światłach obok autobusu, widzę debila który z zacieszoną gębą (widzę, że zacieszoną, bo nie ma maseczki) gapi się w telefon, to mam ochotę tam wsiąść i w ten zacieszony pysk walnąć. Ci, którzy te maseczki nazywają kagańcami, to zwykle prymitywy, które mają kompleks mniejszości. Nic nie wiedzą, nic nie potrafią, to myślą, że tym prymitywnym buntem zwrócą na siebie uwagę. Zapytasz tych idiotów o argumenty to "jebać system". Tyle mają do powiedzenia. Oni nawet myślą, przepraszam, nie myślą, a uważają, że lekarze noszą maseczki dla ozdoby, żeby ładnie na filmach wyglądali. Nie mają pojęcia co znaczy słowo "wirus".
Nawet jeśli ktoś nie wierzy w koronawirusa, w słuszność maseczek i ma wątpliwości.. Ja też nie mam 100% pewności, że to wszystko jest autentyczne. Ale nie mam też 100% pewności, że nie. Jaki z tego wniosek? Jeśli jest choć mała szansa na to, że te maseczki chronią przed zagrożeniem, to ku*wa co za problem je nosić? Warto ryzykować? Można sobie nie wierzyć, ale póki nie ma się 100 % pewności, że "gówno to daje", to trzeba to nosić. Zmniejsza to ryzyko. Ze względu na siebie, ale też ze względu na innych ludzi.
Powiem tak - poczekaj do świąt i kup PS4 Pro, jeśli chcesz konsole. Nie warto będzie kupować PS5. Dużo gier będzie wychodzić jeszcze na PS4 (tak jak miało to miejsce przy poprzedniej generacji), a spójrz na przerażające ceny gier - lepiej pograć za 250 zł z gorszą grafiką, niż za 350 w coś co możliwe, że będzie nawet gorzej zoptymalizowane, przez brak doświadczenia developerów. A przeceny na święta, po wyjściu PS5 z pewnością będą :D
Kupując teraz PS5 będziesz królikiem doświadczalnym :D
Powtórka na dwóch płaszczyznach:
Pierwsza - nie zrobią nic nowego, to jest tasiemiec jak FIFA
Druga - ludzie już narzekają skrypty, tekstury, bla bla, a będzie tak jak z ostatnim Modern Warfare, które kosztuje jeszcze w media markt 300 zł na pleja, bo na sieci nie ma sobie równych, więc sprzedaż i wartość będzie ogromna. Fabuła pewnie też niczego sobie, ale na 5 godzin.
Jak ktoś kupuje CODa dla sngla, to może to potraktować jako pójście na film do kina z zestawem popcornu. Jak przejdzie i szybko sprzeda to tyle właśnie straci. Używane Modern Warfare jeszcze niedawno w cexie można było sprzedać za 182 zł. A jak ktoś kupuje dla multi, to będzie grał, grał, grał i grał i będzie szczęśliwy, bo jak lubi to od lat, to będzie lubił nadal :D Przy ostatnim CODzie nawet mikropłatnościami za różowe mundury nie zniechęcili, także teraz jakiegoś buntu też bym się nie spodziewał.
Fajne gry. Ale fajne gry, czy fajne gry? Rozumiesz to pytanie? Nie, jest tak samo zrozumiałe jak Twoje. Chwała za to, że podałeś parametry kompa. Jednak nie powiedziałeś jakie gry Cię interesują. Podaj przykładowe tytuły. Dzięki temu odbiorca ma AŻ DWIE ! DODATKOWE INFORMACJE. Gry, w które grałeś, by ich już nie polecać, jednocześnie na ich podstawie określając Twój gust :D
Jeśli jednak obudziłbyś mnie z pistoletem przy głowie i kazał podać randomowo jakieś "starsze" fajne gry, to Prey, F.E.A.R, oba Portale, cała seria Commandos, NFS Most Wanted, Doom 3, Far Cry 1-3, Postal 2, Max Payne(1-3), Mafia, GTA. Przypominam - to pierwsze co przyszło mi do głowy, za drugim razem może podałbym coś innego.
Co do innych komentarzy tutaj - bez przesady z tym, że ten komp to muzeum. Spokojnie gry z <=2013 roku będą płynnie działać. Oczywiście z wyjątkami i z różnymi ustawieniami i rozdzielczością..
Na świecie - jasne. Bez dwóch zdań. W Polsce - nie zgodzę się. Właśnie w tym rzecz. Że ekscytacja jest większa niż przy innych grach NA KTÓRE CZEKA CAŁY ŚWIAT. Porównywalna z nowym GTA. To mnie właśnie fascynuje. Nie chcę wyciągać błędnych wniosków, stąd moje pytanie. Bo może po prostu mojego serca to jakoś nie skradło. A nie, że nie zadziałał na mnie fakt, że to CD Projekt Red.
Tak też trzeba będzie zrobić. Chociaż już nieraz się na recenzjach przejechałem :( Trzeba będzie zobaczyć na jutubie gameplaye, jak framerate wygląda. Bo jakoś intuicja mi mówi, że będzie to skopane po całości.
Mam mieszane uczucia. Rozważam zakup na PS4 pro. Gdyby cena wynosiła 219 zł, to nawet bym się nie zastanawiał i olał temat. No ale za te pieniądze... mimo to mam mieszane uczucia. Odświeżanie kotletów rzadko i mało komu wychodzi dobrze, skoro można wyjść z założenia, że fani z sentymentu i tak kupią. Jest jeszcze tydzień by przemyśleć.
Mnie cały czas ciekawi na ile to gigantyczne zainteresowanie tą grą jest faktyczne, a na ile patriotyzm "Polacy nie gęsi..." Uniwersum mi odpowiada, ale oglądając gameplaye i trailery jakoś tak niespecjalnie do mnie to przemawia. U Was jest inaczej? Bylibyście zainteresowani tą grą, gdyby nie było o niej tak głośno u nas?
Tak, wiem, zaraz ktoś powie, że nie tylko u nas ludzie są napaleni na tą grę, że jest na liście najbardziej oczekiwanych gier na świecie itp. No ale było też Last of Us 2, Avengers i kilka innych tytułów, a zainteresowanie, mimo że ogromne, nie dorastało do pięt temu co dzieje się z CP77. To urosło u nas do rangi nowego GTA czy RDR. Ciekawi mnie jaki jest Wasz punkt widzenia.
Przecież to już jest słaba wersja. W stosunku do Xboxa, który do gier multiplatformowych sprawdzi się bardziej. Jak już to powinni stworzyć mocniejszą, a tą walczyć z tą tańszą zabawką od M$.
Póki w takich cexach będzie mniej niż dostępność (4+) w kilku miastach jednocześnie to na pewno(btw. last of us 2 jest już u nich warte 86 zł). Oni też chcą to sprzedać, więc jak ceny gier będą wyższe to i cena odkupu będzie wyższa niż teraz, a co za tym idzie - cena zakupu u nich. Tu pozostaje kwestia nie tego czy te ceny będą wyższe, tylko JAK DŁUGO BĘDĄ WYŻSZE. A to już zależy od gry. Czyli wszystko po staremu, ale proporcjonalnie do cen nówek.
Uwielbiałem pierwszą i trzecią część Far Cry'a. Głównie ze względu na tropikalny klimat. Crysis tak samo. Tego klimatu od połowy gry było znacznie mniej, ale za to mechanika nadrabiała. Pamiętam jak specjalnie pod Crysisa sprzęt nowy kupowałem. Mam sentyment. Teraz mój Legion Y530 ledwo Far Cry'a 5 ciągnie, więc wersja na PC odpada.
Myślicie, że warto kupić wersję na PS4 Pro?
Nie rozumiesz sedna problemu? Płacenie za jedną grę 1/5 cenę konsoli to nie jest problem? Pamiętam jak było kiedyś, gdy stopniowo chcieli wjechać na próg powyżej 200 zł. Ceny gier były wówczas 199, by ta dwójka z przodu nie raziła w oczy. Teraz przynajmniej nie bawią się w podchody, tylko wprost robią z graczy debili. Co jest argumentem? To, że gry są teraz bardziej rozbudowane, a tworzenie wymaga większych kosztów? Bzdura. To kiedyś ciężko robiło się gry, teraz każde studio ma już gotowe silniki graficzne, nie tworzą nic od zera.
Można kupić dwa lata po premierze? XD Do kina też nie chodzisz? Czekasz na wyprzedaż 3 w cenie 2 na bluray po 2 latach?Inna sprawa, że to, że cena spadnie do 50 zł, to złudzenie skoro na start cena będzie wynosiła 100 zł więcej niż teraz. Dużo też będzie zależało od zainteresowania (wczoraj widziałem Modern Warfare na PS4 za uwaga 298 zł). No nie wiem czy duża część graczy będzie oglądała trailery, gameplaye, nakręcając się na grę, dodając do daty premiery dwa lata, bo tyle trzeba będzie czekać. Nawet dzieci będą rozbijać świnki skarbonki by kupować ulubione tytuły kosztem elektrycznej hulajnogi, dając tym samym patologii rynkowej branży gier to czego chcą. Satysfakcję i kasę, kosztem graczy.
Trzeba z tym walczyć, ale ja największą nadzieję pokładam w branży gier używanych, bo to oni wkrótce będą mieli przesrane. Branża konsolowa już zmierza do tego co jest na PC - digital, kody, bez możliwości odsprzedaży (jak już to lewe pożyczanie kont). Najlepiej świadczy o tym fakt, że nowe konsole wychodzą w wersjach bez napędu. Wśród graczy niestety są takie asy jak Ty, które nie widzą problemu w sraniu im na głowę. No ale ci, którzy są odpowiedzialni za rynki używek, którzy z tego żyją, przynajmniej będą głośno krzyczeć. Choć i to w przyszłości wiele nie zmieni.
Papierosy też kiedyś kosztowały mniej niż 10 zł, a teraz o 10 zł więcej :D Bo przecież nie trzeba było kupować w sklepie, można było tytoń u ruskich i samemu robić :D
Szach mat, nie zauważyłem, bo nie patrzyłem na daty. Nie wchodzę w każdy wątek i jak pewnie zauważyłeś nie mam 11050 napisanych postów, więc nie mam takiego doświadczenia jak Ty, by sprawdzać wszystko po datach i komentarz po komentarzu, może Ty nie masz nic innego do roboty. Ten przyciągnął moją uwagę tytułem, bo kojarzy mi się z życiowym błędem :D Jeśli ktoś zrobi tak jak ja, wejdzie tutaj i po prostu przeczyta to co napisałem i wyciągnie z tego wnioski to będę zadowolony. Wystarczy użyć wyobraźni i nie traktować tego jako personalny zwrot, a ogólna refleksja :D
Nie mam możliwości edycji, więc przepraszam, ale muszę napisać kolejną wiadomość. Widzę, że z matematyki 3. Tutaj też moja rada. Przemyśl to. Naprawdę to przemyśl. Wiem jak wyglądały moje studia. Na jeden przedmiot z programowania, trzy przedmioty z matematyki. Macierze w programowaniu oparte są na algebrze liniowej i geometrii. No ale na studiach miałem całoroczny wykład z algebry, a egzamin to katorga. Wiesz ile mi się z tego przydało? Może 1/10000 tamtej wiedzy. Ale taka jest rzeczywistość. Z Twojej oceny wnioskuję, że z matmy jesteś albo słaby, albo jej nie lubisz. Albo jedno i drugie. Jeśli myślisz, że to, że lubisz komputery, gry, pakiety biurowe, power pointy to jest informatyka, to błąd. Jesteś młody, ale nie zdajesz sobie sprawy, że od tego co zrobisz w najbliższej przyszłości może zależeć cała Twoja przyszłość i że to są bardzo ważne chwile i decyzje. Przemyśl co lubisz, w czym jesteś dobry, posprawdzaj programy nauczania. Jeśli po tym wszystkim wciąż będziesz chciał informatyki, to olej technikum i idź do liceum i przyłóż się do matury. Powodzenia :D
Lepiej idź do liceum i przyłóż się do matury. Sam chodziłem do najlepszego technikum w kraju(według kilku rankingów) , na profil informatyczny. Czy czegoś się nauczyłem? Nie, był to rok w dupę za przeproszeniem. Banalne przedmioty, które niczego nie wnoszą, poza tym że są dodatkowym obowiązkiem (bo zadania domowe odrabiać trzeba). Idź do liceum, zdaj maturę, idź na studia. Jeśli na studia iść nie zamierzasz, to i tak idź do liceum, a informatyki ucz się sam i rób repo na githubie, albo reklamuj się w inny sposób. Ja w tym technikum miałem świadectwo z paskiem, a jedyne gdzie chcieli mnie przyjąć na podstawie "technik informatyk", to serwis laptopów, na 3 zmiany, za najniższą krajową i z normą taką, że tylko cwaniacy, którzy brali DOA (wymiana całej płyty głównej) sobie z tym radzili. Raczej nie chcesz takiej przyszłości, a tak skończyli absolwenci technikum z mojej klasy, którzy studia sobie darowali. Ja technikum kończyłem w 2012. Teraz jest jeszcze gorzej, bo byle idiota może zdać informatykę na zaocznych lub na gorszych uczelniach (od czasu gdy każdy ma w telefonie internet, to nawet smartfony matołom na egzaminach wypadają). To nie te czasy, gdzie studia to domena inteligentnych ludzi. Ja skończyłem studia i do dziś żałuję tego zmarnowanego roku w technikum. Naprawdę. Zaufaj mi - nie warto.
Pamiętam czasy oczekiwania na GTA IV, GTA V. Codziennie odświeżanie newsów na gtasite. Odliczanie dni do trailera (o nocnych premierach nie wspomnę). Teraz jednak czegoś takiego nie mam. Nie jest to spowodowane tym, że jestem starszy i z większym dystansem podchodzę. Nie, to nie to. Po prostu uświadomiłem sobie jak wygląda sytuacja. To nie tak, że długo czekamy na zapowiedź, bo na tle poprzednich części teraz robią giganta, na którego potrzebują 2x więcej czasu. Nie. Po prostu wcześniej tryb multi dla nich nie istniał. Nie wiem, czy liczyła się dla nich przede wszystkim dobra fabuła, czy po prostu nie czuli się na siłach by eksperymentować z trybem sieciowym. Niestety dla mnie (pewnie dla części graczy również, ale NIESTETY NIE DLA WIĘKSZOŚCI) - eksperyment z trybem sieciowym przyniósł efekt, myślę tak dobry jakiego nawet oni sami się nie spodziewali. Więc nie oszukujmy się - targetem są teraz gracze sieciowi. A póki Los Santos przynosi spore zyski po co przygotowywać przeprowadzkę do np. Vice City? Szczególnie, że to też będzie ryzyko, bo nie każdy będzie chciał się rozstawać z tym co ma teraz w piątce. Dla twórców ważniejsze będzie stworzenie ładnego kasyna w centrum lokalizacji, niż wyrazistej postaci drugoplanowej w trybie single. Sad but true.
Już od piórkowych gigant sejfów z 5 części, które miały aerodynamikę kartonów z cukierkami ten film powinien mieć kategorię "Sci-Fi". Jeszcze kilka części i powstanie kategoria "Hard sci-fi", by podkreślić to, że filmy typu Avengers są bardziej realistyczne.
Brak najważniejszej informacji - ile cali? Na większych się nie znam, ale ze względu na brak miejsca - ja mogłem pozwolić sobie jedynie na 32 cale. Sony WD750 kupiłem, bo był to jedyny TV 32 cale z FullHD. Jestem bardzo zadowolony.
Arczi118 - niezupełnie. Jakie POKOLENIE takie kino. Pamiętasz kto jest najbogatszym aktorem na świecie?
Dwayne Johnson. A założysz się jaki film będzie najbardziej dochodowym w 2021? Ja już wiem, że FF9, a patrząc na zwiastun, to poprzednie części, które i tak balansowały już na granicy tandety, są tak realistyczne jak film biograficzny. So sad...
Pośmiać? Z tego co napisałeś to wynika, że gatunek "komedia" jest równoznaczny z "gówno". Z tego wynika, że jeśli coś nie jest dramatem, filmem akcji, sci-fi, horrorem, thrillerem, to jest komedią. Nie, jak już, idąc tym tokiem rozumowania, to jeśli coś nie jest dramatem, filmem akcji, sci-fi, horrorem, thrillerem i KOMEDIĄ, to jest gównem. I tym są filmy Vegi. Na miano komedii, nawet słabej komedii, też film musi zasłużyć. Nazwanie filmu "politka" komedią, to tak jakby powiedzieć, że obrażanie czarnoskórych ludzi to patriotyzm.
...bo? Bo Avengersi nie są rozbudowani na tyle, by jeździć Iron Manem na koniu z punktu A do punktu B, podziwiając w międzyczasie krajobrazy i łowiąc ryby? Czy to znaczy, że jeśli widowiskowy nierealistyczny film akcji dostanie 7/10 to Braveheart powinien dostać 100/10? Target był inny i nikt nie udawał, że jest inaczej. I twórcy wywiązali się z tego co obiecali. Fani będą zadowoleni. Avengersi nie pasują do rozbudowanego sandboxa z ogromną mapą na miarę RDR2. Tu chodzi o rozwałkę i dobry feeling konkretnych bohaterów. I tu jest bardzo dobrze.
Gdzieś na tym forum przeczytałem, że wszystkie gry z oceną poniżej 80 pkt na metacritic to chłam. Trochę żałosna teoria. Równie żałosna jak to, że warto się opierać bezmyślnie JEDYNIE na ocenach. Może trochę więcej ode mnie...
Bałem się. Jako fan Avengersów bałem się. Z jednego prostego powodu. Znaku firmowego. Innymi słowy - sam fakt, że na okładce jest logo Marvel i Avengers wystarczyłby do ogromnego zysku ze sprzedaży. Wcale nie musiałaby to być gra dobra, czy rewolucyjna (wystarczy wspomnieć o grach o Harrym Potterze).
Czy Avengers to gra dobra? Moim zdaniem tak. Czy jest rewolucyjna? Nie, ale dlaczego miałaby być? Dlatego też ocena 7 jest uzasadniona. To jest gra dla fanów tego uniwersum. Oni nie będą patrzeć na to przez pryzmat ocen, a przedstawionej historii i klimatu. A tutaj nie można niczego zarzucić. Same walki też sprawiają ogromną satysfakcję, widać, że każdą postać potraktowano indywidualnie, by oddać jej charakter taki, jaki znamy z komiksów. Grafika też stoi na wysokim poziomie. A gra ma dla mnie fajną historię, gdy przy wyłączeniu konsoli zastanawiam się kiedy będę miał okazję włączyć znowu, bo jestem ciekaw "co będzie dalej". No i tutaj tak jest.
Fani będą zadowoleni, dostali to, co im obiecano. Ci z kolei, którzy liczyli na fajny wrześniowy tytuł by sobie w coś ciekawego popykać, to raczej powinni ominąć szerokim łukiem, chociażby dlatego, że nieproporcjonalna jest cena w stosunku do czasu jaki jest potrzebny by grę ukończyć. Fanom nie będzie to przeszkadzać, będą mieli frajdę z przejścia jeszcze raz, choćby dla samych walk, będą czekać na rozwój multi.
Moim zdaniem dobrze, że twórcy nie kombinowali by zrobić z tego spider-mana, czy batmana. Choćby dlatego, że sama drużyna avengers jakoś nie bardzo odnalazłaby się w sandboxowej grze. Po prostu to uniwersum Marvela wierniej odda "dynamiczna rozpierducha" niż latanie iron manem z punktu a do punktu b (moim zdaniem gra spider-man jest dobrym przykładem, bo tam mechanika gry i powtarzalność też bywała nużąca). W Avengers mechanika gry jest świetnie zrobiona, wiernie oddaje ten istotny dla drużyny aspekt współpracy.
Ktoś może powiedzieć, że z batmana dało się jakoś zrobić super sandboxa. Ja widzę jednak różnicę. Wystarczy choćby spojrzeć co Nolan zrobił z batmanem. Ile fanów dzięki jego filmom zyskał nietoperz. To wszystko zasługa samej postaci batmana, ludzkiego aspektu i mrocznego klimatu który sam w sobie może zostać filarem gry czy filmu o batmanie. Czy dla porównania - filmy o Avengersach znacznie poszerzyły grono fanów? Wątpię. Tak samo jest z grą.
Twórcy poszli dobrą drogą, zrobili porządną grę, bez żadnych rewolucji. Dobra grafika, historia, ogromna frajda dla fanów. Jednak - jak wspomniałem. Jeśli ktoś nie ma w co grać i szuka czegoś na wrzesień, to raczej będzie to zmarnowane 250 zł.
Autorzy tego filmu się marnują. Powinni robić komedie, mogli by zrobić serię, która z definicji jest hiperbolą kina akcji, latające samochody, łamanie każdego prawa fizyki(jak na tym zwiastunie), ale wszystko oparte o jakiś filar, który jasno sugeruje, że autorzy mają dystans do takich filmów i ten ich własny jest takim sarkazmem. Coś jak film "Adrenalina". Gdyby dialogi były jeszcze śmieszne - film byłby rewelacyjny.
A jak jest tutaj? Paradoksalnie - początki serii, mimo że bardziej realistyczne niż to co mamy teraz - były luźnym filmem, z jakimś tam cichym przesłaniem (honor - jak choćby oddanie kluczyka w pierwszej części), czy wartość przyjaźni (za szybcy za wściekli). To był jednak dodatek, chodziło o akcję, film nie udawał, że jest czymś innym). A jak jest teraz? Odwrotnie! Sceny akcji nie są widowiskowe, są po prostu śmiesznie żałosne. Samochody poruszają się nie za pomocą silników, a za pomocą skrzydeł, a dzięki ich odporności, byłyby lepszą alternatywą dla czołgów w niejednej armii.
To jednak nadal mogłoby być zabawne kino do piwa i popcornu. Jednak jest jeszcze coś... Przekaz... Tak jak wspomniałem - pierwsze części to kino akcji, nie udają, że są czymś innym. Tutaj jednak jest inaczej. Rodzina i "drużyna". Na każdym kroku ten film stara się przekazywać "co jest w życiu ważne". Robi to tak nieudolnie, tak patetycznie, że brak balansu między akcją a "dramatem" czyni ten film już nie tylko śmiesznym, a żałosnym.
Mówiłem o łamaniu praw fizyki, o patosie. Ale to jeszcze nie wszystko! Zmartwychwstania. Letty umiera, wątek Doma jest sensownie pociągnięty dalej. Nagle okazuje się, że pani Rodriguez chce sobie zagrać w kolejnej części. Na te potrzeby wszystko wywraca się o 180 stopni, będąc przy tym zabawnie nierealistycznym. Wrogowie mogą stać się przyjaciółmi - nawet tacy, którzy przyjaciela zabili (chociaż jak widać niekoniecznie, bo Han żyje, też zmartwychwstał xD). Wartość rodziny, modlitwy przy stole, łańcuch z krzyżem, a nagle okazuje się, że jest jeszcze jakieś rodzeństwo (zaraz się okaże, że Dom ma jeszcze 2 siostry, albo, że Cipher to jego córka z innej czasoprzestrzeni). Wątek Briana fajnie zakończony w części 7dmej. Jednak Jordanie też było za mało i tym razem to ona zostawi męża i dzieci na potrzeby walki w drużynie? Czy może okaże się, że Brian nie żyje(a zmartwychwstanie w części 15?), albo co gorsza - że jego bracia będą grali jego rolę, co będzie obrazą dla Paula Walkera?
Smutne, szczególnie, że to będzie jeden z najbardziej dochodowych filmów 2021 roku, jeśli nie najbardziej.
Gdzieś wyżej przeczytałem, że wszystko poniżej 80 to chłam. Trochę żałosna teoria. Równie żałosna jak to, że warto się opierać bezmyślnie JEDYNIE na ocenach. Może trochę więcej ode mnie...
Bałem się. Jako fan Avengersów bałem się. Z jednego prostego powodu. Znaku firmowego. Innymi słowy - sam fakt, że na okładce jest logo Marvel i Avengers wystarczyłby do ogromnego zysku ze sprzedaży. Wcale nie musiałaby to być gra dobra, czy rewolucyjna (wystarczy wspomnieć o grach o Harrym Potterze).
Czy Avengers to gra dobra? Moim zdaniem tak. Czy jest rewolucyjna? Nie, ale dlaczego miałaby być? Dlatego też ocena 7 jest uzasadniona. To jest gra dla fanów tego uniwersum. Oni nie będą patrzeć na to przez pryzmat ocen, a przedstawionej historii i klimatu. A tutaj nie można niczego zarzucić. Same walki też sprawiają ogromną satysfakcję, widać, że każdą postać potraktowano indywidualnie, by oddać jej charakter taki, jaki znamy z komiksów. Grafika też stoi na wysokim poziomie. A gra ma dla mnie fajną historię, gdy przy wyłączeniu konsoli zastanawiam się kiedy będę miał okazję włączyć znowu, bo jestem ciekaw "co będzie dalej". No i tutaj tak jest.
Fani będą zadowoleni, dostali to, co im obiecano. Ci z kolei, którzy liczyli na fajny wrześniowy tytuł by sobie w coś ciekawego popykać, to raczej powinni ominąć szerokim łukiem, chociażby dlatego, że nieproporcjonalna jest cena w stosunku do czasu jaki jest potrzebny by grę ukończyć. Fanom nie będzie to przeszkadzać, będą mieli frajdę z przejścia jeszcze raz, choćby dla samych walk, będą czekać na rozwój multi.
Moim zdaniem dobrze, że twórcy nie kombinowali by zrobić z tego spider-mana, czy batmana. Choćby dlatego, że sama drużyna avengers jakoś nie bardzo odnalazłaby się w sandboxowej grze. Po prostu to uniwersum Marvela wierniej odda "dynamiczna rozpierducha" niż latanie iron manem z punktu a do punktu b (moim zdaniem gra spider-man jest dobrym przykładem, bo tam mechanika gry i powtarzalność też bywała nużąca). W Avengers mechanika gry jest świetnie zrobiona, wiernie oddaje ten istotny dla drużyny aspekt współpracy.
Ktoś może powiedzieć, że z batmana dało się jakoś zrobić super sandboxa. Ja widzę jednak różnicę. Wystarczy choćby spojrzeć co Nolan zrobił z batmanem. Ile fanów dzięki jego filmom zyskał nietoperz. To wszystko zasługa samej postaci batmana, ludzkiego aspektu i mrocznego klimatu który sam w sobie może zostać filarem gry czy filmu o batmanie. Czy dla porównania - filmy o Avengersach znacznie poszerzyły grono fanów? Wątpię. Tak samo jest z grą.
Twórcy poszli dobrą drogą, zrobili porządną grę, bez żadnych rewolucji. Dobra grafika, historia, ogromna frajda dla fanów. Jednak - jak wspomniałem. Jeśli ktoś nie ma w co grać i szuka czegoś na wrzesień, to raczej będzie to zmarnowane 250 zł.
Najbardziej żałośni to są ci, którzy uważają się za mega inteligentnych, bo na karcie wyborczej
Duda, Andrzej Sebastian PIS:
1. Tak
2. Nie
zaznaczyli dwójkę. Reszta to ciemnogród. Niestety, Wasze karty wyborcze wyglądały tak jak moja, a było tam nazwisko innego człowieka. Człowieka z partii, która również już miała swoje 5 minut. Duża większość ludzi, z którą rozmawiałem, nie znało nawet programu wyborczego tego człowieka. Po prostu - nie był Dudą (swoją drogą - gdyby wygrał Trzaskowski - ich karta wyborcza za 5 lat wyglądałaby identycznie, tylko zamiast "Duda", widniałoby inne nazwisko z inną nazwą partii. Tak to u nas niestety wygląda). Jeśli mamy mówić o inteligencji, wyobraźni, mądrości, to skoro przy rządach jednych jest gówno i drugich, to czemu nie dano szansy komuś innemu? A trochę tych kontrkandydatów było. Ano dlatego, że liczą się tylko dwie partie. To jest podział. Moim zdaniem to jest wyraz ciemnoty naszego kraju, niezależnie od tego co zostało zaznaczone wczoraj na karcie. Każdy kto robi z siebie "mądrzejszego", "potrafiącego myśleć, w przeciwieństwie do opozycji" jest po prostu żałosny. Na własne życzenie. Oby kiedyś się to zmieniło...
Bardzo jarają, większość moich mokrych snów kończy się rozczarowaniem, bo budzę się chwilę po tym jak dostaję lajki (tutaj albo na facebooku, którego nie mam). Masz coś więcej do powiedzenia poza tym GŁOSOWANIEM W WARSZAWIE (w TV słyszę, że prawie wszyscy Warszawiacy na niego głosowali - prawie wszyscy - mam problemy z matematyką najwyraźniej)? Bo nie wiem czy też uważasz że wszyscy inteligentni mieszkańcy dużych miast poszli głosować na pana Rafała, reszta to wieśniacy i plebs, co jest cały czas propagowane, czy jesteś mniej stronniczy i bardziej obiektywny? Bo może nie doczytałeś, ale ja za PISem też nie jestem. Jestem po prostu przeciw dzieleniu się państwa na dwie partie.
Tak, przyłapałeś mnie, kłamałem. Miałem w tym interes, wydało się. Cieszę się, że dałem Tobie satysfakcję ze zbierania lajków, tekst był za długi by przeczytać cały, stracił wiarygodność, bo doczepiłeś się stwierdzenia, że duża część tak dużego miasta nie głosowała na swojego cudownego prezydenta. Gdybyś pooglądał trochę propagandowej telewizji i tego co od rana gadają, zrozumiałbyś kontekst. Dobrze, dołączam się do ubolewania, nie będziemy Polską Nowoczesną, skończymy jak Białoruś. Przepraszam, że się do tego przyczyniłem źle oddając głos. Uff, dobrze chociaż że nie głosowałem na Dudę :D Wtedy byłbym podwójnie odpowiedzialny za złą sytuację.
PS. Jestem jeszcze większym zdrajcą, mieszkam na zachodzie :<
PS2. Może chcesz pozbierać więcej lajków i udowodnisz, że kłamałem albo się pomyliłem w innych zdaniach i fragmentach?
Nie użyłem terminu "wygrał" ;) Spokojnie, nie spodziewałem się "lajków" i przekonania kogokolwiek do tego, że mam rację. Nie zmieni to niczego w moim życiu. Napisałem co myślę.
Żałosne... Wczoraj była mowa o podziale Polski na pół, nawet na golu to widać. Szkoda, że obie połowy są złe, ale sianie nienawiści nic tu nie zmieni. Popieram krytykowanie PIS. Dlatego wiecie co zrobiłem? Oddałem nieważny głos. Jako obywatel wyraziłem to, że ani jedno ani drugie mi nie odpowiada. Jednocześnie - nie pokazałem że mam to w dupie, nie idąc na wybory. Mniejsze zło? Duda jest rozliczany z rządzenia Polską, ale Trzaskowskiego też można rozliczać.. z rządzenia Warszawą. Oczywiście - o tym się nie mówi, o wielu rzeczach się nie wie. Jednak fakt, że Warszawa na niego nie głosowała jest dość wymowny(ale w TV jasno krzyczą tak jakby wszystkie miasta głosowały na Rafałka! Ale największe, którego był prezydentem tego nie zrobiło XD) . Darł się "mamy dość, mamy dość, mamy dość". Żałosne. Kto to kupił? 18 latki, które nie pamiętają jak było kilka lat temu gdy to nie PIS był przy władzy? Wczoraj już były sugestie, że nie spotka się z Dudą, tylko lecą już do komisji do mężów stanu by pilnować liczenie głosów i jak je uczciwie policzą to na pewno wygra Rafcio. Zaraz się protesty zaczną. Za granicą wszyscy na Rafałka, nic o nim nie wiedząc. Ale dlaczego? Bo nie jest Dudą (i tak musieli walczyć i kombinować, bo ich pierwsza kandydatka się nie spisała). Od rana za wszelką cenę starają się udowodnić, że tylko wsie i ludzie bez wykształcenia na Dudę głosują. Żałosne. Mądrzy na Trzaskowskiego. Znam osobiście ludzi, którzy poszli na niego głosować, NIC O NIM NIE WIEDZĄC. NIC. Tylko to, że nie jest z PIS. I to wystarczyło, a niektórzy to nawet doktoranci. Tak zachowuje się inteligentny człowiek? Raczej nie. Może naprawdę z tych "inteligentnych i wykształconych" poszli tylko ci, co nie pamiętają czasów "rżnięcia watahy". Jeśli ktoś mi powie, że wtedy było lepiej, to skisnę ze śmiechu. To była Polska Nowoczesna? Ludzie się burzą, że za darmo rozdają 500+. Co ja o tym myślę? Jestem przeciwny programowi 500+. Od początku. Przynajmniej w takiej formie w jakiej to funkcjonuje. Nie samemu rozdawaniu pieniędzy. POpowcy by te 500 sobie do kieszeni włożyli, wtedy nikt by nie powiedział, że za darmo cudze pieniądze rozdają samotnym matkom, bo tych pieniędzy nikt nie widział, więc przecież nikomu w podatkach nie zabrali, skoro ich nie widać. Ale wróćmy do 500+. Czemu jestem przeciw? Widziałem płaczące dzieci w wózkach, ubrane byle jak, a matka na taśmę w Biedronce ładowała paletę browarów. Wielu ludziom ten program pomaga, ale wiele też go wykorzystuje. Powinny to być bony do sklepów, cokolwiek co umożliwi kontrolę. Ale czy ludzie, którzy krytykują ten program wiedzą, że Rafcio próbując zdobyć elektorat Dudy też popierał 500+? A czy ci, którzy mówią że Duda sam sobie zaprzecza, pamiętają, że Rafał NIE PAMIĘTA za czym głosował kilka lat temu, bo jest to teraz mu nie na rękę? Przemówienia pana Trzaskowskiego mogłem oglądać z popcornem, oglądając niczym komedię, słuchając przemówień kierowanych ewidentnie pod elektorat Dudy.
JA SIĘ PYTAM - czy to byłaby Polska nowoczesna, rozwijająca się? Bo co? Lepsza? Bo co?
Czy ja bronię Dudy? Człowieka, który zamiast przekazać kasę szpitalom, przelewa ją na konto Telewizji Polskiej? Człowieka, który podpisuje to co rządzący ustalą, dzięki temu że jest tej samej partii - może robić to też po cichu, pod stołem? NIE. Ale nie będę teraz się nad nim rozwodził. Wystarczy chyba, że przypomnę - oddałem głos nieważny. Bo żaden z kandydatów mi nie odpowiada. Pierwsza część była dłuższa, dlatego, że bawi mnie fakt, że ktoś uważa, że inny wynik wyborów zagwarantowałby rozwój, nowoczesną Polskę. Ale spokojnie, teraz będą żałosne protesty, odwołania do sądu, bo wiadomo było - gdy Trzaskowski przegra - wybory będą nieuczciwe i sfałszowane. Pewnie opozycja ustaliła taką strategię jedząc ośmiornice za pieniądze podatników.
Dzisiaj jak wstałem, też zamiast kawy, powinienem był zrobić popcorn. Spodziewałem się wzajemnego obrażania. No i patrz. Trafiłem. Takie wątki na GOL powinny być usuwane. Nic z nich nie wynika, a jedynie sieją nienawiść i jeszcze bardziej pogłębiają podział. Ale nie, wtedy byłaby to cenzura PIS, prawda? Autor uważa się za mądrzejszego, bo na PIS nie zagłosował. Muszę Cie rozczarować. Nie wszyscy ludzie z wyższym wykształceniem i wysokimi zarobkami będą Tobie klaskać :( dla mnie nie różnisz się niczym od elektoratu PISu, który tak bardzo krytykujesz, bo myślisz, że jak użyłeś mądrego terminu "strefa euro" to teraz ludzie będą mieli wyrzuty sumienia, że głupotę zrobiły. Owszem, moim zdaniem zrobiły, ale tak samo jak ci, którzy głosowali na opozycję.
I tym tokiem sam niestety przyczyniam się do tego bezsensownego wątku, w którym tak naprawdę obrażasz ludzi, którzy mają inne zdanie niż Ty (moim zdaniem tak samo nieprawidłowe jak Twoje).
Powiem jednak tak. Jeśli skupisz się na osiągnięciu czegoś w życiu, uda Ci się to uczciwie osiągnąć, to nie będzie miało dla Ciebie wielkiego znaczenia w jakim aspekcie "okrada" Cie państwo. Jedna partia będzie robić to przez ZUS, inna przez VAT, zawsze coś będzie. Każdy kraj tak funkcjonuje, niestety. Świata nie zmienisz.

Grając i zwiedzając znalazłem coś ciekawego...
...albo pieluchy :D Dla mnie to od samego początku był absurd, jest nadal, ale zabawne, a zarazem tragiczne są gwałtowne i niespodziewane zmiany w tak zwanych "obostrzeniach". O to chodziło mi w tym wątku, bo to, że te wymagania są dla mnie absurdem, to pisałem już w wielu innych miejscach.
To był fragment wypowiedzi ministra, a nie moje uznanie who. Ale racja, wyraziłem się nieprecyzyjnie :D
Moje zdanie na temat WHO najwyraźniej jest takie jak Twoje :D
U nas to przydałoby się uodpornienie na upośledzenie polityków. Bo o tyle o ile w wielu działaniach można stwierdzić "na korzyść rządu", "pod swoim kątem", tak tutaj niektóre decyzje i ich zmiana są tak absurdalnie irracjonalne, że nawet im samym szkodzą.
Myślałem, że po tym, jak ostatnio widziałem smutnego ministra zdrowia, z podkrążonymi oczami, mówiącego że maseczki są potrzebne, że nas uchronią, gdy w pamięci był obraz rozbawionego ministra kpiącego z maseczek, które w ogóle nie chronią, które odradza nawet WHO, po tym.. myślałem, że mnie już bardziej nic nie rozbawi.
Myliłem się - okazuje się, że zamknięcie parków (dzięki czemu tak mało mamy ZARAŻEŃ przecież) było zdaniem polityków bezsensowne gdy tydzień temu było to "najlepszym rozwiązaniem i konieczne". Gdy mało zarażeń znaczy tyle co "mało stwierdzonych przypadków (ciężko by było hurtem stwierdzane, skoro mamy, możliwe, że najmniej testów w Europie). Zaciskam zęby, mówię sobie - dobra, większych bzdur już chyba nie będzie.
Pomyłka! Kaczory mogą jeździć na cmentarze i organizować zgrupowania.. które są zakazane DLA WSZYSTKICH, celem ochrony obywateli.
No to dziś, w ten piękny słoneczny dzień, okazuje się, że jesteśmy po szczycie pandemii, której szczyt jest przed nami. Tak, tak wynika ze słów wspaniałych polityków.. tego samego dnia.
Zastanawiające jest to, czy oni mają ludzi tak bardzo za debili, czy sami zastanawiając się jak ZROBIĆ z ludzi debili, wychodza na debili.
Ja wolę mniejszy świat przedstawiony, w którym czuję klimat, niż ogromną mapę, gdzie najbardziej pożądaną opcją jest "szybka podróż".
Czy jest sens...? Szczególnie, że dla kogoś kto chce pograć w Crysisa, to obecna wersja wizualnie nie odbiega bardzo od dzisiejszych standardów. Pytanie jak z mechaniką. Zrestartowanie serii- to chciałbym zobaczyć. Ale gameplay na tych samych torach... Przez ten szum o remasterze sam z ciekawości zainstalowałem oryginał by sobie przypomnieć. Gra mnie już nudziła. Stare mechaniki dają się we znaki. Zabawne, bo często z sentymentu tęsknię za starymi grami, ale gdy mam z nimi styczność, to jednak uświadamiam sobie, że to tylko sentyment, bo w tych grach nie tylko grafika jest stara. Można narzekać na dzisiejsze gry, ale technologicznie to postęp w stosunku do starych gier stety niestety jest widoczny i odczuwalny.
Po pierwsze, nie mogę edytować, niestety, a po drugie, mam gdzieś = nie biorę się za rozwiązywanie takich zagadek :D
Zresztą, powiem Tobie coś zabawnego. Kiedyś wstawiłem tą zagadkę. Nie tutaj, gdzie indziej. I wiesz co zrobiłem? Zamieniłem jedną drobną rzecz w tym kodzie. Choć pozornie wyglądało tak samo, to wynik był inny. I bardzo rozbawiło mnie, gdy dostałem złe odpowiedzi, 1:1 z neta. Więc mówię - mam gdzieś takie zagadki udostępniane publicznie :D
https: // brainly.pl /zadanie/ 17244227
Tu masz uzasadnienie od każdego kto umie wejść w neta :D Jak chcesz komuś dawać za coś nagrody, to najpierw upewnij się, że nie da się pójść na łatwiznę.
Dla mnie? Żadna. Jednak w wątku było "kto pierwszy...". Więc zanim zacząłem rozwiązywać, wpisałem treść, by zobaczyć, czy zagadka jest i czy jest rozwiązana. Gdy zobaczyłem, że tak, to sobie darowałem, bo wiedziałem że nie byłaby to uczciwa walka, skoro ktoś może oszukiwać :D
No nie da się uzasadnić, że się z neta rozwiązania nie skopiowało :D Więc w dupie z takimi zagadkami.
Fajne zagadki dajesz, [link]
Bystrzacha to ktoś, kto wejdzie na stronę w internecie? Jeśli komuś zależało na tym by być najszybszym wystarczyło wpisać to w google :D
Pytanie jest tak bardzo nieprecyzyjne, jak pytanie "do jakiego kraju warto pojechać". To trzeba zgadywać czy lubisz góry, czy drinki na plaży. Tak samo tutaj. Powinieneś się bardziej określić :D to nieważne, że nie masz doświadczenia w graniu, ale wiesz jakie klimaty Ci leżą (nie każdy lubi fantasy na przykład, nie każdy lubi starożytność, nie każdy lubi wyścigi..). Powiedz coś więcej :D
Owszem, robią... codziennie liczą gigantyczne dochody z GTA Online.
Między IV, a V było 5 lat przerwy, bo na 4 nie zarabiali, to pracowali intensywnie na nową częścią, wiedząc ile zarobią na premierze nowej odsłony.. A teraz? Minęło 7 lat i cisza, ale po co mają się starać i spieszyć, jak budżet się zgadza?
Ale właśnie to napisałem - zerojedynkowo. Nie ma dowolności w interpretacji. Więc się dorobią na tych, którzy "proszą się o mandat". W tym cwaniaków, którzy mogli uniknąć odpowiedzialności przy obecnych obostrzeniach. Nie będzie wniosków do sądu z powodu "bo policjant źle ocenił odległość". Jeśli wmawiają ludziom przez długi czas, że mamy mało zachorowań(hehe, nie - mamy mało testów) głównie przez te obostrzenia, w tym te parki i place zabaw, mówią, powołując się na WHO, że te maseczki mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Jeśli niecałe dwa tygodnie później stwierdzają, że to zablokowanie parków zniosą, bo niepotrzebne, za to nagle maseczki stają się obowiązkiem, koniecznością, POŻYTECZE... dla mnie to żałosne zaprzeczanie sobie jest spowodowane tylko szukaniem sposobu na ratowanie budżetu. Brak konsekwencji. Nie wspominając o zablokowanych cmentarzach, obostrzeniach, które nie dotyczą władzy.. A to przecież miało być z troski o zdrowie obywateli..
Kiedyś grałem w Devil May Cry 5... mimo, że nie jestem wielkim fanem Hack'n'slasha, to grało mi się dobrze ;)
Najgorsze jest to, że "starzy" i "nowi" fani to niestety głównie "starsi" i "młodsi" ludzie. Tak wygląda podział praktycznie w każdej marce. "Dzieci" wolą wydawać kieszonkowe na jakąś pierdołę w grze online i o tym dyskutować z kolegami, rywalizować, bo uważają, że to jest "cool". W GTA przekształcanie się zaczęło się dopiero przy 5tce, która starała się zadowolić i jednych i drugich. Boję się, że w przyszłości najważniejsi będą tylko ci "młodzi". Bardzo dobrze widać to w serii COD. Kiedyś starali się zrobić porządną fabułę (COD4 MW), krótką, ale porządną. Później doszło do tego, że wydali część Black Opsa, który W OGÓLE nie miała kampanii. Teraz doszło do tego, że w sklepie battle.net płaci się kilkadziesiąt złotych za skin do zegarka... i ktoś to kupuje.. By móc pograć "po coś", by mieć satysfakcję, że coś odblokowałem, muszę zapłacić za karnet bojowy. No i gdy włączam jakiś "mecz", to gdy zapomnę wyciszyć tych co gadają przez mikrofony, to z reguły słyszę skrzeczące głosy dzieciaków, które w grze mają różowe karabiny...
Rynek się dostosowuje do nowego pokolenia, to jest przykre, ale normalne, chodzi o pieniądze.
Cieszę się, że VR nie zawojował rynku ("nie sprzedał się" głównie przez to że sprzęt do tego jest drogi). Wtedy doszłoby do tego, że wszystkie gry starałyby się być tym czym jest alyx - "wow, jaka swoboda, czuję się jakbym to dotknął". To byłoby najważniejsze. Ja na przykład wolę siedzieć na kanapie z padem i sobie "normalnie" pograć. Na szczęście, póki co, takich osób jest więcej. Oby tak zostało :D
Fascynujące, żadna seria gier nie wywołuje takich emocji jak GTA. Pamiętam jak po "piątke" stałem w kolejce pod media markt o północy :D A oczekiwania na trailer... Tym razem jednak nie jestem aż tak napalony. Nie dlatego, że wyrosłem, a raczej z obawy. Na żadną poprzednią część nie czekało się aż tyle czasu. Powód jest prosty - trzepią kasę na Online. Dochody są kosmiczne, skoro ludzie potrafią za pierdółkę zapłacić kilka dolarów. Nie liczyłbym na to, że skupią się na fabule, wepchną po prostu masę zawartości, która w singlu będzie nudną "atrakcją", a w online czymś co gracze będą chcieli kupić. Przy piątce było już widać, że to eksperyment, skupiony na online. Trzeba pamiętać, że R* to firma. A firmom zależy na kasie. Więc nie będą patrzeć na ludzi, którym zależy na dobrym singlu, a na tych, którzy przyniosą największy dochód. Obawiam się, że dla mnie, fana vice city, san andreas, to będzie "zupełnie inna gra".
No skądś trzeba mieć kasę na łatanie dziury w budżecie. Z parkami i placami zabaw nie wyszło, dużo ludzi miało argumenty, dużo wniosków do sądu, bo policjant źle interpretował czy ktoś jest metr parku czy nie (no bo wszystko od policjanta zależało). Można było "iść do pracy" bez dowodu, że się pracuje. A teraz? Teraz zerojedynkowo - albo masz zasłoniętą twarz, albo nie (gdy jeszcze tydzień temu było to ponoć "bezsensownym" pomysłem) U mnie na osiedlu 4 patrole już widziałem dziś, które szukały ludzi którzy
a) nie wiedzieli/zapomnieli, że 16.04 to dziś,
b)tych którzy mają te maski gdzieś.
Jest szansa, że uzbierają tyle, by przekazać kolejne 2 mld dla Kurskiego, za rzetelne informowanie przez TVP o sytuacji w kraju.
Produkty Apple'a mają jedną zaletę. Można nimi dłużej szpanować :) Gdy kupi się nowe Galaxy Samsunga to po roku cena strasznie spada, a IPhony kosztują niemal tyle samo :D
Do "papieża" podchodziłem dwa razy. Raz z nudów, drugi dlatego, że nowy sezon tak mocno był reklamowany w internecie, postanowiłem dać drugą szansę. Nie wiem co ludzie w tym serialu widzą. Uwielbiam czarne komedie, obsada świetna, świat przedstawiony jak najbardziej ok, ale sam serial.... jest totalnie nudny... No chyba, że "musi się rozkręcić", ale dwa pierwsze odcinki mnie zniechęciły. A zwykle to pierwsze odcinki maja zachęcić widza.