Izometryczne mordobicie z bohaterem na wzór Sebixa.
40 poziomów i gra właściwie ja jedno 4-5 godzinne posiedzenie, ale ciosy, combosy, finiszery są tak satysfakcjonujące, że nie można się oderwać.
Mam słabość do gier z widokiem izometrycznym, pewnie jakaś skaza po Diablo.
Zgodzę się z opiniami, które były wystawione dla tej gry na platformę PC.
Gra bywa nużąca, fabuła jest, ale jakby jej nie było, główna zabawa to oczywiście napierdzielanka.
Doceniam pomysł i osadzenie gry, ale to za mało, żebym chętnie do niej wrócił.
Wspomnień czar. Bardzo grywalny tytuł, który na PSP robił furorę pod kątem grafiki (jakieś 17-18 lat temu).
Powróciłem z przyjemnością do ogrania na PS5, bo gra jest w abonamencie PS Plus Premium (i chyba Extra).
Grafika nie kłuje w oczy, jedyne do czego można się przyczepić to pikseloza w filmikach, których rozdzielczość zapewne była robiona z myślą o handheldzie.
Tytuł nie należy do najdłuższych, ale te 9-10 godzin musiałem poświęcić, aby uzyskać platynowe trofeum.
Bardzo dobry tytuł. Nie oczekiwałem, że będzie kolejnym Dead Spacem, za to mogę stwierdzić, że dużo czerpie z Resident Evil.
System uników do ogarnięcia. Gra jest bardziej sensacyjna, niżeli straszna, więc może stąd niższe oceny.
Nie miałem tutaj momentu, gdzie czułem chwilę niepewności czy gęsią skórkę.
Miłe zaskoczenie z bohaterem odgrywanym przez całkiem popularnego aktora - swoim wizerunkiem sprawił, że postać Jacoba nie jest tak mdła.
Z początku rozczarował mnie czas rozgrywki, bo grę przeszedłem w trzy dni przy posiedzeniach 3-4 godzinnych, ale z drugiej strony to i tak więcej, niż zapewniały ostatnie Residenty i w zasadzie przyzwoita długość rozgrywki dla gry akcji.
W poprzedniej części ostatnie rozdziały zaczęły mnie nużyć, w Requiem jednak nie doświadczyłem znużenia.
Na pewno najmocniejszym argumentem gry jest świat i wątek zarazy.
Podoba mi się również dowolność przechodzenia tytułu, przez co rozwija się jedną z trzech umiejętności (do platyny wymagane wszystkie umiejętności rozwinięte na max.).
W niektórych rozdziałach co prawda gra narzuca bardziej "wyrafinowane" i ciche przejście, ale mimo wszystko jak na liniówkę, zostawia wiele swobody.
Graficznie również na wysokim poziomie. Dobrze spędzone blisko 25 godzin przy jednym podejściu ze zwracaniem uwagi na rozwijanie ekwipunku.
Prosty pomysł, ale rozgrywka wciągająca.
Na te kilka godzin między większymi tytułami, jak znalazł.
Temat zombie.. wiecznie żywy :)
Włączyłem jako zapchajdziurę przed większym tytułem, natomiast przygoda bohaterów, świat przedstawiony, wciągnęły na tyle, że ukończyłem "na raz". Sterowanie postaci dwoma analogami nieco irytujące, ale da się przyzwyczaić. Myślę, że warto poświęcić 3-4 godziny, tym bardziej, że gra kosztuje kilka złotych na PS Store, a ponadto jest w abonamencie PS Premium i Extra.
Jako całość oceniam na 7. Kupiłem na premierę i wtedy gra powinna być oceniona na 2/3 na 10, natomiast aktualizacje zlikwidowały większość błędów - i przede wszystkim nie wyrzuca już z gry.
Fabularnie i rozgrywkowa stare części GTA stoją na b.dobrym, natomiast ocena odnosi się do funkcjonowania edycji definitywnej.
Trochę pokaleczyli trylogię komicznymi facjatami bohaterów. Widać to zwłaszcza w Vice City, gdzie postacie na cutscenkach wyglądają jak z modeliny. Na plus na pewno polska wersja językowa na wersji konsolowej. Niesmak po wydaniu półproduktu w dniu premiery pozostaje, jednak udało się połatać gry. Szkoda, że potrzeba było tyle czasu..
Po niespełna 60 godzinach wpadła platyna, pewnie byłoby szybciej, gdyby nie "nadprogramowe" aktywności, w tym wszystkie misje poboczne czy wiele przysług, które nie są potrzebne do platynki.
Przyznam otwarcie, że pierwszej części nie pamiętam, aczkolwiek sądząc po ocenie, nie porwała mnie tak jak ta część.
Rozwinięte opcje dialogowe trochę przypominały gry od BioWare - Mass Effect i Dragon Age. Grafika na najwyższym poziomie i obyło się bez jakiegokolwiek błędu. Rzeczywiście ilość rzeczy na mapie przypomina gry od Ubisoftu, ale z drugiej strony lepiej mieć co robić, niż po ukończeniu fabuły skończyć całkowicie grę bez możliwości krążenia po świecie jak np. w Mafii II.
Po niespełna 60 godzinach wpadła platyna, pewnie byłoby szybciej, gdyby nie "nadprogramowe" aktywności, w tym wszystkie misje poboczne czy wiele przysług, które nie są potrzebne do platynki.
Przyznam otwarcie, że pierwszej części nie pamiętam, aczkolwiek sądząc po ocenie, nie porwała mnie tak jak ta część.
Rozwinięte opcje dialogowe trochę przypominały gry od BioWare - Mass Effect i Dragon Age. Grafika na najwyższym poziomie i obyło się bez jakiegokolwiek błędu. Rzeczywiście ilość rzeczy na mapie przypomina gry od Ubisoftu, ale z drugiej strony lepiej mieć co robić, niż po ukończeniu fabuły skończyć całkowicie grę bez możliwości krążenia po świecie jak np. w Mafii II.
Pierwsza część gry zrobiła na mnie wielkie "wow".
Czym bliżej do końca, tym bardziej podobny schemat do poprzedniej części.
Jak ktoś grał w VII to odniesie takie samo wrażenie.
W wielkim skrócie, bez dużego spoilerowania, gra stawia na jeszcze większy otwarty świat po opuszczeniu zamczyska.
Fabuła bardzo ciekawa, natknąłem się na wiele opinii, że mało tu straszaków i faktycznie. Village stawia bardziej na grę akcji, niż mroczność.
Na minus brak polskiej lokalizacji, chociaż angielski obowiązujący w grze nie jest przesadnie skomplikowany oraz poziom.
Na normalu jest za łatwo.
Przyjemny, prosty i krótki tytuł. Nic odkrywczego, ale te 2-3 godziny przyjemnie wypełniłem, oczekując na pobranie innej gry.
Nie znałem wcześniej tych bohaterów Marvela, bo nie jestem pasjonatem komiksów, ani filmów tego uniwersum, dlatego do gry podchodziłem z rezerwą.
Mimo wszystko okazała się być dobrą produkcją, zwłaszcza dzięki scenariuszowi i lokalizacji, która w polskim wydaniu jest również świetnie zrobiona.
Dodatkowo soundtrack robi robotę z kilkoma czy kilkunastoma utworami, które niegdyś były hitami.
Czym dalej w las, tym bardziej widać, że bardziej skupiono się na otoczce całej fabuły, niż rozgrywce. Im bliżej końca, tym bardziej powtarzalna wydaje się być gra, choć od samego początku robimy niemalże to samo, tylko na różnych (bądź co bądź pięknych) planszach.
Gdyby nie wspomniany dobry scenariusz, muzyka, dialogi czy ładne widoki, to ocena byłaby niższa, tym bardziej, że od czasu do czasu gra klatkowała, a grałem na PS4 Pro, więc nie na najsłabszym sprzęcie z możliwych.
Chyba spodziewałem się czegoś innego.
Nie oglądałem, ani nie czytałem wcześniej recenzji, ale to jedna z tych tzw. symulatorów chodzenia z namiastką skanowania elementów oraz od czasu do czasu podłączenia jakiegoś przewodu.
Klimat świetny, kamienica świetna. Mimo, że jest to stosunkowo niewielka plansza, to jednak idzie się zgubić pośród pięter, korytarzy, korytarzy w korytarzach czy piwnic. Tak naprawdę grze nie mam nic do zarzucenia, oprócz tego, że po prostu zaczęła mnie nużyć. Myślę, że został tu wsadzony kawał serca przez producentów, jednak moje wyobrażenia na temat gry były inne, stąd ocena może wydawać się niesprawiedliwa, ale jest subiektywna.
Nawet gdyby bohaterem nie był kot, to sam pomysł na rozgrywkę i świat, choć prosty, bardzo dobry.
Wizja autorów robi robotę.Na planszach czuć inspirację Bioshockiem czy Disco Elysium.
Tak jak opisują komentarze powyżej - tytuł relaksujący, odpowiednio rozłożony godzinowo.
Tekstu niewiele, jak dialogów w filmie z Seagal'em czy Van Damme'em, ale tylko dodaje to uroku, aby przemierzać kolejne lokacje i zwiedzać plansze.
Współczesny spadkobierca Destruction Derby.
Nie ma filmowych efektów rozwałki, ale jazda na czołowe czy przywalenie w bok pojazdu daje wielką radochę. Dobrze się bawiłem, zwłaszcza w trybie multiplayer. Single trochę mnie wynudził, bo to w końcu gra z komputerem, a nie człowiekiem. Optymalizacja na PS4 Pro w porządku, nie wyrzuciło mnie z gry, ani nie zacięło podczas ponad 40h gry.
Jako tytuł-odskocznia od gier fabularnych polecam.
Niestety w moim mniemaniu końcówka gry zepsuła odczucia co do gry. Doza fantazji twórców okazała się zbyt przesadzona.
Szkoda, bo przez 3/4 rozgrywki miałem wrażenie, że jest to całkiem przyjemny i przyziemny tytuł nawiązujący do ludzkich problemów i dylematów, z lekką nutką fantazji czy ludzkich wyobrażeń.
Nie chcę spoilerować, natomiast scenariusz na ostatnim etapie mnie rozczarował.
Grafika przyjemna dla oczu, utrzymana w komiksowej kresce. Wybór odpowiedzi w dialogach całkiem przyzwoity, chociaż ostatecznie i tak wszystkie prowadzą do tego samego zdarzenia - wybór innej ścieżki dialogowej może jedynie pozbawić zdobycia pucharka.
W sam raz na raz. Jak ktoś zbiera platyny na Playstation, to w łatwy sposób może uciułać pucharek.
Grafika przyjemna, strzelanie względne, ale jaki sens ma ta gra? Ile można przechodzić tą samą czy podobną lokalizację.. zupełnie nie rozumiem pomysłu 15-20 minutowej rozgrywki, a potem wałkowania tego samego, byle tylko mieć inne skórki broni czy postaci.
Czułem, że gram w wersję demo, a to pełnoprawny tytuł.. Dobrze, że tytuł w PS Premium, bo w życiu bym nie kupił fizycznej wersji.
Dla mnie rozczarowanie, liczyłem na przygodówkę, a tutaj jakiś półprodukt z naciskiem na zapętlanie mapy, które po 2-3 przejściach jest strasznie monotonne - niezależnie czy gra się w pojedynkę czy online.
P.S. Jak ktoś kolekcjonuje trofea, to po 1-2h rozgrywce będzie miał na koncie co najmniej 15 pucharków.
Historia lepsza, niż w poprzedniej części The Dark Pictures, przez co nota końcowa ciut wyższa.
Jeden błąd podczas przechodzenia, który wyrzucił mnie do menu konsoli, ale to chyba problem usługi PS Premium, a nie samej gry.
Oczywiście polecam grę na słuchawkach, by bardziej wczuć się w klimat.
Testowanie zwinności, tak jak kolega wyżej napisał. Trzeba byłoby się zagapić, aby w kluczowych momentach nie wcisnąć krzyżyka czy kwadratu na czas. Twórcy mogliby bardziej utrudnić proces ratowania czy ucieczki głównych bohaterów.
Recenzje na YouTubie od mniejszych twórców wskazywały, że gra będzie totalną kupą, a wcale tak nie jest.
Moze fabuła nie powala z nóg, ale jest to obowiązkowy tytuł dla osób lubujących się w interaktywnych grach, pokroju Until Dawn, Detroit Become Human, Heavy Rain czy gry od Telltale Games.
Dobry tytuł, może kiedyś przejdę ponownie stając przed takimi wyborami, aby np. żaden protagonista nie przeżył.
Czas gry był satysfakcjonujący, przeszedłem w ciągu dwóch wieczorów, nie było to jednak posiedzenie całonocne, a skromne 2 tury po 3-3,5h - na spokojnie, bez pośpiechu i zwiedzając w miarę możliwości wszelkie korytarze w poszukiwaniu znajdziek. Dłuższa fabuła mogłaby bardziej spłycić grę, a tutaj wątek fabularny nie był jakoś specjalnie rozwinięty, aby rozciągać go na kilkanaście godzin.
Cieszy również pomysł serii, czyli w jakimś stopniu inspiracją są prawdziwe zdarzenia.
Grafika nie razi, bohaterowie są dobrze zrobieni, może nie ma mimiki z L.A. Noire, ale grunt, że gra nie wygląda jak z poprzedniej generacji.
Na minus mechanika i kamera zza pleców bohatera, która przypomina starsze Resident Evil oraz brak lokacji polskiej, ale to nie dziwi, bo wydawcą jest Bandai.
Cena premierowa to przeginka, ale w ramach abonamentu PS Plus (chyba jest dostępna w lipcu br.) można pograć, miła "zapchajdziura" przed dobraniem się do większego tytułu.
Nie miałem przyjemności zapoznać się z tytułem na siódmej generacji konsol, bo pozbyłem się Xboxa przed premierą Metra.
Wersja Redux nie wnosi chyba żadnych zmian graficznych, bo grafika jest przeciętna jak na 2014 rok (choć tytuł pierwotnie ukazał się w 2010).
Jednak jak wiele osób już wspomniało, Metro obroni się klimatem, surowym wschodnim akcentem i ponurymi barwami.
Podobne odczucia miałem przy ogrywaniu dwóch pierwszych Wolfenstein'ów na PS4 - grafika nieadekwatna do możliwości danej generacji, ale fabularnie wysoka półka.
Solidne 7,5. Minus na pewno na brak znaczących usprawnień wizualnych, gra praktycznie pozbawiona błędów - przynajmniej w trakcie rozgrywki takich nie uświadczyłem.
Na promocji z PS Store za kilkanaście złotych jak najbardziej warto zainwestować i ograć.
Moja pierwsza styczność z tą częścią. Graficznie - bardzo ładnie, jak na grę, która liczy sobie prawie 10 lat czy może już nawet powyżej.
Mam wrażenie, że fabularnie jest troszkę gorsza od poprzedniczki i krótsza (?), przynajmniej mi czas zleciał szybciej.
Na niekorzyść gry głos Proroka w polskiej wersji językowej. Podkłada go znany aktor głosowy, natomiast w moim odczuciu kompletnie nie pasuje do tej postaci, a dialogi są dość drętwie realizowane przez tego gościa.
Gra w remasterze ma tą samą przypadłość co Crysis 2, podczas zapisywania delikatnie się klatkuje.
Podczas gry, dialogi są w pełni po polsku, natomiast przerywniki filmowe podczas oczekiwania na wgranie nowego poziomu są w angielskiej wersji językowej z polskimi napisami. Niby nic, ale jednak czuć niesmak, skoro tytuł jest reklamowany jako w całości z polską lokacją.
Znacząca różnica, która powoduje, że ta część może być bardziej skradankowa, niż poprzedniczka, to zwiększony pasek poziomu energii, a co za tym idzie, w zależności od sposobu przechodzenia tytuły, można być dłużej niewidzialnym lub biegać ze wzmocnionym pancerzem.
Końcowym zdaniem, gra w porządku, ale raczej niebawem nie będę pamiętał, że do niej dosiadłem i ukończyłem. Ot dobry tytuł, ale w żadnym wypadku nieprzełomowy. Miano najlepszej części z serii prawdopodobnie zdaniem większości graczy będzie należeć do drugiej części.
Ocena jako gra:
- dobra, wciągająca fabuła, według mnie są lepsze pośród starych Assasynów, ale to poniekąd protagonista różnych mechanik w serii,
- bardzo przyjemna platyna do zdobycia, jeżeli ktoś kolekcjonuje pucharki/osiągnięcia,
- wiele lokacji, które nadawało "wielkości" grze.
Pamiętam, że kilkanaście lat temu nie zachwycałem się nią zbytnio, szczerze mówiąc nie liczyłem, że długo ją utrzymam na dysku, natomiast gra zaliczyła dobry come back, mimo że jakiejkolwiek ingerencji graficznej praktycznie nie widać - może z wyjątkiem chmur, słońca i padających promieni.
Jako remaster, jeżeli tak tytul był reklamowany to niczego specjalnego nie zauważyłem oprócz wspomnianych czynników związanych z pogodą, niebem.
Grafika po prostu jest rodem wyjęta sprzed 10-12 lat - szkoda, mogli nieco poprawić pozostałe tekstury.
Jeżeli mam się do czegoś doczepiać, to zdecydowanie jest to wspinaczka czy skakanie.
Widać, że w tej części assasyn-parkourowiec dopiero raczkował.
Kupiłem za rozsądne pieniądze (49zl w Media Markt) i za tyle uważam, że jest to świetny biznes za 3 gry z serii, które stoją na wysokim poziomie fabularnym.
Niestety są gry, które należy zostawić takie jakimi były, a gdy rozgrywka jest zbyt archaiczna, to wtedy bierze się przykład z Capcomu (remake Resident Evil 2 i 3) lub z Mafii.
Kupującym trylogię Crysisa polecam nie tracić czasu na pierwszą część.
Niestety toporna mechanika, mało efektowna fabuła jak na FPS'a, sztuczna inteligencja na mizernym poziomie, grafika również sprawia wrażenie takiej samej jak na PC 15 lat temu, tylko że 15 lat temu faktycznie opadała szczena, dzisiaj opadają tylko ręce z politowania.
Czułem się jakbym miał do czynienia z jakąś wersją beta. Duża ilość błędów psujących rozgrywkę.
Osobom kupującym trylogię polecam zacząć przygodę z serią od II części. W przypadku jedynki jest jak z filmami z Van Damme'm czy Stallone'm - kiedyś były 10/10, ale po 20-30 latach jednak wydają się kiczowate, tak samo sprawa wygląda z Crysisem.
Gra zgodnie z wideo recenzjami na YouTubie, faktycznie dalej zachwyca oprawą wizualną, mimo że nie jest to remake, a remaster.
Miło było odświeżyć wspomnienia z tytułu ogrywanego przeze mnie na X360 i PS3.
Fabularnie strzelanka na poziomie najlepszych Battlefielów czy CoD'ów.
Odniosłem wrażenie, że FPS'y były kiedyś bardziej zapadające w pamięć, niż kalka kalki.
Crysis 2 to gra warta ogrania, tytuł jeszcze sprzed epoki futurystycznych inspiracji w serii Call of Duty. W porównaniu do pierwszej części gra nie zestarzała się najgorzej. Mechanika podobna jak w nowych produkcjach, grafika robiąca wrażenie, nawet po 10 czy 11 latach od premiery pierwowzoru.
Niestety w remasterze gry nie zagrało kilka elementów:
- w momentach zapisywania punktów kontrolnych gra spada chyba do kilku klatek na sekundę (ogrywałem na PS4 Pro),
- momentami idiotyczna sztuczna inteligencja. Przeciwnicy stoją odwróceni do ściany. Pewnie to kwestia bugów.
Gdyby nie te upierdliwie czynniki, oceniłbym wyżej.
Zaskakująco dobra gra. Fabuła ma w sobie coś co powiedzmy "chwyta za serce". Zresztą porusza ważny wątek władzy tyrana i państwa policyjnego. Przypadek, inspiracja czy nawiązanie do Władimira?
Podobną cząstkę magii czułem grając w What Remains of Edith Finch, choć fabuła o 180 stopni inna. Ciekawe dialogi i mimo wręcz wymuszenia przejścia gry po wielokroć, mimo jednego celu - dotarcia do granicy i jej przekroczenie, przyjemnie odkrywa się ścieżki innych bohaterów, inne przygody i wydarzenia z postaciami pobocznymi. Czasowo na jakieś 10 godzin, może odrobinę więcej. Dla kolekcjonerów pucharków łatwa platyna do zdobycia.
Tendencja Ubisoftu do robienia jednego lepszego i jednego gorszego DLC dalej ma miejsce. Od Origins obserwuje ich nierówność pod kątem robienia dodatków fabularnych do Assasynów. Oblężenie Paryża uważam za nieco gorsze od przygody w Irlandii. Może spodziewałem się czegoś na wzór walk z AC Odyssey, a była to zwykła historia. Eksploracja na dobrym poziomie, fabularnie przyzwoicie. Dodatek zdaje się, że krótszy od poprzedniego.
Po ponad 150 godzin w podstawce i dłuższym odpoczynku od Valhalli, powrót do dodatku całkiem udany. Jest to po prostu ciąg dalszy przygody Eivora na innej mapie i z innymi wydarzeniami, bez jakichś przełomowych rozwiązań. Po recenzjach na YouTubie bylem bardziej nastawiony do drugiego DLC, ale rzecz jasna gusty są różne. Całkiem przyjemnie spędzone 15-20 godzin. Irlandii w grze jeszcze nie zwiedzałem :)
CoD jak CoD, fajny multiplayer i tryb zombie, chociaż mam wrażenie, że potrzeba jakiejś aktualizacji, bo faktycznie trochę błędów jest. Niestety męczy wydawanie tej serii prawie rok w rok. Modern Warfare z 2019 roku według mnie był jakimś przełomem - nie tylko ze względu na tryb Warzone, ale przede wszystkim na świetne mapy, całkiem prawidłową optymalizację i równowagę między świetną kampanią single player, a równie świetnym multiplayerem. W Vanguardzie fabuła jest tak na doczepkę, że po tygodniu od jej przejścia właściwie nie pamiętam co się tam działo. Oczywiście wiadomo, że gry takie jak Battlefield czy Call of Duty nie są tworzone pod jednego gracza, ale warto zwrócić uwagę, że CoD'y wydane na poprzednią generację konsol jednak miały fabuły na wysokim poziomie, była to miła przystawka przed głównym daniem - graniem w sieci.
Bardzo specyficzny tytuł. Łatwo potrafi odrzucić na początku.
Na pewno zalew treści tu nie pomaga, jednak po skupieniu się wyłącznie na ograniu Disco Elysium, gra zaczyna wciągać. Twórcy nabijają się praktycznie ze wszystkich "kierunków" politycznych, więc jak ktoś nie zna definicji socjalizmu, nacjonalizmu to radziłbym po prostu w to nie grać. Kupiłem grę, ponieważ była mocno promowana, poniekąd uważam, że hype był i jest trochę przesadzony. Produkcja dedykowana naprawdę nielicznym odbiorcom, na pewno nie do relaksu przy piwku. Rozumiem zamysł, natomiast nie dziwią mnie wcale negatywne oceny. Przeszedłem, było ok, ale po ukończeniu gry nie rozpaczałem, tak jak np. po RDR 2 :)
Bawiłem się dobrze, fabuła choć nie była niczym filmy hollywoodzkie, to jednak wciągnęła. Oceniłem na 8 ze względu na wielką frajdę, którą sprawiały nieludzkie wyczyny akrobatyczne naszego bohatera, takie Mirror Edge + Assassin's Creed na dopingu.
Bardziej mi siadła niż pierwsza część, przede wszystkim na zdecydowanie lepsze dobranie aktorów głosowych (w pierwszej części uszy mi krwawiły za każdym razem jak musiałem słuchać gościa, który podkładał też głos w Arcanii), inną architekturę - tj. wysoką zabudowę miasta, fabułę - która nie była niewiadomo jakim mistrzostwem świata, ale jednak wciągnęła. Myślę, że po aktualizacji tytuł namiesza na rynku i trzymam kciuki, żeby Techland skleił Dying Light 2 szybciej i lepiej, niż CDProjekt Cyberpunka.. Niestety wyrzuciło mnie kilka razy z gry, gra się również klatkuje dosyć często. Napotkałem na liczne błędy wczytywania postaci, gdzie osoby trzecie były całe szare/niebieskie, jak na początkowym projekcie, a dopiero potem zostały doczytane tekstury skóry, ciuchów. Istną męczarnią było przeskakiwanie do mapy. Wiem, że PS4 Pro też już swoje lata ma, natomiast inne gry potrafią przejść płynnie, a Dying Light 2 nie? Szkoda, że tyle bugów, marne pocieszenie, że mniej, niż w CBP2077, jednak po przekładaniu premiery kilka razy można było faktycznie oczekiwać trochę lepiej dopracowanego tytułu.
Trochę podrabiana i wybrakowana ta Fifa na Switch'a, ale daje radę. Na pewno nie powinna kosztować tyle co pełnoprawne Fify na mocniejsze urządzenia, choćby ze względu na brak "nowości", jak chociażby trybu Volta.
Graficznie jest dobrze, rozgrywka jak to w Fifie.. błędy na porządku dziennym :)
Nie grałem w poprzednie części, ale LM3 bardzo na plus. Przyjemność z eksplorowania, mila dla oka bajkowa grafika, stosunkowo niewiele treści.
Z wielką radością przemierzałem kolejne piętra hotelu.
Ogrywane na Nintendo Switch Lite, więc do "poduszkowego" grania tym bardziej idealne.:)
Rewelacyjna, brutalna, piękna!
Najlepsza bijatyka w jaką grałem, wszystkie gry pokoju Tekken'a niestety się do niej nie umywają. Prawdopodobnie przez pięknie zrobioną wtopione walki w fabułę, gdzie zresztą cut-scenki stoją na najwyższym poziomie.
Ponadto animacje ciosów brutality czy fatality, prawdziwy majstersztyk. Jeżeli przy Tekkenie bawiłem się bardzo dobrze podczas platynowania gry i kanapowego grania, to przy MK11 bawiłem się znakomicie. Dodatkowo postacie Terminatora i Rambo na wysokim poziomie oraz dodatkowy wątek fabularny w wersji Ultimate. Graficznie w porównaniu do swojej poprzedniczki wygląda jakby gry były robione na dwie inne generacje. Niezdecydowanym polecam, nawet samodzielna zabawa bez kanapowego towarzysza do gry sprawi wiele radości.
Nie oceniam najwyżej jak można, bo liczę, że być może kolejna część pozostawi po sobie jeszcze lepsze wrażenie.
Próbowałem przejść tytuł jeszcze na PS3, jednak dopiero ostatnio znalazłem natchnienie, aby ograć go na PS4. Bardzo podobna do 6-tki pod kątem wysypu przeciwników i strzelania - myślałem, że będzie więcej skradania.
Fabuła jak w dobrym filmie, grafika i model chodzenia przestarzały, ale nie przeszkadzało to, by świetnie się bawić i po ukończeniu 1 rozdziału, pochłonęła mnie tak, że wreszcie udało mi się ją przejść.
Według mnie nie jest to najlepsza odsłona serii, ale na pewno solidna i warta ogrania.
Resident bardziej sensacyjny i odbiegający od swoich typowych korzenii.
To co było chyba jednym drażniącym problemem to amunicja sprzymierzeńców, niekiedy miałem wrażenie, że partnerzy protagonistów nie są w stanie zabić przeciwników, przez co czasami musiałem "biec na pałę", gdy zabrakło amunicji, a przeciwnik od setek kul wystrzelonych przez partnera nie padał..
Stosunkowo niewiele postaci do wyboru, nawet po odblokowaniu części z nich. Fajnie poobijać komuś gęby, chociaż gra nie przypomina rozgrywki z Fight Night, tylko ukazuje bardziej karykaturalne bitki.
Ładna grafika, ciekawy pomysł z licencją. Szkoda, że nie była zrobiona w bardziej poważnym klimacie sportowym, ale mimo wszystko przyjemnie spędziłem przy niej kilka-kilkanascie godzin.
Grając w ME przypomniały mi się czasy, gdy EA było firmą, która wypuszczała masę świetnych produkcji, jak właśnie wspomniany Mass Effect, Dead Space, Dragon Age, The Saboteur.
Z pierwszą częścią nie zetknąłem się wcześniej i nie wywarła ma mnie większego wrażenia, wręcz nużyła, natomiast powrót do ME 2 i 3, jak najbardziej udany. Fabularnie ani trochę się nie zestarzały, widać że studio dysponowało już większymi środkami i pomysłem na dalsze rozwijanie serii. Graficznie nie mam nic do zarzucenia, to jeden z tych tytułów, który już na poprzedniej generacji wyglądał bardzo dobrze. Z błędami podczas rozgrywki się nie zetknąłem przez ponad 100 godzin spędzonych w Edycji Legendarnej. Bardzo udany powrót według mnie, oceniam wysoko nie ze względu na sentyment, a po prostu z racji, że 2 i 3 część to bardzo dobre gry. Zrozumiem, gdy ktoś porzuci granie po odbiciu się od jedynki, natomiast gracze, nie idźcie tą drogą - ewentualnie zacznijcie od razu od 2 części.
Dawno się tak nie zawiodłem.. gra, która obrosła legendą, jako niegdyś mityczna.
Tak bardzo niedostępna dla właścicieli PS3.
No cóż.. pomysł faktycznie dobry, scenariusz w zasadzie filmowy, ale realizacja już gorsza.
Grę ratują ciekawe przerywniki filmowe, bo rozgrywka jest tak monotonna, że po 2 rozdziale miałem ochotę czym prędzej przejść ten tytuł.
Może i w 2010 roku, gdy wychodziła pierwotna wersja, to gra zrobiła jakieś "wow" ze względu na niebagatelny scenariusz albo grafikę, która wedle tego co widziałem, nawet na X360 wyglądała całkiem przyzwoicie. Niestety kilkanaście godzin zweryfikowało nieco inny obraz gry - niektóre wątki wydają się być na siłę przeciągane, aby tylko na siłę wrócić do lasu i gnębić koszmary latarką. Dodatków, które są w wersji zremasterowanej nawet nie ruszałem.
Może kilka lat temu oceniłbym w inny sposób, jednak nie zamierzam grze dać oczko więcej, tylko dlatego, że tytuł inspirowany był powieściami Kinga.
Liczę mocno na drugą, już zapowiedzianą część i mam nadzieję, że będzie zrobiona w innym tonie. Jeżeli uważacie, że zbieranie znajdziek w grach Ubisoftu jest nużące, to gwarantuję, że przy ostatnich rozdziałach Alan Wake'a, jest to niesamowicie interesujące zajęcie.
Szkoda, nie dopuszczałem myśli, że ocenię tak słabo.
Bardzo klimatyczna część serii, ciut lepiej mi się zwiedzało, niż w Montanie. Mapa fajnie wzorowana na Kubie. Skoro już poruszamy się po klimatach Ameryki, to mogliby odtworzyć/nawiązać do Haiti i tamtejszego ubóstwa oraz totalitarnej polityki. Bycie rebeliantem w takim kraju również mogłoby stanowić dobry scenariusz do kolejnej części czy dodatku FC.
Postacie którymi gramy w ostatnich grach Ubisoftu to raczej drugoplanowe role, tak i tutaj jest "bezpłciowo" i nie czuć przywiązania do bohatera, jest bo jest. Takie chyba ma być założenie serii Far Cry, że bardziej cenimy antagonistów, niż protagonistów.
Są znajdźki, trochę czyszczenia mapy, jak to w tej serii - na całe szczęście ilość znaczników nie przygniata, w porównaniu np. do Assassynów.
Fabuła i misje poboczne mają dużo humoru, co trochę hamuje poważny ton gry i momentami bywa żałosne, ale to już też widziałem w grach Ubisoftu, mianowicie w 2 i 3 części Watch Dogs też próbowano być zabawnym.
Nie spotkałem się z większymi bugami, nie wyrzuciło mnie z gry, działała płynnie. Na PS4 Pro uciążliwe były ekrany ładowania, które potrzebowały trochę czasu, aby wczytać planszę.
Mimo tych drobnych wad, bawiłem się świetnie. Platynowanie gry sprawiło przyjemność. Po zakończeniu swojej przygody w FC6 odczułem lekki smuteczek, co nie zdarza się podczas przechodzenia każdego tytułu.
Według mnie warto sprawdzić, nie ma tutaj wielu nowości względem poprzednich części, natomiast dobre 50-60 godzin (przy platynowanie) rozrywki nam dostarczy.
Po obejrzanych gameplay'ach w internecie nie wiedziałem czego się spodziewać i raczej nie byłem skłonny do zakupu tej gry.
Ostatecznie ciekawość zwyciężyła, stałem się posiadaczem Chivalry 2 w wersji na PS4.
Rozgrywka.. świetna, mimo, że system walki nie jest na wzór tego z Kingdom Come Deliverence, to sam odpowiednik "Battlefieldowo-CoDowy" osadzony w Średniowieczu bardzo przypadł mi do gustu. To jest chyba najtrafniejsze porównanie.
Pod kątem pomysłu bardzo przypomina mi Battlefielda 1, oczywiście raz, że ze względu na 64 graczy, a dwa choćby na tryby gry.
Jest tutaj podbój/obrona, która składa się z "odsłaniania" mapy w momencie, gdy obrona nie wytrzyma ataku, zupełnie jak w BF-ie.
Oceniam na 7,5, ponieważ mimo wszystko zawiodłem się trochę na działaniu gry. Wielokrotnie wyrzuciło mnie w trakcie rozgrywki do pulpitu, zdecydowanie zbyt często, by można było na to przymknąć oko. Mam nadzieję, że wraz z aktualizacją problem zostanie wyeliminowany.
Ponadto widać mimo wszystko niezbyt wielki budżet studia.
Mechanika postaci czy grafika nie są najmocniejszymi zaletami, dość ubogo też wygląda ilość map, jednak po kilkudziesięciu rozgrywkach przestałem się skupiać na tle, ponieważ największą przyjemnością i najmocniejszą Chivalry 2 jest wspomniana rozgrywka. Gra daje dużo frajdy, polecam, zwłaszcza jako odskocznię dla multi, gdzie posługujemy się broniami palnymi.
Może gdybym obejrzał jakąkolwiek część Gwiezdnych Wojen, to ocena byłaby wyższa, natomiast domyślam się, że gra jest czystą inspiracją, a nie mocnym nawiązaniem do filmów.
W EA Pass jest możliwość pobrania gry, w ramach abonamentu.
Postanowiłem skorzystać, przeszedłem i.. było ok, raczej nie wrócę do tego tytułu raz jeszcze, bo nie ma po co.
Bardzo ładnie zrobiony świat, sekwencje walk.
Polski dubbing prawidłowy, bez szału.
Nie wiem jak wyglądały poprzednie gry z uniwersum Star Wars, w Fallen Order czuć dużą inspiracje Tomb Raiderem czy Uncharted pod kątem wspinania, biegania, przemieszczania się.
Pod koniec poczułem pewne znużenie, ale w ogólnym rozrachunku nie było źle. Nie wiedziałem czego się spodziewać, także całe szczęście, że gra nie okazała się totalnym gniotem i końcowa ocena, może nie należy do najwyższych, ale mimo wszystko jest oceną pozytywną.
Komentarze o tym, że gra niesamowicie wciąga, w pełni prawdziwe.
Nie jestem fanem RPG-ów, ze względu na zwykle przegadane kwestie i mało gry w grze, a tutaj.. wszystko wygląda inaczej, dialogi może nie są najkrótsze, natomiast z zaciekawieniem śledziłem wszystkie treści przekazywane na ekranie, następnie przeszedłem grę drugi raz, aby zobaczyć jak wygląda kwestia innych wyborów.
Bardzo udana produkcja, zabierałem się za Wiedźmina jak pies do jeża, bo od premiery miałem ją zakupioną na koncie.
Fabularnie - fantastyczny scenariusz, fantastyczne misje poboczne, które są rozwinięte, świetni kompani, antagoniści.
Oceniłem na 9,5, ponieważ irytowała mnie kwestia jazdy konno.
Podczas jazdy przez mosty koń bardzo często nie wiedział co robi i zbaczał z kierunku jazdy czy obracał, przez co świat wolałem w głównej części zwiedzać pieszo.
Dodatki również świetne.
Myślałem, że Wiesiek jest dobrze oceniany ze względu na polską produkcję, natomiast to po prostu jeden z lepszych tytułów jaki kiedykolwiek powstał i stał się inspiracją dla innych serii.
Każdemu serdecznie polecam.
Poprawna strzelanka, pod kątem rozgrywki inspirowana Doom'em, a w kwestii dialogów, humoru przypomina Shadow Warrior.
Nie grałem na PS3, także pod kątem graficznym nie wiem czy jest wielka różnica. Zakładam, że jest to podbitka do większej rozdzielczości, a nie remake z prawdziwego zdarzenia.
Przyjemna odskocznia od gier z rozbudowaną fabułą, dobre animacje rozwałki oponentów.
Na minus bardzo małe napisy, w ustawieniach chyba nie było opcji powiększenia czcionki.
Może i są 4 różne kampanie, ale wyróżniłbym przygody Leona i Ady. Reszta jest wyjątkowo nudna, zwłaszcza wątek Chrisa. Pomysłowo przeplatane wątki i pomysł gry w co-opie, ale brakowało mimo wszystko finezji w tych przygodach. Resident w mało klaustrofobicznych lokalizacjach traci połowę uroku. Niektóre plansze są całkiem spore, jak na RE. Producenci bardziej nastawili się na grę akcji, a nie coś pokrewnego z horrorem, nie odczułem tej "adrenaliny", która towarzyszyła mi w innych częściach, podczas przemieszczania kanałów, posterunku. Nadrobiłem zaległość względem 6-stki, raczej nie powrócę więcej do tej części.
Pominąłem Batmana na poprzedniej generacji konsol, stąd też dokonałem zakupu kolekcji.
Arkham Asylum i Arkham City bardzo dobre tytuły, nie jest to może remaster na miarę Saint's Row The Third, natomiast oczy nie bolą od patrzenia.
Pochłonąłem gry jedna po drugiej, w Arkham Knight zdążyłem już zagrać wcześniej.
Jako, że nie czytałem komiksów, z filmów oglądałem 1-2 części, to gra do mnie trafiła.
Bardzo miłe zaskoczenie pod kątem emocji i fabuły.
Trochę się zawiodłem, po bardzo dobrym UFC 3, spodziewałem się jeszcze lepszej UFC 4.
Niestety najnowsza część jest jakby półproduktem, pozbawiona fajnego online względem poprzedniczki, jest mniej zawodników do wyboru.
Na plus:
- soundtrack
- łatwiejsza obsługa parteru dla osób, które wcześniej nie grały w UFC
- kariera, brak w zasadzie innowacyjności od poprzedniej części, ale rozwój postaci fajny.
Oceniam na naciąganą siódemkę. Kupiłem w promocji w RTVeuroAGD za 139 złotych, natomiast w dalszym ciągu uważam, że cena nieadekwatna do jakości.
Sceptycznie czytałem nieprzychylne opinie, natomiast poniekąd zgadzały się one z tym, co reprezentuje sobą ta gra.
Wystawiam naciągane "7", ze względu, że po nowszej części spodziewałem się czegoś więcej.
Grałem 2-3 tygodnie po premierze, niewielkie błędy w postaci wyłaniających się znikąd pojazdów. Gra pod tym aspektem na pewno mniej zglichowana, niż AC: Valhalla.
Fabuła w stylu przejść i zapomnieć, na plus piękne miasto, wizja futurystycznego Londynu wyszła fajnie, przed premierą nie byłem przekonany.
Sposób rekrutacji każdego NPC też wprowadza do świata gier pewne "wow". Do ogrania polecam, acz Watch Dogs i Watch Dogs 2 bardziej mnie porwały.
Kupiłem cyfrową wersję, chyba z 5-6 razy pobierałem na dysk, nie przeszedłem nawet przez menu i wyrzucałem z konsoli, gdy brakowało miejsca.
W końcu się przemogłem i.. od początku gra urzekła mnie bardzo intrygującym klimatem, można by rzec, że filmowym, bo nie spotkałem się do tej pory z podobną fabułą w grach.
Czas przechodzenia fabuły odpowiedni, główne misje nie zanudzają, za to niektóre poboczne już tak.
Z pozoru klaustrofobiczne mapa oferuje jednak dużą przestrzeń, dość zagmatwaną, jeżeli chodzi o dotarcie do niektórych miejscówek.
Graficznie podoba mi się, postacie ładnie zrobione, lokalizacje też.
Bardzo denerwowały mnie punkty kontrolne, osadzone czasami daleko od miejsca zgonu, gdzie nawet przeciwnicy się nie pojawiali, bo zostali usunięci przy poprzednim podejściu - trochę to takie naciąganie na czas.
Co do błędów, faktycznie jest ich trochę. Gra się klatkowała na kilka sekund, zawsze jak wracałem z menu. Podczas przyspieszania dialogów postać z którą się rozmawiało potrafiła zniknąć na chwilę z ekranu i potem pojawić się na nowo. Podczas jednej z misji głównych nie wczytało mi się kilka niezbędnych elementów, które były potrzebne, aby przeskoczyć na kolejną planszę.
Jest kilka niedoróbek, jednak w ogólnym rozrachunku znowu miło się zaskoczyłem tytułem, który kupiłem jakiś czas temu, ale pod wpływem innych, bardziej nagłośnionych gier, nie sięgnąłem po Control wcześniej.
Kupiłem kilka lat temu w PS Store i dopiero niedawno zwróciłem uwagę na tą grę w swojej bibliotece - ot kupiony kolejny tytuł i odłożony na "kupkę wstydu".
Jednak z braku laku, zabrałem się za ogrywanie i.. przyznam, że dobrze się bawiłem. Gra nie należy do tych intelektualnych, jest to typowy odmóżdżacz po ciężkim dniu, taki Doom z kataną.
Fabuła zajęła mi ponad 23 godziny, faktycznie na którymś etapie złapała mnie lekka nuda, jednak dobrnąłem do końca i będę polował na drugą część.
Grafika się zestarzała, dlatego na samym początku tytuł może odrzucić, przy większej ilości wrogów na mapie masakrycznie spada ilość klatek na sekundę, długie ekrany logowania. Tyle z wad, fajny tytuł na odprężenie. Nie oczekiwałem wiele od tej gry i miło się zaskoczyłem.
W sam raz na raz. Kupiłem, przeszedłem, wyrzuciłem z dysku i raczej nie powrócę do gry.
Historia i dobra, natomiast mało zróżnicowane misje trochę nużyły.
Wiadomo, że tytuł opiera się na fundamentach gry niemalże 20-letniej, więc pole do popisu było dość ograniczone.
Jest kilka smaczków dla starego-nowego gracza, natomiast mechanika jazdy klasycznej czy absurdalna podziałka na tryb fabularny i tryb swobodny, to coś co może odrzucić.
Kilka błędów, towarzyszyli mi znikający przechodnie, spadające z nieba pojazdy, tekstury (tak jak wyżej wspomniał jeden z użytkowników), zwłaszcza trawy wczytywały się w trakcie jazdy i wyglądało to komicznie.
Na szczęście glitchy było mniej, niż w dniu premiery zremasterowanej Mafii 2.
Dobry tytuł, choć momentami nużący.
Fabuła w porządku, rzuca się tutaj w oczy oczywiście poprawność polityczna, która w zasadzie niczego w grze nie zmienia, natomiast czasami jest po prostu..dziwnie.
Piękne tekstury krajobrazów, bardzo dużo czasu spędziłem również w trybie fotograficznym, oprócz tego dobry dubbing, sama gra jest dość długa. Plądrowanie miejsc przyjemne, choć nie udało mi się zebrać wszystkich kart czy znaleźć wszystkich warsztatów i raczej nie będę się ku temu skłaniał.
Pomimo dobrze spędzonego czasu, czegoś mi w tej części brakowało, dlatego oceniam na 8,5, nie na dychę.
Wspomnień czar.. tak kiedyś, jak i dziś, bardzo dobrze gra się przy tej dość dynamicznej części. Skoro już odświeżają Modern Warfary, to mogliby również trzecią część wypuścić jeszcze na obecne generacje. Graficznie gra nie odstaje, detale są w porządku, widoki krajobrazu ładne. Doczepić się mogę jedynie do troszeczkę przestarzałej mechaniki animacji postaci - sceny, kiedy sojusznicy gdzieś biegną i skręcają wyglądają średnio.
Grałem solo, na szczęście to taka produkcja, gdzie granie samemu nie psuje rozgrywki, choć wiadomo, że w duecie byłoby raźniej. Bałem się takiego Darksiders, ale widok izometryczny dodał tylko uroku. Zamiast zrobić kolejną część siekania z perspektywy trzeciej osoby, zrobili coś nowego. Może nie do każdego trafi taka forma, natomiast im to po prostu wyszło. Świetna muzyka, klimatyczne plansze, gra sprawiła mi w niektórych momentach trochę trudności, głównie ze względu na.. ustawienie kamery i moje niedopatrzenie. Nie platynowałem, bo mi się nie chciało, ale jestem zadowolony. 16 godzin grania, wliczając Areny. Nie spieszyłem się przy tym.
Przyzwoita "chadzanka" w klimacie grozy. Nie ma tu zmyślnych zombie czy innych upiorów, które kojarzą się z tematyką.
To jeden z tych tytułów, który trzeba przejść na słuchawkach, bo dźwięk z TV czy wieży może nadszarpnąć trochę klimatu.
Może nie ma wiele strachu, natomiast jak przedmówcy pisali, niepokój jest, a i włos się jeży.
Podobała mi się bardziej, niż remake RE 2. Może to kwestia bardziej "hollywodzkiego" podania gry. Efektowne przerywniki filmowe, ucieczki, plansza. Może to kwestia tego, że RE 3 nie jest osadzony w tak hermetycznym świecie, jak poprzedniczka.
Jak na serie Capcomu było tu mało zagadek, gra czasami bardziej przypomina jakiegoś Uncharteda osadzonego w klimacie survival-horror, niż typowego RE.
W kwestii czasu przejścia gra zajęła mi niepełne 6 godzin. Taki czas rozgrywki może boleć, tym bardziej, że gra kosztowała na premierę tyle co każdy większy tytuł, ale mimo wszystko uważam, że warto, choćby ze względu na to, że kawał dobrej roboty włożono w tą grę, a znajdą się tacy, jak kolega wyżej, którzy będą przechodzili grę kilkukrotnie, co zwiększy ogólny czas przechodzenia do kilkunastu godzin.
Na konsoli PS4 Pro ta gra to nieporozumienie. Tytuł ciężko obronić nawet ze względu na świetną fabułę, klimat czy soundtrack, ale niestety gra ma straszne spadki klatek, dużo błędów typu wydajesz jedną komendę, bohater wykonuje coś innego. Strzelanie nie było wybitne w wydaniu na poprzednią generacje konsol, a tutaj przy dodatkowo kiepskiej optymalizacji jest bardzo specyficzne.
Mimo naprawdę wielkiego sentymentu, nie polecam.
Nie jest to tytuł wart 124 złotych w PS Store.
Chyba, że wypuszczą stosowną łatkę z aktualizacją.
Przy graniu na słuchawkach, próbowałem na Goldach i na zwykłych od telefonu dialogi są tylko na jednej z nich, grzebałem w ustawieniach, modyfikowałem ustawienia w słuchawkach i nie dało się tego zmienić. Bardzo uciążliwie i psujące nastrój.
Dawno się tak nie męczyłem podczas grania, to tak jakby ktoś wziął na warsztat Wasz ulubiony tytuł i go.. zepsuł.
Hańba!
Chłopaki z 2K idą drogą Bethesdy, wypuszczają niegotowy produkt na rynek. Jak tak ma być z optymalizacją remastera pierwszej Mafii to podziękuję.
Poniekąd masz rację, ale zważ na to, że na tej generacji zadomowił się trend "odgrzewania kotletów".
Oczywiście ma to jakiś swój urok, bo w większości są to tytuły godne ponownego przejścia, ale czy warte zakupu za 150 czy 200 złotych? To już sprawa indywidualna.
Grałem na PS3, zagrałem i na PS4, oczywiście z tego względu, że gra była jakiś czas temu w PS Plusie, pudełkowej wersji bym nie kupił, mimo że jest to dla mnie bardzo dobra gra, ale pod dopiskiem "Remastered" kryje się raczej przeportowanie gry na nowszą platformę - tak jak napisałeś, graficznie GOW był już ok w 2010 roku, jak wychodził na PS3, więc tutaj podrasowali pewnie minimalnie, bo nie miałem efektu "wow", a wręcz przeciwnie, przez archaiczne menu czułem się, jakbym grał na PS3.
W jednej kwestii się nie zgodzę, mianowicie GOW 3 jest osadzony w dość dobrym, neutralnym miejscu, właśnie dla osób, które nie miały wcześniej do czynienia z serią.
Pewnie, że więcej smaczków i większe zaprzyjaźnienie z fabułą będzie dla osób, które ograły poprzednie części, stąd też mnie dziwi brak wydania, chociażby w formie cyfrowej w sklepie PS Store 1 i 2 części GOW i tych wersji z PSP, skoro wypuścili trójkę. O ile mi wiadomo wypuścili GOW 1&2 i te wydania z PSP w formie fizycznej na PS3, więc pewnie wizerunek by ucierpiał, gdyby mieli na kolejną generację wypuszczać.. remaster remastera.
W każdym razie duża ilość tytułów oznaczona właśnie, jako "remastered", prędzej czy później trafia do Plusa - Uncharted, Shadow of Colossus, Heavy Rain, Beyond, GOW, Bioshock. Może takie jest założenie wypuszczania tych gier?
Klimat wojny mniej wyczuwalny, natomiast da się to wytłumaczyć w prosty sposób - piasek i skały dookoła, a nie rozwalone budynki, jak w poprzedniej części.
W stosunku do poprzedniej części grafika oczywiście ulepszona, ciut mądrzejsza sztuczna inteligencja.
Fajne wprowadzenie dodatkowych celów podczas misji głównych.
W dalszym ciągu frajda ze strzelania, co prawda irytowały mnie błędy w przypadku strzelania zza osłony, bo niekiedy mimo wolnej przestrzeni i podświetlonego celownika (czyli znaku, że można strzelać i cel trafi w przeciwnika) pociski odbijały się od.. powietrza?
Jestem świeżo po przejściu. Na plus:
- klimat
- rosyjscy oponenci mówią po rosyjsku, a nie po angielsku z rosyjskim akcentem, co w wielu grach po prostu psuje nastrój
- efekty strzału podczas skupienia się, czyli slow-motion i pokazana trajektoria pocisku oraz co się dzieje z przeciwnikiem trafionym kulą (wiadomo, ginie, ale doprecyzowane czy od strzału w wątrobę, płuco, szyję itp itd.)
- optymalny czas rozgrywki, przeszedłem w około 8 godzin, gdyby było więcej misji, gra mogłaby znużyć
- w moim przypadku, po zapoznaniu się z drugą częścią Sniper Elite, mam zamiar dobrze się pobawić i postrzelać w kolejne części, w które również nie grałem (złe wspomnienia ze Sniper Ghost Warrior z PS3, które było dla mnie kiepską grą, stąd snajperki się nie imałem)
Na minus:
- różne niespodzianki typu czołgam się, nie mogę nic dalej zrobić, bo dziwnym trafem ugrzęzłem w gruzie, gdzie wcześniej nie było problemu by w takim miejscu się znaleźć
- głupia sztuczna inteligencja sama pchająca się pod nóż
- strzelanie z innych broni, ale w sumie tytuł usprawiedliwia ten ruch, gra się skupia na byciu snajperem
- momentami irytująca kamera
Na poprzedniej generacji konsol ominąłem ten tytuł, choć wiedziałem o jego istnieniu. Ostatnio nadrobiłem zaległości.. i mimo wszelkich nieprzychylnych komentarzy, nie było tragedii. Grafika jest w miarę, oczy "nie bolą" podczas rozgrywki.
Fakt, przeciwnicy są głupi jak but i sami pchają się pod ostrzał, ale rekompensuje to klimat II wojny światowej, który jest dobrze odczuwalny, dzięki całkiem niezłym widokom zdemolowanych czy zbombardowanych miast i oczywiście frajda ze strzelania ze snajperki i efektu strzału.
Kupiłem na premierę V-tkę, sprzedając Battlefielda 1 - jedna z gorszych decyzji growych z mojej strony.
Los chciał tak, a nie inaczej, że mija kolejna aktualizacja, od listopada grałem może ze 20-30 godzin w multi, a gra dalej nie porywa.
Może, gdyby nie była to gra " w klimacie II WŚ" , dałbym wyższą ocenę, ale do poprzedniczki się nie umywa. Nie czuć w ogóle wizji tamtejszego konfliktu, gra bardziej przypomina coś współczesnego. Jest coś karykaturalnego.
Zresztą słaba sprzedaż i gwałtowny spadek ceny o czymś świadczą.
EA, jako wydawca, chyba cały hajs inwestuje w Anthem.
Chcieli poprawić pozorne problemy z Battlefielda 1, a pogorszyli praktycznie wszystko.
Kupiłem na premierę V-tkę, sprzedając Battlefielda 1 - jedna z gorszych decyzji growych z mojej strony.
Los chciał tak, a nie inaczej, że mija kolejna aktualizacja, od listopada grałem może ze 20-30 godzin w multi, a gra dalej nie porywa.
Może, gdyby nie była to gra " w klimacie II WŚ" , dałbym wyższą ocenę, ale do poprzedniczki się nie umywa. Nie czuć w ogóle wizji tamtejszego konfliktu, gra bardziej przypomina coś współczesnego.
Zresztą słaba sprzedaż i gwałtowny spadek ceny o czymś świadczą.
Niska ocena, bo na tej stronie nie brakuje grup osób, którym się nudzi i masowo obniżają głosy temu czy innemu tytułowi.
Najlepsza odsłona od EA, choć rzeczywiście Undisputed na poprzednią generacje wymiatał.
Przeszedlem grę 3 razy na starszych konsolach, jest to jednak tytuł na tyle świetny, że wersji na PS4 też nie odmówiłem. Warto, choćby dla samego scenariusza, mimiki bohaterów czy klimatu lat 40 XX., pokusić się o zakup. Grunt, żeby znać język angielski na poziomie lepszym, niż komunikatywny.
Ujdzie, chociaż sama mechanika gry i odwzorowanie niektórych piłkarzy, to pożal się Boże i nie mówię tu o brązowych czy srebrnych zawodnikach z chińskiej czy japońskiej ligi, tylko np. o Mariano Diazie z Realu, Jorgingo z Chelsea, którzy wygląda tragicznie względem oryginału.
Tryb sieciowy, jak to w Fifie, czasami nie działają serwery, czasami mimo 5 kresek zasięgu, gra laguje i w łatwy sposób przewidzieć, że zaraz straci się bramkę.
Można pograć, uprzednio zaparzając sobie melisy. Rewolucyjnych zmian nie ma.
Ktoś kilka komentarzy wyżej napisał, że klimat w porównaniu do The Evil Within siada, podepnę się pod te słowa, kierując porównanie raczej do drugiej części TEW.
Resident EVII, to nie jest zła gra, natomiast po wyjściu z chałupy to nie jest już ten sam mroczny klimat, co w pierwszej części gry.
Aczkolwiek i tak polecam.
Poprzednia część nie podobała mi się na tyle, aby dokończyć tytuł.
Tutaj miłe zaskoczenie, niby to samo co w Cieniu Mordoru, a nie mogłem się oderwać.
Platynowe trofeum zrobione w 43 godziny, sama gra do długich nie należy, ale może to i dobrze.