To uwno z kiepskimi dialogami i skrajnie przewidywalną fabułą posługujące się wyświechtanymi kliszami ma być znakomite?
Hahahaha..... komuś na starość peron odjechał.
Nie bede tago nawet komentowal. Nie widze sensu. Typowe "Angole i Francuzi to lenie". Ciezko Ci idzie zdecydowanie sie co jest wazniejsze. Polska "niewolnicza mentalnosc" czy szacunek do siebie Angoli czy Francuzow. Tu nie ma z czym polemizowac. Nie mam Ci niczego do udowadniania. Mam mase znajomych w UK. Wiekszosc z nich nie pracuje jako robol. Maja wlasne firmy badz pracuja na spoko warunkach. No ale Ty wiesz lepiej wiec dalsza dysusja na ten temat nie ma najmniejszgo sensu.
"A z czego bo się na ten temat nie rozwijasz. Bo to ‘trzeba’ to zawsze było szefowi, a nie mi. Często dlatego, że szef coś zawalił, zapomniał albo nie umiał efektywnie ludziom zorganizować pracy."
Juz o tym pisalem. To jest spuscizna z lat dziewiedziesiatych, ktora uksztaltowala pewna mentalnosc. I to jest przykre. Ale skoro wyjechales w 2010 na sezonowy zarobek(pewnie w trakcie studiow) to faktycznie mozesz nie zrozumiec jak sie pracowalo w Polsce w tych latach i jak wygladal rynek pracy. Co do szefa to nawet nie skomentuje nie chodzilo mi o obrone CEO badz ocene ich kompetencji. Problem w tym, ze gdyby we Francji byla mozliwosc pracy 400 godzin w miesiacu to i tam znalazby sie chetny. Pisalem wyzej, ze to nie wina 50 letniego piekarza z malej miejscowosci, ze jest wykorzystywany i do tego przywykl. Dla Ciebie to zwykla statystyka w koncu.
"O, jak zgrabnie uciekamy z Anglii i wyciągamy z kapelusza Francję, hmm, może tam nie był i będę mógł sobie pobajdurzyć. Tak, pogrążaj się misiu dalej. Co to znaczy „Francuz wyjdzie o 17, bo ma wyj....e”??? We Francji nie ma unormowanych kulturowo sztywnych godzin pracy tak jak w innych krajach. Tam nikt tak nie mówi, do 17 to się typowo tylko u w krajach anglosaskich pracuje. Francuz może pracować do 16 albo do 19 i nie musi to wcale oznaczać, że tego w dnia długo siedział w pracy. Co więcej środku dnia może mieć godzinę albo nawet i dwie przerwy na obiad i załatwienie swoich spraw typu odebranie dzieci ze szkoły. Albo jednego dnia może pracować długo, a drugiego w ogóle. I co misiu, nie wiedziałeś? I jak to jest, że ta Francja to ma rzekomo więcej wspólnego z ‘rzeczywistością’ niż Anglia. Nooo, jeśli tak to super bo Francuzi na ogół mają opinię większych leni niż brytole, a tych z południa to lepiej w ogóle nie wspominać. A teraz może mi opowiedz o ciężko harujących Hiszpanach siedzących w pracy do 22."
Nie obchodzi mnie jaka opinie maja Francuzi. To sa wyczytane gdzies bzdury, przeklamania i manipulacje. Ale nie zamierzam Cie wyprowadzac z bledu. Ta wypowiedz w ogole swiadczy o tym, ze g...o wiesz.
"Czas spędzony w pracy na nadgodzinach nie jest równoznaczny z jakimkolwiek zachrzanianiem, a te nadgodziny często są lepiej płatne i dogadane z szefostwem na zasadzie Win-Win. I pomimo ogólnie lepszych warunków pracy Francuz i tak pracuje przeciętnie mniej od Polaka. Tu masz dane sprzed paru lat, które wyskoczyły mi na googlu. "
Znow pelno przeklaman. I manipulacji. Napisalem wyzej, ze prawo pracy sprawia, ze sytuacja Francuza czy Brytola jest znacznie lepsza od Polaka. Ale pracuja rownie ciezko i rowniez robia nadgodziny. Nie tyle co Polak, bo prawo im na to nie pozwala. Tylko, ze to tylko udowania, ze nie mentalnosc niewolnika jest problemem tylko prawo, ktore pozwala szefowi na takie, a nie inne traktowanie pracownika. I to jest rowniez spuscizna lat 90 i polityki, ktora im towarzyszyla. Najsmutniejsze jest to, ze niespecjalnie zanosi sie na zmiany. W koncu to mentalnosc jest winna. Nadgodziny we Francji wypisalem wyzej. Nie jest to zadne win win. Ani zadne krocie. Tu link: https://www.roussineau-avocats-paris.fr/heures-supplementaires/avocat-obligation-heures-supplementaires/
Crunch nie dzieje sie tylko w CDPR. Ci ludzie sa przepracowani wszedzie. W Stanach jest dokladnie taki sam wyzysk. W IT we Francji tez. Choc tu z tego co zdazylem sie zorietowac chca to ukrucic dzieki zaangazowaniu zwiazkow zawodowych. Ale jakos nikt nie mowi, ze wina za to jest mentalnosc niewolnicza Frnacuzow czy Amerykanow.
Od samego poczatku odnosze do ludzi, ktorzy sa wykorzystywani i nie winie ich, a mentalnosc i prawo, ktorego ksztal jest rowniez spuscizna lat 90tych. Tylko ktos, kto nie doswiadczyl calej palety "zalet" skrajnej biedy od przerazajacego strachu przed skonczeniem na ulicy po poczycie nizszosci, winy i alkoholizm moze napisac taki sciek pogardy jaka obdazyl mnie autor postu. Tylko na tyle go bylo stac. Mi robolowi, ktory sie wygrzebywal z biedy latami gdzie na poczatku wieku jak w koncu dostalem kontrak i stac bylo mnie zeby w koncy pujsc do dentysy i kupic cieple buty w zimie szoda sliny na takich jak on.
"W 2004 to chyba ty pracowałeś." no pracowalem. W latach 90tych rowniez.
I tak na zachodzie sie zapie...a. Tylko tam pracownik nie jest tak wykorzystywany jak w Polsce dlatego, ze sa takie, a nie inne przepisy. Trzeba byc mocno naiwnym myslac, ze gdyby byly takie jak w Polsce francuski pracodawca by postepowal inaczej tylko dlatego, ze mentalnosc pracownikow jest inna. Sam o tym wspomniales kiedy pisales o uczeniu sie biznesu od Polakow. Zreszta sytuacja prawna pracownika francuskiego wynika z wywalczonych przez dekady praw. Tu zwiazki zawodowe dbaja o pracownika. Ich mentalnosc jest taka, a nie inna, bo na nia ma wplyw rzeczywistosc w jakiej wyrasta. Ty moze przyjzyj sie blizej rzeczywistosci lat 90tych w Polsce, bo na razie brzmisz jakby ta nie miala zadnego znaczenia w ksztaltownaiu sie metlanosci Polakow. Duzy blad.
Moze powiedz wprost, ze dla Ciebie Polacy to po prostu ludzie o niewolniczej mentalnosci, ktorzy sami sa sobie winni, co? Bedzie prosciej.
"Oj jaka głęboka filozofia na temat tego krzywdzącego generalizowania ludzi. Jakby wyciąganie wniosków ze zwykłej statystyki to była jakaś zbrodnia bo przecież nie znasz i nie rozumiesz wszystkich indywidualnych przypadków.."
No niesamowite, ze ktos moze nazwac wyciagniem wnioskow nazywanie czesci Polakow niewolnikami. To chyba konczy rozmowe.
Przestan chlopie. Byles chwile w UK zeby sobie dorobic i juz wszystko wiesz. Oczyswiscie, ze tacy sa ale jest mase ludzi, ktorzy zostana. Anglik czy Francuz. Oczywiscie przed kryzysem takie sytuacje byly czestsze ale od tametej pory sie troche pozmienialo. A to "'bo trzeba" wlasnie z czegos wynika. Ja wyjechalem w 2004. 5 lat w UK. Pozniej Francja. Pracowalem na budowie, na kuchni, przy przeprowadzkach, jako dostawca. Jeden Francuz wyjdzie o 17, bo ma wyj....e ale wieksza czesc jak trzeba to zostanie. Oczywicie tu tez nalezy zachowac jakas skale. Ale nie oznacza to, ze na zachodzie nie robi sie nadgodzin. To Ty masz wyobrazenie niezwiazane z rzeczywistoscia. Podajesz przyklad Angli ale np juz Francja nie ma takiej olbrzymiej emigracji zarobkowej z Europy Wschodniej. Kto w takim razie zostanie?
"Buhahaha. Tak, uwierz mi. Widać, że nie masz bladego pojęcia kto i jak tam na tych śmieciarkach i budowach pracuje. I co, jak ktoś jeździ na śmieciarce to z automatu musi to oznaczać ciężką pracę??? Tam wszyscy rodowici angole są uzwiązkowieni i mają z tego powodu dobre warunki pracy, nawet pracownicy budowlani. Od tępej, ciężkiej i wielogodzinnej roboty są tam tylko Polacy, Ukraińcy i Jugole na obowiązkowym samozatrudnieniu jak nie trzeba mieć języka albo obywatelstwa, a od tej trochę lepszej mają ciapatych ze swoich byłych kolonii. I jak grzyby po deszczu wyrastają tam firmy prowadzone przez localsów, ale zatrudniające wyłącznie imigrantów, 'bo to nie jest praca dla Anglika'. Nawet usłyszałem od ziomka co tam już chyba pół życia już siedzi, że tam też zaczyna być ogólnie coraz gorzej bo prowadzenia biznesów uczą się od nas."
Usyszales od ziomka. 2004 rok juz dawno minal i wiekszosc Polakow, przynajmniej ci, ktorzy sie nauczyli jezyka nie pracuja "na zmywaku". Realia sie zmienily. To nie jest jakas tajemna wiedza, ze Francuz czy Angol ma lepsze warunki pracy i ze uzwiazkowienie daje im wieksze przywileje. Juz we Francji to w ogole zwiazki zawodowe maja taka sile jak partie polityczne. Chodzi tylko o to czy robia nadgodziny i czy ktos ich z tego tytulu nazywa niewolnikami. Oczywiscie, ze robia, niezaleznie od tego, ze Ty doswiadczyles takich, a nie innych sytuacji. Co do UK to taki byl zamysl zeby do ciezkiej pracy sprowadzic ludzi z Europy wschodniej, bo Ci beda sie godzic na gorsze warunki. Nam sie i tak oplacalo. Dzisj juz nie. We Francji straszono polskim hydraulikiem. A to, ze ucza sie od Polakow jak ich wykorzystywac to jest inna kwestia. Nie wiem o jakim obowiazkowym samozatrudnieniu mowisz, bo ja robol zawsze mialem kontrakt. Ale nie twierdze, ze tam sie ludzi nie wykorzystuje.
"A mi się wydaje, że autor to się akurat bardziej odnosił do komentarzy takich mundrych jak ty rzucającymi zaklęciami w stylu "bo jesteśmy krajem na dorobku", "bo na zachodzie też się zapieprza", "bo wydajność pracy", "bo każdy jest kowalem swojego losu", "bo nie potrafimy wyjść ze swojej strefy komfortu" To raczej autor watku pisal wczesniej, ze jestemy kowalami wlasnego losu. Zreszta chyba niespecjalnie zalezy Ci na zrozumieniu tego co pisze, bo usilnie starasz mi wmowic, ze powiedzialem cos czego nie powiedzialem. Nie tlumacze wykorzystywania pracownika bo "jestesmy krajem na dorbku" tylko twierdze, ze obrazliwe jest nazywanie ludzmi niewlonikami tylko dlatego, ze ciezko pracuja za niewielkie pieniadze i wala nadgodziny(bardzo czesto bo musza ze wzgledow finansowych) Uwazam, ze takie podejscie ma swoje podloze. I wrzucanie wszystkich do jednego worka jest bardzo krzywdzace. Nigdzie nie usprawiedliwiam wyzysku.
"Hmmm, tak się akurat składa, że ja też tak uważam. Pracowałem w firmie gdzie niektórzy z załogi przekraczali 400 godzin miesięcznie (oczywiście "bo trzeba"), a później z dumą się nosili, że 4 kafle zarobili bez chwili refleksji nad tym jakim kosztem. W ogóle gdzieś tak połowa załogi wręcz przebierała nóżkami aby wyrwać sobie jakieś nadgodzinnki, które nawet w jednym procencie nie byłe lepiej płatne niż standardowy czas pracy."
Odnosze wrazenie, ze rozmawiamy zupelnie o czyms innym. Staralem sie nie tyle skupiac na przypadkach ludzi, o ktorych wspominasz, a raczej na samym fakcie tego, ze mozna dorobic na nadgodzinach. Badz takich, gdzie ktos jest zobowiazany je wziac ze wzgledu na sytuacje finansowa. To niezrozuminie moze wynikac wlasnie z tego. Poza tym ja juz od lat nie mieszkam w Polsce wiec moze umykac mi skala pewnych zjawisk. Niemniej uwazam za krzywdzace wrzucanie wszystkich ciezko pracujach ludzi do jednego worka. Jeden bedzie lizal dupke szefa za 300 godzin w misiacu i zeby sie pochwalic. inny znow bo ma sparalizowana zone i dwojke dzieci. Nie potrafie sobie wyobrazic, ze mozna sobie pozwolic na taka generalizacje jaka zrobil autor watku.
Tu na przyklad nikt nikomu nie powie, ze dlatego, ze zrobil nagdodziny zeby cos sobie w domu wyremontowac, ze jest niewolnikiem. Z drugiej strony nikt sie tym specjalnie nie chwali. W zakladach pracy sie wychodzi o 18 i wraca na kolacje do domu. Ale jest tez tak, ze jak trzeba pozap...c, bo sie koncza terminy to sie zap...a. Oczywiscie znow ilosc tych nadgodzin to nie ta sama skala.
"Ten standardowy czas pracy też był wesoły. 12 godzin od poniedziałku do piątku plus obowiązkowa sobota, zazwyczaj 8-12 godzin, czasem również niedziela 6 godzin jak kierownikowi tak się uwidziało. Tak, to był ten standard, minimum 270 godzin miesięcznie. Niżej się nie schodziło, można było tylko pójść wyżej. A teraz powiedz to Niemiecowi, Anglikowi czy Francuzuzowi, że u nich takie rzeczy też się dzieją. Pan lujiki przecie to wie."
Ale ja nigdzie nie twierdzilem, ze Polak ma lepiej. Wszystkie statystyki jakie sa dostepne mowia, ze Polak pracuje znacznie dluzej niz Francuz czy Niemiec. W ogole dziwi mnie Twoja wypowiedz. Z jednej strony masz problem z tym, ze Polacy tak duzo pracuja za psie pieniadze(wiekszosc z koniecznosci), a z drugiej nazywasz ich niewolnikami na plantacji. Ja rozumiem, ze oni moga nie miec szacunku do siebe samych ale to nie wcale nie usprawidliwia tego, ze Ty czlowiek niby bardziej swiadomy go nie masz.
Osobiscie uwazam, ze wiekszosc problemow, o ktorych staramy sie rozmawiac wynika z kondycji ekonomicznej lat 90 czy 00. To znaczy, ze jest jakies wytlumaczalne podloze, tego ze spora czesc ludzi ciagle daje sie wykorzystywac. Czy wrecz jak w opisanym przez Ciebie przypadku byc z tego wykorzystywania dumnym. I oczywiscie takie podejscie nalezy skrytykowac. Ale ciagle nie widze usprawiedliwienia slow o niewolniku na plantacji. Dla mnie to zwyczajny brak szacunku.
Crunch to nie jest norma i nie nalezy jej usprawiedliwiac ale z drugiej strony nazywanie ludzi, ktorzy nie maja problemu z nadgodzinami w takich sytuacjach Polakami o mentalnosci niewolnika na plantacji bawelny to gruba przesada.
Tak dla zobrazowania. Mam znjoma naukowca. Pani doktor. Swietna babeczka. Strasznie duzo pracuje. Jak nie musi to nie robi nadgodzin. Jasne. Woli czas spedzac z rodzina. Ale czasem sa projekty do pokonczenia i trzeba na dlugo zostac w labie. I zostaje. Czasem do poznego wieczoru. Poza tym ma mase pracy zdalnej. Chcialaby oczywioscie pare rzeczy na uczelni pozmieniac. Na pewno mniej pracowac, a bardziej efektywnie. Ale nigdy nie slyszalem zeby uwazala sie z tego powodu za niewolnika. Pracuje na Francuskiej uczelni. Nigdy tez nie slyszalem, zeby kogos we Francji czy UK nazwano niewolnikiem dlatego, ze chce wiecej zarobic i bierze nadgodziny.
W Polsce probleme jest to, ze wielu ludzi po prostu jest zmuszonych by na takie rzeczy sie godzic.
"Wydajność pracy jest najczęściej obliczana jako PKB podzielony przez liczbę przepracowanych godzin pracy. Produktywność pracy rośnie, jeżeli realny PKB zwiększa się szybciej, niż liczba pracowników (przepracowanych godzin)."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydajno%C5%9B%C4%87_pracy
Tada czyli absolutnie nie musi to wynikać i de facto nie wynika z jakiejkolwiek ciężkiej w pracy bo chodzi tylko o wartość przychodu generowaną na głowę, a nie czyjeś zapieprzanie tak więc w bogatym kraju ZAWSZE będzie większa wydajność. " Masz racje przyznaje sie do bledu. I mam nadzieje, ze Cie to ucieszy. Ale to nijak nie zmienia tego, ze na zachodzie pracuje sie rownie ciezko, co w Polsce. I takie rzeczy jak w tym przypadku po prostu rowniez sie zdarzaja. Co wiecej ludzie jak tylko moga te nadgodziny robia, by po prowstu wiecej zarobic i nikt ich z tego tytulu niewolnikami nie nazywa. Ba tendencja jest odwrotna, bo pracodawcy nie chcac placic nadgodzin staraja sie tak organizowac czas pracy by wszystko dalo sie wykonac w normlalnych godzniach pracy.
"Mów do mnie jeszcze. Powiem ci lujku, że ja akurat byłem w Anglii i tam się definitywnie NIE zapierd**a. Znaczy się zapierda*a, ale od tego tam są robole z takiej właśnie Polski do najbardziej tępych prac, rodowity Anglik nie zna takiego słowa jak zapierdo*, pracuje się od 9:00 do 17:00 przez pięć dni w tygodniu na chilloucie i oczekuje za to przyzwoitej pensji, a jak tego nie dostaje to po prostu nie pracuje" A tu juz wychodzi, ze tak chyba krotko byles w tym UK. Po pierwsze nie wszyscy Brytyjczycy maja cieple posadki ale rowniez ciezko fizycznie pracuja. Poza tym jest duza grupa bialch niewykfalifikowanych Chavow. A juz tekst z rodowitym Anglikiem mocno mnie rozbawil. Ci wszyscy ludzie pracujacy przy przeprowadzkach, dostawach, wywozce smieci czy na budowach. Prowadzacy male firmy czy w przeroznych zakladach pracy(name it) zapierdalaja. Oczywiscie, ze Angol czy Szkot pracujacy na tasmie dostanie wiecej kasy i jest przyzwyczajony do tego, ze wychodzi o 17 ale to nie oznacza, ze Brytyjczycy ciezko nie pracuja, bo robia na nich robole z zagranicy. Wrecz przeciwnie on z checia wezmie nadgodziny zeby sobie dorobic, bo weranda, bo moze jakies wakacje. To co napisales mija sie z rzeczywiostoscia. Jest tu gdzies ziarno prawdy dlatego, ze oni bardziej szanuja swoj czas, ale tez dlatego, ze sa przyzwyczajeni do pewnych standardow na rynku pracy. To wynika bezposrednio wielkosci rynku pracy, poziomu inflacji czy bezrobocia. Nie uzasadnia to jdnak nazywania Polakow mentalnymi niewolnikami, tylko dlatego, ze wala nadgodziny zeby wiecej zarobic bo takie a nie inne podejscie do pracy jest zawsze czegos wynikiem. Poza tym w UK niewykfalifikowany Angol ma tak samo pod gorke jak niewykfalifikowany Polak. Albo prawie tak samo, bo jest spora grupa ludzi, ktora za Polakami nie przepada. Zreszta jak ktos jest programista to moze sie cieszyc i wiekszymi pieniedzmi i lzejsza praca. Co wcale nie oznacza, ze Brytyjczyk czy Francuz nie zapierdala. Oni tez ciezko pracuja. Tez wala nagdodziiny by miec wiecej pieniedzy. Roznica polega na tym, ze ich praca na rynku jest wiecej warta. I jak sam wspomniales wynika to z zamoznosci kraju.
"A tak się zastanawiałem czytając ten wywód kiedy wspomnisz tu o tej mitycznej strefie komfortu, ale sobie zaraz pomyślałem, że przecież chyba nikt nie będzie na tyle głupi aby się w tak oczywisty sposób zdradzać. Widzisz, a jednak." Ad personam zostaw dla siebie. Chodzilo mi o przywiazanie do pracy winikajace ze strachu(albo jak wolisz realiow lat 90 i 00). Jesli jestes mlody to moze tego nie zrozumiesz ale kiedy zaczynalem pracowac to wiekszoszc ludzi po prostu sie o prace bala dlatego godzili sie praktycznie na wszytko by jej nie stracic i nie wystawiali nosa przed szereg. Moja wypowiedz nie jest pejoratywna na zasadzie: "... jak im sie nie podoba to moga zmienic prace". Odnosilem sie do tezy wysnutej przez autora watku, ze Polacy maja mentalnosc niewolnikow tylko dlatego, ze nie uwazaja nadgodzin za niewolnictwo. Na zachodzie takie rzeczy sie rozniez dzieja, ale jakos nikomu nie przychodzi do glowy zeby napisac Niemiec, Anglik czy Francuz z mentalnoscia niewolnika.
Szacunek nalezy sie kazdemu.
Bedac zajety przechwalaniem sie jak to zarabiasz tak duzo, ze Twoi pracownicy nie chca dobrowolnych nadgodzin, ktore placisz po 300% nie zdazyles sie odniesc do feedbacku, ktory dostales. A Twoja wypowiedz jest nie tylko krzywdzaca w stosunku dla wielu ciezko pracujacych Polakow ale jest rowniez na wielu plaszczyznach po prostu glupia. A co chyba najbardziej razace to bijacy z niej brak proby zrozumienia. To, ze ktos ciezko pracuje za niewielkie pieniadze i godzi sie na nadgodziny, ktore nie sa jakos rewelacyjnie placone(albo wcale) zawsze z czegos wynika. Zawsze ma to jakies podloze. Nie zmieni tego istnienie 'lize dupke szefa" pracownikow.
Zdanie o byciu kowalem wlasnego losu skomentuje milczeniem.
...wychwalałem wiele gier i to dużo wcześniej przed datą 2012, bo np. 1985 i co w związku z tym ? Rozumiem że jak ludzie na ulicy którzy nie padają z zachwytu na widok twojej żony lub dziewczyny albo nie widzą w twoich dzieciach wybitnie uzdolnionych to są po prostu nierozgarnięci... W 85 to Ty na chleb mowiles bep a na muchy tapty. Jak sie czyta Twoje posty z 2012 roku to tam czuc ta dojrzalosc na kilometry.
"...ciekawe skąd ty to możesz wiedzieć ? Zakłady Psychiatryczne są pełne ludzi którzy wiedzą wszystko i o wszystkim :) Są takie aplikacje jak np. Countries Been gdzie możesz sobie sprawdzić gdzie jeszcze nie byłeś. Ja byłem prawie wszędzie (poza strefami wojny czyli miejscami wyjątkowo niebezpiecznymi głównie niektórymi Państwami Afryki, Azji, czy Ameryki Południowej), a ty ? Sprawdź i potem napisz w ilu faktycznie krajach byłeś i co widziałeś bo może twoje wyobrażenie na temat świata jest wręcz mikroskopijne."
Przestan projektowac. To Ty tutaj zawsze wypisujesz tyrady kreujac sie na wszystko wiedzacego. To Ciebie widac pod kazdym postem rozpisujacego sie na przerozne tematy nie mnie. Ja "robol" na takie rzeczy nie mam czasu. Wdalem sie w dyskusje na forum po raz drugi. A teraz sprawdz od kiedy jestes zajerestrowany na forum. Z tym, ze akurat sytuacje ciezko pracujacych ludzi w Polsce i na Zachodzie znam, bo zwyczajnie przez to przechodzilem.
"...jeśli już to tylko zależy to od danej pracy i stanowiska, a jeśli mówisz o taniej sile roboczej to termin „tania siła robocza” w dużej mierze zbioru dotyczy właśnie emigracji zarobkowej. Nikt nikomu nie każe ani jechać zagranicę do pracy, ani też pracować w zawodach fizycznych. Każdy jest kowalem swojego losu i na rynku pracy zostawia swoje umiejętności." Tak bo na zachodzie przeciez wszyscy maja wysokie wyksztalcenie, kierownicze stanowiska i pracuja w korpo. To, ze jezdzisz na wycieczki do Bangladeszu nie oznacza jeszcze, ze znasz realnia zycia w UK czy Francji. Zreszta nie widze sensu Ci czegokolwiek tlumaczyc, bo dla Ciebie Francuz kowal losu mechanik z wlasna dzialanoscia, ktory "zapie...a" od switu do nocy, zeby dzieciakom sie lepiej w przyszlosci zylo niz jemu to juz nie jest kowalem wlasnego losu, bo zawsze przeciez mogl isc na studia i zostac programista i pracowac w korpo za gruba kase od 9 do 18. Pal szesc, ze z matmy zawsze mial troje i w ogole oceny jednak sugerowaly, ze uniwertsytet nalezy co najwyzej omijac. Takie to wlasnie pan obiezyswiat Alex ma pojecie o otaczajacycm go swiecie. Poza tym tania sila robocza odnosi sie rowniez, a moze przede wsystkim do praconikow niewykfalifikowanych(co znamienne wielu Polakow wyjezdzajacych po 2004 roku posiadala kwalifikacje tylko nie bylo dla nich miejsca na rynku pracy). Ale przeciez dla Ciebie nitk nigdy nie musial wyjechac za granice do pracy, bo przeciez Polska byla krajem uslanym mozliwosciami. Szczegolnie ta prowincjownalna. Poza tym tu w ogole nie o to chodzi. Meritum jest to czy Polak, ktory zostaje po godzinach zeby zarobic wiecej ma mentalnosc niewolnika na plantacji bawelny(mi to ciezko nawet przychodzi napisac). Nie nie ma, bo w wiekszosci przypadkow po prostu jest do tego zmuszony. To nie wynika z jego mentalnosci tylko w ogole z mentalnosci Polakow zbudowanej na biedzie i dzikim kapitalizmie lat 90tych. To ona stworzyla dzisiejszy system wyzysku. Natomiast nie ma niczego zlego ani haniebnego w tym zeby chciec dorobic sobie wiecej na nadgodzinach. Lepiej oczywiscie zwalic na mentalnosc ludzi, niz doszukiwac sie problemu na przyklad w zlych regulacjach prawnych, ktore niedostecznie chronia praw pracownika. To nie jest wina piekarza z malej miejscowosci, ze zapieprza 14 godzin dziennie za psie pieniadze. On od 20 lat jest do tego przyzwyczajony, ze sie go tak traktuje.
Jesli dla Ciebie +/- 18 srednich krajowych to male pieniadze to jedynie pozazdroscic. 20 tys € jako dodatkowa kasa to wcale nie jest tak malo. Chyba, ze dla CEO. Ale to rowniez moze tlumaczyc dlaczego napisales to cos.
" ...a ja myślałem że moi pracownicy przywiązali się do dobrych warunków pracy" Przywiazanie do pracy to nie to samo co przyzwyczajenie sie do jej dobrych warunkow. Niektorzy nie mieli okazji. Ale pewnie pamietasz skoro miales czas zeby wypowiadac sie na temat gier w 85.
Edit: Nie odnioslem sie przepraszam.
"Po pierwsze to warto popracować nad umiejętność czytania ze zrozumieniem, achievement wpadnie i ty poczujesz się lepiej.
Podałem przykład wymagany tzn. nadgodziny powinny być zawsze dobrowolne i odpowiednio wysoko płatne. Teraz mamy sytuacje taką że w branży dev bez crucha nie ma premiery, bez pracy z licznikiem w amazonie nie ma świąt, a bez pracowitości innych „CEO” nie ma co do garnka włożyć. W końcu norma. Piramidy też się same przecież nie zbudowały potrzeba była pracowitość i motywacja szczególnie faraona."
No tak, zeby nie byc "Polskim niewolnikiem" nadgodziny powinny byc platne 300%, bo to jest odpowiednio wysoka stawka.To ma sens na pewno. Przeciez w takich Niemczech to placa po 500%. Poza tym chyba za szybko przychodzi Ci ocenianie ludzi ze wzgledu na wlasne wyobrazenie o swiecie. Nie usprawiedliwiam cruncha, ani harowki w Amazonie, a przede wszystkim wyzyku korpo. Nie potrafie jednak zrozumiec jak z taka latwocia mozna obrazac ciezko pracujacych ludzi.
Co do nauczenia sie czytania ze zrozumieniem to polecam to: "Nadgodziny powinny być tylko dobrowolne i przede wszystkim platne m.in. 200-300% jeśli w ogóle."
@
SylwesterZ ok. Nigdzie nie twierdzilem, ze przepisy w Polsce sa jasne, klarowne i niweluja naduzycia. Poza tym w Polsce tak jak i w Cechach jest system premiowy, ktorego nie uswiadczysz w 90% na zachodzie. To wszystko nie zimenia jednak sensu mojej wypowiedzi.
Bycie nierozgarnietym wychodzi Ci niewiarygodnie dobrze od momentu jak wychwalales pod niebiosa gre Games of Thrones z 2012. Wychwalanie tego kloca mozna wytlumaczyc na dwojaki sposob. Albo jest sie mlodym fanboyem, ktory wszystko lyknie albo ... inaczej sie nie da. Ale zawsze sadzilem, ze kazdy wyrasta z bycia malolatem i w koncu dojrzewa do formuowania racjonalnych opinii. Niestety Twoj przypadek pokazuje, ze sie mylilem.
"...maluje się obraz Polaków o mentalności niewolnika z plantacji bawełny ale to dobrze zawsze dla januszow biznesu znajdą sie bioroboty do pracy. " nie za bardzo rozumiem dlaczego obrazasz pracowitosc Polakow przyrownujac ich do niewolnikow na planacji bawelny co w sumie jest pejoraytwne nie tylko dla Polakow.
Tak dla Twojej tylko wiadomosci. Przecietny Francuz ma kontrakt podpisany na 35 godzin tygodniowo. Czyli 7 godzin na 5 dni roboczych. Do 39 godzin nie dostaje nic wiecej. Od 39 do 42 to 110% wynagodzenia.Od 42-44 to 125%. Od 44 do 48(maksymalnych) godzin w tygodniu to 150% wiec w tym cywilizowanym swiecie, do ktorego sie odwolujesz to nie zadne 200/300%. Z tym, ze oczywiscie ludzie pracuja i 55 godzin ale zawsze to jest tylko 150% stawki. Chyba ze liczy sie niedziele i nocki. Ale to i w Polsce ma swoje konsekwencje. Juz pomine efektywnosc pracy Francuza i Polaka. I sumci mnie moment, w ktorym to sprawdzisz.
Takze przeliczmy. Francuz pracujacy 48 godzin czyli 6 dni po 8 godzin ma placone 2 godziny na poziomie 110%, 2 godziny 125% i 3 na 150%. I co najwazniejsze te nadgodziny nie byly oprocentowane za Sarkozego ale Hollande wprowadzil od tego podatek.
I tak to wyglada generalnie na zachodzie, ktory ponoc jest tak bardzo bogatszy od nas bo pracownicy sa lepiej traktowani. Tak sa ale na poziomie prawnym nie wynagrodzenia. Problem w tym, ze jak sie ma wyobrazenia na temat swiata, ktore nie sa podparte faktami to sie popelnia takie bzdury.
"Potem się jeden z drugim dziwi czemu wypala się zawidowo, czem choruje, czemu jest wiecznie zmęczony, czemu żona zdradza a dzieci mają słaby kontakt. Czemu jeździ tym 10 letnim złomem i mieszka w jakimś blokowisku w mieszkaniu "apartament". Bądź dalej nikim dla "wielkich" szefów to będziesz się dalej całe życie zastanawiał." Tak bo na zachodzie, a w szczegolnosci juz w Stanach wszyscy sa szczesliwi i nie wypalaja sie zawodowo, nie maja chorob serca, nerwicy, depresji etc.
Ale, ze NY ma wielkie miasto bezdomych pod soba to juz nieistotne. Ba piep....c Francje. Tam jest malo Polakow. Ale takie UK. Tam sa jeszcze mniejsze zabezpiecznia pracownicze i plac, a w nocy od 22 do 6 rano to tylko 125%. I znow nie chce Cie zasmucac tekstem o efektywnosci. Juz pomine to, ze na zachodzie sie naprawde zapier...a. I powie Ci to kazdy kto tam wyjechal. Nie ma zmiluj sie, ze papieros, ze costam. Nie. Te 8 godzin jest przenaczone na prace dwoma rekoma. Ale oczywiscie sa wyjatki. Moze Tobie o nie chodzi. Ale jesli tak to w sumie mi Ciebie szkoda.
CEO CDPR wyraznie opisal warunki plac nadgodzin.10% zyskow to olbrzymie pieniadze do podzialu. Nawet na pare tysiecy pracownikow. Ja bym sie nie zawachal. I wedlug mnie jest to jak najbardziej fair. Poza tym, co wazne to wlasnie zbytnie przywiaznie do pracy jest wyrazem bycia Polakiem "niewolnikiem"(i to na cale szczesice sie zmienia), jak to kolega powyzej ujal "czarnuchem". Tylko zbytnie przywiaznaie do pracy i strefa konfortu sprawia, ze dajemy sie wykorzystywac. Przecietny Francuz czy Angol jak mu cos nie odpowiada to po prosztu zminia prace zmaiast na nia biadolic.
Ps. Moj caly tekst w ogole nie odnosi sie do warunkow pracy w CDPR, na temat ktorych byla odrebna debata.
Chyba juz od dluzszego czasu jest moda co by gry nie byly zbyt latwe. Wiesz tu pewnie jak kilka razy pograsz to oogarniesz sklila i bedziesz wiedzial co zrobic. Nie twierdze, ze gra jest latwa ale ja ostatnio w najtrudniejsze co gralem to Sekiro. To jacys maniacy robili.
Tak dziki gon fabularnie to zawod, bo zostal obdarty ze swojej tajemniczosci. Wiedzmin jest dobry bo ma swietny swiat i niesamowite questy poboczne swietnie ze soba powiazane co nie pozwala Ci sie nudzic. Ale to nie jest jak dobra ksiazka, bo ciezko gre tak traktowac. Zdarzaja sie wyjatki ale to nie zmienia sensu tego co powiedzialem. Ps. Wcale nie musimy sie zgadzac co do End Game ale dla mnie to gniot.
Dlaczego Guardians of the Galaxy jest takie siwetne? Bo nie udaje czegos czym nie jest.
Wszyscy dorosli ludzie rozumieja, ze film o Tanosie jak i gra walkach z potworami to popkultura, ktora jest forma rozrywki, a nie artystyczna uczata czy wysoka kultura, w ktorej fabula jest essencja. Nikt tego nie porownuje do Felliniego. Ocenia sie dla niego wlasciwej kategorii. Co nie oznacza, ze popkulturowy film czy gra nie moga byc dobrze zrobione. I o tym mowa. Jak ktos na sile z Avengersow chce zrobic ambitny dramat to wychodzi to co wychodzi.
Strasznie sie duzo napisales ale niewiele z tego wynika. Wiesiek jest dobry dlatego, ze jest dobrze zrobiona gra w swoim segmencie, a nie dlatego, ze napisala go Tokarczuk.
Mnie w oogole dziwi, ze ktos odpowiada gosciowi, ktory wychwalal pod niebiosa tego gniota GOT z 2012.
Avengers: End Game to byl gniot jakich malo. Do znudzenia przeciagane, przez co malo realistyczne sceny pozegnan i watkow milosnych. Slaba gra aktorska. Jeszcze gorsze prowadzenie historii. Calosc sprawia, ze film jest mialki, a widz nie przywiazuje sie do bohaterow, bo sa malo prawdziwi. Przestajemy sie interesowac ich losem po kolejnej scenie pozegnania nierealnie przeciaganej w nieskonczonosc olbrzymia iloscia koszmarnie napisanych dialogow. Infinity Wars to przy tym czyms majstersztyk. End Game to spektakularna ale KLAPA.
Divinity II jest mistrzowskie. Pierwsze PoE jest dobre ale zostaje mocno w tyle. Nowy "Torment". No coz. Tu mozna sie faktycznie zgodzic, ze nie wyszlo. Co do Deadfire to wszyscy mowia, ze nie zawodzi ale pewnie ocena na GPL odrobine przesadzona.
@Persecuted
Fajnie, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy sie sila na obiektywizm. Twoja wypowiedz naprawde poprawila mi nastroj. Wydawalo mi sie, ze jestem odosobniony w kwestii roznicowania tego jak dobre CDPR robi gry, a oskarzen o brak szacunku wobec wlasnych pracownikow.
Generalnie tylko Twoja karta nie wydala. Nie dosc, ze nie ma jeszcze sterow to 2gb na karcie nie udzwignie tej gr. Natomiast procesor masz dobry, a 8 ramu w zupelnosci wystarczy. Dokup nowa karte i bedzie smigac jak sie patrzy. A jak Cie nie stac na nowa karte to za 700 zeta powinienes znalesc uzywana gtx 970. Na full hd wiekszosc gier bedzie chodzic high/ultra. Ja osobiscie wole mniej detali, a bardziej plynna gre wiec jeszcze monitor jest wazny. :)
Spoko panowie. Rozumiem, ze jak kogos jara Egipt to dlaczego by nie. Albo, jak ktos nie gral za duzo w poprzednie czesci. Sama wtornosc nie jest dla mnie problemem. Ja nie bede w to gral, bo po trojce generalnei gra mi sie znudzila. Szokuje mnei jedynie to, ze ta gra, ktora w kwestii rozgrywki i podjescia do swiata nie oferuje nic nowego, albo zeby byc uczciwym prawie niczego nowego zajela trzecie miejsce w rankigu najbardziej oczekiwanych gier. To swiadczy jedynie o tym jak slabe sa oczekiwania wobec wspolczesnych gier. A moze po prostu ja sie starzeje? ;)
A ja sie ciesze. I pewnie tak bedzie. A fabula wcale ani postac nie musi nawiazywac do Jade. I pewnie nie bedzie, bo to gra kompuerowa. A Twoj rasistowski glupi komentarz wyniaka pewnie z uposledzienia umyslowego.
Nie wlozyles palcow do kontaktu jak byles dzieckiem?
Z milosci :
1.BG&E
No bo piekny trailer i wspomnienia. Ale dlatego ze trailer nei robi gry to:
1. Antherm
2. Shadow of War
3. Mletro
4.Wolf
5. God of War
6. Days Gone
6. Far cry 5
AC? Powaznie. To mierne i malo interesujace w czymkolwiek cos Cie zainteresowalo. Ilez mozna jesc lody waniliowe?
Dla mnie wlasnie Anthem wraz God of War, Wolfenstain i Days Gone najlepsze. I dokladnie a takiej kolejnosci. BGE ma piekne demo i wzrusza ale mimo wielkiej sympatii do tej gry nie ma zadnych konkretow. Nie rozumiem tez fascynacji kolejnym AC, bo to strasznie wtorne sie stalo i odnosze wrazenie, ze to kwestia wyciagniecie kasy.
AC:O na trzecim miejscu. Czyli miernie i biernie wciskamy ludziom popeline w postaci slabego gameplay'a i mega powtarzalnosci. Ja tylko nie rozumiem jak komus moze sie to nie nudzic. Do reszty listy nie da sie przyczepic.
Swietnie napisane. Zabieraj sie wasc za recenowanie, bo strasznie przyjemnie sie wascia czyta. :)
Moze jak juz podales link to wypadaloby bys najpierw przeczytal jego tresc. Pierwsze zdanie polozylo wszystko co napisales. Masz strasznie wysokie mnienanie o sobie. Rozmowa nie wojna?
"To są argumenty. Polecam się dokształcić i załapać co to znaczy ,,argument,,. Dopiero później zacząć dyskutować i używać słów, których nie rozumiesz ...Patrząc na poziom twojej argumentacji, a właściwie jego brak, mogę założyć, że za dojrzałym człowiekiem nie jesteś przynajmniej psychicznie. Fizycznie, pewnie też nie, ale to ok. Szkoda, że najprawdopodobniej nigdy nie grałeś w prawdziwego RPG chociażby na stole, wraz z MG i innymi graczami. Wtedy zobaczyłbyś czym jest prawdziwa gra w wyobraźnię ...W czym? W gadaniu głupot? Obydwoje wygadują ich sporo w tym i nie tylko temacie, prostowanie tego wszystkiego byłoby bez sensowne, wszak każdy ma prawo wierzyć w swoją wersje rzeczywistości. W przeciwieństwie do ciebie, dla mnie dyskusja to przyjemność, nie woja, pomiędzy interlokutorami. Zwłaszcza gdy dyskutuje się z dzieckiem, które jeszcze nie dojrzało do tematu dyskusji."
Faktycznie duza przyjemnosc. Fajne usprawiedliwienie btw.
Ale od poczatku.
"Stanowia"?
Widzisz zabierasz sie do tego od zlej strony. Swoboda kreacji odgrywanej postaci jest czescia RPG, bez dwoch zdan. Niezaleznie od tego czy jest to ekran czy papier. Ale brak takiej mozliwosci wcale nie jest czym przekreslajacym gre jako RPG. Oczywiscie, ze WIesiek ma ograniczenia. Nie jest to model takiej gry jak Skyrim gdzie faktycznie masz duzy wplyw na otaczajace cie srodowisko. W Wiesku nie mozna dowolnie dostosowywac rol do potrzeb gracza bo Wiesiek od samego poczatku ogranicza cie do zagrania jednej tylko roli. Niemniej ta role sie ogdrywac, a to, jak Wiesiek oferuje graczomy jej odegranie to jest kwestia gustu.
Pomine cala dyskusje o mechanice, wyborze broni czy sylow rozgrywki, ktorych Wiesiek moze nie oferuje tak duzo jak Skyrim. Za duzo czasu to pochlonie. Odnosze wrazenie, ze odebranie Ci mozliwosci wykreowania wlasnej postaci, stworzenia wlasnej roli i odgrywania jej na swoj wlasny sposob jest dla Ciebie tozsame z przekreslniem gry jako RPG,a, gdyz dla Ciebie te elementy sa kluczowe dla tego gatunku. Dlatego pewnie TES'y sa dla Ciebie doskonalymi przykladami. Tylko, ze to jest tylko pewnien model, w ktorym istotna kwestie odgrywa inerakcja z otaczajacym cie srodowiskiem i ogrywanie wybranej przec Ciebie roli w dowolnie wybrany sposob jednak bez narracji.
Problem w tym, ze te wszystkie wybory, ktorych pozbawia nas Wiesiek nie pozbawia jego samego charakteru RPG. Wiesiek nie tylko posiada 'zauwaznalne' wybory. Wiecej. Posiada ich calkiem sporo. One po prostu nie polegaja na wybiciu calego miasta jesli przyjdzie nam taka ochota. Wiesiek w swoich wyborach daje graczom wplyw nie tylko na prozaiczne rzeczy ale daje mozliwosc krztaltowania calego swiata. Czy to w aspekcie politycznym, czy spolecznym. I w tym Wiesiek jest naprawde siwetny, bo daje graczowi poczucie, ze to on decyduje o losach bohaterow i wykreowanego swiata, a konsekwencje jego akcji sa bardzo czesto nei do przewidzeani. Pure RPG, pure MG. To jest cecha dobrego pen and paper. Tobie po prostu nie odpowiada forma Wieska.
Dla mnie najwazniejsza kwestia w RPG jest konsekwencja decyzji. W roznych grach sa one proponowane inaczje. TES, BG, Fallout czy Wiesiek proponuja rozne modele by ta konsekwencje odczuc. Ale wszystkie te gry posiadaja ta wlasnie wpspolna ceche. Dlatego np.: dla mnie osobiscie DA:I nie jest RPG'em, gdyz swiat jest 'jednakowy' przed i po grze. Zabiegi kosmetyczne sie nie licza.
Tylko fragment z linku, ktory podales: Players take responsibility for acting out these roles within a narrative, either through literal acting or through a process of structured decision-making or character development . Wszedzie jest 'or'. Wiesiek spelnia wszystkie warunki. Jedne sa mniej zaakcentowane inne bradziej.
Ja gralem latami w rozne papiery. Od DD, przez Dzikie, Srodziemie, Maskarade czy Cybera i wcale mi nie przeszkadza, ze Wiesiek odbiera mi spory wybor roli, ktora mam odgrywac. Moze jest to zwiazane z tym, ze ja chcialem ogdrywac role Geralta zaproponowana przez Redow. Moze to wina mojej mlodzienczej fascynacji Sapkowskim.
Tak na koniec. Nie mam sily na wzajemne obraznie sie. Szanuje Twoje zdanie mimo, ze sie z nim nie zgadzam ale to Ty jako pierwszy napisales "...to akurat rpg z niego przeciętne niczym średnia inteligencja tutaj komentujących, jego fanatyków'. To Ty przegioles jako pierwszy, obrazajac ludzi, ktorzy cos lubia. Po czym piszesz tak: ".. mamy encyklopedyczny przykład człowieka próbującego udawać mądrego, ale będącego głupim jak but w temacie dyskusji. Miło < 3"
Mowiles cos o dojrzalosci intelektualnej. Ad hominem?
Gh czytam ta wsza rozmowe z str i wychodzi na to ze to nie on a Ty jestes zapatrzony we wlasne upodobania. Odnosze wrazenie, ze dla Ciebie istnieje tylko jeden model rozwoju postaci i tego jak ow wplywa na rozgrywke. Porownujesz rozne gry na zasadzie stawiania modelu Gothica na piedestale. A to jest po prostu jeden z modeli, ktory moze sie podbac ale wcale nie musi.
Ja rozumiem, ze dla wielu ludzi 'drewno' Elex'a nie biedzie zadnym problemem. Spoko. Sam zapewne zagram. Ale zachowujesz sie troche jak fanboy. Nie wiemy jak bedzie z tym swiatem, fabula czy klimatem, a Ty wieszasz psy na kims kto podchodzi do Elex'a krytycznie jednoczesnie cale forum nabija sie z Andromedy, ktrora o dziwo wcale nie byla taka zla dzieki side questom. I tu nie chodzi o to co jest w RPG'u najwazniejsze i czy Andromeda to rpeg czy juz nie tylko o to, ze nawet jesli 'drewno' nie przeszkadza to Elex wcale nie musi byc gra dobra.
Ja tez nie podpadlem w jakis wielki zachwyt choc jestem wielkim fanem Gothica. Moze po prostu poczejamy i dajmy kazdemu prawo napisac jakie sa jego wrazenia na dzien dzisiejszy. One wcale nie musza byc dobra wiesz?
A ja juz mam dosc po trialu. Co ma sie niby w grze zmienic zebym sie przekonal, ze sie pomylilem co do jej oceny? Jakies przyklady? Ze bede kolejno budowal bazy i stawal sie prawdziwym odrywca nudnych planet? Co moze zwroty akcji banalnej fabuly mnie zaskocza? Ja juz po ME 3 mialem dosyc.
Ostatnio znajomy zachwala Primala, bo nigdy nie gral w Far Cry wiec sie skusilem. Zrobilem 25% i juz mnie nie interesowal los plemienia.
Sry ale mnie juz znudzil trail. Sa dwie mozliwosci. Albo wyrastam z gier, choc gram juz w nie sporo ponad 20 lat albo mam za wysokie wymagania, szczegolnie wzgledem rpgow. Nie wiem ale pisanie, ze nie mozna ocenic gry tylko daltego, ze sie jej nie skonczylo jest na sile jej bronieniem. Jak Cie nudzi ksizka to zawsze czytasz ja do konca?
@weziu1
A co ma technologia wspolnego z fabula, konsekwencja wyborow czy powtarzalnoscia zadan pobocznych?
@Imrahil8888
DA:I "akurat bylo dobre". Zart miesiaca. To najnudniejsza gra w jaka gralem na przestrzeni kilku ostatnich lat. Porownywac z genialnym Wieskiem to profanacja. Jedna poboczna misja w Wiesku jest ciekawsza niz cala generyczna Inkwizycja, w ktorej wieje nuda juz po kilku godzinach. Olbrzymie mapy, a do robienia wielkie NIC. Bohaterowie plascy. Realcji po miedzy nimi brak. Konsekwencji tym bardziej. Wyborow zadnych. Ale rozumiem, ze sa i tacy, dla ktorych RPG to po prostu PG. I chyba ME:A jest adresowana wlasnie dla takich ludzi.
Ocena na meta 4.6 od uzytkownikow, a oni daja 8.5. Pan Michal ma nnajwyrazniej niskie wymagania co do gatunku. Co do samej gry to po ME 3 mozna bylo sie spodziewac, ze rewelacji nie bedzie. Po trialu moge powiedziec, ze jesli chodzi o fabule to jedno zadanie poboczne w Wiesku ma w sobie wiecej RPG.
Ktos tu pisal, ze DA:I byla dobra. Nic dziwnego wiec, ze ME:A tez dla takich ludzi bedzie dobra. Natomiast jelsi ktos potraktuje gre jako FPS z domieszka elementow RPG i banala fabula nie powinien poczuc sie rozczarowany. Ale badzmy szczerzy: ME:A obok cRPG nawet nie stalo.
Ja odpadam.
"Nie ujmując wieśniakowi, to akurat rpg z niego przeciętne niczym średnia inteligencja tutaj komentujących, jego fanatyków." Posmarkalem sie ze smiechu.
"Nie mamy do wyboru bohatera, ani klasy postaci.
Nie mamy do wyboru broni i stylu w jakim będziemy walczyć.
Nie mamy do wyboru wyglądu i kustomizacji naszego bohatera.
Nie mamy do wyboru zbyt wielu perków oraz skilli, które by znacząco definiowały rozgrywkę."
To zadne argumenty. Nie stanowia one rowniez o istocie RPG. RPG to skrot od Role Playing Game. W RPG najwazniejsza jest rola jaka sie odgrywa. Co z tego ze bede rycerzem czy magiem z roznymy skillami, wygladem i statami jesli wplyw na wykreowany swiat bedzie jednakowy. Wiedzmin 3 to kwintesencja dobrego rpga.
Najpier inteligencje za dyche pograj troche na papierze, a pozniej sie wypowiadaj. Szczegolnie jesli chodzi o inteligencje innych. Moze uda Ci sie zrozumiec rowniez do czego sluza badz sluzyly kiedys staty. Uwazam, ze Gerr czy Warrir potraktowali Cie bardzo ulgowo.
NV nie jest lata swietlne przed AMD tylko w d...p jesli chodzi o support do dx12 czy vulkana. To, ze maja swietny i lepszy od AMD software i swietny support pod dx11 wcale nie swiadczy o zaawansowaniu technologicznym wyprzedzajacym AMD.
Wydaj sie, ze mamy doczynienia z fanboyem. Tak jak w przypadku okropinie slabych poczatkowych produkcji Spider, ktorych tak zazarcie broniles.
Mnie na przyklad kompletnie nie obchodzi z czym Ty sie zgadzasz. AS nie jest w peni obslugiwane przez NV. To wina czesciowej tylko jego implementacji, ktora ponoc spowodowana jest brakiem odpowiednich sterownikow. Niestety w necie mozna znalesc takie oto opinie:
"How do i explain this.......Asynchronous-Compute is like......Hyper-threading for your GPU instead of your CPU. Its not exactly the same but the principles are similar. AMD GCN cards have ACE's (Asynchronous Compute Engines) physically built into their silicon chips. Nvidia maxwell cards do not have them on their chips.
Now what Nvidia has is a software driver that allows them to Run the Game engine code on a DX12 game where Asynchronous compute is running. But they run the code in a serial pipeline like DX11. So your card can run the code but it cannot take advantage of the code. You get no performance boost and you actually lose a little bit of performance because of schedule switching that slows up your GPU a little bit depending on how well optimized nvidia drivers are.
So you can theoretically with GOOD drivers run a DX12 game with Async-compute but you cannot leverage that feature to reduce frame latency and boost FPS because you do not have the physical SMT(simultaneous multi-threading) engines build into your hardware.
Ciezko stwierdzic jak jest naprawde, bo NV nabrala wody w usta. Moze sie wiec okazac ze wszyscy Ci, ktorzy zakupili maxwella czy pascala wyrzucili spore pieniadze w bloto. Bo choc 1080 miazdzy to bedzie ja trzeba niebawem wymieniac. Dlaczego, bo w przeciwnienstwie do tego czego bys sobie, wbrew dobru nas wszystkich zyczyl dx12 nie jest tylko haslem. Windows 10 jest rewelacyjnie pracujacym systemem, a przyszly rok pokaze co dx12 potrafi w swiecie gier kompuerowych. Jest wiec (dx12) kwestia czasu postepujaca lawinowo. Przejscie na dx12 jest nieuniknione. Jesli sie okaze, ze posiadacze nowych cacek od NV sporo przeplacili za karty, ktore go w pelni nei obsluguja bedzie placz.
I jeszcze raz. Facet Ci wytlumaczyl dlaczego TWW to problem jest po stronie NV. Ty sie upierasz, ze wiesz lepije tak samo jak w przypadku tego jak to wspaniala gra okazala sie GOT firmy spider. Opamietaj sie facet.