
AW raczej mnie nie ciągnie, nie chce mi się zaczynać drugiej gry o czołgach. Jak WoT mnie krzywdzi to gram w okręty, przynajmniej coś innego.
Dziś wbiłem rekordowy zarobek :).

Dzień jak codzień. Scout na Himmelsdorfie na spotkaniówce kontra wszechogarniająca głupota :).
Euro skoczyło dziś chyba o 0.2 zł, po obniżeniu ratingu Polski w wyniku światłej polityki partii rządzącej. Akurat skok waluty był do przewidzenia.
18k lat temu był u nas lodowiec pokrywający większość terytorium Polski. We wczesnym średniowieczu mieliśmy mniej więcej taki klimat jak we Francji. W 18 wieku było tak zimno że Bałtyk zamarzał od brzegu do brzegu - kupcy po prostu jechali wozami po lodzie do Szwecji, a w połowie drogi stawiano jesienią karczmy, żeby mieli gdzie przenocować.
Ludzie nie mieli na te zmiany najmniejszego wpływu. I teraz też, jeśli mają to marginalny.
Dostajesz na płycie kod który wpisujesz na stronie CDA, wtedy generuje ci kody do wota.
Wystaw za tyle ile uważasz i zobacz czy się sprzeda. Ciężko taki niszowy rower wycenić, konieczny jest ktoś kto się wyznaje na downhillu.
Jak losuje na własny tier to co to za problem? Tylko Pz IId ma problem z własnym tierem na normalnej amunicji.
Technicznie - scena powinna być w miarę realistyczna. Burza taka że strumyk wystąpił z brzegów, wiatr świszcze w uszach, a słychać szmery zza pobliskiego pagórka?
Pijaki zwykle nie łapią gałęzi. Mogą opierać się o pnie, o płoty, o coś solidnego, ale nie łapią się gałęzi, które oparcia nie dają.
Rozbieg na dwa łokcie? Czyli 50-70cm? Zaiste spory :).
Uśmiech zaczaił się w słowach? Uśmiech może dać się usłyszeć, ale generalnie zaczajenie się w słowach to przesada.
Pierdoły, ale to właśnie odróżnia dobrą literaturę od grafomanii. Najlepiej opisywać scenę z minimum szczegółów, pozostawiając jak najwięcej miejsca dla wyobraźni czytelnika. W przeciwnym razie wychodzi coś w stylu "Nad Niemnem" Orzeszkowej.
Kurczę, ale bym sobie tą Tachibanę przygarnął. To idiotyzm, że dają ją tylko w kodach startowych.
Wycior, ciekawe co tam napisałeś że aż ci dali banana :D.
Nie pamiętam, kiedyś czytałem opis tej czeskiej linii i akurat 7 i 8 tier mi się jakoś nie spodobały. Pamiętam że 7 to był chyba T-34-100 z jakimś potwornie wolno skupiającym i niecelenym działem.
Pepiki się ładnie zapowiadają - zaporowy chyba 7 i 8 tier, ale 9 i 10 bardzo fajne. Szarpnąlem się pierwszy raz od dawna na czeską premkę i szkolę pepików, czołg do dupy, ale już prawie mam żarówę. Wartością dodaną są śmieszne powiedzonka załogi rodem z krecika :).
Fajnie widać dlaczego trenujący nadmiernie nie mają wyników :).
Przeciążenie organizmu treningami bez regeneracji zawsze się kończy infekcją, a przez tydzień leżenia w łóżku cofasz się z kondycją o miesiąc.
To tak na przyszłość.
Jj - no to właśnie powiedziałem - kilka scen świetnych, ale całość filmu słaba. Królestwo zapamiętałem głównie przez genialną scenę pierwszej walki. Gladiator - dość fajna pierwsza próba zrekonstruowania bitwy legionów w germanii, niezłe (a właściwie podnoszące z krzesła) sceny walki na arenie, ale całość słaba przez tą demokrację upychaną nachalnie gdzie się da.
A Blade Runner to jest dzieło kompletne - całkowicie spójne.
Post 19 to niestety dowód na zidiocenie społeczeństwa.
Jak dla mnie:
Blade Runner
Obcy
Helikopter w ogniu
Królestwo niebieskie nie jest złe, ale niestety jest całkowicie bajkowe przez te swoje bzdety o wolności ludzkości :). Tak samo Gladiator - parę scen doskonałych, ale całość niestrawna.
Ogólnie te 3 filmy jakie wymieniłem wyprzedzają po ładnych kilka długości wszystkie inne. A Łowca Androidów wyprzedza o parę długości wszystkie pozostałe.
Ale to też chyba zależy od ilości bitew, bo moje alt konto na które nie zaglądałem od 3 miesięcy, żadnej zachety do gry nie dostało.
Dowolny z głową złożony komp za 5k będzie dobry przez najbliższe parę lat. Nawet dobrze złożony za 3k. Ja generalnie nigdy nie składałem kompa za więcej niż 3k i zawsze wytrzymywał co najmniej 4-5 lat. Dopiero jak mi fpsy w nowych grach spadały poniżej 30 zmieniałem.

Ostatnio odkryłem że te japońce są miekkie z boków i życie stało się prostsze. RU 251 zgoliłem japoński hatek prawie do zera zwykłą ammo.
A się pochwalę, mój ulubiony najbrzydszy czołg w wocie ma pasków na lufie niczym dobrze ubrany dresiarz ;).

Musk mnie rozbolał. To uczucie, gdy będąc na pierwszej linii robisz jeszcze damage, a stado pawianów z tyłu, którym świecisz, potrafi tylko ginąć.
Nienawidzę tego smaku.
Jak startowałem w mtb, to przed startem piłem żeby wbić nieco kofeiny i szybkich węglowodanów na start, ale i tak nienawidziłem. Nie muszę to nie piję.
Czasem jak mam jechać dłużej autostradą to biorę jeden, bo nuda na autostradzie mnie usypia, ale nie wiem co mnie w takim drinku bardziej pobudza, kofeina czy ochydny smak :).

Mnie jakoś ostatnio nie ciągnie do Wota, ale w statki pogrywam często. W końcu doszedłem do jakiegoś sensownego niemieckiego krążownika, bo czwarty tier jest chyba za karę. Ale Królewiec daje radę, nawet jak drużyna nie daje :). Fajny spamerek, taki Cleveland na 5 tierze.
A co chcesz, MTB czy szosę?
Generalnie przy niewymiarowym rowerzyście ;) najlepiej zwracać uwagę na długość górnej rury. Najważniejsze żeby ona była odpowiedniej długości. Będziesz miał najwyżej niski przekrok - na MTB żaden problem, kupuje się sztycę 400mm zamiast 320 i jest ok.
W każdym rowerze da się w jakiś sposób zredukować nieco długość ramy, zakładając krótszy mostek, sztyce bez offsetu albo kierownicę z lekkim gięciem do tyłu. Koleżanka mikrego wzrostu jak czasem pożyczała od kogoś rower to zakładała nawet sztycę odwrotnie, tyłem na przód :). Zawsze te 3-5 cm da się skrócić, choć pewnie że warto od razu szukać jak najbardziej pasującej ramy.
Ochraniaczy na buty jest całe multum, większość jest bardzo ciepła, typowo na zimę, ale są też lekkie osłony przeciwwiatrowe, albo typowo cywilne, żeby nie zachlapać butów i spodni.
Gościu, nie wkurzaj mnie :). Mnie masterka zajęła 100 bitew, akurat też w niedzielę wbiłem.
http://wotreplays.com/site/2221442
Śmieszna bitwa, bo po obu stronach teamy austystycznych małp i po jednym w miarę graczu na team + jeden dobry scout :). Żeby było śmieszniej ja na spotkaniówce na Himmlu pojechałem na górkę medem, a wrogi cięzki na dół.
Końcówkę niestety popisowo zjebałem, ale Radley z masterką wpadł :).
Ale generalnie bardzo przyjemny czołg, pierwszy z tych czołgów nagród, którym się naprawdę dobrze gra.
Teraz czeka cię pare szybkich baniek z łatwiejszych misji osobistych :).
Mnie się odechciało w niedzielę. na 25 bitew 4 wygrane, wszystkie najgorsze małpy na serwerze do mnie losowało.
Najgorsze że z tych nerwów sam zacząłem grać jak ostatnia małpa. Ordynuję sobie co najmniej tydzień przerwy :).
Taka tam standardowa wotowska przeginka zanim nie znerfią. Poczekaj aż wejdą czesi na tych magazynkach :).
neXus, ja tak mam ciągle. Czasem mi się nawet zdarza wbić tyle dmg ile cała reszta teamu ;P.
Nie, no 150 golda nie odpuściłem, ale misję na wuzetę tak. Szkoda mi było czasu na nabijanie fragów, i dwie nacje zostały niedokończone.
Szkoda życia, tym bardziej że zacząłem w WoWsach niskopoziomowe amerykańskie niszczyciele i świetnie się bawię kombinując jak tu podejść do torpedowania z 4.5km zasięgu :). Japońcami się gra na luzie i bez finezji, na amerykanach trzeba ruszyć łepetyną. Na 3 tierze gra się świetnie, ale boję się że wyżej będzie masakra, bo patrzyłem, że i na 7 tierze mają torpedy z 5km zasięgu :D.
Qrva, no głupota ludzka nie zna granic. Nie powinni jej karać mandatem. Za takie coś powinna stracić prawko i jeszcze raz zdawać egzamin, najlepiej już według nowych zasad. Takie paniusie mają kompletnie w dupie wszystkich innych, ważne jest tylko to że ona gdzieś musi dojechać.
Xinjin, ogólnie osprzęt jest ok, rower chyba w niezłym stanie, choć oszczędzili sobie zdjęcia napędu, więc nie wiadomo jak tarcze z przodu wyglądają. Patrząc po zdjęciu opony, to rower ma 3-6k kilometrów za sobą, czyli nie za wiele. Nie ma amortyzatora, dla mnie to zawsze zaleta, bo tanie amortyzatory w miejskich rowerach jedyne co robią, to dociążają rower o dodatkowe dwa kilo.
8 biegowy nexus to nieźle, nowe mieszczuchy z taką piastą kosztują o ile się orientuję co najmniej 1500 zł.
Tylko rozmiar sporawy, dla mnie ten rower byłby za duży.
Nie wiedziałem że ten wątek nawiedzają boty reklamowe :).
Demon, ja bym we francuzach poszedł w 50 100, to jest super ósemka z tego co słyszałem i widziałem na filmikach. Sam bym to chętnie pogrindował, ale odstraszają mnie poprzednicy, którzy na stockach są tak niegrywalną kupą że głowa mała :). Ale jak masz już szóstkę to jeden tier przebolejesz.

Z cyklu "Z kamerą wśród zwierząt". Teoretycznie zielony skład, a zrobili lemming train jak najgorsze brudne małpy na 5 tierze.

Francuzy się w ogóle nie nadają do robienia misji hateków, chyba że jakichś na dmg, bo odbić to one nie odbiją. A, ty piszesz o wuzecie. To byś musiał do pisiąt sto podgrindować ;). Bo faktycznie siódemka to chyba największe gówno w tej linii.
Wczoraj mi się grało fajnie, za to dziś zoo i małpiarnia. Szczytem był lemming train za mną, gdy na Klasztorze chciałem zaspotować środek. Pojechało tam za mną z 10 czołgów, po czym zostały rozstrzelane w 2 minuty.
Poszedłem popływać i tyle dobrego, że w końcu udało mi się zrobić porządną bitwę na Mutsuki. Minekaze jest zajebisty, natomiast tym nie umiem za cholerę grać, ma wolniejsze torpedy i gracze na tych tierach już więcej ogarniają. Ale w tej bitwie wspólnie z innymi niszczycielem zgoliliśmy do zera trzy pancerniki, a później wyskoczyłem wprost na schowaną za wyspą Aobę i z odległości półtora kilometra poczęstowaliśmy się nawzajem pełną salwą torped niczym piraci z Karaibów ;P.
Dziś się nawet w wota fajnie grało. Mało małp, a jak już były to słuchały co im się pisze na czacie. Może koniec wakacji i ćwiczenie mózgu jednak pozytywnie wpływa na wyższe funkcje poznawcze. WR 67%, moja być zadowolona.
Bo nim się fajnie gra. Tylko to taki papier, że rozstrzeliwują go niszczyciele apekami :). Ale w nim i w Omasze podoba mi się najbardziej to że w którą stronę się nie obrócisz, to zawsze te co najmniej 4 działa walą. Często nawet nie wiem że pływam w kółko strzelając, bo salwa zawsze ma tyle samo pocisków :). To nie furutaczka, gdzie już przed zwrotem trzeba zacząć przerzucać działa na drugą stronę, żeby w miarę szybko zacząć strzelać.

Garag nie wiem co ty chcesz od Omaszki. Przecież ona masakruje wszystko, działa ma z każdej strony, a wystarczy włączyć apeki na krążowniki i cytadele wchodzą seryjnie. Ja tam lubię :).
zatruć się nie zatrujesz, ale regionalne piwa mają to do siebie, że szybko tracą świeżość i najlepsze są pite jak najszybciej od daty produkcji.

Fajnie znerfili Minekaze. Nie dość że torpedki zostawili te lepsze, to jeszcze teraz z działek można ponapierdalać ;)

W końcu coś tam się udało owocnie popływać Kongo :).
Z początku okręt słaby, ale po wymaksowaniu potrafi zamieść randomka.
Ok, na 8 bitew w warshipsach nie wygrałem żadnej, czego bym nie robił i czym bym nie grał. Tu może zmałpienie nie jest większe jak w wocie (jest identyczne :)), ale jak team daje dupy, to już można zrobić znacznie mniej, bo gra się opiera na teamworku, a tego się na randomie nie uświadczy. Świeża sytuacja - jako DD walczyłem z trzema pancernikami i dwoma krążownikami strzelając torpedy między wysepkami. W tym czasie reszta mojego teamu przegrała niemal do jaja z resztą :). No kurwa takich akcji to nawet w wocie nie ma.
No tak po prawdzie w tym okresie pancerniki były chłopcami do bicia, ewentualnie mobilnymi stanowiskami ciężkiej artylerii do ostrzału lądu. Jeszcze powiedzmy że na niższych tierach coś tam mogą, ale powyżej piątki jak się pojawiają mocniejsze lotniskowce stają się tylko pływającymi górami złomu. Ciekawe jak WG to zbalansuje.
O! Yolo to potrafię, w jednej bitwie już szedłem Myogi na taran we wrogi pancernik, ale mnie zatopił o kilometr od siebie :D.
To blokowanie wież może być przydatne, dzięki, bo niekiedy po serii ucieczek przed torpedami każda wieża patrzy w inną stronę i ciężko to uporządkować :). To są pewnie te kruczki odróżniające dobrych graczy pancernika od noobów :).
Pancerniki są fajne. Fakt że są bardzo uzależnione od wsparcia teamu, ale celna salwa w cytadelę za kilkanaście tys hp potrafi ucieszyć :). W nowym patchu mają poprawić celność, ale chyba tylko na bezpośrednich dystansach <4km, więc nie ma się co nastawiać.
Ja mam cały czas problem z nadmiernym zbliżaniem się do przeciwnika. To dlatego, że jeszcze wielu rzeczy nie ogarniam naraz, i na przykład cisnę ciągle z maksymalną prędkością, bo zapominam zmniejszyć. A jak taki Myogi płynie 30 węzłów to chwila moment i jest wśród wrogów :).
Wycior, czym zestrzeliłeś 4 samoloty na Myogi? Kucharze rzucali kartoflami? Przecież to w ogóle nie ma AA.
Krążownikami i niszczycielami też gram i jest fajnie, przynajmniej na 4 tierze. Ta japońska Kuma to niezły spamerek i zabójca destroyerów. Trochę się boję następcy, bo wszyscy narzekają.
Ale czasem chciałoby się pierdzielnąć z większego kalibru i tu pancerniki są niezbędne, hehe.
Plus za tytuł.
Nie rozbierać. Dobrej klasy pedały kosztują trzydzieści złotych, a takie paździerze jak na fotce pewnie z 10 zł. Zakupić i zmienic.
Wydawało mi się że one same strzelają, w każdym razie często po bitwach miałem jakieś dmg nabite tymi działami. Można tym jakoś kierować?
Kto tu kurna pisał, jakie to World of Warships jest wspaniałe? Pograłem trochę w weekend, generalnie fajne, ale jako gra o wiele bardziej nastawiona na współpracę graczy niż WoT przy słabym teamie jest zupełnie niegrywalna, szczególnie pancernikiem. Co prawda mam na razie 4 tiery, ale takim pancernikiem bez osłony krążowników albo niszczycieli można zrobić nic. A bardzo często gra wygląda tak że po błyskawicznej wymianie torped między niszczycielami zostaję sam z dwoma szeroko uśmiechniętymi niszczycielami przeciwnej drużyny polerującymi torpedy przed zadaniem litościwej salwy. Albo co gorsza team chowa się za górkami albo za mną, a ja dostaję torpedy znikąd, bo nikt nie spotuje. Pancernik może swoje zrobić i dawać frajdę z gry, ale cholera, drużyna musi pomagać a nie pływać bez celu. Dobrych bitew, gdzie team nie ginął i dobrze się ustawiał, a ja mogłem nawalać i nabijałem 60k+ dmg 4 tierem miałem może kilka, reszta to typowe gwałty gdy team parował a ja zostawałem sam na 4-5 okrętów.
W Wocie można coś tam próbować kerować, nawet ciężkim czołgiem, a tu jest się w takiej sytuacji absolutnie bez szans.
Niszczyciele super, nawalanie torpedami mi się zajebiście podobało, gra ma tempo i napięcie. Krążowniki też są świetne. Ale te pancerniki to masakra. Bywały piękne bitwy, ale większość była beznadziejna. Choć może później będzie lepiej, trzeci japoński tier nie nadawał się do niczego przez beznadziejny zasięg i prędkość, czwartym pancernikiem japońskim z zaledwie 6 działami w dobrej bitwie natłukłem prawie 90k dmg, i taka bitwa też potrafi dać przyjemność. Żeby tylko te teamy tak nie wkurwiały. A to przecież beta, tu są ludzie którzy naprawdę chcą w tą grę grać, a nie małpy z łapanki jak w wocie.
Eee, misje na stuga zrobiłem w całości piątotierowym grillem na koncie rekrutacyjnym :). Generalnie staram się robić te misje wszystkim głównie ze względu na załogantki, darmowy perk to potężny handicap, jak już się ma te 3-4 perki. Jak czwarty perk kosztuje 800k expa zamiast 1600k to już daje do myślenia :).
Pewnie. Ale jeśli chodzi o misje, to akurat arty mają jedne z łatwiejszych i szkoda się spuszczać nad wykonaniem innych z wyróżnieniem, skoro można zrobić arty. Też nie cierpię grać artą, ale jak się zawziąłem to misje arty na T55a zrobiłem w jeden weekend. W sumie miałem tylko 3 arty - francuską 9 tieru, GW Tigera P i FV 304. Co tylko świadczy że misje są łatwe, bo misje innych czołgów ciężko zrobić bez top tierów.
Jak ktoś pozwala robić z siebie popychadło za 800 zł to wszyscy się do tego szybko przyzwyczajają. Na przyszły raz bądź bardziej asertywna i tyle. Lepiej naprawdę pójść szybciej do kierownictwa i powiedzieć że chce się więcej, bo tak pracowałaś półtora roku na pensji sprzątaczki, a nawet poniżej.
Masz rację Lysack, jedząc 200g musu owocowego o temperaturze 30 stopni dostarczymy całe 6kcal więcej niż jedząc 200g sorbetu o temperaturze 0 stopni. Rewolucja żywieniowa, naprawdę ;).
Zależy jakie osiągnięcia vinzentprize miał na myśli. Poprawę własnej kondycji i lepsze samopoczucie można osiągnąć zawsze. Przy dobrym treningu i odpowiedniej ilości poświęconego czasu można też osiągnąć rezultaty w amatorskich zawodach sportowych na poziomie pudła. Startując w kolarstwie szosowym i mtb od kompletnego zera w wieku 34 lat po 3-4 latach regularnych treningów osiągnąłem poziom w wyższych klasach średnich w swojej kategorii wiekowej. Do zawodowców nie miałem skoku, ale w solidnie obsadzonych zawodach realna była pierwsza dziesiątka w kategorii, a w słabiej obsadzonych zawodach zdarzało się pudło. A wrodzonych zdolności do sportu nie mam w ogóle. Jak ktoś ma zdolności, to dobre wyniki zacznie osiągać po roku treningu, a nie po kilku.
Natomiast co do wyboru sportu - to musi być coś co sprawia przyjemność. Jak nie sprawia to nie ma siły, żeby zmusić się do regularności. Zwykły trening najczęściej jest monotonny i trzeba po prostu lubić to robić.
Trening nie sprawia przyjemności - przyjemność dają dobre zawody i rywalizacja na krawędzi swoich możliwości.
Ja mam lornetę. 400m zasięgu widzenia w standardzie i tak wystarcza w czasie ruchu, bo Dicker i tak nie jest w stanie celnie strzelić snapshota. A jak kampię to wolę mieć cele wyświecone z lornetą na samej krawędzi spota, a nie w odległości, z której one też mnie wyświecą po strzale.
Swoją drogą, czołg nie jest zly, ale dobitnie pokazuje, co znaczą takie papierowe td na obecnych mapach - w 90% bitew jedno wielkie g....
No to ból jak nie chcesz jeździć niemcami i ruskami. Poczekaj na skośnookich :P.
Ale w sumie ja nie o tym. Boję się tego zoo, jakie od jutra wypuszczą na randomy. A wypadałoby czasem coś wygrać, żeby zgarnąć tego maxer dicka :).
Opcja ekono - T150, opcja dla rozwiniętych - E75 albo VK45.02B. Dwa razy swoje hp odbiłem na E75 za pierwszym razem, po prostu jadąc do przodu w szturmie na piaszczystej rzece. BDRem na pewno tego nie zrobisz, prędzej KV-1.
Generalnie znajomość map nie jest tak istotna. Ja się nigdy nie uczę żadnych map, nie jeżdżę w te same miejsca. Ważny jest całokształt, situational awarness. Po prostu musisz wiedzieć co się dookoła ciebie dzieje i reagować tak, żeby nabić jak najwięcej dmg. Później micromanagement, ustawienie czołgu tak żeby jak najmniej przyjąć a jak najwięcej zadać, wykorzystanie zasięgu spotowania, krzaków itp. Tak ja to widzę, nie jestem jakimś miszczem. Na YT dobre są filmiki Quickybaby, on bardzo fajnie gra w dość nietypowych miejscówkach.
Ja ci mogę dać moje replaye, mało reprezentatywne, bo to głównie asy pancerne, i głównie lightami i medami. Nie wiem ile z nich zadziała w tym patchu, ale linka mogę wrzucić :). Generalnie jakieś tam miejscówki i zachowania widać :).
http://wotreplays.com/uploader/klosiu_1/id/428021
Dokładnie, teraz jest tylko kilka map gdzie zasięg spota się liczy. Na większości map widzi się przeciwnika z maks 300m, tam spot nie ma znaczenia. A już kilka razy miałem sytuację, że spotykają się dwa takie same medy z porównywalną ilością hp, wtedy wygra najczęściej ten z wentą, bo trochę szybciej strzela.
A według mnie większość medów nie jest od siedzenia w krzakach i nawalania się na dystans. Maksowanie zasięgu widzenia to przestarzała koncepcja wota sprzed paru patchy :). Czołg z mniejszym zasięgiem spota w tej chwili jest w stanie spokojnie wykorzystać teren i zbliżyć się na odległość z której tak czy inaczej wyspotuje.
Robert, właściwie to za drugi kod dostaniesz coś koło 12k golda i tydzień premki. Zdaje się że tam jest w gratisie 1500 golda oprócz czołgu.
Rewolwerowiec, ale po co mi 40m zasięgu widzenia na czołgu, na którym strzelanie powyżej 300m mija się z celem, bo ma dość wolne pociski i znacznie lepiej jechać do walki w zwarciu a nie snajpić :). A wenta daje do wszystkiego, przeładowania, zasięgu widzenia, celności, kamo itd itp. Kiedyś też pakowałem na wszystkie medy jak leci optykę, teraz to różnicuję w zależności od tego jak gram danym czołgiem.
lipton, no fakt, optyka w E50 to zaszłość z dawnych czasów gdy pakowałem ją wszędzie, hehe. Ale nie zdejmuję, bo aż tak źle się nie gra, a czasem zasięg widzenia ponad 450m się przydaje jak jakiś sprytny scout chce mnie zajść od dupy strony.
To są normalne kody, a nie żadne lewe. Sklepy mają wiele nadmiarowych kodów, bo na przykład firmy czy wielu klientów nie chcą albo nie wiedzą że mogą dostać kod. Ze spokojem można je kupować, sprawdź tylko czy sprzedający dużo tych kodów już sprzedał i czy ma dobre opinie, wtedy nie ma strachu.
A co do optyki na medach, to mam ją zamontowaną na snajperach - Leopardzie, E50 itp. Na ruskach które są z definicji do brawlingu wolę mieć 420m zasięgu widzenia w zamian za szybsze strzelanie i celowanie :).

No ba. Ja kupiłem 4 :D
Dochrapałem się w końcu do tego tenka. W końcu jakaś nagroda za misje, którą da się normalnie grać, a nie jakieś paździerze.
Nie wiem czy dam radę zrobić czwarty czołg, ale na razie robię misję jak się uda, bo kasiorki za to co niemiara - za początkowe misje z wyróżnieniem 450k na czysto od sztuki.
5k dmg na tej jadzi to już sporo, chyba nigdy tyle nie miałem :). Mnie w tym klocu wkurza mobilność, bo pancerz faktycznie lubi odbić na tych tierach. Ale jak już się znajdzie dobre miejsce i pomidorki wyjeżdżają to tylko klepać kasiorę.
Typowe dla Amerykanów. Najpierw jako naród tak się upaśli, że normalnie otłuszczona kobieta to u nich rzadkość, wszystkie są za grube. Później zaczęli twierdzić, że normalne kobiety w grach (Chude to są modelki modowe, w grach przeważnie kobiety nie są przesadnie chude, wręcz mają zbyt dużo tu i ówdzie) są za chude, bo są chudsze od przeciętnej amerykanki :D. Ja rozumiem, że na tle zapasionej ameryki one się wydają ekstremalnie chude, ale one nie są chude.
Generalnie spot pasywny powoli umiera w związku z przebudową map i usuwaniem krzaczków. Osobiście mam kilkanaście scoutów w garażu, ale zestaw z optyką i lornetą mam może na dwóch, samą lornetę mam tylko na ELC AMX. Jak dla mnie lepiej sprawdza się optyka z wentylacją żeby zmaksymalizować zasięg w ruchu, a lorneta jest dla entuzjastów. Spotuje się na niej więcej, ale trzeba się zatrzymać. Z optyką i wentą na czafiku i tak wyciągniesz pod 450m zasięgu widzenia. Z perkami na zasięg widzenia nawet więcej.
A jak siatę to tylko z lornetą. Bo siata do zadziałania i tak potrzebuje postoju, więc nie ma co łączyć jej z optyką.
Na trzecie albo dosyłacz albo skupianie/ stabilizator, to zależy od czołgu. Czafik szybko skupia ale dość wolno ładuje, więc lepszy będzie dosyłacz.
A na przykład na ELC który ładuje 11.5s i bardzo długo skupia, daję skupiaczkę. Bo 10s przeładowania to nadal tragicznie długo, a ze skupiaczem jak już wjadę w krzaczek to szybciej strzelę po wyspotowaniu albo przestawieniu czołgu.
Yoghurt, tu nie całkiem chodzi o to czy to co ona zrobiła zasługuje na poklask czy nie. Chodzi o rażącą dysproporcję - Breivik za zabicie 69 osób został skazany na 21 lat więzienia z możliwością przedterminowego zwolnienia po 10 latach.
Dostrzegasz ten absurd?
Wiadomo, inne kraje, inne systemy prawne, ale nie zmienia to faktu, że dysproporcja między tymi dwoma wyrokami po prostu ryje mózg. To co ona zrobiła nie jest nawet w drobnym ułamku tak potworne co czyn Breivika, a wyrok dostała większy.
Wychodzi na to, że Polański miał sporo racji uciekając ze Stanów po słynnych ruchanku z piętnastolatką. Bo nie wiadomo czy by jeszcze nie siedział ;).
Musiałeś wcisnąć trójkę równocześnie z W. Cuda w wocie się zdarzają, ale nie aż takie :P.
Tak, już widzę jak te młodziaki z liceum ze łzami w oczach obracali całkiem niebrzydką kobitkę :)))
Kromka to jest chyba najlepszy czołg w tej linii :). Uwielbiam go, co prawda sprzedałem bo kupiłem Cromwella B, ale to to samo. Generalnie na załodze musisz mieć perk na celność na celowniczym i gładką jazdę na kierowcy, żeby kółko było jak najmniejsze, bo działo dość długo skupia. Kromka zyskuje też dużo z kamuflażem na załodze. Generalnie warto się na tym czołgu zatrzymać i pobawić, bo genialnie uczy gry papierowymi ninja medami w rodzaju nowych francuzów albo Leoparda.
a co to, odbić ileś tam razy swoje hp?
Dobre do tego są iseły, E75 albo VK 45B. Z niższych tierów niezłe może być T150 na sidescrapie. Ja to zrobiłem na E100 ale to był jakiś ewenement, bo odbiłem wtedy coś koło 17k dmg :) Cztery pomidory na magazynkach strzelały do mnie pół bitwy :).
Roberto, z tymi misjami jest tak, że jak się spinasz to nic nie wychodzi :). Spinałem się na Concepta, i miałem wtedy wrażenie że cały świat jest przeciwko mnie. Po tej traumie t55 postanowiłem zrobić na zasadzie "jak się uda" i mówiąc szczerze nawet nie zauważyłem jak większość tych misji wpadła. Spinać się zacząłem jak zostałem z jedną -dwoma misjami na typ czołgu i mam nadzieję że w ten łykend wpadnie czołg. Na ostatni się nie napinam w ogóle, może wleci, ale jak dla mnie jestem za słaby żeby zdobyć ten czołg, zresztą nie lubię grać hatekami, co najwyżej miejsca w garażu i premkę sobie powygrywam :). Tak naprawdę z tych czterech czołgów zależy mi tylko na niemieckim T-54 :).
Też kończę T55A. Zostały mi tylko ostatnie misje na medach i tedekach. Bez żadnej ustawki, co więcej, po Concepcie w ogóle przestałem się napinać na te misje, ot jak wpadło to wpadło. Dlatego tylko T55 robiłem ładne 3 miesiące, a nie krócej. Podpalenie jest proste, jak się gra czymś w rodzaju cromwella albo jakimś magazynkiem, ja akurat zrobiłem to Lorką. Typek 59 dostał dwa razy w przód z dwoma podpałkami i dziękuję :).
Generalnie te misje są tym łatwiejsze, im więcej czołgów ma się w garażu. Niektóre misje są łatwiejsze na wysokich tierach, niektóre na niskich, więc lepiej mieć dużo czołgów.
Misje scoutów były akurat dla mnie najłatwiejsze, mam dobre 10 scoutów w garażu i lubię nimi grać.
No możliwe, nie grałem. Co nie zmienia faktu, że filmiki na YT powodują u mnie raczej wielkie ziewanie, a nie zaciekawienie :).
Nie jedynym. Wystarczą mi filmiki na YT, żeby w to nie iść :). Może jak ogarną trochę te autoaimy i cziterskie mody to zobaczę ale cudów się nie spodziewam. Ot pływasz w kółko albo zygzakiem i walisz bez żadnego wpływu na to gdzie trafisz.
Zresztą Armored Warfare też mnie zupełnie przestał kręcić jak zobaczyłem jak Hallack rozwalał seryjnie MBT z działka 20mm. Niech to najpierw może jakoś zbalansują, bo na razie to rzal :P.
W następnym patchu Aufshit Panterę podmienią na dość niezłego chyba lighta. Natomiast co do RU, to lubię go najmniej ze wszystkich lightów ósmego tieru. Jest szybki, ale mało zwrotny, działo niby dobre, ale ma koszmarnie wolne pociski i HEATy zamiast APCR na goldzie. Do przodu nie opuszcza działa, trzeba kombinować z wyjazdem bokiem. HESHE niby tam jakąś penkę mają, ale i tak lubią wchodzić za np 20 dmg nawet w scouty. Tym trzeba dobrze celować, a scout nie ma najczęściej czasu na celowanie.
Znacznie lepiej gra mi się WZ132 albo T-54 lt, a najlepiej AMX 13 90. Na randomy to jest light ultymatywny :).
Po za tym, nie tylko RU jest w tej linii dobry. Luchs to jest totalnie op czołg ze swoim działkiem 3cm. Leopard super, bardzo go lubię, mam na nim trzy kreski na lufce, VK 28, hmm, niektórzy go lubią, ja nie bardzo, bo nie lubię grać na trollach. Ale ogólnie ta linia ma bardzo fajne, charakterystyczne pojazdy i daje dużo satysfakcji.
Czyli wszystko jasne. To przez hejterów arty arta nie jest jeszcze zrebalansowana.
Coś podobnego było przy WoWp, gdzie dewsi twierdzili, że to wina graczy że gra jest mało popularna. Bo nie grają.
IS-5 to jest normalna premka. Dla gifta w ogóle bym sobie głowy nie zawracał myśleniem czy kupić czy nie :).
Wiadomo, exp zależy mocno od tego jakie tiery się bije, a tam było dużo ósemek. Ale tego dmg jest tu naprawdę dużo, bardzo wątpie że koleś nabił to z kampy z cudzego spota. Chociaż faktycznie nie da się tego wykluczyć.
Tu jest replay z mojej bitwy STB - za niecałe 7k dmg przy wygranej dostałem 1255 expa. Ale też fakt - biłem głównie dychy i dziewiątki.
http://wotreplays.com/site/1824890
Scouty zawsze dostają dużo expa, bo zawsze biją wyższe tiery :).
Z przodu IS-5 jest mocniejszy od ISa-3. Jak nie skątuje dzioba to zdaje się trzeba mieć ponad 230mm peny żeby go przebić. Dolna płyta też wymaga ponad 200mm. Wieża jest równie mocna jak IS-3 a nie ma weakspota na dachu. Za to z boku jest słabszy, ma nawet fragmenty pancerza 16mm bez żadnej osłony.
Generalnie jednego fiolecika w nim załatwiłem klasycznie jadąc T32 - złapałem za przednie kółko gdzie też ładnie wszystko wchodziło. Chyba koleś poczuł się zbyt pewnie.
Myślę czy toto kupić, niby unikat, ale lepszy od ISa-3 nie jest. Gorsze działo, ma apcry za główną ammo, a za golda heaty. Bardziej zmulony, wolniej celuje. No ale zarabia i jest ten tego, wyjątkowy ;).
A co do tego Obj140 to bardzo mi się nie wydaje że koleś dostał expa jak za zwycięstwo. Za ponad 9k dmg? Panie, przy zwycięstwie dostałby 1500-1600 gołego expa jak nic za tyle. Pewnie jeszcze dodatkowo mu doliczyło z 400-500 expa za medale. No chyba że kampił całą bitwę, ale z kampy by tyle nie nabił.
To nie jest całość expa. Całość masz w podsumowaniu. Jak masz medal to dostajesz dodatek "za bohaterski opór" i to się liczy do odznak mistrzowskich. Na wotreplays w powtórkach na tym ekranie pokazuje całość expa, a w Wocie nie. Przynajmniej tak mi się kojarzy z ostatniej masterki na porażce, też w tym podsumowaniu miałem jakiś śmieszny exp.
Dla mnie najlepszą premką z tych jest FCM, na jego mm działo przebija wszystko. Choć trochę trzeba mechanikę ogarniać żeby nim dobrze grać, ja jeszcze go na tyle nie opanowałem żeby coś tam dobrze robić. Choć frajdy dostarcza więcej niż taki Lowe. Nie grałem ISem-6, ale ogarniętym graczom na swoim tierze nie sprawia żadnych problemów, więc można się zdziwić jak przebijają raz za razem. Lepiej wziąć szybki czołg który jak odbije to jest fajnie i nim grać.
Ostatnio w bitwie uwzięła się na mnie małpa w FV304. I w końcu mnie ubiła, wystarczyły jej 4 hity. Żeby tego cholerstwa uniknąć musiałbym w ogóle nie grać. Ale i tak jestem dumny biorąc pod uwagę to ile hitów uniknąłem :).
Też ma. Ahaha, ale cię postrzelali, sprawdź czy nie masz w modach wielkiej czerwonej strzałki z napisem "Tu ładować" nad garnkiem :).
A sorry, to nie ty :).
Ale mi tak po garach nie ładowali chyba z tego co pamietam.
STB-1 na papierze jest dobry, w praktyce jest dobry minus działo. Jakby miał działo leoparda to byłby najlepszy med ze swoim dpmem i depresją, a w grze działo sadzi absurdalne kalafiory i rykoszety od wszystkiego. Zdarzają się epickie bitwy, sam kiedyś wyciągnąłem tym bitwę z prawie 8k dmg, ale to jest wyjątek a nie reguła. Znacznie lepszym czołgiem jest Leopard, po prostu na jego dziale można polegać.
W STB działo jest identyczne jak w Type i tak samo się zachowuje, tylko reload ma 6.6s, czyli zajebisty.
Ja bym Pantery nie kupił, dwójka mi się zupełnie nie spodobała. Zresztą niedługo będę miał T-55A, styknie do szkolenia.
A CDC jest zajebisty - wariat na randomach. Szybki, dobre działo, genialna depresja. Niewiele jest premek którymi gra mi się równie dobrze. Trzeba się bać tylko arty i trolli, bo T49 wsadza bułę za 900 za każdym razem :).
Kurde, za co ta emka? Muszę się wziąć za RU, dawno nim nie grałem, ale jak wszyscy statpadderzy na nim jeździli przed nerfem wartości oczekiwanych wn8, to wbicie 3-4k dmg z dodatkowym spotem nie gwarantowało emki :). Może teraz jest lepiej. Nigdy nie zapomnę mojego rozczarowania, jak po wyładowaniu prawie całego magazynu amunicyjnego dostałem ledwo 1 klasę :).
Dokładnie! I to jest cała tajemnica grania w wota - trzepać jak najwięcej dmg i poznawać sztuczki do tego służące. Nie przejmować się innymi małpami, bo one nawet tego tego przejmowania się nie zauważą (btw, dziś, po tym jak wsparłem scoutem atak obroniłem artę, a później jej spotowałem nadjeżdżających, zaraportowała mnie o niesportowe zachowanie małpa w hateku dwa tiery wyżej, która zrobiła znacznie mniej obrażeń niż ja - bo według niej kampiłem scoutem- to tyle na temat tego co randomowe małpy doceniają).
A jak staniesz się na tyle dobrym graczem że będziesz skutecznie trzepał dmg, to win ratio i wn8 samo przyjdzie. Bo będziesz sam wyciągał bitwy.
Po tym zmałpieniu jakie dziś widziałem na randomie poważnie zastanawiam się nad parumiesięczną przerwą od wota. Nie mam ochoty grać z niedorozwojami, tylko jeszcze klan mnie trzyma przy grze.
Na amxie takie wyniki wpadają dość często, w obecnej erze zmałpienia przy minimalnym ogarnianiu gry wszystko czego potrzeba to szybki czołg i jakieś tam działo z walnięciem. Teraz wyekspiłem batchata i jak dla mnie bomba. Fajnie idzie karać autystów na X tierach :D
Francuzem nie grałem, ale myślę że jest lepszy od japońca. Type jest dość mało mobilny, a AMX z tego co widzę zbiera się całkiem ładnie. Działa mają podobnie niecelne ;).
niebieskim staje się po trzech zadanych obrażeniach. Tylko raz byłem niebieski - jak komuś strzeliłem z podpałką, bo każde obrażenie liczy się jako osobne :).
A bana dostaje się po dwóch albo trzech teamkillach w jakichś odstępach czasu.
DWZ - ty na Himmlu też źle stoisz :). Na spotkaniówce na Himmlu trzeba zdobyć wzgórze i to jest klucz do wygranej bitwy. Ze wzgórza można bezkarnie obijać cały środek mapy i w razie czego szybko dojechać na capa. Tam generalnie powinny jechać wszystkie ciężkie poza low tierami i przepchnąć wzgórze, później okrążyć resztki wrogów na torach, którzy nigdy nie kapują, bo po co mają to robić? :)
Tylko raz miałem bitwę, gdy strona która wygrała hilla przegrała bitwę, bo stało się coś niebywałego - czołgi na dole zamiast skampić się w rogu mapy zaczęły kapować od samego początku.
To miejsce gdzie jesteś jest ważne w normalnym trybie, z capami na placach, ale w spotkaniówce tak sobie.
Małpa a słaby ale myślący gracz to jest duża różnica. Ja nigdy nie miałem wr poniżej 50%, a długo grałem słabo, na poziomie 500-800 wn8. Do wr w okolicach 50% nie trzeba mieć dużego skilla - nawet jak się spłaca tylko połowę czy 75% hp własnego czołgu, to jeśli spłaca się je w dobrym miejscu i czasie to się przyczynia do zwycięstwa.
A jak widzę 5 topowych hateków jadących na plażę gdzie nie ma nikogo, a w czasie gdy one sobie tam przejeżdżają to wróg radośnie czyści górę a później wystrzeliwuje je bez problemu z góry to nasuwa się tylko jedno małpiopodobne określenie :).
Dla przerażająco dużej ilości graczy analiza sytuacji na minimapie i przewidywanie na tej podstawie tego co się stanie jest barierą nie do przejścia :).
Kiedyś grałem na lolkach trzeciotierowych LTP i cały czas kręcił się koło mnie noobek który miał chyba 70 wn8. Jeździł w pobliżu, ściągał na siebie część ognia, coś tam strzelał, i co najważniejsze nie przeszkadzał jak gros takich graczy. I we dwóch wyciągnęliśmy grę z rezultatu 7-13. Sam bym tego nie zrobił. Daję mu szansę stania się dobrym graczem :).
Na pewno nie jechać na plażę jak większość małp :).
Całą plażę można łatwo obijać z góry, a wyjścia bardzo łatwo zablokować. Ja jadę zawsze na w okolicę linii 0 albo na środek. Stamtąd zawsze można zjechać niżej jak jest potrzeba, a z niższych terenów na wyższe, po tym jak zostaną już opanowane przez wroga, już niekoniecznie.
Niestety regularnie widuję na tej mapie małpie pochody hateków na plażę, gdzie są tak totalnie bezużyteczne, że śmiało można powiedzieć, że strona która wyśle więcej czołgów na plażę przegra.
Na plażę można co najwyżej wypuścić się jakimiś szybkimi lightami i flankować w razie jakby nikogo tam nie było.
Wykryć może i ciężko, ale można walnąć uderzeniową dawkę antybiotyku, we wczesnej fazie jest dość skuteczny. Wykrywaniem tężca po zranieniu też się mało kto przejmuje, daje się zapobiegawczo szczepionkę i tyle.
A po co będzie iść. Jak mu się borelioza dobrze rozwinie będzie zabawniej. Do końca życia jakieś niedowłady, drgawki i kłopoty z systemem nerwowym. Żyć nie umierać :).

W statystykach czołgów w grze możesz to sobie sprawdzić, jakie masz procenty tych paseczków na lufie. Dwa paski oznaczają że twoje średnie obrażenia i spot są lepsze od 85% graczy na tym czołgu, trzy paski odpowiednio od 95 % graczy. Przy trzech paskach już się trzeba zawziąć i mam je tylko na paru czołgach niskich tierów (to działa dopiero od 5 tieru) - Leopardzie VK 16.01, ELC AMX, Crusaderze i M7.
Na dychach lamię i mam problem z wbiciem nawej jednej gwiazdki w większości czołgów. Generalnie trudność mocno zależy od tego jak dobrzy gracze grają danym czołgiem - im bardziej op jest czołg, tym więcej dobrych graczy nim gra i tym trudniej wbić znaczek na lufie.
Belert, sprawdź, może wyświetlanie znaczków masz wyłączone w opcjach, dlatego pierwszy raz o nich słyszysz :). Bo inaczej chyba by cię to zainteresowało wcześniej jakbyś zobaczył to w grze. Na takim ELCu widać to z daleka :)
Też mam taką nadzieję. Będę cisnął do upadłego na moim koncie rekrutacyjnym, jeszcze 240k expa mi brakuje do T95E2 ;). Inteligentnie sobie wybrałem linię do Obj 430, jak się zorientowałem ile tam expa potrzeba do przejścia to było już za późno :).
Linia do E50m ma dwa dobre czołgi - E50 i E50M. A i w E50 lepiej oszczędzać od razu 60k freexpa na topowe działo, bo bez niego to masakra jest a nie czołg. Ale wymaksowany jest na tyle dobry, że ciągle nim gram mimo że E50m mam już dawno odkryte. 6-8 tier to pantery na różnych stadiach rozwoju. Wielkie krowy z działem bijącym po 135, a ósemka wali po 240, w dodatku wcale nie mają camo, a pancerz jest dość umowny. Nie są to złe czołgi, ale dość specyficzne, trzeba lubić takie pyrkanie.
Z kolei linia tedeków jest dobra do 8 tieru. Później już są relikty przeszłości nie mające racji bytu gdy wszyscy walą goldem.
StuG 3 - OP, Jagdpanzer IV - dobry, Jagdpanther - super, Jagdpanther II - zajebisty tank, można nim grać jak medem, uwielbiam go. Jagdtiger - wielka powolna krowa którą na złocie każdy przebija prawie wszędzie. Jagdpanzer E100 - wielka powolna krowa schodząca od arty w momencie wykrycia.
Ostatnio AMX CDC walczyłem z LTTB, który objeżdżając mnie trzykrotnie trafił mnie w ammorack. Nie sądzę żeby to był przypadek, bo trafiał tam praktycznie za każdym strzałem. Ale i tak przegrał :).
Ale generalnie fakt, cheaty dają dużą przewagę i nie mogę się nadziwić że WG tak po amatorsku do tego podchodzi. Ockną się jak już mody spowodują duży odpływ graczy z gry, ale wtedy już będzie za późno. Przecież programy do sprawdzania instalki WoTa istnieją, choćby w ESL sprawdza się grę pod kątem zainstalownych modów. A już nawet w becie World of Warships pojawiły się autoaimy automatycznie odkładające poprawkę. Ta gra ma rzadką szansę być zniszczoną przez mody zanim jeszcze zostanie wydana :).
Bo nie lubię przegiętych tanków :). T37 jest przegięty odrobinę, ale M41 z 10 nabojowym magazynkiem jest przegięty po całości i zjada scouty tier wyżej bez większych problemów. A 8 tier amerykańców mnie nie interesuje, to nie jest scout tylko zabawka, coś w rodzaju szybkiego KW-2 bez pancerza.
13 90 - też lubię tego małego penerka :)
Radley Walters sprzed chwili :)
http://wotreplays.com/site/1890887#erlenberg-klosiu_1-amx_13_90
Scouty są najciekawsze do gry, jak się wejdzie wolnymi słoniami to nie ma się wpływu na sytuację poza miejscem gdzie się aktualnie jest. Scoutem trzeba sporo kombinować na dobry wynik, ale też satysfakcja z gry znacznie większa. Mam w sumie wszystkie scouty 8 tieru (poza amerykanami, tu zostawiłem sobie T37 na twierdzę i nie idę dalej) i parę niższych, najlepsza klasa w grze.
Jak chcesz mieć autoaima pod klawiszem to sobie zmień w opcjach lol :).
A jak chcesz poprawić własną grę to polecam ten wątek:
http://forum.worldoftanks.eu/index.php?/topic/445502-quo-vadis-project-mikroblog-filmy-szkoleniowe/
Niby dla początkujących, a sam sporo na nim skorzystałem. Bardzo fajne filmiki pokazujące skuteczną grę i dobre miejscówki, a co najważniejsze, wyjaśniające co i dlaczego.
Aimbot oblicza też wyprzedzenie przy strzelaniu do ruchomego celu. To się przydaje raczej noobom, bo bardziej ograni gracze sami sobie odłożą to wyprzedzenie i wiedzą w które elementy czołgu celować. Ale noobki używające aimbotów mogą zyskać te 100-200 wn8 w bitwach, a jako gracze się uwsteczniają i to mocno.
A autoaima wbudowanego w grę ja akurat używam bardzo często, to bardzo przydatne, tylko trzeba wiedzieć kiedy :).
Ja nie używam żadnych cheatów oprócz xvm. Pewnie że cheaterskie mody nie są zabronione i można ich używać. Tylko że tak się grać nie nauczysz. Mod będzie ci pokazywał gdzie ktoś jedzie, skąd strzelają i sam będzie za ciebie celował. Tylko czy to ty jeszcze będziesz grał, czy będziesz tylko małpą klikającą od czasu do czasu?
Jedno jest pewne, grać się tak nie nauczysz, a takie mody podniosą ci wn8 o 100 czy 200 w najlepszym razem, fioletem od tego nie zostaniesz.
Doświadczeni gracze znają banalne sposoby na moda na przewracane murki, typu strzelenie w murek gdzieś daleko, albo przejechanie kawałek w jedną stronę przewracając wszystko i cichy powrót nie przewracając niczego. Te mody ci niczego nie zastąpią, własnego myślenia w szczególności.
Belert - najważniejszą umiejętnością jaką sobie musisz przyswoić to nie poświęcanie się dla wyimaginowanego dobra teamu. Randomowe małpy nawet nie to, że nie wykorzystają tego. One nawet tego nie zauważą. Jak sobie to uświadomisz i zaczniesz grać tak żeby samemu natrzaskać jak najwięcej dmg to nie tylko z punktu zaczniesz grać lepiej, ale i twój WR wzrośnie, choć na logikę należałoby się spodziewać czegoś wręcz przeciwnego.
Liczyć na współtowarzysza możesz tylko jak grając swoje zauważysz, że rusza się w miarę sensownie i coś tam pomaga. Wyjeżdża synchronicznie z tobą na wroga, nie blokuje ciebie itp. Ale to raczej rzadkość, zdarzają się bitwy w fajną współpracą na randomie, ale od święta.
Jak chcesz zsynchronizowanych akcji, to wstąp do jakiegoś klanu i graj twierdze/cw, na randomie graj pod siebie. Wypełniaj zadania przeznaczone dla konkretnego typu czołgu, ale nigdy nie poświęcaj się dla innych i nie licz że team wykorzysta twoje poświęcenie :).
Ja tam z 5 tierowych scoutów wolę Leoparda i ELC. Ale to dlatego że są bardzo specyficzne, Leopard ze swoim autocannonem 3cm i ELC z wielką lufą z wykopem :). Na obu zrobiłem po trzy odznaki na lufce. Czafik jest do bólu typowy, no ale prowadzi do serii znanych amerykańskich nabijaczy dmg. I 6, i 7 amerykański tier to randomowi mordercy. Niemieckie i francuskie serie są trudniejsze, dopiero 8 tiery są bardzo mocne, w odróżnieniu od amerykanów, w których 8 tier nadaje się najwyżej do zabawy, czyli jebnięcia raz na bitwę za 800, a poza tym pykania po 200-300, o ile się w ogóle trafi :).
Od czwartego tieru można się bawić Luchsem, który w dodatku jest nieźle OP z tym swoim działkiem 3cm. Na piątym tierze są już normalne scouty - szafa, ELC i Leopard.
W umowie o pracę na bank nie masz podanych godzin pracy, tylko wymiar, tzn 8 godzin. Więc zmiana pory w której pracujesz nic nie łamie.
Poczekaj do jutra. Gwiazdki x5 i wszystko jasne. Dziś to jeszcze nic, jutro się zwierzyniec uaktywni. Czasem nie mogę grać w wota bez jakiegoś alkoholu na podorędziu :).
Jeszcze tego trupa odgrzewają? Mnie się odechciało grać w to po trójce, gdy wyszła praktycznie indentyczna czwórka.
Z tego co widzę, nawet grafika się za bardzo nie zmieniła od tego czasu.
Ja mam 20 milionów, tylko dlatego tak mało że przed chwilą kupiłem jedną dziewiątkę i jedną dychę ;).
Mnie tam nic do tego czym kto gra. Uważam że przez to gra się spłyca i nabiera się złych nawyków gry medami, zamiast szukać dobrej pozycji po prostu zasiada się w krzaku i wali czołowo, po co się męczyć, jak taki T-54 na goldzie przebija wszystko od przodu, łącznie z myszami czy E100. Tylko co z tego za satysfakcja? Dla mnie żadna, dlatego gram bez golda. Mam te 5-10 goldów na czołgu i używam ich tylko wtedy gdy nie da się inaczej. Co zdarza się może raz na tydzień.
Ale to moje zdanie i nie zamierzam nikogo nawracać. Choć ciężko było wbić na T-54 masterkę bez golda, bijąc wyniki wyśrubowane przez prosów wyładowanych po dach goldem :). Właściwie tylko to mnie wkurza, bo gram takimi czołgami które są do przebicia byle czym, i syk heata na gąskach, gdy zwykły pocisk by bez problemu przebił, zawsze mnie cieszy :).
Dla mnie T-44 był całkiem dobry, przy jego mobilności, camo i pancerzu działo nie przeszkadza. Spokojnie można objeżdżać. Otarłem się pod koniec grindu o drugą gwiazdkę na lufie mimo że grałem kompletnie bez golda i grałem znacznie słabiej niż teraz.
Tak samo na T-54 gram bez golda, czego większość nie potrafi sobie wyobrazić z penką 201 na 9 tierze. I wyciągam te 1900 wn8. Granie z op penką 330mm jest dla noobów :P
Belert, medy jak już to ruskie, linia od T-34 po Objecta 140 prawie nie ma wad, tylko T-43 jest tam słabszy, ale grywalny bez problemów.
Za france bym się nie brał one są dość specyficzne i trzeba coś tam ogarniać żeby się nie męczyć.
Jak widzę graczy na 13 90 czy Lorce ginących po 60s bitwy to mnie krew zalewa. Za france zabrałem się po 18k bitew i nie uważam żeby to było późno. Przynajmniej teraz mi się gra z przyjemnością a nie bólem, ELCa i 13 90 wręcz sobie zostawiłem w garażu do zabawy.
Niemcy hmm, grałem nimi jako pierwszą nacją i strasznie na nich lamiłem, bo kombinacja małej alfy i słabego kamuflażu była dla mnie zabójcza, szczególnie na linii Panter. Lepsza jest linia do Leoparda, jeśli lubi się papierowe czołgi z niezłym camo.
Chinole nie, bo bezstresowy grind medów wymaga najpierw wygrindowania ciężkich, bo wszystkie lepsze działa na medach są z ciężkich tier niżej.
Japońce nie, wielkie papierowe stodoły aż do 8 tieru.
Angole jak kto lubi. Do Cometa przyjemne, później jeszcze nie wiem.
Amerykanie pojebani, w linii są najpierw medy, później lekkie, później medy, a ostatni to ciężki :).
Drugiej linii jeszcze nie ciągnąłem.
A co chcesz niby konwertować w to wolne doświadczenie? Dziennie zbierasz złoto na 750 doświadczenia - jedna średnio słaba bitwa. Konwersja doświadczenia to najmniej opłacalna rzecz w wocie. Zbieraj freexpa i nie wydawaj go na pierdoły. Teraz masz go mało, bo grindujesz jednocześnie dużo czołgów, ale jak już parę dych wyekspisz, to praktycznie zawsze przy kupnie czołgu będziesz miał freexpa na wymaksowanie go.
Arty niemieckie jak dla mnie są warte rozwijania tylko do 7 tieru. Później są to potwornie męczące wielkie klocki. Fakt że z walnięciem, ale powolne, widoczne z drugiego końca mapy i nie trafiające w nic.
Dla mnie fajne linie arty są dwie - francuzy, mają małe obrażenia i wielu ich nie lubi, ale za to są bardzo szybkie (50km/h na luzie), szybkostrzelne i dość celne. Szybkość pozwala zajmować pozycje z których można oddawać skuteczne strzały, no i czasem można się pobawić w tedeka :). Ostatnio rozwaliłem dwa jadące na mnie scouty - jeden dostał pigułę, a drugiego staranowałem, nie dał rady uciec :).
Druga linia to amerykańce - po prostu mają walnięcie.
W angolach niestety dobre są tylko tiery 5-6 i 10, reszta to droga przez mękę.
Panie. Nigdy, ale to nigdy nie licz że małpa która niby cię "wspiera" i jedzie blisko pomoże ci w sytuacji krytycznej. To oszczędza naprawdę sporo nerwów.
Zawsze jak jedziesz zakładaj że twój team może co najwyżej strzelić ci w plecy i planuj ruch tak żeby w razie czego móc uciec w bezpieczne miejsce. No chyba że widzisz że koleś obok coś ogarnia i myśli, w przeciwnym razie po prostu na niego nie licz.
Myślenie w tej grze to jest towar deficytowy :).
No akurat 7 tierowy scout prem to jest gratka, bo oprócz tego że zarabia, to gra nim jest fajna. Coś tam trzeba kombinować, jeździć, nie nudzi się. To nie klocek w rodzaju Lowe czy JT 8.8.
Type 62, AMX 13 57 i FCM to moje ulubione premki, właśnie dlatego że są mobilne.
No mnie się podobało. Nie odnoszę się do organizacji, jako nieobecny mam to gdzieś, ale naprawdę bitki były fajne. Z dobrym komentarzem zajebiście mi się to oglądało, szczególnie walki ruski vs ruski - 3 minuty napierdzielanki i po bitwie :)
Ponoć sroć. Kocham tych gości powtarzających "nie byłem ale ponoć było chujowo".
Mam gdzieś jak to organizacyjnie wysżło, choć z tego co wiem nienajgorzej.
Najważniejsze że bitwy były na wysokim poziomie, bez pedalskiego kampienia, nawalanka od samego początku do końca w większości starć. Naprawdę fajnie się to oglądało z twitcha.
Za piractwo głównie odpowiedzalni są rodzicie, bo kompa kupią, a gier już nie.
No fakt. Czyli nie powinni kupować nawet kompa, a jeśli komp do nauki, to powinien co najwyżej umożliwiać odpalenie przeglądarki i Open Office :).
Hoho, jak ja chodziłem na Pyrkony to po jakichś domach kultury tudzież szkołach na uboczu się tułał, jak to się rozrosło :).
Niestety, MTP to jest strefa płatnego parkowania. Albo zaparkujesz gdzieś dalej i podjedziesz tramwajem, albo będziesz bulił za trzydniowy parking. Co się generalnie nie opłaca. Lepiej wbić się na jakieś osiedle, np na Winogradach i stanąć sobie przez trzy dni, a podjechać w 15 minut tramwajem. Przed supermarketami bym się nie zatrzymywał, bo w nocy samotne auto może sprowokować np do ujebania lusterek :).
A osiedla są z reguły pod monitoringiem i zupełnie bezpieczne.
Ten amx ma praktycznie taki sam dpm i penkę jak 13 75. Jak dla mnie to na 13 75 grało się dobrze nawet bez golda, robilem na nim solidne jak dla mnie 2350 wn8. Ale wielu ludzi narzeka że 140 penki to za mało i trzeba wyłącznie goldem grać. Co kto lubi. Jak dla mnie czołg ok i może kupię do szkolenia załogi na 13 90.
A to coś zmieni? Aż do 5-6 tieru jest totalna czerwonka, nieważne czy ktoś ma 0, czy 5k bitew na koncie. To oddzielenie nowych graczy od starych będzie wyglądać imho tak, że gracze poniżej 1000 bitew będą się kisić we własnym gronie, a ci powyżej w swoim. Kolorowo będzie dokładnie tak samo.
BTSV był ostatnio w grudniu w sklepie. Tylko był mega drogi.
Ludzie którzy go chcieli mieć kupowali coś tam w Rosji, a do tego był dołączony bonusowy kod na BT.
Aż takiego zacięcia kolekcjonerskiego nie pojmuję, ale możliwości kupienia jakieś są.
E. Nie chce mi się wierzyć, mam już 2 załogi babek i z całą pewnością 3 perk nie rośnie tak jakby był pierwszy :). Raczej jak drugi, bo generalnie pierwszy perk rośnie jak szalony aż do 80%, a tutaj tego nie widzę. Jak dla mnie pierwszy perk jest darmowy (to bia) drugi jest liczony jako pierwszy itd.
edit: aż sprawdziłem. Trzecia umiejętność szkoli się jak druga normalna. Co nie zmienia faktu że załogi babek są op.
Sens jest taki, że to babskie bia liczy się jako skill zerowy. Czyli drugi skill liczy się jako pierwszy. W perspektywie czasowej babskie załogi mogą być OP o ile będą same babki na czołgu. Bo mieszane załogi nie mają żadnych plusów, a wręcz minusy, bo nie mogą używać BiA.
Właśnie wyspotowałem 6k dmg... ale zginąłem, więc i tak muszę misję na medy zrobić, bo nie sądzę żebym dał radę 5k spota na poczekaniu powtórzyć ;).
Biorą się za ciebie Blackbeard ;P
Ahaswer - misja ze spotowaniem 5k to jest koszmar, męczę się już ze 3 tygodnie. Jak mapa przypasuje to team jedzie gdzieś szukać grzybów i nie strzela. Albo nie trafia. Jak na razie max 3.5k wyspotowałem. Generalnie całkowicie zależne od szcżęścia. Pewnie będę próbował ją przejść tak jak misję na Stuga - 75% asysty zrobiłem w mieście trzymając delikwentów na gąskach :).
Z misjami na medy ten sam problem, dużo zależy od fuksa. Zabić trzy medy męczyłem długo, później z podpaleniem się męczyłem 2 weekendy, teraz jeszcze 2ht tier wyżej muszę ubić :). Resztę mam, są dość łatwe. Trafienie trzech czołgów artą zrobiłem 8 tierową niemiecką, na pewnych mapach są miejsca gdzie się czołgi tłoczą, np środek na Perłowej Rzece albo przepychacz na Redshire. Trochę cierpliwości i wpada.
A najgorsze w tym wszystkim jest to że dwa pierwsze czołgi nic mnie nie obchodzą :). Dopiero T-55A chciałbym mieć ;).
Ja to zrobiłem na zwykłej amunicji na GW Tigerze P ;P
I tym śmieszniej, że trzech wrogów jadących burta w burtę dosłownie mi wjechało w pocisk :).
Generalnie dużo fuksa trzeba mieć i dobrą mapę. Najlepsze są przepychacze na środku Perłowej Rzeki albo na Redshire po prawej, gdzie hewiki lubią się tłoczyć.
No i trzeba mieć arte z grubą lufką, najlepiej na goldzie.
Czyżbym dożył grywalnego Rome 2? Chyba trzeba będzie szykować zaskórniaczki :). Same zalety takich rozwiązań, gra jest tania, gra się ponoć w miarę dobrze, nie trzeba czekać na pacze :).
Nie myślałem że na kaczuszce można wbić zwiadowcę ;P
Jak wsiądziesz na elc amx to trzymaj gacie, żeby nie spadły od prędkości, bo różnica jest hmm znacząca :)
Jak tam bitwy zimowe? Nawet fajnie wyszło, no i załoga się ekspresowo expi. Podoba mię się.
I nawet pomidorki nie przeszkadzają, bo takie bajery jak kątowanie i weakspoty nie mają znaczenia, każdy może trafić i przebić. Tylko oby to nie wyznaczało kierunku dalszego rozwoju wota.
Kaczuszka, czyli AMX40, jedyny w swoim rodzaju ciężki czołg lekki ;)
Durbruchwagen2, czyli czołg ciężki który nic nie może. Z tymi się spotkałem.
Na Leopardzie 1 dostałem M-kę za 5600dmg i 4600 po spocie. Generalnie trzeba się mocno narobić żeby wbić M-kę na takich skillowych czołgach :).
To jest ból z niektórymi ciężkimi czołgami, jak je rzuci na tier +2 to już niewiele mogą poza obroną capa i braniem w dupsko :).
Jeszcze jak gram Lowe to mogę jechać w drugiej linii i farmić jakiś dmg, ale jak ktoś ma wielkiego kloca z penką 167mm to współczuję :).
Dziwne że temu KV-5 nie dali ograniczonego mm.
Parę goldów zawsze warto mieć, bo nic nie boli bardziej niż sytuacja, gdy jakiś ogryzek na oparach cię paziuje, a ty mu nic nie możesz zrobić :).
Asmodeusz, opłaca się grać tym T-54 wyłącznie na goldzie? Przecież to heaty, mogą utknąć na gąskach, jarzmie i cholera wie gdzie jeszcze :). Ja wożę 10 goldów, ale ładuję od święta, na jakieś mausy albo E100 i tym podobne bunkry. Co 10 gier może parę używam. Dpb może niższe, ale wychodzę na plus :).
http://wotreplays.com/site/1465277#arctic_region-klosiu_1-is-3
Ten replay sobie zawsze puszczam na poprawę humoru. Nasz żółtozielony team spuszcza wprdl koksom fioletowym aż oczy bolą ;D.
Można? Można! Hehe.
Jak dla mnie, to ten mod g... daje. No, może coś da małpom bez wyobraźni przestrzennej, które nie umieją przełożyć sobie widoku 2d w 3d. On nic nie zmienia, ani rng, ani rozkładu celownika na ziemi, ani lotu pocisku. Tylko i wyłącznie punkt widzenia.
Chociaż ostatnio mnie kilka razy jednoręcy klikacze zoneszotowali, hehe :D
Pomidor w arcie różni się tym od dobrego gracza w arcie, że nie wie w co strzelać żeby pomóc wygrać. Lata celownikiem po całej mapie zamiast wspierać kluczowe dla bitwy miejsca, bo nie umie ich rozpoznać. Tego ten mod nie zmieni :).
"kłosiu to z toba gralem wlasnie wyscig?"
No tak jakby, parę dni temu się spotkaliśmy na torze, jak cisnąłem brakujące wyścigi do nagrody :). Tylko nie wiedziałem który to ten siwobrody, teraz już wiem ;).
A to to akurat bardzo małpie zachowanie. Nic mu to nie daje, ani nie wbije jakiegoś damagu, ani nie zarobi, ani nie podbije sobie statsów. Przecież lepiej nawet w przegranej bitwie coś postrzelać i chociaż podbić sobie wn8. Wiele razy widziałem, jak pomarańczowo żółty team rejpił żółto zielony 15-5. Ale jak taki idiota się utopi czy rozbije zaraz na początku to co on może o tym wiedzieć. Później pewnie krzyczy, że jego win ratio 41% to spisek WG ;).
Pewnie padł mu ammorack od za szybkiego ruszania, jak to zwykle bywa w tym czołgu i się wk...wił ;P

Tak qwa walczy 5 tierowy scout na 7 tierach po trzech piwach ;).
Generalnie jak kupiłem jakiś czas temu GW Tigera P to po 20 bitwach nie wytrzymałem i sprzedałem to w cholerę. I teraz się potwierdziło, jest zupełnie bezradny wobec takich piździków jak Leo. Obracał się ze mną przyklejonym do boku czekając grzecznie, aż przeładuję magazynek :).
Ten Armored Warfare zupełnie mnie nie przekonuje. Wygląda zupełnie jak kalka WoT, jedyne co jest tam fajne to zajebiście wyglądający odrzut działa. W WoT jeszcze można powiedzieć, że takie walki w zwarciu (bo nawet w 2 wojnie światowej 300-500m w walce czołgów to było zwarcie) zdarzały się w rzeczywistości, ale na wspóczesnym polu walki czegoś takiego po prostu nie ma.
Zagraj Leopardem, nic od ciebie w bitwie nie zależy, a jak sam wygrasz, to radość dwa razy większa :). W sumie już Luchs daje radę, bo ma to samo działko, tylko 10 pocisków w serii, a nie 12 :).
Od dwóch dni gram prawie wyłącznie skautami. Zajebista zabawa, faktycznie MT-25 to jest kicha i tylko zniechęca do lightów. Nowe zabawki to Leopard z działkiem 30mm i T71. Leosiem się zajebiście gra, to 5 tier, a działko w półtorasekundowej serii wypłaca prawie 400dmg plus bonusowe uszkodzenia modułów. Hellcaty uciekają na wszystkie strony jak jedzie Leopard, hehe.
T71 to poważnie działo, 900dmg na jednym magazynku w 12s. Dwa czy trzy razy udało mi się załadować całość w jakiś autystyczny zad skampionego jagdtigera albo borsuka. Radość nieustająca :D. Na 20 bitew udało się przeżyć jedną, ale co tam ;).
A ja tam lubiłem tego żuczka. Grałem z krótką 88mm i było fajnie. Wykorzystuje się rewelacyjne camo i czeka aż się przeciwnik 7-8 tieru obróci bokiem - i można smaszować. Bo tiery 5-6 się dosłownie morduje z obrażeniami 240 i reloadem ~5s.
Ponoć dostał jakoś niedawno buffa do mobilności i wychyłów działa, może dlatego grało mi się nieźle. W każdym razie uważam że jest fajny, szczególnie zobaczeniu, co z Nashornem potrafi zrobić nawet głupi troll Shermana ;).
No ja grając MT-25 (6 tier) i mając działo 57mm z obrażeniami 90 i peną 114 jakoś odczuwam brak mocnego działa, szczególnie że rzuca mnie wyłącznie na 7,8 i 9 tiery. Niemieckich lajtów nie grindowałem, ale mam prawie skończony ten hamerykański przed T71, może go odkupię i przemęczę, jak mówisz że T71 taki dobry.
Milutki. Ósmy tier? Jeśli tak, to działo nieco OP jak na zwiadowcę. Można nawet dyszki szarpać w dupkę ;).
Się podniecacie jakimś tam Zaubererem, a jak odblokowałem Indien-Panzera to po 60 bitwach byłem posiadaczem epickiego win rate 33%. Beat this.
Do takich rzeczy trzeba mieć po prostu talent i wrodzone predyspozycje. Szkoda że tak wyśrubowany wynik powoli mi się psuje, bo z dumą wchodziłem do bitew :).
Wszystko fajnie, ale tak naprawdę te cuda wianki nie mają znaczenia. Cały sezon przelatałem na kołach od 29era ważących 2100g, czyli klockach. Przesiadłem się na takie ważące 1500g. Niby odczułem dynamikę, przyśpieszenie itp itd... tylko czasy przejazdu się nie zmieniły. Nie ma to obiektywnie żadnego większego znaczenia. Tak samo w szosie - lepiej mieć stosunkowo ciężkie koła, ale aerodynamiczne, z wysokim stożkiem, niż super lekkie na niskiej obręczy. No i wyższa waga to z reguły wyższa sztywność koła, a to jest w przeciwieństwie do wagi bardzo ważne.
Współczesna młodzież jest tak odzwyczajona od jakiejkolwiek krytyki, że najmniejszą zjebkę, nawet całkowicie usprawiedliwioną, odbiera jak atak na świętości.
Już 10 lat temu to było widać, ale teraz to jest przerażające.
Autorze - spieprzyłeś pracę, twój współpracownik miał pewnie masę roboty ze sprzątaniem burdelu jaki narobiłeś i wysłuchiwania zjebek od twoich zwierzchników. A ty jeszcze się sadziłeś? Nie dziw się że ci teraz patrzy na ręce, nie ufa ci i pilnuje czy jeszcze czegoś nie spieprzysz.
W pracy nie masz pilnować cudzych stanowisk, tylko swojego.

Aż się pochwalę, bo pierwszy raz samodzielnie wyciągnąłem bitwę z otchłani porażki :)
W pewnym momencie było 4-10, na szczęście przeciwnicy zakrzyknęli "no cap, kill all" i ruszyli na nasze małe Alamo w Eńsku :).
Zwracam uwagę na wyjątkową maestrię gracza w KV-2, który nie zdążył chyba ani razu wystrzelić :).
Korzystając ze zniżki przygarnąłem nobską siemkę i się zajebiście bawię :). Kurcze, piguła po 400 to jest to. I faktycznie można walić zanim się zjedzie celownik, niedawno wywaliłem w kosmos T49, które było pewne, że kawulec nie trafi jej z 300m zaraz po zatrzymaniu :D.
[120] Zobaczcie jak to ochydztwo jest parszywie odlane. W stylu T34 z 42-43 roku ;). Po prostu wanna lana z jednej sztancy :).
Dokładnie. Kiedyś był podział na czołgi ciężkie, średnie i lekkie, bo po prostu nie było możliwości technicznych, żeby zrobić jednocześnie czołg szybki, z dużą siłą ognia i silnie opancerzony :). Teraz możliwości są i mamy MBT. A część zadań czołgów lekkich i tedeków przejęły KTO i BWP.
A ja codziennie na drodze widzę ludzi zachowujących się jak warzywa. Nieważne czy ja jadę rowerem czy autem, nieważne czy oni jadą rowerem, skuterem czy autem. Różnica jest tylko taka, że na rowerzystę trzeba bardziej uważać, bo lekkim przetarciem można go po prostu zabić. A jak się stuknie debila w aucie, któremu się na przykład nie chce włączyć kierunkowskazu, albo włącza go odwrotnie (ostatnio takie coś widziałem, to nie żart!), to nic mu ani mnie się nie stanie.
Viti: "Takie pojazdy umarły by śmiercią naturalną. Pole walki jest dynamiczne i preferuje pojazdy szybsze. Tak pokazały dzieje broni pancernej."
Wcale nie, przynajmniej nie w czasie bitwy. Izraelczycy w czasie swoich wojen określali mobilność czołgu nie przez surową szybkość, tylko przez zdolność do przemieszczania się pod ogniem. I co się okazało? Najbardziej mobilne są czołgi ciężkie, wcale nie tak szybkie, ale zdolne do prowadzenia ataku pod zmasowanym ogniem, gdzie szybkie, ale słabo opancerzone czołgi musiały szukać osłon zamiast atakować.
Bitwa preferuje pojazdy bardziej opancerzone i z większą siłą ognia.
Oczywiście, w skali strategicznej, do manewru najlepiej nadają się czołgi szybkie, ale takiej skali WoT nie oddaje.
Zresztą, WoT nie oddaje jakiegokolwiek pola walki, bo nie ma tam piechoty ani dział ppanc. W takim Himmelsdorfie czołgi normalnie w godzinę byłyby wystrzelane z piatów czy panzerfaustów, bojąc się ruszyć z placów, bo nie widziałyby celów. Wtedy dopiero byłby whining ;).
Gość siedzący z tyłu nie kieruje rowerem, robi tylko za silnik.
Ale ja bym nie wsiadł na tandem z pijanym nawet z tyłu, bo w czasie jazdy takim rowerem obaj rowerzyści muszą w w miarę zgrany sposób balansować ciałem, jak ktoś nie ogarnia to jest ryzyko glebki przy ruszaniu spod świateł albo na zakręcie.
KW-1 to pierwszy heavy, który mi się podoba. Nawet Tiger P nie daje takiej frajdy. Typowy HT - dobre działo, super pancerz, na piątkach nic go skątowanego nie przebija, niska mobilność. Artyleria lubi go męczyć :).
Wenta, dosyłacz, skupienie, standard. Zestaw naprawczy w consumable, no i naprawa w załodze, a u kierowcy ten lepszy skręt, zapomniałem jak się nazywa, chyba hamowanie na sprzęgle. Z działem 85mm nie boję się wyskakiwać na siódemki, jak są bokiem oczywiście ;).
Sorry za mojego pierwszego suchego posta w tym zacnym gronie, którego wypociny czytuję od jakiegoś czasu :).
Fajnie że robią teraz te małe sprytne kamerki, buraki zaczną się zastanawiać przed buraczeniem, jak raz czy drugi dostaną mandat. Znajomego kolarza lat 65 jakiś czas temu zrzuciły z roweru dwa byczki z BMW, po prostu się zatrzymali i go przewrócili. Pewnie też im się wydawało że za szeroko jechał, w końcu szosa jest ich.
A to była niedziela rano i ruch praktycznie zerowy.
Ja mam trochę dół rowerowy. Dwa miesiące temu podczas gleby konkretnie obiłem żebra, miesiąc nie trenowałem, później jak wystartowałem to się okazało że dół z formą, przyjechałem na metę z 15 minut później niż normalnie. Trochę się zniechęciłem i tydzień nie jeździłem, jak dziś stwierdziłem że wystarczy lenistwa i wsiadłem na kolarkę, to po 40km ujebałem korbę :D.
I znów rower do remontu, korba ma już 30 tys km i nadaje się tylko na złom.
I codziennie zdarzenia w tym stylu ;).
2sd, bo u Czechów naprawia się natychmiast każdą najmniejszą szczelinkę w drodze, a u nas zaczyna się naprawiać, jak już są drogi totalnie rozjebane, z dziurami na 5cm i koleinami na 10cm :). Choć u Czechów na bardzo lokalnych drogach też nie jest różowo, to jednak ogólnie faktycznie ich drogi to niebo w porównaniu do naszych.
Ale i tak jest o wiele lepiej niż jak 7 czy 8 lat temu zaczynałem więcej jeździć na rowerze. Różnica naprawdę jest, i to cieszy.
Fakt że jak teraz widzi się ilość jeżdżących na rowerze, to aż się morda cieszy :). Nawet jeśli to oznacza tłoczek na ścieżkach.
Lilus - jeździ się może i trochę lżej, ale bez komfortu jaki zapewniają szersze opony. Wąskie gumki trzeba mocno pompować. Szosowe 23mm pompuje się do 8 atmosfer, a opony 1.3 cala do 5-6 atmosfer. Raczej kompresorem czy ręczną pompką tego nie napompujesz, trzeba kupić pompkę stacjonarną. Ja bym został przy normalnych oponach trekkingowych, tylko zmienił je na slicki, jeśli nie jeździsz w terenie. W ten sposób trochę obniżysz opory toczenia nie zmniejszając komfortu. Ale cudów szybkościowych się nie spodziewaj :).
Przy takim bieżniku z nieregularnie rozmieszczonych klocków jest ciężko jednoznacznie określić kierunek założenia. Na moje to jak się go nie założy, będzie dobrze. Jak nie złapie ta jodełka na środku, to złapią te klocki w drugim rzędzie, które są położone odwrotnie.
Normalne opony mają często pokazany właściwy kierunek obrotu, strzałką z boku opony, bo po bieżniku czasem ciężko dojść. Niektóre, takie jak Kenda Karma, mają bieżnik idealnie symetryczny i nie ma znaczenia jak się je założy. A niektóre mają dwie opcje założenia. Jeden maksymalizuje przyczepność, i zakłada się tak przednią oponę, a założenie opony odwrotnie zmniejsza opory toczenia, i tak się zakłada na tył. Takie opcje mają co niektóre opony Schwalbe.
To jakiś mały bieżnik, jak chcesz jeździć głównie po asfalcie...
Kenda Karma 2.0, Continental Race King 2.0 albo 2.2, Maxxis Wormdrive 1.9 - ta już bardziej pod asfalt, ale da radę w normalnym terenie bez ekstrem. Drutówki są tanie, 40-50 zł.
Obojętnie. Ta opona generuje taką przyczepność i opory toczenia, że różnice przy przełożeniu bieżnika będą mało odczuwalne :).
Swoją drogą, myślałem że takie monstrualne bieżniki od traktora przestali już zakładać do rowerów :).
Te opony, zdaje się że to Kendy za 20 zł, ważą po kilogram sztuka, masakra. A montuje się je w rowerach które jeżdżą głównie po szosie. W rowerze którym jeżdżę po górach mam 1/3 tego bieżnika ;).
Bizon, nie ma przymusu pisania :). To nie jest spam wątek, tylko pisze się tu jak się ma coś ciekawego do napisania, a nie żeby pisać cokolwiek.
Imak, wydaje mi się że to sprawa ramy, która byla geometrycznie przystosowana do sztywnego widelca albo widelca o skoku 50mm. Jak założyłeś wyższy amor to kąty się wypłaszczyły. Konsekwencje są takie że rower będzie bardziej mulasty w skrętach niż normalnie, a takie ustawienie siodełka względem supportu sprzyja niskiej kadencji i siłowej jeździe. Ogólnie, jak ci to nie przeszkadza, to spoko. Możesz założyć jeszcze sztycę bez offsetu, czyli bez tego cofnięcia jarzma. To ci przesunie siodełko o 2-3 cm do przodu.
Już się zaczyna. Trzy firmy tworzące kolejne niczym nie różniące się części raz na trzy lata = edycja co rok i pieniążki lecą :). Spoko.
Słyszałem, że sztywność ramy w składakach jest na poziomie gumy od gaci. Prawda to? :)
deTorquemada --> już sama gięta kiera ci podniesie chwyty o parę centymetrów, może będzie dobrze. Regulowane mostki wyglądają bardzo emerycko i są ciężkie, więc nie polecam :). Możesz kupić zwykły mostek z dużym wzniosem, są takie.
erton, to typowy low end, waży pewnie 15+ kilo, ale jak prawie nie jeździsz to nie ma to znaczenia ;). Do jakiejś rekreacyjnej jazdy pewnie się nada. Siostrze poleciłem jakiegoś lowendowego Focusa za 1300 i była wniebowzięta, ale przedtem tylko na makrokeszach jeździła ;). No i ten Focus i tak był lepszy od tej Meridy którą podlinkowałeś.
Nie masz opcji żeby podnieść kierownicę. W układzie ahead, takim jak na zdjęciu wysokość można regulować przekładaniem tych podkładek widocznych pod mostkiem (tym zaznaczonym elementem). Wyciągasz je spod mostka i przekładasz nad. W każdym razie zakres jest mocno ograniczony. Można jeszcze zmienić mostek na bardziej "zadarty" i ostatecznie zmienić kierownicę na giętą. Zakres regulacji nie przekracza raczej paru centymetrów, biorąc pod uwagę wszystkie te metody.
Opony możesz sobie zakładać nawet 1.1 cala, byle były na 26 cali.
Dokładnie, jak ktoś obija stopy to znaczy że biega źle i za twardo ląduje. Ja biegam zawsze w butach bez amortyzacji, i nic sobie nie obijam, nawet po kilkunastu kilometrach.
Haki są słabe właśnie dlatego żeby pękały, przecież to jest cały sens ich istnienia. Same nie pękają. Musi być powód, przerzutka zahaczyła o szprychy i skasowałaby ci koło jakby nie pękł hak, albo wkręciłeś w przerzutkę jakiegoś kija i jakby nie pękł hak, rozwaliłaby się przerzutka.
Sens jest taki, że parę miesięcy temu zniszczyłem całą ramę w zimowym rowerze, która haka nie miała. Przy okazji zniszczylem też koło, przerzutkę i pogiąłem 1/5 ogniw w łańcuchu, bo ramy bez wymiennego haka mają ten element bardzo mocny i nie puszcza od byle czego :). Myślę, że lepiej żeby kawałek aluminium za parę złotych pękł, niż narobić strat za solidnych kilkaset złotych, bo akurat kij się wkręci.
Laska fajna, tylko kuźwa w każdym prawie cosplayu te absurdalne bronie psują cały efekt. Co to ma być? Szczelba ;) z zamkiem w przybliżeniu skałkowym, a jednocześnie z rączką napinania zamka i bocznym magazynkiem na naboje scalone? :D
Coś jakby ferrari wyposażono w kocioł do spalania węgla z drzwiczkami i wysoki komin. Sensu w tym za grosz.

Na Babią Górę chcesz wjechać? Dość trudno technicznie ;). Gdzieś bokami byś się musiał pchać, bo na bramce na bank cię z rowerem zatrzymają.
Ja bym sobie akurat Babią odpuścił, pod bokiem masz cały Beskid Żywiecki i Mały, pełen kapitalnych ścieżek i trudnych zjazdów, a nie trzeba się stresować jakimiś zielonymi ludkami ;).
"Call of Duty" i "nowa generacja" w jednym zdaniu zawsze rozśmiesza mnie do łez. Nawet nie wiem czemu ;).
W przeciwnym razie racji bytu nie mają, nikt w nie nie gra i nikt ich nie pamięta :).
Indie nie mają ogromnego budżetu na reklamy i to jest ich siłą - tylko najlepsze się przebijają.
Gry niezależne to to samo co muzyka niezależna w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - niewielu wtedy tego z początku słuchało, ale tylko one zapewniały rozwój branży.
A jakże.
Wystarczy że się pamięta tą siermiężność jaka była 10 lat temu i to co jest teraz. Bez Unii bylibyśmy w tej chwili czymś na kształt Ukrainy, jak byłem tam jeszcze 5-7 lat temu, to nie widziałem jeszcze większych różnic poz tym że ogólnie byli minimalnie biedniejsi.
Więc nie próbuj pitolić, że bez Unii i jej dopłat byłoby u nas lepiej. Tym bardziej że całe rolnictwo u nas w tej chwili jedzie na dopłatach.
ThrashMetal -> jak już dorośniesz, to zrozumiesz, że ludzie poważni nie wyzywają się na gołe klaty na śniegu, tylko korzystają z tego, co zapewniają im płacone podatki :D.
"Może dlatego że kalarepy rozklejają do niego linki po forach?"
No dokładnie. Jakbyś nie był idiotą i nie rozpowszechniał tego linka, to chociażby ja nigdy bym o tym nie usłyszał.
Dla mnie to nie jest piętnastka. Na oko to 18-19 cali. Na mojego XTC 18 cali możesz sobie popatrzeć w poprzednim wątku w poście 287 - jest mniejszy!
Wiadomo, do pewnego stopnia zależy to od producenta, w dodatku kiedyś robiono większe ramy w tym samym nominalnym rozmiarze, więc dla mnie to jednak może być "stare" 17-18 cali.
Co do sztycy, proste - kup 400mm, jest takich sporo. Za bardzo wysuwając sztycę możesz coś połamać - najczęściej niestety pęka rama, a nie sztyca w niej siedząca, a tego byśmy nie chcieli ;).
Sztyce przeważnie mają zaznaczone, dokąd można je wysunąć bez szkody dla ramy.
Bizon, mam taką prośbę. Jak nie wiesz, albo nie jesteś pewien, to nie pisz. Bo piszesz bzdury i wprowadzasz tylko ludzi w błąd.
Wyższa czy niższa klasa łańcucha - bez większej różnicy. Natomiast różnią się często łańcuchy różnych firm. Najgorsze jak dla mnie są KMC - rozciągają się jakby były z gumy. KMC produkuje większość łańcuchów dla Decathlona i innych marketów, więc tam łańcuchów nie warto kupować. Dość słabe są Sramy, a najwolniej się zużywają Shimano i Wippermanny (czyli Connexy). Dobre też są łańcuchy Campagnolo.
W praktyce, zamiast jednego drogiego, np Shimano XT, lepiej kupić za mniej kasy dwa łańcuchy Deore i zmieniać co 300-500km. Wolniej się będzie zużywał napęd.
Nawet jak się kupuje tylko jeden, to lepiej kupić Deore, cena znacznie niższa a zużywa się podobnie szybko jak XT.
Nie. Możesz zrobić z niego co najwyżej rower crossowy na wąskich gumkach. Geometria jest zupełnie inna.
Chcesz mieć szosówkę, to nie pakuj w niego kasy, sprzedaj go i kup szosówkę. Bo niezależnie od tego ile kasy w niego wpakujesz, szosówki z niego nie zrobisz.
Imak -> ryzyk fizyk. Nie kupowałbym sztycy na allegro, bo jak nie będzie dobrze spasowana z ramą to się będzie obsuwać. Najlepiej przymierzyć do ramy, jak będzie się wsuwać z trudem przy odkręconym zacisku, to jest dobra. Jak będzie wchodzić luźno, to nie dokręcisz zacisku dobrze, szczególnie przy karbonie.
Zresztą, choć nigdy nie miałem sztycy karbonowej, to nie sądzę że jakoś zauważalinie cokolwiek tłumi. Bardziej ci wytłumią drgania grube opony na niskim ciśnieniu.
Tak, akurat jesz dużo. Wszyscy ci chudzi niby jedzą dużo ojoj. A później jak się patrzy to jedzą 1/3 tego co normalny mężczyzna, nawet nie tłusty, tylko ze standardową muskulaturą. Zacznij jeść normalnie, to będziesz normalnie ważył, jak nie możesz znieść objętości jedzenia, to dobijaj kalorie tłuszczem i tyle.
Jeśli ktoś modli się do wagi i kupuje ultralekkie komponenty, to tak, powinien je wymieniać co sezon czy dwa. Kumuluje się zmęczenie materiału i może to po prostu strzelić w czasie jazdy, a tego bym nie zazdrościł. Ale normalne wagowo części , także te drogie raczej wytrzymają, skoro wytrzymują pod moimi 80kg na wertepach, a to są dość filigranowe rurki.
Viti, nie pamiętam, kiedyś w jakimś magazynie rowerowym chyba wyczytałem. Nie wiem czy można porównywać wędziska z ramą rowerową, szczególnie te stare ramy to zdaje się sztywne klocki składające się głównie z żywicy, a nie tkaniny węglowej ;).
lowell, LOL! :D
Na Dream Masters straciłem parę lat na granie :). Do tej pory uważam, że tamtejszy crafting był najlepszy ze wszystkich MMORPG w ogóle.
Można było nie wyłazić z miasta i tylko craftować i fajnie się przy tym bawić, a jak się osiągnęło maksymalny skill to się ustawiały kolejki i nie wiadomo co było co robić z grubą kasą.
A to tracenie całego drogiego ekwipunku w razie śmierci - do tej pory pamiętam jak jako nooby poszliśmy na pustynie polować na skóry - ekwipaż kupiliśmy za miesięczny zarobek, a na pustyni wpadł Chaos, parę strzałów i dorobek całego życia poszedł się je... :D
Albo organizowanie w miastach wypraw na smoka, który zabił gracza i zabrał mu cały ekwipunek. Fajne to było :).
Ja bym w stary karbon nie szedł, żywice epoksydowe tracą właściwości po paru latach.
Imak wytłumacz mi dlaczego chcesz kupować ramę pod stary widelec o małym skoku? Jesteś związany emocjonalnie z tym bomberem? :)
Bardziej racjonalne będzie kupienie nowego amortyzatora o skoku 100-120mm.
No nie całkiem. Trek to jest ogólnie wędrówka i rowery przeznaczone do turystyki nazywa się właśnie trekingami.
Rower miejski jest przeznaczony do jazdy po mieście i to zupełnie co innego. Czasem wykorzystuje się trekinga do jazdy po mieście albo miejski do lekkiej turystyki, ale to nie to samo.
No tak, na nieumiejętność jazdy kask nic nie pomoże. Swoją drogą, jak się w niedzielę wybieram w jakieś uczęszczane okolice spacerowe, to się dziwię że ludzie masowo się nie uszkadzają albo zabijają na tych rowerach :).
Rzadkością jest choćby umiejętność jazdy na wprost, że już nie wspomnę o przygotowaniu technicznym wehikułów :).
Na rowerze ryzyko urazu potylicy jest zupełnie minimalne, więc pewnie dlatego nie ma takich kasków :). Nie dość że urazy głowy to znikomy procent urazów przy wypadkach rowerowych, to potylica prawie nigdy nie doznaje obrażeń. Zawsze możesz jeździć w kaskach narciarskich, są bardziej zabudowane ;).
Z kasków rowerowych bardziej zabudowany tył mają kaski enduro. Dla mnie wada, ale jak kto woli.
Parę razy wgniotłem już kask, ale zawsze z przodu/ z góry.
Słaby. Szukaj powietrznych, niezłe low endowe są Suntoury, Raidon i Epicon, tylko raczej nieco wykraczają poza budżet.
Ten który pokazałeś to taki odpowiednik starego Darta. Znacznie lepszy od XCMa, ale bez rewelacji.
Przejazd 10-15 minut. 12 minut z bardzo umiarkowaną prędkością 20 km/h. 15 minut jeśli będą niesprzyjające światła, 10 jeśli depniesz i nie boisz się spocić.
Kup byle jaki na Allegro czy innym portalu. Za 500-1000 zł będzie ok jak tylko do dojazdów. Jakość pewnie nie będzie powalająca, ale to nie rower do wyścigów. Małe szanse że policja będzie szukać takich klamotów, nawet jak kradzione, to tak mało wartych rowerów z reguły nawet nikt nie zgłasza.
Odtłuść tarczę jakimś odtłuszczaczem, benzyną ekstrakcyjną albo spirytusem.
Brudna tarcza, jeszcze podotykana paluchami hamuje słabo. I nie próbuj jej smarować czasem ;).
Na początku uważaj z hamowaniem - klocki muszą się dotrzeć do tarczy. Jedź na jakieś zjazdy i poświęć jakiś czas na hamowanie z dużej prędkości, to powinno szybko dotrzeć klocki. W górach wystarcza na to 2-3 kilometrowy ostry zjazjd, po prostu tarcza musi się porządnie rozgrzać i wypalić ewentualne zanieczyszczenia, które powodują ślizganie klocków.
Bo to jest sklep. Taka tania oferta jest właśnie dla naiwniaków którzy myślą że na Suntourze z trudem nadającym się do XC można bóg wie co robić. Sprzedawcę g... obchodzi że ten amor się za pół roku nie będzie nadawał do niczego albo że ktoś sobie kły wybije przy lądowaniu. On ma sprzedać rower.
bizon, i po co wracasz do tego tematu, nie masz racji i nie spamuj. Wróć sobie do tamtego wątki pisać jaki to XCM jest zajebisty.
Ten Basso to jest normalna szosówka z niezłym osprzętem, tylko bez sensu zamontowali tam kierę od mtb z rogami i górskie manetki. Słabo to się nadaje do jazdy jak dla mnie, a wymiana kiery i przede wszystkim klamkomanetek to jakieś 1500zł.
E tam, takich pierdół to nawygrywałem już co nie miara :). Zegarek Festiny za 1200zł, kaski, lampki, oksy, bagażnik na dach auta, jakieś kamizelki odblaskowe itp gówienka.
Jak się startuje często to chcąc nie chcąc się cos trafi w tomboli i czasem coś się dostanie jako nagrodę. Ale to bardziej kłopot niż coś innego, najbardziej mi się przydał bagażnik, do dziś używam :).
Bizon, a ile mam niby zarabiać? Ja nie jestem zawodowcem, jeżdżę dla przyjemności ścigania.
Benefity mam niewielkie - jakaś mała premia za starty, darmowy strój kolarski niezłej jakości co sezon, zimowe ciuchy rowerowe i dwie pary dobrych okularów raz na sezon. No i czasem zniżki na wpisowe w zawodach albo darmowy start. Łącznie kropla w morzu potrzeb, łącznie może z 1000-1500zł rocznie się uzbiera, ale raczej nie w gotówce :D.
Od zarabiania jest praca, a hobby jest po to żeby mieć z tego frajdę :).
Zielony FL w suchą pogodę bardzo zbiera zanieczyszczenia, za to go nie lubię :). Czerwony FL jest faktycznie słaby, kiedyś był lepszy, ale teraz zrobili z tego jakąś parafinę z rozpuszczalnikiem, więc szybko się zużywa.
Najlepszym smarem do łańcucha jakiego używałem jest Rolhoff, drogi ale bardzo wydajny, dobry i na suche i na mokre. Dobry jest też Proline Gold, ale mniej wydajny.
Viti - rower ze zdjęcia to na bank 19 cali. Nie był za duży? Ja przy 175cm używam ram 17, maks 18 cali.
Moim zdaniem przy takich wymaganiach możesz tylko w używkach szukać, bo nie robi się już ram aluminiowych tej wagi z pivotami do v-brejków. Pivoty zostały tylko w low endowych ponad dwukilowych klockach.
Może być tanie. Zrób sobie łuk z leszczyny i trzcinowe strzaly, nic nie zapłacisz. Od pewnego poziomu wszystko jest drogie. I nie mówię tu o zabawkowych prostych łukach za 500 zł :).
A ja akurat bardziej lubię trylogię husycką, za świetne osadzenie w historii i w terenie. Często jestem na Dolnym Śląsku i z przyjemnością zwiedzam miasta i miejsca opisane w książkach. Tym bardziej że bardzo wiele charakterystycznych miejsc ciągle jeszcze istnieje. W scenografii nie ma nic wymyślonego, wszystko jest pieczołowicie odtworzone i choćby za to książka mocno punktuje.
No i ma rację Janowicz. Ja się bawię sportem mocno amatorsko - bo to lubię, ale wiem ile wyrzeczeń i ile czasu poświęconego na treningi to kosztuje. Jak pracowałem kiedyś jako fizol w fabryce akumulatorów i na zmianie przerzucałem 15 ton to nie byłem tak zmęczony jak po porządnym treningu na rowerze. A tu się też zlecieli znawcy, którzy w życiu własnego potu nie powąchali i wiedzą lepiej :). Każdego by to w końcu wkurwiło, tym bardziej jak dziennikarzyny zaczynają traktować człowieka jak flagę narodową, a porażkę jak nasranie na tą flagę. Prawda jest taka że lepiej w reprezentacji nie być, i traktować to jako dopust boży, a nie zaszczyt. Bo po co później ocierać się ze śliny różnych buców.

Snajper, bardzo ładnie się ten rower prezentuje. Myślę że warto za tę cenę. Bez żadnych bajerów typu atrapy tarczówek czy sprężyna z tyłu :). Porządny rower na niezłym za te pieniądze osprzęcie.
Juanhijuan: cena tego Stevensa może dojść do więcej niż 1500, bo jest więcej warty moim zdaniem :).
Dobry rower na dobrym osprzęcie.
Przyjemnie się pościgałem wczoraj :). Super pogoda, fajna traska i nawet noga kręciła :).
USSCheyenne: coś ci się pomyliło. W Combat Mission nie chodzi o zaawansowanie silnika, tylko o odwzorowanie pola walki.
Druga i trzecia część CM była w tym jak mi się wydaje znacznie lepsza niż druga seria.
Uproszczenia graficzne są bez znaczenia w tego typu grach.
Tarczowe są lepsze w ciężkich warunkach, na przykład jak potrzebna jest duża siła hamowania w dużym błocie.
Przy dojazdach do pracy nie ma ciężkich warunków. W suchym i na zwykłym deszczu normalne szczękowe hamulce hamują równie dobrze.

Hym. Dla mnie XTC było aż za profesjonalne, w sensie zbyt nerwowe w prowadzeniu. Akurat dokładnie tą samą ramę miałem, i była świetna na kręte, techniczne singletracki, natomiast na prostych, szybkich szutrowych zjazdach jechanych z dużą szybkością wyraźnie nie dawała rady i bardzo niepewnie się czułem na łukach. Ale całkiem możliwe, że to moje osobiste braki techniczne odpowiadają za to wrażenie, po trzech latach jak ją sprzedawałem już sobie całkiem nieźle na niej radziłem :). W każdym razie, na pewno jest lepsza od Krossa.
Tak czy inaczej, na żywca się ta rama świetnie prezentuje. Miałem inne malowanie, ale to to samo.
Tylko ja miałem rozmiar M, Lka jaka jest na aukcji to raczej od wzrostu 178-180cm, bo to jest dość długa rama.
Bo generalnie ludzie laktozę trawią tylko w Europie, i to daleko nie wszyscy, poza nią i Stanami to jakieś niewielkie procenty społeczeństwa dają sobie z nią radę. W Chinach, Japonii i w ogóle na wschodzie prawie nikt nie trawi mleka, więc nic dziwnego że nie można go dostać. Tak że wysiak mocno nagiąłeś fakty :).
Poza tym, to że u nas większość ludzi je trawi, to nie znaczy, że jest nieszkodliwe. Na przykład osteoporozę i dużą ilość alergii pokarmowych, które to choroby są powszechne w Europie i Stanach, a nie występują prawie w Chinach i Japonii, wiąże się ze spożyciem mleka i przetworów.
Najlepsze efekty daje robienie cokolwiek, byle regularnie.
Jesteś typowym tłuściochem z BF na poziomie 25-30%, za to kompletnie bez mięśnia, w twoim przypadku poprawę przyniesie robienie dowolnej rzeczy, np żwawszy spacer przez godzinę, byle byś zaczął się regularnie ruszać zamiast siedzieć przed kompem.
A interwały u ciebie to śmiech na sali, jeszcze sobie coś nadwerężysz :). Żeby interwały dawały efekt, trzeba mieć jakąkolwiek kondycję.
Jj --> ke??? W życiu nie smarowałem manetek, proszę mnie nie obrażać :).
Przecież manetek nie trzeba smarować, a jak już nie dajesz rady ich ruszyć, to idź kupić odpowiedni smar do Castoramy czy gdzieś. Dedykowany smar czy olej różni się od zwykłego tylko ceną i napisem :).
Ramę chcesz do widelca dobierać? Wydawało mi się, że robi się odwrotnie :).
Stalowa rama 1.6kg? Niemożliwe. W ramach stalowych 1.9-2kg to bardzo dobry wynik i cena raczej wielokrotnie wyższa od ramy 2.5kg z amelinum :). Chyba że to jakaś super ekstra wyczynowa stalówka szosowa z renomowanych rurek. Ale wtedy szykowałbym ze 2-3 razy więcej kasy niż dałeś za cały rower :).
Ale pewnie masz rację że twoja rama jest geometrycznie dostosowana do wyższego amortyzatora, stąd Bomber o skoku 75mm jest za krótki. Daj zdjęcie, to się zobaczy. Swoją drogą, kultowy wideł, jak działa?
Ewentualnie kup jakąś starą ramę aluminiową, tak sprzed 6-8 lat. Wtedy standardem były widelce 80mm skoku, więc powinny dać radę.
Imak, kupowanie używanych spodenek kolarskich to jak noszenie gaci po kimś :) W takich spodenkach jeździ się bez bielizny, więc ja bym się zawahał :).
Droższe spodenki są z reguły lepiej uszyte, więc lepiej dopasowują się do ciała i mają lepszą wkładkę - mega ważne dla wygody jazdy. Natomiast trwalsze raczej nie będą, tylko znacznie wygodniejsze i będą lepiej wyglądać.
Ciuchy nowatexa są spoko, ja mam prawie wszystko z tej fimy, w Puszczykowie koło Poznania mają hurtownię przy szwalni i tam połowa poznańskich bikerów kupuje :). Ciuchy teamowe też tam szyjemy. Jest kilka rodzajów wkładek, ale nawet te najgorsze, niebieskie, są całkiem dobre.
Już nie narzekaj :)).
Spojrzałem do dzienniczka treningowego co było dokładnie rok temu - 1 stopień i silny wiatr, w opisie warunków: "W lasach 30 cm śniegu, a na polach półtorametrowe zaspy nie są rzadkością" :D
Trzeba szukać pozytywów, jak widać zawsze może być gorzej :).
http://www.youtube.com/watch?v=PoHo2WVJHOQ
Czesi mają zajebiste te szkółki techniki. Nie dziwię się że poziom umiejętności zawodników z reguły u nich jest znacznie wyższy niż u nas. Parę razy ciąłem się na maratonach z taką bardzo grubą Czeszką - aż wstyd, bo co z tego że na podjazdach robiłem ją jak chciałem, jak zjeżdżała ze trzy razy szybciej :))). Teraz już trochę lepiej zjeżdżam po trudnych zjazdach i Czeszka została z tyłu, całe szczęście, bo przyprawiała mnie o traumę ;).
Słabo spasowane jarzmo sztycy albo za słabo dokręcasz śruby. Weź solidny długi imbus i dokręć porządnie. Takim krótkim ze scyzoryka niewiele zrobisz.
Nie spotkałem się jeszcze żeby siodełko przesuwało się w jarzmie, częstszym problemem jest obsuwanie się sztycy do rury podsiodłowej.
Dziś była super pogoda, kolejna seteczka sporo poniżej 3h pękła. Tym razem w dużej grupie, czas zupełnie inaczej leci w peletonie 20+ osób :).
Snopek, no własnie widziałem, nieźle. W tej chwili chyba bym nawet tyle nie nabiegał, no ale co ja tam ostatnio biegam :).
Mogur, zależy co boli i gdzie boli.
Bo nie wystarczy się wymądrzać, trzeba się jeszcze znać. To jest właśnie różnica między internetem a rzeczywistością :)
Hehe, Viti, ja mam akurat dokładnie odwrotne zdanie. To rama jest najważniejsza, i do jej wyboru trzeba się jak najbardziej przyłożyć, pomierzyć się dokładnie, poprzeliczać na specjalnych kalkulatorach, bo to jak dobrze ją dobierzemy decyduje o tym jak się będzie na szosówce jeździć.
Producent nie ma znaczenia, na tą chwilę preferuję niemieckie Radony, bo mają fajną dla mnie geometrię, są krótkie, zwrotne i sztywne. Tanie są też Canyony, ale geometria jest bardziej rekreacyjna.
Każdy znany producent dokłada cenę marki do ceny roweru. Kosztują tyle samo, ale część komponentów mają bardzo budżetową.
Tak że jak się okaże, że akurat jakaś rama znanego producenta pasuje idealnie, to lepiej kupić najgorszy rower z tą ramą i stopniowo wymienić osprzęt.
Grupa osprzętu, kierownica, siodełko czy koła nie mają wielkiego znaczenia. Koła zawsze będą kiepskie, bo takie się montuje. Fabryczne siodełko jest zwykle niewygodne i ciężkie, lepiej od razu wymienić. Resztę osprzętu można wymieniać w miarę zużycia, to wychodzi dość niezauważalnie dla portfela, jak się raz na kilka miesięcy wydaje 200-300zł.
Nie brałbym tylko Sory, bo jest niewygodna, ale już Tiagra nie odstaje wiele od 105.
Interwały g.... ci dadzą, bo żeby je zrobić porządnie trzeba po pierwsze wiedzieć co jakie interwały trenują, a po drugie trzeba mieć do tego odpowiednią formę.
Jak ma się formę do dupy, to takie same będą interwały. I taki sam efekt.
Najpierw zrób jakąś podstawową formę, a później możesz pytać o interwały.
Wymiana piasty,, bo musi być inna oś. W praktyce nowe koło tej klasy kosztuje 150-200zł i nie opłaca się zmieniać tylko piasty, bo nowa z przeplotem koła wyjdzie tyle samo co nowe koło.
Zawód, szczególnie teraz, dobiera się według prostego klucza: uczy się tego co się lubi. Bo nie ma żadnej gwarancji, że za 2-3 lata topowy teraz zawód będzie jeszcze popularny. Zresztą z reguły nie ma problemu żeby na bieżąco douczać się tego co akurat jest potrzebne.
A nauka zawodu który teraz jest popularny jest dużym błędem, bo prawie na pewno za parę lat będzie nadmiar kandydatów i trzeba będzie być naprawdę dobrym i mieć doświadczenie, żeby znaleźć pracę.
Jak chcesz to możesz nawet sobie trzymetrowe dropy łykać, tylko nie pociskaj kitu, że ten amor i w ogóle rower rekreacyjny się do tego nadaje. W końcu jak się rozwalisz, to twoje zęby i twój obojczyk.
Myślę że to dlatego, że nie jeździłeś na prawdziwym amortyzatorze i nie masz porównania. Niektórzy też wolą na przykład kupić auto ze szrotu za 1000zł, bo po co wywalać 30 tys :).
No ale spoko, jak się nie ścigasz, to do jazdy rekreacyjnej taka bujanka zupełnie wystarczy. Dopóki się nie zatrze ;).
SD7 i SD5 to super V-ki, w sumie to to samo, różnią się tylko klamkami, gdzie SD7 ma nigdy nie używane pokrętło do regulacji przełożenia siły. Kompletnie zbędny bajer, więc jak można to lepiej kupować SD5, to samo za mniejsze pieniądze. Klamki też dobrze kupić Avida, od SD, bo są super wyprofilowane i bardzo wygodne.
V-ki Shimano są cięższe. A przynajmniej były, jak jeszcze na V-kach jeździłem.
W prawdziwym amortyzatorze nie ma możliwości żeby się woda nalała. XCM to jest bardziej atrapa amortyzatora, jak masz go dłużej niż rok, to i tak pewnie nie działa, więc trochę wody nic nie zmieni. Nie ma co z tym nic robić, nowy amor tej klasy kosztuje pewnie ze 100zł , więc jak się zupełnie przestanie uginać to kup po prostu nowy.
Tanie obcinaczki są w okolicach 50 zł, ale marketowych gówien nie ma co kupować, bo są zrobione z bylejakiej stali i szybko się stępią. To jest tak samo jak z kompletami imbusów za 10 zł - nie nadają się do niczego.
http://rowertour.com/bike-hand-yc-768-obcinarki-obcinaczki-do-linek-i-pancerza.html
Ja mam tą obcinaczkę, innej firmy, ale dokładnie ten model. Nie mogę narzekać, obcina linki i pancerze równiutko już od paru lat.
http://www.rowermot.pl/product-pol-223-Kask-MET-Testagrossa-XL.html
Ten jest wielki. Kupiłem go dawno temu, jak jeszcze miałem długie włosy, i ciągle używam zimą, bo mogę włożyć pod niego dowolną czapkę :).
Wizualnie może nieco trąci myszką, ale ma porządny system zapięć i jest lekki jak na rozmiar.
Generalnie kaski różnią się rozmiarem nawet jak mają podany taki sam i warto zawsze przymierzyć.
Droższe kaski nie są lepsze w sensie ochrony głowy. Są lżejsze, mają wygodniejsze zapięcia i więcej otworów wentylacyjnych. No i są przeważnie ładniejsze :).
Osłonę pod łańcuch można zrobić za darmo - ze starej dętki albo opony owiniętej wokół rurki i pościąganej zipami co kilka centymetrów. Osłona z opony wygląda lepiej, ale jest cięższa :).
Padłem :(.
Marek "Diabeł" Galiński zginął w wypadku samochodowym.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140317/POWIAT0102/140318946
Jeśli spowodował taki wypadek, że "ciągnik mu wyjechał pod koła", to w ogóle nie nadaje się do jazdy samochodem. Faktycznie, ciągnik porusza się tak szybko, i jest tak mało widoczny, że tylko geniusz refleksu jest w stanie zareagować.
Zakładając, że wypadek miał miejsce, to jechał po prostu nie panując nad autem i za szybko. Powinien mieć zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Rowerem też może kogoś zabić.