Zapowiada się doskonale, ale wątpię by to udźwignęli ze względu na skomplikowanie zagadnienia. Szkoda tylko, że nie wzięto na warsztat większej liczby zbrodniarzy, gdyż z punktu widzenia psychologii każdy był "inny". Polecam książkę Joel'a E. Dimsdale'a "Psychologia zła". Dość kompaktowa i skupia się na kilku nazistach.
Myślę, że młodzieżowe, lol i xD pasują tutaj najlepiej do tezy w tytule.
Społeczeństwo jarające się grą o patusach, gta, mma, dom z papieru, kibole, rap...
Dla mnie pasztet. Może dlatego, że nie miałem pierwszego 3dfx'a, a bez niego te gry w 3D wyglądały okropnie, choć pamiętam, że w Quake 2 wyglądał lepiej niż jedynka i chiało mis się w to grać, a pixele w DN3D nie przeszkadzały. To chyba jednak jakiś gust artystyczny, poza tym we wszystko nie da się zagrać.
Stosy martwych dzieci to mamy dzisiaj w Strefie Gazy. Prawdziwe ludobójstwo, a tutaj jakieś pierdoły się odwala. Nie ma dzieci w grze, bo ktoś by je zabił. No tak, biedne rendery, nie to co prawdziwi ludzie... no kufa!
Serio? Ktoś jeszcze chce w to grać? Chyba jakieś niedobitki. Gra odhaczona i tyle. Po KCD2 zupełnie zapomniałem co w niej było. Nie czekaj, krytyczny błąd i Monolitowiec zgadzający się ze mną w tej kwesti, powtarzający w kółko, "cioś nie tak"... Zabawne i iritujące w jednym.
Trzeba zdjąć żelastwo, tzn. zbroję i resztę stalowych płyt. Nawet to mówi po angielsku, nie wiem jak w innym języku. Po prostu jest źle przetłumaczone.
Niemcy są narodem, a naziści to określenie na zwolenników narodowego socjalizmu. Oczywiście, część obywateli Niemiec była nazistami, ale postawienie znaku równości między oba wyrazami to zdecydowanie przejaw barku wykształcenia lub poważnych kompleksów narodowościowych.
Chinole to raczej plagiatują, kradną gry niż je robią. Poza Wukongiem to rzeczywiście nie tylko nie grałem w żadną, ale też żadnej innej nie znam.
Poprawnie byłoby "Wiedźminka", no ale kasa jest ważniejsza od poprawnej pisowni. Plebs dyktuje warunki.
To w tym uniwersum się nie uda. Wiedźmin... ten Wiedźmin, a nie jakiś nieokreslony. Geralt jest najważniejszy w całym uniwersum, a w CP to uniwersum jest najważniejsze. Już wolę grać Ciri niz jakimś no namem. Brak gry najważniejszą postacią, może być strzałem w kolano. To nie Tomb Raider.
"Obrońcy białej rasy" - ludzie co nie mają robić ze swoim smutnym życiem.
Po raz kolejny, wzorem CDProjekt oszukano klientów. To tak jak sprzedaż spleśniałego chleba, czy kiełbasy. Gracze się jescze cieszą, że w końcu mają produkt, a że niepełnowartowściowy, czy wręcz nienadający się do konsmpcji, to już dla nich nieważne. Przynajmniej dla tej fanatycznej, ślepej części. Studio przeniosło się do Pragi, dodatkowo ewauowano pracowników i ich rodziny, ponad 500 osób. 130 pracowników ponoć odmówiło i mieszka gdzieś na Ukrainie, ale zapewne w bezpiecznych miejscach. Owszem dostawy prądu, są wstrzymywane dość częśto, jednak to główny ośrodek gry znajduje się w Pradze, tak więc to tylko wymówka. Najbardziej mnie bawi ta górnolotna gadka o "dziedzictwie kulturowym"... nawet na cd-action coś takiego wpisano w recenzję. No kultura wyższa jak ja pier**** Czarnobyl i widły.
Wszystkie mutanty były już w pierwszym stalkerze i to w sumie taka klasyka. Mi się nie podoba ich wygląd, to że biegają jak szalone, oraz ,że nie odpadają im żadne kończyny itd. Jednak dobrze, że nie ma żadnego loot'u... mam dość bezsensownych gier w których z potwora wypada miecz czy karabin...
Widzę, że redaktorzy zamiast uczciwości, wolą nie srać we własne gniazdo i gadają bzdury, a może pieniążki od sponsorów omamiły ich jak Monolitowców? Moja ocena w tym momencie to 0, bo gra ma zabugowane główne questy. Jestem w połowie i ponoć druga część gry to dramat. W Internecie można znaleźć informacje jak rozwiązać problem grzebiąc w plikach, lecz to powoduje kolejne błędy. Nie rozumiem tego usprawiedliwienia twórców. Nawet nie chcę wiedzieć jak wyglądała ta wersja dana redaktorom do recenzji.
TERAZ FAŁSZYWE PLUSY GRY:
NUMER1: Gra wygląda jedynie dobrze, ale nie jest ona piękna jak próbują wam wmówić recenzenci. Pięknie to wyglądała na trailerach, tu mamy przeciętną grafikę, powtarzającą się (te same radia, lampy naftowe, w zasadzie jest tu mało elementów). Świat nie jest w pełni otwarty, bo wiele rzeczy jest zablokowanych ze względu na fabułę. Dodatkowo świat jest duży, ale pusty.
NUMER2: W grze nie ma cennych łupów. Wszystko co zbierzesz idzie na naprawdę twojego rynsztunku który wybierzesz, najlepiej jednak nic nie brać, bo nawet z pustym plecakiem nie przebiegniesz 100 metrów bez zadyszki. Teraz sobie wyobraź marsz 1 km dalej. Artefakty są kiepskie.
NUMER3: Efekty pogodowe wyglądają dobrze, ale nie mają nic wspólnego z zachowaniem się świata. Jak wejdziesz na wieżę, to zobaczysz... nic. Martwo. Jak zejdziesz to od razu ktoś wyskakuje z nicości i cię atakuje. Gdyby chociaż mgła maskowała widok czy coś, tak to jest zupełnie odrealnione. Przeciwnicy pojawiają się znikąd, w zamkniętym pomieszczeniu, za twoimi plecami... tak jak Policja w cyberpunku, tak tu każdy przeciwnik po prostu się teleportuje.
NUMER4: Nie ma kapitalnego odczucia podczas strzelania, strzelanie to nie tylko dźwięk broni, jej wygląda, ale efekt jaki daje. Na modelach nie robi to żadnego wrażenia. nie ma urwanej nogi, ręki. Zawsze taka sama ilość krwi i osobnik pada i koniec. Nic nie można odstrzelić, nie można wroga spowolnić, walisz, aż pada... no to jest dramat, już nie mówiąc o tym, że niektóre istoty są wręcz pancerne, a to tylko ciało które po strzale z potężnej broni powinno się rozpaść.
NUMER5: Fabuła jest bardzo średnia, nie będę zdradzał.
NUMER6: Nie ma hardkorowych technik przetrwania. Przynajmniej na średnim poziomie, ale jak chcesz 500 metrów pobiec to z 10 energetyków musisz wypić. Promieniowanie raz na ciebie działa, raz nie działa. Nie ma licznika geigera więc nie wiadomo gdzie jest zabugowane, a gdzie po prostu masz odporność. W zasadzie to idę równo do przodu i nic mi nie jest, nawet anomalie ciebie nie zabiją od razu, choć te bez problemu można omijać.
NUMER7: Klimat jest... tak sam motyw Czarnobyla załatwia tu sprawę, ale jak się pojawia skacząca na kilka metrów kupa gówna to klimat pada. W zasadzie to wszystko tutaj skacze na kilka metrów. Szczury, wielkie coś, pijawka. Plus za dzika co szarżuje. Czyli jednak można było zrobić inaczej. Wszyscy latają jak oszalali, jakby uciekali przed stadem szerszeni. Psy jak cię gryzą to nie ma animacji, nie ma nic, dotknie cię i krwawisz, już po tobie, na nic kombinezon buty... nie no to po prostu się nie broni.
To tylko odniesienie się do tych PLUSÓW. Nie ma co mówić o innych bzdurach, niech każdy się trochę podzieli tym gniotem ze światem. Nie ma to jak OSZUKAĆ ludzi i sprzedawać GÓWNO w ładnym worku.
"Masz Pan tu samochód, ale do czasu aktualizacji silnika, nie może Pan jechać szybciej niż 90 km na godzinę".
To jest po prostu kpina z graczy. Naprawdę też nie wiem kto odpowiadał za projekt potworów. Skaczące jak króliki szczury, skaczące na kilka metrów niby świnie (kit wie co to jest wygląda jak kupsko z odnogami). Psy biegają bez sensu, ale wystarczy że wejdziesz na podwyższenie to już się chowają. Niewidzialny mutant zadaje Ci masę obrażeń, po czym zamiast cię wykończyć znika w oddali. Największych bubli nie da się poprawić, bo skopano to totalnie.
Ta gra to jakaś kpina! Wiercące się w kółko pancerne psy, nawet nie widać jak cię gryzą. Żadnego skakania do gardła tylko po kostkach, po chwili jesteś martwy, bo amunicja się skończyła. Skacząca na 5 metrów mutantowarchoł. Do tego gdy, wespniesz się na podwyższenie mutanty nagle się ukrywają, a gdy zejdziesz, magicznie to wyczuwają i pojawiają się tobie przed nosem.
Nachalne gówniane reklamy, gównianych nikomu nie potrzebnych produktów. Chińskie podzespoły za 20 zł sprzedawane za 400, bo markowe...
Nie wiem czemu niektórzy mają kompletnego zajoba na punkcie seksu i obecnie płci. Dopiero ostatnio ograłem CW i to co mi się nie podobało to to, że wybrałem płeć ściśle tajna, a kompani zwracali się do mnie raz jak do faceta, raz jak do kobiety. Kompletnie psuło to zabawę. Natomiast niebinarna płeć najbardziej pasuje do szpiega. Szczególnie osoby androgeniczne, nie tylko z wyglądem, ale i cechami psychicznymi dla obu płci, to materiał idealny na kandydata dla siatki szpiegowskiej.
Nie zagram w to, bo nie lubię plasteliny, oraz pseudo RPG. Choć nie wiem co gorsze. Kolejna część DA czy szok jaki przeżyłem, gdy po BG2 włączyłem Neverwinter. Śmieszy mnie jednak ta cała szopka dotycząca gry i ból dupy o parę zaimków itd. bo większości o to chodzi. "Geje i transy przejmują moją grę,... aaa". To jest po prostu żenujące.
Ło la Boga! Przecież te gry to dziś memy. Plastelinowe Dragon Age, ToodField, oraz Czarny Samuraj który niemal zabił Ubisoft. Nie lepsza argumentacja. Druga gra to będzie dopiero coś, nie nie, za trzecim razem to zobaczycie. Nooo do stu razy sztuka co nie?
Musk to tylko ucieleśnienie teorii spiskowych o ludziach rządzących światem. Najbogatszy człowiek pragnie władzy i tajemnic państwowych...
W ogóle granie w ten sam tytuł fabularny dwa razy nie ma zbytnio sensu. Jeszcze to jak zachęcają do tytułu. Więcej odbić, ruszające się włosy... dramat PR. Jak już powinni dopieścić i reklamować gameplay, że po prostu miło się ubija maszyny i chce się to robić bez końca.
Gwiazdy same sobie kopią grób. Indiana z 2008 roku był już parodią, bo dziadek nie domagał, reszta filmu zresztą też. Dziś stare gwiazdy musza być wspierane grafiką komputerową, a i tak wypadają blado, nie tylko na tle samch siebie sprzed lat, ale na tle innych aktorów. Niestety, trzeba wiedzieć kiedy zejśc ze sceny niepokonanym, chyba, że jest się Roling Stones. Status legendy, jak samo słowo wskazuje jest niezwykle rzadkie i niekoniecznie prawdziwe. Zazłużyć na taki status może tylko ułamek supergwiazd.
Odznaka pedalskości 1 stopnia, odznaka gejostwa 2 stopnia, odznaka tęczy i plasteliny... itd.
Czemu te wszystkie nowe gry wyglądają jak kreskówka dla 5 latków? No ku***.
Potem będzie, że ktoś poturbował matkę czy siostrę, bo mu weszła do pokoju w trakcie gry.
Takie odświeżenia ciężko oceniać. Remake jako gra ma fory w postaci kapitału jaki zbiła oryginalna edycja Najlepiej by było gdyby recenzent zaznaczał, że grał bądź nie grał w oryginał. W zasadzie takie gry powinny być oceniane przez dwóch różnych gości w założeniu mając poprzednią myśl.
To nie wygląda zadowalająco. Last of us I z 2013 czy 2014 roku wydane na PS4, wygląda na tyle dobrze, że nadal można w to zagrać bez kręcenia nosem, ale mimo to zrobiono remake. Tutaj mamy surówkę z 2010. Ma to być niby dla graczy którzy w to nie grali, czyli np. takich jak ja, ale po RDR2, ta gra mnie po prostu odrzuca. Tu nie tylko grafika i animacja jest stara, ale także gameplay i sposób prowadzenia historii. Serio nie mam ochoty w to grać za darmo, a co dopiero wydawać 219 zł czyli pewnie więcej niż na premierę 14 lat temu.
To jest fantasy więc akurat dziwnie musi i może być. Problem w tym, że stylistyka anime/komiks jest odrzucająca. W czasach gdy wszystko wygląda jak klon frontite czy ligi legend wygląd gry nie zachęca do jej sprawdzenia. Może to być bardzo dobry tytuł, ale chyba tylko recenze z notą 9 i 10 zmuszą mnie bym w to zagrał.
Co za debil. Sam se graj w takim razie. Nikt nie neguje procesu twórczego, ale dzieło artystyczne oceniają odbiorcy, a nie autor.
Mam podobnie. W porównaniu do Baldura I i II to grafika poszła do przodu, ale nie fabuła i frajda z gry. Gra wcale nie jest duża, po prostu rozgrywka toczy się powoli. Wolna walka, masa przedmiotów do przerzucania. Dialogi nie uważam by były zbyt krótkie, są podobne do poprzednich gier serii, a książek, listów i innych też jest sporo do czytania, to one nabijają te godziny. Akurat nie rozumiem dlaczego główny bohater jest niemy, skoro nagrali tyle postaci to i mogli nagrać, głównego w wersji męskiej i żeńskiej. Zapewne gracze by to docenili, co z tego, że pominięta byłaby rubryka wyboru głosu. Do tego uważam, ze mechanika i rozwiązania są słabe, losowość rzutów jest duża, dlatego istnieje możliwość ich powtarzania (inspiracja). Jednak często bonusy np. do postaci charyzmatycznej są na tyle małe, że sens rpg myśli się rozmywa. Skoro można wypić miksturę, przeczytać swój, zmienić co chwilę przywódcę, specjalizacja zdaje się zbędna.
No i zero efektu wow. No chyba, że wow... jeszcze 3 lata czekania na wersję PC! Masy są celem wiec raczej nie spodziewałbym się historii w stylu RDR. Do tego jak już ludzie tu zauważyli, bohaterowie również są pod target, Ken i latynoska Barbie. Tak naprawdę to para murzynów (najlepiej niezbyt urodziwa) powinna być głównymi bohaterami, ale autorzy nie mają jaj! Ludzie od marketingu powiedzieliby, ze analizy wskazują, że biali chłopcy nie chcieliby grać murzyńskimi postaciami, ich może być dużo jako npc i w tle, ale nie jako główni. Fajnie jednak, że postacie są dwie, tylko teraz trudne zadanie przed autorami, mianowicie gracz musi polubić dwójkę, inaczej immersja będzie słaba. Zagrać zagram, ale nie ma się co jarać. Dla mnie największe wrażenie robiło GTA I. Nie dość, że grałem za dzieciaka to kiedyś nie było gier gdzie można było serią z kałasza zmasakrować tłum, a potem policję która przyjechała na miejsce. Mimo iż gra będzie miała 18+ to firma zapewne celuje w graczy od 14 lat i dlatego zawartość będzie uniwersalna. Dla nich to będzie coś fajnego, bo grafika i świat coraz bardziej "żyją".
Gówno. Nie ma to jak wyprać ludziom mózgi, a potem doić ich z siana do ostatniego źdźbła. BGII zawierał mapę, instrukcję na ok 150 stron (opis klas, czarów itd), brelok, oczywiście box z 5 płytami w tym ścieżka dźwiękowa i fają podkładkę pod mysz. Normalne wydanie, aha stylowe pudełko też było, a dziś wszędzie zdzierstwo.
To już 3 lata? I żadnej gry by uzasadnić zakup konsoli, no może teraz spiderman 2.
Gra o podboju kosmosu i przemieszczanie się pieszo? Serio? Planety powinny być bez życia, zgadzało by się to bardziej z rzeczywistością, a odkrycie czegoś ciekawego dawałoby więcej radochy.
Mnie oczy bolą od kompa, więc nie mam zamiaru sobie zakładać jeszcze jakiś gogli nawet za darmo.
Skalowanie levelów to pójście na łatwiznę ze strony programistów. Ze strony gracza to nigdy nie kończąca się nudna sieczka. Elden Ring było pod tym względem ciekawe, a przecież to nic odkrywczego., że świat jest zróżnicowany. No ale dziś się prezentuje ludziom jednolitą papkę. Niby wszystko inne, a jednak takie samo.
Ciekawość jest często niebezpieczna, stąd powiedzenie "pierwszy stopień do piekła". Jednak bez ciekawości świata nie ma rozwoju, nie ma postępu. Moim zdaniem nic nie odstraszy największych śmiałków, będą tacy co zapłacą najwyższą cenę. Nie wiem czy to dobrze, że odpady są zakopywane, co jeśli za 10-20 lat bez problemu będziemy mogli je wysłać w stronę Wenus czy Słońca? Zakopiemy, zapieczętujemy i już nie da się tego odwrócić. Poza tym niekoniecznie cywilizacje po naszej będą gorzej rozwinięte technicznie, to wszystko na wypadek totalnego kataklizmu, lub prawie całkowitego wymarcia.
To ciekawe, bo ja uważam, że jest zupełnie na odwrót. Cały serial to adaptacja gry, twórcy momentami kopiują nawet całe sceny i dialogi. Dlaczego wiec Joel to miękka faja, a jego przemiana jest nijaka? Sztuczni bohaterowie byli bardziej przekonujący niż aktorzy. Wróć. Na wpół sztuczni aktorzy, ponieważ głosu użyczyli jednak ci żywi i świetnie wykonali swoją robotę. Najlepsza w tym wszystkim jest aktorka grająca główną bohaterkę, gdyż dobrze oddaje charakter komputerowej Ellie. Jest dobra jeśli chodzi o mimikę, zachowanie i głos. Całość jest poprawna i dobrze się ogląda, ale nie widać zupełnie budżetu i epickości. Budżet duży, bo wszystko dziś kosztuje fortunę. Scenografia, a co za tym idzie materiały budowlane na świecie po covid poszybowały 100%+ do góry. Graficy, muzyka i gaże aktorów... wszystko kosztuje razy dwa.
Jeśli ludzie kupują grę to bardzo możliwe, że oglądalność serialu spadnie. Tytuł to przecież filmówka, a ja też polecam wersję na ps4 za 40 zł, bo to ta sama gra co na ps5. Chyba, że ktoś nie może strawić mniejszej rozdzielczości i mniej szczegółowych tekstur. Jednak do dziś ludzie słuchają muzyki z płyt winylowych gdzie poziom dynamiki jest śmieszny w porównaniu z cd, a co dopiero z współczesnym zapisem cyfrowym. Dzieło ocenia się za treść, a nie za parametry w dźwięku czy obrazie.
Dla mnie również GoW jest grą roku 2022, ale dziwi mnie, że tytuł na wyłączność zdobyła takie wyróżnienie. Może sporo pecetowców grając w pierwszą część i pozytywnie ją odbierając w ciemno zaznaczyła drugą jako najlepszą. Dopiero co ogrywam drugiego Horizona, który również jak GoW zaskakuje, mimo iż to tylko kontynuacja. Świat Elden Ring po prostu mi aż tak bardzo do gustu nie przypadł. Owszem wielki, otwarty, wszystko się zgadza niby zgadza w tej grze, ale nie robi ona nic lepiej niż Horizon czy Ragnarok. Narracja natomiast to jest żart.
Raczej to nie Pani a jak zwykle tona photoshopa i filtrów. Wyżej ktoś wrzucił wideo. Czy ludzie naprawdę nie widzą, że zdjęcia nie pokrywają się z rzeczywistością? Inne rysy twarzy, podciągnięty podbródek, zmniejszone kości szczęki, cała twarz spłaszczona, bardziej owalna, o rozmywaniu, rozświetlaniu i "patchowaniu" skóry nie wspominając. Powinno się mówić, że bohaterkę gry "wzorowano" na aktorce. Skoro zdjęcie nie przypomina danej osoby, to co dopiero postać z gry, która jest totalnie "ulepszona".
Nie znam się, ale za 2000 zł to już można chyba kupić w miarę sensowną drukarkę 3D, nieprawdaż?
Przypominam jak zawsze plebsowi, że Jezus Chrystus miał ciemny odcień skóry, był z Bliskiego Wschodu i na pewno nie był biały! Dlaczego więc albinos zdobi kościoły?! Tyle w kwestii "ról stworzonych dla nich".
To już takie rozważania filozoficzne. Moim zdaniem odbiorca jest konieczny, by zaistniało słowo sztuka. To obserwatorzy oceniają, ulegają emocjom. Dzieło jakiekolwiek (obraz, powieść, koncert, spektakl) bez widzów po prostu nie istnieje. Jest tylko faktem w przestrzeni, nie ma żadnej relacji, żadnego oddziaływania. Piękny krajobraz to nic innego jak sztuka natury. Do tworzenia nie jest potrzebny człowiek, ale do odbioru już tak. Rodzi się pytania co jeśli twórcą jest Al oraz jedynym jej odbiorcą.
Dałem spokój sobie z tą grą na Bestii. 110 level czy 130, nieważne, dla mnie była nie do zajechania. To trochę dziwne, bo prócz jakiegoś tam smoka reszta bossów padła. W grze rzeczywiście jest coś masochistycznego, lub raczej w człowieku, co ta gra wyzwala. Muszę przejść, muszę zobaczyć co jest dalej. Dla mnie to dobry tytuł i zapewne zgranie wszelkie nagrody za GOTY, bo lepszy Ragnarok to tylko exclusive, a wiadomo, że jak ktoś zagrać nie może to w ogóle nie ocenia lub nawet ocenia negatywnie.
Co to znaczy, że serial jest tiktokowy? Krótki, bez składu i ładu z podłożoną cudzą muzyką? Serio, ja nie mam pojęcia.
spoiler start
Czyli jesteś typem Odyna. MUSZĘ wiedzieć co tam jest ponad wszystko. Przecież wybór Atreusa to puenta gry i morał.
spoiler stop
Przypadki kliniczne na forum... dla lekarzy bardzo dobry materiał. Trzeba było zostać psychiatrą.
Bezkarność i podłość mnie poraża. Możliwość obrażania na lewo i prawo ludzi w Internecie powinna się skończyć. Skoro portal nie daje możliwości modernizacji komentarzy to każdy przypadek trzeba zgłaszać do Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Myślę, że tam jest wyższy poziom. Carrey to dla mnie wybitnie nieśmieszny aktor robiące głupie debilne miny. Humor nie prosty lecz prostacki.
Te filmy są do siebie podobne tak jak laski z Instagrama. Efekty specjalne spoko, ale widać, że to się klepie na tę samą modłę, że o żarcikach nie wspomnę. Kiedyś byłem fanem Marvel'a, ale od dawna nie oglądam tego typu filmów, bo to jest strasznie wtórny shit. W każdym razie lepsze to niż "beta test Baldur's nie Gate 3".
Gdyby wiedźmin miał facjatę Cavilla nie zagrałbym ani minuty. Ten aktor to porażka. Tylko charakteryzacja dobra.
Musk niby geniusz wypowiada, a wypowiedzi na poziomie imbecyla. No, ale widać to działa, cała skraja szaleńców lgnie do bzdur.
Co rok to samo gówno. Myślałem, że w tym roku z racji wysokiej inflacji i spadku sprzedaży, rzeczywiście doczekamy się jednodniowej, prawdziwej promocji. Nic z tego. Teraz będą nas karmić całymi czarnymi tygodniami, by sprzedać niechciany przez nikogo szajs.
Jak dla mnie to kiepska gra. Pamiętam, że daleko jej było do standardu zachodnich gier. Brzydka, toporna. Zapamiętałem magistra, przeklinającego gościa i karty erotyczne, puste miasto... nie wiele więcej. Na drugą część już jednak czekałem z zaciekawieniem bo było już wiadomo, że będzie to o wiele lepsza produkcja która już niczym nie odstaje od innych dużych gier.
Póki co serial trzyma poziom. Gorszy od GoT, bo materiał źródłowy nie jest tak ciekawy. Mniejsza ilość postaci, brak postaci tak charakterystycznych jak w GoT, duży rozstrzał czasowy. Jednak mimo to wszystko jest na swoim miejscu. No może poza doborem niektróych aktorów i niewidocznym postarzaniem. Nie było też widać tej potęgi Targaryen'ów. Lokalizacje dość oszczędne. Oby tylko im się nie znudziło i dalej trzymali poziom, a nie tak jak w GoT, kastracja na koniec.
Człowieku ile ty masz lat? Czternaście? Mentalnie na pewno nie więcej. Mi doświadczenie czytania komentarzy psują takie chore wypowiedzi.
Obejrzałem cały. Dla mnie średniak. Płytkie dialogi i w wielu miejscach brakowało rozmachu. Dało się to jednak oglądać, a skrajne oceny to jakaś paranoja. Szczególnie ten hejt. Amazon dostał serial, bo dziedzice mogli uczestniczyć w procesie kreatywnym. Nagle okazuje się, że fani Tolkiena wiedzą lepiej, niż ci co posiadają prawa autorskie i są spokrewnieni z autorem. Nie rozumiem zarzutów dla Amazona o blokowanie komentarzy. Jak się swołocz rzuciła z pianą na ustach to trzeba było reagować, według mnie prawidłowo. Manipulacje przy wynikach? Przecież nikt dopłacać nie będzie do nierentownej produkcji. Jak będzie klapa finansowa to nie będzie kolejnego sezonu, proste.
Jak można nabić 1700 to można i 6000. 6 godzin dziennie przez 3 lata. Możliwe, że 30% na pauzie, o ile to się wlicza.
Jak 30 klatek może boleć. Naprawdę niektórzy to mają problem z łbem. Filmy w kinach to 24 klatki na sekundę i jakoś nikt nie pluje się, że to pokaz slajdów. 30 klatek i można grać w singleplayer, ważne by ta wartość była stała. Liczy się sama gra, a nie jakieś tam bzdety pokolenia gimbów, wincej, wincej. Wincej kasy, wincej plastiku, wincej sztuczności, wincej błyskotek.
Dziwię się, że recenzje mają jakiekolwiek znaczenie przy tym tytule. Przecież to volume 2 tej samej opowieści. Każdy wie czego się spodziewać.
Niektórzy by cokolwiek zrozumieć muszą to przeżyć na własnej skórze, strasznie to smutne, cóż empatii nauczyć się nie da.
Około 3 lata temu dolar był jeszcze po 3,30. Teraz jest po 5 zł, więc nie dziwcie się. To jest około 60%. Czyli gra po 225 zł.
Co do disco to grę zabił jej sukces i korposzambo. Szkoda, że nie wszyscy to dostrzegają.
Większość gier kiedyś taka była. Gra była wyrazem artystycznym, a nie jak dziś maszynką do zarabiania kasy.
Wszędzie petycje, co za bzdury. Wpłaćcie 50 mln dolarów to wam dodatek zrobią.
@ ;-p - gdzie ja stękam? No dobrze to może rozwinę wypowiedz, choć nie wiem czy kogoś to obchodzi. Ja jestem ogólnie zwolennikiem lat 70-90' wtedy dużo się działo w gangsterce. Aż trzy różne dekady w których można w roli głównej obsadzić wiele ciekawych postaci (tak wiem to było, choćby NPC'e ale jedna z głównych postaci Włoch lub Irlandczyk? Oczywiście też trzeba by wybrać jedną dekadę, ale dlaczego nie poprowadzić historii przez np. 5-10 lat? Wymagałoby to zmiany scenerii miasta, ale myślę, że dla jednej dekady byłoby to wykonalne. Myślę też, że opowieść w stylu infiltracji, gra gliną pod przykrywką dobrze wpłynęłaby na fabułę. Np. sterowanie dwoma postaciami, które byłby po przeciwnej stronie barykady, ale koniec końców historia, motywacje i przekonania mogłyby prowadzić do zupełnie nieoczekiwanych rozwiązań. Czego bym chciał?! Miodu, kiedyś to było najważniejsze w grach. Chcę ciekawej historii i bohaterów rodem z Pulp Fiction, a nie celebrytów Biberów i tipsiary dresiary! Chce wyrazistości, wystarczyło popatrzeć na Trevora i od razu było wiadomo, że coś jest na rzeczy. Nie chcę postaci dostosowanych do modelowych standardów wyglądu co zresztą napisałem (Szybcy i Wściekli) bo dla mnie to kicz i sztuczność. Kiedyś (czyli 20-15 lat temu) większość gier, nawet tych dużych nie była spaczona mediami i modami, była wyrazem artystycznym twórców. Dziś o kształcie gry decydują marketingowcy, moda i wszelkie cyferki uzyskiwane z Googla. Dla mnie gry to jest urwa mać sztuka, tak jak np. muzyka. No i mnie to bardzo boli, bardziej niż cygana ze sławetnego filmu, że twórcy gier stają się wyrobnikami wspomnianych już marketingowców.
To jest po prostu wyobraźnia i nie ma nic w tym złego. Gorzej jak ktoś wyobrażenia chce przekuć w rzeczywistość. Oczywiście bez dowodów i faktów.
Niedobrze, jeśli to są główni bohaterowie. Dresik z bejsbolówką (wzorowany na Paula Walkera), paniusia z tipsami, oraz jakiś nieokreślony jeszcze wyglądem czarny. (raz łysy, raz z dredami). Graficznie jak dla mnie ładnie, ale to nic nie mówi o fabule, a bohaterowie na starcie mnie nie zachęcają.
Serial jest bardzo średni (aktorzy na minus, chaotyczna akcja - skakanie po wątkach, płytkość dialogów i interakcji między postaciami). Jednak inna sprawa to to, że coraz więcej ludzi toczy pianę z pyska jak widzi silną kobietę czy czarnego...
Jak dla mnie Ród Smoka jest sporo lepszy. Mniej chaotyczny, mniej informacji ze świata, wolniejsza akcja = lepszy odbiór. Myślę, że oryginalna GoT była tak dobra, bo fabułę często budowano powoli, skupiając się na opisie i pokazaniu świata, nakreśleniu historii i sytuacji politycznej, oraz budowaniu postaci. We Władcy aktorzy kuleją. Jak się zobaczy oryginalny film to tutaj nikt do pięt tamtej obsadzie nie dorasta. Galadriela ma ładną buzię i permanentny ludzki okres. Arondir pasowałby na ciemnego elfa z D&D, Elrond jakiś taki kwadratowy nijaki. Najlepiej chyba wypadają niziołki, Durin też był okej. Generalnie nie jest aż tak źle, jak dla mnie pierścienie są i tak lepsze niż np. Wiedźmin.
Jezus nie był biały, a mimo to... tyle odnośnie koloru skóry. Jak ktoś zaczyna dyskusję od koloru skóry to uciekaj, albo wal go pałą w łeb.
Żadna kultowa gra remaku nie potrzebuje, co to za profanacja?! No chyba, że te pseudo 3d kanciaste syfy typu Neverwinter Nights, tylko to były nawalanki, a nie rpg.
Jakieś dobre wieści. Reklamy powinny być zakazane, dla zdrowia psychicznego ludzi.
Przecież to jest oczywiste, że grę odświeżono na potrzebę serialu. 330 czyli nowa normalna cena. Kto nie grał ten kupi.
Gram od ponad 33 lat i w życiu nikt mnie nie przekona, że granie na telefonie jest cool. Biorąc pod uwagę te wszystkie płatności i szmiry, podejrzewam, że ktoś celowo chce mi obrzydzić wszelkie gry...
Nie wiem jak wy, ale ja nienawidzę smrodu ulicy. Już nie mówiąc o tym ile to chorób układu oddechowego jest od złej jakości powietrza. Samochody mają też w tym swój udział.
To jest profanacja Predatora. Oryginał był filmem klasy B, ale stał się klasykiem gatunku. Druga część już była wyraźnie słabsza, ale nie była zła. Dalej to już równia pochyła. Kto następny skopie potężnego Predatora? Dzieciak z obozu survivalowego?
To się nadaje do dużych powierzchni gdzie jest niewiele mebli, krzeseł itd. Jednak kwestia prywatności sprawia, że tego gówna nie powinno się tykać. Przypomina o lekach? Czyli zbiera wrażliwe dane medycznie i uj wie jeszcze jakie. Orwell by tego nie wymyślił. Technologia jest spoko, regulacje i wszechobecna inwigilacja już nie. Nie zrobiono porządku z tym drugim, więc nie ma po co ładować się w to pierwsze.
Prawda jest taka, że światem rządzi postęp, od zawsze. Kiedyś rolnicy protestowali przed zakładaniem słupów wysokiego napięcia czy kabli telefonicznych, bo im bydło będzie zabijać. Dziś ludzie nie chcą czystych aut, dalej chcą się dusić w spalinach... każdy czas ma swoich kretynów. Oczywiście kwestia ceny, infrastruktury to zupełnie inna bajka, chodzi o sam motyw konserwy. Ludzie są bardzo prymitywni i niechętni na zmiany, oporni na wiedzę.
To nie trend, po prostu dziś rynek jest już przesycony tym szajsem. Za dużo, za bardzo wtórnie, za bardzo "cool".
Dla mnie GTA powinno się rozgrywać w latach 70', 80' lub 90'. Trzy piękne okresy dla gangsterki. Inną opcją jest druga strona barykady i gra detektywem/policjantem - który w zależności od fabuły przechodzi na drugą stronę bądź też nie. W zasadzie gra powinna mieć fabułę dobrego filmu. Nie ma jednak co liczyć na powagę, mrok, brutalność, kontrowersje. Gra ma być jak najbardziej uniwersalna, dla jak największego przedziału wiekowego. Ma się w końcu sprzedać jak najlepiej.
Grzeczna gangsterka? No tak czasy się zmieniają. To może zamiast strzelania zrobić z GTA symulator polityka?
Serio? Martwy Batman i kobieta nietoperz? Kulawe jak koszykówka kobiet.
Znamię bestii. Muszę przyznać, że to "genialny" marketing. Mrocznie w ****. Zapewne bardziej mroczne niż sama gra.
Google to skarbnica wiedzy, a nie śmietnik, jak można być takim ignorantem. Poza tym to tylko wyszukiwarka, jak się nie potrafi czytać ze zrozumieniem to jest problem. No i to, że nasze mózgi przepełnione są informacją to inna sprawa. Spoko kiedyś może jeszcze my, będziemy mieli chipy w głowie i w 0.001 sekundy dostaniemy się do poszukiwanej informacji. Póki co uważam, że ludzie którzy rozwijają te usługi wiedzą co robią. Dobrze by było by użytkownik końcowy też wiedział.
Kiedyś telewizory po prostu wyświetlały obraz. Dziś bez super duper funkcji ani rusz. Kupuj, kupuj, najlepiej droższy, bo na niższym modelu dźwięk będzie słaby, podświetlanie do kitu, a HDR niewidoczny.
Coś strasznego dzieje się z ludźmi. Gdy widzą czarnego na srebrnym ekranie dostają piany na ustach. Wina szczepionki, chemtrails, Tuska?
Pytanie po co komu te karty. Czyżby dziś każdy grał na telewizorze w 4k i więcej? Te same gry są tworzone na wiele platform więc potencjał tych kart będzie niewykorzystany. Gry mają wyglądać podobnie. Chętnie bym zobaczył nowe karty z taka samą wydajnością, a mniejszym poborem mocy.
Trzeba doić dzieciaków z kasy. Co gorsza, dzieciaki jeszcze się plują, że to jest okej!
@ rassi. Jakie fuj? Widać nie grałeś nigdy w 640x480 na 15 calach. A to było hi res. Dzisiejszy ostry jak żyleta obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Grafika skupia się na jak najwyższej rozdziałce i przesaturowanych kolorkach. Jeśli jednak mamy do czynienia z dziełem artystycznym, a nie papką pod target, to każda rozdzielczość da radę. Wszystko zależy od tytułu.
Oby ploty. Poza tym gra jest dość dziecinna, brakuje jej ciężaru opowieści, oraz "realizmu". Każdy ma swoje wizje, ale myślę, że GTA obsadzone w latach 80 mogłoby być bardziej mroczne, poważne i ciekawe. No, ale nie byłoby smartphonów... tragedia co nie?
Dragon Ball kończyła saga Freezera. To tworzy spójną całość i to było w zamyśle autora. Reszta jest dorobiona, bo był popyt. Jak jeszcze zetka ma pomysły to reszta zjada własny ogon. Każdy jest legendarnym wojownikiem, a na oko te postacie mają siłę jak mały Goku z klasycznego dragona.
Jak dla mnie to dobrze. Jak gra chce być poważna, to nie powinna umieszczać tylko pięknych modeli, a raczej próbować udawać, naśladować rzeczywistość.
Czy dobrze to kwestia dyskusyjna. Aktorstwo umrze na rzecz komputerowych tworów? Kasę będą kosić tylko korporacje? Przecież jeszcze trochę i uda się wykreować realistycznego bohatera zgodnego z wizją autora scenariusza czy reżysera. Jako zabawa fajna rzecz. Na początku wszystko będzie przerabiane, nie tylko fragmenty ale i całe filmy... a co dalej?
Ja nie wiem jaki to może być telefon za 1000 zł! Mam taki za paręnaście złotych. Po prostu telefon, komórka. Nie wiem jak można nosić komputer w spodniach.
Jak dobrze, że mogłem grać w D1 i D2 w czasie ich premier. Wspomnienia zostają, nie było większych niedoróbek, grało się świetnie, a do tego gry robili "artyści" a nie marketingowcy. D3 to już był "cukierek" i bardzo wtórna gra. Raczej po to coś nie sięgnę, bo i po co.
Coś nie tak z głową? Lekarza? Egzorcystę? Tworzysz problem gdzie go nie ma. Jeśli szukasz sensacji to wiedź że masz ją w każdym wizerunku Chrystusa który jest biały, a to jest bull shit.
Wiedźmin to fajna przygoda, dobra, nawet bardzo dobra, ale 1 miejsce RPG wszech czasów? Ktoś tu chyba ma narodowe zatwardzenie.
Raczej dla snobów. Skoro w cenie jednej karty można mieć 2 konsole oraz jakiegoś laptopa? Nie ma racjonalnego uzasadnienia dla zakupu tego produktu i zawartość portfela nie ma tu żadnego znaczenia.
Wszystkie lokalizacje podobne, nie zanosi się też na żaden przełom w jakiejkolwiek płaszczyźnie. Diablo I było oryginalne. Dwójka była dużo większa i jeszcze lepsza od jedynki. Trójka mnie zawiodła (cukierkowa grafika i wszechobecna wtórność). Może czwarta część będzie lepsza od trzeciej, ale nie liczę na wiele. Gry nie dorastają w przeciwieństwie do ludzi i ich oczekiwań.
Fabuła to była ciekawa w części pierwszej, gdy nie wiadomo było o co chodzi.
Komuś się podoba, czy nie gry mają nie tylko wielki potencjał edukacyjny, one już w pewnym sensie edukację zastępują. Autorzy mają prawo robić w grach co chcą, ale jak chwalą się w grach realizmem, to powinni się tego realizmu trzymać.
Cyberpunk 2077 to ikona, producenci wymyślili nowy gatunek: Bug game. Teraz możecie się spierać, czy to Bug RPG czy Bug Acion RPG. Ewentualnie RBG. Role Bug Game.
No ćwiczył. Z 29 w bicu ma teraz 34. Przez tego aktora nie mam zamiaru oglądać tego filmu. Nie wygląda na poszukiwacza skarbów, w żadnym wypadku poza białą koszulką nie jest podobny do bohatera z gry.
Ja nie wiem jak można się zachwycać grafiką ostrą jak żyleta, wypalającą oczy, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością... Już od lat trwa taki trend, to odmiana "wojna głośności", dotycząca tym razem grafiki. Grunt, że plebs to łyka.
Oczywiście, że 4 GB wystarczy. Tylko mówimy tutaj o komforcie gry. 10 lat temu, za 1000 zł można było kupić topową kartę na premierę, dziś trzeba dołożyć jedno zero. To jest jakaś abominacja kapitalizmu. Lina firmy też jest nie do przyjęcia. Mieli jasne stanowisko i nagle je zmieniają, bo się zmienił rynek... bardzo to słabe, niczym Janusz na Allegro.
Kogo mam pozwać za napis "tylko na playstation"? Słownik synonimów na pierwszych miejscach podaje: jedynie, wyłącznie. Nie trzeba być błyskotliwym prawnikiem, by to wygrać. Po drugiej stronie jest jednak chciwy gigant.
To przecież normalne, to gra z fabułą. Kończy się i tyle. Wystarczy jednak zobaczyć statystyki i okaże się, że wszelkie gry fabularne wcale tak dużo osób nie kończy. Akurat GoW ma dobry procent, co oznacza, że ludzie dobrze się bawią i jej nie porzucają na którymś etapie. Mi akurat podobał się system walik i była to moja pierwsza gra na ps4 więc wymaksowałem ją na 100%, ale potem powiedziałem sobie nigdy więcej szukania bzdurnych znajdźek.
Więcej dialogów, więcej odpowiedzi, więcej ścieżek! Co mamy w zamian, więcej misji typu - rozklep wszystkich, więcej pacyfikacji przestępców. To nonsens, że jak popełnisz przestępstwo to policja się teleportuje obok ciebie, a wszelkie inne przestępstwa trwają w nieskończoność. To zabija cały klimat. Gry dziś mimo lepszej grafiki są mniej realistyczne i przede wszystkim pozbawione "logiki i realizmu świata przedstawionego" niż gry 20 lat temu.
No i właśnie mam zamiar odpuścić sobie grę. Chwalenie się, że ma się setki zapychaczy "ubij wszystkie wrony", to zły omen. Dodać do tego brak broni palnej nawet w małych ilościach i odechciewa się grać. Kolejny otwarty świat na tyle otwarty ile pozwoli producent.
Elektrownia atomowa nie będzie przestarzała. Ma dawać od 6-9 GW energii i technologia ma być nowa. Podczas gdy jeden reaktor dawał przeciętnie moc 500-1000MW u nas ma być to 1500MW i w górę. Czas pokarze. Na pewno nie zaszkodzi, ale elektrownia atomowa w Polsce nie jest rozwiązaniem problemu zapotrzebowania na energię. Zielona transformacja też dzięki niej się nie dokona. To raczej droga fanaberia. Droga fanaberia.
Gospodarki już dzisiaj potrzebują ogromne ilości energii, a w przyszłości będą potrzebowały jej jeszcze więcej (automatyzacja, nowe wynalazki, bzdury typu cryptokasa). W zasadzie górna granica nie istnieje, bo marzenia o podróżach kosmicznych czy zaginaniu czasoprzestrzeni można spełnić posiadając tylko niewyczerpane źródło energii o wielkiej mocy.
Film nie jest zły. Czemu więc 5?! Niektórych filmów i gier nie powinno się ruszać. Trylogia Matrixa była dobra, a największe wrażenie zrobił oczywiście pierwszy epizod. Tutaj mamy wyłącznie granie na nostalgii, podlane współczesnym sosem żartów i kawałów. Pole do popisu było spore, jako, że świat to program komputerowy, no i właśnie dziwi brak jakiś odważnych inicjatyw. Jest dość zachowawczo. W każdym razie obejrzyjcie, bo tylko tak wyrobicie sobie zdanie. Nie jest to czas stracony, jednak to też nie jest Matrix z akcją, klimatem i powagą trylogii. Tribute? Fan art? Jak zwał tak zwał.
Pierwsze skojarzenie... przerysowany. Jednak biorąc pod uwagę prawdziwe wydarzenia, okazuje się, że ta satyra wcale nie jest tak "mocna" jak rzeczywistość. Kapitalizm upadnie z hukiem większym niż komunizm, a wraz z nim cała ludzkość. No prawie cała, bogacze przeżyją.
No i wszystko jasne, książki są po prostu nudne i zrobiono z tego coś ciekawego. Gra też jest lepsza od książek fabularnie. Kto w ogóle mówił, że to jest adaptacja, to luźna improwizacja i sprawdza się w tej roli świetnie.
Co odwołanie da? Przecież fabuły nie da się już naprostować. Aktorów wymienić. Teraz to już może zadziałać jedynie na minus.
Wszelkie produkcje Netflixa i nie tylko są nacechowane aktualnymi problemami społecznymi. Ludobójstwo jest rozpatrywane wyłącznie z perspektywy historycznej. Świata zachodu nie interesują problemy trzeciego świata. To samo dotyczy języka, zachowania i żartu. W każdej produkcji jest masa tego co jest dziś trendy.
Stąd gwałt stawiany ponad morderstwami, a może chodziło o kłamstwo. Kto to wie.
Specjalne tak to jest zrobione. Dziś zachęca się ludzi do klikania różnymi chwytami. Jeszcze parę lat temu ONET miał tytuły bardzo adekwatne do treści artykułu. Dziś wiodące portale informacyjne, w większości dają tytuły niejasne, zagmatwane i zachęcające wyłącznie do klikania. Często artykuły są chaotyczne, przetłumaczone przez translator i nie wyjaśniające nagłówka. Trudno tutaj oczekiwać czegoś innego.
Kolejne nikomu niepotrzebne g*wno! Przepraszam, potrzebne gangsterom do nabijania pełnych już kieszeni. Kiedyś gry były dopracowane na premierę, bo nie było możliwości ściągnięcia patchy z Internetu. NES, SNES, Playstation jeden itd. W 2000 roku również mało patchy wydawano. Obecnie to powszechność, jakieś wersje alpha kulejące za opłatą, gracze robiący za betatesterów. Mikropłatności? Co za nonses! Jako gracz starej daty kompletnie nie rozumiem, że to się przyjęło. To tak jakbym kupił bułkę i za każdym gryzem piekarz stojący nade mną kazał dopłacić...
Dobra cyfrowe są kopiowalne w 100% dlatego trzeba było wymyślić certyfikat, który odróżnia je od innych. Oczywiście odróżnia z pozoru.
Teraz mamy remastery, potem będziemy mieć remastery remasterów. Może ktoś by jeszcze raz nagrał Hendrixa bo taka *ujowa jakość i tak cicho nagrane... żal...
Jeżeli jest tak dobrze to czemu jest tak źle? Akcje CDProject mówią coś innego niż ten ranking.
Akurat mechanika RPG w tej grze jest słaba. Rzuty niby mają procent powodzenia, ale większość i tak zależy od kości. Co z tego, że masz 9 punktów w jakieś umiejętności, a w drugiej 3. Jeśli wyjdzie lepszy rzut to ta druga okaże się lepsza. Punktów do przydzielania nie jest wcale tak dużo. Pomijając już to, że jest kilka momentów w grze gdzie rzuty są ustawione. Fajnie jest zrobione to, że masz naprawdę duże możliwości obrania drogi, jednak to tylko iluzja, bo niektóre umiejętności są faworyzowane względem innych. Już nie mówiąc o perkach, gdzie nie jesteś w stanie poznać choćby połowy. Jeślibyś chciał zapominać dane wydarzenie to nie masz na to tyle punktów, by sprawdzać co przypomnienie innego wydarzenia z przeszłości daje.
Dobrze, byłoby te elementy poprawić, a w warstwie dialogów coś unowocześnić. Mimo wszystko jest to Baldurs Gate, gdzie możesz wracać do dialogów, powtarzać i wybierać inne odpowiedzi, powinny one być później zablokowane. Dałeś odpowiedź i tyle, a nie w nieskończoność możesz powtarzać daną kwestię.
W każdym razie jest to naprawdę ciekawa pozycja, ze świecą szukać dziś gry, w której producenci realizują swoją wizję, a nie wizję ludzi. Gra po prostu trochę kuleje technicznie, ale artystycznie jest na najwyższym poziomie.
Ściany tekstu o czytaniu czyiś dusz nie były zbyt trafionym pomysłem, ale to zupełnie opcjonalna sprawa. O świecie jak dla mnie było za mało, a ten był bardzo ciekawy, nowy, więc musiało być sporo informacji, by go gracz poznał. To nie D&D który był znany każdemu nastolatkowi w USA, w Polsce trochę gorzej, królował raczej Warcraft. Uważam, że bez problemu można by zrobić grę lepszą niż Baldury, ale ona mogłaby się nie sprzedać. Dziś się robi gry pod roszczeniowych graczy. Nie tworzy się dzieła artystycznego tylko produkt.
Zgadzam się w większości z tym rankingiem. Grałem w prawie wszystkie te gry, ale przede wszystkim grałem w nie w momentach ich premier. Dlatego mogę sobie je porównać, jakie na mnie wrażenia wywarły. GTA 1 robiło robotę, bo było to coś nowego. Dwójka była ulepszona pod względem gameplay'u, ale miała już inny specyficzny klimat. GTA III mnie odrzucała, bo grafika była okropna, jak wszelkie inne pierwsze 3D. Niewiele z tej gry pamiętam, za to 4 z dodatkami i 5 to już całkiem ładne gry, ale nadal niestety "dziecinne". Człowiek dorósł i chciałby, by gry też były bardziej poważne, realistyczne (oczywiście w takim stopniu by nadal grało się przyjemnie). GTA VI pewnie będzie jeszcze ładniejsze i większe, ale nie spodziewam się by gra przeniosła ciężar gatunkowy z radosnej rozwałki na poważną "realistyczną" historię gangsterską.
Trudno mi nawet skomentować dzisiejsze podejście do projektowania gier. Jeśli artysta nie ma pomysłu to co z niego za artysta? Może chce jak najwięcej sprzedać i się graczom podlizuje? Nie wiem, w każdym razie nie lubię tego, nie kupuję i nie szanuję. Wszelkie ramake to też kpina... Pograłem trochę w odświeżonego RA, ale zupełnie tak zapamiętałem grę. To kit że wtedy było 640x480. Wyobraźnia robi swoje.
TY uważasz, że to ciekawy pomysł, a JA uważam, że to kolejne nachalne reklamowanie produktu. Oczywiście firma zbierze masę danych i będzie wiedziała na ile taka kampania jest skuteczna, potem będzie dodatek, który ktoś kupi, a może inną grę tej firmy itd. Marketingowcy wciąż szukają nowych dróg dotarcia do klienta, ale już dawno jesteśmy zalewany reklamami w takim stopniu, że dzieci które uczą się mówić nucą reklamy, a nie wierszyki czy piosenki. Już nie mówiąc o tym, że te reklamy to same kłamliwe bullshity.
Obejrzałem 2 sezony, ale bardzo szybko mnie ten serial zaczął denerwować. Przede wszystkim postacie, zero sympatii dla bandy złodziei. Zachowania aktorów wkurzające, tanie romansidło/strzeladło. Ja tego nie kupuje, złodziej jest złodziejem, nie widzę w tym nic fajnego, seksownego, czy wartego uwagi. Ludziom się to podoba po plebs po prostu lubi cudze.
Banalna historia, średni aktorzy, do tego parytety w rolach i kolorach skóry. Uwielbiam fantasy, ale jakoś tego nie kupuję.
To o czym piszesz od dawna istnieje. Szkoły alternatywne to bardzo szeroki temat. Szkoły demokratyczne, waldorfskie, montessoriańskie, daltońskie itd. i jakoś to działa. Edukacja zmieniała się przez lata i nadal się zmienia. Myślę, że kiedyś z obowiązującego dziś nas modelu wielu będzie szydzić.
Rzygać się chce na te remejki i remastery... Na warsztat to można brać grę z lat 90, a nie prawie z 2010 roku... No tak, ale siano się nie będzie zgadzać. Kiedyś gry były traktowane jako dziedzina sztuki, dziś liczy się tylko kasa.
Różnicę widać tak naprawdę dopiero z bliska. Lepsze tekstury, bajery (dym, rozwałka, płomienie, oświetlenie). To wszystko żre masę zasobów. To nie rok 96 gdzie wchodziło 3dfx i różnica pomiędzy 2d i 3d była kolosalna. Dziś takie TLOU w wersji na PS4 wygląda bardzo ładnie i da się w to grać, a grę wydano w 2013 roku. Różnica to będzie dopiero wtedy jak w minimalnych będą karty pokroju 3060Ti i obowiązkowy RT, ale to kwestia jeszcze chyba 2 generacji kart. 2025+ jak nic.
Sęk w tym, że RPG papierowe to gra wyobraźni. Klasyczne komputerowe też takie powinno być, a nie jakiś badziewie, ze strzałkami, brakiem wyborów, czy małą ilością tekstu. Po Baldurze II myślałem, że gry RPG będą tylko lepsze (czyt. bardziej rozbudowane, nieliniowe, obszerniejsze), a tu gówno. Dostaliśmy Neverwinter... i aż do dziś się to nie zmieniło.
PoE zarówno I jak i II to dobre gry, z ciekawym światem, ale to gry ze zbiórek, z ograniczonym budżetem. Ponadto nie wnoszą prawie nic nowego, są jakby hołdem dla starej szkoły.
Odnośnie wieku, jestem ciekaw ilu e-sportowców zaczyna grać w wieku 18 lat, bo od tylu jest gra. Już widzę te sukcesy. To jakby piłkarz pierwszy raz wybiegł na boisko po 18 latach od narodzin.
Gry to wciąż tylko zapychacze czasu. Większość produkcji mogłaby się obyć bez tych artefaktów, osiągnieć i tony prostackich zadań pobocznych. Przykrywają one tylko główny wątek fabularny, rozmywają główną historię, a po czasie zupełnie się o nich nie pamięta. Niestety nikt nie zaryzykuje stworzenia gry w której są tylko główne wątki, a drugie podejście sprawia, że gra objawia nam się jako zupełnie inna produkcja.
Gdzieś niedawno czytałem, że Windows 10 ma być ostatnim, a tu się okazuje, że wsparcie potrwa jeszcze tylko 4 lata. W końcu muszą sobie odbić produkcję tych nowych fabryk.
Można go było nazwać ekscentryczny, by go nie obrazić. Jednak psychol i wariat to też dobre przydomki. Kiedyś podczas wywiadu bawił się naładowaną bronią, był zamieszany w zabójstwo sąsiada, oraz rozdmuchał szkodliwość jakiegoś wirusa, by promować swój program. O dragach i innych pierdołach nie ma co wspominać. Talent miał, to typowy - geniusz-szaleniec. Naprawdę nie zdziwiłbym się gdyby popełniając samobójstwo myślał o tym jakiego psikusa zrobi wszystkim, bo przecież powiedział, że nigdy tego nie zrobi.
Kryptowaluty to kryminał. Komunizm też miał szczytne cele. Marnowanie energii elektrycznej to jedno, ale pranie brudnych pieniędzy i rozwój świata przestępczego i terrorystycznego to już najcięższe zbrodnie przeciw ludzkości.
Ten co tak jak ja: kupił komputer pół roku temu bez karty grafiki, w momencie gdy będą one już dostępne będzie miał złomiaka, a nie składaka. Przyjdzie kupić cały nowy i "O TO CHODZI" - rzekł producent, sprzedawca. Bandyckiego kapitalizmu nigdy za wiele. W zasadzie to spełniło się marzenie co poniektórych. PC jest do pracy, konsola do gier.
Uwielbiałem te filmy za dzieciaka. Jednak, słowo niezastąpiony słabo tutaj wypada. Z całym szacunkiem, od 20 lat Ford powinien grać co najwyżej mumię, straszny cyrk i nieśmieszna komedia się z tego robi, żal patrzeć.
No w marketingu to się zgodzę, krok, a nawet skok tylko nie w przód, a na kasę klientów. Kiedyś mogłeś kupić co najwyżej kota w worku, dziś potrafią wcisnąć śmierdzące gówno i to w preorderze. Trudno to będzie przebić.
Jak to po co? TLOU można kupić za 40 zł, ale wersja PS5 będzie kosztować ponad 300zł. No chyba, ze zrobią promocję 250zł. Grafika będzie jeszcze lepsza niż w TLOU2 i pełne 60 klatek. Mało? Tak to niestety jest przedstawiane. Nawet w grach zabijana jest kreatywność, talent, wizja, liczy się tylko ZYSK, reszta jest przy okazji.
Warto dodać, że na stronie jest zakładka z historią wycieku danych. Przekrój jest naprawdę imponujący. Od stron programów antywirusowych, poprzez magazyny danych, klony youtuba, strony porno, sklepy, portale tematyczne itd.
Jeszcze trochę i taki pierwszy odcinek czarnych luster będzie już nieaktualny. Czy mamy dziś jakiś młodych ludzi (sławnych i popularnych zarazem) którzy coś wymyślili, odkryli? Czy tylko cycki i golizna?
@ plolak. Owszem, dokładnie tak jak mówisz, w dobre gry i kontynuacje. Uważam jednak, że te całe exy to prostu świństwo. Szczególnie, że nagle po 2 latach okazuje się, że to żadne exclusive. Days Gone, Horizon. Ponoć będzie tego więcej na inne platformy. Więc coś tu się nie trzyma kupy, producent chce by konsolę kupili ludzie ze względu na dobre tytuły, które będą dostępne wyłącznie u nich, a potem się okazuje, że te tytuły są też dostępne gdzie indziej.
@ Sirh "nasze" samochody to pewnie podziurawi zwykły pistole, a kałach przebije na wylot, ale samochód Militechu w poprzek? Jeśli dziurawi ściany, beton powinno to być widać, a nie... pocisk zachowuje się to tak jakby obiektu nie było. Spaprana gra.
Naprawdę kogoś to jeszcze obchodzi? 4 miesiące łatania i gra nadal niegrywalna na konsolach. To i tak nic, bo cały giełdowy kryminał uszedł im na sucho.
Ciekawe czy nadal można strzelać snajperką przez ściany betonowe i samochody w poprzek i jak tam warstwa rpgowa cyferek o której mało kto wspomina. Nadal wszystko jest losowe i przypadkowe? Przecież mechanika gry jest zupełnie zepsuta.
Gdyby nie zachęta exami to sprzedaż nie byłaby tak dobra. Jednak jak ktoś chce zagrać w TLOU part III, DaysGone 2 czy God of War Ragnarok, to musi mieć PS5.
Nowa elektronika jest coraz gorszej jakości wiec to zupełnie nie dziwi. Poprawią z czasem, tak by było lepsze, ale by nie było za dobre. Generacja znów 7 lat potrwa, niech nakupią ludzie padów.
Jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście granie w chmurze może mieć sens. W zasadzie to świat do tego dąży, ale nie wszędzie jest infrastruktura.
spoiler start
Z tym LGBT to żadna przesada i to nie LGBT, a ludzie którzy byli w różnych społecznościach od zawsze i od zawsze zmagali się z takimi problemami. Jednak dopiero dziś mogą wychlać głowy i nie bojąc się o to, że zostanie ona im obcięta. Liczba osób homoseksualnych w społeczeństwie jest stała i wynosi od 1 do 3%. Tak więc w świecie gry wśród Serafitów było sporo homo, a każdy musiał się ukrywać. Główna bohaterka też jest spoko, gdyż na setki takich bohaterów nie pamiętam by ktoś był oficjalne homo. Czasy są takie, że oznacza to szydzenie, samotność, wykluczenie. Wszystko zależy od państwa, ale i dziś nadal mnożna stracić głowę, a w tych cywilizowanych dostać w mordę.
spoiler stop
Gameplay mało oryginalny, bo przynosi tylko pewne usprawnienia względem pierwszej części. TLOU to opowieść, interaktywny film, emocjonalne niepowtarzalne przeżycie. Dla mnie arcydzieło.
Czy nadal w wersji 1.06 tak jak w 1.05 można strzelać snajperką przez prawie wszystkie obiekty, np. poprzez samochód wzdłuż? Czy w tej wersji działa system cyferek i liczb, czy znów na wysokim poziomie giniesz po 2 strzałach - nie ważne, jaki masz pancerz: 600 czy 1600? Czy nadal przeciwnik zginie szybciej jeśli zdecydujesz się na piąchę z obrażeniami 200-300 niż katanę z obrażeniami 1000? Czy naprawdę nikt z pracowników nie widzi jak ta gra RPGowo, systemowo jest zepsuta? Nie musi, grunt, że gracze są ślepi i głusi.