Dzięki za informacje, bardzo ciekawe. Czy podsumowując różne wypowiedzi i w tym Twoje i
W kontekście dywagacji sprzedażowych widzę jeden poważny problem obecnie na rynku. Każda gra, która nie jest indykiem, musi być "dla wszystkich", aby udźwignąć oczekiwania sprzedażowe. Co z tego, że Avowed czy inna gra spodobają się fanom Obsidianu, jak to nie wystarczy by produkcja się zwróciła/zadowoliła Microsoft. W ten sposób usychają kolejne podgatunki, serie, studia. Ciekawe/dziwne to czasy dla rynku gier, chętnie poczytałbym jakieś pogłębione teksty w tym temacie. Swoją drogą, nawiązując do innego komentarza, czy Obsidian może zrezygnować ze współpracy z Microsoftem? Czy to się w ogóle zdarza?
Myślę, że największym wyzwaniem przed każdym studiem obecnie, nie tylko Obsidian, jest ekonomia. Przyznam, że nie miałbym pojęcia jak planować kolejne produkcje, kiedy każdy projekt musi być gigantyczny (bo rozczaruje graczy), a jednocześnie jego niepowodzenie może zatopić studio. Wyobrażam sobie, że gdyby Obisidian zdecydował się na PoE 3 to będzie ono porównywane do Baldurs Gate 3, które miało ogromny budżet. Avowed jest porównywane do gier Bethesdy, której gry są w całkiem innej skali. Mam wrażenie, że dla większości studiów obecny rynek to wędrówka po polu minowym
Pomysł Sama z ocenianiem krytyków nie jest nowy. Kiedyś pośrednio tak to funkcjonowało, czasopisma i autorzy mieli swoją reputację a algorytmy nie pompowały w górę hejtu i negatywnych komentarzy. I tak kupowało się dane czasopismo dla treści a nie ocen.
Jestem fanem studia Obsidian, ale od jakiegoś czasu za cholerę nie potrafię zrozumieć ich strategii wydawniczej, nawet przy najlepszych chęciach. Wydają gry ponadprzeciętnie często (ostatnio pod rząd Avowed, Grounded 2, OW2), podczas gdy każda z nich wydaje się mieć te same wady (przynajmniej Avowed i OW2): brak dopracowania, głębi, rozwinięcia formuły. Może to prostacki wniosek, ale może wydać czas i pieniądze na jedną grę, ale zrobić to porządnie??? Zastanawiam się, czy za ich strategią stoi jakaś wysublimowania strategia finansowa, pistolet przy głowie od Microsoftu, czy o co chodzi...
W sumie z tą ceną to się zgodzę. Tak rzadko kupuję gry na premierę, że zapomniałem, że są jeszcze jakieś różnice w cenach między grami
Tak z ciekawości, czy budżetowo VMB2 plasuje się raczej w segmencie AA czy AAA? Bo mam wrażenie, że grze dostaje się jakby była wielkobudżetową produkcją a nie jednak bardziej ograniczonym projektem. Może sensownie byłoby dodawać do recenzji informacje o budżecie gry (jeżeli te informacje są dostępne)?
Rok 2025: developerzy muszą tłumaczyć się dlaczego w grze są postacie homoseksualne i czarnoskóre... Świat idzie do przodu
Myślę, że w tym przypadku "upadku gier AA" sporym problemem są oczekiwania recenzentów/graczy. Obecnie gry startują w przynajmniej 3 kategoriach "wagowych" (AAA, AA + indyki). Mam wrażenie, że dostaje się najwięcej (zarówno od recenzentów jak i graczy) tym AA. Indyki zawsze mają taryfę ulgową, ale trudno wytłumaczyć, że jakiś tytuł miał mniejszy budżet, chociaż wypuścił go znany wydawca, a przecież i to (AA), i to wygląda podobnie (AAA).
Dzięki za różne komentarze. Zasadniczo wydaje mi się, że jesteśmy w momencie dosyć przełomowym jeżeli chodzi o proces produkcji gier i ich odbiór u graczy, marketing etc., nie tylko jeśli chodzi o Starfielda. Lepsze głowy o tym pisały, ja z pozycji laika dostrzegam pewne zapętlenie na linii: komentarze w internecie, youtube, oceny na steam, metacritic, akcje w rodzaju review bombing -> recenzje. Dyskusje w necie przypominają dyskusje polityczne, i pewne firmy uznawane są z góry za "złe" albo "dobre", a tym samym na starcie obrywa się ich produkcjom. A jak się nie oberwie w recenzjach (bo w sumie gra dostała dobre oceny), to potem przez rok redaktorzy będą wrzucać złośliwie napisane newsy, żeby dopasować się do nastrojów społeczności. Portale z grami odgrywają rolę upolitycznionych dzienników, które dopasowują narrację do nastrojów czytelników, by się lepiej "klikać". Sytuacja ze Starfieldem dotyka mnie jakoś, z powodów o których pisałem. Poza tym jako całokształt to już po prostu jest nudne, bo sytuacja się w kółko powtarza (np. narracje wokół Diablo IV), a za chwilę czekają nas kolejne (Dragon Age 4 za rogiem). I nie, nie jestem fanem Diablo IV albo nowych Star Wars, ale lubię marzyć o rzetelnym dziennikarstwie, także growym. Co do oceny samego Starfielda: padło wiele uwag krytycznych wobec niego, pewnie dużo uzasadnionych (większość?). Ale poza wadami, gra ma jednak swoje zalety, wydaje mi się że spore. Podobnie jak inne gry Bethesdy, które uważam za wyjątkowo unikatowe na rynku, praktycznie bez podobnego gameplayu (sandboxowe rpg z ogromną ilością wolności i różnych mechanik). Ocena produkcji wymaga dostrzeżenia jednych i drugich. Język clickbaitowości wyostrza tylko skrajne wady albo zalety. Media growe idą w te drugą stronę, dla mnie niestety.
Ty widzisz chciwą korporację, ja widzę autorów gier TES: Morrowind, Oblivion, Skyrim i Fallout 4, czyli moich ulubionych produkcji, w jakie grałem. Chciałbym, aby ich praca była uczciwie oceniana, od roku tego nie widzę. Każdy ma swoje spojrzenie
Też martwię się o kolejne The Elder Scrolls. Dlatego, że na Bethesdę wylewa się fala krytyki i hejtu za grę, w którą włożono mnóstwo pracy i serca, żeby stworzyć nowy świat i nowe lore, i wiele mechanik, z których inne firmy wydałyby osobne produkcje. Nie oceniam osób wyrażających swoje opinie w komentarzach, każdy ma do tego prawo. Ale mam nadzieję, że portale z grami porzucą ideę clickbaitowości i nie będą bały się przedstawiać rzetelnych ocen, mimo niechęci części społeczności do wybranych firm. Tak, kolejne The Elder Scrolls będzie "porażką", bo każda gra, którą wydają Bethesda, Ubisoft czy Blizzard, czyli duże koncerny, spotyka się obecnie ze ścianą negatywnego odbioru, niezależnie od jakości produktów. Nie twierdzę, że Starfield to świetna produkcja. Różne komentarze pokazują, że pewnymi decyzjami, twórcy rozczarowali nawet oddanych fanów swoich gier. Ale trzepanie ze Starfielda od roku symbolu "porażki gamingu" to już wyraźne manipulowanie rzeczywistością, oceniajmy plusy i minusy danych produkcji, bez popadania w skrajności.
Dzięki, że o tym napisałeś, bo w sumie byłem ciekaw jak ta gra wygląda z perspektywy bardziej doświadczonych graczy. Ja co miałem pograć to pograłem i było spoko, ale mieszczę się w tej pierwszej kategorii i tam zostanę:)
Zainstalowałem z ciekawości, pograłem trzy tygodnie. To moje pierwsze Diablo w jakie grałem (nie jestem fanem hack&slash) i wrażenia były bardzo pozytywne. W (swojej) kategorii gier mobilnych nie widzę nic co miałoby jakikolwiek start do tej gry, jest po prostu znakomicie wykonana jak na gry na smartfonie, daje dużo frajdy, nawet przy braku gry w multi (jak u mnie). Dodam, że nie wydałem nawet złotówki i nie czułem że muszę. Także w swojej kategorii to moim zdaniem znakomita (i darmowa) gra
"Czy główny wątek fabularny gdzieś się nie zgubi i nie rozmyje podczas odkrywania sekretów kolejnej planety? Czy nie będzie to jedna z tych pozycji, które rozpoczną miliony, ale do końca dotrwa tylko niewielki procent graczy?" - to brzmi jak typowa gra Bethesdy, i nie wiem czy fanom to kiedykolwiek przeszkadzało. TES było modelowymi sandboxami, w które się grało dla gry, a nie ukończenia. Ja sam mam wbite kilkadziesiąt godzin w Skyrima i nigdy go nie zamknąłem... i mi to nie przeszkadza. Bethesda jak dotąd proponowała bardzo dobry projekt gier i różne strategie ich przechodzenia: w TES można było skupić się na zadaniach (wątek główny, gildie, plus najważniejsze side questy) i wtedy eksplorowało się unikatowe lokacje, spotykało unikatowe postacie itd. Reszta osób mogła utonąć w totalnej eksploracji, i jasne że lokacje wtedy się powtarzały, ale trudno mieć pretensje do produktu, który i tak oferuje ogromną unikatową zawartość. Zasadniczo sposób przechodzenia gry zależy od gracza, i mam nadzieję, że tak zostanie w Starfieldzie
Anno 1800 spróbuję, jak trochę cena na steam spadnie. Swoją drogą te "setki godzin" są największą zaletą i przekleństwem podobnych gier. Kiedy zobaczyłem ilość godzin spędzonych w Cities:S to się przeraziłem. O kilkadziesiąt godzin wyprzedziło duże rpgi, nawet nie wiem kiedy. Czas przy tym inaczej płynie, cżłowiek nawet nie wie, kiedy 2 godz. minęły, a miało być tylko pół:)
Może dam szansę Tropico 6, wieki temu "jedynka" sprawiało mi sporo frajdy, a nowa część chyba zbiera dobre recenzje. Do budowania dla relaksu może się nada
A czy coś z "dużych" city builderów poza Cities:Skylines jest na rynku i jest warte polecenia (pomijam SimCity)? Bo mam już trochę dość męczenia powyższego, a przyznam, że nic innego nie widzę...
Tekst z raczej mało uczciwymi opiniami o grach Bethesdy. Że nie ma genialnych gier w portfolio? A jak inaczej nazwać TES: Morrowind i Skyrim, które są kultowe dla całych grup graczy? Że nie imponują grafiką? Jak pamiętam, wszystkie gry z serii TES (M., Oblivion, S.) w czasie premiery imponowały grafiką. Mam wrażenie, że w ostatnich latach modny zrobił się hejt na Bethesdę, nie wiem czy z powodu osoby Todda Howarda, czy dlatego, że gracze wychowani na serii TES są już po prostu starzy, a młodzi znają Bethesdę z memów, a nie gier (jest jeszcze trzecia opcja, że ciągle żywi są ultrafani Fallouta 2d, którzy nie mogą przeboleć przejęcie serii przez Bethesdę).
Zgadzam się ze wszystkimi wymienionymi plusami i minusami Gothica 2 i Morrowinda:) Dla mnie to dwie najlepsze gry dzieciństwa obok serii GTA. Pamiętam jeden z pierwszych numerów CD Action, jaki kupiłem, który zaczynał się od reklamy G2, Morrowinda i Nevervinter Nights, co za wspaniały czas dla fanów rpg. Dodam tylko, że fetysz voice actingu zrobił ogromne szkody dla rpg, i niesamowicie ograniczył ten gatunek. Pamiętam przejście z Morrowinda do Obliviona, to był szok i straszne rozczarowanie, jak wiele zawartości zostało obciętych. Czytanie tych tyrad z Morrowinda było super i pozwalało stworzyć niesamowicie wielki świat z dużą ilością unikatowych npc. teraz został wielki świat i x razy mniej ludzi do pogadania w grze. Bardzo dobry tekst!
Ciekawy tekst! Ja parę lat temu prawie do końca ograłem BG 1. Ta gra zrobiła na mnie wrażenie nieprawdopodobnym balansem rozgrywki, między walką, eksploracją i "czytaniem". Po prostu ideał, którego nie spotkałem we współczesnych grach. Natomiast jeżeli chodzi o spadkobierców serii, to grałem w Neverwintery, Dragon Age 1 & 3, i dla mnie niekwestionowane i zasłużone miejsce zajmuje Pillars of Eternity. Prawdziwe dzieło sztuki w gatunku rpg. Ale jak bliższe w budowie serii BG wskazałbym raczej pierwsze Pillarsy niż drugie. PoE1 jest bardziej zwarte w budowie i "konkretne", w dwójce mimo rozwinięcia wielu elementów i wysokiego poziomu, coś szwankuje z projektem scenariusza i świata (prawdopodobnie jako konsekwencja otwarcia rozgrywki i ogólnie większego rozmiaru produkcji)