Ostatnio, czekając w kolejce po jedzenie, odwróciłem na chwilę głowę do telefonu, a tu niejaki Woodstock (tak go nazwałem) korzystając z okazji złożył zamówienie bezczelnie zajmując moje miejsce. Powstrzymałem się od komentarza, gdyż miałem wystarczająco denerwujący dzień. Woodstock trochę starszy od ScarKarola, jednakże niewiele bardziej lotny, ponieważ cały czas czekając przeklinał, obrażał swoich rodziców, innych i opowiadał jaki to on wspaniały i że żałuje, iż nie pojechał na Przystanek Woodstock, ale musi siedzieć w pracy i ciężko harować, bo mama mu kazała i pieniążków brakuje.
Jakież (nie) było moje zdziwienie gdy na drugi dzień ujrzałem w/w osobnika sprzedającego owoce w stoisku na rogu. Nie żebym umniejszał tej pracy, ale ucieszyłem się, że jednak istnieje selekcja naturalna w naszym stadzie (społeczeństwie). Ja w jego wieku byłem jak nieoszlifowany diament, ale z należytym z szacunkiem odnosiłem się do innych (w tym rodziców), w miejscu publicznym nie obnosiłem się swoją dorosłością (przekleństwa, niestworzone historie z życia), a nade wszystko ustępowałem i nadal to robię miejsca starszym osobom w autobusie, czy pociągu. Tym bardziej nie mogę zrozumieć uśmiechu na twarzy Woodstocka, że zaoszczędził te kilka minut. Szkoda że jego spryt, zaradność na tym się kończą, a kultura nigdy nie istniała.
Kończąc offtopowy wywód będący moim powrotem na forum po długiej nieobecności (a jakże!), dochodzę do wniosku, że sam będąc ojcem 2-miesięcznej pociechy postaram się przekazać córce wszystkie ważne wartości, żeby nie stała się drugim Woodstockiem albo ScarKarolem. To byłaby dla mnie porażka, jako dla rodzica. Sam komiks, nie uważam by był jakimkolwiek znieważeniem. Nie wskazuje on konkretnie kogo dotyczy, ukazuje on jednak problem dzisiejszej młodzieży.
"Zrobię se bliznę, tatuaż na czole i krowiego kolczyka z nosie... a i tunele w uchach... supa..."
Dawno tu nie zaglądałem, jednak dziś - żona w pracy - postanowiłem zrobić rekonesans. I co widzę? Nic szczególnego, temat stary jak i moja odwieczna pasja, czyli granie.
Doszedł tylko nowy argument, że gry i tak będą zrównywane do gorszej specyfikacji, a tytuły na wyłączność pokażą na co stać PS4 (jeśli treść newsa to prawda). W tym miejscu... muszę się zgodzić, przyklasnąć i stwierdzić, że właśnie dlatego zamieniłem XBOX 360 na PLAYSTATION 3. Gry jakie się ukazywały i ukazują na obydwie konsole wyglądały i ciągle wyglądają wręcz identycznie, choć na początku bywało tak, iż potrafiły się od siebie różnić (czasem na korzyść jednej konsoli, innym razem drugiej). Natomiast exlusive'y to już inna bajka, bo wszystko co ukazało się "only PS3" to inna szkoła jazdy - pod względem wizualnym nie do "ogarnięcia" w maszynie Microsoftu. Nie chciałbym wszczynać zbędnych dyskusji, dolewać oliwy do ognia, bawić się tym samym w fanboya, ale od czasu posiadania przeze mnie PSone, potem PS2, aż do dziś konsole SONY są dla mnie definicją słowa KONSOLA i myślę, że tak już pozostanie.
Wkład Microsoftu w rynek konsol oczywiście doceniam, życzę im szczerze powodzenia i jak najwięcej wspaniałych gier oraz projektów z nimi związanych. Mnie nie urzekli, ale nie ja jeden liczę się na tym świecie.
Pewną przewagę w sprzedaży osiągnie ta firma, która wypuści pierwsza next-gena na rynek. To jest prawda, która już się sprawdziła i którą ja jako handlowiec potwierdzam.
Bywajcie!
Ta seria jest zepsuta jak:
- komercyjne polskie piwo
- polska piłka
- polska muzyka ("kokokoko w oko...")
- polskie komedie
- polska polityka zagraniczna
Z tego powodu nie oglądam telewizji, a jedyne co piję to Argusa z Lidla (cena!), w przypływach radości Trzy zboża albo Orkiszowe. Call of Duty w obecnej formie rozwoju (rok po roku, jak Fifa), jest wart tyle. co osoby mające problem z interpretacją piosenki Mniej niż zero (miałem takich w szkole - kiedy to było... eh), albo kolejny "hit" Lady Gagi. Niestety, łykanie "postępu" według Call of Duty, tak jakby były to części na miarę jedynki, albo dodatków do niej, to czysta hipokryzja. Niestety, poddajemy się jej, bo potrafią nam wmówić, iż nic lepszego już nas nie spotka. Miejmy nadzieję, że spotka, bo inaczej Call of Duty (1) pozostanie zaledwie wspomnieniem.
Napisałem to, k*rwa, w przypływie emocji. A już tak dawno się nie udzielałem. Trza wracać do źródła, bo źle się dzieje, następne pokolenia błądzą wśród fałszywych ideałów.
Wiem, pierd*lę od rzeczy... Kończę więc, wstydu sobie oszczędzę.
Cześć!
Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego miałbym twierdzić, iż Windows 8 jest "be", "ble" lub "c". To po prostu kolejny krok milowy w historii MS, gdzie firma z Redmond nadgania konkurencję i wnosi do następnej kompilacji systemu Windows (swoją drogą to wersja 6.2 - nikt nas nie oszukuje, że to pełnoprawne jądro 7.0) rozwiązania konieczne. Przy tym system jest bardzo szybki (wybaczcie, ale Siódemka to pryszcz dla Windows 8), stabilny, a w przyszłości przyjazny "szaremu" użytkownikowi.
Dziwi mnie, że "znawcy" się gubią, bo zaimplementowane pomysły są strzałem w dziesiątkę i widmem przyszłości. Cóż jednak poradzić, skoro większość trzyma się utartych schematów. Im wystarczy podać Windows Vistę (6.0) w wersji poprawionej (6.1 - Windows 7), nazwać go tak jak chcieli i cacy. Dla mnie jednak Metro UI to konieczność, a brnięcie dalej w klasyczny interfejs to krok w tył.
Póki co, będziemy skakać między "Pulpitem" a kafelkami. Wiem jednak, iż w przyszłości, gdy ukaże się więcej aplikacji kafelkowych, standardowy "Desktop" straci na znaczeniu. Dowodem na to niech będzie nowy Metro IE, który już w momencie odpalenia (w moim wypadku) zjadł inne przeglądarki na śniadanie. Wreszcie cała przestrzeń ekranu została zagospodarowana dla przeglądania Internetu. Czuję się wyśmienicie, iż Mozilla inwestuje swoje siły w Metro Firefox.
Kończąc stwierdzam, że następny mój zakup będzie dotykowym monitorem dla stacjonarnego PC. Już nie mogę się doczekać. Teraz możecie mnie zjechać, bo przecież dotykowy ekran w komórkach też miał być tylko zbędnym dodatkiem. Prawda?
Faktycznie, brak wybitnych gier na koncie:
TimeSplitters - 81/100
TimeSplitters 2 - 90/100
TimeSplitters: Future Perfect - 84/100
Second Sight - 76/100
Ogólna ocena - 79/100
Jedyna wpadka przy pracy to Haze, które zgarnęło średnią 55/100. Jednak na tyle gier, przy takim dorobku, każde studio ma prawo na chwilę słabości. Dla mnie, jeśli Crytek (oni też wybitni nie są, bo tworzą gry rzemieślniczo idealne, ale bez pazura, czy pasji) im wierzy, ja też oddaję swój kredyt zaufania. Za dawne czasy, za TimeSplitters.
PS. Nie żebym negował czyjeś doświadczenie, ale nieładnie jest oceniać studio na podstawie jednej (słowem: JEDNEJ) gry. Prawda?
Logadin - jak Cię lubię, podobnie jak Wasz utalentowany team (wspominam Painkillera, przy którym o ile dobrze pamiętam, nie dłubałeś), tak zrozumieć krytyki odnośnie Duke Nuke Forever nie potrafię.
Ja - dla przykładu - zabierając się za Painkillera (i znów wymieniam ten tytuł) wybaczyłem mu wszystkie wady, skupiając się na funie płynącym z zabawy. Tam sieczka jednak nie dawała tej obłędnej satysfakcji zabijania przeciwników, co w Księciu. Tutaj cieszy każdy położony na glebę kosmita, okraszony tekstem głównego bohatera.
Że niby prosta rozrywka, dla prostych ludzi, o małych wymaganiach, na dodatek wydających kasę na "przeterminowany produkt"? Nawet jeśli, mam to w dupie! Szkoda tylko, że dziś gry ocenia się przez pryzmat technikaliów, zapominając o tym, co jest najważniejsze - o DOBREJ ZABAWIE.
Kończę, bo Pani pod biurkiem nie wytrzymuje już stuków klawiatury :).
Wszystko ok. Odświeżają serię, szybciej niż w Modzie na Sukces i Tekkenie (zmiana pokoleń), tworzą nową historię i wpakowują w jej główną oś kolejnego bohatera. Wszystko cud, miód, orzeszki i zimne piwo, ale kto do jasnej k*rwy zdecydował o tym, aby uprościć system wymierzania złożonych ciosów? No kto?
To co stanowiło o potędze Soul Calibur ma zostać przekreślone i zmiażdżone przez działania marketingowe - k*rwa jego mać. Dałbym sobie spokój, gdyby chodziło o uproszczenie trybu dla pojedynczego gracza, ale w tym konkretnym przypadku ucierpi również versus, gdzie słabi gracze będą mogli dowartościować swe "ego". Szkoda, bo Soul Calibur jest (do części czwartej) jedną z najlepszych bijatyk, stanowiącą miłą odmianę w czasach, gdy wszystko robi się na jedno kopyto, gdy wszystko staje się coraz bardziej proste.
Przy takim obrocie spraw pozostanie mi już tylko przesiąść się na wspomniany powyżej Mortal Kombat (za dawnych czasów trochę się grało)...
No tak, przecież GearboxSoftware zawsze ma problemy z planem wydawniczym i zawalił niejedną produkcję. Na dodatek poziom gier tworzonych przez wyżej przytoczonych jegomościów woła o pomstę do nieba. Zatem, po kiego grzyba oni to dopracowują?
I tyle...
Sraty taty, gacie w kraty. Same brednie, niesione przez brednie i tworzone dla ludzi, którzy lubią brednie.
Od początku:
- rozbudowane miasto - po co, dla lepszego klimatu? Jasne.
- brak klasycznych lokacji znanych z pierwszych części gry - a może jakiś fan (np. ja) chciałby ponownie odwiedzić szkołę, szpital oraz raz jeszcze spojrzeć wzrokiem na opuszczone uliczki Silent Hill. Kogo to obchodzi, lepiej zapomnieć o fanach i sprzedać, bo tytuł jeszcze chwytliwy.
- surrealistyczna grafika - a klimat, a fabuła, a bohaterowie, a atmosfera zaszczucia i osamotnienia. Jeb*ć grafikę, ja potrzebuję Silent Hill pełną gębą, a nie półśrodki dla przedszkolaków.
- mniejszy nacisk położony na walkę - co to ma być, ucieczka do mamusi? Ja rozumiem, że Silent Hill: Shattered Memories odbiło swe piętno na odbiorze tego typu gier, ale w tym konkretnym przypadku trzeba się zdecydować. Walka lub ucieczka - nie jedno i drugie.
Czepiam się i jestem starym prykiem (coraz starszym), ale ktoś musi, skoro Konami błądzi we mgle, wybierając partaczy na developerów głównych odsłon Silent Hill.
Lista żądań jest prosta:
- fabuła uderzająca w umysł odbiorcy;
- klimat mglistego miasteczka, które powoli pogrąża bohatera;
- kilka pobocznych postaci do odstrzału;
- porządna ścieżka dźwiękowa (kompozytor od "Deutera" może być)
- spotęgowane oddziaływanie odbieranych bodźców na gracza (przy Silent Hill 2 wymiękałem grając ze słuchawkami na uszach - znów tego pragnę).
I tyle!
Się rozpisałem, a Konami i tak ma to w dupie, przeliczając kolejne $$$ na koncie. Szkoda, wielka szkoda...
Amadeusz ^^ - jeśli masz na myśli Hot Pursuit 2 w wersji konsolowej, to do mnie przemawia - kolejny argument, aby w nią zagrać. Gdyby jednak chodziło Ci o PC'tówkę, to brak mi słów, aby opisać zawód, jaki wywołała u mnie ta gra. Od strony technicznej była całkiem niezła, ale ilość absurdów typu dziwny skręt, helikopter zrzucający bomby i ciągłe wysoki - to mnie przytłoczyło. Wiem, że nowy Hot Pursuit też realizmem nie grzeszy, ale chociaż pod tym względem nie udaje "gry na serio".
Już się nie robi takich gier jak dawniej, ale idąc za słowami autora recenzji, EA chociaż próbuje. Cóż, jeszcze się taki nie urodził, co by każdej dobrze zrobił. Hm... czy ja nadal piszę o grze? ;)
"Wiem dobrze, że rozpieszczone "dzieci", wychowane na Most Wanted..."
Postawiłem w tym zdaniu cudzysłów, bo czasem dzieci zachowują się dojrzale, a dorośli jak dzieci. Most Wanted było moim zdaniem przereklamowane - gra bardzo dobra (sam dałem jej w recenzji 7,8/10 - o ile dobrze pamiętam), ale w żadnym stopniu wybitna. Underground był o niebo lepszy (pierwsza część, z dwójką już nieco gorzej), ale wtedy Black Box się starało. Ja najchętniej bym zagrał jeszcze w Hot Pursuit 2 w wersji konsolowej, tego od Black Box. Z tego, co widziałem na filmikach wynika, że gra jest zacna. Wracając natomiast do odsłon po Underground 2, to równia pochyła - niestety. Most Wanted - bardzo dobra, Carbon - dobra, ProStreet - przeciętna, Undercover - niedorobiona (dosłownie). Dopiero Shift oraz Hot Pursuit ratują sytuację. EA daje graczom wybór, ale jeśli ktoś nie chce grać, droga wolna.
Zatem, tekstem o dzieciakach chciałem oddać mój odbiór ogółu, nagonki na tę grę, co by krzykaczom mordki pozamykać. Byłem świadom, że przy okazji ktoś może poczuć się urażony, ale cóż poradzić, że w tym bezwzględnym świecie ironia to jedyna broń w walce z... [tu wstawcie słowo, abym znów kogoś nie zranił]. Tyle...
egzi9000 - kiedy mi taki model jazdy odpowiada. Cóż, nie każdy ma czas, aby męczyć się z grą przez długie godziny. Mi przy obecnym trybie życia właśnie coś takiego pasi - nie za trudne, ale też nie za łatwe. W gruncie rzeczy, od "prawdziwszego" modelu jazdy będzie Shift 2, albo jeśli ktoś ma jakąś awersję do Need For Speed, może sięgnąć po gry od konkurencji (GRID, Gran Turismo 5, Forza 3).
Nawiasem, skoro Hot Pursuit (gra zasługuje na ten tytuł) to średniak, czym w takim razie był Most Wanted? Fakt, gra miała genialną fabułę, czarną listę, piękne samochody i tuning. Do tego model jazdy z tyłka wzięty i wrażenie, że autorzy nie mogli się zdecydować, jaką grę robią. Wolę jednak się nie narażać, bo "znaffców" tu bez liku, a ja jestem sam jeden i gówno wiem [ironia].
Jak zwykle, negatywne komentarze od zawiedzionych fanów Underground, albo maniaków symulacji, którzy dostają orgazmu na realnie odwzorowany dźwięk silnika. Ja po prostu zakochałem się w tej grze i poczułem się jak dobrych kilka lat temu, kiedy to zagrywałem się jako - jeszcze - małolat w Need For Speed: Hot Pursuit na PlayStation(1). Wiem dobrze, że rozpieszczone "dzieci", wychowane na Most Wanted i kolejnych coraz "lepszych" częściach Need For Speed od "Czarnego Pudełka" w życiu nie zrozumieją fenomenu, jaki nastąpił wraz z wydaniem tej części, ale ktoś kto grał w prawdziwego Need For Speeda poczuje się w świecie gry jak w drugim domu. Studio Criterion chwyciło temat "Pragnienia Szybkości" w takim stylu, iż śmiem stwierdzić, że nikt do k*rwy jasnej nie zrobiłby tego lepiej.
Cóż, ja piszę swoje, ale gimnazjaliści nadal będą psioczyć, składając zdania, których nie da się przeczytać bez odpowiedniej dawki piwa. Co by nie było, nie mówię tu o małej puszce (0,33), która przeciętnego fana "podziemnych" Need For Speedów kładzie na łopatki.
Underground zły nie był, ale ten Need For Speed wraca do korzeni i robi to ze stuprocentową skutecznością. To tyle... liczę na jakąś konstruktywną polemikę.
Po cichu liczyłem, że kiedyś się ukaże, jednak ostatecznie się przeliczyłem.
By jednak, jak niektórzy tu "znaffcy" nazwać autorów Duke'a partaczami lub też prymitywami, brak mi czelności. Fakt, dali ciała na całej linijce, ale jakby na to nie patrzeć, ciągle pracowali w pocie czoła, a że przewodził im prawie wizjoner, który wszystko, co mu przyszło do głowy chciał widzieć w produkcie finalnym, to już inna bajka. Szkoda, że w momencie, w którym zorientowano się, że to niemożliwe, gra przecież w jakiejś części była ukończona, a jej historia zbliżała się ku finałowi, wszystko szlag trafił. Cóż poradzić, taka kolej rzeczy, iż gdy się marnotrawi pieniążki przez lata, ciężko później zyskać zaufanie kogokolwiek.
Jednym słowem: zajebisty pontencjał, utalentowane studio, ale ch*jowa logistyka i planowanie, co zaowocowało przepychankami w sądzie i pewnie jeszcze nie jednym artykułem na temat.
Sami mądrzy fani XBOX 360 tu się zlecieli oraz kilku (!) głupoli posiadających PS3 i nie potrafiących złożyć zdania do kupy. To się dopiero porobiło, w naszej Polsce Ludowej, że już nie można powiedzieć, iż komuś idzie gorzej. Śmieszne i żałosne zarazem, gdyż jeszcze kilka lat temu, fani X'a nie mieli oporów w gnojeniu PLAYSTATION i sugerowaniu jego rychłego upadku. Co się stało, że się zesrało?
Ja nie twierdzę, iż X360 ma słabe gry, czy coś podobnego, bo to byłoby kłamstwem, jednak w kwestii exclusive'ów oraz spraw technicznych, jest daleko w tyle. Cóż, jak to w życiu, raz na górze, raz na dole... zapędzam się ;).
Aha, dla geniuszy małe "wytłumaczonko": mój styl wypowiedzi jest celowy. Proszę nie dopatrywać się w nim upojenia PlayStacji, czy innego poślizgu komórek mózgowych. Taki co najwyżej mogą mieć osobnicy uparcie broniący czegoś, co tak naprawdę nie musi mieć poparcia w rzeczywistości.
Wrzucić pięździesiąt zakończeń, a każde z nich przyprawić o setki QTE, co byśmy my - gracze - nie nudzili się pod koniec.
Z nieoficjalnego źródła słyszałem, że Mafia II pęka w 2h, a dodatkowe zadania wykonamy w 10, góra 20 minut. Mówił mi syn sąsiada, który jest podobny do listonosza i zna się na Formule I od kiedy Kubica zaczął odnosić sukcesy. Ba, mógłby już być ekspertem w każdej dziedzinie, ale brak dla niego miejsca w tym kraju, dlatego siedzi w domu i bacznie wszystko komentuje.
No nic, ja wracam do zimnego piwka. Bywajta!
Jeszcze trochę siana i będziesz mógł konia nakarmić. Ja tam, póki co, nie zastanawiam się nad tego typu kontrolerem. Za mało czasu, za dużo obowiązków, itd...
Widzę sami geniusze odwiedzają GOL'a. Tacy, co gry nie potrafią odróżnić od rzeczywistości i pewnie ślinią się na widok Lary Croft.
Nowy Driver zapowiada się wyśmienicie. Składa się na to kilka czynników:
1. Nie jest produkcją pod egidą Atari, co cieszy. W końcu sam wydawca pochwalił się, że Driv3r był niedokończoną grą, którą kazano wydać w połowie procesu developingu (tak plus-minus połowie).
2. Znów San Francisco i ten niezwykły, twardy klimat jego uliczek. Pamiętam, jak dziś - Driver(1) na PSX.
3. Nie wysiądziemy z samochodu, przy czym autorzy skupią się maksymalnie na jeździe oraz pościgach, a uzupełni to...
4. ..., genialny "shift", który sprawi, że zamiast siedzieć za kierownicą jednego pojazdu, będziemy skakać po kolejnych mobilach, by dorwać głównego czarnego bohater.
5. Jericho to jednak fajnie nakreślona postać - fabularnie będzie dziwnie (przynosi na myśl Assassin's Creed), ale mam nadzieję, że autorzy wykorzystają fakt śpiączki i dodadzą trochę psychodelicznych scen.
I tak, o ile poziom trudności zostanie odpowiednio wyważony, a sama gra odziedziczy klimat po dwóch pierwszych częściach (te były wręcz wyśmienite), nic jej nie zaszkodzi stanąć w szranki z GTA oraz Mafią. Kto wie, jak tamte gry wyjdą z tego pojedynku.
Śmieszny wątek z jeszcze bardziej śmiesznym inkwizytorem i jemu podobnymi. PR'owcy SONY wysyślili sobie te procenty, a wy się "spuszczacie". Nie ma pod co, bo jest to zwykłe gadanie, tak jak gadanie speców z Microsoftu o kolejnych cudownych rozwiązaniach, które w rzeczywistości okazują się być udoskonaloną kopią tego, co już wcześniej widzieliśmy na rynku. Skończcie zatem pierdzielić, że Killzone 2 był słaby (nie był!), że HALO jest w każdym względzie idealne (nie jest!) i że Gears of War 3 zmiecie graficznie wszystko, co się rusza. Niestety, nie zmiecie, ponieważ zrobi to grywalny benchmark, czyli Crysis 2, który miejmy zadzieję, iż okaże się czymś więcej, niż tylko rozwinięciem jedynki.
Pozdrawiam wszystkich graczy. I tych, którzy wykorzystują 100% mocy, i tych masturbujących się przed swoją konsolą, a przede wszystkim tych, którzy grają i dla których nie liczy się, na czym grają, ale to, w co grają.
pertio_95 - muszę Cię niestety, bidoczku, sprowadzić na ziemię, ale Treyarch nie ma tu nic do gadania. Głównym członem decyzyjnym pozostaje Activision, które jak widać, zdało sobie sprawę z kilku kiepskich decyzji i próbuje odbudować swój wizerunek w oczach graczy. Stąd dedykowane serwery i większa swoboda w developingu. Nie dopatrywałbym się tu nawet kszty niezależności, której w firmie Activision brak, co widać na przykładach z ostatnich lat. Oni robią typową masówkę, którą dobrze reklamując, sprzedają w milionach egzemplarzy. Na dodatek ich polityka wydawnicza, to istna porażka. Dobrze, że chociaż część członu Infinity Ward uwolniła się spod "uwięzi" giganta i poszła w swoją stronę.
Ciekawi rozwój serii Call of Duty po tych wszystkich portrubacjach. Infinity Ward już nigdy nie będzie takie, jak dawniej, a Treyarch mimo doświadczenia oraz ogromnej ilości pracowników, wydaje się być sztywny w tym, co robi. Historia dowodzi tego, że czasem trzeba zaryzykować, odświeżyć produkt, by kolejny raz go sprzedać. W kolejny reload Call of Duty nie wierzę, wróżę z fusów upadek ze skręceniem karku, tak jak kiedyś upadł ze swojej deski Tony Hawk. To samo z wykręconą struną Guitar Hero oraz innymi nadużywanymi markami Activision. EA poczyniło ogromny krok do przodu, Activision się cofa, oby nie za daleko, bo drogi powrotnej może już nie być.
Bywajcie!
I znów, wojna fanboyów trwa w nieskończone. PC'towcy swoje, bo mają najlepsze technologie, a konsolowcy swoje, gdyż chcą im dorównać. A nawet jeśli nie dorównają, co z tego? Pytam się, do jasnej cholery. W końcu Killzone 2 nie zabłysnął supergrafiką, a świetną grywalnością i dynamiczną, niczym nie spowolnioną akcją. Dla przykładu, Crysis(1), w którego udało mi się zagrać na wysokich detalach (jak to mówią gimnazjaliści), znudził mnie po jakichś czterech godzinach gry. Dla mnie nie liczy się grafika, pierdoły, a grywalność i art-style, który w Killzone 2 przypasował mi idealnie. Uncharted 2 znam tylko i wyłącznie z demka. Niestety, w tym wypadku złapałem się za głowę - gra niby fajna, ale żeby aż taki hicior, niestety nie. Największego kopa w zad dostałem przy okazji Resident Evil 4 na PS2 i nawet Resident Evil 5 go nie poprawił, a powinien rozłożyć mnie na łopatki i podzielić na część pierwsze.
Zbaczając z off-topa i wracając do tematu, wydaje mi się, że Crysis 2, jeśli zyska na dynamice i różnorodności zadań w misjach oraz wyeliminuje błędy jedynki, odniesie sukces na każdej z platform. Nieważne, jak będzie wyglądał, tylko co sobą reprezentował. Niestety, Crysis(1) nie każdemu odpowiadał, podobnie jak Far Cry 2 (niby największa konkurencja, a gra jeszcze nudniejsza niż Crysis). Miejmy nadzieję, że Crytek wyciągnął wnioski, twórcy odrobili pracę domową i tym razem dadzą nam tytuł godny słowa "grywalność". A techniczne pierdoły pozostawmy purystom, dla których codzienna onanizacja przy kilkurdzeniowych procesorach i kartach graficznych z wyżej półki, to jedyny sens życia.
Bobby Kottick jest pewny, że odejdą ludzie, ale przy tym wie, iż kształt nowych części Call of Duty pozostanie niezmiennie "krystaliczny". Buhahaha... i jeszcze raz buhahaha. Miał utalentowanych ludzi pod egidą swojego Acti-porażka-vision, miast dbać o ich interesy i wypłacić kilka dolców więcej, wolał podcierać sobie nimi tyłek. A teraz pewniakiem się dziwi i myśli, że marka Call of Duty go uratuje. Po części ma rację, ale prawdzie patrząc w oczy, bez rozwiązań IW, z których przecież korzysta także Treyarch, CoD padnie, niczym Tony Hawk wstrząśniety podmuchem powietrza, które niosło smród leciwości.
Infinity Ward było utalentowanym studiem - już tylko "było". W tej chwili to jedynie nazwa, trzon już nigdy nie będzie taki sam, więc cóż, Bobby popełnił błąd. W sumie nic dziwnego, skoro ludzi w dzisiejszych czasach ma się za śmieci, a śmieci (w sensie nic nie wartych ludzi) za geniuszy.
Ja tam więcej Call of Duty nie kupię, choćby oceny oscylowały w graniacach 9,5/10 :).
TomiLeo8 - właścicielem tych sampli oraz elementów jest Activision. Gra zresztą, tworzona na tej samej technologii, co Modern Warfare 2 ma prawo korzystać z jego rozwiązań. Podobnie ma się sprawa w wypadku silnika Unreal 3, do którego zawsze dołączane są "gotowce". Dostrzec daje się to w wielu tytułach opartych na tej technologii, jednak nikt się nie burzy, tak jak w tym wypadku.
Dla mnie, Treyarch to dziś bardzo utalentowane studio, które nauczyło się, jak robić porządne Call of Duty i radzi sobie z tym świetnie. Po World at War mam pewność, że nie ma co wieszać na nich psów, a nowe CoD wraz ze zmianą klimatu, da nam kilka godzin świetnej zabawy.
Do wszystkich piszących "Kotick umrzyj" mam przykrą wiadomość:
On do jasnej k*rwy nie poskłada zabawek i nie zlikwiduje Activision z powodu forumowego bojkotu kilku graczy. To biznes - nie chcecie kupować (ściągać? :) ) jego gier, nie kupujcie. I tak znajdzie się multum graczy, którzy kupią. Żeby nie było, bardzo nie podoba mi się jego model prowadzenia firmy i traktowania ludzi (zwykłe skurwysyństwo - wybaczcie określenie), ale wiem, iż dopóki Activision jest rentowne, do tej pory Kotick będzie zajmował tam czołowe stanowisko. Może kiedyś, idąc śladem EA zda sobie sprawę, że coś jest nie tak, jednak w dniu dzisiejszym pewniakiem kolejny raz przelicza zielone i śmieje się czytając internetowe wypowiedzi roztrzesionych małolatów.
Ja podziękuję, postoję i wypnę swój pomarszczony tyłek na autorów Gadu-Gadu. To monstrum trudno nazwać komunikatorem, trudno nawet nazwać programem komputerowym. Gdy autorzy prawdziwego programu komputerowego popełniają błąd, starają się go szybko naprawić. Za przykład wezmę przeglądarkę Firefox, w ostatnich wersjach (3.5 - 3.6) "ssie" ram, że aż miło, a szybkość jej reakcji woła o pomstę do nieba, jednak w testówce Minefield (Firefox 3.7 [4.0]) program znów jest lekki i szybki.
GG Team miast tego, cofając się coraz bardziej i zatracając w podrabianiu WLM i Skype (nieudolnym), próbuje wcisnąć nam coraz więcej "gówna" w postaci pisaków oraz gierek przeglądarkowych. Tylko po co to komu, w komunikatorze?
Ja przeszedłem na WTW i czuję się wolny, i piękny, i młody.
Econochrist - święta cholerna prawda. A żeby było mało, zazwyczaj docenia się osoby, które nic nie robią, a gnoi tych odpwiedzialnych za sukces i "produkujących" pieniądze. To są niestety realia, a Activision w obecnej sytuacji nie martwi się o to, czy Call of Duty: Modern Warfare 3 będzie odpowiedniej jakości, ale o to, jak go sprzedać, jeśli nie podoła konkurencji w postaci swych - jakby nie było - genialnych poprzedników.
Cóż, świat tak już jest poukładany, iż oszczędza się na ludziach zasłużonych, a innym przypisuje sukces, mimo tego, że mają z nim gówno wspólnego. Dobrze, że zawsze pozostaje jakaś alternatywa, a człowiek posiadający choć cząstkę szacunku do siebie potrafi ją odnaleźć.
Jestem pewny, iż Panowie z Respawn sobie poradzą i jeszcze nie raz pokażą klasę. Tak samo, jak zrobili to wiele lat temu i oczarowali mnie Call of Duty, tak jak pociągnęli temat Modern Warfare, tak w kolejnej generacji swego istnienia (w świecie dev.) dadzą popis swych niezwykłych umiejętności.
W końcu miarą sukcesu jest szczerość, pracowitość i wytrwałość w dążeniu do celu...
Ale lament... ot... głupie gadanie marketingowca, który wykorzystując słynne "nieważne, co się mówi, ważne abys się mówiło", robi z mózgów potencjalnych odbiorców "kaszkę mannę" i daje im pretekst do wykazania się w komentarzach. Później taki jeden i drugi, nieświadomy wkręcenia się w machinę w/w czynności, kupi grę w wersji na PS3, co by się przekonać, czy wykorzystała 100% mocy, czy może zaledwie liznęła główny procesor konsoli. Ba... kupi nawet po to, aby móc później napisać na forum, iż 100% mocy PS3 to mit.
A teraz na poważnie. Ktoś kiedyś napisał, że dana gra wykorzystuje "tyle i tyle" procent mocy obliczeniowej PLAYSTATION 3, ktoś inny pochwycił temat, po czym developerzy polecieli trendem i pewniakiem dziś nie jedno studio nabija się z graczy łykających ten kit.
Kończąc, życzę powodzenia w wykorzystaniu 100% mocy czegokolwiek, przy obecnych prawach fizyki.
Święty! - trafniej bym tego nie ujął. Co kogo obchodzi, który wielki koncern stoi za danym produktem.
Francuzi (Cyfra+, TePsa, Orange) dymają nas "w pupy bez pucu" już od długich lat, co by nie mówić, w białych rękawiczkach i jakoś nikt się tym nie przejmuje. A tu, nagonka na Żydów i ich... no właśnie... czyżby żal dupska ściskał? Pomijając całą otoczkę absurdów, głupoty i ogólnej polskowatości komentarzy, brak mi po prostu słów. Kiedyś byłem dumny mówiąc, że jestem Polakiem, dziś już sam nie wiem...
Szkoda gadać!
Eh... co za ignorancja wychodzi z niektórych postów. Jak zwykle, gracze PC'towi wiedzą lepiej, a konsolowcy nie mogą się wypowiadać, ponieważ brak im skilla, mózgu i sexu(?!?). Cóż, skoro tak stawiana jest sprawa, pozostaje mi tylko przyznać rac... k*rwa, co ja p*erdolę.
Po prostu, wybór odpowiedniej dla siebie platformy to rzecz gustu, a o gustach jak wiadomo się nie dyskutuje. Dowodzi to tego, że nadal dla graczy PC nie ma innej słusznej platformy, natomiast konsolowcy w ich oczach są tak samo zacofani, jak konsole, które hamują rozwój gier.
"Mam zaje*iście dużo pikseli... komputer mama kupić do nauka."
I podsumowanie. Może lepiej faktycznie skupić się na "nauka", aniżeli pierdol*ć od rzeczy. Czasem można się ośmieszyć, nawet o tym nie wiedząc.
Ot... żadna mi nowość. Nawet jeśli Gran Turismo 5 okaże się być rozczarowaniem, dla którego niektórzy poświecili pięć lat oczekiwania (jak można poświęcić pięć lat dla gry komputerowej?), mam to w pupie. Jest tyle ciekawych gier dla PLAYSTATION 3, a ja prawdę mówiąc nie mam czasu, aby skupić się chociaż na jednym tytule. Na półce leżą zakurzone boxy ze świetnymi tytułami, a mnie ciągle gonią praca, terminy, klienci i życie prywatne.
Wniosek z tego prosty, jak mózgi niektórych fanów konsoli MS. Mianowicie, nie wszyscy żyją grami i nie ma co się spuszczać na temat Gran Turismo. Ot... kolejna ścigałka, jakich wiele. Dla przeciętnego człowieka będzie zaledwie formą rozrywki, dla fanboyów sposobem na podładowanie ego, dla antyfanów obiektem szykan, a dla świrów możliwością zapomnienia o samobójstwie (czas gry).
Kończąc, przytoczę pamiętne słowa:
"Nieważne na czym grasz, ważne w co grasz..."
Życie, moje drogie dzieci, życie - rzekł Serek i odszedł w niełasce. Cóż możemy poradzić, że żonom programistów mało, a im samym warunki pracy nie pasują? Zatem, skoro łatwo powiedzieć, niech ją zmienią lub rozkręcą własny biznes. Jaki w tym problem? Ano taki, że nigdy nie było łatwo i tak ma większość ludzików na świecie, tylko nie o wszystkich się po prostu mówi.
Bo co taki szarak jak ja może, wobec niesprawiedliwości i życiowego upodlenia :)?
Sharaqus - Twe współczucie wypełniło mój skromny pokoik i go przez kilka następnych dni nie opuści. No, chyba że zapach alkoholu je skutecznie przegoni, ale póki co, rzadko zaglądam do butelki (praca i takie tam), więc szanse małe.
Zarąbisty eksperyment, tylko dla inteligentych czytelników GOL-a, który - do k*rwy jasnej - nic nie wnosi. Łatwo jest zrównać Avatara ze Smerfami, tak samo łatwo jak Terminatora z Transformersami, czy GTA z atakiem na Word Trade Center. Tylko, czy aby na pewno zrównanie czegoś, co komuś może się podobać z kilkoma naiwnymi bajeczkami plus drętwe napisy, mające symulować puetnę są tym, co chcemy oglądać w tvgry.pl? No coż, elokwentna większość pewnie odpowie, że tak, więc ja zabieram swe zabawki, wsiadam do GIMBUSA i spadam stąd.
Odchodzą od ironii, filmik za przeproszeniem o niczym, celujący w najniższe szczebla ludzkiego zacofania. Jeśli Avatar jest znakiem końca kina, ten filmik jest znakiem końca poczucia humoru, jako takiego. W sumie to znam kilka osób, które by zapewne rozśmieszył, ale one śmieją się z własnych dowcipów, więc...
Kończę, by wstydu sobie oszczędzić, ponieważ zaraz i tak zostanę zbojkotowany i wyzwany od "gimnazjalistów", "fanów Dr. House'a" i "ćwierćinteligentów".
damianex10 - Ty tak serio, czy po prostu ironizujesz? Stawiam na drugą opcję - no chyba, że dzieci w podstawówce zabierały Ci "czytankę" i kazały pisać na murach "UJ". To by wiele tłumaczyło...
Zbaczając z tematu, a raczej depcząc już po ścieżce Assassin's Creed, mogę napisać tylko, że uniwersum to jest jednym z najciekawszych, z jakimi miałem do czynienia w ostatnim czasie (jakieś 8 lat kariery gracza). Oby w dwójce, wraz ze wspaniałą historią, w parze szedł genialny gameplay i niczym nieskrępowana akcja.
Bywajcie...
Nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy, zwłaszcza że zabalowałem wczoraj "troszkę" i "musk" pracuje nieco wolniej niż zwykle. Niestety, w tym przypadku widać ewidentnie, że "musk" człowieka odpowiedzialnego za ten felieton wyłączył się całkowicie.
1. Autocelowanie - za czasów PSX faktycznie gry były mocno okrojone, względem odpowiedników PC'towych, a celowanie rozwiązywano najprostszym możliwym sposobem, czyli opcją "gdzie by nie było, i tak go trafisz". Dziś jednak, mimo istniejących usprawnień w mechanice, gra padem nie jest aż tak karkołomnym zadaniem, jak by się mogło wydawać. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia.
2. Grafika Crysis 2 - po jednym demie technicznym, Pan już wie, jak będzie wyglądał drugi Crysis. Te złe, niedobre, chu*owe konsole - zniszczą klimat oryginalnego Crysisa. Żeby ten klimat jeszcze istniał, bo pod warstwą technicznych "popisówek", nie znalazłem odrobiny tego, co oferuje np. Killzone 2.
3. Jedynym prawdziwym wnioskiem jest to, że gra myszką i klawiaturą jest wygodniejsza, jednak nie zmiania to tego, iż część graczy nadal pozostanie przy wygodnych kanapach i padach, a druga będzie się męczyć przy komputerze, z głową przyklejoną do monitora, zamiast rozkoszować się obrazem wyświetlanym na telewizorku LCD.
Na koniec, pamiętne zdanie, przeczytane przeze mnie, w którymś z archiwalnych numerów PSX Extreme:
"Nieważne na czym grasz, liczy się gra..."
Halo ma coś w sobie (duszę? - być może), ale ostatnia część pokazała, jak wykorzystując po raz "enty" ten sam pomysł, można zarobić kupę forsy i wyjść z tego z podniesioną głową. Technicznie Halo utkwiło w tamtej epoce, klimatycznie zamarło wraz z designem przeciwników, jednak w oczach graczy nie straciło swojego niezwykłego uroku. Trzeba przyznać zatem otwarcie, iż Microsoft wypromował tę markę do poziomu o jakim inne - nieraz lepsze - gry, mogą tylko pomarzyć.
Żeby nie było, sam jestem fanem serii, jednak proszę Microsoft o jakieś nowe (innowacyjne?) pomysły, które wyniosą ją na wyżyny w uczciwy sposób. Póki co, hype przeważył nad zdrowym rozsądkiem graczy (także moim - swego czasu :) ).
Skazany na porażkę - Prison Porażken
Brak słów - po co, dla kogo, po kiego grzyba? Ta gra to zapewne taka sama pomyłka, jak dwie ostatnie serie serialu, z czego trójka była tak przewidywalna i nudna, że aż migreny się nabawiłem, kiedy oglądałem kolejne odcinki, a czwórce prawie się udało wywołać u mnie salwy śmiechu, co zaowocowało zakończeniem mojej przygody z opowieścią o łamaniu więzienia.
Z grą będzie podobnie, dlatego że nawet jeśli zaoferuje coś więcej niż przeciętną grafikę, mało kto się nią zainteresuje. Kilka lat temu, znalazłaby wielu fanów, dziś to relikt minionej epoki i ssania na zakręcone seriale, których akcjach leciała akt po akcie.
Szkoda tylko, że przez pierdzielone Prażony i Losty Śmosty zdjęli z anteny Knight Rider (2008), który oferował "jako-taką" rozrywkę i nie oszukiwał widza, że jest ambitny i mega-dopracowany.
To tyle... bywajcie!
1. reebok1992 - a czy wszystko w życiu, młodzieńcze, sprowadza się do "przelecenia" laski? Widzisz, są inne, ważniejsze wartości, przy których sex to zaledwie przyjemny dodatek.
2. Iga jest całkiem całkiem. Taki kompakt (jak mawia mój kolega), bo mała wzrostem, ale o dużym "asortymencie".
3. W NFS: Shift raczej nie zagram. Zbrzydła mi ta seria...
Za przeproszeniem, ale to jest pierdolenie od rzeczy. Że niby Max jest podobny do Fishera z anulowanej wersji najnowszego Splintera? Pewnie dzieciakom neo wydaje się, iż ktoś zaklepał patent na wyczerpanego psychicznie bohatera, który jest wrakiem człowieka. Tym "ktosiem" miałby być Ubisoft. No cóż, skoro autor to uwzględnił, ja "szary gupek" nie mam prawa się kłócić. Dalej klimat... Skąd ja niby mam wiedzieć, jaki naprawdę będzie klimat tej gry. Być może będzie mdło i niejako lub boleśnie i realistycznie, gdzie kontrast będzie stanowić skąpane w słońcu Sao Paulo.
Tak na dobrą sprawę, ta gra to jedna wielka niewiadoma, ale dzieciaki neo wiedzą lepiej, podobnie jak autor zapowiedzi..
spoiler start
Mi bohater bardziej przypomina brodatego Bruce'a Willisa (Die Hard 4), ale ja nigdy nie mam racji [ironia - dla mało kumatych].
spoiler stop
O ironio... i tak prawie nikt z tu obecnych nie ma na tyle dobrego komputera, aby odpalić Crysis 2 w pełnych detalach. Gra zapewne będzie daleko bardziej rozwinięta pod względem grafiki oraz fizyki, aniżeli Crysis (1), co rzutuje na samych wymaganiach sprzętowych.
Odnośnie samego silnika (CryENGINE 3):
Prezentowane tu filmiki pochodzą z wczesnego procesu developingu i mają świadczyć tylko i wyłącznie o tym, że nowe dziecko Crytek "śmiga" bez problemu na X360 i PS3. Czy Wy, o wielcy gracze PC (sam nim jestem, co obecnie nie jest żadnym zaszczytem), myślicie że programiści z Crytek nie pracują w pocie czoła nad swoim silnikiem. No nie, oni chcą po prostu skopać wersję PC, by "zrobić dobrze" konsolowcom - jak mogłem o tym zapomnieć?
Kilka zakończeń zapewnia mnie o tym, że nie trafię na to "o którym opowiadał kumpel". Taki zabieg bardzo mi się podoba, a ścieżki określające przebieg przerywników utrwalają we mnie przekonanie, iż ludzie z QD to mistrzowie przygodówek nowej generacji (oni to po prostu zrobią, nie wstawią na siłę).
Teraz pozostaje tylko czekanie... [tik tik tik...]
Jest ok, aczkolwiek podpis pod komiksem wydaje mi się zupełnie zbędny.
spoiler start
Pewnie wszyscy tu narzekający mają zajebyste poczucie humoru i są duszami towarzystwa.
spoiler stop
inFamous nie jest kopią Prototype, ponieważ w chwili rozpoczęcia jego tworzenia, istniały jedynie trailery "Protka". Ok... twórcy zerżnęli wszystko z trailerów i tak ładnie opakowali, że wyszła grywalna i nieco inna gra. O ironio, bo jeszcze uwierzę.
Na temat samego Prototype nie będę się wypowiadał, ponieważ nie miałem jeszcze okazji by w niego zagrać, jednak już wiem, że gameplay jest zacny, a sama grafika nie straszy jakąś faktyczną brzydotą.
Z innej beczki (odnośnie głupich komentarzy na temat GTA IV): gram w nowe GTA na całkiem przeciętnym sprzęcie (patrz: sygnaturka) i przy maksymalnej rozdzielczości oraz wysokich detalach (prawie wszystko na maxa), gra chodzi płynnie. Moglibyście zatem już skończyć wywody, które opierają się o to, że po prostu mamusia nie kupiła Wam nowego kompa do nauki. No cóż...
Zgadzam się z przedmówcami. Faith and .45 zapowiadało się na fajne skrzyżowanie Gears of War z nowym Prince of Persia.
Szkoda...
eysmond - to słownika należy się uczyć?
W sumie tyle wypiłem, że już sam nie wiem.
PS. Nie zapominaj o interpunkcji... ;)

"no to se pogrom... zią..." - jak to mawiają na kwadracie.
EDIT: Nie chciało mi się czekać do końca testu. Przy obecnych ustawieniach - jak widać - mam stałe +/- 75 fps.
RESH - wybacz ironię, ale sukces wydania PC wróżę jedynie wtedy, jeśli klienci nie skorzystają z tego coraz bardziej popularnego sklepiku. Jak on się nazywał? Już wiem... torrent.
HarperGomez - raczej ktoś coś sobie wmówił, siedząc tuż przed odbiornikiem TV i "liżąc" każdy obszary gry, szukając niedoróbek.
Ja sam, dziś zapoznałem się z zawartością dema i powiedziałem sobie: "WOW...", po czym czym wypuściłem z siebie powietrze. Gra ta stworzona jest z pasją (o tym było nawet w recenzji), a tym samym pokazuje jak z rzeczy oklepanych i oczywistych stworzyć coś niebywałego (wspinanie się po budynkach, ten klimat, to poczucie mocy - nie ma bata, w najbliższym czasie łykam "fulla").
Ktoś powyżej wspomniał Prototype, który wkrótce ukaże się na rynku. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazał się on słabszy niż inFamous. Nie żebym zakładał, że tak będzie, ale coś czuję...
Skoro dodatkowe mapy będą za darmo, jak powiedział kolega powyżej, nadal nie musicie ich ściągać - na złość SONY i całemu światu.
Natomiast Panowie od płatnych mapek i spisków... zresztą, czego ja oczekuję. Wątek pewnie wkrótce "ucichnie", z wiadomych powodów.
Pierwsza część Ojca Chrzestnego miała niepowtarzalny klimat, wciągającą fabułę i to coś, co trzymało przy ekranie monitora\TV przez długie godziny.
Ja miałem nawet podwójną przyjemność obcowania z tym tytułem, ponieważ swego czasu przyszło mi recenzować go w wersji PS2 (w tym samym okresie "kazano" mi też grać w GTA: Liberty City Stories - cóż za wspaniały zbieg okoliczności dla fana tego typu gier), przed czym przeszedłem już Ojca Chrzestnego na PC.
Cześć druga, no cóż: gra wyprana z klimatu, ze szczątkami filmowej fabuły i na siłę wepchanymi - dla nas kultowymi - bohaterami sagi oraz modelem akcji niczym z GTA III. Grze tej przede wszystkim brak jakiegokolwiek aspektu, który byłby w stanie utrzymać na dłużej gracza w świecie Ojca Chrzestnego, tak jak robiła to część pierwsza.
Autorzy zatem przyjęli proste założenie, że skoro "jedynka" się sprzedała, to w przypadku "dwójki" nie warto inwestować w dobrą fabułę i skupiać się na takim mało istotnym aspekcie, jakim jest klimat (ironia - dla niekumatych). Poprawiono więc grafikę i dodano - na siłę - kilka strategicznych motywów (do multi to pasuje, do singla "nie-bardzo").
Super... czytam sobie, czytam i wierzyć mi się nie chce. Sam byłem w posiadaniu XBOX 360, później przesiadłem się na PS3, z czego jestem obecnie bardzo zadowolony. Jak już wspomniano wiele razy, multipltformowe gry wyglądają na obydwóch konsolach niemalże identycznie (porównania z GT - buhehehehe), a tytuły ekskluzywne prezentują się o niebo lepiej na PLAYSTATION 3.
Wiem, że to kwestia gustu, ale Killzone 2, Uncharted, a nawet stary Ratchet&Clank (wersja PS3 - rzecz jasna) to moim zdaniem przepiękne tytuły. Na tym jednak nie koniec, bo nadchodzi God of War 3, a wraz z nim - miejmy nadzieję - wzrośnie poziom wirtualnej "rozpierduchy" na ekranie naszych telewizorów.
Oczywiście wybór platformy to rzecz indywidualnego podejścia, a X360 jest świetną maszyną, z bardzo dobrymi grami (Gears of War 2 - mniam...). Ja wybrałem PS3, a w późniejszym czasie zdecydowałem o zakupie nowego PC (dla kilku fajnych gier :) ).
Zgadzam się z osobami, dla których to pisma konsolowe mają duszę i to coś.
Możecie mówić, iż pierdolę od rzeczy, bo przecież PSX Extreme jest "nie-pro", a Neo+ brakuje tego, co ma CDA (ch*j wie, czym to jest - może kicz i udawanie luzu), ale ja wychowałem się na PSX Extreme (Neo+ czytam z doskoku), co odbija się aktualnie na moim życiu (poczucie humoru, głupie teksty, oglądanie seriali w stylu Scrubs, Family Guy, South Park i luźne podejście do otaczającego mnie świata).
Click! po zmianie ekipy - niestety - pozostał popłuczynami ze starego, całkiem znośnego Clicka, w którym zaczytywałem się swego czasu (takie moje przejścia PC'towe). CDA nie czytam od kiedy Action Redaction, które wywoływało ataki śmiechu i skurcze brzucha u mej osoby, stało się "ynteligentnym" polem dla wyśmiewania ludzkich braków (każdy, kto myśli inaczej niż oni, nie ma racji) i anty-fanów. Teraz z CD Action jest jak z większością obywateli Polski - wszystko wiedzą, na wszystkim się znają... a jak jest naprawdę, każdy inteligentny człowiek wie.
Niektórym po prostu ciężko zrozumieć, iż istnieją inne potrzeby niż urojony komputer marzeń gracza.
Dzieci kochane, rodzice nie wyrobiliby na rachunkach za prąd, a wy byście stracili kontakt z rzeczywistością (+100 do szpanu doszłoby na jakiś rok/góra dwa lata).
spoiler start
Dziś przyjechał do mnie nowy komputerek. Nie jest to komputer marzeń gracza, ale myślę, że będę z niego zadowolony (patrz - sygnaturka)
spoiler stop
Drau - święta cholerna prawda. Swoją drogą, granie na kodach, w porównaniu do przejścia gry bez nich, to jak masturbacja a sex.
Dziwne mam dziś skojarzenia - wiem.
akurat Tobie jestem w stanie uwierzyć na słowo. w koncu mieszkasz na wsi, gdzie TPSA nawet nie podpina lini telefonicznej to i wiadomo, jakie masz towarzystwo.
He... u mnie do niedawna (bodajże 2006 rok) nie było dostępu do Internetu, przez co musiałem się użerać z Orange Freegównom w edycji niby-mobilnej (wtedy to się inaczej nazywało, aniżeli moja uszczypliwa wersja). Teraz już wiem, iż znaczyło to, że trzymam się złego (tj. przygłupiego) towarzystwa i czym prędzej powinienem brać nogi za pas i wypier*alać do Anglii, czy innej Holandii.
Hłe hłe, kompleksy jak stąd do Londynu a słoma nawet nie wystaje tylko wypada z butów. Większość z moich sąsiadów mogłaby cię kupić razem z tą wygodną kanapą i konsolą za drobne, jakie noszą po kieszeniach, a przeważnie nie mają nawet kanalizacji, o stacjonarnym telefonie nie wspominając. Chciałeś mnie kiedyś do Microsoftu zatrudnić, macie jakieś wakaty, na pewno ktoś się skusi, a jak chcesz dorobić to daj nr telefonu załatwię ci fuchę przy koszeniu trawy i wożeniu dzieci do przedszkoli.
Idealne podsumowanie typa, który prawdopodobnie nie wyrósł jeszcze ze szpanu oryginalnymi ciuchami i wypasionym telefonem.
spoiler start
Jutro ruszam po nowe komponenty do PC - oj, kuźwa, będzie się działo.
spoiler stop
Saints Row 2 to świetna gra. Nie będę bronił jej tu za wszelką cenę, bo grafika oraz optymalizacja kodu zostały skopane w jej przypadku książkowo (tj. przekroczono wszelkie możliwe granice), tak muszę pochwalić ten tytuł za kilka rozwiązań.
Po pierwsze: czysty fun z rozgrywki, który towarzyszy zaliczaniu każdej misji. Volition wyciągnęło odpowiednie wnioski z ostatnich odsłon GTA i odrobiło pracę domową. Mi w przypadku tego aspektu, nawet technologiczne ubytki nie przeszkadzały w rozkoszowaniu się grą.
Po drugie: zakręcona fabuła (wprost niewiarygodna), która czyniła nasze akcje sensownymi, ponieważ jej samej go brakowało (sensu - dla niekumatych). Dla porównania, bohater GTA IV i to, co dzieje się na ekranie, to jakaś kpina z ludzkiej inteligencji.
Po trzecie: edytor postaci dający nieograniczone możliwości. Chcesz pokierować pre-dupkiem Polski - proszę bardzo, a może pakerem Pudzianowskim - nie ma sprawy. Tego nie dał wcześniej nikt inny, a nawet jeśli (np. Ojciec Chrzestny), to były to namiastki edytora w Saints Row.
Po czwarte: zadania poboczne. Chcesz iść na jeba*e kręgle - wybierz GTA IV, wolisz "wysmarować" domy buców gnojówką - sięgnij po Saints Row 2.
Może to kopia, może kiepska pod względem technicznym napierdalanka, ale nic (podkreślam: nic) nie zmieni tego, że Saints Row to bardzo dobra seria. Gdzieś w przyszłości, gdy w GTA bohater będzie musiał się regularnie onanizować, aby poprawić swe samopoczucie, Saints Row może być wybawieniem od pseudo-symulatora z realną grafiką.
spoiler start
Po piąte: GTA to także genialna seria - żeby nie było, iż narzekam i jestem "anty".
spoiler stop
Komiks w miarę zabawny, o ile zachowamy dystans od bzdur w nim zawartych i potraktujemy to z przymrużeniem oka.
Wolę takie żarty, aniżeli bezpośrednie: "hehe... co za debil... wywrócił się... hehe... jestem zabwny". Ostatnio podwórkowe poczucie humoru i brak subtelności staje się cechą większości Polaków. Tfu... większość nie rozumie subtelnych żartów i odbiera je, jako atak wymierzony w ich stronę.
spoiler start
Nie atakuję tu w żaden sposób Polaków, jedynie wskazuję, co mnie - delikatnie mówiąc -wkurza.
spoiler stop
Średnia ocen na filmchlewie (moje określenie Filmweb): 5,65/10. Zatem nie tak dobry, jak mówią, a kraj się podnosi z kryzysu (kulturowego, rzecz jasna).
Wybaczcie post pod postem - zabrakło opcji edycji.
Jaki kraj, taki South Park, chciałoby się rzec, komentując Włatców Móch. W przypadku tego pierwszego, formuła jest nieśmiertelna, natomiast o ile początkowe odcinki WM mnie zachęciły, tak im dalej w las, tym gorzej.
Zawiodły poruszane tu wątki (bzdury, bzdury, bzdury), postaci (dziwak Czesio, damska podróba Szefa) i czysta głupota. W obecnym stadium rozwoju, serial ten nie nadaje się do oglądania, co jeszcze bardziej mnie przeraża, biorąc pod uwagę popularność.
Pozostanę zatem przy Family Guy i South Park, nawet jeśli film faktycznie jest tak dobry jak mówią. W końcu, jeden film wiosny nie czyni...
SebaOnePL - zgadzam się, ale nie do końca. My, czyli gracze z prawdziwego zdarzenia (wiem - głupio to brzmi) nie jesteśmy docelową grupą odbiorców gier City Interactive, właśnie według polityki w/w prezesa tej firmy.
Można napisać, że w tym konkretnym przypadku target stanowią mniej wymagający gracze, ale też nie do końca. Po prostu szanowne CI nastawia się przede wszystkim na minimalizowanie kosztów, przy maksymalizowaniu zysków (ładna okładka, chwytliwy tytuł, dobrze zredagowany opis w tylnej części pudełka z grą - w ten sposób sprzedają gry).
Z dorobku City Interactive bardzo podobały mi się ostatnie Mortyry. Nic, poza tym, że były to gry budżetowe, nie potrafię im zarzucić (to tak na moje usprawiedliwienie). Natomiast z marketingowego punktu widzenia, City Interactive jest silnym graczem na polskim rynku i tak już raczej pozostanie.
SebaOnePL (ładny nick) - pewnych rzeczy nie ubrałem w słowa i postanowiłem z nich zrezygnować, ale w kontekście Twojej wypowiedzi, muszę jakoś zgrabnie to ująć i przelać na karty gry-online.
Po pierwsze - wiem, że gry to branża nastawiona głównie na zysk, CI nie jest tu jakimś wyjątkiem. Jednakże obracają się oni w trochę innym świecie, w którym najpierw się kombinuje, jak zrobić coś tanio, a dopiero później rozpoczyna proces developingu.
Po drugie - poważne gry wiążą się z poważnymi kosztami, a to może przynieść poważne straty, przy czym nakład środków, jakie City Interactive przeznacza na gry jest na tyle zapobiegliwy, iż nawet w przypadku jakichkolwiek zawirowań (np. kryzys gospodarczy - Krysia z gazowni nie ma pieniędzy na grę dla bezrobotnego męża), firma nie poniesie większej klęski (odrobią na kolejnych "genialnych" tytułach).
Po trzecie - nawet CI ma w swym dorobku kilka ciekawych tytułów, co nie zmienia faktu, że z "prawdziwą" branżą i firmami, które muszą się liczyć ze zmianami gospodarczymi, nie ma ona nic wspólnego. Sam prezes City Interactive powiedział, że chcą otwierać kolejne oddziały na świecie, czyli wynika z tego, że dział marketingu CI wie, iż nic im w najbliższym czasie nie grozi.
Chyba nawet największy kretyn, podpisujący się tytułem ekonomisty, zaskoczył w czasie czytania artykułu, że City Interactive kryzys nie ma prawa dopaść.
Składa się na to kilka czynników, mianowicie:
- domyślny target odbiorców - CI to przede wszystkim tanie gry, a Polska lubi tanie rzeczy, więc aby np. zaspokoić spragnionego rzezi syna, tatuś zakupi tytuł skrzętnie ukryty między działem motoryzacyjnym, a działem dla trochę większych panów (skąd wiem? - nie pytajcie ;);
- koszta produkcji - tajemnicą nie jest, że gry CI nie są odkrywcze, czy też innowacyjne, aczkolwiek zachowawczo muszą trzymać jakiś poziom grywalności (nie zawsze, ale jednak);
- koszta dystrybucji - a praktycznie ich brak, ponieważ City Interactive to firma samowystarczalna, która swoje tytuły sprzedaje głównie za pośrednictwem kiosków i salonów prasowych.
Z tego i kilku innych powodów (tych nie wyjawię - tajemnica Sera), moje zdanie odnośnie słów prezesa CI jest ugruntowane, a brzmi ono: STEK BZDUR.
Jak ktoś napisał wcześniej, można było wybrać kogoś z "prawdziwej" części tej branży, w której gry produkuje się nie tylko dla czystego zysku (bo ktoś kupi, ze względu na ładny tytuł i niską cenę - taka polityka CI), ale też dla własnej satysfakcji (kiedy się tworzy coś niebanalnego, rośnie nasza samoocena i zmienia się sposób postrzegania nas przez innych - oczywiście na "+").
Ja dziś kupiłem Midnight Club LA i pierd*** nowe NFS'y. Mam to wszystko, co pragnie zaoferować EA, ale zmiksowane w jedną grę, a znając życie (to tylko moje przypuszczenia) to nawet więcej...
To już piwka nie można wypić (wódki nie tykam - nie podchodzi mi), by nie nie nazwali Cię alkoholikiem. No proszę, lepiej wyjść z domu, rozj*** jakiś przystanek autobusowy, rozwalić kilka śmietników i dać sobie w żyłę, by takie badania nie wzięły Cię w ogóle pod uwagę.
To ja, za przeproszeniem, już wolę grać w brutalne gry i zachlewać się piwskiem, by w moim umyśle mnożyły się chore pomysły.
Amerykańscy naukowcy jak zwykle nie wzięli pod uwagę jednego magicznego słowa:
DYSTANS!
Niektórzy tu walą smuty, jaka to gra zła, a sam autor w recenzji chwali wszelkie jej mechanizmy, a nawet pewne niedoróbki. Cały problem tkwi w kiepskiej optymalizacji i skopanym aspektom technicznym. Poza wymienionymi powyżej wadami, Saints Row 2 ciężko zarzucić cokolwiek, co by umniejszało zdolnościom jej autorów.
Powiedział, co wiedział, po czym wrócił do Saints Row 2 na PS3.
"Czyli teraz wyjdzie juz tylko na konsole w trybie 15fps w 720p."
Buhehehe... zbieram ryjek z podłogi.
Aktualnie gram w Saints Row 2 i myślę, że poza kiepską optymalizacją silnika, gra ta jest w każdym calu lepsza, aniżeli ostatnie odsłony GTA.
Piwo, okłady z młodej piersi i teksty fanboyów to najlepsze rzeczy, z jakich słynie świat.
Kolejny felieton, kolejna mądra myśl napisana w sposób przejrzysty i przyjemny, któremu nic nie mogę zarzuć. Świetna robota, Panie Fulko.
spoiler start
Nie przejmuj się tym "starym ćwokiem". Widać dzieciak musiał się dowartościować, ponieważ odkrył, iż jego rodzice byli na tyle naiwni, że kupuli mu iPod Touch. Cóż, taka moja teoria...
spoiler stop
Windows 7, czyli daliśmy wam "gówno" (Vista - nie taki zły system, ale syndrom Millenium mu dopiekł), a teraz dostaniecie swoistego zbawcę (Windows 7).
Pierwsza beta Windowsa (swego czasu brałem udział w testach Longhorna - beta była bardzo topornym OS'em, że tak powiem), która nadaje się do normalnego użytkowania. Przede wszystkim przebudowano w sensowny sposób interfejs, który jest tak domyślny, że nie potrzeba długich chwil, aby nauczyć się z niego korzystać. Dalej w ruch poszła kosmetyka, stabilność systemu i kilka pomniejszych zmian oraz aktualizacji programów, jakie powinny zostać przeprowadzone dawno temu (np. Worpad, Paint).
Korzystając z Windows 7 użytkownik odnosi wrażenie, iż wszystko zostało przemyślane i nie zostało "spaprane" na siłę. W przypadku Visty, mimo iż system był przyjemny, zawodziły takie elementy jak interfejs (dużo niepotrzebnych zmian, które pogarszały odbiór ogółu), szybkość działania systemu (w moim przypadku po jakimś czasie z szybkiego OS'a pozostała już tylko "padaka", a dbam o systemy operacyjne, chociaż pewnie zaraz jakiś gówniarz rzuci hasłem defragmentacja lub oczyszczanie dysku i poczuje się lepszy) oraz wydajność w grach (porażka na całej linii).
Windows 7 to godny następca Windows XP, miejmy nadzieję, że MS tego nie spi*rdoli i odda w nasze ręce jeszcze lepszy produkt, aniżeli obecna (już genialna) beta.
rog1234 - działają wszystkie gry, równie dobrze (o dziwo!) jak na Windows XP.
Steveo - Saints Row 2 - gram i ciągle nie mogę się nadziwić, że tyle funu wepchano do jednego tytułu i "zbito" w idealną całość. Poza kulejącą stroną techniczną (nierówny poziom grafiki, niepłynna animacja w czasie jazdy), gra ideał.
Co do kompresji danych - ok (sam jestem za tym, aby skompresować MGS4 i wydać na X360), ale szlag mnie trafia, kiedy czytam, że można spakować grę 8GB w 3GB danych.
Pytanie brzmi więc: ile trwa dekompresja i ile danych (z tych 8GB) odzyskamy bez "widocznych" strat? Wiem, że wypowiadam się niefachowo, ale wydaje mi się, iż proces odczytywania danych ze skompresowanego archiwum (powiedzmy, że archiwum) może trwać wieki i w jakimś stopniu obciąży moc konsoli. Rozumiem, że można tak postępować z prostymi grami, ale jednak zawartość 1:1, czyli grafika i dźwięk w najlepszej jakości to coś więcej, aniżeli skompresowane tekstury i muzyka w formacie mpeg.
Mimo wszystko, cenię XBOX 360 i wiem, że wychodzi na niego wiele wspaniałych gier, w które chciałbym pograć. Jednak nigdy nie zmuszę się do tego, aby powiedzieć, że blue-ray lub też PS3 jest wtopą, bo konsola ta dostarcza mi w tej chwili rozrywki na najwyższym poziomie. Gram także na PC (jak w sygnaturce) i naprawdę nic mi nie brakuje.
Nie wiem, czy ktoś o tym wspomniał, ale ten news - z całym szacunkiem dla autora i serwisu - jest fatalny. Sam nie jestem ideałem, jeśli idzie o posługiwanie się językiem polskim, ale tu rzuca się w oczy/mózg/rozwagę (niepotrzebne skreślić), że "nowina" była pisana "na szybkiego".
Rozumiem, że w ten sposób można napisać komentarz (ten tak właśnie powstawał), ale jednak news w poważnym serwisie nie jest tym samym, co dyskusja na forum.
Przemyślcie to lub usuńcie mój komentarz...
Kacik - nie ma to jak "rzucanie gównem" na forum. Capcom reprezentuje obecnie (podobnie zresztą jak kiedyś) najwyższy poziom, jeśli idzie o "fun" płynący z gry (Onimusha, DMC, Resident Evil, Street Fighter - najwyższa klasa) i dopracowanie w każdym calu danego tytułu.
Kolotek - to w korporacji SONY pracujesz Ty, czy Twoja była teściowa.
Bólem był ten oraz inne "mondre" komentarze.
"BTW
PC i PS3 to złom"
Nie ma to jak konstruktywna, poparta argumentami wypowiedź. Gratuluję.
Likfidator - z fusów to wywróżyłeś, że GTA IV miało takie ustawienia detali na konsoli, czy Pan w sklepie komputerowym Ci powiedział? Tak się składa, że grałem w GTA IV na XBOX 360 i nigdy nie czułem, że grafice czegoś brakuje. Idąc Twoim tokiem myślenia, była wybrakowana, czyli mi i innym graczom spodobała się wybrakowana grafika, która w każdym stopniu ustępuje tej z PC. Szkoda tylko, że na filmikach HD z gameplaya nie wyglądało na to, aby grafika wyświetlana na monitorze była w czymś lepsza od tej z konsoli. Ok... pewniakiem doliczysz się tam kilku przechodniów więcej, ale są też aspekty na minus (na konsoli wszystko wyglądało na idealnie dopracowane, a tu bywa "kupowate").
Co ja mogę wiedzieć, skoro posiadam PS3 i PC - Ty wiesz lepiej.
PitbullHans - ja grałem w Crysis (1024x768, wszystko max, AAx8) na sprzęcie jak w sygnaturce, dopóki gra nie wyleciała z dysku na rzecz innych, o wiele lepszych, tytułów. Nie uważam swojego PC za mocarnego, tym bardziej nie staram się nic udowodnić, ale na PS3 pełno jest wspaniałych gier, które poza wyglądem oferują też rozrywkę na najwyższym poziomie. Zatem, jeśli Twoim i tobie podobnym, zdaniem "maszyna do grania" to tylko grafika, już mi jest przykro z Waszego powodu. Ja zawsze skupiam się na miodzie płynącym z gry, na rozgrywce w czystej postaci, na dopracowaniu lokacji (kilka detali często daje więcej, aniżeli nawet najlepszy silnik graficzny).
To z tego właśnie względu zagrywałem się swego czasu w Burnouty, dlatego też oczarowała mnie magia miasteczka Silent Hill (jeszcze na PSOne) i piękna otoczka God of War (PS2). Grafika to tylko dodatek, bo nawet najlepszy engine wykorzystany tylko po to, aby pokazać kilka bajerów (Crysis), nie jest miarą sukcesu.
Teraz przychodzi pora na to, aby się pożegnać i odczekać chwilę, na posty "znaffców", co to im gile wiszą z nosa.
spoiler start
Nie faworyzuję obecnie żadnego sprzętu, gram zarówno na PS3, jak i PC.
spoiler stop
Święta są, więc proszę bardzo:
XBOX 360 rządzi, PS3 to nic niewarta kupa.
spoiler start
Dowartościowaliście się?
spoiler stop
Kabraxxis - a może Gears of War 2 to hit, oklepana "strzelanka" z przypakowanymi wojakami. O Fable 2 nie wspomnę, świetne RPG (jakże innowacyjne).
Pomijając ironię, nie lubię tych głupawych wojenek. Posiadałem XBOX 360, drugiego nie kupiłem ze względu na awaryjność. Sama w sobie konsola Microsoftu jest świetna, lecz jej użytkownicy są zbyt pewni siebie i piszą głupoty, że niby Motorstorm: Pacific Rift nie jest hitem, bo jest podobny do jedynki, a sami podniecają się HALO 3 (zacna gra, więc wybaczcie, to co za chwilę napiszę), które jest kopią swoich poprzedników.
Głupie gadanie...
O ile TimeSplitters to tytuł genialny, tak Haze "dał ciała na całej linii". Taka jest konsekwencja źle podjętych decyzji i kiepskiego podejścia do kwestii developingu zaledwie (albo "aż") jednej gry.
Dobrze chociaż, że pracownicy dostali już nowe oferty pracy i nie zostaną na lodzie na święta (mam nadzieję, że wszyscy - kiepsko obchodzić Boże Narodzenie z poczuciem, że coś się sypie w życiu).
Nawet biorąc na poprawkę, że 3D Realms to małe studio (to fakt), to jednak istnieją inne małe studia, które radzą sobie o wiele lepiej i są w stanie wypuścić raz na jakiś czas zabójczy tytuł. Przykładem niech będą autorzy gry Max Payne - Remedy. Developing Maxa Payne'a trwał długi okres czasu, jednak twórcy ulepszali go z każdym rokiem, by oddać w nasze ręce tytuł godny swych zapowiedzi. Kolejny krok dla tej firmy był już łatwiejszy, bo w oparciu o istniejący silnik stworzono Max Payne 2 - tytuł dobry, jednak niedoceniony ze względu na brak innowacyjności względem jedynki (czas ocenił, że był to wielki błąd ze strony recenzentów i krytykantów).
Teraz przyszła kolej na następne tchnienie Remedy, czyli Alan Wake. Gra w każdym calu wydaje się idealna, a sam pomysł na nią jest czymś nowym, być może kolejnym przełomem w historii tego developera. W tym czasie (a nawet chyba jeszcze dłużej) produkowana jest jedna gra - Duke Nuke Forever. Ja - jako fan - ciągle wierzę w ten tytuł, ale nadzieję tracę z każdym dniem oczekiwania.
"Ozłocenie" Księcia nastąpi prawdopodobnie, kiedy gry kompletnie nie będą mnie interesowały (już teraz skill jest nie ten, a cieszą mnie jedynie sequele najlepszych gier z wczesnej młodości), czyli za lat wiele.
PSXFAN - z punktu widzenia marketingowca jest ryzykowne, ale jeśli spojrzeć na to oczami zwykłego gracza, można temu tytułowi dać większy kredyt zaufania. Nie obciążają go w końcu obraz kinowy, zamknięte ramy daty wydania i naciski ze strony wydawcy. Programiści odpowiedzialni za Ghostbusters mają czas na zaimplementowanie w grze własnych pomysłów i nadanie jej pożądanego kształtu.
Trzymam kciuki.
NFSV fan - BLACKBOX niech się serią Skate zajmie oraz/ewentualnie jakimś nowym projektem.
Obstaję za kandydaturą Criterion Games na nowego developera Need for Speed. Wierzcie mi, lub nie, ale jestem pewny, że Panowie od Burnouta nie chcieliby powielić schematów z ich poprzedniej "gry wyścigowej". Zapewne usiedliby, przeanalizowali błędy BB i opracowali najpierw pomysł na nowe oblicze NFS, a dopiero później zaczęli działać (odwrotnie niż BLACKBOX, czego przykładem są dwie ostatnie części gry).
Endex - ja gram w Crysis w rozdzielczości 1024x768, wszystko na maxa, AAx8. Jak widać (sygnaturka), nie potrzeba smoka, aby cieszyć się najładniejszymi tytułami na PC (bez żadnej - jak to Ty nazywasz - "ścinki").
Cały problem tkwi w tym, że prawdziwy PC'towiec oddaje się w tej chwili jakiemuś wspaniałemu tytułowi na tę platformę, natomiast banda gimnazjalistów licytuje się na forum na argumenty, aby pokazać, który sprzęt lepszy. Ja chcę natomiast udowodnić, że da się grać, i na tym, i na tym. To przecież nie problem zakupić znośnego PieCa i wymarzoną konsolę, o ile oczywiście ma się na to środki.
Powiedzmy, że ktoś nie preferuje grania na konsoli - ok, nie kupuje... nie obraża innych, a tu PC'towcy piszą o telewizorach HD, które są już standardem (tak, tak - takie duże monitorki), o cenach gier (tak, tak - oryginalnych gier), o sterowaniu (tak, tak- FPS padem) i innych nic nie znaczących pierdołach. Myślicie, że gracz konsolowy nagle się nawróci. Może jakiś mały ułamek tak, ale typu mojego pokroju, co grają, aby się odprężyć po ciężkim dniu pracy (tak, tak - ludzie krzyczący na ciebie, kiedy chcesz im pomóc) na pewno nie przejdą na "jedyną słuszną platformę". Działa to też w drugą stronę, czyli prawdziwy (tak, tak - prawdziwy) gracz PC'towy nigdy nie zacznie grać nałogowo na konsoli (tak, tak - nie jego klimaty).
Ostatnio pewien chłopaczek powiedział do mnie: "Na chu* się patrzysz..." i to jest moim zdaniem główny target rynku PC. Zdesperowani małolaci, których nie stać na konsolę, a tym bardziej na gry na nią. Obrażają innych, a ich przekonania nie są nawet zgodne z prawdziwymi graczami PC (sam korzystam z tego sprzętu, więc potrafię rozpoznać gracza i "gracza").
Aha, aby nie było, powiedział tak do mnie, nie ze względu na sprzęt, na którym gram (w końcu nie wiedział, co mam w domu), ale dlatego że krzywo na niego spojrzałem wcinając frytki (tak to jest, kiedy po imprezie ma się ochotę coś wszamać - o 2:00 nad ranem). Chociaż mały akcent gierkowy tam był, gdyż w knajpce tej stały automaty z Sega Rally (stara wersja), do których ów chłopiec i jego znajomi podeszli, nie wrzucili żetonów (choć usiedli w fotelach) i teksty typu: "Patrz, Policja go goni...".
Wiem, że mało śmieszne i nie tyczy się tematu, ale miło czasem odreagować. PC jest dobre, ale nie wszystkich interesują gry, które są głównym atutem tej platformy. Dla mnie np. Crysis jest nudny jak flaki z olejem (gra ma wszystko, a jednak brak jej tego czegoś), natomiast Resident Evil 4 wciągnął mnie na długie godzin i nie mógł puścić.
D:-->K@jon<--:D - bo wszyscy używamy swoich TV do grania, ponieważ jesteśmy ograniczeni i o telewizji, czy filmach w wysokiej rozdzielczości nie jesteśmy w stanie pomyśleć. O ironio...
Prisonbull - dzieci po prostu nie rozumieją, czym jest developing gry w pełnym tego słowa znaczeniu. Zamiast tego obrzucają błotem Capcom za to, że udostępnił dość wcześnie demo, które na dodatek jest nieukończoną wersją gry.
Capcom to nie EA, które wydaje demo Dead Spece już po sukcesie komercyjnym. Demonstracja Resident Evil ma jakiś inny cel (otwarty betatest - kto wie), który ma zapewne pomóc finalnej wersji odnieść sukces na miarę Resident Evil 4. Zresztą, sukces tej części jest bardziej niż pewny, biorąc pod uwagę analogiczną sytuację z Resident Evil 2 i Resident Evil 3. Niby kolejne części (po Resident Evil) nic nie wnosiły, ale jednak potrafiły przyciągnąć graczy na długie godziny.
A teraz idę poszukać sobie szalika z napisem "WC Kamienna Wola", czy coś podobnego. Może mi się taki gadget przydać :).
Znów ktoś rządzi GOL-owym światem komentarzy. Tymi osobami są userzy, którym się chyba serwis z onetem pomylił. Demko - sądząc po filmiku - ma swoje wady, ale przecież Capcom bardzo długi czas pracował nad Resident Evil 4. Weźcie na poprawkę, ile koncepcji odrzucono, jak miotano się między prawdziwym horrorem (było już nawet demo), a efektem finalnym. Kształt, w jakim przyjęto ostatniego RE, rzutuje na kolejnych częściach gry. Nie da się "przeskoczyć" tego, że to Resident Evil 4 na sterydach - z afrykańskim klimatem w bonusie.
Zombie są ci, co narzekają, by wrócić do rozgrywki w The Sims. Tam to dopiero się dzieje, nie to, co w nudnym Resident Evil 5.
Gra będzie wyśmienita. Gdyby Capcom dał ciała, niczym [cenzura - tu miał być tytuł gry, ale obiecałem więcej o niej nie dyskutować na GOL-u], ogolę głowę na łyso i pójdę kibicować jakiejś niszowej drużynie.
Czytam, czytam, czytam i mam swoje zdanie. GTA IV jest wyśmienite w każdym calu - kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy je z kumplem na XBOX 360, zaparło nam dech w piersiach. Kolejne podejścia i coraz lepiej, coraz więcej smaczków, a żeby było mało, wielu z nich nie odkryliśmy z wiadomej przyczyny braku czasu. Nie przeszliśmy jednak gry, ponieważ sprzedałem X360 (kiepski okres w życiu miałem) i zacząłem odpoczywać od gier. Aktualnie mam PS3 i znów planuję zatopić się we wspaniałej metropolii, jaką jest Liberty City. Pewniakiem przeżyję więcej, aniżeli w jakiejkolwiek grze na PC.
Aktualnie planuję dorzucić do swojego PC nowy procesor (C2D 2x2.5GHz) i 4GB RAM (DDR2 - tanie jak woda), więc dylemat "mi to nie działa" mi nie przeszkadza, aczkolwiek szkoda kasy na teoretycznie gorszą wersję, kiedy mogę wrócić do konsolowego GTA IV (PS3).
Co do dzieciaków, którym rodzice kupili PC i teraz piszą, że konsole są dla "głópkuf". Niech wyskoczą, udowodnią swój intelekt i napiszą coś równie inteligentnego, jak prawdziwi gracze (zarówno konsolowi, jak też PC), wtedy uwierzę im i przyznam się do tego, że jestem idiotą, który gra w gry dla kretynów.
RedCrow - daj spokój, bo się okaże jeszcze, że ja jestem jakimś bi-sexem. Wczoraj zagrywałem się w Motorstorm 2, dziś w Crysis, a jutro rozłożę planszę do Chińczyka. Racja leży po Twojej stronie, jednak wina w tym nie tylko konsolowców, bo często-gęsto (o czym pisałem w swoim poprzednim poście) ludzie posiadający tylko PC atakują graczy konsolowych, waląc po nich zbędnymi argumentami (beznadziejne celowanie - lol do kwadratu).
Życzę solidnego patcha i miłych chwil spędzonych przy GTAIV. Ja jednak wybiorę opcję GTAIV+PS3 - tak będzie lepiej dla mnie i dla mojego słabego PC.
Znaffców się zleciało, co nie miara i pieprzą trzy-po-trzy, co by ego swe w górę unieść. Komputery są na tyle tanie (te rozsądne, a nie "zajebiście-wyjebane-odkurwione" maszynki do zabijania), że każdy konsolowiec może sobie pozwolić na PC ze średniej półki. Odwrotna sprawa jest w przypadku zagorzałych fanatyków PC, do których żaden konkretny argument nie trafia. Cóż, rodzice kupili komputer do nauki, a do konsoli nie dali się przekonać, więc synuś musi wyładować frustracje. Szkoda tylko, że synuś w szkole nie uważa, byki strzela na GOL-u i bardziej się kompromituje, aniżeli broni swojej racji. Nie uważam, że wszyscy fani PC tacy są, jednak znajdą się "szczeniaczki", co to warczą głośno, ale gdyby dać im pada w dłoń, cieszyliby się jak po zaliczonym egzaminie gimnazjalnym. Bez urazy, musiałem to napisać.
Schodząc do tematu gry, zawiodłem się bardzo na programistach z Rockstar. Liczyłem skrycie, że na PC (z lepszą grafiką, widocznością i większą ilością obiektów) skończę to, co zacząłem na XBOX 360, jednak nic z tego nie będzie. Pozostaje mi kupić tańszą wersję na PLAYSTATION3 i bez większych problemów (olał pies, że raz na ruski rok się "zatnie") cieszyć się gameplayem. "Smaczków" z wersji PC nie będzie mi szkoda.
Wypowiadają się tu "fani" Prince of Persia, którzy o prawdziwej serii pewniakiem nic nie wiedzą.
W celu sprostowania: poprzednie części to zaledwie kolejna historia z cyklu. O ile The Sands of Time miało klimat pierwowzoru, tak Warrior Within i The Two Thrones to już nie to samo. Nowy Prince of Persia wraca do korzeni, a żeby było mało, dodaje coś od siebie. Magia, piękno, klimat - trzy słowa, jakie mogą opisać tę grę.
Sam jeszcze nie grałem, ale nie omieszkam zatopić się tej pięknej baśni i skosztować wszystkich smakołyków od Ubisoft.
spoiler start
Walka z jednym przeciwnikiem - super (wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi).
spoiler stop
A więc nie zobaczę tej genialnej gry od Midway, która w 2010 roku (chyba?) miała zmiażdżyć Gears of War 2. Nieeeeeeeeeee..................
mglu - "rozchorowujących", czy "rozczarowujących"?
Chyba, że to cel zamierzony.
Niech ich kupi nawet sam Pan Bóg, byleby dla nas miało to oznaczać jeszcze lepsze gry.
Wracam do piwka.
logotus - kolejny dzierżący "dumną" pozycję społeczną poza granicami kraju, z tych, co się nawet języka polskiego nie nauczyli? Pewniakiem TAK.
Raziel jest marnym prowokatorem (ja też czasem lubię prowokować, ale używam wtedy sarkazmu i metafor), a Ty się z nim zgadzasz. Brak słów.
Szkoda czasu na dyskusję z tym Panem, on już ma swoje zdanie. Ja mimo, że gier RPG nie lubię, tak Wiedźmin bardzo mi się podobał. Biorąc pod uwagę fakt, że widziałem go tylko na laptopie kolegi, chętnie zagram w wersję konsolową.
Wypowiedź bardzo na wyrost, choćby ze względu na to, że nowy tytuł Midway tworzony jest na bazie silnika graficznego opracowanego w tym samym studiu, co Gears of War 2.
Aby było mało, silnik ten (mimo swojej doskonałości) nie pozwala na "płynną" modyfikację wszystkich w nim zawartych elementów, jak np. RenderWare (wiem, dziwny przykład), na którego bazie opracowano już gry z wielu przestrzeni gatunkowych. Patrząc na tytuły działające na "szkielecie" RW ciężko stwierdzić, jaki to silnik graficzny, natomiast gry oparte o Unreal Engine 3 są bardzo łatwo rozpoznawalne (wyjątki istnieją, ale to przecież zazwyczaj potwierdza regułę).
Czyli podsumowując: facet sam sobie zaprzecza, ponieważ "jego ludzie" korzystają z gotowych elementów (części silnika) stworzonego w siedzibie autorów Gears of War 2. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, wychodzi na to, że gdyby Epic nie sprzedało licencji, na tworzenie gier na bazie UE3 dla Midway, gra bijąca na głowę GOW2 nie miałaby sensu bytu w tym jakże odległym 2010 roku.
spoiler start
Wybaczcie to masło maślane.
spoiler stop
Doceniając pracę ludzi z Criterion - zapłacę za ten dodatek i z całą pewnością nie będę tego żałował.
"Ale co do kłótni, to niestety niska pokusa aby pożartować z zacietrzewionych konsolaków, którzy świata poza konsolką nie widzą jest zbyt duża, abym mógł się jej oprzeć:-)"
O ironio... i kto to mówi.
Co do awaryjności PC to zajmuję się ich serwisowaniem (po pracy, przed pracą - taka forma dodatkowego zarobku) i potwierdzam, że się prawie w ogóle nie psują, ale... ja miałem ostatnio pecha z płytami głównymi. Najpierw jedna poszła się kochać, by po kilku dniach korzystania z nowego wynalazku marki Gigabyte znów wkurzyć się niemiłosiernie. Nie, nie rzucam nimi o ścianę i eksploatuję swoje PC w odpowiedni sposób.
Zaś obok mojego telewizorka średniej klasy marki LG (32" - wystarczy spokojnie biorąc pod uwagę przestrzeń w pokoju) stoi dumnie PLAYSTATION 3 i uszkodzone PlayStation2 (tak dla picu... a co). Gram ja sobie na tej maszynce (PS3) i jeszcze nie zauważyłem, aby cierpiała ona na jakieś niedostatki, a tym bardziej doprowadziła SONY i rynek konsolowy do upadku. Grywam także na PC, jednak spełniam się, jako gracz, dopiero po wygodnym usadowieniu się na kanapie i dwóch (góra trzech) godzinach niezobowiązującej zabawy. Gry to rozrywka, a nie forma zastępowania sobie nimi całego wolnego czasu (tj. życia prywatnego). Konsola pozwala w fajny sposób zgromadzić znajomych przed ekranem, a party-games, mimo że wydają się puste i bez sensu (nie ma to jak porządny RTS, WOW, czy jakieś Simsy - co?) to mają więcej wspólnego z prawdziwą rozrywką, aniżeli "poważne" tytuły.
Od razu przestrzegam, że nie będę licytować się na argumenty (robiłem tak jakiś czas temu), ja po prostu lubię grać na konsolach. Nie chcę także aby ludzie pokroju Piotr'a44 "jechali" po graczach, dla których gry to tylko forma rozrywki, a nie medium wyznaczające ich życie. Fajnie jest wytknąć komuś słabość (tj. tekst o tym, że powinniśmy się martwić o PS3), ale czy np. kiedy pan Piotr (ja też mam tak na imię - o ironio) widzi niepełnosprawne dziecko, także rzuca bezczelnymi tekstami w jego stronę? Nie żebym uważał konsole za niepełnosprawne dzieci, bo to już by była bzdura totalna, ale pozwólmy się cieszyć innym przyjemnością z grania, a nie narzucajmy im ciągle tych samych plusów i minusów danego sprzętu. Ja gram na konsolach, Wy na PC, inni w ping-ponga - łączy nas pasja.
Mógłbym pisać, pisać i pisać, ale po co, skoro Pan Piotr i jemu podobni zaraz zdementują treść zawartą w moim tekście i niczym polscy politycy zaczną "walić we mnie błotem", by później obrzucić się nim nawzajem. Taka ich natura.
Wybaczcie sarkazm, musiałem.
Świetna polityka wydawnicza: gra jest dobra - wydajemy demo (Dead Space), gra jest kiepska - olewamy graczy i zatruwamy życie nieświadomych fajnymi (dynamicznymi) reklamami w TV (Need for Speed: Undercover). Oby tak dalej EA, oby...
Marketing siłą sukcesu - coś się o tym wie.
SILENTALTAIR - jak zwykle "konstruktywna" i wiele wnosząca do tematu wypowiedź. Na to czekali wszyscy odwiedzający Gry-Online.
Czy ktoś wreszcie "sprzątnie" tego i*** z forum?
Gadanina, gadanina i jeszcze raz gadanina.
Konsole są po to, aby bawić, a nie prowadzić do niepotrzebnych sprzeczek o to, który sprzęt jest najlepszy. Aktualnie zagrywam się na PS3 i przyznać muszę, że sprzęt to świetny (cichy, bezawaryjny, z dużą biblioteką genialnych gier).
Kazioo - przez takich jak Ty powstały durne stereotypy.
Zresztą, co ja głupi konsolowiec mogę wiedzieć, chylę czoła przed kolejnym "miszczem" na GOL-u.
ParaGON
Nazwa bardzo mi bliska.
Czekamy, czekamy - 2009 zapowiada się bardzo dobrze.
Ja to głupi jestem, przecież patch naprawi wszystko i doda grze 100% grywalności. Piraci też głupi, bo naprawili błędy EA, więc trzeba ich do więzienia wsadzić. Głupi także gracze, bo wreszcie poznali prawdziwe oblicze tej serii, a raczej zamiary autorów i wydawcy (wypuścić mało wymagający tytuł z kiepską optymalizacją na dodatek).
Chylę czoła i już więcej nie ośmielę się wypowiadać o tej genialnej grze, jaką jest nowy NFS.
"Niech sobie Tiesto promoju..."
Musiałem być mocno niewyspany, kiedy to pisałem. Magiczne słowo to oczywiście "promuje" ;).
TRX - święta "gówniana" prawda.
Trance'u się nie spodziewam, już prędzej tego "shitu", co go wszyscy trance'em nazywają. Kiedy ja zacząłem słuchać muzyki tego typu, dzieci Eski nie wiedziały, co to trance. Teraz tacy wielcy fani się z nich zrobili. Cóż, pewniakiem wkrótce zaczną robić komercyjny psytrance (nie do wyobrażenia) i minimal (nie przełknąłbym tego). No chyba, że już robią, a ja o czymś nie wiem.
Niech sobie Tiesto promoju, nie ma to, jak prawdziwa dj'ka. Nawet amatorka jest lepsza od tej gry.
Co wy pierdzielicie... przecież to świetna gra. Nie wymaga zbyt dużo od gracza, pozwala okleić samochód milionem niepotrzebnych naklejek, a żeby było mało, specjalnie zwalnia w kluczowych momentach, abyśmy mogli jeszcze bardziej cieszyć się akcją.
Następna część:
Need for Speed: Wiejski Tuning w Gimnazjum
Obstawiam, że Black Box już ma przygotowany zarys postaci (jakieś puszczalskie panny, buntownik z wyboru) i model jazdy (idealne odwzorowanie poruszania się pociągów, szynowozów i tramwajów). Czekam z niecierpliwością.
O ile gra o takiej tematyce to faktycznie fajny pomysł, tak promowanie jej ksywką Tiesto, w moim odczuciu świadczy jedynie o chęci pozyskania sławnego dj'a za wszelką cenę (nic nie promuje tak produktu, jak znana osobistość).
Nie wiem, z jakiego powodu, ale od zawsze wolę dj'ów undergroundowych, nie wychylających się ponad innych i tworzących przede wszystkim dla siebie. Tiesto się do nich nie zalicza, stąd moja niechęć do jego osoby.
Klimatyczne. Martwią mnie trochę oceny w recenzjach, ale dla seksownej pani archeolog jestem w stanie zaryzykować (odgrzewany, czy nie odgrzewany kotlet - Tomb Raider jest zawsze zjadliwy).
Goozys[DEA] - królowanie to może za dużo powiedziane, ale swego czasu stwierdziłem (przed premierą NFS: Most Wanted), że Midnight Club był przed "undergroundowymi" NFS'ami i je przeżyje. Dziś wychodzę z założenia, że miałem rację.
Ja na miejscu EA zmieniłbym po prostu developera i starał się odzyskać dobre imię w oczach graczy. Wskazałbym tu studio Criterion, jako idealnego kandydata na autorów nowego NFS'a. Pomysłów mają sporo i już raz udowodnili, że radzą sobie dobrze w każdych warunkach (BLACK).
Z ciekawości zajrzałem na gamerankings.com i oceny Midnight Club: Los Angeles (PS3). Patrzę, a tu IGN: 8.5/10. Dla tych, co mają wątpliwości, odnośnie najlepszej gry "streetracingowej", to idealny dowód na to, kto jest aktualnym liderem w gatunku. Aha, gracze PC nigdy nie uznają królowania MC, zatem:
"NFS GUROM"
Ku pokrzepieniu serc.
NFSV fan - narażasz się większości gimnazjalistów żyjących w Polsce.
Trudno nie przyznać Ci racji, jednak swego czasu Underground był fenomenem. Gdyby seria przynajmniej stopniowo się rozwijała (jakieś nowe pomysły zawsze się znajdą, trzeba tylko chcieć), a twórcy nie zaniżali celowo poziomu trudności z części na część, można by było pograć z przyjemnością. Wiem, powtarzam się (w poprzednim wątku o NFS już wymieniłem swoje argumenty dotyczące coraz słabszej formy serii). Słowami gry nie naprawię, zatem wracam do piwka.
remekra - o tym możesz na spokojnie zapomnieć. Już prędzej uwierzę w jakąś nową markę traktującą o wyścigach od EA, niż w to co napisałeś w ostatnim komentarzu.
Ja też swego czasu liczyłem na taki obrót sytuacji, a Most Wanted budził we mnie ogromne nadzieje. Niestety, okazał się zaledwie dobrą grą, a na dodatek - w moim odczuciu - o wiele łatwiejszym do pokonania tytułem, aniżeli Underground 2.
rog1234 - ok, wszystko bym zniósł (w ostatnich odsłonach, rzecz jasna), jednak stopniowe zaniżanie poziomu trudności z części na część, to w moim odczuciu kierowanie gry do najmniej wymagających graczy. Skoro jednak innych to nie martwi, mnie nie musi tym bardziej. Midnight Club może nie wygląda na nic szczególnego, jednak seria się rozwija i to mnie cieszy. Po prostu trzyma poziom, a NFS od jakiegoś czasu stoi w miejscu.
rog1234 - idąc twoim schematem myślenia, zgadzam się, jestem dzieckiem neo.
Zresztą, co ja będę się produkował, wcześniej napisałem, że nie przegapiłem żadnej odsłony NFS, ale w tym przypadku zrobię wyjątek na rzecz nowego Midnight Club. Swoje zdanie uzasadniłem już wcześniej, a stwierdzenie, że nie grałem, a wiem... cóż, nawet w przypadku gdyby był to film Uwe Bolla, mógłbym się mylić, jednak tym razem - bogatszy o doświadczenie po porażce Carbona i ProStreet - wiem, jak to się skończy (średnia ocen na poziomie 85/100, a sama gra denna niczym symulator jedzenia orzeszków).
Urwałem myśl, ponieważ chciałem napisać, że całość moim zdaniem skończyła się na tyle dobrze rozreklamowanym Most Wanted, by sprzedać odpowiednią ilość kopii i wmówić graczom, że ta odsłona była "cool".
Moim zdaniem był to koniec Need for Speed, jako gry stanowiącej poważne wyzwanie dla gracza, a początek gimnazjalnej parady w stylu: "nic nie rób i rozkoszuj się widoczkami". ProStreet stanowił esencję tego pomysłu (więcej nie napiszę, ponieważ nie chcę marnować swojego, a tym bardziej Waszego czasu).
Bywajcie.
Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Oby w parze z tym poszły również gameplay i fabuła, które tak bardzo pomogły odnieść sukces poprzedniej serii. Czekam z niecierpliwością.
Czy i Wy poczuliście magię "siedzącą" w tym filmiku?
konr23m - a czy ja napisałem gdzieś, że to, iż ja nie kupię Undercover doprowadzi do bankructwa EA? Nieprawda, jednakże jeśli znajdzie się więcej osób myślących w sposób podobny do mnie, developer może obudzi się z amoku i stworzy wreszcie coś godnego marki Need for Speed. W tej chwili ośmieszają się jedynie wmawiając graczom rok w rok, że tworzą coś nowego.
Przed premierą Carbona jeden z producentów powiedział w jakimś wywiadzie, że jego zdaniem, ich gry mają na celu zaskakiwać. I co, Carbon był zaskoczeniem? Niby tak, tyle że negatywnym. Bawią się nami, by badać trendy - być może. Najpierw był (mam na myśli nowe gry) świetny Undergroud (naprawdę solidna porcja bardzo dobrej gry), później trzymający poziom Underground 2, by skończyć na mocno średnim, jednak na tyle dobrze rozreklamowanym Most Wanted. Reszta to pasmo nieporozumień i podejścia EA do graczy ($$$).
Myśl sobie, co chcesz (masz do tego prawo), ja po prostu wymiękam przy taśmowym "wyścigu" Black Box. Może pora na zmianę developera?
W grudniu czeka na mnie Midnight Club Los Angeles, zatem olewam nowego NFS"a ciekłym moczem, by oddać się prawdziwemu racerowi.
Pamiętam to jak dziś, a było to rok temu. EA szumnie zapowiadało, że zmieniają totalnie oblicze serii, nie będzie już powrotów do klimatów poprzednich części.
Co się stało, co się stało, Ma... tzn. EA? Czyżby PR zawiódł, a nowy schemat rozgrywki okazał się wtopą, a może nie daliście rady konkurencji z Codemasters (GRID) i Rockstar (seria Midnight Club - prawdziwa esencja tuningu i nielegalnych wyścigów). Wstyd i rozpacz na całej linii, ja nie chcę powtórki z Most Wanted, ja chcę nowego oblicza Need for Speed, czyli rewolucji na miarę Underground.
Możecie sobie EA wsadzić w dupę swój nowy tytuł, bo jeśli targetem dla Was nadal pozostaje banda niedorobionych nastolatków (Ci z mózgiem czują pewnie to, co ja), mnie skreślcie z listy kupujących NFS przez najbliższe lata (do tej pory nie przegapiłem żadnego NFS'a, chociaż ProStreet nie przeszedłem, ze względu na brak "tego czegoś" w grze).
Prezentacje fajne, bo oryginalne.
Wolę to, aniżeli jakiegoś pro-prezentera+pro-prezenterkę i teksty w stylu: "Oh, ah... oni wydali wcześniej, który to okazał się [taki i taki], a teraz wydali [tytuł gry]. I na tym zakończymy prezentację w/w tytułu".
Jeśli komuś się nie podoba, jego sprawa (zawsze pozostają "profesjonalnie" skomentowane gameplaye do obejrzenia).
Napalam się na CoD5 coraz bardziej i bardziej, i bardziej. Nawet jeśli gra nie spełni moich oczekiwań, sądząc po ocenach, zapewni mi kilka godzin świetnej zabawy.
Ja proponuję kandydaturę Zakościelnego na nowego prezentera GOL-a. Ostatnio mało chłopaka widać (czyżby bateryjki do "błysku gwiazdy" się skończyły), toteż dorobi sobie trochę do emeryturki.
"...drobnym zwolnieniu z 60hz wogole nie pamiętalem ;)"
e? Czy ja o czymś nie wiem?
Cios poniżej pasa w wykonaniu EA.
Większość fanów w postaci okolicznego gimnazjum nie omieszka zapłacić pieniędzmi z dostępnego kredytu rodziców lub innego źródła. Reszta - jeśli to okaże się prawdą - odpuści sobie "hit" Elektroników na rzecz jakiegoś bardziej wartościowego tytułu.
<--- albz74
Ja tam się stąd nie ruszam, choć patriota ze mnie żaden (nawet do kościoła nie zapierdalam, jak większość Polaków), ale swój honor mam (w porównaniu do ludzi, którzy co rusz wchodzą innym w dupę, aby się im przypodobać), który każe mi tu zostać i śledzić nadal, jak kraj nasz leci na samo dno postrzegania nas na arenie światowej. Lepsze to, niż dopinać ideologię do wyjazdu i pracy poza granicami Polski. Na dodatek, nie nadaję się na "fizyczniaka", a o inną robotę pewnie byłoby ciężko - jeśli nie mam racji, poprawcie mnie.
Ja niedawno dorwałem się do dema jedynki i już mnie chęć naszła na pełniaka. Tak intensywnej, rozbudowanej i wciągającej gry dawno me słabe oczka nie widziały.
Moim zdaniem dwójka może być już tylko lepsza od jedynki.
Poziom "udający" Mirror's Edge jest genialny. Szkoda, że moderacja twierdzi inaczej i uparcie usuwa wszystkie powiązane z innymi grami levele.
Dziwne jest natomiast to, że mogą powstawać parodie gier, filmów, książek, w których używa się elementów z nimi powiązanych, a głupie poziomy do LBP ukazujące nieco podobieństwa do znanych gier nie mogą mieć miejsca bytu.
hansatan - nie lubię przesadnie trudnych gier, jednak DR właśnie dzięki wysokiemu poziomowi trudności pozwolił się cieszyć każdą chwilą spędzoną przy telewizorze. Czasem wkurzał, czasem cieszył - w ogólnym rozliczeniu był świetnym tytułem.
Oby na PS3, bo teraz już tylko ten system (poza PC) gości w moim pokoju.
Na pewno POKARZE wiele.
Podczas oglądania dopadło mnie dziwne skojarzenie z GTA IV, a pod sam koniec ze Scarface. Nie ma co się dziwić, w końcu to EA.
PitbullHans - przywracasz mi wiarę w siłę konkretnych argumentów. Przy okazji ostatniej dyskusji, pewien człek próbował mi udowodnić, że argumenty nie liczą się, gdy krytykujemy grę w komentarzach na GOL-u (bardzo oryginalne stwierdzenie).
Aha, nie zapominaj o skromności, bo tekst o poziomie był nie na miejscu (stąd sarkazm w mojej wypowiedzi).
PitbullHans - tak się składa, że grałem zarówno w Mafię (świetny tytuł), jak i w GTA IV (zajebista gra). Fabuła GTA IV, mimo iż próbuje być poważna, to nadal sztampa przez duże "SZ". Bo co takiego fajnego jest w opowieści o facecie szukającym lepszego świata?
Mafia natomiast opowiada historię taksówkarza, który przez przypadek wmieszał się w porachunki gangów. Ten incydent ciągnie go w świat korupcji, brudnych pieniędzy i wykonywania narzuconych przez Dona rozkazów, by ukazać na końcu to, czym kończy się niesubordynacja i chęć odkupienia swoich win. Nie mów mi więc, że bajeczka o zarośniętym śmierdziuchu to większa rzecz, aniżeli historia, która naprawdę mogła się wydarzyć.
Poza tym, Mafia to - jak napisali inni - grywalność, realizm i świetne strzelaniny. Pamiętam do dziś, jak po przekroczeniu prędkości nie raz goniła mnie policja, albo ciężkie chwili, jakie przeżywałem w czasie kościelnej draki. Tylko druga część Mafii jest w stanie zapewnić mi powtórkę z tych zdarzeń.
Podsumowując: równie dobrze mógłbym napisać, że GTA to podróba Drivera, bo zrzyna z niego 3D. Przepraszam, za głupi jestem dla Ciebie - w końcu nikt nie dorasta do Twojego poziomu. Ukłony dla mistrza.
Jakiś taki "kijowy" ten news, bo nic z niego nie wynika. My głupi konsolowcy, co to się tylko obijają i wcinają chipsy, popijając je pysznym piwkiem i brać PC'towa, czyli "ynteligentni" ludzie, którzy PC wykorzystują do nauki, pracy i ***uj wie, co jeszcze. Tak oto stereotypowe myślenie kreuje wizerunek graczy na danych platformach.
Nikt sobie nie zdaje sprawy z tego, że człowiek zapracowany nie ma czasu na te wszystkie "bzdury" (celowo ująłem to w cudzysłów) i chce po prostu odreagować po ciężkim dniu. Czy to ujmuje mu inteligencji? Jeśli tak twierdzi brać PC'towe, to ja śmiem stwierdzić, że trzeba być totalnym no-lifem, aby móc spokojnie cieszyć się rozgrywką w najlepszych PC'towych tytułach.
Czy to, że wolę gry proste, a przy tym przyjemne i efektowne czyni mnie głupkiem? Jeśli tak - wymiękam. Swoją drogą, w takich tematach często wypowiadają się ludzie o iq lodówki, obrażając mnie i innych graczy konsolowych.
Gram także na niezłym PC. Pewniakiem jakiś bi-sex ze mnie, czy inny zbok.
gtowiec - zbieram swój parszywy ryjek z podłogi [buhehehehe...]. Czasem trzeba wyjść z domu i przekonać się o tym, że istnieje też świat poza grami.
RESH - niektórzy nie znają tych marek, tzn. nie potrafią ich decenić i twierdzą, że magiczne Simsy rządzą światem.
reksio - mam nadzieję, że to sarkazm skierowany do pseudo-recenzentów nazywanych krytykami.
[=Keniger=] - zgadzam się.
Ambitny Łoś - Windows Vista po kilku nieznacznych zmianach, to system o wiele lepszy niż WinXP.
Osobiście obejrzę Maxa w najbliższy weekend. Mam nadzieję na dobry film akcji ze świetnymi scenami wybuchów i akrobacji głównego bohatera.
Windows XP 16 - prawda (SPOILER). Są studia, które na to nie zasługują.
Gracze PC poczują wreszcie, że NFS to tylko cień prawdziwych gier (taki mały sarkazm).
Jeśli komuś nie pasuje, zawsze pozostaje opcja zagrania w nową odslonę popularnego na PC Need for Speed.
spoiler start
Na konolah same tempe gry, a ludzie się zacofać od granie w nie.
spoiler stop
apbolek - a zmuszaj sobie nawet samego Lucyfera. Kogo to do jasnej-ciasnej obchodzi?
Jeśli szanowny dział marketingu uzna, że opłaca się grę przerzucić na PC (bo jaki to problem w tych czasach?), pograsz. Jeśli uznają, że to strata pieniędzy i czasu - oni (czyt. osoby odpowiedzialne za tę grę) napewno na tym nie ucierpią.
Wracam do pracy.
Gówno jakich wiele, z wysoką średnią ocen. Gracze - tfu... wizjonerzy - już ocenili ten tytuł.
Brak piwka mnie dobija, stąd sarkazm.
.gif też fajna laska.
Piwa brak, brak piwa. Kurcze, nawet to mnie nie skłoni do gry w WoW'a.
albz74 - na dwudziestu czterech płytkach, z czego tylko dwie będą działać. Dla mnie filmiki mogą być nawet skompresowane i obłożone masakrycznym blurem. Liczy się klimat, grywalność i dusza, a MGS ma wszystkie te cechy.
Tekken 6 na X360 - bardzo dobra wiadomość, podobnie zresztą jak rozszerzenie Halo 3.
albz74 - lepsze to niż Eight Days, które najpierw mnie "podnieciło" (filmik sprawił, że znów uwierzyłem w gry), by w kolejnym stadium gry wstępnej rzucić mą osobą o ścianę (gry nie będzie - szok). Wybacz złośliwość, ale akurat teraz sobie o tym przypomniałem.
Z drugiej strony, jeśli Eight Days miałoby być rozczarowaniem pokroju The Getaway i/lub Too Human, wolę aby nigdy nie powstało.
Need for Speed, czyli grafika na najwyższym poziomie (powiedzmy) i efekciarstwo godne napalonych dzieciaków. Ta seria byłaby ok, gdyby nie coraz bardziej zaniżany poziom trudności oraz większe niedorzeczności w doborze klimatu kolejnych części (miało być już rozstanie z tuningiem, nowa jakość w postaci symulacji, teraz przyszła pora na fabułę [z okazji kolejnej części filmu Transporter?] i wyścigi w stylu Most Wanted).
Dla mnie brak szans, jeśli gra na najwyższym poziomie trudności będzie prezentować to, co ProStreet (totalne dno, wyprane z jakiegokolwiek wysiłku wkładanego w grę). Dodam, że jestem niedzielnym graczem i cenię sobie przystępność rozgrywki.
Herr Pietrus - trafna uwaga, to nie jest kolejny tytuł, który ma nas "przeciążyć" ilością i bzdetami, jakie najlepiej prezentują się w tabelkach. DMC to świetnie zaprojektowane lokacje, przeciwnicy i postaci opowieści. Można mu zarzucić odtwórczość, zwłaszcza, że w pewnym momencie czwórki po prostu wracamy przez zaliczone już "poziomy". Mimo to, gra jest na tyle dobra, że szkoda, iż tak mało użytkowników PC ją poznało (biorąc pod uwagę sprzedaż).
Przypomina skrzyżowanie SH+SH2+SH0 - takie sobie. Pomyśleć, że kiedyś tak ceniłem tę serię.
Jedyne, co wchodzi w pamięci, to nieśmiertelna muzyka (Akira znów pokazał klasę). Oby Konami poszło po rozum do głowy i wreszcie wydało porządne Silent Hill (poziomem dorastające do SH, czy SH2, czyli coś niebywałego) w postaci kolejnej części. W tej brak po prostu tego czegoś, tej dwuznaczności, tych niedopowiedzeń - zupełnie jak w filmie.
remekra - to była ironia. Wiem, że jest wielu graczy PC, którzy kupują oryginalne gry i wielu Konsolowców, dla których stos Verbatimów obok konsoli to nic nowego. Nawiązałem tu także do wypowiedzi kogoś z Capcom, że piractwo na PC było wynikiem słabej sprzedaży.
Moim zdaniem DMC4 nawet na PC jest magicznym tytułem. Ba, stareńki i przeniesiony na odwal DMC3 daje sporo radochy na PieCyku. Wszystko zależy od podejścia, bo jeśli ktoś z góry założy, że to gorsze niż Diablo i szkoda na to czasu, nie ma szansy na dłuższą grę.
Mnie rozpierdzieliło zdanie jednego z mych znajomych, który stwierdził, że Gothic ma lepsze układy ciosów i "sceny" walk. Brak komentarza...
Devil May Cry to magiczna seria ze świetnymi bohaterami i mimo luźnego podejścia do tematu, z naprawdę wciągającą fabułą. Tylko hipokryta lub arcy-fan PC może przejść obojętnie obok tego tytułu. Przepraszam, fani PC już ściągnęli swój egzemplarz gry z sieci torrent.
Ja tam mam w dupie ludzi, którzy wypowiadają się na forum tylko wtedy, kiedy jest to dla nich wygodne. Podobne praktyki stosuje Fakt i Super Express, dlatego też nie czytam tych szmatławców. Oczywiście wiadomo, o kogo chodzi.
Silicon Knights ma u mnie kredyt zaufania za genialny remake pierwszego Metal Gear Solid i zachwalanego przez entuzjastów gatunku Eternal Darkness. Ludzie to jednak hipokryci, dla których te tytuły nie istnieją, ponieważ - w mym domyśle - ukazały się na konsolę o niższym stopniu popularności.
Czekam na kolejne gry SK, chociaż z pewnością nie odmówię sobie przyjemności zagrania w Too Human (pewnie znajdę tam coś dla siebie).
kubicBSK - ja kiedyś twierdziłem, że nigdy nie dorosnę, jednak szara rzeczywistość okazała się zupełnie przeciwna. W przeciągu kilku miesięcy zdobyłem pracę, która w tym momencie życia mnie zadowala i pozwala się rozwijać oraz zrezygnowałem ze studiów. Nie oznacza to jednak, że nigdy nie wrócę do studiowania (bo to podstawa w naszym pięknym kraju), ale już teraz wiem, iż coś osiągnąłem.
Czasem po prostu nie obrażając innych, można konstruktywnie się wypowiedzieć, ale w większości sytuacji powraca to do Ciebie w formie mało konkretnej odpowiedzi, która ma udowodnić, że wszystko jest inne niż Ci się wydaje.
Graj, ciesz się życiem, póki jesteś młody i idź na studia, aby nie popełnić błędu starszego kolegi (tj. mojego błędu). Czasem warto się rozwijać, aby nie stać się kimś, kto nie potrafi nawet poprawnie "skleić" zdania, a najeżdża na innych, niczym Jarek K.
Szkoda czasu, aby zniżać się do jego poziomu. Mac służy mu do pracy - ciekawe jakiej?
Co do opinii na temat tego, że jestem uczniakiem lub studencikiem, napiszę tylko tyle, że studentem dziennym nie zostałem ze względu na sytuację rodzinną, a zaocznych nie skończyłem (chociaż ciągle planuję), dlatego że poświeciłem się w dużej mierze pracy. Jestem przedstawicielem większej spółki i zajmuję się obsługą klienta. Mów, co chcesz, ale kto jest prymitywem, ten jest. Ja nie mam nic sobie do zarzucenia. Aha, skończyłem technikum i mam maturę - żeby nie było.
albz74 - dobre. Piractwo na X360 jednak nie osiągnęło jeszcze (i raczej nie osiągnie) poziomu piractwa na PC. Tam nawet nie musisz wysilać się na kupno Verbatimów - ściągasz plik .iso, odpalasz przez Daemon Tools i cieszysz się świeżym kradzionym tytułem. To dopiero magia.
A tak poza ironią, mam nadzieję, że kiedyś realia się zmienią i poważne firmy takie, jak SONY i Microsoft zaczną w nas widzieć kogoś innego, aniżeli złodziei i tanich cwaniaków (póki co, taki obraz obywatele Polski rysują swojemu krajowi na światowej arenie).
logotus - przykład typowego Polaka: nic nie wie, a zgrywa cwaniaka, co to wszystkie rozumy pozjadał. Dla mnie liczy się zdanie innych, liczy się moje zdanie, czasem nie potrafię się przyznać do błędu, jednak przede wszystkim podpieram się argumentami. Ty zaś używasz słów "parszywy ludzki prymitywie" obrażając tym samym siebie, nawet o tym nie wiedząc. Dla mnie gracze PC to po prostu w większości nastolatkowie, którzy dostali komputer od rodziców (do nauki). Nie mówię, że wszyscy tacy są, jednak większość wykazuje oznaki tego typu sytuacji.
Konsole są, były i będą, a w większość krajów świata tworzą główną nić elektronicznej rozrywki. W Polsce jest inaczej, ale czy to pozwala graczom PC bezkarnie obrażać Konsolowców i najeżdżać na nich całymi stadami, atakując stereotypowymi argumentami (gracze konsolowi też moim zdaniem używają stereotypów, ale mają też dużo racji w tym, co piszą). Brak mi już słów, aby pisać dalej i mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.
rog1234 - coś czuję, że się mylisz.
Pure przy pierwszym Motorstormie to pikuś, nie licząc oprawy graficznej (ona nie jest wyznacznikiem jakości).
Jak mogłem być takim imbecylem, przecież M$ płaci redaktorom GOLa, redaktorom serwisu growego Onetu i redaktorom PSX Extreme. Stać ich w końcu na to, aby zatroszczyć się o tak ważny rynek zbytu, jakim jest Polska. No przecież X360 nie potrafi obronić się sam, jak PLAYSTATION 3.
Głupek ze mnie, jak mogłem wcześniej tego nie zauważyć?
remekra - prawda. Jednak do MMO mnie nie przekonasz, przygodówki - owszem są ok. Lubię czasem dłużej nad czymś pomyśleć, ale życie płynie zbyt szybko, abym miał czas usiąść do WOW, czy innego pochłaniacza czasu i rozkoszować się rozrywką. Dla mnie wystarczy góra godzina grania (czasem nawet mniej lub wcale) dziennie i kończę.
Mam 21 lat, a czuję się, jakbym zestarzał się o jakieś kolejne 20 latek (praca, myślenie o przyszłości i fuchy po godzinach - życie bywa trudniejsze niż czasem nam się wydaje).
remekra - szkoda mi po prostu czasu na myślenie, czy mam wykonać głupiego questa, czy iść spalić wioskę i zgwałcić dziewice (nie znam się na MMO). Siadam po prostu przed konsolą i gram. Głupek ze mnie? Jeśli tak - ok, to Twoje zdanie i muszę je uszanować.
HALO to nie tylko reklama, chociaż ona, jak wiesz jest w pewnym stopniu dźwignią handlu. Czy jednak HALO nie jest dowodem na to, że warto wydawać gry na konsole, gdzie oryginalny bohater (za takiego uważam Szefa) i świetny klimat oraz rozgrywka nie sprawiająca problemów (nie mówię, że ma być super-łatwa) wypełniają dany tytuł po brzegi "funem" płynącym z obcowania z nim?
Tu możesz ripostować, naciągać to, co napisałem i srać ogniem (bez urazy - hehe). Po prostu rzeczywistości nie zmienisz, a gry zawsze będą służyły rozrywce. Dla mnie poza grami istnieje świat i nie mam zamiaru się im poświęcać (kiedyś - za młodu - to zrobiłem dla dwóch pierwszych części Silent Hill [takie marne gry konsolowe - bez duszy] i było warto, ale to już nie te czasy), po prostu włączam konsolę, czy PC (tak PC) i GRAM.
Gracze PC nie kupują głupich gier, ale wydają się - bez urazy - głupsi niż Konsolowcy. Zawsze te same oszczerstwa dotyczące tego, iż gry konsolowe są dla głupków, są liniowe, mają kiepską fabułę i brak im "tego czegoś".
Moim zdaniem gry konsolowe mają przede wszystkim służyć rozrywce. Gracz konsolowy to zazwyczaj człowiek, który po ciężkim dniu pracy chce się rozluźnić, a nie wysilać szarych komórek przed cholernym MMO, czy innym trudnym cRPG (Fable jest ok - żeby nie było). Takie gry są dla no-life'ów bez życia, jak np. kumpel znajomego (rzuciła go żona, nie je, nie pije - tylko gra w WOW). Dla mnie rozrywka to rozrywka, a że na konsolach jest podana w stylowy sposób i z duszą (HALO - magiczna gra, Resident Evil IV - wsysa na maxa), tylko dodaje jej punktów atrakcyjności.
Możecie mnie pojechać, wyzwać od debili (i tak mam poczucie własnej wartości), a nawet nastraszyć wielkim Crysisem. Mam to w pupie i ch*** mnie to obchodzi. Wy wiecie swoje, ja wiem swoje.
Perkel - ciężka sprawa z tymi jajami.
Zgadzam się ze zdaniem, że Porsche było najlepszą częścią serii, chociaż wszystkie edycje NFS przed nią też były niczego sobie. Wraz z Hot Pursuit 2 umarła legenda, a reanimacja w postaci Underground, chociaż początkowo wydawała się trafionym w sedno pomysłem, jako rewolucja długoterminowa zawiodła. Teraz przychodzi nam z roku na rok grać w popłuczyny niewarte marki Need for Speed.
Szkoda, że nie mam piwa w lodówce, bo zaczęło się robić ciekawie. Niektórzy przyznali się do tego, że "piracą", a inni naskakują na biednych PC'towców, którzy przecież (w większości) nie mają stałego źródła dochodu. W końcu PC miał być do nauki, a mama pieniędzy na gry nie da.
spoiler start
To tylko sarkazm.
spoiler stop
Drau - pawloki to wizjoner po prostu, zaślepiony swoim ogromnym ego.
SR było zajefajne, a dwójka zapowiada się na kolejną poprawną grę akcji.
PAW3K - czyli wiesz, co dobre. Oby więcej graczy myślało w podobny sposób, a nie z zaślepionym spojrzeniem pisało kolejne posty.
Gry są dla rozrywki, nie dla przepychanek tyczących się sprzętu.
spoiler start
PC RZONDZI.
spoiler stop
GunarDAN - tyle że kill.switch, mimo fajnej fabuły (mi się podobała) i wielu genialnych pomysłów, w praktyce w wielu miejscach (często-gęsto) okazywał się niegrywalny. Epic Games poprawiło błędy Namco, tworząc grę prostą w obsłudze, a przy tym z innowacyjnym systemem prowadzenia akcji. Takie moje zdanie na temat kopiowania cudzych pomysłów.
Gears of War zrobił na mnie wrażenie masywnej i potężnej strzelaniny TPP z takimi właśnie bohaterami (masywnymi i potężnymi). Dwójka już teraz (na filmikach z gameplaya) powtarza w moim odczuciu sukces jedynki, czyli jest masywna i potężna, jak na nasze czasy.
Schowajcie się Crysisy, nadchodzi mistrz.
300 - ta "podróba" God of War.
spoiler start
Nie bijcie. Żartowałem.
spoiler stop
EA Games się miota "między a między". Pamiętam to jak dziś:
Genialny Underground wprowadza powiew świeżości do serii, by zwieńczyć ideę nielegalnych wyścigów w NFS: Underground 2. Skrzyżowanie Underground z Midnight Club okazuje się genialnym pomysłem, jednak Black Box ma ambicję na więcej, a raczej na marniejszą wersję NFS: Hot Pursuit. Tak, tak - moim zdaniem tuning (tu akurat niepotrzebny), czysto arcede'owy model jazdy i doklejona jakby na siłę fabułka nie pasowały do tej gry. Później powrót do korzeni, czyli wyścigów wieczorową porą. Nie do końca udana próba, której nie uratowały nawet klimatyczne (przez kilka pierwszych wyścigów) podsumowania w kanionach.
Dziś nie widzę już szans dla Need for Speed. ProStreet okazał się być gorszy niż zapowiadano, a wszelkie rewolucje w nim zawarte wyglądały niczym upośledzone dziecko Gran Turismo i Burnouta. Teraz przyszła pora by znów sięgnąć po klimat uciekania przed policją, jednak jeśli kolejny raz przyjdzie mi grać w grę, dla której targetem jest banda niedorobionych cwaniaczków, co to im mamusia gry kupuje w ramach wychowania, ja dam sobie spokój i znów wrócę do starego i dobrego PGR3, któremu żaden nowy NFS do pięt nie dorasta (PGR4 nawet nie biorę pod uwagę, bo szkoda czasu).
Dla fanów prawdziwych wyścigów, którzy zaliczyli już GRID, polecam Metropolis Street Racer, na którymś z emulatorów Dreamcasta. Gra może nie jest doskonała pod względem grafiki, ale pod każdym innym lepsza od nowych NFS'ów.
Bywajcie!
onlyPC37 - "msyf" i jazda. Pozdrawiam, ziomuś.
spoiler start
Sam jesteś syf.
spoiler stop
ehcsimyzT - żeby tylko twórcy gier byli głupi. A tu całe rzesze "mniej-myślących", co to fikcji od rzeczywistości nie odróżniają.
Jedynka została wydana na PSX w 1996 roku (jeśli dobrze pamiętam).
Spotkanie Chrisa z Leonem - to byłoby arcyciekawe. Cóż, pewnie doczekamy się w Resident Evil 20.
Wracam do piwka.
Pan Dzikus - racja.
B@rt -=gdansk=- - przesadyzm.
SILENTALTAIR - w "prawdziwych" postach już Ci tak dobrze nie idzie.
Wracam do piwka. Bywajcie!
Też mam na imię Piotr, jeśli to Wam wystarczy.
spoiler start
Sprzedaż jest tak słaba, że aż dobra. Wszyscy pracownicy LucasArts kupili po kilka kopii, aby chwilę później rozkoszować się czytaniem tego newsa.
spoiler stop
Może ten GTA-kopciuch okaże się być piękną księżniczką. Poczekamy, zobaczymy... uwierzymy?
Godwar - a w Polsce rządzą prawdziwi i kompetentni politycy. Przepychanki, naskakiwanie nawzajem na siebie oraz brak jakichkolwiek perspektyw. Zarówno politycy, jak i gracze dziwni są - ja obstaję za grami, nie za sprzętem.
Wybaczcie, ale przecież czołowe branżowe serwisy i czasopisma wystawiły ocenę na tym poziomie. GOL nie może być gorszy (przecież to jeden z największych w Europie), bo jakby to wyglądało, że taka "słaba" gra dostaję zbyt wysoką ocenę. Więcej nie napiszę, bo znów będzie odzew, że niby każdy musi się liczyć z moim zdaniem, gdyż narzucam je wszystkim użytkownikom GOL-a.
Przecież ze mnie taki "ćwierćmózg" jest, pełno tu "znaffców" tematu, co to od cycka mamusi się jeszcze nie odlepili (czyt. żyją na koszt rodziców, chociaż mogliby już pracować).
"1. Po prostu taki chłopczyna z antygrawitacyjnymi umiejetnościami mi nie leży"
Do tego opisu bardziej pasuje Prince, aniżeli Dante. No chyba, że bieganie po ścianach i zwalnianie czasu podczas walki to żadna nowość w prawdziwym świecie.
"ta gra jest fabularnie najleprzą"
Wybaczcie, że to powiem, ale wymiękam.
God of War to genialna gra akcji (a raczej seria gier), pod wieloma względami lepsza niż Devil May Cry. Ma jednak swoje minusy, których przecież twórcy nie mogli się ustrzec. Gównianą prawdą jednak jest twierdzenie, iż niby DMC to błoto przy God of War. Diabelska seria była inspiracją dla tej flagowej gry SONY, więc przepraszam, ale przestańcie pier***, że niby DMC do pięt jej nie dorasta. Jeśli ktoś lubi ten specyficzny gatunek, jakim są konsolowe slashery, na pewno zagrywa się zarówno w Devil May Cry, jak i God of War.
Się, k***, rozpisałem.
Star Wars to po prostu fenomen, MOC, świat i bohaterowie.
Dla mnie, jako wielkiego fana, przygoda z Gwiezdnymi Wojnami nigdy się nie skończy. Grami z cyklu SW interesuję się właśnie ze względu na fabułę i powiązanie z filmami.
Ciekawe, czy powstaną trzy kolejne epizody, bo książki Zahna były genialne.
Alien.pl - o cwaniactwo i szukanie na siłę okazji, aby pokazać, jaki to jesteś w temacie obeznany.
Wybacz, że wcześniej nie odpisałem, ale byłem w pracy... tfu... w przedszkolu.
"Świerzo..."
Błędy w niemalże każdym newsie już mnie nie dziwią.
Nie jestem z tych, co się czepiają, ale dajcie tym tekstom i sobie "odpocząć" chociaż na 10 minut. Po tym sprawdźcie je dokładnie, wrzućcie do jakiegoś edytora tekstu i zróbcie korektę, jeszcze raz przeanalizujcie, by w końcowej fazie oddać newsa w takiej formie, na jaką zasługuje czytelnik jednego z największych w Europie serwisu o grach komputerowych.
Czyżby syndrom The Sims?
Teoretycznie każda kolejna gra z serii Guitar Hero to skarb dla graczy, jednak nie wszyscy mogą sobie na nią pozwolić, a przecież nie jest tajemnicą, że chcieliby zakosztować wszystkiego, co Activision i developerzy są w stanie zaproponować. Nie tędy droga, Panowie, nie tędy...
Czytając nagłówek, wystraszyłem się, że Duke Nuke 3D XBLA też okaże się Forever.
"... a teraz pc rzondzi mocą wiec ta wymowka jest beznadziejna."
Odpuściłem sobie czytanie reszty komentarzy.
Co do Fifa 09: marny tekst na temat mocy większości PC z tamtego roku, nieładnie EA.
Ciekawe, co powiedzą za rok?
Tekst świetny, bezbłędny (no może poza stylistyką w pewnych miejscach - jednak nie to miałem na myśli), po prostu genialny.
Nasuwają mi się od razu na myśl dwie gry: Resident Evil 4 i Fallout 3. Dlaczego akurat te tytuły? Nie powiem, tajemnica Sera.
Autor zapowiedzi na siłę chce nam wcisnąć, że Saints Row 2 to niedopracowany tytuł i żaden konkurent dla GTA IV. Dla mnie jednak mroczna gra, ze świetną interakcją i możliwością rozbudowy zdolności bohatera (style walki), to coś więcej niż tylko grafika oraz fizyka. GTA IV było genialne, teraz przyjdzie pora na kooperację w SR2, a że z gorszą grafiką i (być może) kilkoma błędami - mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza. Część pierwszą zaliczyłem na jednym oddechu, więc dwójka nie pozwoli mi pewnie przez długi czas wypuścić z siebie powietrza.
Gdyby ci niby prawdziwi fani GTA (ja kiedyś byłem prawdziwym fanem tej gry) dali szansę pierwszej odsłonie Saints Row, przekonaliby się jak dobra to gra. Sam z początku stwierdziłem, że g*wno to warte, jednak po dłuższym czasie grania nikt nie mógł oderwać mnie od konsoli.
tondolps360 - świat jest tak ułożony, że kogo stać na PS3, ten i tak je kupi. Ja po wypłacie (tj. 01.10.08) nabywam swój egzemplarz konsoli wraz z MGS4 i GTA IV (nie dokończyłem gry na X360, który sprzedałem ze względu na brak chęci do elektronicznej rozrywki). W Heavy Rain też z miłą chęcią zagram zaraz po premierze.
Pozdrów rodziców, którzy kupili Ci konsolę, bo dla fanów PLAYSTATION 3 jesteś tylko ciężarem.
Gastovski - jestem z Tobą. Sterowanie upodobnione do Gears of War - ok, ale tryb kooperacji to po prostu pomysł ludzi z Capcom (może to nic nowego, ale wątpię aby marny [tak - marny] co-op z GoW mógł być inspiracją dla autorów RE5).
Do redakcji gry-online nic nie mam (sam popełniam multum błędów), jednak musicie pamiętać, aby kilka razy przeczytać to, co napiszecie. Często zdarza się, że tekst z pozoru dobry i bezbłędny okazuje się nie być taki, jakbyśmy tego oczekiwali. Ja swego czasu, kiedy to byłem słabym "writerem" (ciągle nim jestem), wstydziłem się każdego popełnionego błędu (jak pisałem wcześniej - było ich sporo). Dziś już nie muszę, ponieważ nie pracuję w branży, jednak podczas czytania tekstów innych, wolę aby trzymały się one "kupy".
Życzę powodzenia w prowadzeniu serwisu... no i na fali.
scorpinor - czepialstwo na siłę jest niewskazane i negatywnie wpływa na pracą żołądka i jelit.
roland_ - uwielbiam nadinterpretację, zwłaszcza chamską i skierowaną do osoby, której się nie zna (ostatnio często się z tym spotykam na GOL-u). Nigdzie nie napisałem, że facet ma się nie myć, nie golić, nie uprawiać sportów, tylko zarabiać pieniądze. Na dodatek typ "modela" to zazwyczaj ciotka, która gówno wie o życiu i tylko wyrywa panny, wykorzystując potencjał swojej urody. Prawdziwy facet potrafi poradzić sobie w większości sytuacji życiowych i zawsze mierzy ponad to, co udało mu się dokonać. Natomiast ciotki, co to pozują przed aparatem, wrzucają swoje poprawione zdjęcia na portal fotka.pl oraz jeżdżą samochodem kupionym za pieniądze rodziców to nic szczególnego. Rzekłem.
"maczo z solarki to dobry na kalendarz jest. samiec ktory zadba o kobiete, jej potomstow i cala reszte wyglada zgola inaczej.... "
Powtarzam to dzień w dzień mojej młodszej siostrze, która tak właśnie (solar, modna fryzurka, trochę mięśni) wyobraża sobie idealnego faceta. Dziewczyny w pewnym stadium zwracają tylko na to uwagę, by później skłonić się w stronę dobrobytu i stabilności życiowej. Może dlatego ciągle jestem samotny...
Ze mnie się ludzie na wsi śmieją, że płacę za oglądanie telewizji (abonament "n"), a przecież na szerokopasmówce aż sześć kanałów. Gdyby usłyszeli oni, iż pewne instytucje każą sobie płacić za granie w sieciowe RPG, kazaliby się spalić żywcem... ew. spiliby się Żywcem.
Końcówka wywiadu idealnie podsumowuje to, co próbowałem (można tak to nazwać) napisać w jednym z poprzednich wątków dotyczących F3. Nawet jeśli gra ta nie okaże się godna swojego tytułu, zawsze pozostanie nam przyjemność z gameplayu, nowych rozwiązań (a takich, jak choćby wspomniane w recenzji smaczki, będzie zapewne wiele) oraz fabuły.
Rzekłem.
spoiler start
A teraz każdy musi się ze mną zgodzić! - ironia taka.
spoiler stop
RESH - grałem na poprzednim PC (już nawet nie pamiętam, co było pod maską) i jedyne problemy, jakie miałem, to "gasnący" dźwięk po 20 minutach rozgrywki (czasem nie "gasł", co bardzo mnie cieszyło) oraz rozjeżdżające się miejscami tekstury. Później miałem w planach przejść RE: Code Veronica X na PS2 oraz RE0 na GameCube, ale po czwórce jakoś odechciało mi się wracać do poprzednich części. Aktualnie wyczekuję Resident Evil 5 - będzie bajecznie.
London Leatherboy - prawda, powinny być stekiem (a raczej zdaniem) bzdur bez większego sensu. Ot, takie coś jak (wymyśliłem to na potrzeby dyskusji):
"Zapowiada się bardzo słaba gra."
Ja odpuszczam sobie dalszą dyskusję, bo widzę, że mam do czynienia z wyższą formą inteligencji i brak mi szans na zwycięstwo. Bywaj!
London Leatherboy - kilka osób, obśmiało - naprawdę? Poleciało trochę ironii, ale tylko Ty wykazałeś się "ynteligencją". Ba, potrafisz nawet wyrywać słowa z kontekstu i niby znasz znaczenie wyrazu "hipokryta. Bystrzak. Jeszcze trochę i Prezydentem Polski zostaniesz.
London Leatherboy - a kiedy ja tak napisałem? To już nadinterpretacja, na dodatek bardzo na wyrost. Mi chodzi po prostu o konstruktywną krytykę, pokrytą mocną warstwą argumentów, a nie o jednozdaniowe wypowiedzi powtarzające w kółko to samo.
Miniu - więc tym gamoniem był jeden z autorów gry (taka ironia). Nie zmienia to jednak tego, że ludziom brak własnego zdania (co widać szczególnie na GOL-u). Czasy komunizmu minęły, możecie mówić to, co leży Wam na sercu, a nie to, czego oczekuje od Was ogół.
aope - prawda, ale świata "komputerów do nauki" nie zmienisz. Pamiętaj, że kiedy już rodzice kupią kochanemu dziecku PC, zobowiązani są udostępnić mu dostęp do Internetu. W ten sposób latorośl rejestruje się na forach dyskusyjnych (takich jak to) i wypisuje bzdury, podając przy tym, że ma już czterdziestkę na karku.
Odnośnie wspomnień: zaczęło się od NES-a i Super Mario Bros, by w kolejnym stadium rozwoju growego poznać innych arcyciekawych bohaterów gier komputerowych. Mój światopogląd (odnośnie gier) zmienił się o 180 stopni, gdy po raz pierwszy zobaczyłem Resident Evil (PSX). Gra ta wessała mnie do swojego świata na długie godziny, które były dla mnie niczym ucieczka w głąb gry komputerowej. Później przyszła pora na RE2, RE3 i długą przerwę w graniu (nauka). Pewnego dnia postanowiłem wrócić do wspomnień i odpaliłem na emulatorze Chankast (chwilę po jego premierze) Resident Evil: Code Veronica. Gry nie ukończyłem, gdyż save poszedł się je***, ale nic straconego, ponieważ wraz z konsolą PS2 udało mi się zakupić własny egzemplarz Resident Evil 4. Wiele o tej grze wcześniej słyszałem, ale to, jakie wrażenie na mnie zrobiła (i na moich kumplach PC-towcach) było z niczym nieporównywalne. Capcom po prostu wie, czego wymaga gracz w danym okresie i wie, że Resident Evil nie może umrzeć, a zmiana klimatu jest czasem potrzebna.
"To prawdopodobnie nie bedzie trzecia czesc fallout, tylko jakas inna gra z elementami podobnymi do fallouta - guns'n'oblivion :P a nie F3. Ja nierozumiem jakos diablo 3 dalej w rzucie izometrycznym i nikt kur... nie placze :P"
Gra jeszcze nie wyszła, a ludzie sugerując się tym, co widzieli na trailerach i filmikach z gameplayu już wiedzą, iż nowy Fallout będzie gównem. Jak stado owieczek powtarzających jedna za drugą:
"Oblivion z pistoletami..."
Tylko dlatego, że jakiś gamoń tak powiedział, wy już nie potraficie mieć własnego zdania? Nawet jeśli tytuł ten okaże się jedynie FPS-em z elementami RPG, nie przekreśla to funu, jaki może płynąć z obcowania z F3.
tondolps360 - schowaj się gdzieś głęboko pod ziemią (najlepiej w piwnicy) i zacznij powtarzać do siebie:
"Mam 18 lat, gram w poważne gry, na GOL-u nikt mi nie podskoczy."
Po kilku dniach bez jedzenia, picia i srania (no chyba, że zaczniesz srać płytkami z HALO 3) zrozumiesz, że jesteś maksymalnie niepoważny (o czym zresztą świadczy nick), a gry nie są wcale wyznacznikiem dorosłości.
Rzekłem. Wracam do gorącej... herbatki.
Grendel_1987 - prawda.
onlyPC37 - kiedy Pan Bóg rozdawał rozum, ty stanąłeś w kolejce po nick?
albz74 - teoretycznie przewody HDMI<->HDMI niczym się nie różnią, a obraz przez nie "uzyskiwany" nie powinien znacząco odbiegać w przypadku poszczególnych producentów (nawet tych z chińskiej nijniższej półki). Jednak praktyka wygląda z goła inaczej i jedynie PROLINK (z tych, z jakimi mam do czynienia) daje 100% oczekiwanej jakości. Ja mam o tyle lepiej, że mogę przetestować i kupić tak naprawdę to, co mnie zadowoli, a nie co sprzedawca wciśnie.
Poczytaj informacje na temat wykonania przewodów PROLINK. Dużo tam marketingowe bełkotu, ale coś w tym jest.
Najlepszą metodą jest porównanie, ale moim zdaniem przewód X360<->SVGA okaże się lepszą opcją (sam z takiego korzystałem przy okazji podpinania X360 do monitora, zanim kupiłem TV LCD).
Co do Componenta mam pewne zastrzeżenia po porównaniu obrazu "emitowanego" przez dekoder "n". Po HDMI był idealny i niekanciasty, po Componencie (również Prolink) nie było już tak różowo.

Pracuję w sklepie z akcesoriami AV i polecam kabelek marki Prolink z serii Exclusive (w wersji 1.3). Jakość wykonania i uzyskiwany poprzez ten przewód obraz po prostu nie mają sobie równych w tej klasie cenowej (miałem do czynienia jeszcze z Hama i tandetami dla mas).
Ubisoft szybko zareagował na apel graczy, skierowany przeciwko wydawaniu odtwórczych gier. Nowy Prince of Persia urzeka oryginalnością, pomysłami, niecodziennym podejściem (walka tylko z jednym przeciwnikiem w danym momencie w erze Dead Rising i Devil May Cry 4 - coś niebywałego). Gra w ogólnym rozliczeniu przypomina skrzyżowanie Piasków Czasów z Okami - genialne skrzyżowanie. Ja jestem "za".
Dla EA natomiast jest już za późno, o czym świadczy najnowsza odsłona NFS, który niby wraca do korzeni. W mniemaniu Elektroników korzeniami NFS zwykło się nazywać hybrydę Undeground z Most Wanted. Większej bzdury nie słyszałem od dawna, wróżę sukces podobny do ostatniej odsłony Medal of Honor, czyli brak sukcesu (w moim mniemaniu zepchnięcie tak genialnej gry na boczny tor elektronicznej rozrywki to właśnie brak sukcesu).
A nie mówiłem, że na NES pójdzie w maksymalnych detalach z PC. Przecież nie od dziś wiadomo, że większość użytkowników PC gra na możliwie najwyższych ustawieniach detali grafiki, a sprzęt to im ciągle rodzice do nauki uzupełniają (naiwniacy?).
Wiem, zły ze mnie człowiek...
Hishyayo Mikito - i co jeszcze? Popełniłem właśnie samobójstwo ze względu na brak polskich wersji tych gier na XBOX 360. Zaraz, ja nie posiadam X360...
Pół polskiej floty wypłynęło do Rosji po pudełkową wersję dodatku do GTA IV. Ciekawe, czy wrócą cali i żywi. Jak myślicie?
Pewnie zmienił dealera i pierdol*ł od rzeczy. Bywa.
Jak dla mnie to czasową wyłączność na Mirror's Edge mają rosyjskie jajeczka, później ZX Spectrum, by wreszcie skończyć na konsolach obecnej generacji, które to pociągną grę w średnich detalach (porównując do w/w platform).
Nowy początek w świecie Prince of Persia zapowiada się na udany.
Tymczasem wracam do Piasków Czasu.
tondolps360 - kur*a, skończ, bo piwko mi przez Ciebie smakować przestaje. Nie obrażam ludzi i nie planuję, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy coś takiego czytam.
Gra okaże się dobra - Ci których stać (czyt. którym rodzice nie kupili konsoli, a sami na nią zarobili) kupią PLAYSTATION 3 i będą grać. Ci których nie stać, będą pierdol*ć, jak ty i srać po krzakach, wykrzykując nazwę wielbionej przez siebie konsoli jednocześnie.
Cóż, jedni wolą sex, inni gadanie o sexie i porównywanie dziewczyn w .jpg . Bywajcie, podróżnicy.
Bracia Wachowscy pasują mi idealnie, aczkolwiek po Speed Racer nieco zwątpiłem w ich możliwości reżyserskie. Xavier Gens - ok, ale Rob Zombie to według mnie (zaznaczam: według mnie) totalna pomyłka.
Czekam na film, oby było lepiej niż wcześniej, tzn. obym nie wyłączył telewizora (ewentualnie: wyszedł z kina) po pięciu minutach oglądania.
Far Cry 2 i tylko Far Cry 2.
Ten klimat, ta oprawa, ten klimat... i można tak w kółko. Crysis wysiada w przedbiegach (mimo, że to fajna gra, jeśli dać jej szansę). Ja się na to piszę.
Ostatni trailer: miazga.
Jak już ktoś napisał, ja także czekam na Midnight Club: LA. EA "spaliło" w temacie nielegalnych wyścigów, później spartoliło ProStreet, który miał być bardziej "PRO", a teraz pierdaczy, iż niby nowy odsłona serii wraca do korzeni. Do jakich, kur*a, korzeni? Że niby street-racing i przygłupie modelki to korzenie serii? Buhehehe. Dajcie spokój. Osobiście w temacie street-racingu wolę umownego prekursora, czyli w/w Midnight Club.
Wybaczcie język, po pracy jestem i popijam piwko.
Nawet mi się czytać komentarzy nie chce. PS3 jest ble, X360 jest ble, Wii jest ble, PC jest ble... życie to dopiero konsola, to dopiero gra - full wypas :).
Posiadałem X360, aktualnie gram na PC, a wkrótce kupię PS3 - zboczek ze mnie, co?
Dead Rising był specyficzny, ale to genialna gra. Tytuł ponad wszystko rozumieją ludzie, dla których w grach liczy się coś więcej niż szynowe zaliczanie kolejnych epizodów. DR to przede wszystkim interakcja, strategiczne myślenie (czasem trzeb spierdzielać, gdzie pieprz rośnie), a także fabuła, której schemat oparto na zasadach rozgrywających się w serialu 24. Dla mnie geniusz.
Jeśli dwójka (lub kolejna gra z serii) będzie chociaż w połowie tak dobra, jak jedynka, zagram bez zawahania. Patelnią w łeb i do przodu :).
SILENTALTAIR - lizus. Wejdź mu w pupę jeszcze głębiej, a nie będziemy wiedzieć, czy to on, czy już Ty. Bez urazy, życie nie polega na chwaleniu innych, bez rzeczowej argumentacji. Tak to robią ci, co chcą łatwo awansować, tępe kujony i żule błagający o 1 zł na tanie wino. Rzekłem, teraz obrzuć mnie błotem.
ElNinho - wybór przeglądarki internetowej to faktycznie subiektywny wybór, lecz w chwili obecnej Safari 4 bije na głowę wszystko, co mamy dostępne w oficjalnym obiegu (Safari 4 ciągle pozostaje w fazie zamkniętych testów). Perfekcyjnie otwiera strony internetowe (bez błędów, w bardzo krótkim czasie) i idealnie wyświetla wszelkie JavaScript, do tego brak w niej błędów krytycznych, które zdarzają się u konkurencji - czego chcieć więcej?
Test Acid3: 100/100
Turism0 - ależ Ty bystry, google :). Jeśli tak Cię to interesuje, korzystam też z Firefox i wiem, czym się te przeglądarki różnią. Gdyby brać pod uwagę wersję 3.1 Safari, Firefox faktycznie zjada go na śniadanie, jednak z 4 szanse ma już mniejsze (a raczej ich nie ma).
ElNinho - zatem która przeglądarka ma Twym zdaniem DOBRE zabezpieczenia przed wypłynięciem z naszego komputera haseł i danych poufnych? Jeśli użytkownik jest rozsądny i czujny, nic mu nie grozi nawet kiedy korzysta z sera szwajcarskiego, jakim jest IE.
Leon_Willy - dobre... :) Stereotypy stereotypami, ale Safari to po prostu najlepsza przeglądarka na rynku i w to nie da się zaprzeczyć. Kiedy IE stoi w miejscu (8.0 to kupa), konkurencja ciagle wprowadza nowe rozwiązania. Podobnie jest z konsolami i PC. Standardowe łamanie kręgosłupa przy klawiaturze już nie wystarczy, a konsole to po prostu rozrywka w czystej postaci i gry z duszą (kiedyś pewien znajomy stwierdził, że widowiskowość walk w Gothic bije na głowę DMC - lol).
yestri - mi zdarza się (dość często) serwisować PC, więc cieszy mnie to, że jedni wiedzą więcej, a drudzy mniej. To pozwala wykazać się osobom, które pewną część życia poświęciły na uczenie się fachu (bo żaden papierek nie da Ci tego, co daje doświadczenie zawodowe - znam żywe tego przykłady).
Skromność przede wszystkim. Co do Safari 4, jest genialne, ale wywala błąd po dodaniu odpowiedzi na forum GOL-a :).

yestri - o ironio, czyli jeśli gram na konsoli, nie mam pojęcia o PC. Ty... szkoda słów.
Żeby nie było, moja przeglądarka internetowa ->
Niby PC są potężne, ale jakby spojrzeć na to z innej strony, Titanic też był potęgą, a zatonął. Konsole stanowią świetną odskocznie od otaczającego nas świata, od ciągłej pogoni za byciem lepszym, po prostu pozwalają nam usiąść w fotelu i rozkoszować się magią płynącą z gry. Na PC też się świetnie gra, ale szeroka dostępność pewnego środku przekazu danych, jakim jest Internet, sprawia że coraz więcej graczy kusi się na ściągnięcie gry z sieci torrent, z serwerów rapidshare, itp. Jest łatwo, nie potrzeba nawet do tego nośnika, a każde kolejne zabezpieczenia padają niczym muchy w mym pokoju. Cóż poradzić, może faktyczny upadek skłoniłby graczy PC do przemyślenia pewnych spraw.
Swoją drogą, sam gram obecnie tylko na PC (po wypłacie w moim domu pojawi się pack PS3+MGS4) i wcale nie jest źle, aczkolwiek przy czasie, jaki spędzam przy grach, konsola jest lepszym rozwiązaniem.
Miłego dyskutowania.
PC górą, a mi śmierdzą stopy i zastanawiam się, czy pójdzie mi na odtwarzaczu DVD.
Nuda, nuda, nuda...
Bardziej rozsądnym życzę miłego grania, mniej rozsądnym dokładności w liczeniu pikseli i dostrzeganiu braków wersji konsolowej.
Coś tam powiedział i... (brak rymu).
Cobrasss - niektórzy mają w głowie gówno nawet bez piwa i Tibii. Dla mnie idea MMO - ok, gry pokroju Tibii - dno.
Powiedział, co wiedział.
Matysiak G - a Ty jesteś słabym, pozbawionym mózgu hipokrytą. Po kiego wdychasz nasze drogocenne powietrze?
spoiler start
Ironia taka. Bez urazy.
spoiler stop
stealth1947 - kto ma wolne, ten ma. Jacy wszyscy? Bezrobotni, dzieciarnia i studenci. Zapomniałem, reszta gdzieś wyjechała.
Ten "Hot-Dog-Topic" zamienił się w parodię, a w parodii udziału brać nie chcę.
spoiler start
Zabrał zabawki z piaskownicy i poszedł grać w Call of Duty IV."
spoiler stop
DarkDerender - wcześniejsza wersja odpowiedzi była "ładniejsza".
Odnośnie linka, który podałeś - nic nowego.
Pomysł niezły, ale strach się bać o to, co tym razem EA spierdoli.
Obawy:
- totalna zmiana klimatu?
- brak rozbudowanego miasta
- uczucie znudzenia po godzinie gry
- ukończenie gry jeszcze szybciej niż ProStreet
Ja z większym entuzjazmem oczekuję nowego Midnight Club od Rockstar, ale pewniakiem (jeśli gra okaże się kolejnym "szynowym" pseudo-racerem) dzieciarnia PC łyknie Undercover bez zająknięcia.
spoiler start
Coś czuję, że w kolejnym NFS będziemy wciskać tylko gaz, a resztę zrobi za nas gra.
spoiler stop
Drau - i nawet brak tu riposty do mojej ostatniej wypowiedzi. Liczyłem jednak na to, że "ynteligentna" część wioski Noobostwem zwanej odpowie na post nr. 103. Najwidoczniej się przeliczyłem.
spoiler start
Otworzył piwo, po czym beknął złowieszczo w stronę monitora.
spoiler stop
Wyrywacie słowa z kontekstu, niczym zawodowi dziennikarze Faktu. Przecież napisałem, że mam pewność, iż wszystko "pójdzie" w najwyższych możliwych [to słowo] detalach. W czym problem?
Obecnie mam "pauze" od konsol (brak jakiekolwiek w domu), ale jedno mogę stwierdzić:
żaden, nawet super-wypasiony (takiego posiadam) PC nie zastąpi radości płynącej z grania na konsoli. Ta magia towarzysząca każdemu odpalonemu tytułowi, ta pewność, że wszystko "pójdzie" nam w najwyższych możliwych detalach, ta wygoda, jaką stanowi fotelik i pad (próbowałem z PC podłączonym do HDTV - to nie to samo). PC nie umiera, jako maszyna do grania, ale głupotą jest stereotypowe stwierdzenie, iż konsole się do tego nie nadają i brak im tego czegoś. To myślenie typowego Polaka, który nie posiada X360 lub PS3 w swoim domu. Śmieszy mnie to, dogłębnie, dodając do tego teksty w stylu: "GTA pokaże jak słabe są Wasze konsole...". No sorry, ale pisząc to trzeba mieć jakiekolwiek podparcie swojej tezy, a nie marnego kompa z przeceny w supermarkecie, którego w większości kupili rodzice (dla swoich pociech, do nauki). Możecie mnie zjechać, że niby pierdolę, że posługuję się ogólnikami i wcale tak nie jest, ale ja wiem swoje. Wkrótce w moje progi znów zawita konsola, a będzie to prawdopodobnie PS3 i Metal Gear Solid 4 (genialna gra).
spoiler start
Piszcie, co chcecie. Mam to w dupie, ponieważ jak napisałem na początku mojej wypowiedzi: posiadam PC o bardzo dobrej konfiguracji.
spoiler stop