- Top 10 największych wpadek technologicznych
- Segway i elektryczne deskorolki
- Samsung Galaxy Note 7 i Windows Phone
- Google Nexus Q i Google Glass
- Przeglądarka Netspace i Nintendo Wii U
- Theranos
Segway i elektryczne deskorolki
Wiele filmów sci-fi przewidywało, że do roku 2020 będziemy przemieszczać się latającymi samochodami i lewitującymi deskorolkami. Rzeczywistość zweryfikowała te oczekiwania. Nie znaczy to jednak, że nie podjęto pewnych prób zrewolucjonizowania sposobu, w jaki poruszamy się w przestrzeni miejskiej.

Segway
Producent: Segway
Data premiery: 2001 rok
Na przełomie XX i XXI wieku o Segwayu było naprawdę głośno. Sprzęt był przedstawiany jako kolejny przełom w historii komunikacji i transportu. Jego producenci roztaczali przed nami wizje całych tłumów, które spokojnie – i z klasą! – podróżowały do pracy na swoich pojazdach. W praktyce wyszło, jak wyszło – okazało się, że dziwaczne urządzenie, przypominające nieślubne dziecko quada i hujajnogi, jakoś nie trafiło w gusta klientów.
Być może stało się tak dlatego, że jadąc na Segwayu wygląda się trochę głupawo? Na pewno swoje zrobiła cena, która przekraczała 5 tys. dolarów (bez podatku VAT, więc u nas w praktyce było jeszcze drożej). Sprzętowi z pewnością nie pomogły też wpadki wizerunkowe, takie jak głośna wywrotka ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, George’a W. Busha, a także… śmiertelny wypadek właściciela firmy produkującej omawiane urządzenia, który jadąc na Segwayu spadł ze wzgórza w pobliżu swojego domu.

Elektryczne deskorolki
Producent: Hovertrax / Chic Robotics
Data premiery: 2014 / 2015 rok
Skoro już o pojazdach mowa… pamiętacie jeszcze elektryczne deskorolki? Sprzęt znany jako Hovertrax został stworzony przez amerykańskiego wynalazcę chińskiego pochodzenia – Shane’a Chena – choć w rzeczywistości na rynek trafił najpierw wariant stworzony przez koncern z Państwa Środka (Smarts S1). Niedługo potem patent zaczął być kopiowany przez wielu innych producentów. Swego czasu mieliśmy do czynienia z krótką modą na tego typu urządzenia i często dało się zobaczyć, jak ludzie jeździli nimi po chodnikach (lub, Ci co mniej rozsądni, po ulicach). Potem jednak zainteresowanie trochę przygasło.
Stało się tak z powodu serii, jak by to ująć, problemów wizerunkowych. Na rynek trafiły liczne elektryczne deski, które nie spełniały podstawowych wymagań w zakresie bezpieczeństwa i potrafiły na przykład… zapalić się w czasie jazdy. Należy zaznaczyć, że wszystkie urządzenia, które można obecnie kupić powinny być bezpieczne, ale kiedy wizerunkowe mleko raz się rozleje… Zresztą, ogień nie jest jedynym zagrożeniem związanym z tego typu sprzętem – porównywalnym problemem są zwyczajne stłuczki i wypadki. Według raportu z 2018 roku, opublikowanego w znanym periodyku medycznym Pediatrics, dziesiątki tysięcy amerykańskich dzieciaków zrobiło sobie krzywdę jeżdżąc na elektrycznych deskorolkach.