Nowy Stalker to nie tylko odświeżona grafika, ale także zmodyfikowani przeciwnicy. Niestety nie wszystkie zmiany przypadły do gustu fanom.
W ciągu pierwszych kilkunastu godzin, Stalker 2: Heart of Chornobyl przekroczył milion sprzedanych egzemplarzy, a jego obecność w subskrypcji Game Pass zawyżyła liczbę grających jeszcze bardziej. Pierwsze recenzje są jak najbardziej pozytywne, choć premiera shootera nie obyła się bez problematycznych bugów, które programiści będą łatali lada dzień.
Jednocześnie nie wszystkim graczom przypadły do gustu zmiany przeciwników. Wielu opłakuje w tym momencie zmorę poprzednich odsłon, wierząc że GSC Game World doszczętnie ją zniszczyło.
Wątek rozpoczyna wpis użytkownika falcon_buns na redditowym forum, który skrytykował zmiany Pijawki (ang. Bloodsucker) w nowym Stalkerze. Mowa tu o przeciwniku występującym w całej serii, znanym przede wszystkim z macek służących do wysysania krwi swoich ofiar.
Jak twierdzi zawiedziony fan, mutant nie jest już tak przerażający jak kiedyś, dzieląc się przy okazji historią pierwszego spotkania ze stworem. Pijawkę napotkał w podziemnym bunkrze, idąc po lekarzy potrzebnych do odnalezienia Streloka. Przerażające wycie w oddali było zaledwie początkiem spotkania, które na zawsze pozostało w pamięci gracza.
Postać przypominająca człowieka, o długich mizernych ramionach i nogach oraz ostrych szponach… Wystrzeliłem w niego całą amunicję, cofając się do klatki schodowej, z której przyszedłem… Prawie przy tym zginąłem, ale po sprawiedliwej acz ciężkiej walce w końcu zabiłem sk******a.
Falcon_buns zakończył opowieść, twierdząc że GSC Game World okradło nowych fanów z niepowtarzalnego strachu, jakiego nie idzie odczuć w nowym Stalkerze. Komentujący popierają tę tezę, zauważając że Pijawki stały się o wiele bardziej powszechne, a co za tym idzie – znacznie mniej przerażające.
Mam wrazenie, że każdy spawnujący się mutant to Pijawka. Widziałem ich więcej niż szczurów, psów, kul mięsa i dzików razem wziętych.
Pijawki przez długi czas zaliczały się do grona legendarnych potworów, których może i nie widywaliśmy zbyt często na skażonych promieniowaniem drogach, ale w zamian potrafiły porządnie zmrozić krew w żyłach. Dodatkowo pojawiały się na późniejszych etapach rozrywki, czego przykładem jest chociażby opisana wyżej misja ze zwiedzaniem podziemnej bazy.
Pamiętam granie w piwnicy ze zgaszonymi światłami, kiedy miałem jakieś 13 lat. Jestem pewien, że rzuciłem tę grę i powiedziałem „nie dziękuję” za zesranie się w gacie.
Jeden z komentujących porównał tę sytuację do kwestii Szponów Śmierci z uniwersum Fallouta. Death Claw był swojego czasu jednym z najpotężniejszych przeciwników w poprzednich odsłonach postapokaliptycznej serii, stanowiącym wyzwanie nawet dla najlepiej przygotowanych graczy. Wrażenie to umarło wraz z premierą „czwórki”, gdzie Szpon stał się jednym z pierwszych (i prostszych) wrogów na drodze.
Co sądzicie o Pijawce w Stalkerze? Czy monstrum rzeczywiście straciło swój urok? A może wciąż jest dla was tak samo straszne jak wcześniej?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.