Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 18 stycznia 2022, 15:35

autor: Patryk Kubiak

Zarabiają miliony na kryptowalutach i NFT; nie wiedzą, jak działają prawa autorskie

NFT i kryptowaluty to przyszłość – takie głosy słyszymy coraz częściej. Jeżeli jednak przyszłość ta ma być w rękach podobnych do TheSpiceDAO, to maluje się w ciemnych barwach.

W SKRÓCIE:
  1. kolektyw zbijający fortunę na kryptowalutach i NFT – TheSpiceDAO – zakupił książkę prezentacyjną do niezrealizowanej ekranizacji Diuny;
  2. autorem dzieła ze scenopisami jest chilijski reżyser Alejandro Jodorowsky, a nowi właściciele rzadkiego tomu zapłacili za niego 2,66 mln euro – przebijając oczekiwania domu aukcyjnego siedemdziesięciokrotnie;
  3. TheSpiceDAO mieli poważne plany względem książki Jodorowskiego: chcieli na jej podstawie zrealizować ekranizację, animowany serial;
  4. problem w tym, że prawa autorskie tak nie działają – kupno jednego z kilku egzemplarzy tekstu kultury nie upoważnia właściciela kopii do stworzenia np. ekranizacji;
  5. jak łatwo się domyślić, TheSpiceDAO szybko stało się obiektem drwin internautów i krytyki ze strony mediów.

Zajmująca się handlem kryptowalutami i wsparciem dla kupujących NFT grupa TheSpiceDAO nabyła książkę ze scenopisami Alejandro Jodorowskiego. Zapłacili za nią 2,66 mln euro, przebijając oczekiwania organizatorów aukcji niemal siedemdziesięciokrotnie. Teraz chcą stworzyć na jej podstawie adaptację Diuny. Ale jak ostatni raz żyłem na tym świecie, prawa autorskie działały zgoła odmiennie…

Rozbijając jednak całą sprawę na czynniki pierwsze i zaczynając od początku. Pod koniec zeszłego roku na jedną z aukcji trafiła rzadka kopia książki prezentacyjnej, którą stworzył Alejandro Jodorowsky. Legendarny chilijski artysta miał nakręcić ekranizację najsłynniejszej książki Franka Herberta, a wspomniany tom miał pomóc mu w realizacji planu i tłumaczeniu postronnym jego wizji Diuny.

Sprzedający – czyli jeden z najsłynniejszych domów aukcyjnych na świecie, londyński Christie’s – przewidywali, że za egzemplarz otrzymają maksymalnie trzydzieści pięć tysięcy euro, lecz wtedy na scenę wkroczył kolektyw TheSpiceDAO i zaoferował zawrotną kwotę ponad dwóch i pół miliona. Cena jest szokująca tym bardziej, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że znaczne części dzieła były już opublikowane w Internecie. Za darmo.

DAO – KOLEJNA PLAGA?

DAO to – przynajmniej w tym przypadku – nie skrót od jednego z moich ulubionych RPG-ów wszech czasów, Dragon Age: Origins. Mowa o (w wolnym tłumaczeniu autora) tzw. Zdecentralizowanej Autonomicznej Organizacji, czyli Decentralized Autonomous Organization. To podmioty, które zbierają miliony euro poprzez wspieranie właścicieli kryptowalut w zakupie różnorakich rzeczy i wykorzystywanie ich/przystosowywanie do warunków web3. Ta ostatnia nazwa to z kolei idea nowej iteracji WWW, oparta na blockchainach, zawierająca koncepcje ekonomii opartej na tokenach.

Nie rozumiecie? Nic nie szkodzi, ja też miałem problemy. Na szczęście z pomocą przyszedł redakcyjny kolega, PefriX:

  1. Kryptowaluty i tokeny NFT to przyszłość gier?

Żeby była jasność: niech każdy robi z własnymi pieniędzmi to, na co ma ochotę. Komizm całej sytuacji nie polega na tym. TheSpiceDAO przyciągnęło uwagę mediów i internautów ogłoszeniem planów dotyczących dzieła Jodorowskiego. Po pierwsze, upublicznienie książki w formie cyfrowej kopii (podczas gdy rzeczywisty tom przechowywany będzie w jakimś magazynie, „z profesjonalną usługą ubezpieczeniową”). To byłoby godne podziwu, gdyby nie – jak wspomniałem powyżej – fakt, że książkę można już znaleźć w Internecie.

Problemem są pozostałe dwa punkty koncepcji TheSpiceDAO: przekształcenie książki w serial animowany, który miałby być udostępniany w usłudze streamingowej, oraz zachęcanie entuzjastów kryptowalut, którzy poparli całe przedsięwzięcie, do tworzenia projektów pochodnych, opartych na własności intelektualnej Jodorowskiego.

No i właśnie: Diuna Jodorowskiego to oczywiście wciąż adaptacja Diuny Herberta. Nawet jeżeli liczba egzemplarzy tej pierwszej jest bardzo limitowana, to po zakupie jednego z nich nie nabywamy jednocześnie praw do samej historii, rozpisanych scen czy rozrysowanych ilustracji. Gdy kupujemy nowy komiks Marvela, nie spodziewamy się, że prezes Marvel Studios, Kevin Feige, pozwoli nam stworzyć własną ekranizację.

W sieci nic nie ginie, dlatego też sytuacja jeszcze długo będzie polem do żartów z TheSpiceDAO. Trzeba jednak przyznać, że zorientowali się, jaką gafę popełnili, i opublikowali oświadczenie, w którym rakiem wycofują się z deklaracji:

Ekspansywna wizja Jodorowskiego dotycząca Diuny w jakiś sposób zasiała ziarno pod prawie każdy projekt science fiction w ciągu ostatnich 50 lat. Chociaż nie posiadamy własności intelektualnej arcydzieła Franka Herberta, mamy wyjątkową pozycję, dzięki której możemy stworzyć własny dodatek do gatunku jako hołd dla gigantów, którzy byli przed nami.

Niemniej jednak, wydanie niemal trzech milionów dolarów tylko po to, by stworzyć coś jedynie inspirowanego Diuną, zakrawa na historię z bardzo odległej galaktyki.