Vivaldi mówi „nie” dla AI w przeglądarkach, bo sztuczna inteligencja „zmienia przyjemność eksplorowania w pasywne przeglądanie”
Google i Microsoft chcą, żeby sztuczna inteligencja stała się integralną częścią ich przeglądarek internetowych. W przeciwnym kierunku idzie przeglądarka Vivaldi, która nie chce psuć „przyjemności z eksplorowania”.

Microsoft wprowadza Copilota praktycznie do wszystkiego. Niedawno pojawił się w Excelu, a w przeglądarce Edge jest dostępny od wielu miesięcy. Podobny kierunek rozwoju obrało Gemini AI w Google Chrome, gdzie w teorii ma działać jako asystent użytkownika. Nie wszystkie firmy chcą jednak podążać tą drogą, co spotyka się z mieszanymi reakcjami – od aplauzu po sceptycyzm.
Vivaldi nie chce AI w swojej przeglądarce
Vivaldi to niszowa przeglądarka internetowa, stworzoną przez Vivaldi Technologies. Aplikacja może jednak zyskać użytkowników, dzięki decyzji, którą ogłoszono na oficjalnym blogu firmy. Przekazano tam, że w przeglądarce Vivaldi nie znajdziemy sztucznej inteligencji w żadnej formie, ponieważ negatywnie wpływa na jeden z najistotniejszych aspektów surfowania po sieci, czyli eksploracji nowych części Internetu:
Takie działania przekształcają pasek adresu w asystenta do promptów, zamieniają przyjemność z eksploracji w pasywne przeglądanie.
Zmiana ma ogromne konsekwencje dla sieci, którą znamy. Niezależne badania pokazują, że użytkownicy mniej chętnie klikają w oryginalne źródło, gdy AI prezentuje im podsumowanie, co oznacza mniej odwiedzin dla wydawców, twórców i społeczności ożywiających Internet.
Faktycznie, pojawiły się doniesienia sugerujące, że podsumowania AI doprowadzają do drastycznego spadku ruchu na różnorodnych portalach. W przypadku gier dotyka to zwłaszcza stron z poradnikami, ponieważ gracze od razu otrzymują informację, co muszą zrobić na danym etapie gry. Nie muszą czytać poradnika lub oglądać filmu na YouTube z wyjaśnieniem.
Dlatego Vivaldi podjęło decyzję w oświadczeniu:
Zajmujemy stanowisko w tej sprawie: wybieramy ludzi, a nie hype. Nie zamienimy przyjemności z odkrywania w pasywne przeglądanie. Bez eksploracji sieci jest mniej interesująca. Nasza ciekawość traci tlen, a różnorodność sieci umiera.
„Wasze działania i tak nic nie zmienią”
Teoretycznie taki ruch moglibyśmy uznać za dobry od strony marketingowej, ale twórcy przeglądarki mogą się zdziwić mieszanymi opiniami. Na subreddicie r/technology, jak i pod wpisem na blogu, znalazło się wiele pozytywnych komentarzy, niektórzy w ten sposób pierwszy raz usłyszeli o przeglądarce Vivaldi. Nie każdy jednak podziela ten optymizm.
Na przykład użytkownik fdbryant3 stwierdził, że decyzja Vivaldi i tak nic nie zmieni, a firma maksymalnie w ciągu pięciu lat i tak zmieni zdanie w tej sprawie. Oznaczałoby to, że firma musiałaby dostosować się do nowych standardów i, czy jej się to podoba, czy nie, zaimplementować asystenta AI.
Oświadczenie jednak najbardziej zabolało fanów, co pokazał jeden z nich ze statusem ambasadora. Zwrócił uwagę, że w ostatnich dniach Vivaldi budowało napięcie sugerujące zapowiedź rewolucyjnej nowości w przeglądarce. Zamiast tego chodziło o oświadczenie, które uznano za dobre, ale wciąż zawiodło, biorąc pod uwagę tworzoną atmosferę.
Ostatecznie wpis Vivaldi spotkał się z pozytywnym odbiorem, ale wydaje się, iż jedynie pęknięcie bańki AI może doprowadzić do zaprzestania wrzucania sztucznej inteligencji do wszystkiego, w tym do przeglądarek internetowych.