Po ponad 3 latach Enshrouded doczekało się wersji 1.0 i właściwej premiery. Wystarczyło kilka godzin, by survival osiągnął najlepszy wynik aktywności od startu wczesnego dostępu.
Studio Keen Games może postawić „ptaszek” przy dzisiejszej premierze wersji 1.0 Enshrouded, zaliczając ją jako udaną. Potężna aktualizacja w pełni odblokowała mapę, rozszerzając ja jednocześnie o endgame’owy biom Cinder's Cradle, zwieńczyła fabułę, zwiększyła limit poziomu postaci (do 50.) i ulepszania ekwipunku (do 55.), a także liczbę Ołtarzy Płomienia (do 15), a ponadto przebudowała balans, dodała nowych wrogów, mechaniki (m.in. system logiki Sparkworks) i pełny angielski dubbing, ulepszyła budowanie baz i wydajność oraz naprawiła masę błędów.
Efekt? Ponad 65 tys. osób grających w Enshrouded na Steamie w jednej chwili. Oczywiście do rekordu aktywności z momentu premiery we wczesnym dostępie, wynoszącego ponad 160 tys. jednoczesnych graczy, jest jeszcze bardzo daleko, niemniej to i tak najlepszy wynik osiągnięty przez grę od tamtej chwili przed prawie trzema laty. Nie będzie też wielkim zaskoczeniem, jeśli weekendowy peak przekroczy 100 tys. osób.
Pierwsze oceny Enshrouded po premierze wersji 1.0 są „bardzo pozytywne”, niemniej gracze raczej zachwalają na razie grę jako całość, niezbyt skupiając się na nowościach i zmianach. Pojawiają się przy tym uwagi dotyczące średniej optymalizacji. Tak czy inaczej na tę chwilę wystawionych dziś pozytywnych opinii na Steamie jest z górą 360, natomiast negatywnych zaledwie ponad 30.
Na początku września bazowa cena Enshrouded została zwiększona ze 109,99 zł na 149,99 zł. Z okazji premiery jednak do 29 października grę można nabyć z 10-procentową zniżką – za 134,99 zł.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.