Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 18 sierpnia 2020, 14:38

autor: Karol Laska

Takie szczegóły pokazują magię Star Wars

Zobaczcie, w jak sprytny sposób połączono dwie sceny z Gwiezdnych wojen z udziałem R2-D2. To najpewniej jedno z mrugnięć okiem Lucasa w stronę fanów, aby przypomnieć im o pierwotnym pomyśle na serię.

Takie szczegóły pokazują magię Star Wars - ilustracja #1
R2D2 i C3PO to postacie z jednej strony niepozorne, z drugiej kluczowe dla całej serii.

George Lucas to nie tylko autor, ale i ojciec Gwiezdnych wojen, a jego wizjonerstwo przemawia do nas nawet dzisiaj, kiedy to fani odkrywają kolejne szczegóły przy setnym seansie całej serii. Do prawdziwie gorącej dyskusji na temat sensu Star Wars doszło ostatnio na Reddicie, gdy użytkownik raylolSW przytoczył dwie sceny – jedną z Imperium kontratakuje, a drugą z Zemsty Sithów.

In Star Wars: The empire strikes back (1980) Luke tells to R2 to remain in the ship in various events, he doesn't do it. The last person to said that to R2 was Anakin in Star Wars: Revenge of the Sith (2005) and he never returned from r/MovieDetails

W piątej pod względem kolejności fabularnej części Luke kazał R2-D2 pozostać na statku, lecz ten nie wysłuchał swojego pana i podążał za nim niemalże nieustannie. Na pierwszy rzut nie dostrzeżemy w tym nic dziwnego, bowiem droidy od zawsze wykazywały się nieposłuszeństwem i szukały kłopotów. Ma to jednak związek ze sceną w drugiej części serii – pomiędzy Anakinem a R2. To właśnie podczas niej robot pozostał na miejscu zgodnie z komendą głównego bohatera, ale Skywalker już nigdy nie powrócił. I nagle wszystko nabrało sensu, prawda?

Fani, tuż po przetrawieniu tego fascynującego detalu, przypomnieli sobie o tym, że Lucas wielokrotnie powtarzał w wywiadach, iż starał się pokazywać serię oczyma droidów (chodzi tu głównie o R2-D2, ale bardzo często towarzyszy mu C3PO). To właśnie stąd rodzą się teorie o początkowych napisach wszystkich tytułów z serii, jakoby miały być one projekcją holograficzną robota. Reżyser przyznaje się do tego, że na pomysł ukazania swoich dzieł właśnie z tej perspektywy wpadł dzięki legendarnemu japońskiemu filmowcowi, Akirze Kurosawie (a konkretnie produkcji pod tytułem Ukryta forteca).

Podobnych zabiegów nie uświadczymy w najnowszej trylogii autorstwa J.J. Abramsa oraz Riana Johnsona. Już na poziomie Przebudzenia mocy zrezygnowano z takiej formy opowiadania historii lub po prostu nie zdawano sobie sprawy z pierwotnych intencji Lucasa. Nie zamierzamy jednak pastwić się nad najświeższymi gwiezdnowojennymi tworami, zrobiliśmy to chociażby w tym felietonie. Na więcej filmów w uniwersum Star Wars przyjdzie nam poczekać co najmniej kilka lat, na razie w planach są telewizyjne seriale (w tym drugi sezon Mandalorianina, produkcja o Obi-Wanie Kenobim i prequel Łotra jeden).