Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 12 września 2021, 14:47

autor: hexx0

Shang-Chi może zostać zbanowane w Chinach z przedziwnego powodu

Film Shang-Chi od Marvela może nie doczekać się premiery w Chinach. Powodem mają być wypowiedzi aktora Simu Liu odnoszące się do warunków życia w Państwie Środka.

Informowaliśmy Was niedawno, że film Shang-Chi i Legenda Dziesięciu Pierścieni już niemal zwrócił się Disneyowi. Wygląda jednak na to, iż korporacja nie ma co liczyć na zyski z wyświetlania produkcji w Chinach. Tamtejszy rząd często uniemożliwia premiery zachodnich obrazów w swoim kraju – tak było choćby z niedawną Czarną Wdową – więc Shang-Chi od początku miał niewielkie szanse na debiut w Państwie Środka. Teraz zostały one najprawdopodobniej całkowicie przekreślone, bowiem w sieci wypłynęły wypowiedzi aktora Simu Liu, który gra w filmie główną rolę.

Pochodzący z Chin kanadyjski gwiazdor udzielił w 2017 roku wywiadu stacji telewizyjnej CBC. Przytoczył w nim słowa swoich rodziców odnoszące się do warunków życia pod komunistycznymi rządami. Chiny miały zostać określone jako „trzeci świat”, w którym ludzie „umierają z głodu”. Czy jest to powód do uniemożliwienia pokazywania filmu? W Państwie Środka – owszem.

Podobny przypadek miał bowiem miejsce rok wcześniej. Wtedy chodziło o produkcję Nomadland – swoją drogą nagrodzoną trzema Oscarami – w reżyserii Chloe Zhao. Jej stare, odnoszące się do Państwa Środka komentarze, zostały znalezione w „odmętach Internetu”, co poskutkowało tym, że film nigdy nie wszedł na chińskie ekrany. Co więcej, Zhao stanęła także za kamerą znajdującego się w postprodukcji Eternals od Disneya, który z dużą dozą prawdopodobieństwa podzieli los zarówno Nomadland, jak i – w domyśle – Shang-Chi.

Dla twórców cała ta sytuacja jest o tyle niedobra, że chiński rynek to potencjalne źródło ogromnych pieniędzy – co pokazał choćby sukces Free Guy z Ryanem Reynoldsem i Jodie Comer w rolach głównych, który to film został uznany za odpowiedni przez tamtejsze władze. Nie żeby odpowiedzialny za niego Taika Waititi akurat w to celował. Z czasem może jednak dojść do kuriozalnej sytuacji, w której filmowcy albo dostosują się do „wrażliwości” chińskiego rządu, albo będą musieli pogodzić się z ograniczonymi zyskami.

Na szczęście w Polsce Shang-Chi można obejrzeć bez większych problemów – wystarczy udać się do kina.