Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 11 maja 2022, 14:55

Dawno się tak nie wciągnąłem w grę. Moja opinia o Salt and Sacrifice

Salt and Sacrifice ukończyłem w cztery dni, a konkretnie – w trzydzieści dwie i pół godziny. Dlaczego? W teorii, gdyż gonił mnie termin recenzji. W praktyce, bo nie mogłem oderwać się od tej gry.

Dwuosobowe Ska Studios zmieniło wszystko, zmieniając bardzo niewiele. Na pierwszy rzut oka Salt and Sacrifice jest bowiem mniej odpychającą graficznie wersją Salt and Sanctuary. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. To już nie tylko Dark Souls w 2D. To niemal idealna mieszanka Soulsów, Hollow Knighta i... Monster Huntera.

Co do tego ostatniego miałem wątpliwości – w końcu „potworna” seria Capcomu stoi grindem. Na szczęście deweloper wiedział, co robi, bo zabijanie w kółko tych samych wrogów nie nudzi ani przez chwilę. Ba, wciąga jak cholera.

Dlaczego? Powodów jest kilka. Przede wszystkim system walki – podobny do tego z “jedynki”, ale mocniej dopracowany, odrobinę bardziej rozbudowany i znaczenie przyjemniejszy. Co nie znaczy, że starcia są łatwe; czasem jeden drobny błąd oznacza natychmiastową śmierć.

Po drugie, magowie, których tropimy i zabijamy, zostawiają po sobie przedmioty potrzebne do wytworzenia ekwipunku. Chcesz mieć kompletny zestaw? Grinduj! Chcesz go ulepszyć? Grinduj! Nuda Ci nie grozi, bo po pierwszym udanym polowaniu na danego maga zdobędziesz jego serce. Odpowiednia ich liczba pozwala otwierać nowe przejścia, zapewniające dostęp do kolejnych magów.

Ponadto fabularnie odblokowujemy gadżety pokroju haka z liną czy woreczka z magnezem – przy pomocy tego drugiego uruchamiamy kołowrotki do zjeżdżania. Te z kolei stanowią „klucz” do następnych miejscówek – zarówno w pierwszej, jak i ostatniej z pięciu różnorodnych lokacji. W połączeniu ze zdobywanymi sercami magów sprawia to, że niemal każdy powrót do odwiedzonej już strefy jest okazją do odkrycia czegoś nowego.

W tym tła fabularnego, które wydaje się równie interesujące jak w oryginale. Niestety Sacrifice powiela zarówno jego zalety, jaki i wady. Drzewko rozwoju a la Path of Exile wciąż przytłacza, choć zabrano z niego np. miksturę leczącą, którą teraz ulepszamy osobno. Do nieintuicyjnego sterowania znów trzeba się długo przyzwyczajać... bądź po prostu zmienić je w opcjach. Brakuje też napisów w języku polskim, ale te – wzorem Salt and Sanctuary – mogą zostać dodane jakiś czas po premierze.

Mógłbym jeszcze wspomnieć o drobnych błędach z wykrywaniem krawędzi czy o momentami frustrującym poziomie trudności, ale wiecie co? Nie będę. Gra miała być niełatwa i taka jest. Jednocześnie uczyniono ją w wielu aspektach przystępniejszą niż „jedynka”. Poza tym nie sposób nie wziąć pod uwagę tego, że Salt and Sacrifice stworzyły w zasadzie dwie osoby, a ich dzieło kosztuje 73 złote, a więc nie jakoś słono. Naprawdę – grzech nie spróbować.

  1. Więcej o grze Salt and Sacrifice

Opinia o grze Salt and Sacrifice

PLUSY:

  1. system ekwipunku rodem z Monster Huntera to czyste złoto;
  2. rozbudowane elementy metroidvaniowe – wielokrotne przemierzanie tych samych miejsc nie nudzi;
  3. świetne projekty bossów i różnorodnych lokacji;
  4. ładniejsza niż w „jedynce”, bardziej strawna dla oka grafika...
  5. ...i jeszcze lepsza walka;
  6. dobry stosunek ceny do zawartości;
  7. trudna i niewybaczająca błędów rozgrywka – taka powinna być.

MINUSY:

  1. mimo zmian wciąż przytłaczające drzewko rozwoju postaci;
  2. nieintuicyjne domyślne sterowanie (zwłaszcza na PC);
  3. brak napisów w języku polskim.

OCENA KOŃCOWA: 8,5/10

TWOIM ZDANIEM

Grasz w gry typu soulslike dlatego, że są trudne?

Nie
55,4%
Tak, ale nie tylko dlatego
42,3%
Tak
2,2%
Zobacz inne ankiety