Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 26 września 2015, 13:27

autor: "Luc"

Romero’s Aftermath – ruszyła beta następcy The War Z

Sieciowe survival horrory nie są już równie popularne, co kiedyś, ale wciąż przyciągają przed ekrany tysiące graczy. Romero's Aftermath - nowa produkcja studia Free Reign - rozpoczyna właśnie walkę o ich portfele, wchodząc w fazę otwartej bety.

Romero’s Aftermath chce powtórzy finansowy sukces poprzednika. - Romero’s Aftermath – ruszyła beta następcy The War Z - wiadomość - 2015-09-26
Romero’s Aftermath chce powtórzy finansowy sukces poprzednika.

Infestation: Surviror Stories – szerzej znane pod dawną nazwą The War Z – pomimo mało przychylnych ocen, wciąż jest jedną z popularniejszych sieciowych survival horrorów. Zszargana reputacja twórców oraz oskarżenia o plagiat w stosunku do DayZ najwyraźniej niewiele znaczą – na serwerach wciąż można spotkać sporo ludzi, a według niedawnych raportów gra sprzedała się w blisko 3 milionach egzemplarzy. Studiu Free Reign wciąż jednak mało i po finansowym sukcesie jednego tytułu, chcą powtórzyć go raz jeszcze – tym razem z pomocą produkcji o tytule Romero’s Aftermath. Duchowy spadkobierca Infestation/The War Z stawia na to samo, co jego poprzednik, o czym twórcy zresztą w otwarty sposób mówią. O tym, jak sprawdza się „stara mechanika w nowej odsłonie”, od kilku dni wszyscy mogą przekonać się osobiście – Romero’s Aftermath wkroczyło bowiem właśnie w fazę otwartych beta-testów.

Produkcja funkcjonuje w oparciu o model free-to-play (czy też jak nazywają go twórcy „free-to-win) – za prawdziwe pieniądze możemy nabywać skórki dla tworzonych postaci oraz akceleratory, pozwalające na odblokowywanie przedmiotów w szybszym tempie. W opublikowanym na platformie Steam komunikacie, twórcy przybliżyli także osobę George’a Camerona Romero, który współpracuje z nimi przy Romero’s Aftermath. Imię i nazwisko z pewnością dla fanów filmowych horrorów brzmi znajomo. I nie jest to przypadek – to w końcu syn wybitnego reżysera George’a Andrew Romero, stojącego za takimi dziełami jak „Noc żywych trupów”, „Dzień żywych trupów” czy „Opowieści z dreszczykiem”. Produkcje młodszego Romero póki co wypadały bardzo przeciętnie, ale kto wie – być może w przypadku gier wideo będzie miał więcej szczęścia.