Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gramynawynos.pl 29 października 2014, 11:33

autor: Adrian Werner

Plague Inc. – strach przed Ebolą zwiększył o 50% zainteresowanie grą

Twórca strategii Plague Inc. poinformował, że w ostatnich dwóch tygodniach o 50% wzrosła liczba jej pobrań, co jest – jego zdaniem – wynikiem strachu, jaki wywołuje wirus Eboli.

Plague Inc. to wyśmienita strategia na urządzenia mobilne i pecety, która symuluje rozprzestrzenianie sie globalnej pandemii. Temat ten jest niezwykle na czasie, biorąc pod uwagę obecną walkę z Ebolą i okazuje się, że problemy, jakie w świecie rzeczywistym stwarza ta choroba, mocno zwiększyły popularność tej produkcji.

James Vaughan, czyli autor gry i jedyny członek studia Ndemic Creations, zdradził, że w ostatnich dwóch tygodniach liczba pobrań aplikacji wzrosła o 50%. Skok w górę rozpoczął się, gdy w mediach pojawiły się pierwsze doniesienia o możliwych przypadkach Eboli w Stanach Zjednoczonych. Według twórcy, jest to powodem znacznego zwiększenia zainteresowania informacjami dotyczącymi epidemii. Ludzie po prostu chcą wiedzieć więcej na ten temat i wielu z nich w tym celu sięgnęło po Plague Inc.

Co jednak ciekawe, Ebola nie znajduje się wśród dostępnych w grze chorób. James Vaughan nie ma też zamiaru jej w najbliższym czasie dodać, gdyż uważa, że byłoby to w złym guście biorąc pod uwagę, jak wiele zarażonych osób zmarło.

Przypomnijmy, że Plague Inc. to strategia, w której opowiadamy się po stronie epidemii. Naszym zadaniem jest projektowanie śmiercionośnych wirusów, a następnie rozprzestrzenianie ich w ziemskiej populacji w taki sposób, aby były stanie zabić jak największą liczbę ludzi. Nie jest to łatwe, gdyż rządy państw są bardzo czujne i w chwili odkrycia problemu rozpoczynają zakrojone na szeroką skalę działania mające go zneutralizować.

Swoją drogą ciekawe, czy podobny wzrost pobrań zanotowali twórcy mobilnej planszówki Pandemic, w której zadaniem graczy jest współpracowanie ze sobą w celu odkrywania lekarstw na śmiercionośne choroby.