Wciąż nie doczekaliśmy się zapowiedzi Half-Life’a 3, ale fani serii nie muszą odchodzić z pustymi rękami. Na Steamie pojawiło się bowiem demo oldskulowej modyfikacji Half-Life: Element 64.
Po tygodniach plotek i nadziei związanych z rzekomą zapowiedzią Half-Life’a 3 w listopadzie, społeczność graczy znów musiała obejść się smakiem. Valve nie pokazało niczego związanego z marką, ale na szczęście u schyłku owego miesiąca pojawiło się coś, co może choć trochę osłodzić ten zawód — demo ambitnej fanowskiej modyfikacji Half-Life: Element 64.
Za projekt odpowiada zespół Dark Vector, który wziął na warsztat klasycznego Half-Life’a z 1998 roku, nadając mu klimat i dynamikę strzelanek z połowy lat 90., takich jak Quake czy Doom. Nadal gramy Gordonem Freemanem, ale tym razem jego wędrówka przez Black Mesę jest jeszcze bardziej oldskulowa.
Witaj ponownie w 1998 roku! Podczas gdy monitory CRT, dyskietki i telefony komórkowe GSM są nadal popularne, świat musi stawić czoła zagrożeniu ze strony obcych z nieznanego wymiaru. Laboratorium Black Mesa zostało zaatakowane i tylko jeden człowiek może ocalić ludzkość przed zagładą. Podejmij wyzwanie, załaduj strzelbę i ocal wszechświat w tej przygodzie inspirowanej klasycznymi FPS-ami z lat 90.! – czytamy w opisie modyfikacji na Steamie.
Half-Life: Element 64 oferuje cztery rozbudowane rozdziały, z własnymi lokacjami, zestawami wrogów i bossami. Mimo nostalgicznego sznytu, twórcy zadbali o urozmaicenie poziomów.
Wszystko to okraszone jest zestawem dobrze znanych broni i masą sekretów do odkrycia.
Choć pełna wersja projektu nie ma jeszcze daty premiery, demo Half-Life: Element 64 można już pobrać na Steamie.
GRYOnline
Gracze
Steam
2

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.