Paweł Sasko z CD Projektu Red przybliżył cel, jaki przyświecał ukazaniu Priscilli wykonującej „Wilczą Zamieć” w Wiedźminie 3. Za tą sceną kryje się coś więcej, niż tylko chęć dania graczom chwili wytchnienia.
W Wiedźminie 3 nie brakuje scen, które zostają z nami na długo po rozstaniu się z Geraltem. Jednym z bardziej uniwersalnych doświadczeń, nie tylko zapadającym w pamięć graczom, ale również, nawet bez kontekstu, wywołującym emocje u osób w ogóle nieznających Dzikiego Gonu, jest końcowy etap zadania Spis cudzołożnic, w którym to poszukujący Jaskra Biały Wilk poznaje Priscillę.
Do naszego pierwszego spotkania z trubadurką dochodzi podczas jej występu w novigradzkim „Zimorodku”, gdzie „Cyraneczka” wykonuje „Wilczą Zamieć” – poruszającą pieśń opowiadającą o nieoczywistej miłości Geralta i Yennefer. Ten właśnie moment zapadł graczom w pamięć i w zasadzie bez wyjątku ich poruszył. Sam utwór jest bowiem bardzo emocjonujący, a cała scena, w trakcie której wybrzmiewa – typy spod ciemnej gwiazdy zatrzymujący się pod oknami lokalu i z zadumą wsłuchujący w rozbrzmiewające w jego wnętrzu słowa; kobiety wtulające zroszone łzami twarze w ramiona swoich mężczyzn; dumający, trochę wyrwany z rzeczywiści wiedźmin, jakby przeżywający własną przeszłość od nowa – cała ta scena nie pozwala pozostać obojętnym na rozgrywające się na ekranie wydarzenia.
Nawet teraz, blisko 11 lat po premierze Wiedźmina 3, wykonująca „Wilczą Zamieć” Priscilla porusza serca i umysły graczy. Na koncie użytkownika bądź użytkowniczki serwisu X o pseudonimie wolfy pojawił się niedawno wpis, który daje temu wyraz słowami: „to był moment, w którym pojawiły się łzy i dotarło do mnie, że Wiedźmin 3 zajmie szczególne miejsce w moim sercu”. Dość szybko odpowiedział na niego Paweł Sasko, jeden z głównych twórców zadań w trzecim „Wieśku”.
Sasko wyjaśnił, jaki cel przyświecał mu, gdy projektował to niezapomniane zadanie, i co – a właściwie kto – było potrzebne, aby udało się go osiągnąć. Trzeba przyznać, że swoje zamierzenia polski deweloper zrealizował w stu procentach.
Zaprojektowałem tę misję do Wiedźmina 3, aby pozwolić graczowi doświadczyć wszystkich barw i smaków Novigradu, a „Wilcza Zamieć” Priscilli miała być emocjonalnym punktem kulminacyjnym, zmianą tempa i chwilą wytchnienia. Miałem niesamowity zespół, który stworzył tę scenę razem ze mną.
Piosenkę napisała Ola Motyka (jedna z najlepszych scenarzystek gier wideo w Polsce), muzykę Marcin Przybyłowicz (je*ana kompozytorska legenda, obecnie pracuje nad Wiedźminem 4), a za zdjęcia odpowiada Igor Sarzyński (reżyser kreatywny Cyberpunka 2). Zasługują oni na ogromne uznanie.
Warto dodać, że choć słowa wolfy odnoszą się bezpośrednio do angielskiej wersji „Wilczej Zamieci”, to pośrednio dotyczą także polskiej, gdzie zamiast Emmy Hiddleston słyszymy Annę Terpiłowską. wolfy bowiem nie potrafi pomiędzy nimi wybrać, gdyż „polska wersja jest równie niesamowicie piękna”. I trudno z tym polemizować. A Wy które wykonanie wolicie? A może jakieś fanowskie? Dajcie znać w komentarzach!
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.